Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z utratą celu, uzależnieniem i kryzysem osobistym? Mój 20-letni kryzys życiowy.

Treść wrażliwa
Czesc mam 20 lat, borykam sie z sytuacja w której totalnei nie wiem co ze soba zrobic, stracilem cel w zyciu nie wiem co robic dalej, zaczne moze od poczatku od 14 roku zycia borykam sie z uzaleznieniem od pornografii ktore co jakis czas nawraca. Mam stwierdzone adhd, nie dałem rady skonczyc szkoly bo pojawiło sie dziecko które straciłem w wypadku po półtorej roku. Zanim to sie wydarzylo mieszkalem z matka mojego dziecka która postanowiła ze mnie zostawi i wyjechala, ja w tamtym momencie totalnie straciłem checi do zycia i nie wstawałem z łóżka po jakims czasie własciciel mieszkania mnie z niego wyrzucił grożąc mi pobiciem. Po około 3 miesiacach okazało sie ze moja była dziewczyna jest w kolejnej ciazy, do ktorej wczesniej mi sie nie przyznala. Wróciłem do domu rodzinnego w którym jestem nie rozumiany wszystko co mowie jest do wyjebania, zdaje sobie sprawe z tego ze jestem tym niewypałem z całego mojego rodzenstwa. Po prostu mam dosc tego wszystkiego jedyne co robie to pracuje, gram, spotykam sie z dzieckiem. Nic totalnie nie osiągnąlem, mam po prostu wrazenie ze wszystko co robie do nikad nie prowadzi, pare dni temu doszedlem do wniosku ze musze schudnac, ale wiem ze lada chwila stwierdze ze to bez sensu. Nie potrafie sie usamodzielnic ani niczego osiagnac mam wrazenie ze zatrzymalem sie na 15 roku zycia i nie umiem pojsc dalej co jakis czas pojawiaja mi sie w glowie mysli ze to totalnie bez sensu wszystko i ze jest totalnie jedna droga. Próbowalem to napisac jakkolwiek w skrócie ale nie wiem czy mi wyszlo, składnia tez pewnie do dupy wiec przepraszam. Po prostu nie wiem co mam robic.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry  

 

   To, co opisujesz, brzmi jak bardzo ciężki kryzys, a nie „bycie niewypałem”. Najważniejsze teraz jest bezpieczeństwo na dziś, a jeśli czujesz, że możesz sobie coś zrobić albo nie jesteś pewien, czy wytrzymasz, zadzwoń od razu pod 112 albo jedź na najbliższy SOR lub udaj się na izbę psychiatryczną. To są myśli rezygnacyjnie i potrzebujesz natychmiastowej pomocy. Nie lekceważ tego, proszę. Widzisz świat w czarnych barwach, ale  ludzie wychodzą z różnych tarapatów, a życie jest najpiękniejszym darem. Nie jest prawda twierdzenie, że nic nie osiągnąłeś. masz dziecko, które Ciebie potrzebuje. Potrzebujesz psychoterapii oraz pomocy w kryzysie interwencyjnym. 

 Zadzwoń pod numer 800 702 22 To numer do Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym, dostępne całą dobę.  Możesz też zadzwonić pod 116 123/ Jest to  telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych.

Jeśli rozmowa przez telefon jest za trudna, skorzystaj z czatu lub formularza pomocy dostępnych przez 116sos.pl.

Jeśli masz kogoś choć trochę zaufanego, napisz teraz jedno zdanie: „Jest mi bardzo źle i potrzebuję, żebyś ze mną pobył i pogadał dziś wieczorem”. Przeszedłeś przez utratę dziecka, rozstanie, wyrzucenie z mieszkania, powrót do domu, niezrozumienie i długie zmaganie się z nawracającym uzależnieniem oraz ADHD. To są bardzo obciążające doświadczenia, a przy takim nagromadzeniu strat i stresu poczucie bezsensu, utknięcia i myśli „nie ma wyjścia” mogą się pojawiać. Nie zostawaj dziś sam z tym, jeśli myśli o „jednej drodze” się nasilają. Nie napisałeś, czy leczysz się w kierunku ADHD, czy przyjmujesz jakieś leki regulujące Twój stan.  Usuń z zasięgu wszystko, czym mógłbyś sobie zrobić krzywdę, najlepiej wyjdź do ludzi lub od razu skieruj sie na pogotowie ratyunkowe. Zjedz coś prostego, wypij wodę i postaraj się nie podejmować dziś żadnych wielkich decyzji. Jedynym celem na teraz niech będzie to skontaktować się z jednym człowiekiem i jedną linią wsparcia.Nie musisz teraz rozwiązywać całego życia. W takim stanie celem jest przetrwać falę kryzysu i wrócić do kontaktu z drugim człowiekiem. Jeśli jesteś w bezpośrednim zagrożeniu, zadzwoń teraz na 112.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

To co Pan opisuje, pokazuje jak wiele trudnych i bolesnych doświadczeń spotkało Pana w bardzo młodym wieku. W takiej sytuacji poczucie zagubienia i utraty sensu jest zrozumiałe, ale szczególnie niepokoi mnie, że pojawiają się myśli, iż „jest tylko jedna droga”. Proszę nie zostawać z tym samemu warto jak najszybciej skontaktować się z psychiatrą lub psychologiem. Jeśli te myśli się nasilą lub będzie Pan miał poczucie, że może zrobić sobie krzywdę, proszę zgłosić się do najbliższego SOR lub zadzwonić po pomoc. To nie jest oznaka słabości. Mimo, że teraz może być trudno to dostrzec z odpowiednim wsparciem ta sytuacja może się zmienić.

Życzę dużo siły,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pana wiadomość, miałam wrażenie, że od kilku lat życie stawia przed Panem kolejne bardzo bolesne doświadczenia, zanim zdążył się Pan podnieść po poprzednich. Utrata dziecka, rozstanie, powrót do domu, poczucie niezrozumienia i zmaganie się z uzależnieniem oraz ADHD, to ogromny ciężar dla jednego człowieka.

Najbardziej poruszyło mnie jednak zdanie, że ma Pan wrażenie, jakby zatrzymał się w wieku 15 lat. Czasami po silnych traumach człowiek rzeczywiście ma poczucie, że jego życie stanęło w miejscu. To nie znaczy, że nie jest Pan w stanie ruszyć dalej, raczej, że potrzebuje Pan wsparcia, aby znowu odzyskać grunt pod nogami.

Napisał Pan również o myślach, że „jest tylko jedna droga”. Proszę ich nie bagatelizować. To bardzo ważny sygnał, żeby jak najszybciej porozmawiać z psychiatrą lub psychologiem. Nie dlatego, że jest Pan słaby ale dlatego, że od bardzo dawna dźwiga Pan więcej, niż jedna osoba powinna dźwigać sama. Napisał Pan też, że „nic nie osiągnął” a ja tu czytam, że mimo tego wszystkiego nadal Pan pracuje, walczy z uzależnieniem i jest obecny w życiu swojego dziecka. To nie przekreśla cierpienia ale pokazuje, że w Panu wciąż jest siła. Teraz warto pozwolić komuś pomóc ją odzyskać.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Bardzo poruszyło mnie to, co napisałeś. Czytając Twoją historię, widać, że od kilku lat dźwigasz na swoich barkach ogrom cierpienia i strat. W takich okolicznościach naprawdę trudno zachować wiarę, że będzie lepiej.

To, że dziś masz poczucie, że nic nie osiągnąłeś i utknąłeś w miejscu, nie oznacza, że jest to prawda o Tobie. Kiedy człowiek przez lata mierzy się z ADHD, uzależnieniem, utratą dziecka, rozpadem związku, problemami mieszkaniowymi i brakiem wsparcia, bardzo często przestaje dostrzegać własne siły. Zaczyna widzieć tylko to, czego mu brakuje.

Mimo tego wszystkiego każdego dnia chodzisz do pracy i jesteś obecny w życiu swojego dziecka. To może wydawać Ci się czymś zwyczajnym, ale pokazuje, że w Tobie wciąż jest dużo odpowiedzialności i chęci, by się nie poddać.

Najbardziej martwią mnie słowa o tym, że czasami wydaje Ci się, że „jest tylko jedna droga”. Takie myśli są sygnałem, że nie powinieneś zostawać z tym sam. Bardzo ważne jest, aby jak najszybciej skorzystać z pomocy psychologa lub psychiatry. To nie jest oznaka słabości, ale zadbania o siebie w momencie, kiedy obciążenie stało się zbyt duże. 

Nie musisz mieć teraz planu na całe życie. Na ten moment wystarczy jeden krok – pozwolić sobie na pomoc. To, że dziś nie widzisz dla siebie przyszłości, nie znaczy, że jej nie ma. Bardzo często właśnie depresja i długotrwały stres odbierają człowiekowi zdolność dostrzegania nadziei. Z odpowiednim wsparciem to może się zmienić.

Zobacz podobne

Czy to przyjazn czy cos wiecej? Niejasna relacja z mezczyzna, lek przed bliskoscia i sprzeczne sygnaly
Cześć, mam pytanie nie wiem czy to ja czegoś nie rozumiem, czy coś jest nie tak jak powinno być. Chodzi o faceta. Bo o cóż by innego mogło chodzić. Znamy się blisko cztery lata. Było fajnie na początku. Rozmowy aż po świt oczywiście na telefonie. Rozumieliśmy się praktycznie bez słów. Później stało się bardziej blisko. Gdy ja miałam słabszy czas w życiu. To rzucał wszystko by być przy mnie. To znaczyć zaczęło bardzo wiele. Później ja byłam i wciąż jestem zawsze gdy mnie potrzebuje. Nie ważne śmierć Mamy, Jego choroba. I każda ważna rzecz. Ja wiem, że dla mnie to coś więcej niż przyjaźń lecz czy dla Niego? Ostatnio spotykamy się często bardzo często. I powiedział mi, że mi ufa, jestem ważna, nigdy tego co ja Mu daje nie miał. I że zajmuje bardzo ważne miejsce w Jego życiu. I nigdy tak jak ze mną nie miał. Powiedział, że żadna inna nie zajmie mojego miejsca w Jego życiu i inne Go nie interesują. Choć wiem, że bliskość, dotyk są dla Niego bardzo trudnym tematem i unika kontaktu fizycznego z kimkolwiek to potrafi przytulić się do mnie, złapać za rękę i jak mówi uwielbia spędzać ze mną czas. Lecz ja nie wiem co mam myśleć bo była sytuacja w której zarzucił mi, że Nasza relacja według Niego nie wyjdzie nigdy poza platoniczne relacje bo ja nie chcę Go i On nigdy nie spełni moich oczekiwań, a ja mogę mieć każdego a Jego nie chcę. Bardzo to mnie zabolało i powiedziałam Mu o tym. Nigdy nie dałam dowodu na to by był niewystarczający i że nie chcę Go. Mówię Mu, że każdy inny jest tłem dla Niego, że jest przystojny i że chcę tylko spędzać czas z Nim. Inicjuje różne sytuacje. Gdy się spotkaliśmy znów zadałam Mu pytanie dlaczego uciekasz jak oparzony gdy Cię dotykam, a później masz pretensje, że nie chcę Cię. Mówię, że bardzo tęsknię. Niby On też tęskni. Tak mówi. A jeśli chodzi o kontakt fizyczny ze mną to boi się swojej siły, że zrobi mi krzywdę. A gdy ja mówię, że chcę z Nim czas spędzić lub organizuję wyjazdy wspólne...to zawsze mówi nie. Gdy się spytałam kim jestem dla Niego to usłyszałam "jesteś bardzo ważna i życie bez Ciebie jest nie do zniesienia. Ale nie umie mi tego okazać i docenić mnie tak jak ja na to zasługuję. I że w uczuciach nie jest dobry, i to wszystko jest skomplikowane." Wiem, że są codzienne problemy i chcę je dzielić z Nim. Chcę by się dzielił każdą dobrą, czy złą rzeczą ze mną. To On buduje mur. Tak ja to czuję oczywiście. Milczy, ewentualnie mówi wszystko jest ok. A później mówi, że nikt Go nie zauważa. Jest sam i że nikt Go nie pokocha. Nie ważne czy ja mówię, że sam na świecie nie jest i mi ogromnie zależy. Nie wiem może to ja nie umiem docenić tego co On mi daje. Może chcę więcej a nie powinnam. Nie umiem odgadnąć tego. Dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam.
Nagłe napady lęku w miejscach publicznych, natrętne myśli i problemy ze snem – co mogą oznaczać?
Witam, piszę w celu doinformowania się na temat mojego ostatnio występującego problemu. Lekko ponad miesiąc temu napadł mnie niespodziewany moment lęku w miejscu publicznym (pierwszy z nich miał miejsce 2 tyg wcześniej). Poczułam napływający do mojego ciała lęk, objawem somatycznym było przyspieszone bicie serca i oczywiście pojawiające się myśli o zagrożeniu. Tego dnia w nocy miałam już lekki problem z zaśnięciem. Tak naprawdę od rozpoczęcia następnego dnia miałam odczucie nawet nie lęku, który czasem pojawiał się w miejscach publicznych, ale nieustającego niepokoju i natrętnych myśli np. czy nic ze mną nie jest, czy nie zemdleje, czy nie umrę itp. Przez takie odczucia ostatnie pogorszyło mi się zasypianie i czasem wybudzanie (raz mam problem ze snem, a później przechodzi i tak na zmianę). Przez ten niepokój mam odczucia spadku nastroju i zaciśniętego gardła z wymuszonym ziewaniem, które nie trwają cały czas, więc myślę, że to kwestia psychiki. Będę wdzięczna za jakąś radę, gdyż jest to dla mnie nowe, nieprzyjemne i niespodziewane. Na ten moment pediatra polecił mi możliwość pójścia do psychologa oraz brak jakichkolwiek oznak chorób zdrowotnych po wykonaniu badań.
Czy warto kontynuować związek z osobą potrzebującą przestrzeni, mimo problemów z dystansem?
Byliśmy w związku z partnerką, która jest bardzo samodzielna łączy nas duża odległość i spotykaliśmy się co jakiś czas. Rozstaliśmy się po pół roku dwa miesiące temu bo powiedziała ze dzieli nas odległość inne światy życia i to że ona potrzebuje dużo przestrzeni i lekkości w związku a ja jej tego nie daje. Po dwóch miesiącach milczenia sama się odezwała że brakuje jej mojej bliskości. Pierwsze spotkanie było miłe ale kolejne znowu z pretensjami że czuję się przeze mnie przytłoczona. Teraz znowu się nie odzywamy. Nie wiem czy mam to ciskać dalej. Jest dla mnie bardzo ważna i zależy mi na niej ale czuję jak się spalam ciągle o nią zabiegając. Zapominam w tym o sobie. To jakaś pętla która mnie niszczy. Nie mam już sił
Jak poradzić sobie z nagłymi zmianami życiowymi po zakończeniu związku?

Moje życie w ciągu 3 miesiącu zmieniło się z uporządkowanego w kompletny bajzel! Zakończony letni związek, poszukiwanie nowego mieszkanka na własną rękę, wplątanie się w situationship poniekąd bez świadomości, który teraz też się skończył. To wszystko na raz sprawiło, że czuję się bezwartościowa, że moje życie to pasmo porażek i że nie osiągnęłam nic, z czego mogłabym być dumna. Myślę o rozpoczęciu terapii, bo to wszystko sprawia, że czuję się w sposób, w jaki nie chce się czuć.

Kryzys emocjonalny, kryzys tożsamości. Nie wiem, po co jestem.
Coś napiszę, ale zdaję sobie sprawę, że to bezsensu. Co to zmieni!? Ach jaki mam ciężki los... No właśnie, że nie. Moje życie jest wygodne, nie mam zbytnio czym się przejmować, oprócz tego, że czuję się czasem samotny. Jedynym problemem, który posiadam jestem ja sam. Nie wiem czego chcę, pracuję - tylko po co, za chwilę ukończę mgr, z którą zawodowo nie będę miał nic do czynienia, nie mam przyszłości. Grając sztukę dla samej sztuki, na ile starczy mi sił rok, dwa, pięć? Dążąc do nikąd moje działania stają sie jedynie przedłużeniem końca. Powinienem sam sobie dać radę, świadomie działać i zmienić krok po kroku swoje ja, tylko nic w tym kierunku nie robię. Mija czas a postępów dalej brak. Rozwiązaniem może byłaby prośba o pomoc, psycholog / psychiatra? Oczywiście świetna rada. Byłem, od roku biorę leki i ... . Psycholog mnie nie rozumiał, a leki sprawiają, że jakoś sie trzymam. To może inny psycholog, teraz będzie lepiej? Możliwe, ale by terapia przyniosła skutek trzeba spełnić kilka warunków. Chcieć - ja nie chcę, wiedzieć czego sie chcę, określić cele - nie wiem czego chcę, nie mam celów , konsekwentnie dążyć do zmian czy czegoś tam - i tak zrezygnuje, zniechęce sie, stanie sie to kolejną bez produktywną próbą. Jakieś rady? Puste słowa? Uwagi? Proszę o jakikolwiek odzew czy odpowiedź
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.