
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Zdradziłam...
Zdradziłam narzeczonego przed ślubem – jak poradzić sobie z poczuciem winy i wyrzutami sumienia?
Anonimowo
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
z tego co Pani pisze, widać ogromny ciężar i cierpienie, które teraz Pani towarzyszą. To, co Pani opisuje – paraliżujący smutek, brak snu i apetytu – świadczy o bardzo silnej reakcji na rozbieżność między Pani zachowaniem a wyznawanymi wartościami. Warto jednak zauważyć, że Pani umysł stosuje obecnie bardzo surową, globalną ocenę całej siebie na podstawie jednego, choć bolesnego wydarzenia.
Zamiast pogrążać się w destrukcyjnej samokrytyce, która jedynie odbiera siły do naprawy sytuacji, zachęcam Panią do próby przyjrzenia się faktom i emocjom, które towarzyszyły Pani tuż przed tym zdarzeniem. Co działo się w Pani myślach i relacji w tamtym okresie? Zrozumienie mechanizmu, który doprowadził do tej decyzji, nie jest szukaniem usprawiedliwienia, ale niezbędnym elementem powrotu do równowagi i wyciągnięcia wniosków. Ponieważ te emocje są dla Pani obecnie tak obciążające fizycznie, profesjonalna rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc Pani bezpiecznie przejść przez proces tej analizy.
Pozdrawiam,
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Reakcje Pani organizmu, takie jak brak snu czy jedzenia, pokazują, że Pani psychika próbuje przetrawić sytuację, która kompletnie nie pasuje do Pani obrazu samej siebie. Poczucie bycia „inną osobą” w tamtym momencie często towarzyszy sytuacjom, w których działamy pod wpływem impulsu, ucieczki lub nieuświadomionych lęków przed tak poważnym krokiem, jakim jest ślub.
W tej chwili najważniejsze jest, aby przestała Pani działać w afekcie i dała sobie czas na ochłonięcie, bo w stanie tak silnego szoku emocjonalnego trudno o racjonalne decyzje. Samobiczowanie się i płacz, choć są naturalną reakcją na poczucie winy, nie przyniosą rozwiązania – kluczowe będzie zadanie sobie pytania o szczerość wobec partnera oraz o to, co ta sytuacja mówi o Pani potrzebach i gotowości do wejścia w związek małżeński. Ukrywanie prawdy zazwyczaj buduje między ludźmi mur, który z czasem staje się nie do przebicia, jednak decyzja o wyznaniu zdrady powinna być przemyślana pod kątem gotowości na jej konsekwencje.
Warto rozważyć rozmowę z kimś bezstronnym, na przykład terapeutą, który pomoże Pani zrozumieć mechanizm tego, co się stało, bez oceniania. Zrozumienie przyczyn nie zdejmuje z Pani odpowiedzialności, ale pozwala wyjść z kręgu nienawiści do samej siebie i podjąć kroki, które będą uczciwe zarówno wobec Pani, jak i Pani partnera. Niezależnie od tego, co się wydarzy, Pani życie się nie kończy – to bolesny moment, który wymusza konfrontację z prawdą o sobie, ale może stać się też początkiem budowania nowej, bardziej świadomej tożsamości.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Mam mętlik w głowie i obrzydzenie do życia. Mój brat jest niepełnosprawny umysłowo w stopniu głębokim. Ostatnio stał się bardziej nerwowy. Trzaska drzwiami, uderza w piec w nocy.
Jest głośny. W dzieciństwie zdarzyło się, że uderzył mnie lub siostrę. Często chodzi nago i się... zadowala. Na oczach wszystkich. Mama bagatelizuje ten problem, mówi, że z siostrą dramatyzujemy, przesadzamy. Że to nienawiść nas zaślepia. I może tak jest. Czuję się przeklęty. Nienawidzę życia, studiuje, więc mieszkam z rodzicami. Nie mam gdzie pójść. Próbowałem szukać pomocy u specjalistów, ale przepisywali mi tylko antydepresanty, leki przeciwlękowe. Nie stać mnie na terapię. Nienawidzę siebie. Nienawidzę mojego otoczenia. Nie mam motywacji do niczego, tkwię w depresji, która jest codziennością. Nawet nie wiem, czy to choroba, czy zwyczajny stan przytępienia. Nienawidzę moje brata, jestem złym człowiekiem. Przedawkowywałem tabletki o kilkaset mg, żeby zobaczyć, na jaką granice mogę się posunąć. Chcę pustki. Mam ogromne problemy społeczne. Czuję, że nie pasuję. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i nie czuje potrzeby zawierać przyjaźni.
Żyję w stanie zawieszenia między rzeczywistością a snem urojonego umysłu, którym chyba jestem. Nie mam celu. I sensu. Będę musiał płacić alimenty na brata, gdy rodzice nie będą w stanie się nim zajmować. Jak byłem mały, myślałem, że mój brat jest opętany. Miałem paranoję przed duchami, zdarzyło mi się widzieć zjawy i słyszeć skrzypienie mebli w środku nocy.
Jestem brzydkim, ohydnym dziwakiem. Chodzę na studia, ale czuję się jakbym, nie należał. Stoję za małą. Wyglądam obrzydliwie. Powoli mam dość. Powoli już mnie wszystko przytłacza. Moja mama nie chce oddać go do ośrodka, a ja nawet jeśli się wyprowadzę, będę przygnębiony z powodu sytuacji mamy. Jest uwięziona z nim. Do śmierci. Proszę. Czy dramatyzuje? Już nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem.

