Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z poczuciem beznadziejności po utracie pracy i problemami finansowymi?

Dzień dobry. Nie wiem już, co mam ze sobą zrobić. Czuję się, jakbym była zamknięta w bańce beznadziei, smutku i złości. Czuję się bezwartościowa i beznadziejna, a czasami mam wrażenie, że wszyscy widzą mnie dokładnie tak samo, szczególnie moja rodzina. Kilka miesięcy temu z dnia na dzień straciłam pracę i od tamtej pory wysłałam mnóstwo CV oraz odbyłam kilka rozmów kwalifikacyjnych, ale nikt się do mnie nie odezwał. Nie mam już pieniędzy na rachunki ani nawet na jedzenie i czuję się kompletnie bezradna. Mam wrażenie, że jestem brzydka, leniwa i ciągle oceniana przez rodziców, którzy myślą, że nic nie robię, żeby znaleźć pracę. Przez cały czas myślę tylko o pieniądzach i o tym, jak bardzo spokojniejsza byłabym, mając chociaż tysiąc złotych. Czuję się psychicznie wykończona od ciągłego stresu i porównywania się do innych. Moi znajomi idą do przodu, mają pracę, podróżują, studiują za granicą, a ja stoję w miejscu. Za niedługo kończę 25 lat, a moje życie z miesiąca na miesiąc wydaje mi się coraz gorsze. Nieustannie martwię się brakiem pieniędzy, pracy i wykształcenia. Czuję się zamknięta w bańce rozpaczy, duszę się w niej, ale nie potrafię z niej uciec. Nie mogę przestać myśleć o tym, jak bardzo zawaliłam swoje życie i jak bardzo moja nastoletnia wersja mnie byłaby mną rozczarowana. Przez ciągły stres i smutek nie układa mi się też w związku, a znajomych coraz bardziej unikam, bo ciężko mi słuchać o ich sukcesach. Zaczęły masowo wypadać mi włosy, przytyłam, a jedzenie stało się jedyną rzeczą, która daje mi chwilową ulgę i radość. Wiem, że są ludzie, którzy mają w życiu gorzej, ale nigdy nie myślałam, że moje życie będzie wyglądało w ten sposób. Męczę się sama ze sobą i nie wiem już, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Nic nie sprawia mi już radości. Kocham czytać książki i oglądać seriale, ale nawet na tym nie potrafię się skupić przez stres i ciągłe myśli, które mówią mi, że nie zasługuję teraz na odpoczynek ani chwilę spokoju. Mam wrażenie, że moje życie powoli rozsypuje mi się w rękach, a ja tylko bezradnie patrzę, jak tracę samą siebie. Coraz częściej czuję, że tęsknota za przeszłością, w której byłam szczęśliwa, i rozpacz związana z tym, co przeżywam teraz, powoli mnie niszczą. Każdy kolejny dzień wygląda tak samo i coraz bardziej boję się, że już nigdy nie będę potrafiła poczuć się naprawdę spokojna i szczęśliwa
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Anno,

 

Z tego co Pani pisze, wnioskuję, że czuje Pani silny smutek, bezradność i przeciążenie, jakby wszystko naraz zaczęło się sypać, pojawia się też lęk o przyszłość i stałe napięcie związane z pieniędzmi i pracą.

Słychać poczucie winy i wstydu, szczególnie w porównywaniu się do innych i do „siebie sprzed lat”

jest w tym dużo samokrytyki i myśli o własnej bezwartościowości, które brzmią jak bardzo surowy wewnętrzny głos

do tego wyczerpanie psychiczne i fizyczne (sen, stres, włosy, jedzenie jako ulga)Według mojej opinii to obraz silnego przeciążenia i długotrwałego stresu, który zaczyna obejmować emocje, ciało i relacje.

Zatrzymuje mnie jedno: czy ma Pani w tym wszystkim choć jedną osobę, z którą może Pani realnie porozmawiać i dostać wsparcie „tu i teraz”? Można też tutaj do nas pisać.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry,


to wymaga dużej odwagi, aby napisać o tym wszystkim tak szczerze. Czytając Pani wiadomość, mam poczucie, że od bardzo długiego czasu niesie Pani na sobie ogromny ciężar. Przy takiej ilości stresu czuje się Pani psychicznie i emocjonalnie wyczerpana.

 

Doświadczenia przez jakie Pani przechodzi, mocno wpływają na sposób myślenia o sobie. Kiedy człowiek przez dłuższy czas żyje w napięciu i niepewności, łatwo zaczyna patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat porażek i porównań do innych. Widzę jednak w Pani wiadomości przede wszystkim osobę, która mimo ogromnego przeciążenia nadal próbuje - wysyła CV, chodzi na rozmowy, walczy o przetrwanie, choć jest jej bardzo trudno.

 

Czytam również, jak dużo bólu jest w poczuciu, że „wszyscy idą dalej”. Bardzo wiele osób w trudnym momencie życia ma wrażenie, że zostały w tyle, ale życie nie rozwija się według jednego harmonogramu. Czasem utykamy w jakimś miejscu ale wierzę, że zawsze jest szansa, że tak nie będzie wyglądała cała przyszłość.

 

Najważniejsze jest teraz to, żeby nie zostawała Pani z tym sama. W takim stanie człowiek często zaczyna wierzyć swoim najciemniejszym myślom i traci kontakt z tym, że kryzys jest czymś, przez co można przejść przy odpowiednim wsparciu. Myślę, że przydatnym byłoby znalezienie przestrzeni, w której będzie mogła bez oceniania opowiedzieć o tym wszystkim i stopniowo odzyskiwać poczucie wpływu oraz bezpieczeństwa. Nie musi Pani radzić sobie z tym wszystkim samotnie.

 

Wszystkiego dobrego i pozdrawiam, 

Marcin Brodowski

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

Dziękuję za wiadomość. Pisze Pani Kocham "czytać książki i oglądać seriale" wskazując na swoje ogromne zasoby które Pani ma. Warto dać sobie szansę i porozmawiać z osobą Pani bliską, psychologiem, doradcą zawodowym. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

 

Centrum Psychoterapii Jaźniej

Centrum Psychoterapii Jaźniej

Dzień dobry!

Utrata pracy, to często bardzo trudne wydarzenie w życiu. Szczególnie, że w pani przypadku zdarza się nagle. To może wywoływać różne emocje, rekcje i zachowania. Ale jeżeli te reakcje nie ustępują lub nie zmniejszają się  samoistnie po kilku tygodniach, to myślę, ze warto skonsultować się z lekarzem psychiatrą, bo być może są to objawy depresji (negatywne myśli na swój temat, izolowanie się, kompulsywne jedzenie, anhedonia, objawy psychosomatyczne...). On postawi diagnozę i dobierze odpowiednie leki, aby mogła się Pani poczuć lepiej. 

Proponuję też rozpocząć psychoterapię, aby mogła Pani popracować nad obrazem siebie, odzyskaniem radości i spokoju. Dbanie o zdrowie, szczególnie o dobrostan emocjonalny, to bardzo ważna sprawa i dobra inwestycja. 

Pozdrawiam

Centrum Psychoterapii Jaźniej

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to i mam poczucie ogromnego przeciążenia. Jakby przez ostatnie miesiące wszystko zaczęło się stopniowo zaciskać wokół Pani – stres o pieniądze, utrata pracy, porównywanie się, lęk o przyszłość, coraz większa samotność...

Mam też takie poczucie, że bardzo dużo jest w Pani teraz wewnętrznej surowości - a więc wewnętrznego, krytycznego głosu.  Głos, który mówi: „zawaliłaś życie”, „inni sobie radzą, a Ty nie”,
I myślę, że właśnie ten głos bardzo pogłębia Pani cierpienie. A czasem, bez głębokiej pracy nad sobą,trudno od tego głosu się uwolnić.

 

Utrata pracy i długie szukanie zatrudnienia naprawdę potrafią podkopać poczucie własnej wartości. Szczególnie kiedy zaczyna brakować pieniędzy i bezpieczeństwa. Wtedy człowiek bardzo łatwo zaczyna patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat „czy jestem wystarczająca”.

 

Mam też poczucie, że zanim uda się stanąć mocniej zawodowo, bardzo ważne byłoby trochę odbudować siebie samą. Nie tylko szukać kolejnych ofert, ale spróbować wrócić do jakiegoś kontaktu z własną wartością, która teraz wygląda jakby była całkowicie zależna od tego, czy świat odpowie pozytywnie.

 

Może warto też skorzystać z bardziej praktycznej pomocy – np. doradcy zawodowego albo AI do przygotowania CV i dostosowywania go pod konkretne ogłoszenia. Czasem takie małe kroki dają trochę więcej poczucia wpływu i pomagają wyjść z poczucia kompletnego zatrzymania. Pozwalają też lepiej wpasować się w oczekiwania rynku i pracodawców.

 

To, że teraz trudno Pani czuć radość, skupić się na książce czy odpocząć bez poczucia winy, nie znaczy, że „już taka Pani będzie”. Raczej, że jest Pani bardzo przeciążona i coraz trudniej jest nieść to wszystko samej.

I myślę, że warto byłoby poszukać też wsparcia dla siebie – nie tylko wokół pracy, ale wokół tego, jak bardzo zaczęła Pani wierzyć, że jest mniej warta od innych ludzi. Bo z tym naprawdę można pracować i dać sobie szansę, by poczuć się inaczej.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Utrata pracy i ciągły stres finansowy potrafią odebrać poczucie wartości oraz sprawić, że wszystko zaczyna wyglądać beznadziejnie. To naturalne, że trudno wtedy czymkolwiek się cieszyć i że porównywanie się do innych tylko pogłębia ból.  Mam też wrażenie, że jest Pani w tym wszystkim wyjątkowo surowa wobec siebie. To, że teraz jest ciężko, nie oznacza, że zawiodła Pani siebie sprzed lat czy swoje życie. Jest Pani w kryzysie, a kryzys zmienia sposób myślenia o sobie i przyszłości. Zwłaszcza kiedy trwa miesiącami. Warto potraktować tę sytuację już nie jako „gorszy czas”, ale sygnał, że potrzebuje Pani wsparcia. Jeśli ma Pani możliwość, proszę skonsultować się z psychologiem albo psychiatrą w ramach NFZ, Centrum Zdrowia Psychicznego lub telefonu wsparcia (116 123). Proszę pamiętać, że w silnym stresie często widzimy swoją przyszłość znacznie ciemniej, niż wygląda ona naprawdę. To nie jest stan, który musi trwać zawsze. 
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo silne przeciążenie, a nie jak lenistwo czy „zawalone życie”. Utrata pracy, brak pieniędzy, odrzucenia po rozmowach kwalifikacyjnych, presja rodziny i porównywanie się z innymi potrafią bardzo mocno uderzyć w poczucie własnej wartości.

 

Warto potraktować poważnie to, że nic już Pani nie cieszy, trudno się skupić, unika Pani ludzi, jedzenie stało się jedyną ulgą, wypadają włosy i coraz trudniej funkcjonować. To może być reakcja na długotrwały stres, ale może też przypominać stan depresyjny. Nie trzeba czekać, aż będzie jeszcze gorzej, żeby szukać pomocy.

 

Na teraz najważniejsze są dwie rzeczy: zabezpieczenie podstawowych potrzeb i wsparcie psychiczne. Jeśli nie ma Pani pieniędzy na jedzenie i rachunki, proszę zgłosić się do MOPS/OPS w miejscu zamieszkania i powiedzieć wprost, że jest Pani bez pracy, bez środków na podstawowe potrzeby i potrzebuje pilnej pomocy. To nie jest wstyd. Od tego są takie instytucje.

 

Równolegle warto zgłosić się do lekarza rodzinnego albo psychiatry, szczególnie jeśli smutek, bezsenność, brak sił, objadanie się i poczucie beznadziei utrzymują się dłużej. Można też skorzystać z Centrum Zdrowia Psychicznego, jeśli działa w Pani rejonie. Tam można dostać pomoc bez skierowania.

 

Proszę też nie karać się za odpoczynek. To, że jest Pani bez pracy, nie oznacza, że nie ma Pani prawa zjeść, spać, przeczytać książki czy obejrzeć serialu. Człowiek w kryzysie nie działa lepiej od ciągłego biczowania się. Odpoczynek nie jest nagrodą za sukces, tylko warunkiem przetrwania.

 

Nie warto też porównywać swojego życia do znajomych. Widzi Pani ich podróże, pracę i sukcesy, ale nie widzi całego ich wnętrza. Pani ma teraz realny kryzys i potrzebuje konkretnego wsparcia, a nie kolejnego dowodu, że „inni sobie radzą”.

 

Proszę zacząć od bardzo małych kroków: dziś kontakt z OPS/MOPS albo urzędem pracy, jedna wiadomość do kogoś zaufanego, jedna normalna porcja jedzenia, jedna krótka czynność domowa. Nie plan całego życia. Tylko następny krok.

 

I bardzo ważne: jeśli pojawiają się myśli, że nie chce Pani żyć, że nie ma już wyjścia albo mogłaby Pani zrobić sobie krzywdę, proszę nie zostawać sama. Wtedy trzeba zadzwonić pod 112, zgłosić się na SOR albo zadzwonić do Centrum Wsparcia 800 70 2222. To jest moment na pilną pomoc, nie na samotne zaciskanie zębów.

 

25 lat to nie jest koniec życia. To, że teraz wszystko się rozsypało, nie oznacza, że tak już zostanie. Ale nie musi Pani wychodzić z tego sama.

 

Łukasz Dyłka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Samokrytyka, wahania nastroju, bezsenność, ciągłe zmęczenie - czy to objawy depresji?
Mam problem ze sobą jak i z wlasnymi dziećmi. Dobija mnie wychowanie dzieci i siedzenie tylko w domu, do tego stopnia, że myślę o "drugim świecie". Mam wachania nastroju, samokrytykę, bezsenność przeplatana przez ciągłe zmęczenie. Czy to oznaki depresji? Gdzie szukać pomocy?
Czy możliwa jest przyjaźń z byłym partnerem po rozstaniu? Dylemat emocjonalny i reakcje nowej partnerki
Czy przyjaźń świeżo po rozstaniu pasuje? Wczoraj mój były chłopak zostawił mnie dla innej starszej kobiety która jest w jego typie. Rozstaliśmy się w zgodzie. Być może nawiążemy romans nawet gdy mój były chłopak jest w nowym związku. Po tej informacji że, to koniec nie mogłam spać i byłam smutna, ale mam siłę na to żeby się z nim przyjaźnić. Zaznaczę że mojego byłego chłopaka kobieta jest bardzo zazdrosna,o wszystkich z którymi mój ex się zadaje. Dla mnie i mojego byłego chłopaka to nowa sytuacja.
Jak wspierać partnera z depresją i odbudować więź z dzieckiem?
Dzień dobry, Postanowiłam napisać, ponieważ czuje się bezradna, zmęczona sytuacją, sama już nie wiem gdzie szukać pomocy. Mój partner od roku ma ciężki nawracający epizod depresyjny. Niestety bez znaczącej poprawy. W tym czasie zmiana lekarza, leków, terapeuty. Czuje sie ciągle zmęczony, śpiący, wyczerpany, nie ma siły, nie ma energii, nic mu się nie chce. To, co kiedyś go interesowało/cieszyło teraz nie cieszy. W międzyczasie stracił pracę, nie umie się określić co dalej, w jaka stronę pójść, co ma ze sobą zrobić. Ma wobec siebie ogromny krytycyzm, niska samoocenę, perfekcjonizm i poczucie że musi być lepszy, najlepszy a nic w zyciu nie ma i nie osiągnął i pewnie już nie osiągnie. Myśli s i myśli rezygnacyjny czasem występują jednak już w mniejszym stopniu niż wcześniej. W przyszłym tygodniu idzie na diagnostykę i leczenie na oddział psychiatryczny, ze wskazań lekarza. Oprócz tego mamy 20miesieczna córkę. Po porodzie przez pierwsze 2-3 miesiące to ja miałam problem z epizodem depresyjnym po porodzie i to partner przejął opiekę i obowiązki nade mną i dzieckiem. Wyleczyłam się, czuje się dobrze, wróciłam też do pracy, ogólnie wszystko ok. Pracuje na zmiany, mam prace i w weekendy i na noce gdzie partner zostaje z córką sam. Od pewnego czasu partner mówi, że jak jest z nią sam to nie czuje więzi z córką, że przebywanie z nią go po prostu męczy, wyczerpuje energetycznie. Bardzo ją kocha jednak przebywanie z nią jest dla niego ciężkie i to widać. Najczęściej to ja go zachęcam do kontaktu z córką, do zabaw, do interakcji. Zazwyczaj trwa to jakiś czas i partner wraca do swojego pokoju. Co robić? Jak mu pomóc odbudować tą relacje i więź żeby przebywanie z dzieckiem było dla niego przyjemnością, żeby sam chciał z nią przebywać bez mojej zachęty? Jestem naprawdę przeciążona, sfrustrowana biernością i niemocą partnera i zwyczajnie mam dosyć bo sytuacja trwa już długo i jest obciążeniem dla nas wszystkich. Czasem trudno jest mi wydobyć z siebie empatię i zrozumienie, gdy widzę jak jest znowu przybity, kiedy słyszę że po raz kolejny nie ma na coś siły albo gdy widzę że po 10min zabawy z córką po prostu położył się na podłodze i leży, a córka obok bawi się sama. Co robić? Szczerze mówiąc jestem już też pesymistycznie nastawiona i obawiam się, że ten pobyt w szpitalu niewiele pomoże i niewiele zmieni tylko co wtedy pozostaje? Z góry dziękuję jeśli ktoś przeczyta całość i będzie chciał odpisać, pomóc. Serdecznie pozdrawiam.
Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
Chorując na depresję czuję się ciężarem, mam wrażenie, że zraniłam przyjaciółkę.
Dzień dobry. Jakiś miesiąc temu otrzymałam diagnozę, że mam depresję, jednak od 3 miesięcy chodzę na psychoterapię. Czuję się wszystkim wykończona. Wsparcie mam w bliskiej przyjaciółce, która niestety bardzo daleko mieszka, więc na ten moment nie jest możliwym by się spotkać. Czuję się dla niej ogromnym ciężarem i ogółem dla ludzi wokół mnie, choć nie wiedzą o mojej chorobie, bo nie są na tyle bliscy i raczej sądzą, że depresja to zwykły smutek. Jednak przyjaciółka zawsze mnie wspiera, dodaje otuchy, ciepłych słów, bo sama przez to przeszła. Odkąd choruję ciężko okazać mi wdzięczność, spróbować nowych pomysłów itp., ale naprawdę się staram i ona o tym wie, jednak ja czuję się jak pokraka. Jestem bardzo niecierpliwa w stosunku do samej siebie, bo za 2 miesiące matura, a ja się obijam zamiast pracować. Jednak kilka dni temu powiedziałam mojej przyjaciółce bardzo przykre słowa, które wprost nie dotyczyły niej, tylko ogółem świata i ludzi i musiały ją okropnie zranić. Czuję się jak najgorszą osobą na świecie, przeprosiłam ją szczerze i wyraziłam skruchy, jednak nie mam z nią kontaktu i boję się, że mnie porzuciła na dobre. Nigdy co prawda nie było takiej sytuacji, jednak mój mózg wymyśla same czarne scenariusze i mnie to okropnie męczy. Tak bardzo chciałabym być dla niej tak samo dobrą przyjaciółką jak wcześniej, kiedy jeszcze czułam się dobrze. Teraz czuję, że sprawiam same kłopoty, a na odległość pomoc jest zdecydowanie trudniejsza, gdy nie można np. dotknąć tej osoby. Bardzo się martwię czy te słowa nie były aż za mocne i czy nie zrobiła sobie krzywdy, choć raczej nie jest tego typu osobą. Nie kłóciłyśmy się, to była wymiana zdań, choć na trudne tematy i w pewnym momencie się wycofała i przestała się odzywać. Nie odczytuje wiadomości, nie jest aktywna nigdzie, martwię się, że tym razem może jednak mi nie wybaczy. Naprawdę żałuję tych słów i cofnęłabym je, gdybym mogła. Bardzo chciałabym już być zdrowa i myśleć samodzielnie niż mieć czarną płachtę na głowie, która czasem kontroluje moje myślenie.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.