
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia osobowości, związki i relacje
- Jak rozmawiać z...
Jak rozmawiać z partnerką o trudnych tematach przy zaburzeniach osobowości F60.9 i skłonnościach autodestrukcyjnych?
Treść wrażliwaJakub Butkiewicz
Panie Marcelu,
w celu lepszego zrozumienia się z partnerką może pomóc dobry terapeuta par. Dynamika w związkach to sprawa dosyć złożona i warto jej się poprzyglądać z kimś kto wprowadzi trzecią, bezstronną perspektywę.
Co do radzenia sobie z impulsywnością - serdecznie polecam zaintereseować się tzw. praktyką uważności (mindfulness), która daje realne narzędzia do radzenia sobie z trudnymi emocjami i właśnie kontrolą impulsów.
Serdecznie polecam zaglądność na stronę polskiego instytutu mindfulness, który oferuję kursy redukcji stresu metodą mindfulness (MBSR) prowadzone przez certyfikowanych nauczycieli w różnych lokalizacjach, również online.
https://www.polski-instytut-mindfulness.pl/kursy-mbsr-mbcl/
I na koniec, by doraźnie poprawić komunikację w związku.
Metoda FUO( Fakt , uczucia, oczekiwania) :Czyli jak mówić, by zostać usłyszanym?
To narzędzie opiera się na metodzie Porozumienia bez Przemocy (NVC) Marshalla Rosenberga oraz na technikach asertywności.
Większość konfliktów w relacjach zaczyna się od tzw. komunikatu "Ty" (np. "Ty zawsze się spóźniasz!"), który brzmi jak oskarżenie. FUO uczy komunikatu "Ja", który skupia się na Twojej perspektywie.
1. F – Fakt (Obiektywny opis)
Zaczynamy od czystego opisu sytuacji, bez interpretacji, oceny czy uogólnień (słów typu „zawsze”, „nigdy”). Wyobraź sobie, że jesteś kamerą wideo – rejestrujesz tylko to, co widać i słychać.
Błąd: „Znowu mnie ignorujesz”.
Fakt: „Kiedy wróciłeś z pracy, nie odpowiedziałeś mi na 'cześć' i od razu usiadłeś do komputera”.
2. U – Uczucia (Twoja reakcja)
Opisujesz, co poczułeś w związku z tym konkretnym faktem. Ważne, aby mówić o emocjach, a nie o myślach o partnerze.
Błąd: „Czuję, że masz mnie gdzieś” (to jest ocena partnera, nie Twoje uczucie).
Uczucie: „Poczułam się wtedy smutna i mało ważna dla Ciebie”.
3. O – Oczekiwania (Konkretna prośba)
To najważniejszy krok – dajesz partnerowi „instrukcję obsługi” siebie. Prośba powinna być sformułowana pozytywnie (co partner ma zrobić, a nie czego ma nie robić).
Błąd: „Chcę, żebyś był milszy”.
Oczekiwanie: „Chciałbym, żebyś po przyjściu do domu poświęcił mi 5 minut na rozmowę, zanim zajmiesz się swoimi sprawami”.
Stosowanie FUO na początku może wydawać się sztuczne („sztywne”). To naturalne – uczysz się nowego języka. Z czasem ta struktura wejdzie w krew i stanie się Twoim naturalnym sposobem dbania o granice w związku.
Serdecznie pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Włodarczyk
Dzień dobry. Możecie Państwo udać się na konsultacje pary, gdzie nad przebiegiem całej rozmowy będzie czuwać specjalista, który będzie zarządzał całą rozmową tak żeby każdy z Państwa czuł się zaopiekowany. Pozdrawiam
Aleksandra Czarnecka
Panie Marcelu,
w sytuacji narastającego konfliktu w relacji, warto rozważyć skorzystanie z profesjonalnego wsparcia. Komunikacja w parze stanowi częste wyzwanie dla osób tworzących związek. Każda ze stron jest często w silnych emocjach, a one bardzo utrudniają usłyszenie drugiej strony i wypowiadanie się w sposób, który nie będzie raniący dla odbiorcy. Być może dostrzega Pan powtarzalość przebiegu kłótni, której towarzyszy poczucie utknięcia w sytuacji bez wyjścia. Tu właśnie może być użyteczna obecność trzeciej osoby - terapeuty, który pomoże wypowiadać się w nieoceniający sposób a jednocześnie pomoże Państwu zobaczyć schemat kłótni i wypracuje z Państwem drogę do wyjścia z impasu.
Powodzenia !
Bożena Nagórska
Panie Marcelu,
rozmowa o trudnych tematach w relacji, w której obecne są silne impulsy i gwałtowne reakcje, wymaga przede wszystkim stworzenia bezpiecznych ram dla Państwa komunikacji. Fakt, że ma Pan świadomość swoich trudności w hamowaniu emocji i chce Pan uniknąć autodestrukcji, jest kluczowym punktem wyjścia, który świadczy o Pana dojrzałości i autentycznej trosce o ten związek.
Warto zacząć od wprowadzenia zasady „bezpiecznego czasu”, czyli umawiania się na rozmowę wtedy, gdy oboje nie jesteście zmęczeni ani podenerwowani, pytając partnerkę, kiedy będzie miała na to spokojną chwilę. Niezwykle pomocne może być również ustalenie wspólnego sygnału „stop klatki” – umownego znaku, po którym oboje przerywacie wymianę zdań na kilkanaście minut, gdy tylko pojawią się obelgi lub krzyk, dając sobie czas na ochłonięcie. Proszę spróbować zastąpić wytykanie błędów partnerki mówieniem o własnych odczuciach, na przykład zamiast oceniać jej zachowanie, warto powiedzieć, że czuje się Pan bezsilny lub przytłoczony obecną sytuacją. Jeśli rozmowa twarzą w twarz generuje zbyt silne impulsy, dobrym rozwiązaniem na początku może być napisanie listu lub dłuższej wiadomości, co pozwoli Panu na spokojne sformułowanie myśli, a jej da czas na ich przetrawienie bez presji natychmiastowej, emocjonalnej odpowiedzi. Pana chęć walki o tę relację przy jednoczesnym dbaniu o własną stabilność jest godna szacunku i może stać się fundamentem do wypracowania nowego, spokojniejszego sposobu bycia razem.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Daria Składanowska
Dzień dobry Marcel,
to, co opisujesz, pokazuje, jak dużo wysiłku wkładasz w tę relację i jak bardzo jest to dla Ciebie ważne. Jednocześnie brzmi to jak coś bardzo obciążającego - - dużo napięcia, emocji i momentów, w których trudno się zatrzymać :)
To, że masz świadomość swoich impulsów oraz widać, że zależy Ci, żeby było inaczej, spokojniej między Wami, nawet jeśli teraz bywa bardzo trudno.
Nie musisz z tym zostawać sam :)
Rozmowa z psychologiem może pomóc Ci lepiej zrozumieć swoje reakcje i znaleźć więcej przestrzeni na radzenie sobie z tym napięciem. Warto też rozważyć terapię, gdzie w bezpiecznych warunkach można przyjrzeć się temu, co dzieje się między Wami.
Życzę wszystkiego dobrego :)
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca zawodowy
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Tutaj rozwiązaniem będzie terapia par. Wzajemny szacunek i komunikacja to coś, co musicie przepracować, ale warunkiem jest to, żeby zależało każdej ze stron na tym. W innym przypadku szkoda Waszego czasu i pieniędzy inwestowanych w proces terapeutyczny. Zaburzenia nieokreślone nie skazują Cię na niepowodzenie, ale ważna jest tutaj także terapia własna i praca nad regulacją emocji.
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, pokazuje jak dużo napięcia jest w tych rozmowach i jak szybko one eskalują. Nic dziwnego, że pojawia się zmęczenie i momentami chęć wycofania albo ucieczki w autodestrukcję.
Przy takich dynamikach kluczowe często nie jest „co powiedzieć”, tylko kiedy i w jakim stanie zaczyna się rozmowę. Jeśli startuje ona przy wysokich emocjach, bardzo łatwo wpaść w znany schemat kłótni.
Może być pomocne zauważenie u siebie tego momentu, kiedy napięcie zaczyna rosnąć – zanim pojawi się impuls. To właśnie tam pojawia się najmniejsza, ale ważna przestrzeń na zatrzymanie.
To, że ma Pan trudność z regulacją impulsów, nie oznacza, że jest Pan bez wpływu – raczej że ten moment zatrzymania jest krótszy i trudniejszy do uchwycenia.
W Pana słowach widać też ważną rzecz – że Pan chce to zatrzymać i nie iść w destrukcję. To już jest istotny punkt wyjścia.
Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Agnieszka Włoszycka
Panie Marcelu,
Uważam, że to bardzo ważne, że Pan w ogóle zatrzymuje się i szuka innego sposobu, przy trudnościach z impulsem to już duży krok.Myślę, że przy takich rozmowach kluczowe jest zatrzymanie formy, zanim wejdzie treść: umawianie się na rozmowę w spokojnym momencie, mówienie krótkimi zdaniami o sobie („ja czuję…”, „ja potrzebuję…”), robienie przerw gdy napięcie rośnie i wracanie do tematu później, to realnie zmniejsza ryzyko eskalacji.
Moim zdaniem warto też ustalić z partnerką proste zasady (bez obelg, możliwość „pauzy”, powrót do rozmowy po czasie) oraz równolegle zadbać o swoje narzędzia regulacji (np. terapia, techniki zatrzymania impulsu), bo to nie tylko poprawi komunikację ale też ochroni Pana przed wchodzeniem w autodestrukcję.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Od paru miesięcy pracuje na magazynie, dosyć dużym, pracuje tam około 300 osób, są tam 4 działy, jest też restauracja, na której jemy obiady. Jadłem sobie spokojnie i nagle spotkałem się wzrokiem z taką dziewczyną, jak w jakimś filmie.
Kolejnego dnia siedziała w tym samym miejscu ja również i znowu się na siebie patrzyliśmy, uśmiechając się do siebie.
Następnego dnia patrzę, a ona zaczęła pracę na dziale obok, znowu się zobaczyliśmy, ja byłem w szoku ona chyba też, później pracowała na drugiej zmianie, więc się nie widzieliśmy, Zobaczyliśmy się znowu w 3 tygodniu i gdy wracałem z toalety, patrzyliśmy się na siebie dosłownie przez minutę, aż w końcu spuściłem wzrok, bo nie mogłem, nie wiem, co mi zrobiła tymi spojrzeniami, później patrzyliśmy na siebie, ale żadne z nas do siebie nie zagadało, a miałem możliwość i wiem, że to ja zepsułem, bo to ja powinienem zrobić pierwszy krok i tak już dała mi za dużo sygnałów no i tak się na siebie patrzyliśmy, aż w końcu pewnego dnia wróciła do restauracji, usiadła w tym samym miejscu i znowu się na siebie patrzyliśmy, ale potem znowu nic z tym nie zrobiłem.
Później była taka sytuacja, że w końcu do niej podszedłem, ale tylko jej pomogłem i zagadałem trochę, ale ona i tak była szczęśliwa. Później jej nie było tydzień, myślałem, że się zwolniła, a tu przyszedł jej kolega z działu, na dział.do mnie i próbował mnie podpytać o nią, ale jakoś nie wyłapałem, o co mu chodzi, a chciał nam chyba po prostu pomóc.
Jeszcze mi mówił, że to jej pierwszy wyjazd za granicę, tak jak mój i później się na mnie tak pięknie patrzyła i zagadywała do mnie.
Ja nadal tego nie wykorzystałem, bo dalej nie wiem, czy jej się podobam, choć jestem tego pewien, nie potrafię sobie wybaczyć, że tego nie wykorzystałem, nie wiem, czy jakaś dziewczyna się tak na mnie patrzyła w życiu. Czuję się, jakbym przegapił wielką miłość, a prawie jej nie znam, nie mogę sobie z tym poradzić, nie mogę o niej przestać myśleć, nie mogę przestać myśleć o tym, co mogłem zrobić lepiej. Nie chce mi się jeść, myć, sprzątać, czuje się jak po rozstaniu. Czy to normalne?? Czy coś ze mną jest nie tak? Nie mogę sobie wybaczyć, że po prostu jej tego nie powiedziałem. Wolałbym, żeby mnie wyśmiała, niż teraz to tak przeżywać. Jeszcze wywalili mnie na inny dział i już jej nie zobaczę ,a nawet jak zobaczę, to chyba jeszcze gorzej mi to zrobi i to nawet nie o to chodzi, że się jej boję tego powiedzieć tylko już mi głupio przed nią, że nic wcześniej nie zrobiłem. Ona mi dawała tyle sygnałów, ale to też przez to, że ja nie widzę dobrze na daleko i czasami już nie wiedziałem, czy sobie to wkręcam, czy serio się tak na mnie patrzy, aż sobie kupiłem soczewki, no ale za późno. Mam dosyć wszystkiego. Najgorsze jest to, że cały czas o tym myślę, w pracy, jak gotuje, jak coś robię lub jak nic nie robię.
Nawet wróciłem na sztuki walki, ale nawet tam się nie potrafię skupić, a to kocham. Nawet trener się pyta co ze mną, ale spotkałem bardzo fajnego trenera i ogólnie miałem ostatnio sparingi i podszedł do mnie i mi mówi, że za dużo myślę, nie myśl tyle po prostu bij, i się trochę obudziłem, za dużo myślę, za dużo analizuje wystarczyło podejść i zagadać albo powiedzieć jej, że patrzy się na mnie jak w filmie, najwyżej by mnie wyśmiała i poszedłbym dalej, ale nie ja wolę układać sobie wizję w głowie jak dziecko.

