Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z załamaniem męża po przeprowadzce i nadmiernym stresie?

Mieszkamy czteroosobową rodziną w Warszawie w mieszkaniu 60m2. Od zawsze chcieliśmy mieć albo większe mieszkanie, albo bliźniak. To marzenie udało się spełnić w lutym. Kupiliśmy bliźniak o wielkości 140m2 z dużym ogródkiem w mniejszej miejscowości. Byliśmy bardzo szczęśliwi i nie mogliśmy się doczekać przeprowadzki. Sytuacja diametralnie zmieniła się w marcu, gdy mąż przechodził bardzo ciężkie chwile w pracy, wymagające projekty, nadgodziny i wizja straty klienta - straty pracy. Wtedy też trwał remont bliźniaka, który mąż robił późnymi wieczorami lub w nocy, mając w tym słabe doświadczenie. W kwietniu mąż popadł w załamanie. Przestał widzieć sens remontu i przeprowadzki, bardzo się zniechęcił i zaczął widzieć wszystko w czarnych barwach - to co kiedyś nie stanowiło dla niego problemu np. dłuższe dojazdy do pracy lub zmiana przedszkola dla synów zaczęło stanowić paraliżujący strach i lęk, do tego stopnia, że mąż zaczął brać leki antydepresyjne. W krytycznym momencie wystawił na sprzedaż bliźniak, a konsekwencją są wysokie kary finansowe za zerwanie ówcześnie podpisanych umów. Dlaczego mąż popadł w taki nastrój? Co mogło być przyczyną? Czy da się z tego wyjść? Czy jedynym rozwiązaniem jest sprzedaż bliźniaka?
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Z Pani opisu wynika, że zmiana nastąpiła dość gwałtownie i zbiegła się z nałożeniem kilku bardzo silnych obciążeń jednocześnie: ogromnym stresem w pracy, lękiem o utratę zatrudnienia, wyczerpującym remontem wykonywanym po godzinach oraz odpowiedzialnością za dużą życiową zmianę. Taka kumulacja stresorów może doprowadzić do przeciążenia psychicznego, a u części osób również do rozwoju epizodu depresyjnego lub zaburzeń lękowych.Myślę, że to, że mąż zaczął postrzegać wszystko w czarnych barwach a wcześniej akceptowane wyzwania nagle stały się źródłem paraliżującego lęku, bardziej przypomina objawy kryzysu psychicznego niż racjonalną ocenę sytuacji. W takim stanie podejmowane decyzje często są próbą jak najszybszego zmniejszenia napięcia, a niekoniecznie odzwierciedlają rzeczywiste potrzeby czy długoterminowe przekonania.

Skoro mąż rozpoczął leczenie psychiatryczne, warto dać czas farmakoterapii oraz rozważyć równoległą psychoterapię. Dopiero gdy jego stan się ustabilizuje, łatwiej będzie ocenić, czy sprzedaż bliźniaka rzeczywiście jest najlepszym rozwiązaniem, czy była decyzją podjętą pod wpływem silnego kryzysu.Życzę Państwu dużo cierpliwości. Z takich kryzysów można wyjść, choć często wymaga to czasu, odpowiedniego leczenia i odciążenia osoby, która przez długi czas funkcjonowała ponad swoje możliwości.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Bardzo Ci współczuję to, przez co przechodzicie, to duże obciążenie dla całej Waszej rodziny, a Twój lęk i zagubienie są w pełni uzasadnione. Psychika Twojego męża doznała skrajnego przeciążenia adaptacyjnego, które przeszło w epizod depresyjno-lękowy. W marcu nałożył się na niego gigantyczny stres w pracy związany z ryzykiem utraty źródła utrzymania oraz głębokie wycieńczenie fizyczne pracą po nocach przy remoncie, na którym się nie znał. Pozbawiony snu i regeneracji mózg wszedł w tryb przetrwania, w którym cała rzeczywistość zaczęła być postrzegana jako zagrożenie. Stąd wziął się ten paraliżujący strach przed dojazdami czy nowym przedszkolem, a wystawienie domu na sprzedaż było rozpaczliwą, impulsywną próbą natychmiastowego odcięcia źródła cierpienia i presji.

Z tego stanu absolutnie da się wyjść, ponieważ to głęboki kryzys, a nie zmiana osobowości na stałe. Leki potrzebują kilku tygodni na pełne działanie, a ogromnym wsparciem bywa też psychoterapia, która pomaga zdjąć z siebie poczucie winy. Sprzedaż bliźniaka wcale nie jest jedynym wyjściem, ponieważ podejmowanie tak radykalnych kroków w najgorszym momencie choroby rzadko przynosi ulgę, czego dowodem są już poniesione kary finansowe. Pomocne może być chwilowe zawieszenie decyzji o sprzedaży oraz prac remontowych do czasu, aż mąż poczuje się stabilniej. Najważniejsze dla jego organizmu jest teraz odzyskanie snu i odpoczynku oraz oddanie kwestii remontu na dalszy plan. Zamiast tłumaczyć mu logicznie, że dojazdy nie są problemem, warto po prostu dać mu odczuć, że jest akceptowany także w tej słabości i że dom może poczekać, bo jego zdrowie jest wartością nadrzędną. Pamiętaj w tym wszystkim również o sobie, bo dźwigasz teraz ogromny ciężar i potrzebujesz wsparcia bliskich, ten kryzys jest do pokonania. 

 

z pozdrowieniami

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

 

2 dni temu
Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co opisujesz, wygląda na sytuację, w której nałożyło się na siebie wiele bardzo silnych stresorów. Presja w pracy, lęk przed jej utratą, wyczerpujący remont po godzinach, odpowiedzialność finansowa i perspektywa dużej życiowej zmiany mogły przekroczyć możliwości radzenia sobie Twojego męża. W depresji i zaburzeniach lękowych człowiek zaczyna patrzeć na przyszłość przez pryzmat zagrożeń – rzeczy, które wcześniej wydawały się do udźwignięcia, nagle budzą ogromny lęk. Sprzedaż bliźniaka mogła być próbą ucieczki od tego napięcia, a nie racjonalnie przemyślaną decyzją. Dobra wiadomość jest taka, że depresję można skutecznie leczyć. Jeśli nie ma pilnej konieczności, warto wstrzymać się z nieodwracalnymi decyzami do czasu, aż leczenie zacznie działać i mąż odzyska większy spokój oraz szerszą perspektywę.


2 dni temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Nagła zmiana nastroju i paraliżujący strach u męża mogą być objawami kryzysu psychicznego i epizodu depresyjnego, wywołanego ekstremalnym, przewlekłym stresem z powodu przeciążenia w pracy oraz wycieńczającego fizycznie i psychicznie remontu domu, który przerósł jego zasoby. Wyjście z tego stanu jest jak najbardziej możliwe dzięki wdrożonemu już leczeniu farmakologicznemu oraz podjęciu psychoterapii, która pomoże mu odzyskać stabilność emocjonalną. Sprzedaż bliźniaka nie jest jedynym rozwiązaniem – podjęta w stanie silnego lęku decyzja była próbą natychmiastowego odcięcia źródła presji, dlatego przed wykonaniem jakichkolwiek gwałtownych kroków finansowych warto przede wszystkim odciążyć męża z prac remontowych, dać mu czas na regenerację i wspólnie, na spokojnie ocenić sytuację, gdy leki zaczną w pełni działać.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

2 dni temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, brzmi tak, jakby na Pani męża nałożyło się jednocześnie kilka bardzo obciążających sytuacji – ogromna presja w pracy, lęk o przyszłość zawodową, wyczerpujący remont i odpowiedzialność za tak dużą życiową zmianę. Czasem nawet coś, na co bardzo czekaliśmy, w okresie silnego przeciążenia może zacząć być odbierane jako źródło zagrożenia, a nie radości. To, że mąż zaczął patrzeć na wszystko przez pryzmat lęku i beznadziei, nie musi oznaczać, że naprawdę taki jest ani że taka perspektywa pozostanie na zawsze. Rozumiem też, że dla Pani to również jest bardzo trudne i pełne niepewności. Mam nadzieję, że wraz z leczeniem i odpowiednim wsparciem uda się lepiej zrozumieć, co dzieje się z mężem, zanim zapadną decyzje, których później nie będzie można cofnąć 💛

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka 
 

mniej niż godzinę temu
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co Pani opisuje, wygląda na bardzo trudny moment dla całej rodziny. Z tego, co Pani pisze, na męża nałożyło się jednocześnie kilka bardzo obciążających czynników – ogromny stres zawodowy, odpowiedzialność związana z remontem, przemęczenie i presja związana z dużą życiową zmianą. Czasami organizm w pewnym momencie po prostu przestaje radzić sobie z takim przeciążeniem i pojawia się silny lęk, utrata poczucia sprawczości czy trudność z dostrzeganiem rozwiązań.

To, że mąż zaczął przyjmować leki, pokazuje, że jego trudności zostały zauważone i że podjął leczenie. W wielu przypadkach, gdy stan psychiczny zaczyna się stabilizować, sposób postrzegania sytuacji również się zmienia. Dlatego warto dać sobie czas i nie podejmować pod wpływem kryzysu nieodwracalnych decyzji, jeśli nie są one konieczne.

Myślę, że oprócz leczenia psychiatrycznego warto byłoby zadbać również o wsparcie psychologiczne lub psychoterapeutyczne dla męża, a jeśli cała sytuacja mocno wpływa na Państwa relację i wspólne podejmowanie decyzji, pomocna może być także konsultacja dla par. Czasami dopiero z większym poczuciem bezpieczeństwa i spokojem można realnie ocenić, czy sprzedaż bliźniaka jest najlepszym rozwiązaniem, czy była raczej decyzją podjętą pod wpływem bardzo silnego kryzysu.

1 dzień temu

Zobacz podobne

Jak pokonać pętlę samo-sabotażu i ruszyć do przodu z planami?
Szlag mnie trafia z samym sobą, pomimo całej świadomości własnego umysłu. Wiem zresztą, że mogę się mylić, ale nie potrafię wyjść z pętli samo-sabotażu. Ojciec wysoko funkcjonujący alkoholik, kochał ale pasem wybijał głupie pomysły, jednocześnie nieświadomie zrobił mi to samo co jego ojciec jemu - wmawiał mi że jestem głupi i tak też się czułem. Zresztą mam do dzisiaj tego głupca w sobie a w postępowaniu jestem bardzo ucieczkowy i mam tak od kiedy pamiętam. Matka adhd i patrząca raczej na siebie, ja zostawiony samopas w dzieciństwie. Po 2 latach terapii wiem, że zostało we mnie mocno wbijane "to się nie uda", "jestem niechciany" a w sytuacjach gdy zaczynam być przebodźcowany zalew negatywnych myśli względem samego siebie. Cud, że zacząłem te myśli jakkolwiek zatrzymywać, przestałem w nie wierzyć ale przez grube lata sam siebie nienawidziłem i nadal nie wiem czemu pielęgnuję to uczucie w sobie. Działam adhdowo. Nie chcę nadawać etykietki, ale jednocześnie zrozumienie niektórych elementów ADHD pozwoliło mi trochę się rozruszać życiowo i przede wszystkim nie wpadać w bardzo ciemne miejsca. 2 lata terapii wyciągnęły mnie z epizodów depresyjnych i całkowitego paraliżu w działaniu. Ale boję się że coś się nie uda. Mam plan, wiem co mam robić, ale zaczęcie tego? Ucieczka granicząca z niemożliwością by cokolwiek ruszyć. Pomodoro pomaga, ale cały czas nawet nie wiem kiedy uciekam i nagle cały dzień jest stracony. Czuję, że mam gigantyczny hamulec i nie wiem co nim jest. Na tym etapie nie chcę nic już zrzucać na rodziców, wiem że to moja rola żeby samemu choć trochę behawioralnie wpłynąć na własne życie ale... Wracam ciągle do tego samego punktu. Niby do przodu, ale szlag mnie trafia bo muszę robić naprawdę niezłe fikołki w głowie żeby sobie udowodnić że rzeczywiście tak jest. Zapisywanie? Super działało, dobrze wiem że jeśli codziennie bym to robił byłbym w innym miejscu. Medytacja? Super działała, gdybym utrzymał tę rutynę byłbym w innym miejscu w życiu. Ćwiczenia, odpowiednie odżywianie? Też świetnie działa, w im lepszej kondycji jestem tym lepiej czuję się na umyśle. I ja chce to wszystko robić. Ale finalnie odpadam i nie robię. ANI JEDNEJ Z TYCH RZECZY, CHOĆ WIEM ŻE TO ONE RUSZYŁYBY MNIE DO PRZODU. To jest tak proste i jednocześnie tak niemożliwe dla mnie i nie wiem czemu. Wstań, zero smartfona. Kilka minut uważności własnego działa, oddychaj. Rozruszaj się, poćwicz, choć raz podciągnij się na drążku i zacznij. Zero rozpraszaczy, zacznij dobrze poranek. Zapisz swoje myśli, najlepiej rano. A jeśli się nie uda napisz w tym dniu cokolwiek. Napisz za co jesteś wdzięczny. Bądź tu i teraz. Tyle. I i tak tego nie robię, nie mówiąc już o firmowych możliwościach które są związane stricte ze mną samym - planów pełno, realizacji praktycznie zero. Zabiorę się na początku póki mam z tego dopaminę, później porzucam. Szlag mnie trafia i choć wiem co mam zrobić, nie robię tego. WIĘC CO MAM ZROBIĆ? Zwiększać dawki leków? Ileż można, od roku na nich jestem (bupropion + concerta 18 + lamitrin - to dzięki nim nie mam totalnych spadków o porankach które powodowały czarną dziurę) Muszę tu zadziałać behawioralnie i nie wiem co mam zrobić, jak pokierować własny umysł żeby behawioralnie przestać się kopać sam ze sobą - bo to póki co jest taka smoła że nie mogę przez to przejść. Szukam osoby we Wrocławiu która mi pomoże z tym problemem. Bo mam dość bycia w tym miejscu i chciałbym ruszyć do przodu.
Czy mam prawo czuć się źle mimo generalnie dobrego życia?

Czy mam prawo czuć się źle, czy przesadzam? Wydaje mi się, że mam generalnie dobre życie. Mam kochającą rodzinę, choć nie zawsze było nam łatwo. Zdarzało się, że musiałam składać się na rachunki czy zakupy (pomimo, że byłam dzieckiem), bo brakowało nam pieniędzy, ale teraz już wyszliśmy na prostą. Moi rodzice (osobno, bo wzięli rozwód, kiedy miałam 12 lat) nie znęcali się nade mną, ale nigdy nie wspierali mnie, kiedy miałam jakiś poważny kryzys psychiczny, kiedy byłam dzieckiem (a zdarzyło mi się mieć kilka), musiałam sobie radzić sama. Dodam jeszcze, że prawie nigdy nie miałam przyjaciół, ani żadnej innej rodziny, której mogłabym się zwierzyć, albo którą mogłaby mi pomóc. Teraz jestem kobietą wchodzącą w dorosłość, która mierzy się z różnymi problemami psychicznymi (wydaje mi się, że z OCD, depresją i alkoholizmem) i nie wiem, czy mam prawo w ogóle myśleć w takich kategoriach, że mam jakiś poważny problem i powinnam choć raz w życiu poprosić o pomoc czy trochę wyolbrzymiam i próbuje zrobić z siebie ofiarę, której nic strasznego się nie przydarzyło i powinnam wziąć się w garść?

Witam, Choruję na depresję i silne zaburzenia lękowe od ponad 12 lat, mam pytanie, ponieważ niedawno zmieniłe_am pierwszy raz leki od tych dwunastu lat,
Witam, Choruję na depresję i silne zaburzenia lękowe od ponad 12 lat, mam pytanie, ponieważ niedawno zmieniłe_am pierwszy raz leki od tych dwunastu lat, jestem teraz na 150 effectin ER od 6 dni. Czy lek powinien już zacząć działać ? Pytam, ponieważ niestety nadal odczuwam stany lękowe i depresję, najbardziej z rana, poźniej jest już trochę lepiej. Ale jest taka sinusoida - parę godzin lepiej, potem chwilę gorzej i tak w kółko. Z tym epizodem walczę już pół roku. Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.
Witam, jestem ofiara przemocy domowej, tylko nie wiem, jak z tego wybrnąć.
Witam, jestem ofiara przemocy domowej, tylko nie wiem, jak z tego wybrnąć. Mam z nim syna, chce mnie zamknąć w psychiatryku, żeby sąd mnie ubezwłasnowolnił i żeby odebrali mi dzieci. Nie mam już siły na nic.... Jak sobie mogę pomóc, żeby się ie ratować, a za chwilę dzieci. Nie mam pieniędzy, utrzymuje się z alimentów na dziecko, nie mam mieszkania, nie mam nic. Odsunął ode mnie wszystkich. Nawet opieka i kurator nie są w stanie mi pomóc. Chcę pomocy, naprawdę chcę pomocy, bo już nie daje rady z tym człowiekiem... Jak w takich warunkach mają się dzieci wychowywać, naprawdę nie wiem, co mam robić.....
Czy w depresji mam się zmuszać do aktywności życiowej (mycie się, sprzątanie, gotowanie), czy poddać się temu zaburzeniu i odpoczywać?
Czy w depresji mam się zmuszać do aktywności życiowej (mycie się, sprzątanie, gotowanie), czy poddać się temu zaburzeniu i odpoczywać?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.