Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z rozwodem i całą otoczką sytuacji?

Jak poradzić sobie z rozwodem i całą otoczką sytuacji? Czasem wydaje mi się, że jestem tego pewna, a czasem mam wątpliwości... Mam mętlik w głowie 😥
Teresa Łącka

Teresa Łącka

Dzień dobry, najlepszą z opcji jest poszukanie dla siebie profesjonalnego wsparcia, co umożliwi przyjrzenie się emocjom i myślom związanym z tym ciężkim czasem. Oprócz tego proszę korzystać z pomocy przyjaciół czy innych bliskich osób, które mogłyby stanowić podporę.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Kamińska

Daria Kamińska

Dzień dobry, budowanie związku z drugą osobą to, pomimo wkładanego wysiłku, nie zawsze kończy się sukcesem i nie z każdą osobą jest nam dane być. Być może sama albo z byłym partnerem znajdzie Pani przestrzeń, by zapoznać się z materiałami z konferencji Rozwód i co dalej. Jest tam wiele bardzo dobrze przygotowanych prelekcji od różnych specjalistów, m.in. dotyczących tego, jak się rozstać, o ile w ogóle czy jak zaopiekować siebie na wielu poziomach:https://miedzyparami.pl/prezenty/rozwod-i-co-dalej/ Pozdrawiam serdecznie, Daria Kamińska
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak pomóc córce z problemami psychicznymi i jak radzić sobie z własnymi emocjami w trudnej sytuacji rodzinnej?
Dzień dobry Jestem mamą 15latki, która od dłuższego czasu mówi, że ma wszystkiego dość, że może skoczy z mostu, że życie jest bez sensu. Nie chce chodzić do szkoły bo,, po co?,"i twierdzi, że czasem w nocy widzi jakieś zjawy i słyszy głosy jakby ktoś wołał ją po imieniu. Była kilka razy u psychologa, który stwierdził, że córka prawdopodobnie manipuluje, bo chce mieć szkołę w chmurze. Dodam jeszcze, że mało wychodzi z domu, ma dwie bliższe koleżanki z którymi widuje się w szkole, twierdzi że jest aspołeczna i nienawidzi ludzi. Taka sytuacja trwa właściwie od lat, ale przez ostatnie trzy lata się nasiliła. W domu mamy sytuację taką, że mąż czesto pije alkohol,wraca nad ranem do tego jest jeszcze starszy syn z czterokonczynowym porażeniem mózgowym, którym praktycznie sama się zajmuję. Będąc w takiej sytuacji, sama już sobie nie radzę psychicznie z tym ,że ostatnio odkryłam po 24 latach małżeństwa, jak mąż spędza czas z przyjaciółmi od piwa zachowując się jak singiel i zabawia się w najlepsze z przyjaciółką po czym w oczy się tego wyparł. Myślę, że tak jest za każdym razem, czuję się zdradzana emocjonalnie, a on nie ma sobie nic do zarzucenia. Nie przejmuje się problemami córki, wyśmiewa ją. Ja dziś też, kiedy kolejny raz nie poszła do szkoły, bo jednej koleżanki też nie będzie, nawrzeszczałam na nią i zwyzywałam od idiotek,debili i leni .Wiem, że nie powinnam, ale psychicznie już nie daję rady. W związku z tym mam pytanie Co mam robić w związku z córką? Czy ja może mam jakieś zaburzenia, bo ostatnio łapię się na tym, że mam toksyczne zachowanie? Pozdrawiam EB
Jak zaakceptować samotność i myśli o byciu samemu całe życie, gdy nic już nie pomaga?
Będę samotny całe życie już nie daje z tym rady jak to zaakceptować nic nie pomaga hobby muzyka cokolwiek nic Mam dość tego życia nie wiem jak to zaakceptować bycie samemu całe życie o związkach normalnym życiu mogę zapomnieć mijają lata a ja dalej będę sam i jest tylko gorzej. Chcę to po prostu zaakceptować a nic nie działa nic nie pomaga żadne rady zero jak tak ma wyglądać moje życie to wole je zakończyć a nawet na to nie mam siły Więc jak to wreszcie zaakceptować
Jak radzić sobie z brakiem porozumienia w stawianiu granic w związku małżeńskim?
Dzień dobry. Mam straszny problem w związku małżeńskim. Nie dogaduje się z żoną najczęściej na jednej płaszczyźnie stawiania granic osobą w naszej rodzinie. Jestem osobą spokojna, sądzę że opanowaną. Opiekujemy się dwójka naszych dzieci 3 i 6 lat. Ja pracuję zarabiam na rodzinę. Żona opiekuje się domem. Gdy zauważymy coś dziwnego najczęściej w naszych rodzicach stawiamy granice. Mówimy o tym co zabolało aby sytuacja się nie powtarzała. Wszystko niby okej jestem w stanie stawiać granice lecz, żona od razu zerwalaby z tą osobą kontakty. Unikała odwiedzin. Ja taki nie jestem stawiam granice obgaduje tematy lecz jestem człowiekiem rodzinnym i chce kontakty utrzymywać z jej stroną rodziny oraz moją. Oczywiście gdyby ktoś dopuścił się strasznych rzeczy dla dobra rodziny odciąłbym się na jakiś czas. Żona nasłuchuje wyłapuje później potrafi z wulgaryzmami wyzwać moją rodzinę. Odmienne zdanie na temat żłobka z moją mamą z którą sam rozmawiałem było przyczyną strasznego konfliktu. Uważam, że każdy może mieć swoje zdanie i trzeba to uszanować... Jestem w strasznej rozterce nie wiem co robić. Wobec jej rodziny nigdy się tak nie zachowałem. Było ciężko przed ślubem z żoną zamieszkaliśmy razem i zawsze każdy miał otwarte drzwi zwłaszcza teraz, że są wnuczki na świecie. Żona każe mi się zmienić postępować tak jak ona... Lecz czy jest to zmiana na lepsze nie chce zmieniać się na gorsze aby z nią być... Stawiam granice umiem to robić... Pomocy teraz wydaje mi się, że ze mną jest coś nie tak... Pomocy. Pozdrawiam Paweł
Teściowa obwinia mnie za chorobę męża - uważa związek za toksyczny, mimo że taki nie jest. Jak sobie z nią poradzić?
Dzień dobry, U mojego męża zostały stwierdzone przez psychiatrę zaburzenia lękowo depresyjne. Obecnie leczy się farmakologicznie i jest w procesie terapii. Podczas jednego z ataków lęku nie wiedząc co mam robić (niedawno urodziłam dziecko), a mając noworodka na rękach- napisałam do teściowej smsa, w której prosiłam o interwencję, bo już sobie nie radzę z męża chorobą, a mam maleńkie dziecko. Teściowa następnego dnia przyjechała (250 km) do naszego domu i oskarżyła mnie, że choroba mojego męża jest moją winą, bo kilka razy słyszała jak sprzeczałam się z mężem. Stwierdziła, że go poniżam. Jestem osobą ekstrawertyczną o fakt, jak coś się wydarza, np. Stłuczka samochodowa to potrafię wyrzucić emocje od razu. Nie kumuluję tego w sobie i tesciowa była świadkiem kilku takich sytuacji. Czuję ogromny żal do teściowej, bo lęki mojego męża towarzyszą mu od momentu w którym się poznaliśmy. Wiele godzin przegadaliśmy, to ja nakłoniłam męża na terapię, nie chciał tego, nie był przekonany do niej, a teraz po wielu latach sam stwierdził, że już musi pójść po pomoc, bo sobie nie radzi. Zawsze staram się wspierać męża, ale nazwanie naszego związku toksycznym, a mnie winną jego choroby to dla mnie za dużo. Tesciowa uważa, że mówi to z troski, że mamy się przyznać, że moje zachowanie względem męża jest toksyczne i to ja jestem winna sytuacji. Nie pomaga tłumaczenie, że źle interpretuje rzeczywistość, odpowiada, że swoje wie, a o toksyczności naszego związku przekonana jest cała rodzina (ze strony męża). Nie wiem jak się zachowywać w tej sytuacji. Nie mam ochoty kontaktować się z teściową, mąż również, a tesciowa za brak kontaktu znowu obwinia mnie. Czuję, że cokolwiek bym bie zrobiła czy powiedziała- zostanę obwiniona o wszystko. Proszę o pomoc jak zachowywać się w tej sytuacji. Jak postępować? Nie chcę eskalacji ale żal pozostaje za bezpodstawne oskarżenie. Widzę też jak mąż to bardzo przeżywa.
Jak radzić sobie z problemami w związku: różnice w podejściu do obowiązków domowych i nadmierne używanie alkoholu

Jestem z chłopakiem dwa lata. Od pół roku mieszkamy razem, głównym pomysłodawcą byłam ja, a on bardzo chętnie się na to zgodził. Zanim zamieszkaliśmy razem, to dużo czasu przebywaliśmy u siebie wzajemnie, dzięki naszym pracom było to możliwe i zdarzało się, że nawet spędzaliśmy razem 5-6 dni na tydzień, więc myślałam, że już sporo o sobie wiemy i to jak funkcjonujemy, jest nam znane. Niestety po wspólnym zamieszkaniu zaczęłam dostrzegać ogrom jego wad i zaczęłam się oddalać od niego. Większość z tych rzeczy wynika z faktu, że w jego domu rodzinnym wszystko robiła mama, która jest typową gosposią domową i dba o wszysko - od sprzątania, gotowania, zakupów, koszenia trawy itp. Mój chłopak przywyknął do tego, że wszystko ma podane na tacy, mimo, że wydawałoby się, że wcale tak nie jest. Już kilka razy próbowałam z nim rozmawiać, że ja nie jestem jego mamą, że zaczynam mieć tego dość, bo jeśli ja nie wypiorę, nie odkurzę, nie opróżnię zmywarki i lub nie wymyje naczyń, nie posprzątam kotu, nie zrobię zakupów, to on tego też nie zrobi. Ogólnie wszystkiego co się robi w domu. Jestem zmęczona, sfrustrowana, zła, czuje się niezrozumiana. Zaczynam przechodzić wewnętrzny kryzys. Leczę się na depresję od kilku lat i biorę leki. Niestety musiałam już nawet mieć zwiększona dawkę, bo moje uczucia zaczynały być takie, jakie nie powinny. Mój chłopak przyjdzie z pracy i ma przygotowany obiad. Zje go, puści w międzyczasie serial, wyjmie piwko, swojego papieroska z niedozwoloną substancją, posiedzi chwile i pójdzie grać w gry, wróci, siedzę z kolejnym piwkiem i będzie tak siedzieć na krześle przy wyspie, oglądając tv, aż nie zaśnie. Narzeka na brak bliskości, ale ja nie chce jej z nim, jeśli nie jest trzeźwy. Wcześniej dużo palił zielonego, przestał, ale zaczął inne rzeczy, które działają podobnie. Patrząc na niego, widzę wiecznie wypitego i zjaranego faceta, który nic nie zrobi, jeśli ja nie zrobię awantury. Oczywiście ma momenty przebłysku i zrobi więcej, niż prosiłam, ale są to momenty. Bardzo, ale to bardzo go kocham, jednak ja nie dam rady tak dłużej. Adoptowaliśmy wspólnie psa, planowaliśmy zakup mieszkania lub budowę jakoś od przyszłego roku, ale ja tego nie widzę. Nie wiem na ile to zmienia się przez to jego podejście czy przez moją chorobę. Wynegocjowałam z nim, że alkohol tylko przez weekend.. nie wiem, czy coś to da.. bo on nie zna umiaru, a niewiele mu trzeba. Jemu wystarczą 3 piwka i ma dość. Ja mam dość, patrząc na to wszystko. Nie sądziłam, że tak to będzie wyglądać.. oczywiście nie jestem idealna, bo wiecznie się go czepiam, narzekam, marudzę itp, ale kto by tego nie robił? Czuje, jakbym miała dorosłe dziecko. Zaczynam żałować mojej propozycji. Planowałam zamieszkać sama, ale po rozmowie z nim, zaproponowałam jemu wspólne mieszkanie i nie wiem, czy to nie zniszczy naszego związku.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.