Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z zazdrością o przeszłość partnera i naprawić relację?

Dzień dobry, z góry przepraszam za obszerne pytanie. Problem jest wielowątkowy i mam wrażenie, że każdy aspekt jest istotny. Bardzo proszę o pomoc. Mam ogromny problem z zazdrością o przeszłość mojego partnera. Praktycznie od początku związku jego poprzedni związek był dla mnie za bardzo „interesujący”. Mój partner był w dwóch związkach i paradoksalnie mój problem nie wiąże się z jego długim, poważnym, 6-letnim związkiem, który dojrzale zakończył, tylko z rocznym związkiem, który był chwilę przed naszym. W związek ze mną wszedł bardzo szybko po poprzednim. Rozstali się z końcem kwietnia, a już na początku lipca zaczął spotykać się ze mną. Weszliśmy w związek bardzo szybko – z jego propozycji zamieszkaliśmy razem po 2 tygodniach od poznania się. Tak samo szybko usłyszałam od niego słowa „kocham cię”, które odwzajemniłam.

W tamtym momencie nie wiedziałam, że swój poprzedni związek zakończył tak niedawno. Powiedział mi, że ich związek zakończył się wcześniej. Opisał mi tę relację jako toksyczną i niszczącą, po której leczył się u psychologa, aż w końcu pojawił się u psychiatry po leki. Na początku nie zadawałam wielu pytań o przeszłość, ale pytałam dużo więcej niż w „normalnym schemacie”. Cały czas coś mi się nie łączyło ze sobą, szukałam elementów układanki, które wydawały mi się do siebie nie pasować. W tym samym czasie dostawałam mnóstwo uwagi i wsparcia od mojego partnera – na tyle, na ile potrafił mi je dać.

Na początku był o mnie okropnie zazdrosny. Zawsze byłam otwartą osobą, dużo rozmawiałam z różnymi ludźmi, łatwo było mi się odnaleźć w każdym gronie. Zaczęłam w związku z zazdrością i problemami oraz kłótniami związanymi z tym powoli odcinać ludzi w swoim otoczeniu – głównie zazdrość dotyczyła mężczyzn, w jakimś stopniu też koleżanek. Po jakichś 2–3 miesiącach od poznania/początku relacji (właściwie liczymy to jako tę samą datę) padła z jego strony propozycja starania się o dziecko. Zgodziłam się. Nigdy nie czułam tak silnych uczuć i nigdy nie byłam tak pewna, że chcę z kimś być – taką samą pewność dostałam od niego.

Po pewnym czasie, w związku z moją i jego zazdrością, zaczęły wychodzić po kolei kłamstwa. W związku z jego przeszłością wyszło ich kilka, po których dostałam kolejną dawkę zaangażowania, przeprosin, przysięgania i płaczu, że to się nie powtórzy. Sama przyznam się, że okłamałam mojego partnera w kwestii ilości byłych partnerów seksualnych, co było dla niego istotne (był o jednego więcej, niż powiedziałam na początku). W związku z wyrzutami sumienia postanowiłam odciąć jakikolwiek kontakt z mężczyznami, usunąć wszystkich z social mediów, nie odpowiadać nikomu w pracy, unikać spojrzenia na kogoś na siłowni albo w saunie. Sama w późniejszym czasie popadłam w tę samą zazdrość i tego samego oczekiwałam od mojego partnera.

Zazdrość o przeszłość nie ustępowała, a na wierzch wychodziły kolejne kłamstwa. Stopniowo – kolejne. Ja sama zrobiłam się w tym wszystkim okropna. Zaczęłam traktować źle mojego partnera, obrażać go. Trochę dałam sobie na to przyzwolenie, chyba dlatego, że to on pierwszy zaczął mnie tak traktować – obrażać mnie, szarpać, wyrywać rzeczy z ręki, rzucać mną, wybuchać i krzyczeć. Mówił, że tak zachowywał się w poprzednim związku. Ja zaczęłam się zachowywać tak samo. Kolejne kłamstwa wychodziły pod moim naciskiem w kłótni, po przyparciu do ściany i groźbie zerwania. Po przysięgach na życie swoje, moje i swojej mamy, że już nie będzie żadnych kłamstw. Ja wybaczałam te kłamstwa tylko pozornie, a cały czas do nich wracałam.

Wyszło, jak bardzo starał się o tamten związek, jak ciągnął ją na terapię, żeby to naprawić, żeby się nie rozstali. Jak walczył do końca, jakie desperackie rzeczy robił, żeby ją zatrzymać. A na końcu, kiedy się od niego odcięła, zaczął pisać jej o tym, że chce z nią mieć dzieci i założyć rodzinę. To było dla mnie wyjątkowo bolesne, kiedy to ze mną tak szybko chciał starać się o dziecko. Jestem w okropnym mętliku, nie wiem, co jest prawdą. Męczą mnie myśli – nie wiem, czy jest ze mną dlatego, że jej nie ma i nie próbuje jej mną zastąpić. Nie wiem, czy mogę wierzyć w to, co mówi.

Okropnie go traktuję. W trakcie relacji starał się naprawić swoje zachowanie – poprawia się, nie wybucha już tak często i tak mocno, nie szarpie mnie, podchodzi do mnie z miłością. A ja go prowokuję. W ostatnim czasie moje zachowanie jest okropne, nie poznaję siebie. Zaczęłam go bardzo obrażać. Wiązanki ciągną się długo, złość nie przechodzi. Zaczęłam stosować na nim przemoc psychiczną nieświadomie – wszystko po to, żeby pod wpływem złości powiedział mi całą prawdę.

W ostatnim czasie okropnie źle się ze sobą czuję. Mam wyrzuty sumienia, a przez to, że tyle wiem o jego byłej relacji, nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Czuję, że jestem tylko dlatego, że nie mógł być z nią. Nie wiem, kim jestem – zachowuję się okropnie, a tego nie chcę. Wierzę, że oboje zbłądziliśmy, ale chcemy to naprawić i mocno się kochamy. Partner oczekuje ode mnie teraz kroku w stronę naprawy naszej sytuacji. Ja tego chcę.

Jak mogę to naprawić? Jak radzić sobie z myślami o przeszłości, o jego byłej i o tym, co się już stało? Nie czuję się od niej gorsza, wierzę mu, że kocha mnie, ale nie mogę przeżyć tego, co już było tam. Czuję, że tutaj powtarza się ten sam schemat. Czuję, że przeszło mu tylko dlatego, że ona go nie chciała i nigdy nie będę dla niego tak ważna jak ona. On to wie, zaprzecza, ale mu nie wierzę… Co mam robić?

Agnieszka Szostakiewicz

Agnieszka Szostakiewicz

Dzień dobry,

 

rozumiem, że intencja jaka stoi za Pani pytaniem: „Co mam robić?”, jest taka, że chciałaby Pani wiedzieć, co zrobić w kontekście Pani myśli dotyczących partnera i Państwa związku m.in. takiej jak ta, że partner tylko powtarza schemat z poprzedniej relacji z Panią lub takiej, że nigdy nie będzie Pani dla niego tak ważna jak poprzednia partnerka. Rozumiem, że te myśli pojawiają się niezależnie od tego, czy partner im zaprzecza, czy nie. To zrozumiałe, że może Pani ostrożnie podchodzić do jego słów ze względu na to, że niektóre z nich okazały się w przeszłości nie do końca prawdą. Jednak zaciekawiło mnie to, czy takie poczucie, że może nie jest Pani ważna, nie jest uczuciem, które już jakoś wcześniej Pani towarzyszyło w relacjach intymnych? Czy takie silne emocje w związku to coś dla Pani nowego? Czy czuła się Pani wcześniej bezpiecznie zbliżając się do drugiej osoby? Jak to się stało, że po dwóch tygodniach postanowiła Pani wprowadzić się do nieznanej sobie jeszcze osoby, była Pani otwarta na posiadanie z nią dziecka po 2-3 miesiącach bycia razem? Wydaje mi się, że żeby znaleźć odpowiedź na Pani pytanie „Co mam robić?” warto przyjrzeć się temu, jakie mechanizmy uruchamiają się w Pani, kiedy jest Pani z kimś blisko. Jeśli zależy Pani na obecnym związku warto przyjrzeć się myślom, które się pojawiają i sprawdzić czy wszystkie mają związek z obecną relacją oraz poszukać sposobów na to, żeby poczuła się Pani bezpiecznie w relacji. Z pewnością prowokowanie partnera nie pomaga w budowaniu zaufania i bezpiecznej atmosfery. Jeśli chciałaby Pani przyjrzeć się tym zagadnieniom bardzo polecam terapię. Dzięki niej dowie się Pani, co się z Panią dzieje, jakie są Pani potrzeby i oczekiwania dotyczące związku oraz w jaki sposób może się Pani o nie i o siebie zatroszczyć.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Agnieszka Szostakiewicz

Terapeutka Gestalt

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry🙂

Napisała Pani, że ma problem z zazdrością o przeszłość Partnera, ale opisała Pani wiele innych problemów dotyczących Waszej relacji. Na początku bardzo szybkie wejście w związek, wspólne zamieszkanie ..

Z jednej strony miłość i  być może (z Pani strony) idealizacja partnera, może silna potrzeba bycia kochaną?

A z jego strony? Pojawiły się kłamstwa...

I kolejne kłamstwa. Pierwsze o to, kiedy zakończył poprzednią relację. Drugie jak o tamtą relację "walczył"... To są tylko jego słowa. Żadnych konkretów. Jeśli tak mu zależało na poprzedniej partnerce, to czemu, tak szybko wszedł w relację z Panią?

Kolejna sprawa: zachowania w Waszych relacjach, które Pani opisuje noszą cechy przemocy.... Kontrola, zazdrość odcinanie od innych relacji, krzyki, szarpanie, wybuchy złości, tyrady, obrażanie się... Wzajemnie się rancie i jesteście ranieni...

To nie są okoliczności, w których warto starać się o dziecko...

Wyobrażam sobie, jak Pani jest trudno, tym bardziej, że Pani ma większą świadomość, czym są te zachowania. 

Niestety, nikt nas nie nauczył, jak dbać o dobre relacje w związku, jak regulować swoje emocje, w tym złość i lęk

Zachęcam Państwa do podjęcia terapii par albo do dwóch terapii indywidualnych. ( Albo i jedno i drugie). Tam poznacie mechanizmy wpływające na Wasze zachowania, poznacie swoje emocje i jak je w zdrowy sposób regulować, jak stawiać granice i jak pielęgnować poczucie własnej wartości...

 

Pozdrawiam 

Elżbieta Byzdra-Rafa 

Terapeutka Gestalt

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Wnioskuję z Pani wiadomości, że jest Pani w skomplikowanej relacji, która z czasem staje się dla Pani coraz trudniejsza, jednak bardzo zależy Pani na partnerze i chce Pani to naprawić. Jeżeli dobrze rozumiem, partnerowi też na tym zależy. A to już połowa sukcesu :). 

Jak sama Pani zauważyła - wprowadza Pani dużo wątków, ale również jest dużo kwestii, które należałoby omówić i doprecyzować.  Przykładowo - czy zazdrość w związku to coś z czym ma Pani problem w relacjach, czy dopiero w tej relacji zaczęła mieć Pani tego typu problemy? 

Czytając Pani wiadomość miałam takie odczucie, jakby Pani zgadzała się na wszystkie propozycje partnera, bez zastanowienia: czy rzeczywiście są one zgodne z Pani potrzebami. Również przechodzenie na kolejne etapy związku zaszło bardzo szybko i zastanawiam się czy miała Pani przestrzeń, aby poznać swoje odczucia w związku tak szybkim tempem. 

Presja ze strony partnera na wzmacnianie Państwa więzi, jest również niepokojąca - zwłaszcza w połączeniu z kłamstwami i przemocą. 

Myślę sobie, że tak wiele nieprzepracowanych problemów i komplikacji w komunikacji jednak będzie wymagać terapii. Mogą się Państwo zdecydować na terapie indywidualne lub terapię dla par. 

 

Pozdrawiam

Paulina Habuda

Psycholog, Seksuolog

 

Zobacz podobne

Czuję się wypalona przez ciągłą krytykę i brak wsparcia w rodzinie
Jeżeli czuje się wypalona, ponieważ każda moja chęć pomocy w domu przy zwykłych rzeczach była i nadal jest krytykowana albo negatywnie nastawiona. Później jest mi mówione że nic nie robię, a jeszcze później wytykane co powinnam robić a nie robię. A matka na początku mnie wyzywa a później próbuje do mnie mówić jakby nic się nie zadziało i każe mi pokazywać swoje dobre oceny, albo wypytuje co się u mnie fajnego działo a ja przestałam już zwracać uwagę co się u mnie dzieje, przestałam się w domu odzywać. Czuje i zachowuje się jak duch w domu. Wszystko ukrywam co się u mnie dzieje żeby nie wchodzic w jakieś argumenty. Zaczynam płakać już przy najmniejszych wyrzutach ze strony matki, co myślicie o tym co to może oznaczać?
Od pewnego czasu zaobserwowałam u siebie wybuchy złości lub gniewu w stosunku do partnera.
Dzień dobry. Jestem w związku od 4 lat. Od pewnego czasu zaobserwowałam u siebie wybuchy złości lub gniewu w stosunku do partnera. Denerwuję się o głupoty. Kiedy wychodzi ze znajomymi, cały czas mam przekonanie, że wszyscy są na pierwszym miejscu oprócz mnie. Mój partner jest dla mnie bardzo dobry, zawsze mogę na niego liczyć i nie rozumiem, dlaczego w mojej głowie pojawia się taka myśl. Dodatkowo, kiedy się zdenerwuje, wykrzykuje mu, że czuję się jak jego matka. Nie chce, żeby moje zachowanie doprowadziło do rozstania. Co mogę zrobić, aby moje zachowanie się zmieniło?
Jak ratować małżeństwo po przemocy i problemach z alkoholem?

Witam serdecznie – dziękuję ogromnie za wsparcie, troskę i pomoc odnośnie mojej osoby – jak psychiczną, czy nawet psychologiczną, psychiatryczną i opinii seksuologa. Bardzo mi zależy na uratowaniu mojego małżeństwa z 16-letnim stażem, a razem 20 lat. Doznałam za dużo krzywdy w życiu – nie tylko w tym małżeństwie, lecz przez kupę lat, co dłuższy czas siedzi w sercu, jak i w głowie. Powodem ratowania małżeństwa nie tylko jest silne z mojej strony uczucie do męża – strasznie go kocham, świata nie widzę poza nim. On twierdzi, iż za mną też nie widzi świata, że jestem wyjątkową osobą i ważną w jego życiu. Lecz omówienie chęci ratowania nas jest dla mnie bardzo trudne – jednym słowem: doznałam traumy, załamania psychicznego, nerwowego, jak depresję. Aż biorę leki, które mnie uspokajają, choć jest to chwilowe.

Również mogę to powiedzieć w drugą stronę – w stronę męża – też przeze mnie dużo przeszedł, choć on do wszystkiego podchodzi obojętnie, nawet lekceważąco, nie biorąc żadnej odpowiedzialności za swoje czy błędy, zawsze wszystkim obarcza mnie, na mnie zwala cały syf. Staram się bardzo często rozmawiać z mężem o swoich, jak i jego potrzebach, uczuciach, pragnieniach, nawet o pożądaniu, chemii, magii, więzi uczuciowej między nami – lecz nie wiem, jak wszystko odbierać. Mąż zachowuje się tak, jakby nie chciał brać udziału w ratowaniu relacji, chęci naprawy w pozytywną stronę, lecz w negatywną. Każde kłopoty, kłótnie, sprzeczki przerzucać potrafi na mnie, jakbym to tylko ja wszystkiemu była winna.

Rok temu oboje przeszliśmy poważny i pierwszy kryzys małżeński. Przyznaję się bez bicia – byłam uzależniona od życia towarzyskiego – dochodził alkohol, tak, coraz częściej piłam, nawet około 8 lat. Wolałam każdą chwilę, czas spędzać poza domem, nie w obecności męża, ponieważ wiecznie kłótnie, poniżanie, wyzwiska, bicie, niechęć do zbliżeń. Oddalałam się od męża, zaczynałam się czuć w jego obecności ciągłą walkę, rutynę, brak komunikacji. Popadałam w bezsilność, dlatego poszłam swoją i niestety złą drogą – alkohol, znajomi. Kiedy tłumaczę mężowi, twierdzi, iż nie ma żadnego to wytłumaczenia – z jednej strony ma rację, a z drugiej – sama nie wiem, to była zwykła ucieczka, bezradność.

Nie ukrywam, że nie byłam mężowi dłużna, nie grałam fair, też atakowałam, nakręcałam się – a to jedynie, aby się bronić. Mąż twierdzi, iż to ja źle go traktuję, że nie pozwoli sobie na traktowanie siebie jak psa z mojej strony, z kolei to, jak traktuje mnie – ja mam na to wyrażać zgodę, a on puszcza to płazem, sądząc, że nic złego nie robi???

Tak, zdarzyło się, iż miałam rozwaloną głowę, którą trzeba było szyć – popchnął mnie, uderzyłam w kaloryfer. Następnie miałam tzw. cyt. „pizdę pod okiem” – uderzył mnie z pięści. Mimo to nie chciałam – jak nie mam dokąd uciekać – choć rozważałam odejście, podanie o rozwód, lecz za bardzo męża kocham. To nie jest tak, że przyzwyczaiłam się do takiego życia – NIE. Po prostu czuję bardzo mocne uczucie co do jego osoby – życia sobie nie wyobrażam poza nim. Potrafi być wspaniały, choć z tego kochającego, troskliwego człowieka nagle pokazuje się obraz potwora – damskiego tyrana. Wydaje mi się, że mąż nawet w sobie tego nie dostrzega – zawsze się przed tym broni, iż z nim wszystko w porządku.

Na chwilę wszystko ucichło – poszliśmy na terapię małżeńską, coś pomogło mężowi, lecz na chwilę. Stwierdził, iż nam niepotrzebne terapie, a sami powinniśmy sobie z tym wszystkim poradzić – choć nie wychodzi???

Mąż złamał ogromnie moje serce – nie mówię, że ja jemu również. Wyrzucił mnie z domu, bo się po prostu rozpiłam, szukałam wyjścia z tego wszystkiego. Po tygodniu chciał, abym wróciła, i tak się stało – zaczynało układać się nawet dobrze – mega seks, lecz często nieudane noce, tzw. „spontan sex – wtulić, spać”. Chcieliśmy tak sami to wprowadzić i było super, cieplej, czuło się bezpiecznie.

Od tego się zaczęło – kiedy nie ma seksu raz, dwa, pośród nocy jestem zniesmaczona, zaraz wybucham, robię dramy. Mąż ma mnie dość, lecz po prostu potrzebuję zbliżeń dosyć często, ponieważ po takim przeżyciu, co nas spotkało, szczerze czuję coś jeszcze więcej do męża – podnieca mnie, stał się dla mnie bardziej atrakcyjny. Mówiłam mężowi, iż powinien się cieszyć, a nie narzekać. Mąż mówi nieraz: „podejdź w nocy do mnie, zaczep, zacznij pierwsza grę wstępną”, a kiedy podchodzę – odpycha, po prostu nie wychodzi mi. Co do czego, odwróci kota ogonem zaraz i powie na drugi dzień, cyt.: „a ty mnie w nocy przytulasz, zaczepiasz???” Nie, nie robię tego dosyć często, ponieważ zdaję sobie sprawę, że kiedy będę podchodzić pierwsza – nic to nie da.

Przeszłam tzw. terapię odwykową, terapeutyczną, co w zupełności mi wystarczyła – i nie tylko ja jestem z siebie dumna, ale mąż twierdzi oraz rodzina, że są ze mnie dumni, iż mąż docenia, co zrobiłam dla samej siebie, choć jemu tłumaczę za każdym razem, że zrobiłam to dla niego, bo bardzo go kocham. Tak, własnymi siłami wyszłam z nałogu – to ja postawiłam na ratowanie małżeństwa, jak i własnego zdrowia. A teraz walczę o dalszy i piękny związek oparty na szacunku, wsparciu, trosce, zrozumieniu, magii miłości, chemii, namiętności i pożądaniu – obustronnie.

Czasem uważam, że ze strony męża jest w moją stronę jakaś ukryta manipulacja, często zastraszanie i ciągłe krytykowanie – jakby w coś grał, jakbym była zapasowym kołem, mimo iż zaprzecza. Dosyć często sprzeczamy się o sprawy łóżkowe. Tłumaczę mężowi, iż przez to, co przeszliśmy, obłędny seks, czułość, ciepło, jak i pożądanie – jest bardzooo potrzebne, tym bardziej, jak nie było tego przez wiele, wiele lat. Nie widać, aby do męża cokolwiek docierało. Potrafi mnie krytykować – jakby nie dorósł do związku, a mi powie: „czy ja dorosłam?”. Potrafi mówić takie słowa, cyt.: „twój problem, nie mój, twoja bajka, a w takiej bajce nie będę tkwił, mam wyjebane, znajdź innego na ruchanie, jesteś toksyczna i dramat, wiecznie pierdolisz w kółko o tym samym, ryjesz mi łeb, wchodzisz mi do łba, to przez ciebie taki się robię, takim jestem, kto by z tobą wytrzymał, powinnaś się leczyć, z tobą jest bardzo źle, kawał suki z ciebie...”.

Kiedy opanuję swoje emocje, po max 8 godzinach – bo nie da się do niego podejść, aby spokojnie pogadać – on nagle żałuje, przeprasza, jakby nigdy nic. Zaraz że ja go podniecam, jaram, że zawsze ma na mnie ochotę, że tylko ja, nikt inny, że jestem wyjątkową i ważną dla niego osobą. Po 3 dniach magii, spokoju i harmonii – nagle ze strony męża uszczypliwość i ataki agresji słownej, kiedy jego o coś zapytam. Potrafi w szaleństwie emocji złapać mnie za gardło, nawyzywać mnie od suki, dziwki, po czym żałuje, twierdząc, iż tak postąpił, bo ja niby go, cyt.: „wkurwiłam”. Mówię, że nie ma to żadnego wytłumaczenia, a mąż – wymówka: trzeba było inaczej podejść, a nie w taki sposób – tak właśnie z mężem się rozmawia. Z niczego nic sobie nie robi, a najgorsze jest to, że całe zło, kłótnie, bicie, jego złe podejścia – przerzucać potrafi jedynie na mnie!!! Aby się wybielać??? Oczyszczać??? Jakie to jest niewinne, nic nie robiące złego stworzenie???

Z dnia na dzień czuję, że moje uczucia do męża zaczynają na nowo wygasać, że jestem gotowa odejść – mimo iż nie mam dokąd, nawet pod tzw. „chmurkę”. W głębi duszy bardzo męża kocham. Uświadamianie mężowi, że chęć bliskości, czułości, troski i zrozumienia itp. jest kluczową rolą – nie dociera. Czuję, że mąż bawi się moimi uczuciami, że ma ukryty cel, alibi – aby mnie wykończyć psychicznie, z kimś ma plan, może ma kogoś, a ja jestem przykrywką?? Popadłam już w depresję, nie mam co liczyć na wsparcie ze strony męża, troskę, opiekę. Nie wierzę i nie widzę, ażeby mąż okazywał odrobinę chęci, zainteresowania związkiem, naszą relacją. Co ja mam myśleć, robić, gdzie, co, jak???

Naprawa zranionego zaufania po rozstaniu i zmaganiach z relacją
Jak mam naprawic zranione zaufanie? Chlopak z ktorym miesiac temu sie rozstałam i bylam w dziwnej relacji wczoraj powiedzial ze stracil do mnie uczucia. Ze tracil je odkad bardziej sie klocilismy (ponad miesiaca) Gdzie jeszcze dzien wczesniej mnie dotykal. Prosil o moje majtki ☠️ (po co??) Czuje sie fatalnie. Ten dzien co to robil. Mowil ze ma nadzieje ze w przyszlosci jak oboje sie wyleczymy bedziemy znowu razem Ze mnie kocha i chce sie starac by ze mna w przyszlosci byc. Nie rozumiem po co te klamstwa. Gadal ze chcial to ciagnac az nie pojde z nim do szpitala zapytac o miejsca na oddzial zamkniety by sie wyleczyc. Ale.. po co? Po co tak klamal? Mogl powiedziec prawde. Teraz czuje sie gorzej i czuje ze juz nigdy nie zaufam ze ktos naprawde moze mnie kochac Wiem ze mam zaraz dopiero 19 lat ale czuje ze juz nic dobrego mnie nie spotka Nie widze swojej przyszłości Boje sie Nie umiem nadazyc za tępem życia Nie daje juz sobie rady a nie mam pieniedzy na leczenie A na nfz juz wszedzie bylam Mam jeszcze leki po ostatniej wizycie 2-3 tygodnie temu, przypisala mi w razie co na 2-3 miesiace wiec jest okej Ale wciaz przeraza mnie to
Zerwałem kontakt z kolegą i nie potrafię zrozumieć co się dzieje, że człowiek tak bardzo potrafi się zmienić, o 180'.
Witam, mam znajomego Adama. Coś mu się zrobiło i zmienił mu się całkowicie kompas moralny. Jako dziewiętnastolatek, znam go od dawna jako młodszego kolegę, teraz jest zarozumiałym, podłym człowiekiem , kiedyś był wrażliwy jak otwarta rana, a teraz jedyne co to kogoś opluć okraść z pieniędzy itp. Dawniej bał się ,,zagadać” do kogokolwiek a tym bardziej do dziewczyn, zawsze pytał mnie jako osoby starszej, a teraz normalnie idzie do pierwszej lepszej dziewczyny i w 20 minut potrafi ją tak zmanipulować, że idzie do łóżka mimo. Nigdy nie palił papierosów ani vapeów (e papierosów) i nie zamierzał, a teraz robi parowóz z siebie i pali bardzo dużo. Wyzywa mnie, gdy powiedziałem, że czytam sobie Wykop lub Onet od ,,ludzi co się zatrzymali między 2010 a 2015 roku”, dawniej zachowywał kulturę osobistą, teraz klnie jak szewc. Nie rozumiem, co go tak zmieniło, wcześniej był bity przez ojca alkoholika i był bardzo inteligentny, bo mówił o tym, jak trudno wyjść z patologii, pisał bloga na blogspocie jak miał 15 lat, mówił o tym, że nigdy nie kupi alkoholu, wyzywał, że to złe i niszczy ludzi, a teraz normalnie idzie po piwo bezalkoholowe, a nawet już sprzedają mu bez 18-astki wódke ( mimo, że 18 lat ukończył w tym miesiącu) w sklepach, bo zastrasza nożykiem, z osoby co lubiła muzykę klasyczną i dającą do myślenia (rap) soutchbluntsystem (nie wiem czy dobrze napisałem, to ten co rapował 'była chłodna') o wychodzeniu z patologi i mówił, że próbuje prawa przyciągania, a nawet kupił za ostatnie pieniądze książki o psychologi i rozwoju osobistym w wieku 14-16 lat, słuchał innych osób o tym, jak miał ciężko, znał osoby, co mają podobnie, a teraz je opluł i zamiast tego rapu słucha jakichś ,,bambi”albo drillu. Prosiłbym o odpowiedź kogoś z psychologów, który miał podobny przypadek. Zerwałem z nim kontakt i myślę, że to dobra decyzja, ale dalej mam myśli na temat tego, co go tak zmieniło. Czy on od zawsze miał takie alterego i udawał, czy ktoś go w to wprowadził, bo szczerze nie rozumiem takiej transformacji człowieka z gościa z problemami, który czasami mówił niczym psycholog i dawał elokwentne wykłady, mówił o wartościach ludzi, o biedzie, że ciężko się wydostać itp wyzywał, że influencerzy psują ludzi, a teraz sam chce nim być. Powie mi ktoś co go tak zmieniło, chętnie bym się dowiedział, bo z osoby, która ciągle płakała i zachowywała się wrażliwie i depresyjnie, interesował się lutowaniem i naprawą telefonów pc i ogólnie elektroniką, stał się taki chamski człowiek.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.