Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie ze zdradą emocjonalną i odbudować zaufanie po wykryciu rozmów z innymi kobietami

Jesteśmy parą ponad 10 lat. Kilka miesięcy temu otrzymałam wiadomość od pewnego mężczyzny, żeby mój narzeczony zaprzestał kontaktów z jego dziewczyną, bo mu się to nie podoba. Wysłał mi screeny wiadomości, nie były to jakieś dwuznaczne rozmowy, właściwie o niczym. Poprosiłam narzeczonego o pokazanie telefonu, on pewnie mi go pokazał, bo wszystkie wiadomości były usunięte. Po skonfrontowaniu go z tym, co dostałam, zaczął mnie przepraszać, powiedział, że poznał ją kiedyś na jakimś czacie i po prostu dobrze im się pisało, on wiedział, że jest w związku (dodam, że ona mieszkała kilkaset km od nas) i ona wiedziała o mnie. Sprawdziłam później bilingi i pisali ze sobą raz na kilka dni, raz do siebie dzwonili. Skończyło się to karczemną awanturą, bo domyśliłam się, że nie była to jego jedyna "koleżanka". Coś jednak nie dawało mi spokoju - znalazłam w folderze "usunięte" jego zdjęcia z gołą klatą i zdjęcia jakiejś kobiety w staniku, w łóżku itp, i to mnie już dobiło... Po tym, jak to odkryłam on wpadł w panikę, zaczął mnie przepraszać, płakać. Wiedziałam, że to panika tylko przez to, że został przyłapany. Usiadłam z nim i zażądałam 100% szczerości, choćby prawda miała mnie boleć, to wolałam ją znać. Okazało się, że od ponad 2 lat wchodził na publiczne czaty, jak mu się z kimś "dobrze rozmawiało" to wymieniał się numerem telefonu. Powiedział, że to nie były długie znajomości, ani znaczące, po prostu wchodził tam z nudów, albo żeby podbudować swoje ego. Przyznał się, że wtedy czuł się "fajny", "wysłuchany" itp. Nie ukrywam, że byłam dla niego idealna, potrafiłam nieraz powiedzieć coś raniącego, w stylu, że nudzi mnie swoją osobą, dlatego miałam świadomość, że mimo , że zawalił, to mojej stronie też jakiś procent winy jest. Choć żałuję, że ze mną nie porozmawiał. Tych dziewczyn trochę było. On podawał zawsze obce imię i miejscowość, co później przez przypadek zweryfikowałam, gdy napisałam do jednej z tych kobiet. Przechodząc jednak do meritum - on przyznał, że postępował źle, wie, że mnie zranił, przeprosił, powiedział, że chce naprawiać nasz związek - i ja faktycznie to dostrzegam, nie chodzi wszędzie z telefonem, idąc się kąpać czy do toalety nie bierze go ze sobą, abym nie myślała, że coś kombinuje. Gdy spędza czas przy komputerze zostawia otwarte drzwi, abym czuła się bezpiecznie. Problem tylko w tym, że ja nie za bardzo sobie radzę z myślą, że były jakieś inne kobiety. Że gdzie indziej poświęcał swój czas, mimo że nieraz go prosiłam by skupił się na mnie (to byly czasy przed tą aferą). Że oglądał jakieś półnagie zdjęcia, że ktokolwiek inny był go w stanie zainteresować i przede wszystkim - że trwało to dłuższy czas, ja spałam bezpiecznie obok kogoś, kto pisał sobie gdzie indziej. Jak sobie pomóc, jak poradzić sobie z natrętnymi myślami - chcę dać mu szansę, bo przyjął moje granice i przejął odpowiedzialność na siebie, ANI RAZU nie powiedział mi, że to moja wina. Boli mnie jednak, że gdyby nie przypadek, to być może to by trwało, pojawiłyby się dzieci, a ja nic bym nie wiedziała...
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Pani Kamilo dziękujemy za wiadomość.

Pani przeżycia są całkowicie zrozumiałe: ból, poczucie zdrady i natrętne myśli są naturalną reakcją po tym, co odkryła Pani w związku. Trudno od razu zaufać i poczuć spokój.Może Pani teraz:

nazwać swoje emocje: smutek, złość, poczucie straty bezpieczeństwa są uzasadnione; nie trzeba ich tłumić,

ustalić małe kroki odbudowy zaufania: jasne granice, wspólne rozmowy, transparentność, tak jak Pani opisała,

oddzielać myśli od rzeczywistości – natrętne obrazy i wyobrażenia nie są faktami, tylko próbą umysłu, by zrozumieć przeszłość,

szukać wsparcia terapeuty – ktoś z doświadczeniem w odbudowie zaufania pomoże oswoić lęk i poczucie zdrady.

Pani prawo do odczuwania bólu i potrzeby przestrzeni jest tak samo ważne, jak jego chęć naprawy. Z czasem, przy konsekwentnym działaniu i wzajemnym szacunku, natrętne myśli będą stopniowo słabnąć.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

Bardzo Ci współczuję tego, przez co przechodzisz. 

To, co opisujesz, to ogromne zachwianie poczucia bezpieczeństwa. Najbardziej boli chyba nie sama wymiana wiadomości, ale to, że przez długi czas żyłaś w przekonaniu, że wszystko jest w porządku. To podważa zaufanie i spokój, który był dla Ciebie czymś naturalnym.

Twoje natrętne myśli są zrozumiałe. Kiedy zaufanie zostaje naruszone, umysł próbuje wracać do tych wiadomośći, analizować je, jakby chciał uchronić Cię przed kolejnym zranieniem. To nie znaczy, że jesteś słaba. To znaczy, że zostałaś zraniona.

Widzę też, że mimo bólu potrafisz spojrzeć szerzej  oraz dostrzegasz swoje błędy, widzisz jego skruchę, zauważasz realne zmiany w jego zachowaniu. To świadczy o Twojej dojrzałości. Jednocześnie pamiętaj, że nawet jeśli w relacji bywało różnie, odpowiedzialność za jego podwójne życie emocjonalne leży po jego stronie.

 Czasem bardzo pomaga rozmowa z terapeutą. Nie po to, by decydować za związek, ale by uporządkować własne emocje, żal, złość i lęk przed przyszłością. Zdrada emocjonalna zostawia ślad i masz prawo potrzebować wsparcia.

To, że chcesz dać mu szansę, nie oznacza, że masz przestać czuć ból. Uzdrowienie zaufania to proces, a nie decyzja podjęta jednego dnia.

 

Pozdrawiam, 

K Rosenbajger

Psycholog

Jakub Woźniak

Jakub Woźniak

Dzień dobry Pani Kamilo,

z opisu sytuacji, który Pani przedstawia wyłaniają się dwie istotne kwestie. Pierwsza – pomimo bardzo trudnego i bolesnego doświadczenia ma Pani gotowość do kontynuowania relacji i podjęcia próby jej odbudowy. Druga – mierzy się Pani obecnie z nasilonymi, natrętnymi myślami oraz poczuciem utraty bezpieczeństwa i zaufania wobec partnera.
 

Warto podkreślić, że emocje oraz trudności, które Pani opisuje, są całkowicie naturalną reakcją na sytuację naruszenia zaufania w relacji. Partner przez dłuższy czas ukrywał przed Panią ważne informacje, prowadząc rozmowy z innymi kobietami, co można rozumieć jako formę zdrady emocjonalnej. Tego rodzaju doświadczenia często prowadzą do zachwiania poczucia bezpieczeństwa w związku – nawet wtedy, gdy druga strona przyjmuje odpowiedzialność za swoje zachowanie i deklaruje chęć naprawy relacji.

Wiele osób w podobnej sytuacji doświadcza powracających i natrętnych myśli dotyczących tego, co się wydarzyło. Nie oznacza to braku chęci wybaczenia czy braku gotowości do dalszego budowania relacji, lecz często stanowi naturalną reakcję na utratę poczucia bezpieczeństwa. 
 

Mając na uwadze opisywane przez Panią trudności, pomocna może okazać się nie tyle próba zatrzymania tych myśli - lecz nauka radzenia sobie z nimi w momencie, gdy się pojawiają. Warto w tym celu skorzystać z metod regulacji emocji lub wsparcia terapeutycznego (np.  terapia w nurcie poznawczo- behawioralnym). 
Myślę, że warto rozważyć też terapię par, która umożliwi Państwu wspólne przepracowanie doświadczenia naruszenia zaufania oraz stopniowe odbudowywanie poczucia bezpieczeństwa w relacji. 


Z poważaniem, 
Jakub Woźniak 
Psycholog, Diagnosta psychologiczny

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

Słychać w Twojej historii ogromny ból, poczucie zdrady i zawodu, a jednocześnie chęć dania relacji szansy, bo widzisz, że partner wziął odpowiedzialność za swoje zachowanie. To naturalne, że myśli o przeszłości, innych kobietach i utraconym zaufaniu wracają i wywołują napięcie emocjonalne.

To, co przeżywasz, wymaga czasu, żeby emocje się ustabilizowały. W takiej sytuacji wsparcie psychologa może pomóc Ci poradzić sobie z natrętnymi myślami, zrozumieć swoje granice i emocje oraz stopniowo odbudowywać poczucie bezpieczeństwa w związku. To nie jest oznaka słabości ale  to przestrzeń, w której możesz zadbać o siebie i swoje emocje, nawet jeśli zdecydujesz się dać szansę relacji. Wszystkiego dobrego :) 

Składanowska Daria

Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, czego Pani teraz doświadcza, jest bardzo typowe po naruszeniu zaufania. Przez dwa lata żyła Pani w relacji, w której część rzeczywistości była przed Panią ukrywana. To podważa poczucie bezpieczeństwa i trudno się dziwić, że pojawiają się natrętne myśli.

 

Partner wziął odpowiedzialność za swoje decyzje i widzi Pani realne zmiany w jego zachowaniu. Odbudowa zaufania to jednak proces, który trwa. Transparentność z jego strony jest początkiem, ale Pani emocje nie znikną tylko dlatego, że on teraz się stara.

 

Warto też oddzielić dwie kwestie: jego decyzje o pisaniu z innymi kobietami były jego decyzjami. To, że czasem powiedziała mu Pani coś raniącego, nie usprawiedliwia wieloletniego ukrywania kontaktów. Kryzys w relacji można było nazwać i nad nim pracować - on wybrał inną strategię radzenia sobie.

 

Natrętne myśli w takiej sytuacji często są próbą odzyskania kontroli i uporządkowania tego, co się wydarzyło. Można z nimi pracować, skupiając się na faktach, nazywając swoje uczucia, ograniczając wracanie do tych samych analiz i stopniowo budując poczucie bezpieczeństwa w teraźniejszości.
 

Tu i teraz można zadać sobie pytanie: czy obecnie widzi Pani spójność między słowami a zachowaniem partnera? Powrót do tego, co dzieje się dziś, może pomóc uziemić się i nie dać się całkowicie oddać lękowi.

 

Jeśli jednak czuje Pani, że mimo upływu czasu napięcie i natrętne myśli nie słabną, warto rozważyć rozmowę ze specjalistą. Przepracowanie tego doświadczenia może pomóc uporządkować emocje i podjąć dalsze decyzje w sposób bardziej spokojny i świadomy.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Kamilo

 

  Rozumiem, jak bardzo to boli gdyż zdrada zaufania, nawet bez fizycznego kontaktu, zostawia głębokie rany. Jest Pani w trudnej sytuacji, bo widzisz wysiłki partnera, ale natrętne myśli nie dają spokoju. To normalne po takim odkryciu Pani mózg przetwarza traumę, odtwarzając scenariusze "co by było, gdyby". Dobra wiadomość że da się z tym pracować, krok po kroku. Chcesz mu Pani dać szansę, więc skupmy się na tym, jak sobie pomóc.

 Kiedy natrętna myśl atakuje (np. "pisze sobie gdzie indziej"), nazwij ją: "To przeszłość, teraz jest inaczej". Potem należy zrobić coś fizycznego jak  spacer, prysznic, 5 minut głębokiego oddychania (wdech 4 sekundy, wydech 6). To przerywa pętlę ruminacji. Każdego dnia proszę zapisywać 3 rzeczy, które dziś poszły dobrze w relacji (np. "zostawił telefon i pogadaliśmy szczerze"). Potem jeden fakt z przeszłości, który boli, i kontrargument: "To trwało 2 lata, ale teraz trwa 10 lat zaufania". Po tygodniu zobaczy Pani postęp.

Ustalcie wspólny rytuał. Raz w tygodniu siadajcie na "spowiedź" kiedy on opowiada o swoim dniu (w tym online), Pani o swoich uczuciach. Żadnych oskarżeń, tylko słuchanie. To wzmacnia bliskość i pokazuje, że on nie ukrywa.

Poproś, by usunął czaty i aplikacje na dobre . TPani z kolei niech unikasprawdzania jego telefonu gdyż to eroduje zaufanie. Zamiast tego warto obserwoaać czyny, sprawdzając czy trzyma granice?

Warto rozwazyć terapię indywidualną dla ciebie (np. poznawczo-behawioralną na ruminacje) lub terapię par. Proszę specjalisty od zdrad, traum relacyjnych bo pomoże przepracować żal, że "gdyby nie przypadek".

Proszę zrobić = coś tylko dla siebie, znaleść czas na hobby, siłownia, przyjaciółki. Siła nie leży w kontroli partnera, ale w poczuciu  Proszę pamiętać, że zwrot  twoja "wina" (te raniące słowa) nie usprawiedliwia jego zachowań, ale wspólna praca nad komunikacją to szansa na lepszy związek.

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Chorobliwa zazdrość o przyjaciółkę partnerki – skąd niepokój i czy iść na terapię?
Od pewnego czasu moja partnerka intensywnie pisze z nowo poznaną przyjaciółką. Nie wiem dlaczego ale czuję niepokój kiedy akurat z nią ma kontakt gdzie jak pisze z innymi to się tym kompletnie nie przejmuje. W niedawnym krótkim czasie była sytuacja gdzie też pisała z przyjacielem i było też uczucie niepokoju co skończyło się tragicznie w skutkach ponieważ po pewnym czasie owy przyjaciel zakochał się w mojej partnerce. Jednak tym razem uczucie niepokoju jest takie samo a momentami większe . Nie wiem co mam robić. Nie chcę jej ograniczać, moje obawy zostały jej przedstawione jednak ona tłumaczy to tym że wiąże ją tylko siostrzana więź i jej ufa jak mi na początku naszej relacji. Może i wyolbrzymiam ale ciężko mi znieść myśl czy widok jak ze sobą rozmawiają. Przeze mnie chyba objawia się chorobliwa zazdrość ale po prostu nie umiem sobie tego wytłumaczyć dlaczego jak ona pisze z innymi znajomymi mnie to totalnie nie rusza a nią tak. Proszę o pomoc . Może muszę iść na terapię by to przepracować czy jestem w stanie to u siebie wypracować we własnym zakresie?
Partner wciąż kocha byłą żonę i nazywa ją kobietą numer jeden – jak sobie poradzić w takiej relacji?
Mòj partner, powiedział,że kobietą numer jeden i najlepszą jaką w życiu spotkał, była jego była żona, od ktòrej odszedł do innej kobiety,bo Ona nie chciała mieć więcej dzieci.Druga partnerka urodziła im cudowną còrkę,( dla niego drugą, bo pierwszą còrkę miał z żoną) też ich związek się nie utrzymał. Jest dobrym ojcem dla swoich dzieci, zabezpieczył je nie tylko finansowo, ale też dba o kontakty z nimi. Są cudowne. Wchodząc w relację z nim wiedziałam o jego przeszłości, i mam fajny kontakt z dziewczynami(còrkami). Nadmienie, że nie mieszkamy razem, dzieli nas ponad 100km,ale odwiedzamy się najczęściej jak to możliwe. Znamy nasze rodziny i przyjaciòł.Boli mnie to co powiedział z dopiskiem jeszcze, że zawsze będzie Ją kochał,i popełnił ogromny błąd odchodząc od niej. Ale ten rozdział jest już zamknięty. Czuję, że nie jest. Mòwi, że mnie kocha, ale kiedy powiedziałam, mu że mnie zranił mòwiąc mi to w ten sposòb stwierdził, że zakończył już z kłamstwem w swoim życiu i mòwi jak jest.Nie wiem kim dla niego jestem. On twierdzi, że to,co mi powiedział nie powinno mieć wpływu na nasze relacje, bo powiedział mi prawdę. Jesteśmy że sobą trzy lata.Proszę mi pomòc.
Mój partner ukrywa oglądanie porno i aktywność na portalach randkowych

Witam, ostatnio odkryłam, że mój partner codziennie ogląda porno. Robi to, gdy jest w pracy lub gdy nie ma mnie w domu. Najgorsze jest to, że on to ukrywa, myśli, że ja nie wiem, a do tego przegląda portale randkowe i strony typu escort. Ostatnio powiedział, że nie ma już takiego libido, że może żyć bez seksu i że jemu się już nie chce. To skoro tak mówi, to czemu ogląda to porno? To dla mnie bardzo dziwne. Dodam, że mamy dobry seks, niestety ja mam większe potrzeby, często sama muszę inicjować. Wiem także, że stosuje saszetki typu kamagra, ale oboje o tym wiemy. Niestety wiem, że nie używa ich tylko dla naszego seksu – gdy mnie nie ma, to one ubywają. Podejrzewam, że używa ich także sam, myśląc, że o tym nie wiem.

Kiedyś byłam chora i chciał się kochać – to raz jedyny odmówiłam, źle się wtedy czułam. Poszedł wieczorem do sypialni i sam zrobił sobie dobrze. Następnego dnia z ciekawości sprawdziłam w telefonie, pod co to zrobił, i w ten sposób odkryłam, że to było porno, a w historii wyświetliła się masa stron porno, sex-randki, kamerki bez nagłośnienia, strony typu escort. Patrzył na kobiety w naszym mieście, czyli w okolicy. Nie wiem, co mam zrobić – gdy powiem, że widziałam historię, oskarży mnie, że grzebię mu w telefonie itd. Dodam, że od niedawna ma ustawione czyszczenie historii, ale widzę to przez inną stronę. Znamy blokady naszych telefonów, także tego nie ukrywa.

Jestem załamana. Mówi, że mnie kocha, że nie uznaje zdrady i nigdy by mnie nie zdradził, a ja codziennie myślę, że on jara się tymi pornusami i codziennie to ogląda.

Relacja z partnerem jest skomplikowana-zrywamy i schodzimy się, czuję, że ta relacja jest dla mnie przemocowa, mam stany depresyjne
Dzień dobry. Na wstępie zaznaczę, ze imiona są zmyślone. Nazywam się Kornelia i mam 20 lat. Byłam 2,5 roku w związku z rówieśnikiem Tomkiem. Mieszkaliśmy ze sobą około rok i pracowaliśmy w różnych miejscach. To był bardzo ciężki związek, wyzwiska, zakazy, przemoc psychiczna. W pewnym momencie zostałam bez znajomych, bo wszyscy odwrócili się ode mnie ze względu na niego, on również nie miał żadnych kolegów. Tylko jednego przez internet, utrzymywał z nim kontakt, pracowaliśmy kiedyś razem. Tomek jest strasznie leniwy, wydaje wszystkie pieniądze, nie pomagał mi, gdy razem mieszkaliśmy, dlatego w lutym tego roku spakowałam jego torby i kazałam się wynieść, bo miałam tego dość, że wyzywał się na mnie ciągle, nie dbał o siebie. Liczył się tylko telefon i łóżko, w którym gnił dosłownie. Nie rozwiesił nawet prania, które potrafiło leżeć w misce tydzień i dopiero ogarnął je, gdy kończyły mu się czyste ubrania, bo ja powiedziałam, że nie będę robić tego za niego. Wraz z wyrzuceniem go z domu zwolnił się z pracy, w której ja pracuję do dziś. Dwa miesiące siedział w domu u mamy, mieliśmy kontakt na zasadzie: „to twoja wina” i tak kręciło się koło. Spotkaliśmy się raz, później znowu koniec, bo nie mogliśmy się dogadać. Oficjalny powrót był w maju, ale on w tym czasie pracował już w nowym miejscu (od kwietnia) za granicą, 200km od Polski. Praca tragiczna. Dwie zmiany jednego dnia, 6 dni w tygodniu, ciągle zapewniał, że szuka cały czas innej pracy, wysyłałam mu ogłoszenia z ofertami zatrudnienia, ale ciężko to szło. Widywaliśmy się raz na dwa tygodnie w weekend, bo ja pracuję co drugi weekend. Do października nasz rytuał wyglądał tak, że widywaliśmy się w sobotę, a w poniedziałek rano jechał jak ja już byłam w pracy albo spałam przed pracą, wiec zostawało pół soboty i niedziela, bo pół soboty przysypiał po powrocie z pracy mówiąc, że jest zmęczony, bo nie śpi od 2 w nocy. We wrześniu byliśmy na wakacjach. Nic mu się nie podoba, wiecznie robi mi wyrzuty, telefon, łóżko i zakłady bukmacherskie a ja byłam problemem, że musiał przyjeżdżać i jeszcze spędzać czas ze mną. Jak tylko wyjeżdżał zaczynała się awantura o błahe powody i blokowanie siebie wzajemnie i kończenie. Lubię chodzić na imprezy, różne zabawy, dożynki, bo mieszkam na wsi. On nie lubi nic, uważa że to sztuczne imprezy dla emerytów. Robił mi wiecznie wstyd przy znajomych i rodzinie. Byliśmy w tym roku tylko na dożynkach, które całe przesiedział na telefonie tłumacząc, że nie będzie pił z idiotami- tak uważa moją kuzynkę i jej rodzinę oraz resztę znajomych. Wiecznie był stres, bo mimo że fajnie się bawiłam, ciągle myślałam o tym, że już jest obrażony, nie zamienia z nikim ani słowa a całe 6 godzin spędza przed telefonem. Wracając do pracy, całą wypłatę przepuszcza na zakłady bukmacherskie, ale jego tłumaczenie jest takie, że traci na przyjazdy do mnie, kolacje, obiady i wyjazdy. Tylko, że wyjazdy gdziekolwiek są raz na kilka miesięcy, bo on wiecznie nie ma pieniędzy, a ja nie będę go sponsorować cały czas. Zarabia 7 tysięcy a w półtora tygodnia nie ma ani grosza i jeszcze pożycza od rodziców. Na początku listopada zebrało się we mnie i postanowiłam, że to koniec. Nie mogę się z nim dogadać, nie chce się widywać raz na dwa tygodnie, bo to bez sensu. Chciałam wynająć mieszkanie i mieszkać razem, ale on powiedział, że pracy nie zmieni. Jest mu po prostu na rękę, że siedzi na kwaterze pracowniczej i nie ma żadnych obowiązków oraz raz na dwa tygodnie przyjedzie do mnie. Oczywiście drugim pretekstem był też Arek, którego znam od lutego. Poznaliśmy się w pracy. Uważam, że jest moją bratnią duszą. Jest 12 lat starszy. Zawsze dogadywaliśmy się, mamy wspólne tematy do rozmowy, podobny światopogląd, żarty i tak dalej. Arek był w związku od 15 lat, ale z pewnych powodów go skończył i zaczęliśmy się bardziej zbliżać do siebie między innymi dlatego, że razem dojeżdżamy do pracy i wzajemnie mówiliśmy o swoich problemach. Zaczęłam spotykać się z Arkiem jeszcze, gdy byłam z Tomkiem, ale nie miałam tego na sumieniu, bo wiedziałam jak Tomek mnie traktuje oraz jak znalazłam kiedyś u niego w telefonie filmy prawie pornograficzne, które wysyłał mu jego ojciec/m. Stwierdziłam, że należy mu się. Z Tomkiem nie jestem już prawie miesiąc, mimo że tyran dalej czuje, że go kocham, z nim chciałam mieć dzieci. Często nalegałam na zaręczyny, ale nie doczekałam się słysząc tłumaczenie, że nie ma sensu się zaręczać skoro 30 razy w miesiącu się rozstajemy. W ciągu prawie miesiąca pisaliśmy ze sobą. Ja stanowczo byłam na nie, jeśli chodzi o powrót to moim warunkiem była zmiana pracy i wynajęcie mieszkania oraz zaczęcie razem normalnego życia. Wychodzenie na różne imprezy, normalne zakupy i uczestniczenie w nich, a nie siedzenie w telefonie albo narzekanie, że on wychodzi, bo palić mu się chce i w rezultacie sama zostawałam na zakupach. Tydzień temu uległam i sama napisałam czy zastanowił się i może zmienił zdanie co do zmiany pracy, bo powiedział, że nie zmieni pracy póki ja nie zmienię, ale ja mam pracę na miejscu, dobrze płatną, która pozwoliłaby się nam wyprowadzić na wynajem. On odpisał, że nie, bo jak on się prosił to ja nie chciałam i z góry powiedział, że i tak nie będziemy nigdzie wychodzić, a moich znajomych „będzie cisnął”, bo nam razem we dwoje jest najlepiej. Dlatego napisałam, że w takim razie dalej zostaje na nie i ma więcej nie pisać do mnie. Przedwczoraj napisał czy to naprawdę koniec i nigdy do niego nie wrócę. Nie odpisałam. Wczoraj napisał, że wolał się ze mną kłócić i godzić cały czas niż mnie tracić i być kiedykolwiek z kimś innym i mnie zablokował. Zawsze miałam obawy, że pisze z kimś na boku, ogląda zdjęcia innych kobiet albo obserwuje kogoś, bo byłam strasznie zazdrosna. Ciagle śnią mi się koszmary, że mnie zdradza i ogląda inne. Nie przesypiam żadnej nocy, ciagle się budzę i sprawdzam telefon czy nie napisał, dzisiejszej nocy śniło mi się, że założył nowe konto na instagramie i obserwował same bezpruderyjne profile, żeby zrobić mi na złość i pisał do mnie wyzywając mnie, a ja we śnie planowałam samobójstwo z tego powodu. Obawiam się, że jeśli wrócę do niego nadal będzie to samo, ale nie zrobię tego dopóki nie zmieni pracy i nie wynajmie mieszkania. Jeśli chodzi o Arka zawsze uważałam go za świetnego kumpla, nigdy nie myślałam o związku z nim dopóki nie zaczął mi tego sam sugerować. Jak już się zbliżyliśmy do siebie „legalnie” prawie miesiąc temu, wyjścia, pocałunki i przytulanie… też zakończył związek, ale okazało się, że okłamuje mnie i nie jest szczery. Okazało się, że nadal widuje się i pisze z byłą partnerką. Pisał mi, że jedzie do sklepu a w tym samym czasie widziałam go z byłą na stacji paliw. Zawoził ją do pracy. W aucie cały czas było przestawione siedzenie, bo ona je przestawiała. Raz powiedział, że musi odpisać mamie, gdy jechaliśmy na kolacje, a spojrzałam i widziałam, że to ona do niego napisała. Wtedy się przyznał, że kłamał, bo wie jak ja reaguje na wzmiankę o niej. Sam przyznał, że jest frajerem, bo nie wie czemu zawiózł ja do pracy, a ma z nią kontakt bo trzeba się wymeldować z mieszkania i inne sprawy. Mam wrażenie ze dwlej kłamie bo znowu siedzenie było przestawione a nie miał w ogóle wytłumaczenia czemu tak jest. Wszyscy mnie okłamują. Nie wiem co mam robić. Serce nadal kocha Tomka, ale nie chce znowu zostać skrzywdzona i wykorzystana, bo naobiecuje a nic się nie zmieni. Arek mnie kłamie, mimo że mówi, że mnie kocha, nie odpowiadam mu, bo nie czuje tego samego narazie, ale fajnie spędza nam się czas, jest miły, przytula, zupełnie inny. Razem wychodzimy, proponuje imprezy, ale aktualnie nie mam do tego głowy. Nie wiem totalnie co robić, boje się, że za to Arka stracę totalnie jak powiem, ze jednak nie będzie z tego nic. Dodam, że w dzieciństwie miałam stany depresyjne i chodziłam z mama do psychologa, czuje się teraz podobnie. Mam ochotę nie istnieć. Bardzo proszę o pomoc i propozycje rozwiązania tego..
Zerwałam, ponieważ partner nie chciał mieć ze mną dziecka pomimo wcześniejszych zapewnień
Witam, od 4 latach byłam w szczęśliwym związku. Mój partner był po rozwodzie i miał dziecko z poprzedniego związku ( 3,5 roku. Teraz ma 8 lat ). Wszystko było dobrze chciał budować rodzinę. Po dwóch latach bardzo „ześwirował” na punkcie siłowni. I tak zaczęły się rozmowy typu - nie chce dziecka.. myślałam że go przekonam, że to chwilowe.. jednak usłyszałam że nie chce, że dziecko zaburza wszystko itp., gdzie swoją córkę z poprzedniego małżeństwa ubóstwia.. dałam mu presję czasu i kazałam określić się co dalej bo nas związek stoi w miejscu. W weekend podjął decyzję że nie chce dziecka. Zerwałam tak jak mówiłam. Nie radzę sobie z tym ponieważ nie zrobił nic żeby zmienić swój pogląd ( a wiem jak się bardzo bił z myślami) wiem jak mnie kocha.. proponowałam psychologa, terapię - nie zrobił tego.. mam wrażenie że nie starał się żeby próbować walczyć o nas. Nie wiem jak mu pomóc i sobie.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.