
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Relacja po stracie:...
Relacja po stracie: jak wspierać i zrozumieć zachowanie partnera po śmierci bliskiej osoby
Barbara Adamczyk
To, co Pani pisze, może oznaczać wiele różnych rzeczy w Waszej relacji.
Pierwsze, co można podejrzewać, to jego sposób radzenia sobie z żałobą po matce, która jest zbyt ciężka, aby się z nią skonfrontować i może być "zagłuszana" tymi spotkaniami z kolegami i siedzeniem z nimi do nocy (tu ważne może być wsparcie specjalisty dla niego).
Niepokoi mnie troszkę również jego podejście do Pani - nie do końca konsekwentne i na takich zasadach, jakie ustanawia on sam, bez uwzględnienia Pani potrzeb.
Oczywiście siła tkwi w dialogu i w moim przekonaniu wszystko można wyjaśnić.
Najpierw jednak zwróciłabym uwagę na to, jak i co Pani czuje w tej sytuacji/relacji, jakie są Pani potrzeby i szansa na ich zaspokojenie w tej relacji oraz gdzie jest Pani granica wspierania tego chłopaka i czekania na niego. Z jakiego powodu i ile jest Pani skłonna poświęcić dla tej osoby?
To kilka ważnych kwestii do sprawdzenia w tej sytuacji, moim zdaniem...
Życzę wszystkiego dobrego i ułożenia tego, co Panią nurtuje :)
Pozdrawiam,
Barbara Adamczyk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Justyna Bejmert
Dzień dobry. Bardzo poruszyło mnie to, co napisałaś, bo widać tutaj ogromne poświęcenie i zaangażowanie z Twojej strony. Chciałaś go wspierać, jak najlepiej potrafisz, byłaś w stanie dosłownie rzucić wszystko, wynająć mieszkanie, żeby być bliżej niego. Jednak mam poczucie, że mogłaś w tym wszystkim zapomnieć o sobie, a jego potrzeby i cierpienie stanęły na pierwszym planie. To oczywiście nic złego, że chciałaś mu pomóc, ale w niektórych sytuacjach staje się to bardziej poświęceniem siebie, niż realnym wsparciem drugiej osoby. On wyraźnie wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony jest zaangażowany w relacje z kolegami i momentami stawia je wyżej niż czas z Tobą. Z drugiej strony pozwala Ci wierzyć, że jesteś dla niego ważną osobą, komplementując Cię, utrzymując kontakt. Jednak w chwili, kiedy próbujesz określić, na czym oboje stoicie i zdefiniować co Was tak naprawdę łączy to on się wycofuje, jakby bał się bliskości i rozmowy na ten temat. Dobrze, żebyś teraz spróbowała spojrzeć na to wszystko bardziej z perspektywy siebie, swoich potrzeb i emocji. Czego tak naprawdę potrzebujesz w tej relacji? Co by się stało, gdybyś przestała chwilowo go wspierać? Co czujesz, kiedy on wybiera kolegów, zamiast Ciebie? Daj sobie czas na przemyślenia. Serdecznie pozdrawiam,
Justyna Bejmert
psycholog
Anna Szczypiorska
Dzień dobry, to, co opisujesz, pokazuje bardzo złożoną i emocjonalnie trudną sytuację.
Z jednej strony dałaś temu mężczyźnie ogromne wsparcie w jednym z najcięższych momentów jego życia- byłaś obok, kiedy inni zniknęli. Z drugiej strony teraz czujesz się odsunięta, jakby to wszystko, co włożyłaś w tę relację, przestało mieć znaczenie. To naturalne, że czujesz zagubienie, rozczarowanie i niepewność co do jego uczuć i intencji.
W takich sytuacjach często nakładają się różne procesy emocjonalne. On prawdopodobnie nadal przeżywa żałobę, a zachowanie, które odbierasz jako odsunięcie, może być próbą powrotu do „normalności” albo ucieczką przed bólem. Jednocześnie to nie zmienia faktu, że Twoje potrzeby- bliskości, jasności i wzajemności, są równie ważne.
Może to być też moment, w którym warto przyjrzeć się temu, jak bardzo angażujesz się w relacje i co dzieje się z Tobą, gdy druga osoba nie odpowiada tak samo. Często, gdy chcemy kogoś chronić lub pomóc mu przetrwać trudny czas, stawiamy własne potrzeby i granice na dalszym planie. Potem pojawia się poczucie, że zostało się pominiętym lub wykorzystanym emocjonalnie.
Nie ma tu prostych odpowiedzi. Widać, że ta relacja dużo dla Ciebie znaczy i że kierowała Tobą szczera troska. Jednocześnie warto, byś dała sobie przestrzeń na zobaczenie, co ta sytuacja robi z Tobą- nie tylko z nim. Czasem zrozumienie, czego tak naprawdę potrzebujemy w relacji, jest pierwszym krokiem do odzyskania równowagi i spokoju.
Dominik Borkowski
Droga AB,
Nie odpowiem Ci niestety na to, o co chodzi z tym mężczyzną. Nie podejmuję się 'diagnozy' na odległość mając wiadomości z drugiej ręki, a nie od samego zainteresowanego. Natomiast widzę w tym, co piszesz, że widzisz dużo poświęcenia dla osoby, która jakoś nie może odwzajemnić Twojego uczucia, albo odwzajemnia je tylko deklaratywnie. Myślę, że możesz się poczuć w tym opuszczona i niezauważona ze swoim wkładem w tę relację. Myślę, że pomocne może być przyjrzenie się bliżej sile Twojego uczucia i co ono dla Ciebie oznacza, abyś mogła jaśniej mówić o tym, jakie są Twoje oczekiwania i pragnienia w tej relacji.
Pozdrawiam,
DB

Zobacz podobne
Witam, chciałabym prosić o poradę. Mam 20 lat, nadal mieszkam z rodzicami i studiuję zaocznie w Poznaniu. W przyszłym tygodniu mam finałowe egzaminy, jednak sytuacja w domu nie pozwala mi się uczyć. Moi rodzice cały czas się kłócą albo nie odzywają się do siebie. Zazwyczaj problemem są pieniądze albo ja. Od dwóch lat jestem w związku, jednak przez większą część tego czasu to mój chłopak musiał przyjeżdżać do mnie, a nie ja do niego, ponieważ mama miała z tym problem. Za każdym razem zabraniała mi do niego jeździć, a jeżeli próbowałam się buntować, kazała mi się pakować i wyprowadzić do niego. Wcześniej wystarczyło, żebym po prostu odpuściła i prosiła chłopaka, żeby po raz kolejny przyjechał do mnie. Był moment, kiedy chciał zerwać, ponieważ miał dość tego, że nie mogę do niego przyjechać.
Od początku tego roku zaczęłam się buntować i spędziłam u niego Sylwestra, dwa tygodnie w styczniu, a także luty, marzec i maj. Jak wcześniej wspomniałam, w przyszłym tygodniu mam egzaminy i chciałam teraz do niego pojechać nie tylko po to, by spędzić z nim czas, ale też żeby się pouczyć i nieco zrelaksować. Mój chłopak mieszka na wsi – przebywanie tam bardzo mnie uspokaja, zwłaszcza że sama mieszkam w mieście.
Zawsze w domu byłam narażona na stres, bo mój ojciec był alkoholikiem przez siedemnaście pierwszych lat mojego życia, a mama szantażuje mnie emocjonalnie przy każdej okazji i płacze z byle powodu, kiedy tylko nie chcę jej słuchać. Ostatnio, w nerwowej sytuacji, zaczęło boleć mnie serce, źle się czułam i dostałam palpitacji, co może być spowodowane ciągłym stresem.
Dzisiaj powiedziałam rodzicom, że może pojadę do chłopaka, żeby się pouczyć. Ojciec zaakceptował ten fakt, ponieważ twierdzi, że jestem dorosła, wiem, co robię i niczego mi nie zabroni. Matka zrobiła mi awanturę: powiedziała, że i tak za często tam jeżdżę, że siedzę tam za darmo, nie dokładając się do niczego, i że mnie tam nie chcą. Zapytała, czy nie jest mi wstyd, że jako dziewczyna cały czas siedzę u chłopaka. Dodała, że wie, iż nie będę się tam uczyć, choć jest to częściowy powód, dla którego chcę jechać.
Odpowiedziałam, że gdyby mnie tam nie chcieli, nie proponowaliby mi przyjazdu, tylko powiedzieliby wprost. Po drugie, w zeszłym roku przed maturą byłam zmuszona jechać z nią na wieś do dziadka, gdzie byli mój brat, jego dziewczyna i jej syn – kiedy tylko chciałam się pouczyć, on biegał, hałasował i trzaskał, przez co nauka była niemożliwa.
Mama zapytała, kiedy jadę, a gdy odpowiedziałam, że nie wiem, stwierdziła, że mam się porządnie spakować, a najlepiej wyprowadzić. Potem powiedziała, że najlepiej byłoby, gdyby to ona się wyprowadziła, bo wtedy byłaby szczęśliwa z ojcem.
Przykro mi, że własna mama tak mnie stresuje przed egzaminami, ale nic z tym nie mogę zrobić. Nie wiem, co mam zrobić. Raczej pojadę do chłopaka, ale czy to będzie moment, w którym naprawdę się do niego wyprowadzę – bo mama mnie wyrzuci z domu – nie wiem.
Mam problem z uzależnieniem emocjonalnym od znacznie starszej koleżanki. Dała mi matczyne uczucia i wsparcie, których od matki nie dostałam. Gdy długo się nie odzywa albo nie lajkuje mi relacji na fb czuję strach, że na mnie obrażona albo, że kontakt właśnie się zrywa, gdy odpisuje lakonicznie również jest mi cięzko. W trudnych momentach kontakt jest intensywny np problemy w pracy czy pobyt w szpitalu, czasem na siłę wymyślam problem byle tylko mieć ją blisko. Był moment gdy chyba za mocno ją przytłoczyłam i trochę mi swojego powiedziała, co mnie zraniło, niemniej jednak dalej obie strony chciały kontynuować znajomość. Gdy się nie odzywa czuję smutek, bóle głowy, nawet zaburzenia snu, bardzo cierpię. Chcę się z nią spotkać na mieście na kawie, ale nie wiem jak zareaguje i czy sie nie pogniewa, więc wole sie nie wychylać z tym, czekam na jej ruch...Aczkolwiek nieraz podkreślała, że na jej wsparcie zawsze mogę liczyć, tylko wiadomo, nie chcę tego nadużywać. Nie umiem sobie z tym poradzić, relacja dla mnie ważna a jednocześnie pełna napięcia.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
