Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy wrócić na terapię po doświadczeniu depresji i obecnym stresie?

Zastanawiam się czy nie wrócić na terapię choćby doraźnie. Od początku: kilka lat temu miałam depresje, leki, terapia, ale wyszłam z tego i było super przez jakiś czas. Teraz mam wrażenie że ostatnie sytuacje zaczynają mnie przerastać. Chodzę zestresowana od mniej więcej 3 miesięcy, dużo się działo w życiu moim. Myślałam że jak się uspokoi, czyli już, to będę się czuła lepiej, ale niestety. Spać nie mogę, ciężko się skupić w pracy, rozkojarzona jestem. Dalej mam sto myśli co jeszcze powinnam zrobić, co jeszcze zapomniałam, mimo że to nie są sprawy pilne, ale jakoś wiszą nade mną. Nie czuję jeszcze nawrotu depresji, ale boje się ze jak tak dalej pójdzie to wróci. Stres w ogóle nie wpływa dobrze, a ja jakby nie radzę sobie w niby blachymi sprawami. A z drugiej strony mam takie poczucie, że już powinnam sobie poradzić, prawie 3 lata na terapię chodziłam i powinnam się czuć dobrze, czy już czas na pewno, czy jeszcze poczekać.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Pani Aniu

 

 Z tego co Pani pisze, ma Pani coś co może być obniżonym nastrojem, ale nie musi być depresją, gdyż może to być związane z nasilonym stresem oraz brakiem słońca. Moje pytanie czy suplementuje Pani witaminę D3, czy dba Pani o prawidłowe pożywienie, proszę, pamiętać, że jelita to drugi mózg, co robi Pani dla siebie, jakie przyjemności wykonuje? Pisze Pani, że dużo dzieje się w Pani życiu. czy terapia jest aktualnie potrzebna? Tego nie wiem, ale może proszę znaleźć psychologa i iść porozmawiać. Specjalista zobaczy Panią w innym świetle i oszacuje z czym Pani się mierzy i pomoże załagodzić stres. Proszę stosować treningi Schultza i Jacobsona. Najlepiej wieczorem, aby lepiej wejść w rytm snu i oczywiście ograniczyć korzystanie z multimediów 2 godziny przed snem. Higiena snu jest niezwykle ważna. Życzę szybkiego powrotu do pełni sił. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Wygląda na to, że doświadczasz jakiegoś większego przeciążenia, o co nietrudno w dzisiejszych niestabilnych i dynamicznych czasach. Świetnie, że to dostrzegasz i myślisz o wsparciu. W zależności od tego jak intensywne są Twoje doznania negatywne, możesz skorzystać z pomocy coacha, z którym popracujesz nad konkretnymi celami i zmianami lub z psychologiem. To specjaliści, którzy pracują krótkoterminowo nad bieżącymi wyzwaniami życiowymi i wydaje się, że w Twoim przypadku mogliby pomóc. Moim zdaniem, jeśli wcześniej skorzystasz ze wsparcia zapobiegniesz pogłębieniu się dyskomfortu. 

Zuzanna Jasek

Zuzanna Jasek

Dzień dobry, 

Zaburzenia snu, stres, trudności ze skupieniem, natłok myśli, poczucie przeciążenia „błahymi” sprawami mogą stanowić pierwsze objawy nawrotu - są istotnymi sygnałami, które zauważasz i świadczą o potrzebie wsparcia.  Na tym etapie terapia może stanowić funkcję profilaktyczną, aby zmniejszyć ryzyko pełnego nawrotu, dlatego istotne jest, aby odpowiednio wcześnie zareagować na występujące objawy. Odbycie procesu psychoterapeutycznego nie stanowi gwarancji braku potrzeby ponownego korzystania z terapii w przyszłości.  

Marta Staszczyk

Marta Staszczyk

Dzień dobry Pani Anno,

 

Myślę, że skoro pojawiają się tego rodzaju myśli, to może warto skonsultować je ze specjalistą: psychologiem lub psychoterapeutą. W momentach stresu niejednokrotnie trudno jest myśleć "trzeźwo"  i wtedy tym bardziej pomocna jest osoba, która wysłucha i z pewną dozą obiektywizmu przyjrzy się danej sprawie. Taka konsultacja - czy nawet ich seria - nie musi, ale może, skutkować decyzją o rozpoczęciu procesu terapeutycznego. 

Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

To, co Pani opisuje, wygląda na reakcję na przewlekły stres. Nawet kiedy sytuacja zewnętrzna się uspokaja, organizm często jeszcze długo działa „na wysokich obrotach”. Bezsenność, rozkojarzenie, napięcie i gonitwa myśli nie muszą świadczyć o nawrocie depresji, ale są sygnałem przeciążenia.

Bardzo cenne jest to, że Pani to zauważa i rozważa wsparcie zanim sytuacja stanie się naprawdę trudna. To właśnie jest efekt wcześniejszej terapii, a nie dowód, że „powinna Pani radzić sobie sama”. Terapia nie polega na tym, żeby już nigdy nie mieć kryzysów, tylko żeby umieć je rozpoznać i reagować odpowiednio wcześnie.

Jeśli objawy trwają od kilku miesięcy mimo mniejszego stresu i utrudniają sen, pracę oraz odpoczynek, to powrót choćby doraźny jest w pełni uzasadniony. Nie trzeba czekać, aż „będzie gorzej”, żeby sobie pomóc. To dojrzałe i profilaktyczne działanie.

Czasem potrzeba kilku spotkać, żeby poukładać rzeczy w głowie i zaopiekować się swoimi emocjami.

Usunięty Ośrodek

Wiktoria Gwóźdź

Wiktoria Gwóźdź

Hej Ania,

 

Rozmowa z odpowiednią osobą może pomóc spojrzeć na obecną sytuację z większą jasnością, uporządkować myśli i zauważyć rzeczy, które trudno dostrzec samemu. Czasem już sama możliwość wypowiedzenia tego, co się dzieje w środku, przynosi ulgę – nawet jeśli jest to pomoc doraźna.

Poczucie „powinnam” brzmi jak dodatkowa duża presja wobec siebie.

I pojawia się pytanie: czy warto nadal czekać?

 

Aleksandra Zackiewicz

Aleksandra Zackiewicz

Pani Aniu, myślę, że warto skonsultować się z psychoterapeutą bądź psychologiem w celu uzyskania pomocy. Takie objawy jak przewlekły stres czy lęk, są jak najbardziej wskazaniem, żeby sięgnąć po pomoc. Proszę pamiętać, że sięganie po pomoc to akt odwagi i opiekuńczość wobec siebie, a nie oznaka słabości.

 

Trzymam za Panią kciuki :) 

Mirela Batog

Mirela Batog

Pani Anno, 

dbanie o zdrowie (zarówno fizyczne jak i psychiczne - bo to całość) przypomina trochę dbanie o ogród - musimy na bieżąco podlewać roślinki, usuwać chwasty, okrywać na zimę delikatniejsze okazy.  Jeśli przyjdzie burza, susza, inwazja chwastów - to mamy dużo więcej pracy i możemy czuć się wyczerpani i obawiać się, czy nasz ogród będzie jeszcze kiedykolwiek piękny. I dlatego od czasu do czasu potrzebujemy specjalisty, który pomoże z poważniejszymi pracami - i podobnie jest z terapią. Poprzednia terapia pomogła Pani poradzić sobie z tamtymi trudnościami, a dzisiaj Pani zdrowie może wymagać konsultacji z innym specjalistą, który - jak w tej metaforze o ogródku - pomoże Pani zadbać o swoje zasoby. To, że potrafi Pani rozpoznać sygnały alarmowe (stres, trudności w skupieniu, zasypianiu), to bardzo cenna umiejętność i większa szansa na szybszą pomoc. Być może kilka doraźnych sesji nakierowanych na rozwiązywanie aktualnych problemów, poprawienie jakości wypoczynku, zadbanie o własne zasoby bedą tym, co Pani pomoże i zapobiegnie nawrotowi depresji. Warto byłoby się przyjrzeć również przekonaniom typu "powinnam sobie poradzić" - ponieważ często sami nakładamy na siebie przez to olbrzymią presję, a nie doceniamy tego, że proszenie o pomoc to również radzenie sobie.

 

Serdeczności,

Mirela Batog

Paulina Suchodolska

Paulina Suchodolska

Pani opis bardzo jasno pokazuje, że od dłuższego czasu jest Pani w silnym napięciu. Problemy ze snem, trudność z koncentracją, gonitwa myśli , to częste objawy przeciążenia stresem. To nie musi oznaczać nawrotu depresji, ale jest sygnałem, że organizm i psychika są zmęczone.

Powrót na terapię, nawet doraźnie nie jest porażką. To nie znaczy, że poprzednia terapia „nie zadziałała”. Po prostu życie się zmienia i czasem to, co wcześniej wystarczało, przestaje być skuteczne przy większym nagromadzeniu stresu. Jeśli napięcie utrzymuje się od kilku miesięcy i zaczyna wpływać na sen, pracę i codzienne funkcjonowanie, nie warto czekać. Powrót na terapię może pomóc uporządkować myśli i zatrzymać ten proces na wczesnym etapie.

 

Pozdrawiam,

Paulina Suchodolska, psycholog i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny

Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Czytając Pani wpis, bardzo wyraźnie widać, że to nie jest „słabość”, tylko sygnał przeciążenia. I to ważne, że Pani go zauważa teraz, a nie dopiero wtedy, gdy objawy bardzo się nasilą.

To, że było dobrze po terapii, nie oznacza, że już nigdy nie będzie trudniej. Terapia nie daje „odporności na całe życie”, tylko uczy reagować wcześniej. A Pani właśnie to robi -obserwuje sen, koncentrację, napięcie, natłok myśli. To są pierwsze lampki ostrzegawcze, nie porażka.

Zauważam też wewnętrzny nacisk: „powinnam już sobie radzić”. Ten głos często bardziej dokłada stresu niż pomaga. To, że życie Panią ostatnio mocno obciążyło, wystarcza jako powód, żeby chwilowo potrzebować wsparcia -nawet doraźnie, na kilka spotkań. Terapia nie musi oznaczać „powrotu do punktu wyjścia”, czasem jest po prostu regulacją napięcia i uporządkowaniem myśli.

Co byłoby najmniejszym krokiem, który dałby trochę ulgi? Dla wielu osób takim krokiem jest właśnie powrót na terapię zanim zrobi się bardzo źle, a nie wtedy, gdy już nie da się funkcjonować.

Jeśli więc Pani pyta „czy to już czas?” to brzmi, jakby Pani organizm mówił, że warto się sobą teraz zaopiekować. I to jest oznaka odpowiedzialności za siebie, nie cofania się.

Anna Kapelska

Anna Kapelska

Aniu - jeśli czujesz, że sytuacja zaczyna Cię przerastać, to wróć. 

Przyjrzyj się temu, co sama napisałaś : 'powinnam już sobie poradzić' - czemu tak jest, że powinnaś? Czy to nie są jakieś skrypty, odgórnie narzucone wymaganie, że coś powinniśmy już, jeszcze ?

Z łagodnością dla siebie i docenieniem, jak potrafisz u siebie rozpoznawać stany napięcia i gorsze chwile, proponuję byś sięgnęła po wsparcie - właśnie może nawet kilka wizyt sprawi, że coś Ci się rozjaśni, że poczujesz się lepiej. Masz już w sobie te uważność na swoje stany emocjonalne, gratuluję. Jeśli te minione 3 miesiące przysparzają Ci stresu, napięcia, utrudniają funkcjonowanie, to faktycznie dobrze zadziałać, wesprzeć siebie. Napisanie tutaj to już pierwszy krok. Trzymam za Ciebie kciuki, powodzenia !

 

Anna Kapelska

Psycholog

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Aniu,

Dziękuję za podzielenie się swoimi odczuciami. 

Myślę, że skonsultowanie tej kwestii z psychologiem lub terapeutą na pewno Pani nie zaszkodzi, a nawet byłoby wskazane, jeśli od dłuższego czasu boryka się Pani z konkretnymi trudnościami. Być może okaże się, że wcale nie musi to być długotrwała terapia, a jedno lub kilka spotkań, aby wesprzeć się w chwili kryzysu i móc wrócić na odpowiednie tory. To naturalne, że czasami stare dolegliwości mogą się w nas odzywać i różne sytuacje mogą je też wyzwalać. Ważne, aby w takim momencie zadbać o siebie, ponieważ czasem nawet jak sytuacja się poprawia, to zostają z nami mechanizmy, które zostały przez nią uruchomione. Czasem każdy z nas ma gorszy czas, więc jak najbardziej wskazanym jest sięgnąć wówczas po czyjąś pomoc i nie musi to oznaczać tego, że wcześniejsza praca nad sobą nie była efektywna. Czasem potrzebujemy raz na jakiś czas skorzystać z czyjegoś wsparcia i jest to absolutnie w porządku.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, jest naturalną reakcją na długotrwały stres i nagromadzenie trudnych sytuacji – nawet po wcześniejszej terapii i ustabilizowanym okresie. Nie oznacza to „porażki” ani, że terapia była nieefektywna. To normalne, że czasami po kilku latach potrzebujemy wsparcia ponownie, szczególnie gdy pojawiają się problemy ze snem, koncentracją, poczuciem przytłoczenia i gonitwą myśli.

 

Wsparcie psychologa lub terapeuty może pomóc w:

*uporządkowaniu myśli i zmniejszeniu poczucia przytłoczenia,

*nauce technik radzenia sobie ze stresem i lękiem,

*zapobieganiu pogorszeniu nastroju i nawrotowi depresji,

*ocenieniu, czy potrzebna jest dodatkowa pomoc np. farmakologiczna itp. 

 

Sedno: nie ma „limitów czasu”, po których trzeba sobie radzić samodzielnie. Decyzja o powrocie na terapię może być formą dbania o siebie, a nie przyznaniem się do porażki.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Weronika Babiec

Weronika Babiec

Proszę, że terapia to proces, do którego można wracać w trudniejszych momentach życia. Życie przynosi różne wyzwania i czasem potrzebujemy pomocy w przepracowaniu trudnych okresów, nawet jeśli wcześniej już byliśmy w terapii. Jeśli od jakiegoś czasu czuje się Pani gorzej i ma poczucie, że sama przestaje sobie z tym radzić, to jest wystarczający powód, by wrócić na terapię. 


Życzę wszystkiego dobrego.
Weronika Babiec,

Psycholożka, Terapeutka ACT

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z nagłymi zmianami życiowymi po zakończeniu związku?

Moje życie w ciągu 3 miesiącu zmieniło się z uporządkowanego w kompletny bajzel! Zakończony letni związek, poszukiwanie nowego mieszkanka na własną rękę, wplątanie się w situationship poniekąd bez świadomości, który teraz też się skończył. To wszystko na raz sprawiło, że czuję się bezwartościowa, że moje życie to pasmo porażek i że nie osiągnęłam nic, z czego mogłabym być dumna. Myślę o rozpoczęciu terapii, bo to wszystko sprawia, że czuję się w sposób, w jaki nie chce się czuć.

Porzucenie przez narzeczonego a jego możliwy kryzys emocjonalny - jak zrozumieć i radzić sobie?

Mam problem. Rozstałam się nagle z narzeczonym – w sumie to on mnie porzucił. Najpierw stwierdził, że chyba ma depresję. Gdy chciałam, żeby porozmawiał ze mną, nie chciał, a zamiast tego wysłał mi filmik z osobą, która mówiła, że jest ciągle smutna.

Do mojej mamy napisał, że czuje się dobrze sam ze sobą i że odczuwa brak radości z życia. Nagle przestał chcieć wsparcia. Zrobiliśmy oficjalne pożegnanie. A teraz mamy kontakt i nawet z jego strony pojawia się chęć spotkań.

Kiedy powiedziałam, że jest to dla mnie niezrozumiałe – skoro twierdzi, że chce być sam – i uznałam, że moje życie go nie interesuje, stwierdził, że nic go nie interesuje. Zaczęliśmy pisać i zapytałam go, czy jest szczęśliwy. Odpowiedział, że tak, że chce być całe życie sam. Gdy zapytałam o możliwość ponownego związku ze mną w przyszłości, powiedział, że tego nie widzi i że w ogóle niczego nie widzi.

Powiedziałam mu, że czuję się oszukana – że to, co pisał do mojej mamy, okazało się nieprawdą. Odpowiedział, że to nie jest nieprawda, ale nie chce o tym pisać.

Wiem, że muszę zadbać o siebie i staram się to robić, ale chciałabym zrozumieć, czy takie zachowania są normalne u osób przeżywających kryzys.

Jak poradzić sobie z kompleksami i niskim poczuciem własnej wartości w wieku 16 lat?

Mam 16 lat, ogromne kompleksy na punkcie wyglądu, wydaję setki złotych na ubrania, ponieważ wszystko, co na siebie założę, wydaje mi się, że źle na mnie leży, pomimo że inni mówią, że wszystko jest ok, cały czas czuję, że ktoś mnie obserwuje i wyszydza, znajomi wytykają mi, że użalam się na sobą, jestem egoistyczny i nie potrafię się kłócić, przez co zawszę przegrywam kłótnie, nigdy nie byłem jakoś lubiany, wszędzie spada na mnie krytyka i hejt, że jestem leniwy, że nie spełniam oczekiwań innych, nigdy nie miałem relacji z żadną dziewczyną, czego dramatycznie pragnę, większość czasu spędzam sam w domu, ponieważ mieszkam na zadupiu bez żadnych dzieci. Uciekam w świat muzyki, co wprowadza mnie w pewien trans, wyobrażam sobie, że żyje życiem, jakim chciałbym żyć. Czasami chce mi się płakać, ale wiem, że wtedy byłbym zwykłą ciotą i użalał się nad sobą, bo przecież inni mają gorzej. Pieniędzy w moim życiu mi nie brakuje. Nie umiem skończyć żadnej rzeczy, wszystko tylko napoczynam, nie potrafię nawiązać normalnej relacji z kimkolwiek, jak tylko to zrobię, zachowuję się dziwnie, bo boję się, że go stracę. Czuję, że nie zasługuję, żeby żyć, bo jestem złą osobą. W podstawówce dokuczałem jednej z osób z klasy, było to chyba równomierne z tym, jak moi rodzice się rozwodzili. Zawsze byłem tym dziwnym, mniej więcej do czasu 1 klasy liceum, gdzie w końcu znalazłem normalnych znajomych, ale tu też czuję się wyalienowany. Każdy wokół mnie ma już doświadczenie z dziewczynami, ja nigdy nie miałem, zacząłem już wątpić, że kiedykolwiek to nastąpi, bo wiem, kim jestem, próbowałem się zmienić wiele razy, ale nie mogę. Już wiele osób się ode mnie odwraca. Już nie daję rady. Nawet w jedynej rzeczy dla której żyję - grze na gitarze, nie wychodzi mi satysfakcjonująco. Mam wiele kompleksów na punkcie swojego wyglądu. Nie potrafię ich przemóc. Mówią, że mam duże ego i niskie poczucie własnej wartości. Chyba to wszystko mi się należy, bo przecież złych ludzi spotyka kara.

Czy myśli samobójcze były "tylko" natręctwem ? Aktualnie nie czuję sensu, nie widzę siebie nigdzie.
Kiedyś miałam myśli samobójcze przez dłuższy czas, ale wiedziałam, że i tak sobie nic nie zrobię,( bałam się bólu jaki by był przy samobójstwie i myślałam nawet jak to zrobić) l teraz już nie mam ich, no raz jakiś czas temu miałam, jak się pokłóciłam z mamą, czy to możliwe, że te myśli były po prostu jakimś natrętctwem? Teraz nie mam motywacji i dyscypliny takiej jak wcześniej, nie czuję sensu w życiu przez to, że nic z nim nie robię, jakbym się kręciła w kółko, nie lubię chyba przebywać z ludźmi, ale w dorosłym życiu jest to chyba niemożliwe. Nie umiem się określić ani znaleźć swojej drogi i nawet nie wiem czy mi się chce to robić i czy mam siłę . Boję się krytyki.
Mąż wymienia wiadomości z inną kobietą. Czy powinnam porozmawiać z nim jeszcze raz i poprosić o zakończenie tej relacji?
Dzień dobry. Jestem żoną od 16 lat, mamą dwójki dzieci. Wczoraj doszło do przykrej sytuacji, gdzie przez ramię widziałam telefon męża, a na nim świeże wiadomości Whatsapp od kobiety, która zaczęła pisać do niego na Instagramie, podziwiając jego prace. Mąż jakiś miesiąc temu opowiadał o niej, że tak się wypytuje, że jest szalenie bogata, mieszka w Chinach i opowiada mu i swoim życiu. Wtedy to zbyłam, ale wczoraj uświadomiłam sobie, że mąż codziennie z nią wymienia wiadomości. Zauważył, że jestem za nim i szybko przesunął ekran palcem, z mojej perspektywy po to, żeby to ukryć. Gdy zapytałam, czemu piszą, zaśmiał się i powiedział "chyba nie jesteś zazdrosna". Zaczęłam się trząść, miałam napływ miliona emocji: bólu, zwątpienia, złości, szoku, chciałam po prostu zapaść się pod ziemię. Mąż widząc moją reakcję stał cicho jak gdyby nic się nie stało. Chwyciłam za torebkę i chciałam wyjść z domu, wtedy wypytywał, gdzie idę. Dopiero wtedy zaczął mnie zatrzymywać i zapewniać, że to ona pisze do niego, że on jej zdawkowo odpowiada, że nic go z nią nie łączy, że liczę sie tylko ja i dzieci, że nigdy by mnie nie zdradził itp. Uspokoiłam się, współżyliśmy ze sobą, ale dziś nie mogę pozbyć się natrętnych myśli, cały czas mam supeł w brzuchu. Czy powinnam poprosić męża o pokazanie mi tych wiadomości? Czy to mnie uspokoi? Z tego co powiedział mąż, ta kobieta wie o mnie i o dzieciach, ale nie rozumiem, dlaczego dalej do niego pisze. Czy powinnam porozmawiać z nim jeszcze raz i poprosić o zakończenie tej relacji? Z góry bardzo dziękuję.
śmierć bliskiej osoby

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.