Dzień dobry.
To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo silne przeciążenie, a nie jak lenistwo czy „zawalone życie”. Utrata pracy, brak pieniędzy, odrzucenia po rozmowach kwalifikacyjnych, presja rodziny i porównywanie się z innymi potrafią bardzo mocno uderzyć w poczucie własnej wartości.
Warto potraktować poważnie to, że nic już Pani nie cieszy, trudno się skupić, unika Pani ludzi, jedzenie stało się jedyną ulgą, wypadają włosy i coraz trudniej funkcjonować. To może być reakcja na długotrwały stres, ale może też przypominać stan depresyjny. Nie trzeba czekać, aż będzie jeszcze gorzej, żeby szukać pomocy.
Na teraz najważniejsze są dwie rzeczy: zabezpieczenie podstawowych potrzeb i wsparcie psychiczne. Jeśli nie ma Pani pieniędzy na jedzenie i rachunki, proszę zgłosić się do MOPS/OPS w miejscu zamieszkania i powiedzieć wprost, że jest Pani bez pracy, bez środków na podstawowe potrzeby i potrzebuje pilnej pomocy. To nie jest wstyd. Od tego są takie instytucje.
Równolegle warto zgłosić się do lekarza rodzinnego albo psychiatry, szczególnie jeśli smutek, bezsenność, brak sił, objadanie się i poczucie beznadziei utrzymują się dłużej. Można też skorzystać z Centrum Zdrowia Psychicznego, jeśli działa w Pani rejonie. Tam można dostać pomoc bez skierowania.
Proszę też nie karać się za odpoczynek. To, że jest Pani bez pracy, nie oznacza, że nie ma Pani prawa zjeść, spać, przeczytać książki czy obejrzeć serialu. Człowiek w kryzysie nie działa lepiej od ciągłego biczowania się. Odpoczynek nie jest nagrodą za sukces, tylko warunkiem przetrwania.
Nie warto też porównywać swojego życia do znajomych. Widzi Pani ich podróże, pracę i sukcesy, ale nie widzi całego ich wnętrza. Pani ma teraz realny kryzys i potrzebuje konkretnego wsparcia, a nie kolejnego dowodu, że „inni sobie radzą”.
Proszę zacząć od bardzo małych kroków: dziś kontakt z OPS/MOPS albo urzędem pracy, jedna wiadomość do kogoś zaufanego, jedna normalna porcja jedzenia, jedna krótka czynność domowa. Nie plan całego życia. Tylko następny krok.
I bardzo ważne: jeśli pojawiają się myśli, że nie chce Pani żyć, że nie ma już wyjścia albo mogłaby Pani zrobić sobie krzywdę, proszę nie zostawać sama. Wtedy trzeba zadzwonić pod 112, zgłosić się na SOR albo zadzwonić do Centrum Wsparcia 800 70 2222. To jest moment na pilną pomoc, nie na samotne zaciskanie zębów.
25 lat to nie jest koniec życia. To, że teraz wszystko się rozsypało, nie oznacza, że tak już zostanie. Ale nie musi Pani wychodzić z tego sama.
Łukasz Dyłka