Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z tęsknotą i zapomnieć o zakończonym związku?

Tęsknota.. Dwa lata razem. I koniec. Tęsknota w sercu. Nie umiem sobie z tym poradzić. Ponad dwa tygodnie bez pisania. Ponad trzy tygodnie bez jeżdżenia do niej. Zero kontaktów. Czasami chce już napisać ale to będzie zebranie o miłość. Mówiła że nie umie kochać, nie ma chemii i boi się zaufać. Jest osobą niedojrzała emocjonalnie. Zakupy, wygląd(siłownia miejsce odcięcia, piersi po operacji, botoks w twarz, markowe ciuchy, markowe perfumy)-jest bardzo atrakcyjna kobieta po 40, słabe wychowywanie dzieci(rozwód), zdrada. Związek nasz był fajny ale to ja dawałem więcej, a ona brala. Nic sama nie inicjowała - nawet seksu, tylko ja, Chciałem przytulić, pocałować - odsuwała się już całkiem pod sam koniec, Dowiedzialem się że znowu po latach pisze z byłym kochankiem, dość dwuznaczne wiadomości, chemię która miała dla mnie przezucila na niego. Dawałem miłość, bezpieczeństwo, uczucia, siebie. Jej dzieciaki mnie bardzo polubiły(są trudne w wychowaniu - nie mają do niej szacunku, słabe wzorce zarówno matki jak i ojca, prsezuzcaja tylko w tydzień w tydzień miedzy sobą dzieciaki i aby tydzień przeleciał) Myślałem, że każda kobieta potrzebuje miłości, czułości, bezpieczeństwa, zaangażowanie mężczyzny, plus takiego co polubi także dzieci. Będzie pomocny. Ale nie ona. Dla niej liczy się tu i teraz. Żyje dniem dzisiejszym. Zrezygnowała z nas bez walki. Tak bez uczucia. "serce nie sługa" tak pisała i "że to jej wina wyłącznie, bo zawaliła nasz związek". Uczucie znowu przekierowała na osobę przez którą straciła małżeństwo i zoatala mocno zraniona, ale jednak zmowu wraca do tego wzorca. Jedyne co to facet ma kasę, ale tez dzieci i narzeczona z którą za chwile będzie się żenił. Nie wiem. Widocznie ona nie potrzebuje miłości i zobowiązań bo się tego boi. Potrzbuje chyba faceta aby był kiedy będzie jej potrzebny, aby spędzić miłość czas a o zobowiązaniach niech zapomni, bo jak zechce coś więcej to "tam są drzwi". Wygląda to nie wszystko, a liczy się to co możemy dać drugiej osobie i od niej dostać. Tutaj tego przez ostatnie trzy miesiące nie było. Szkoda bo strasznie boli. Jest mi mega ciężko. Mało jem, Nie mogę spać, Nie umiem poszukać miejsca dla siebie, Samotne dni i wieczory, Pierwszy od ponad roku samotny weekend, Boli klatka jak się budzę, Ciągle ja widzę wszędzie i brakuje mi jej i dzieciakow, Macie radę aby po malu zapomnieć, nie wiem czy miec jeszcze nadzieję na to że napiszę, że zechce porozmawiac, czy jednak nie ludzic się i dać sobie spokój. Próbować zapomnieć chociaż to mega ciężkie....
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Zmagasz się z bardzo głębokim bólem po stracie więzi, w którą włożyłeś serce, czas i poczucie sensu. To normalne, że teraz wszystko boli, także fizycznie: brak snu, brak apetytu, ucisk w klatce piersiowej, ciągłe myśli. To jest żałoba po relacji i po wizji wspólnego życia, również po więzi z jej dziećmi. Z tego, co opisujesz, był to związek, w którym dawałeś dużo miłości, bezpieczeństwa i zaangażowania, a po drugiej stronie było coraz więcej wycofania i lęku przed bliskością. Jej odejście i powrót do starego wzorca nie są dowodem na Twoją „niewystarczalność”, ale raczej na jej emocjonalną niedojrzałość i trudność w budowaniu trwałej relacji. Pisanie do niej teraz, z nadzieją na rozmowę czy zmianę, najprawdopodobniej tylko pogłębiłoby Twoje cierpienie i rozdrapało ranę, dlatego z psychologicznego punktu widzenia lepiej chronić siebie i nie podtrzymywać kontaktu. Na tym etapie nie chodzi o zapomnienie, ale o przetrwanie, dzień po dniu. Dbaj o podstawy: jedz choć trochę, pij wodę, wychodź na krótkie spacery, nie zostawaj z tym zupełnie sam, jeśli możesz porozmawiaj z kimś zaufanym lub specjalistą. To, że potrafisz kochać, być czuły, odpowiedzialny i budować więź, także z dziećmi, nie jest słabością, tylko Twoim zasobem. Dziś to boli, bo zostało odrzucone, ale w zdrowej relacji jest ogromną wartością. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

To co Pan opisuje to objawy żałoby - normalnej również po rozstaniu. Potrzeba czasu, aby nabrać trochę dystansu i zobaczyć tę relację, ale przede wszystkim siebie na nowo. Naturalną tendencją często jest skupianie się na drugiej osobie - dlaczego ona to zrobiła? może jeszcze zmieni zdanie? Tymczasem osobą, która potrzebuje uwagi jest Pan. Warto zastanowić się czego potrzebuję? Właściwie jak ja lubię spędzać weekendy? Co chciałem od dawna zrobić i na mnie czeka? Po prostu zatroszczyć się o siebie i w miarę możliwości otaczać się życzliwymi ludźmi. Pozdrawiam 

Anna Hendzel

Anna Hendzel

 

Droga Kasiu,

dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To, co opisujesz, jest bardzo trudnym i bolesnym doświadczeniem z dzieciństwa i dorastania. Twoje emocje są zrozumiałe i uzasadnione – to nie jest „przewrażliwienie”, tylko reakcja na realne krzywdzące sytuacje.

Z perspektywy psychologicznej wiele z opisanych przez Ciebie zachowań rodziców nosi znamiona przemocy emocjonalnej i psychicznej. Kary polegające na zawstydzaniu, izolowaniu, straszeniu utratą miłości (np. święta, prezenty), publiczne etykietowanie („dwie lewe ręce”), wyśmiewanie czy budowanie atmosfery ciągłej kontroli – to wszystko silnie wpływa na poczucie bezpieczeństwa i pojęcie siebie dziecka.

Dziecko w takich warunkach często uczy się, że:

miłość jest warunkowa („będę kochana, jeśli będę grzeczna”),

błąd oznacza karę lub upokorzenie,

„coś jest ze mną nie tak”.

 

To może skutkować w dorosłości m.in.:

nadmiernym poczuciem winy,

lękiem przed oceną,

trudnością w stawianiu granic,

obniżoną samooceną,

silną reakcją emocjonalną na pozornie „drobne” sytuacje (jak kartki z zakazami w domu rodzinnym).

 

To, że dziś te wspomnienia nadal Cię bolą, świadczy nie o słabości, lecz o tym, że te doświadczenia nie zostały nigdy bezpiecznie przeżyte i nazwane. Bardzo ważne jest to, że potrafisz je teraz dostrzec i o nich mówić – to pierwszy krok do ich przepracowania.

Jeśli zauważasz, że te przeżycia nadal wpływają na Twoje samopoczucie, relacje lub sposób myślenia o sobie, warto rozważyć psychoterapię, szczególnie w nurcie pracującym z doświadczeniami z dzieciństwa i relacją z rodzicami. Terapia może pomóc:

oddzielić przeszłość od teraźniejszości,

odbudować poczucie własnej wartości,

nauczyć się stawiać granice bez poczucia winy,

zbudować bardziej życzliwą relację z samą sobą.

 

Na koniec chcę wyraźnie podkreślić:

to, co przeżyłaś, nie było Twoją winą. Dziecko ma prawo do bezpieczeństwa, ciepła i akceptacji – bez warunków.

Jeśli będziesz chciała, możesz tu pisać dalej. Twoja historia zasługuje na uważność i szacunek.

Serdecznie Cię pozdrawiam

psycholog

Anna Hendzel 

 

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

to co Pan pisze pokazuje ogromną wrażliwość i zdolność do głębokiego przywiązania. To jest Pana siła, nawet jeśli teraz bardzo boli. Potrafił Pan kochać, dawać, być obecnym dla drugiego człowieka i dla jej dzieci. Nie każdy to potrafi. To nie jest naiwność ani słabość. To dojrzałość emocjonalna.

Jednocześnie z Pana opisu bardzo jasno widać jedno. To nie była relacja równa. Pan dawał miłość, czułość, bezpieczeństwo, inicjatywę. Ona brała i wycofywała się wtedy, gdy pojawiała się bliskość, zobowiązanie i realne uczucia. 

To nie dlatego, że Pan był niewystarczający. To dlatego, że ona funkcjonuje w schemacie unikania i uciekania w to co powierzchowne, intensywne, ale bez odpowiedzialności. I ten schemat powtarza, nawet jeśli ją już wcześniej bardzo skrzywdził.

Tęsknota, którą Pan czuje, nie jest tylko za nią. To także tęsknota za wizją rodziny, za więzią z dziećmi, za rolą jaką Pan pełnił. Dlatego ból jest tak silny i rozlany. Organizm jest w żałobie po relacji, która się urwała bez domknięcia. To normalne, że są problemy ze snem, apetytem, że boli klatka piersiowa i że myśli wracają w kółko.

Jeżeli zacznie być intensywniej, będzie Pan potrzebował wsparcia, zapraszam na konsultację online. Mogę pomóc Panu przejść przez ten etap żałoby po relacji, poukładać myśli, zdjąć z siebie poczucie winy i zobaczyć, jak krok po kroku wracać do życia, które będzie Pana, a nie tylko pustką po kimś. Czasem już kilka spotkań bardzo pomaga złapać oddech i poczuć, że to się da przeżyć.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

z Pana słów wyłania się ogromny ból, tęsknota i poczucie straty po zakończeniu związku, a także silne napięcie emocjonalne związane z brakiem kontaktu i nierównowagą w relacji. 

 

Widać, że bardzo angażował się Pan w ten związek i że emocje, które Pan teraz przeżywa, są dla Pana trudne do zniesienia. Takie doświadczenia mogą mocno obciążać ciało i psychikę – stąd trudności ze snem, apetytem czy koncentracją. 

 

W tym czasie ważne może być, aby otaczać się wsparciem bliskich osób, przy których można czuć się zrozumianym i bezpiecznym. Równie istotne jest, aby rozważyć kontakt z psychologiem, który pomoże nazwać emocje, uporządkować myśli i znaleźć sposoby, by stopniowo odzyskiwać równowagę i poczucie własnej wartości. 

W przypadku utrzymujących się objawów z brakiem apetytu, snu, trudnością w koncentracji warto porozmawiać z psychiatrą może pomóc we włączeniu odpowiednich leków. 

 

Fakt, że Pan opisuje swoje przeżycia i szuka wsparcia, jest istotnym krokiem w kierunku lepszego zrozumienia siebie.

Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jesteśmy w związku od 7 lat. Partner jest wykształcony, mądry, oczytany, ma dobrą pracę.
Jesteśmy w związku od 7 lat. Partner jest wykształcony, mądry, oczytany, ma dobrą pracę. Różni nas całkowicie inne podejście do higieny ciała, przez co często się kłócimy. Na początku naszej znajomości zamieszkaliśmy razem, wtedy zauważyłam, że kąpie się raz w tygodniu, a codziennie podmywa części intymne pod umywalką. Sytuacja ta była dla mnie wtedy żenująca i wstydliwa, żeby zapytać, dlaczego nie może wejść cały pod prysznic i umyć całe ciało. Po długich próbach namawiania/tłumaczenia mu, że to wszystko psuje nam związek, swoje zachowanie wyjaśnił mi, że jego ciało się nie spociło/nie pachnie brzydko ani nie jest brudne i nie będzie nakładał chemii. Ja za to jestem świadoma tego, co nakładam na skórę, kupuje delikatnie żele (bez SLS), ale nawet i to nie przekonało. Do częstszych kłótni dochodziło coraz częściej. Doszliśmy do porozumienia, że prysznic będzie u niego częściej (2 x w tyg), ale dalej kontynuował podmywanie się nad umywalką. Jako kobietą dbam o ciało i wymagam tego samego od partnera. Biorę prysznic codziennie, czego on nie potrafi zrozumieć. Mówi mi, że mam obsesję na punkcie czystego ciała, że zmywam naturalną florę bakteryjną, że przez te codziennie mycie całego ciała ludzie chorują, mają problemy ze skórą. Jeśli chodzi o sex to sama myśl o tym, że umył tylko części intymne, a reszty nie jest dla mnie odpychająca. Jestem już z nim tak szczera do bólu, że nawet i to nic nie zmienia. On ma swoje zdanie, ja swoje. Oddalamy się. Nie każę mu szorować ciała gąbka, tylko wejść do wanny, nażelować całe ciało i spłukać jak robię to ja. Kto ma problem? Partner obwinia mnie, a ja jego. Kasia
Relacja z mężczyzną, z którym spotkania kończą się seksem. Czy nie nazwaliśmy naszych uczuć miłością, bliższą relacją? Nie wiem czy wracać do tego.
Dzień dobry. Mam pewien problem, który nie daje mi spokoju. Całą szkołę średnią przyjaźniłam się z pewnym chłopakiem. Nagle pod koniec szkoły wylądowaliśmy w łóżku. Spotykaliśmy się normalnie jak dawniej jeszcze 2 lata. Ale zdarzało nam się wyładować w łóżku. Nigdy nie byliśmy razem. W pewnym momencie, gdy zaczęłam się z kimś spotkać On zaczął mnie zapraszać na wyjazdy nad morze, w góry, imprezy rodzinne. Wycofałam się, bo się bałam, że będę cierpiała. Po roku znalazł kobietę, był z nią jakiś czas. Zerwali, ale kontakt w moją stronę wrócił. Tylko nie taki jak kiedyś, bo teraz jak się widzimy to kończy się łóżkiem. Ciągnie mnie do niego od strefy łóżka, wiem, że ja jego też. Co myśleć o takiej znajomości? Nasze wiadomości też nie są takie jak kiedyś, nie pisze co u mnie, jak się czuje, tylko pisze co by nie zrobił itp. Wiem, że to przykre, bo nie mam już 20 lat. Co więcej często myślę co gdyby... a mam faceta... i nie wiem, to była prawdziwa miłość, której nigdy nie nazwaliśmy po imieniu? Czuję się rozdarta, bo proponuję spotkanie, a mam faceta. Ale wiem też, że to co do niego czuje jest silniejsze niż wszystko inne. Co zrobić? Jak to odbierać?
Dokucza mi poczucie samotności, brak grupy własnej. Jak sobie z tym poradzić?
Jestem samotny, mam 18 lat i nwm co z tym robic. Jestem mily dla innych ale nikt do mnie sam nie zagada. Nwm z czego to wynika, wszyscy z wszystkimi sie trzymają razem, mają swoje ekipy itd, ale nikt do zadnej mnie nie zaprosi, przecież widać że nikogo nie mam.
Jak odzyskać zaufanie i wiarę w miłość po zakończeniu długiego związku ze zdradą?

10 miesięcy temu mój 5-letni związek się zakończył, nie z mojej inicjatywy. Przyczyna? Dobre pytanie, aczkolwiek najprawdopodobniej osoba trzecia (po chwili od zerwania dodawane były zdjęcia z inną dziewczyną, więc nie ciężko mi się domyślić, że był to powód). Nasz związek nie był idealny, byłam, chociażby zdradzana, ale ja kochałam szczerze i prawdziwie. 

Ale mniejsza już o to, wiedziałam, że coś się psuło, że się odsunął i mimo moich starań, nic nie potrafiłam już zrobić. 

Odpuściłam i mimo płaczu przy zerwaniu, bo jednak były emocje, to nie prosiłam, żeby został, wiedziałam, że tak będzie lepiej. Pierwszy raz od pięciu lat poczułam może nawet lekką ulgę. Problem jest w tym, że ja wiem, że ma nową dziewczynę, że wszędzie się sobą chwalą i nie rozumiem, jak od razu po zerwaniu potrafił wejść w nowy związek. Czy jego „Kocham Cię” mówione do mnie było kłamstwem przez te 5 lat? Bo jak można tak szybko mówić to komuś innemu? U mnie minęło tyle miesięcy, a ja nie potrafię się zakochać, nawet zauroczyć się nie miałam okazji i boję się, że już nigdy nie będę umiała. Czuję, że mnie to zniszczyło, mimo świadomości, że tak jest mi lepiej i naprawdę masa dobrych rzeczy się wydarzyła. Spełniam marzenia, to ciągła myśl o tym, że on „ jest szczęśliwy” z kimś innym, a ja mimo wielu możliwości wielu spotkań i mężczyzn wokół, nie czuję nic do nikogo. Próbowałam, ale nie umiem sobie wmówić, że kogoś kocham, bo to trzeba czuć. Nie wiem, ile czasu to potrwa, chciałabym po prostu potrafić jeszcze obdarzyć kogoś tak wielką miłością, jaką dawałam mu. No jak na razie stałam się zupełnym przeciwieństwem siebie. Może to przez lęk, że znowu się poświęcę i ktoś mnie zostawi. Powiedziałabym, że może to przez to, że naprawdę był miłością mojego życia, ale z drugiej strony wiem, że nie mógł nią być. Był agresywny, zdradzał, więc to nie mógł być on. Ale ciągle mam go w głowie i to, że on o mnie zapomniał, jakbym nic dla niego nigdy nie znaczyła, to nie kwestia mojej tęsknoty a bardziej wściekłość na brak szacunku, jakim uważam, że mnie potraktował. 

Jak uwierzyć po czymś takim w miłość i jak na nowo nauczyć się ufać ludziom w ich intencje? Czy da się zapomnieć o kimś, kto naprawdę był dla nas tak ważny? Zmieliłam całe moje życie, ale tych myśli nie potrafię nadal.

Problemy w małżeństwie: podejrzenia zdrady, brak zaufania, przemoc i chęć samobójstwa

Bardzo nurtuje mnie, wręcz sprawia to depresję, nie wiem, co myśleć, co robić. Nie mam, gdzie odejść, żadnej pracy, pieniędzy na start. Przejdę do rzeczy: 20 lat ogólnie razem, 30 maja 2025 r. minie 16 lat po ślubie. Mąż przez rok chciał walczyć o nasze małżeństwo, zmianę naszego życia, nawet intymnego. Okazał się być takim, jakiego chciałam – czuły, opiekuńczy, troskliwy, namiętny, pożądany, z chemią, magią i więzią, uczciwą miłością. Przestał kryć się z telefonem, zawsze mogę wziąć go w ręce, popatrzeć, co tam ma. Rok temu wdał się w romans z koleżanką z pracy, krążyły plotki, lecz on wszystkiemu zaprzecza, twierdząc, iż nigdy mnie nie zdradził. Zaufałam, a teraz coś mi nie pasuje. Po roku i 3 miesiącach stał się skryty, dwulicowy. Potrafi raz chcieć obłędnego seksu, w sumie jest co wieczór, czasami kłócimy się o noce, że nie przytuli mnie, nie ma spontanicznego seksu i wtulenia podczas snu z jego strony, mojej osoby. I przeplata uczucia, sądząc, że go jaram, że uwielbia ze mną seks, podniecam go i że tylko ja, nikt inny. Robi zdjęcia z całuskami, wstawia na Facebooka słodkie opisy. Odbieram to jako pod publikę, aby ktoś coś zobaczył. Z była koleżanka kochana, nadal pracuje, lecz na moją prośbę zablokował ją wszędzie, a przy mnie ma o niej nagle bardzo złe zdanie, ponieważ nie wiem, w jakim celu podał kobiecie bez mojej zgody mój numer telefonu. Kiedy zapytałam męża, po co, odpowiedział cytat: „ażeby Agnieszka uświadomiła ci, że nic nas nie łączy, nie łączyło, do niczego nie doszło”. Tłumaczę mężowi, że ja mam uwierzyć w to, co ona mówi, czy bardziej, aby on był wobec mnie szczery... Nie ma logicznego toku rozmów ze strony męża, więc zaczęłam miewać obawy, iż oszukuje mnie z kimś, ma kontakt, a potem usuwa, abym nie dojrzała nic. Obiecywał, że nigdy nie wyciszy telefonu, co do czego robi to w momencie, kiedy się posprzeczamy. Nie ma kłótni, jedynie zadra, słowo od słowa, a powody są jedynie takie, że nie przytula mnie w nocy, co uważa, że bardzo uwielbia się do mnie tulić, a nie ma zbliżenia w nocy, które wprowadziliśmy. Do mnie potrafi powiedzieć: „A ty do mnie podchodzisz, zaczepiasz do seksu, przytulasz?” Odpowiadam mężowi, że oczywiście, bo tak jest, chociaż za każdym razem, kiedy podchodzę, żeby nawet, jak to się mówi, zrobić mu loda, on odpycha, nie wychodzi mi po prostu, olewa. Więc po co mam to robić, jak on przytuli przed snem i odwraca się na bok??? I niby sądzi, że zawsze ma na mnie ochotę, jaram go itd. Zaczął nagle mówić, że tematy mamy tylko seksu, tłumaczę, że mnie kręci, podnieca, pożądam, że powinien się cieszyć, a nie narzekać, nie dociera nic, po prostu nic. Kiedy mówię, że powinien udać się do psychologa czy psychiatry, potrafi mi odpowiedzieć, że to ja jestem chora, jemu nie potrzeba pomocy, chociaż popada w silną agresję. Mnie potrafił złapać za szyję, dusił, mówił: „szmata, kurwa”, ale w momencie, kiedy mi powiedział tekst: „ruchasz się z innymi”, i dostał w twarz, strasznie go to zabolało. Poszedł w swoją stronę, kiedy dzwonię, nie odbiera, odrzuca, nie odpisuje na Messengerze, dopiero po jakimś czasie chamskie odzywki. Odbiera, sądząc, że jest sam i był sam, że chce, aby było dobrze, lecz niestety, czuły 10 min potem furiat i tak na okrągło. Mówię mężowi, że zawsze powinien odebrać telefon, że mam podejrzenia, iż takie zachowania świadczą, że spotyka się z kimś. Zaprzecza, więc czemu nie odbierasz? Odpowie, że nie ma potrzeby, wkurwiłaś mnie. W domu zwyczajnie gra na telefonie, nie słucha, co mówię, patrząc w oczy, i chcąc rozmawiać, po prostu jakbym była powietrzem. Mówi mi: „A co, już nic mi nie wolno? Człowiek przy tobie boi się spać, obudzić, bo zawsze wyjesz, robisz dramy, jesteś toksyczna. Ale kocha mnie i pożąda”. Ma tzw. dwie twarze – chwilowo wspaniała osoba, czuła, chcąca seksu, potem taka maruda, agresor, dziwak. Nie wiem, co myśleć, co robić. On od razu powiedział, że nie będzie nigdzie chodził na żadne terapie itp. Kiedyś chodziliśmy, lecz dało jemu to coś na chwilę. Sam mówi, że uwielbia ze mną seks, potem, że nasze życie tylko na tym się opiera. Nie wiem, co mam myśleć, chce, abym przyjeżdżała po niego do pracy. Sama nie wiem czemu, potrafi powiedzieć, że nie wierzy mi we wszystko, że to ja jego zdradzam, wiedząc, że siedzę całe dnie w domu, sprzątam, gotuję, a potem jeżdżę po niego. Sytuacje się napiętniają, coraz częściej mnie krytykuje, poniża, olewa, robi źle, nic sobie z tego już nie robi, jak robił kiedyś. Aż przestało mi się chcieć malować, dbać o siebie, chcieć z nim nadal być. Nie czuję się kochana, pożądana, atrakcyjna, wyjątkowa, choć mówi mi, że taka jestem. Na odległość, kiedy jeździ do pracy, pisze mi, jak mnie kocha, tęskni, jak ma na mnie ochotę, a kiedy już jesteśmy razem, jest zupełnie inaczej. Potrafił mi powiedzieć, że to ja z niego takiego robię, że wchodzę mu do łba, ryję mu łeb, że przeze mnie taki się staje, że mam szukać sobie faceta na ruchanie. Mówię, że mnie to boli, zadaje ból, ale nic z tego sobie nie robi. Czuję się załamana. On sam mówi mi, że jego zdaniem nie czuję się szczęśliwa, bezpieczna w związku, jak mam się czuć, to nie takie proste. Czy tu są podejrzenia, możliwe, iż mąż gra na dwa fronty, a ja koło zapasowe??? Nie wiem, co robić. On nie chce słuchać, co mam do powiedzenia o moich ranach, bólach, cierpieniach, potrzebach seksu itp. Co ja mam robić? Jestem skora popełnić samobójstwo, nie mam siły, wiary, że ta miłość jest prawdziwa i pożądanie. Jestem nikim, czy to jego wina?? Kiedy mężowi mówię, że napiszę do sądu o przymusowe badania psychiatryczne jego osoby, grozi mi, że wtedy wywali mnie z domu, czyli coś ukrywa, wie, że z nim źle??? Mamy takie coś, że on lubi moje nagie zdjęcia i chce, abym wysyłała mu ok, wysyłam, mówię, że go to podnieca. Ma nawet folder z moimi nagimi zdjęciami w telefonie. Niby docenia, co robię, sądzi, że się zmieniłam, lecz po chwili powie, że ja nigdy się nie zmienię, krytykuje. Jak dojść do prawdy, czy on nie kłamie, czy nie manipuluje itp.? Mąż uważa, że to ja manipuluje, rządzę nim, że ja w coś gram i obserwuję go, doszukuję się czegoś, że to ja jestem debilem, itp. Co myśleć?

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.