30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z żałobą po 20 latach od śmierci bliskiej osoby?

Kryzys w 20 rocznicę śmierci brata - nieprzepracowana żałoba czy kwestia rocznicy? Dobry wieczór. 20 lat temu (i prawie miesiąc temu) zginął mój starszy o 8 lat brat. Okoliczności wypadku były okropne, jechał jako pasażer z przyjacielem, przyjaciel nie odniósł poważnych obrażeń, natomiast mój brat poniósł śmierć na miejscu. Jako rodzina dowiedzieliśmy się o tym w środku nocy, nagły telefon, krzyk mamy, która odebrała połączenie, potem cała noc niedowierzania, płaczu, krzyków. Najgorsza noc w moim życiu. Miałam wtedy 13 lat, mój brat 21. Byliśmy ze sobą bardzo blisko związani, on się mną dużo opiekował, ja byłam w niego zapatrzona jak w obrazek, był dla mnie zawsze wzorem. Pierwsze miesiące były dla nas - rodziców i mnie (byliśmy najbliższą rodziną we czwórkę, czyli rodzice, brat i ja) koszmarne. Dużo płaczu, dużo żalu. Z czasem przywykliśmy do tego, co się stało. Do tej pory często o bracie wspominamy, pojawia się w wielu rozmowach. Uważam, że czas nie leczy ran, tylko powoduje właśnie, że zaczynamy żyć z uwzględnieniem tej nowej rzeczywistości. Co roku czas w okolicach wypadku był dla mnie ciężki. W tym roku od miesiąca nie mogę sobie natomiast z tym poradzić. Bardzo dużo myślę o samym wypadku i jego okolicznościach, o sprawcy. O bracie w mega fajnych wspomnieniach, ale też o tym ile go omija i mnie razem z nim. Mam trzyletnią córeczkę i dobija mnie, że nigdy nie pozna wujka. Mam też męża, z którym nie do końca mogę porozmawiać na ten temat, w dobie dzisiejszego świata, gdzie praca wiedzie pierwsze skrzypce ciężko o chwilę na taką rozmowę o uczuciach. No ale właśnie - jak już rozmawiamy, to mąż potrafi mi powiedzieć, że „przecież minęło już 20 lat, po co rozpamiętywać”, „przecież czas leczy rany” itd. Nie chcę być egoistką, boję się trochę, że w całej tej tragedii siebie stawiam na pierwszym planie. Ale czy mąż ma rację? Czy coś jest ze mną nie tak, że po 20 latach te uczucia i wspomnienia tak mocno wróciły? Z czego to może wynikać? Pomyślałam, że chciałabym się spotkać ze sprawcą, że może w jakiś sposób rozmowa z nim pozwoliłaby mi przejść dalej. Mąż nie podziela mojego postrzegania i uważa, że to zły pomysł. „Przecież minęło 20 lat, masz teraz swoją rodzinę i na nią powinnaś patrzeć”… Nie chcę robić z siebie ofiary, ale dla 13-letniej dziewczyny tak nagle odejście brata, na które nijak nie można się było przygotować, nastawiło chyba całe przyszłe życie. Co mam zrobić, żeby było lepiej? Czy faktycznie moje cierpienie w tym momencie rzutuje na rodzinę? Nie uchylam się od żadnych obowiązków, śmieje się z córką, żyję normalnie, poza momentami, kiedy dziecko pójdzie spać czy jestem sama i dopadają mnie wspomnienia.
User Forum

Anonimowo

4 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Dzień dobry,

to, że po 20 latach wspomnienia o bracie wróciły z taką siłą, nie oznacza, że coś z Panią jest nie tak. To raczej oznaka, że brat był dla Pani ważny i wpisał się w Pani życie.  Czas nie leczy ran, ale może uczyć żyć z tym, co się wydarzyło. Pozwala dzięki nowym doświadczeniom zyskiwać nową perspektywę na stratę. Każdy żałobę przeżywa indywidulanie, to naturalne, że się wspomina osobę zmarłą, pojawiają się wówczas czasem trudne emocje. Mam wrażenie, że potrzebuje Pani od męża wsparcia, może warto mu o tym powiedzieć, to nie jest egoizm, ma Pani prawo czuć po swojemu i dzielić się tym z bliską osobą, to może dać ulgę. 

Pomysł rozmowy ze sprawcą to też coś indywidualnego – niektórym osobom taka konfrontacja daje ukojenie i poczucie domknięcia, inni wybierają inne formy symbolicznego pożegnania (np. napisanie listu, którego się nie wysyła, odwiedzenie miejsca pamięci, zapalenie znicza, porozmawianie z bratem przy jego grobie). Warto wsłuchać się w siebie i zadać sobie pytanie, co konkretnie chciałaby Pani dzięki temu spotkaniu uzyskać? Jak miałaby wyglądać ta rozmowa, żeby naprawdę pomogła?

Potrafi się Pani uśmiechać, dba o rodzinę i jednocześnie tęskni za bratem – to pokazuje, że ma Pani w sobie życie i wrażliwość. Może pomocne byłoby też spotkanie z terapeutą – nie po to, by „cofnąć się do żałoby”, lecz by bezpiecznie przyjrzeć się temu, co ta rocznica poruszyła, i znaleźć sposób, by przejść przez to łagodniej.

Pamięć o bracie to część Pani historii, życiowej narracji, a nie ciężar, który trzeba „w końcu upuścić”. Czasem właśnie akceptacja tego, że żal niekiedy wraca, może przynieść spokój.

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Stajer

Patrycja Stajer

Dzień dobry,

 

Pomyślałam sobie, że może teraz nadszedł czas, kiedy mogłaby Pani porozmawiać o stracie ważnej dla siebie osoby - podczas własnej psychoterapii. 

 

Może Pani szukać pomocy w ramach NFZ (no Poradnie Zdrowia Psychicznego) bądź prywatnie. 

4 miesiące temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

To, co Pani przeżywa, jest zupełnie naturalną reakcją na tę stratę. Nagła śmierć brata w dzieciństwie zostawia ślad, który może wracać po latach, szczególnie w okolicach rocznic i na nowych etapach życia (np. narodziny córki). To nie oznacza, że „coś jest z Panią nie tak”, to raczej efekt silnej więzi i ogromnego bólu, który nie znika wraz z czasem. Rocznice często ponownie uruchamiają emocje, zwłaszcza jeśli żałoba była trudna do przeżycia w wieku 13 lat, kiedy dopiero kształtowała się emocjonalna odporność. To, że teraz jest Pani bardziej poruszona, nie świadczy o egoizmie, to po prostu część żałoby. Reakcje męża mogą natomiast wynikać z bezradności, a nie z tego, że ma Pani "przestać czuć”. Nie wszyscy potrafią rozmawiać o bólu otwarcie.

Myśl o spotkaniu ze sprawcą jest zrozumiała, ale to krok, który warto omówić ze specjalistą, aby sprawdzić, czego Pani w tym szuka i czy to może pomóc. Można taką rozmowę odbyć również bardziej symbolicznie, np. w postaci napisania listu, którego Pani nie wyśle.

To, że funkcjonuje Pani na co dzień, świadczy o dużej sile, ale nie musi Pani dźwigać tej historii sama. Rozmowa z psychologiem mogłaby dać Pani przestrzeń do uporządkowania tych myśli i emocji, a finalnie do odczucia ulgi.

Joanna Cichosz - psycholożka, interwentka kryzysowa

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak pomóc bratu uzależnionemu od hazardu i narkotyków kradnącemu rodzinie pieniądze?

Dzień dobry, mam ogromny problem z moim starszym bratem. Sytuacja wygląda następująco, od jakiegoś czasu okrada naszą rodzinę, zaczęło się to około rok temu. 

Przychodziły chwilówki, pożyczki i inne wezwania do zapłaty w dużych kwotach, dodatkowo zapożyczał się też u znajomych. Gdy tata spłacił jego długi, naliczyliśmy około 100 tysięcy, jakiś czas później okradł mnie z pieniędzy na wesele około 15 tys., i stopniowo okrada babcię z emerytury, zaciąga pożyczki na nią. Kłamiąc w oczy, nie przyznaje się do tego ani nie odczuwa żadnego poczucia winy z tego powodu. 

Niestety nie ma z tego żadnych konsekwencji, ponieważ boimy się, że sytuacja go przerasta i że sobie coś zrobi. 

Prócz robienia długów zażywa narkotyki, obstawia mecze i gra na internetowych kasynach z babci pieniędzy z konta. 

Proszę o pomoc co robić, gdzie szukać pomocy już naprawdę nie wiemy, co mamy robić…

Jak radzić sobie z depresją wynikającą z uzależnienia finansowego od rodziny?
Dzień dobry, chciałabym uzyskać poradę/wskazówkę dot. depresji wynikającej z uzależnienia finansowego. Jestem osobą z wyższym wykształceniem, zajmuję się malarstwem i projektowaniem graficznym ale dorywczo. Odpowiadał mi ten układ oraz mojej rodzinie, natomiast od jakiegoś czasu jestem pod ostrzałem bardzo bolesnych krytycznych uwag mojej rodziny, mojego syna i zwłaszcza mojego męża. Wszyscy uważają, że nie mam ambicji, że nie chce mi się pracować na etacie, a przecież wszyscy muszą. To stało się na tyle nie do zniesienia, że zaczęłam coraz częściej sięgać po alkohol. Zawsze byłam rozrywkową osobą i pomimo prawie 40 lat nadal lubię wyjść w weekend potańczyć, wyjść do kina, chodzę na wernisaże, lubię poznawać nowych ludzi. Szukałam kiedyś bardzo długo pracy, odbyłam nawet staż w instytucji państwowej i był to dla mnie koszmar. Ponad wszystko cenię sobie wolność, a moi bliscy chcą mi to za wszelką cenę odebrać. Jestem ponad to osobą wysoko wrażliwą, inaczej odbieram rzeczywistość, bardzo łatwo mnie zranić, wszystko przeżywam dużo mocniej, jestem bardzo empatyczna. Normalny świat jest dla mnie straszny. Dlatego znalazłam partnera-opiekuna. Niestety po 15 latach on widzi we mnie tylko złe cechy, bardzo rzadko mnie chwalił, natomiast pretensje słyszę codziennie. Teraz zostałam zastraszona, że przez moje dziecinne podejście nasza rodzina może się rozpaść. Nie mogę jeść, ani spać, bardzo się denerwuję. Czy być może na prawdę coś jest ze mną nie tak, że nie chcę poświęcać 1/3 doby na jakieś monotonne czynności, tylko dlatego ze tak trzeba albo, że wszyscy tak robią. Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim. Proszę o jakąś konstruktywną radę. Wiem, ze trzeba nad sobą pracować, od nowego roku, chcę przejść na dietę, regularnie ćwiczę, chodzę codziennie na spacery, lubię przyrodę, las, naturę. Mam też przyjaciół na których zawsze mogę liczyć. We własnej rodzinie czuję się tak bardzo niezrozumiana, jak piąte koło u wozu, jakiś pasożyt żerujący na ich ciężko zarobionych pieniądzach. Zawsze jest podkreślenie, że życie polega głównie na ciężkiej pracy, że przyjemności muszą zejść na drugi plan. JA tak nie uważam. Może ja nigdy nie dorosłam? Może mam damski syndrom Piotrusia Pana?
Cześć, nie wiem, jak sobie poradzić z moją sytuacją rodzinną
Cześć, nie wiem, jak sobie poradzić z moją sytuacją rodzinną, mam 22 lata studiuje niedaleko domu, więc jestem na miejscu, ale boję się o mamę i o rodzinę. Tata dużo pije, czasem jest spokojny, ale często jest agresywny po alkoholu. Z mamą praktycznie się nie odzywają, uważa ją za nic niewartą, po alkoholu wyzywa. Staję w jej obronie często i tak powstają kłótnie, gdzie ja też jestem wyzywana. 2 razy ją uderzył i nie czuł się winny tego, powiedział ,,w końcu ją uderzyłem". Nie wiem, co mam robić, chciałabym pomóc mamie i sobie, ale nie mam jak, nic nie jest w porządku, czasem mam okrutne myśli, że lepiej by było, jakby taty nie było, ale przecież nie mogę tak myśleć o własnym ojcu ... Nie mam się komu wygadać i tak dusze to w sobie.
Samookaleczanie i poczucie winy związane z nadchodzącym latem
Samookaleczam sie i nie potrafię przestać. Niedługo bedzie lato i trzeba będzie chodzić w krótkim rękawie. A ja robię sobie to, a później ma wyrzuty sumienia.
Jak poradzić sobie z konfliktem z przyjaciółką z powodu nieporozumienia
dzień dobry mam na imie Aniela mam 14 lat niedawno dostałam wiadomość od mojej przyjaciółki że nie chce mieć ze mną kontaktu bo wygadałam się co się dzało na obozie 2 lata temu nie mam za wiele znajomych i jestem pewna że nikomu tego nie powiedzałam a przynajmnej tak myśle teraz ona chce się ze mną spotkać to wyjśnić a ja się bardzo boje tego .
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.