Left ArrowWstecz

Jak pozbyć się natrętnych negatywnych myśli?

Witam. Jak pozbyć sie natrętnych myśli które są przeważnie myślami negatywnymi.? Nieustannie myślę i męczy mnie to.
User Forum

Michał

3 lata temu
Karolina Wasilewska

Karolina Wasilewska

Praca nad natrętnymi myślami negatywnymi jest pracą psychoterapeutyczną- proszę umówić się na wizytę u psychoterapeuty. W ramach samopomocy warto sięgnąć po dostępne na rynku pozycje np. “Burza w Twojej głowie” D. Clark

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Emanuela Czuba-Nowak

Emanuela Czuba-Nowak

Dzień dobry, 

samodzielna praca z myślami może być wyzwaniem, gdyż czasami trudno nam zachować wobec nich dystans, a co za tym idzie adekwatnie na nie reagować. Działamy szybko, myślimy jeszcze szybciej, często wpadamy w pułapki zastawione przez nasze myśli. Polecam konsultację z psychoterapeutą, który w oparciu o wywiad i treść myśli, dobierze schemat pracy tak, by podniósł się Pana komfort życia, myśli stały się mniej dokuczliwe oraz by potrafił Pan reagować na nie adekwatnie. 

 

Pozdrawiam serdecznie. 

3 lata temu

Zobacz podobne

Niepokoi mnie zachowanie męża, jednocześnie jest agresywny, nieszanujący, zły, a zarazem normalnie pracuje, ma dobre relacje. Czy to psychopatia?
Dzień dobry, Mam przypuszczenia, że z moim mężem coś jest nie tak. Jego rodzice bardzo bagatelizują wszystkie zachowania i to co mówi, udają, że nie słyszą, kiedy mówi tak w ich towarzystwie, ale ja się martwię, że te zachowania mają związek z psychopatią lub jakimś zaburzeniem. Bardzo temperowałam męża, stawiając mu warunki, ponieważ potrafił powiedzieć do naszych małych dzieci "debile", kiedy syn wziął jego kanapkę, potrafił zrobić taką awanturę, krzycząc " chciałeś to żryj" , kiedy z łazienki zaczęłam krzyczeć co się dzieje, powiedział, że mam zamknąć mordę.. gdy kazałam mu wyjść z domu, podniósł na mnie i dziecko krzesło waląc nim w końcu w fotel obok nas. Po wielu kłótniach jego agresywne zachowania ustąpiły, ale czasem zupełnie bez powodu w zwykłej rozmowie padało wiele dziwnych słów o nas, jako rodzinie, gdy razem spędzamy czas z dziećmi w święta, "pierdolnięta rodzinka spędzi razem czas", gdy mówię , że to co mówi jest nienormalne, on znów zaczyna, że się czepiam, że mówił to w żartach, gdy nasz trzyletni syn schował się pod stołem, bawiąc się w chowanego, powiedział do niego, że " tak się schowałeś, że nawet twojego ciała tu nie znajdą". Takich zwrotów jest pełno. Między nami sytuacja nie jest najlepsza, gdy np. jestem o coś zła na męża, on odpowiada " jestem przecież kochanym misiem.." i to też każe mi uznać za normalne. Ten sam człowiek, czyta książkę naszemu dziecku, potrafi być uroczy, radzi sobie w pracy, gdzie ma dobre relacje. Proszę o pomoc..
Jak pomóc przyjaciółce z podejrzeniem schizofrenii paranoidalnej i myślami samobójczymi

Hej, generalnie to przepraszam, jeżeli wpis będzie za długi lub zbyt chaotyczny, ale już kończą mi się opcje, więc prosiłabym o porady. Bliska mi koleżanka najprawdopodobniej cierpi na schizofrenię paranoidalną (jeszcze nie dokonali jej diagnozy, ale leki, które bierze + objawy wskazują na coś ze spektrum schizofrenii) i coraz bardziej nie chce się leczyć. Jest aktualnie na leczeniu farmakologicznym (nie mam pojęcia, jakie konkretnie leki przyjmuje), aczkolwiek coraz częściej mi mówi, że chce je odstawić, bo nie czuje, jakby jej to pomagało, zamiast tego opowiada mi o swoich wizjach świata, że chciałaby wrócić do głosów, które ją prowadziły albo zespolić się ze swoją wizją rzeczywistości i postaciami, które widuje w snach, poprzez próbę samobójczą (nie powiedziała mi, jak i kiedy ma to zamiar zrobić, po prostu, że to doprowadzi ją bliżej do jakiegoś tajemniczego konceptu, który ma w głowie). Warto też wspomnieć, że uczęszczała do psychologa przez parę miesięcy, ale ostatnio chyba dostała silnej awersji po jednej wizycie i kompletnie zatraciła chęci i jakąkolwiek wiarę w dalsze uczęszczanie tam, ponieważ jak to określiła, nie czuje, żeby jej to pomagało. Generalnie też z tego, co wiem, to oprócz potencjalnej schizofrenii przez życie towarzyszą jej również stany depresyjne i co jakiś czas w roku przechodzi różne epizody z tym związane. Naprawdę chciałabym jej jakoś pomóc, próbuję ją namówić do zmiany specjalistów, jeżeli jej nie odpowiadają i utwierdzać w przekonaniu, że leki na dłuższą metę jej pomogą, ale mam wrażenie, że to jest wszystko na nic. Jej rodzice też są psychiatro-sceptyczni (niestety zaściankowość z mniejszych miejscowości się tutaj pojawia), ponieważ nie chcą nawet słyszeć o tym, że ich córka może być chora na schizofrenie i żyją w silnym wyparciu odnośnie do tego tematu. Nawet doszło do sytuacji, gdzie stwierdzili, że leki już nie są jej dłużej potrzebne i przestali je jej dawać, co skończyło się nieprzyjemnie i chyba od tamtego czasu już nie próbują takich radykalnych akcji, ale myślenie, o którym wyżej wspomniałam, nadal pozostaje, co za tym idzie, nie kontrolują jej leczenia aż tak, pomimo zachowań, których się podejmuje (np. odstawianie leków na własną rękę). Z tego, co wiem, to aktualnie jestem jedyną osobą, która tak dokładnie wie o przebiegu jej choroby (od niej samej) i czuję się trochę zobowiązana, aby coś z tym zrobić, ponieważ nie chcę, żeby ważna dla mnie osoba skończyła martwa. Zaznaczę jeszcze, że niestety nie jestem nikim z pobliża, ponieważ mieszkam od niej 3h drogi, tak naprawdę stały kontakt na co dzień mamy tylko telefonicznie i smsowo. Mam w teorii kontakt do jej koleżanek, które mieszkają blisko niej, ale one nic kompletnie nie wiedzą o jej chorobie i też sama mnie prosiła, abym nikomu nie mówiła o tym. Przechodząc do sedna, po wstępnym zapoznaniu się z moją historią, to chciałabym odnaleźć jakieś porady albo rozwiązanie jak namówić taką osobę do leczenia psychiatrycznego i terapii albo może gdzie zgłosić taki przypadek, gdzie faktycznie już miałoby dojść do tragedii? (np. jak wyżej gdzie pisałam o tym, że myśli o próbie samobójczej). Myślałam, żeby napisać do jej rodziców o tym, ale nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, bo może się to skończyć dwojako i zamiast jej pomóc, jeszcze bardziej jej zaszkodzę. Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.

Ataki paniki, poczucie odrealnienia. Męczące myśli pełne lęku. Co robić, bym znów normalnie funkcjonowała?
Witam, przychodzę z dosyć męczącym problemem. Od początku października mam znaczne osłabienie, mimo dobrego stanu zdrowia. Wszystko zaczęło się od tego, że praktycznie zemdlałam 1 października i wtedy pojawił się u mnie ogromny lęk. Unikałam wychodzenia z domu, bo bałam się, że wtedy zemdleje. Po jakimś czasie nieco się poprawiło, ale potem znowu wróciło, gdy byłam przeziębiona. Miałam wtedy pierwszy "atak" myśli o tym, że to wszystko jest snem i nie jest prawdziwe, strasznie się wtedy trzęsłam i biło mi serce, więc zakładam, że mógł to być atak paniki. Tydzień po tym wydarzeniu wróciłam w miarę normalnie do codzienności i było okej. Lecz w nocy z 30 na 31 miałam sen z moją zmarłą babcią i potem samoistnie pojawiły mi się myśli na temat śmierci, chorób, odrealnienia itp. na tyle nasilone, że musiałam wrócić wcześniej do domu, bo nie mogłam tego w ogóle opanować. Dodam też, że kiedyś już miałam takie pojedyncze myśli na temat śmierci, bo bardzo się bałam, że umrę (to było jeszcze przed śmiercią mojej babci, więc wtedy to nie miało uzasadnienia bym o tym jakoś myślała). Ogólnie męczą mnie nie raz różne myśli do tego stopnia, że mam wrażenie, że zaraz całkowicie stracę kontrolę. I od czasu tego snu znowu jestem bardzo osłabiona, ciężko mi się myśli i ciągle muszę sprawdzać czy na pewno nie śpię. W sumie sen to teraz jedyny mój odpoczynek, bo nawet w weekend takie stany mnie atakują i przeszkadzają w dosłownie wszystkim. Bardzo liczę na jakąś pomoc, bo chciałabym cieszyć się życiem, które tak uwielbiam. :) Z góry dziękuję za odpowiedź <3
Jak radzić sobie z przewlekłym stresem i trybem walki lub ucieczki? Duchowość.

Dzień dobry, chciałbym się zapytać, bo dzięki sztucznej inteligencji dowiedziałem się, że każdy człowiek ma dwa tryby: walka i ucieczka lub odpoczynek. Ja i moja rodzina ma walka i ucieczka i ten tryb jest najgorszy, bo on wpływa na całe środowisko domowe, mam podwyższony puls i tak dalej i to było już wtedy, jak tego ducha miałem i on jest ze mną wszędzie i kontaktowałem się z taką panią Elżbietą Domagałą z Krakowa i ona mi oczyszczanie robiła, ale to też nie pomogło i się boje wszystkiego, ona nawet mnie nie rozumie, jak ja ten tryb mam - walka i ucieczka i on jest wyniszczający organizm, bo to nie jest regeneracja na poziomie energii i powoduje dziwne zachowania zwierząt, chciałbym porozmawiać online. Ten problem jest ze mną od 2020 roku i jest to problem duchowy w duszy, jakby duży problem z energią.

Jak przezwyciężyć traumatyczną przeszłość i uzależnienia?
Dobry wieczór.Postaram się napisać w skrócie co mnie trapi.Jestem facetem mam 27 lat.Za dziecka w domu był alkohol.Pamiętam tylko , że patrzyłem na osobę z rodziny jak piła i bałem się.Mówiono mi , że jestem do niczego itp i takie mam zdanie o sobie , ale mniej jestem rygorystyczny dla siebie niż kiedyś.Wszystko dusiłem w sobie i bardzo to przeżywałem co się działo.Osoba ta nie piła codziennie i były też dobre chwile , ale bardzo słabo je pamiętam.Miałem problemy z nauką na niczym się nie mogłem skupić.Na treningach sportowych rezygnowałem , bo wydawało mi się , że każdy się na mnie patrzy i coś gada na mnie , ale też byłem leniwy , ale to lenistwo było przez to , że miałem bardzo ciężką głowę i się martwiłem o bliską osobę w domu oraz bałem się wszystkiego tak mi się wydaje.Chwilę później przeprowadziłem się na inne osiedle gdzie byłem wyśmiewany , obrażany, nie akceptowany, ale było powiedzmy trzy osoby , które dawały mi "szansę".Bałem się wychodzić z domu itp.Ale na tym nowym osiedlu już nie było w domu alkoholu chyba albo przez chwilę tylko.W szkole podstawowej wyżywałem się na słabszych osobach.Z chęcią uczęszczałem na lekcje sportowe i chodziłem na zawody.Jak pisałem wcześniej miałem problemy z nauką i w klasie się ze mnie śmiali i mocno to przeżywałem , a reagowałem agresją do tych ludzi oczywiście słabszych ode mnie.Wydaję mi się , że mimo tego wszystkiego w miarę funkcjonowałem.W wieku 14 lat sięgnąłem po narkotyki i alkohol , sport poszedł na bok.Wszystkie moje schorzenia odczuwałem dużo mocniej.Po jakimś czasie odstawiłem i wracałem do tego.W wieku 20 lat dostałem mocny schiz , że ludzie chcą mnie zabić itp a nikomu nic nie zrobiłem, uciekałem z domku pracowniczego i spałem na ulicy.Trzęsłem się w domu , depresja , lęki straszne , niepokoje , myśli samiobójcze itp.Poszedłem po leki było lepiej , później wróciłem do używek i po nie długim czasie znów to samo.Dostałem Olanzapinę i pomogła , ale byłem wypłukany z emocji.Terapia od uzależnień w tym czasie i mitingi.Po 2 latach odstawiłem leki i po jakimś czasie przez różne sytuację zacząłem pić i coś tam brać.Znów zły stan psychiczny.Wracam do leków tym razem Seronil i kurde petarda życie , zacząłem odczuwać emocje , cieszyć się , skupiałem się , myślałem , chęci do życia wszystkie problemy znikły i jeszcze terapia u Pani Psycholog która też pomogła , ale po terapii i przez leki tak się dobrze czułem , że sięgnąłem po używki trwało to rok tylko przy poście wielkanocnym 2 miesiące przerwy i później terapia miesiąc przerwy od używek przy tym leki zażywałem i czułem się normalnie , ale nie tak jak przy samych lekach.Teraz nie zażywam miesiąc ponad używek,zażywam leki , chodzę na mitingi ,ale chyba leki nie działają , dzisiaj dostałem lęki , niepokój chyba głody mam.Widziałem jakiś ludzi i szedłem w drugą stronę, w kebabie zaczepił mnie piany człowiek i cały się trzęsłem i bałem.Na terapi powiedziano mi , że mam zamrożone emocje przez dzieciństwo dlatego nie umiem zareagować w stanie zagrożenia.Ogólnie przez lata duszę wszystko w sobie i boję się powiedzieć swoje zdanie itp.Jak byłem u różnych lekarzy to stwierdzono mi autyzm , narcyzm, somatyzację , a najwięcej lekarzy schizofrenię.Mam straszny harmider na głowie , nie umiem skupić się na niczym i wracam do przeszłości albo przyszłości , uczę się życia tu i teraz.Są momenty ,że jest neutralnie i czasem utworzę pozytywną myśl.Czytam książki , wykonuje życiowe obowiązki i zaraz zaczynam pracę i chcę na treningi sportowe iść no i mitingi uczęszczam.Przez terapię , książki , abstynencję i filmiku na youtubie trochę zrozumiałem swoje problemy i jest lżej.Napisałem w większym skrócie , ale nie wiem czy wszystko , a no i jeszcze od 13 roku życia uzależnienie od masturbacji , ale już jest dużo lepiej niż było , pani psycholog powiedziała , że to przez to co się działo w mojej głowie regulowałem sobie emocje tym.Modlę się do Boga , chodzę do kościoła i momentami jest mi lżej.Mam w sobie dużo nadzieji , ale moim największym przekleństwem jest moja głowa i emocje.Za dziecka było jak było , ale uważam , że gdyby nie używki w tak młodym wieku przez tyle lat to moje życie było by piękne.Proszę o jakąś odpowiedź sam nie wiem czego oczekuję.Wszystkiego dobrego.
schizofrenia

Schizofrenia - przyczyny, objawy i leczenie

Schizofrenia jest poważną chorobą psychiczną, która znacząco wpływa na życie pacjentów i ich bliskich. Zrozumienie jej objawów, przyczyn i metod leczenia jest kluczowe dla skutecznej terapii i poprawy jakości życia. Przyjrzyjmy się jej bliżej.