Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z utratą celu, uzależnieniem i kryzysem osobistym? Mój 20-letni kryzys życiowy.

Treść wrażliwa
Czesc mam 20 lat, borykam sie z sytuacja w której totalnei nie wiem co ze soba zrobic, stracilem cel w zyciu nie wiem co robic dalej, zaczne moze od poczatku od 14 roku zycia borykam sie z uzaleznieniem od pornografii ktore co jakis czas nawraca. Mam stwierdzone adhd, nie dałem rady skonczyc szkoly bo pojawiło sie dziecko które straciłem w wypadku po półtorej roku. Zanim to sie wydarzylo mieszkalem z matka mojego dziecka która postanowiła ze mnie zostawi i wyjechala, ja w tamtym momencie totalnie straciłem checi do zycia i nie wstawałem z łóżka po jakims czasie własciciel mieszkania mnie z niego wyrzucił grożąc mi pobiciem. Po około 3 miesiacach okazało sie ze moja była dziewczyna jest w kolejnej ciazy, do ktorej wczesniej mi sie nie przyznala. Wróciłem do domu rodzinnego w którym jestem nie rozumiany wszystko co mowie jest do wyjebania, zdaje sobie sprawe z tego ze jestem tym niewypałem z całego mojego rodzenstwa. Po prostu mam dosc tego wszystkiego jedyne co robie to pracuje, gram, spotykam sie z dzieckiem. Nic totalnie nie osiągnąlem, mam po prostu wrazenie ze wszystko co robie do nikad nie prowadzi, pare dni temu doszedlem do wniosku ze musze schudnac, ale wiem ze lada chwila stwierdze ze to bez sensu. Nie potrafie sie usamodzielnic ani niczego osiagnac mam wrazenie ze zatrzymalem sie na 15 roku zycia i nie umiem pojsc dalej co jakis czas pojawiaja mi sie w glowie mysli ze to totalnie bez sensu wszystko i ze jest totalnie jedna droga. Próbowalem to napisac jakkolwiek w skrócie ale nie wiem czy mi wyszlo, składnia tez pewnie do dupy wiec przepraszam. Po prostu nie wiem co mam robic.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry  

 

   To, co opisujesz, brzmi jak bardzo ciężki kryzys, a nie „bycie niewypałem”. Najważniejsze teraz jest bezpieczeństwo na dziś, a jeśli czujesz, że możesz sobie coś zrobić albo nie jesteś pewien, czy wytrzymasz, zadzwoń od razu pod 112 albo jedź na najbliższy SOR lub udaj się na izbę psychiatryczną. To są myśli rezygnacyjnie i potrzebujesz natychmiastowej pomocy. Nie lekceważ tego, proszę. Widzisz świat w czarnych barwach, ale  ludzie wychodzą z różnych tarapatów, a życie jest najpiękniejszym darem. Nie jest prawda twierdzenie, że nic nie osiągnąłeś. masz dziecko, które Ciebie potrzebuje. Potrzebujesz psychoterapii oraz pomocy w kryzysie interwencyjnym. 

 Zadzwoń pod numer 800 702 22 To numer do Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym, dostępne całą dobę.  Możesz też zadzwonić pod 116 123/ Jest to  telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych.

Jeśli rozmowa przez telefon jest za trudna, skorzystaj z czatu lub formularza pomocy dostępnych przez 116sos.pl.

Jeśli masz kogoś choć trochę zaufanego, napisz teraz jedno zdanie: „Jest mi bardzo źle i potrzebuję, żebyś ze mną pobył i pogadał dziś wieczorem”. Przeszedłeś przez utratę dziecka, rozstanie, wyrzucenie z mieszkania, powrót do domu, niezrozumienie i długie zmaganie się z nawracającym uzależnieniem oraz ADHD. To są bardzo obciążające doświadczenia, a przy takim nagromadzeniu strat i stresu poczucie bezsensu, utknięcia i myśli „nie ma wyjścia” mogą się pojawiać. Nie zostawaj dziś sam z tym, jeśli myśli o „jednej drodze” się nasilają. Nie napisałeś, czy leczysz się w kierunku ADHD, czy przyjmujesz jakieś leki regulujące Twój stan.  Usuń z zasięgu wszystko, czym mógłbyś sobie zrobić krzywdę, najlepiej wyjdź do ludzi lub od razu skieruj sie na pogotowie ratyunkowe. Zjedz coś prostego, wypij wodę i postaraj się nie podejmować dziś żadnych wielkich decyzji. Jedynym celem na teraz niech będzie to skontaktować się z jednym człowiekiem i jedną linią wsparcia.Nie musisz teraz rozwiązywać całego życia. W takim stanie celem jest przetrwać falę kryzysu i wrócić do kontaktu z drugim człowiekiem. Jeśli jesteś w bezpośrednim zagrożeniu, zadzwoń teraz na 112.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

To co Pan opisuje, pokazuje jak wiele trudnych i bolesnych doświadczeń spotkało Pana w bardzo młodym wieku. W takiej sytuacji poczucie zagubienia i utraty sensu jest zrozumiałe, ale szczególnie niepokoi mnie, że pojawiają się myśli, iż „jest tylko jedna droga”. Proszę nie zostawać z tym samemu warto jak najszybciej skontaktować się z psychiatrą lub psychologiem. Jeśli te myśli się nasilą lub będzie Pan miał poczucie, że może zrobić sobie krzywdę, proszę zgłosić się do najbliższego SOR lub zadzwonić po pomoc. To nie jest oznaka słabości. Mimo, że teraz może być trudno to dostrzec z odpowiednim wsparciem ta sytuacja może się zmienić.

Życzę dużo siły,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pana wiadomość, miałam wrażenie, że od kilku lat życie stawia przed Panem kolejne bardzo bolesne doświadczenia, zanim zdążył się Pan podnieść po poprzednich. Utrata dziecka, rozstanie, powrót do domu, poczucie niezrozumienia i zmaganie się z uzależnieniem oraz ADHD, to ogromny ciężar dla jednego człowieka.

Najbardziej poruszyło mnie jednak zdanie, że ma Pan wrażenie, jakby zatrzymał się w wieku 15 lat. Czasami po silnych traumach człowiek rzeczywiście ma poczucie, że jego życie stanęło w miejscu. To nie znaczy, że nie jest Pan w stanie ruszyć dalej, raczej, że potrzebuje Pan wsparcia, aby znowu odzyskać grunt pod nogami.

Napisał Pan również o myślach, że „jest tylko jedna droga”. Proszę ich nie bagatelizować. To bardzo ważny sygnał, żeby jak najszybciej porozmawiać z psychiatrą lub psychologiem. Nie dlatego, że jest Pan słaby ale dlatego, że od bardzo dawna dźwiga Pan więcej, niż jedna osoba powinna dźwigać sama. Napisał Pan też, że „nic nie osiągnął” a ja tu czytam, że mimo tego wszystkiego nadal Pan pracuje, walczy z uzależnieniem i jest obecny w życiu swojego dziecka. To nie przekreśla cierpienia ale pokazuje, że w Panu wciąż jest siła. Teraz warto pozwolić komuś pomóc ją odzyskać.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Bardzo poruszyło mnie to, co napisałeś. Czytając Twoją historię, widać, że od kilku lat dźwigasz na swoich barkach ogrom cierpienia i strat. W takich okolicznościach naprawdę trudno zachować wiarę, że będzie lepiej.

To, że dziś masz poczucie, że nic nie osiągnąłeś i utknąłeś w miejscu, nie oznacza, że jest to prawda o Tobie. Kiedy człowiek przez lata mierzy się z ADHD, uzależnieniem, utratą dziecka, rozpadem związku, problemami mieszkaniowymi i brakiem wsparcia, bardzo często przestaje dostrzegać własne siły. Zaczyna widzieć tylko to, czego mu brakuje.

Mimo tego wszystkiego każdego dnia chodzisz do pracy i jesteś obecny w życiu swojego dziecka. To może wydawać Ci się czymś zwyczajnym, ale pokazuje, że w Tobie wciąż jest dużo odpowiedzialności i chęci, by się nie poddać.

Najbardziej martwią mnie słowa o tym, że czasami wydaje Ci się, że „jest tylko jedna droga”. Takie myśli są sygnałem, że nie powinieneś zostawać z tym sam. Bardzo ważne jest, aby jak najszybciej skorzystać z pomocy psychologa lub psychiatry. To nie jest oznaka słabości, ale zadbania o siebie w momencie, kiedy obciążenie stało się zbyt duże. 

Nie musisz mieć teraz planu na całe życie. Na ten moment wystarczy jeden krok – pozwolić sobie na pomoc. To, że dziś nie widzisz dla siebie przyszłości, nie znaczy, że jej nie ma. Bardzo często właśnie depresja i długotrwały stres odbierają człowiekowi zdolność dostrzegania nadziei. Z odpowiednim wsparciem to może się zmienić.

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z załamaniem męża po przeprowadzce i nadmiernym stresie?
Mieszkamy czteroosobową rodziną w Warszawie w mieszkaniu 60m2. Od zawsze chcieliśmy mieć albo większe mieszkanie, albo bliźniak. To marzenie udało się spełnić w lutym. Kupiliśmy bliźniak o wielkości 140m2 z dużym ogródkiem w mniejszej miejscowości. Byliśmy bardzo szczęśliwi i nie mogliśmy się doczekać przeprowadzki. Sytuacja diametralnie zmieniła się w marcu, gdy mąż przechodził bardzo ciężkie chwile w pracy, wymagające projekty, nadgodziny i wizja straty klienta - straty pracy. Wtedy też trwał remont bliźniaka, który mąż robił późnymi wieczorami lub w nocy, mając w tym słabe doświadczenie. W kwietniu mąż popadł w załamanie. Przestał widzieć sens remontu i przeprowadzki, bardzo się zniechęcił i zaczął widzieć wszystko w czarnych barwach - to co kiedyś nie stanowiło dla niego problemu np. dłuższe dojazdy do pracy lub zmiana przedszkola dla synów zaczęło stanowić paraliżujący strach i lęk, do tego stopnia, że mąż zaczął brać leki antydepresyjne. W krytycznym momencie wystawił na sprzedaż bliźniak, a konsekwencją są wysokie kary finansowe za zerwanie ówcześnie podpisanych umów. Dlaczego mąż popadł w taki nastrój? Co mogło być przyczyną? Czy da się z tego wyjść? Czy jedynym rozwiązaniem jest sprzedaż bliźniaka?
Problem z zabrudzaniem majtek moczem i kałem u 13-latka - porada i pomoc specjalisty
Proszę o pomoc, poradę, wskazanie specjalisty w sprawie mojego syna (13 lat), który zabrudza majtki moczem i kałem. Problem jest od zawsze, x roznym nasileniem. Chodzi juz do drugiego psychologa, ale nadal nie ma efektów. To nie jest problem fizjologiczny, metaboliczny, infekcyjny ani zaburzenia czucia. Świadomie wstrzymuje wypróżnianie, a później brudzi majtki.
Jak poradzić sobie ze stratą ukochanego zwierzaka i odzyskać kontrolę nad życiem?
W swoim życiu przeżyłem już naprawdę wiele upadków, bólu, cierpienia. Nie chodzi tu jednak o rywalizację kto miał gorzej. Fakt jest taki, że każdy z nas coś w swoim życiu przeżył, każdy przeżywa coś inaczej i radzi sobie na swój sposób z trudnościami w życiu. Niestety wtorek okazał się dniem, który złamał mnie na kawałki. Kiedy musiałem podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu i po trzynastu latach pożegnać moją najukochańszą psinkę, tym bardziej że od kilku lat praktycznie tylko ją miałem w swoim życiu i była całym moim światem. Miałem ją od małego, kiedy to adoptowałam ją ze schroniska, od szczeniaka, gdy miała zaledwie 3 miesiące. Rozstanie z nią tak wyczerpało mnie emocjonalnie, że w czwartek wieczorem po pracy włączyłem sobie pranie, potem laptopa. Ale tak mnie zmuliło, że musiałem się zdrzemnąć z godzinkę, dwie. Ta drzemka jednak okazała się tak twarda i długa, że obudziłem się dopiero w piątek rano, tak jak się położyłem w czwartek po pracy w ciuchach. Jedno szczęście że nie zaspałem do pracy, bo akurat wczoraj, w piątek miałem na godzinę jedenastą ortopedę i dopiero po wizycie u lekarza jechałem jeszcze na kilka godzin do pracy.... Z kolei wczoraj po pracy posiedziałem trochę na necie, a spać poszedłem równo o północy. Tak jak z reguły chodzę spać codziennie. Dziś przy sobocie gdyby kolega około 13:30 nie obudził mnie telefonem, to nie wiem do której bym spał i o której sam bym się "wybudził" z tego snu... Czuję jakbym po stracie mojego pieska stracił częściowo kontakt z rzeczywistością i kontrolę nad życiem...Jak sobie z tym poradzić? Jak pogodzić się z jej odejściem?
Stres i konflikty z powodu przeprowadzki siostry z rodziną do wspólnego mieszkania

Z dnia na dzień czuję coraz większy stres. Matka podjęła decyzję, by siostra z dwójką dzieci i mężem wprowadzili się do naszego małego mieszkania. Będą wręcz wszyscy na kupię bez chwili spokoju z tymi dzieciakami. Jej syn 4-letni potrafi mnie bić. Mam takie zdanie, ponieważ zabrano mi swój pokój, który miałam, nie mam własnego kąta, mało miejsca na swoje rzeczy. Mam wrażenie, że po ich wyprowadzce się odmieni na gorsze. Siostra i szwagier zaczną mnie ustawiać. Są oni, gdy są razem bardzo opryskliwi i chamscy. Matka jeszcze ich broni. Kolejną rzeczą, która mnie martwi jest to, że wszyscy będą zawsze przebywać w jednym pokoju, na głowie sobie, biegające krzyczące dzieci. Mimo, że mając swoje. Siostra jest bardzo nerwowa osoba, robi to już teraz, mam obawy ze będzie próbowała się na mnie wyzywać coraz częściej, rzucać głupie teksty, czuć się lepszą. Matka zawsze pokazywała, że z rodzeństwa to siostra jest jej priorytetem. Jak sobie z tym poradzić? By nie zniszczyli mnie? Tak naprawdę jakby 3 osoby teraz będą przeciwko mnie?

Ból brzucha i złe samopoczucie na studiach w innym mieście – czy to lęk przed rozłąką?
Moja dziewczyna studiuje w tygodniu w Opolu, w weekendy mieszkamy razem w Jastrzębiu Zdroju. Zawsze kiedy wyjeżdża do opola zaczyna się źle czuć, boli ją brzuch, kręci ją do toalety, ma złe samopoczucie. Jak jest ze mną w Jastrzębiu to nie ma problemów. Co może być przyczyną? Jest to może jakiś lęk przed rozłąką czy coś takiego?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.