
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z zdradą męża i odbudować małżeństwo bez jego zaangażowania?
Dzień dobry, mam ogromny problem, z którym nie umiem sobie poradzić. Mąż mnie zdradził, nakryłam go na rozmowie z kochanką, gdzie mówił, że jak tylko on da mu znak, odejdzie ode mnie, gdyż nie jestem dla niego ważna. Oczywiście w szaleńczej złości, która mnie ogarnęła, wyrzuciłam jego rzeczy z domu, odszedł i wrócił po dwóch dniach z prośbą, żebym go przyjęła. Zgodziłam się, bo mimo bólu, który przeżywam, kocham go nadal i chcę walczyć. Jest tylko jeden problem, on nie wykazuje żadnej skruchy, mało tego wmawia mi, że moje zachowania przez 20 lat małżeństwa sprawiły, że znalazł zrozumienie w ramionach kogoś innego, bo nie czuł się doceniany emocjonalnie, ze swojej strony uważam, że to mrzonki, zawsze go chwaliłam za drobnostki, wspierałam w znalezieniu pracy, skończeniu studiów, byłam zawsze, przytulałam, a on mnie odtrącał, tak czułam, wstydem było dla niego przytulenie się w miejscu publicznym, bo powtarzał że, robię to na pokaz, a tak nie było, potrzebowałam czułości tak po prostu. Powtarza mi, że musi sobie poukładać w głowie. Nadal utrzymuje kontakt z kochanką, opowiada jej o postępach naszej relacji. Nie spotyka się już z nią, ale nie chce zrezygnować z pisania z nią ani iść ze mną na terapię. Nie wiem, co robić, czy to jakaś gra, czy pogubił się już zupełnie. Kochanka ma męża, dzieci i podobno nie odejdzie, a więc był to dla niej pewnie epizod a mój mąż twierdzi, że się zakochał, ale musi sobie poukładać to wszystko i chce spróbować naprawić naszą relację, ale skoro mnie nie kocha czy to ma sens? Czy powinna walczyć, a jeśli tak to, w jaki sposób skoro on jest chłodny i nie ma mowy o bliskości....
Mary
Justyna Bejmert
Droga Mary, naprawdę podziwiam Cię, że pomimo zdrady i ogromnego bólu, którego doświadczyłaś ze strony męża, zdecydowałaś się przyjąć go ponownie do domu. To pokazuje, jak bardzo Ci na nim zależy i jak bardzo go kochasz. Z drugiej strony to, co robi mąż, czyli przerzucanie odpowiedzialności za zdradę na Ciebie jest po prostu nieuczciwe. Zdrada to zawsze decyzja osoby, która zdradza. Jeśli mąż nie czuł się dobrze w Waszej relacji, powinien był o tym powiedzieć, zaproponować pracę nad związkiem lub uczciwe się rozstać, zamiast Cię ranić. Zastanawiam się, jak się czujesz z tym, że mąż ma cały czas kontakt z kochanką? Czy to daje Ci poczucie bezpieczeństwa i pozwala odbudować zaufanie? Myślę, że dopóki będzie miał z nią kontakt, trudno będzie Ci ufać. Nie uratujesz tego związku sama, nawet jeśli będziesz bardzo się starać. Daj sobie teraz czas na przemyślenia, zastanów się, jak Ty się czujesz z tym wszystkim i czego byś potrzebowała. Przesyłam dużo ciepła,
Justyna Bejmert
psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Izabela Piórkowska
Zdrada to trudne i bolesne doświadczenie – z jednej strony wciąż jest w Pani miłość i chęć ratowania małżeństwa, a z drugiej – głęboka rana, rozczarowanie i poczucie bezsilności wobec zachowania męża, zawiedzione zaufanie. To naturalne, że żyje w Pani zagubienie, serce i rozum zdają się mówić różnymi językami.
Czytam, że bardzo dużo włożyła Pani w swój związek: wsparcie, zaangażowanie, czułość, obecność. Tym bardziej zdrada i brak skruchy ze strony męża mogą być szczególnie dotkliwe – bo burzą coś, co Pani budowała latami. Odpowiedzialność za decyzję o romansie ponosi mąż – każdy z nas odpowiada za swoje wybory, nawet jeśli w relacji coś szwankuje.
Może najpierw warto na chwilę zadbać o siebie w tym chaosie? Uporządkować emocje, odzyskać równowagę i siłę, co pomoże Pani później zdecydować, jaką drogą iść – z mężem czy bez?
Jeśli mąż nie chce terapii, to Pani i tak może skorzystać z pomocy specjalisty– niekoniecznie po to, by „ratować małżeństwo”, lecz by mieć bezpieczne miejsce na przeżycie żalu, złości, żałoby po tym, co się wydarzyło. To może stać się punktem wyjścia do zmiany – niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie Pani później.
Czy to ma sens?-Może Pani to odkryć w rozmowie z terapeutą. Próbować zawsze warto, jeśli obie strony wyrażają taką wolę. Natomiast w jaki sposób? Myślę, że warto zapytać męża, czego od Pani oczekuje, i przedstawić też mu swoje potrzeby i oczekiwania związane z relacją.
Monika Bała
To, co Pani dźwiga, jest bardzo bolesne i widzę w tym też Pani siłę. Umie Pani nazwać, co się wydarzyło, stanąć za sobą i jednocześnie zachować gotowość do rozmowy. To ważne sygnały, że potrafi Pani dbać o relację i o siebie. Odbudowa po zdradzie jest możliwa tylko wtedy, gdy obie strony biorą odpowiedzialność: pełne przerwanie kontaktu z tą kobietą, szczerość co do faktów oraz gotowość do wspólnej pracy, najlepiej w terapii par. Przerzucanie winy na Panią i równoległe pisanie z kochanką sprawiają, że Pani nie ma bezpiecznego gruntu. Może Pani jasno powiedzieć, czego potrzebuje, aby w ogóle myśleć o dalszym byciu razem, a do czasu spełnienia tych warunków zatrzymać bliskość i skupić się na swoim dobrostanie. Jeśli on tych kroków nie podejmie, to nie jest Pani porażka. To informacja, że trzeba postawić granice i rozważyć ochronną separację przy wsparciu własnej terapii. Pozdrawiam serdecznie.
Monika Bała, psychoterapeuta, psycholog.
Weronika Wardzińska
To, co Pani przeżywa, jest ogromnie bolesne i całkowicie naturalne, że czuje się Pani zagubiona. Zdrada zawsze jest silnym wstrząsem, a w Pani przypadku dodatkowo dochodzi to, że mąż nie okazuje skruchy, obwinia Panią za własne działania i nadal utrzymuje kontakt z kochanką. To bardzo rani i sprawia, że trudno zrozumieć, jakie on ma tak naprawdę intencje. W tej sytuacji warto nazwać kilka ważnych rzeczy: Pani mąż podejmuje decyzje, które nie są uczciwe ani wobec Pani, ani wobec Waszego małżeństwa. Chce „naprawiać relację”, a jednocześnie nie rezygnuje z kontaktu z kobietą, z którą zdradził. To nie jest zachowanie osoby zaangażowanej w odbudowę związku.
Obwinianie Pani za zdradę jest formą manipulacji i unikania odpowiedzialności. To on podjął decyzję o romansie. To on ukrywał swoje działania. To on nadal trzyma drugą kobietę „w tle”. Pani zachowania nie są winą.
Fakt, że Pani nadal go kocha, jest bardzo ludzki, miłość nie znika z dnia na dzień. Ale aby relacja miała sens, obie osoby muszą chcieć walczyć. Póki co, to Pani walczy, a mąż stoi obok, ciągle „układając sobie w głowie”, jednocześnie kontynuując kontakt z kochanką. Bez przerwania tego kontaktu oraz bez terapii par nie da się odbudować zaufania. On tego obecnie nie chce. To ważny sygnał.
Najważniejsze teraz nie jest to, czy Pani ma walczyć o związek, tylko czy on daje Pani cokolwiek, na czym można tę walkę budować. Na ten moment wygląda na to, że stoi jedną nogą w małżeństwie, a drugą w romansie.
Proszę skupić się teraz na sobie: na swoim bólu, na emocjach, na odzyskiwaniu siły. Rozmowa z psychologiem mogłaby Pani pomóc poukładać to wszystko i zobaczyć sytuację bardziej jasno, krok po kroku.
Pozdrawiam serdecznie,
Weronika Wardzińska
Usunięty Specjalista
Dziękuję za Pani historię, dziękuję też, że Pani walczy, jednak bez konfrontacji, bez przepraszam, bez czy mi wybaczysz, bez "zaczekam" aż mnie przyjmiesz z powrotem, bez wybieram Ciebie, bez ustalenia nowych zasad, bez wyjścia z tamtej relacji, krzywdzi Pani samą siebie. Sądzę, że bez indywidualnego wsparcia Pani się nie obejdzie, a jeśli Pani małżeństwo ma mieć kolejną szansę, mąż powinien pójść z Panią na terapię małżeńską. Bez tego raczej proszę nie dawać wiary bajkom. I proszę nie ufać bezgranicznie mężowi, bo może nie znać Pani pełnej prawdy, choć bardzo bym chciała jej Pani życzyć:) Proszę zadbać o siebie, jeśli on nie chce Pani i sobie pomóc. Proszę też kupić kochance męża kwiaty - to naprawdę działa:)
Anna Szczypiorska
Witaj,
Doświadczasz obecnie ogromnego bólu i niepewności, które są naturalne po zdradzie, zwłaszcza gdy brak jest skruchy i jasnych deklaracji ze strony partnera. Utrzymywanie kontaktu z kochanką i unikanie wspólnej terapii może wskazywać na brak pełnego zaangażowania w odbudowę relacji. W takiej sytuacji kluczowe jest, abyś przede wszystkim zadbała o swoje emocjonalne bezpieczeństwo i jasno określiła, czego potrzebujesz, by móc ewentualnie kontynuować ten związek. Naprawa relacji wymaga szczerości, wzajemnego szacunku i gotowości do pracy obojga partnerów. Warto rozważyć wsparcie terapeutyczne dla siebie, by lepiej zrozumieć swoje potrzeby i emocje, niezależnie od dalszych decyzji dotyczących związku.

Zobacz podobne
Mam taki problem, że zauważam, jak zazdrość zaczyna psuć mój związek. Każda rozmowa mojej dziewczyny z innymi facetami wprowadza we mnie niepokój i zasiewa wątpliwości co do jej lojalności. Wiem, że to głupie, bo nigdy nie dała mi powodu do braku zaufania, a jednak te myśli mnie prześladują.
Zazdrość wpływa nie tylko na moje samopoczucie, ale także na nasze chwile razem, Zastanawiam się, skąd bierze się to uczucie. Chcę zrozumieć, jak mogę z tym walczyć, żeby nie zniszczyć tego, co mamy.
Dzień dobry. Mam 26 lat, nie mam znajomych ani chłopaka. Dwa lata temu zerwałam znajomość z 3 koleżankami i 3 kolegami, ponieważ jedna z nich była ciągle zazdrosna o pozostałych, była to znajomość toksyczna, obecnie nie mam z nikim kontaktu i nie poznałam dotychczas żadnych nowych znajomych. Jeśli chodzi o chłopaka, to w tamtym roku poznałam w pracy jednego, ponad miesiąc się z nim spotykałam, jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło. Dziękuję i pozdrawiam.
Witam, nazywam się Sara mam 23 lata. Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ chciałabym uzyskać trochę zrozumienia, nową perspektywę, ponieważ mam ciągle wrażenie, że jestem do tyłu w życiu. W sumie mogę powiedzieć, że zaczęło się od liceum, jak nie wcześniej. Byłam ambitną osobą ,odkąd pamiętam, bardzo chciałam dostać się do dobrego liceum, na wymarzone studia. Jednak pomimo starań i czasu poświęconego wyniku nie udało mi się otrzymać wystarczających wyników z matury. Dostałam się na studia zaoczne z psychologii. Przez ostatnie trzy lata pracowałam na produkcji, trochę w gastronomii, a na studia dojeżdżałam w weekendy. Mam wrażenie, że wszyscy ludzie wokół mnie (szczególnie moja była przyjaciółka, do której bardzo się porównuję, która dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, potem w wynajmowanym pokoju) już się wyprowadzili od rodziców, mają życie studenckie, grupke znajomych, realizują swoje marzenia. Od zawsze chciałam pojechać na eramusa i początkowa nie sądziłam, że może się to udać, ale tym razem los się do mnie uśmiechnął i udało mi się wyjechać do Hiszpanii. Właśnie zaczynam semestr, nową przygodę, lecz zauważyłam, że znowu zaczynam się porównywać, że za późno wyjechałam, że mogłam wcześniej, ponieważ wszystkie osoby, które tutaj poznaje mają 19-22 lata. Wiem, że to może głupie, ale strasznie mnie to męczy i mam wrażenie, że zmarnowałam swoje lata młodości, że nie udało mi się usamodzielnić, że teraz na jakąś wyprowadzkę lub choćby drugie studia, czy spełnianie innych marzeń jak np. podróżowanie autostopem jest już za późno, ponieważ kogo nie spotykam to ma to już za sobą, ma już skończone studia i wiele doświadczeń za sobą. Czuję się ciągle zagubiona pod wieloma względami, mam małe doświadczenie w związkach, a jeśli chodzi o znajomych to to różnie bywa, poznaję mnóstwo osób, jednak z nikim nie mogę powiedzieć, że bliżej się przyjaźnie, z łatwością nawiązuje kontakty, jednak jeśli chodzi o ich utrzymanie jest gorzej. Mam wrażenie, że gdy ktoś się do mnie dłużej nie odzywa to mnie lubi lub udaje i chce się zdystansować. Dlatego trudno mi wychodzić z inicjatywą (choć robię to pomimo lęku) jednak i tak czuję się wciąż samotna. Myślałam o tym, żeby po erasmusie spróbować wyprowadzki do miasta i znaleźć pracę, wydaje mi się, że dzięki temu mogłabym być bliżej ludzi. Jednakże jestem bardzo związana z moją rodziną, bardzo ich kocham i wioskę, w której mieszkam, jestem otoczona naturą. Mam jednak wrażenie, że jest trochę na to za późno, że inni zrobili to wszystko wcześniej…
