Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przekonać mojego męża, by chciał spokojnie rozmawiać o ratowaniu naszego małżeństwa?

Jak przekonać mojego męża, by chciał spokojnie rozmawiać o ratowaniu naszego małżeństwa? Zaczął pomagać naszej bliskiej znajomej i nagle wyskoczył, że chce rozwodu, bo ona jest taka super, zrobi wszystko by z nim była, a ja mam zniknąć jego życia. Jesteśmy razem od 18 lat
Arkadiusz Parker

Arkadiusz Parker

Dzień dobry,

jeśli nie działają znane Pani sposoby “dotarcia” do męża w celu zachęcenia go do szczerej rozmowy, może warto byłoby skorzystać z pomocy psychoterapety/tki par. Sytuacja obecności osoby postronnej, a jednocześnie zajmującej się tego typu pomocą, wsparciem, może stworzyć atmosferę, w której będziecie mogli Państwo otwarcie porozmawiać o tym co dzieje się w Waszym związku.

Pozdrawiam serdecznie

Arkadiusz Parker

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Jestem z związku od dwóch lat, bywało różnie, kłótnie, rozstania, powroty, w tle alkoholizm...
Co zrobić? Jestem z związku od dwóch lat, bywało różnie, kłótnie, rozstania, powroty, w tle alkoholizm, partner nie pije od dwóch lat, przez ten czas pojawiały się narkotyki, kłamstwa, itp. Od trzech miesięcy jest święty spokój, nie mam się o co przyczepić, jednak ja poznałam kogoś innego, na chwilę obecną wszystko mi w nim pasuje, nie wiem, co mam robić? Przekreślić 2 lata związku, który wydaje się wychodzić na prostą w końcu? I jak się rozstać? Partner na samą myśl reaguje agresją.
Mąż nagle zachowuje się zupełnie inaczej. Po naszych dramatach myślę, że w coś gra.
Moje małżeńskie życie trwa 15 lat a razem już 20 lat. Były wzloty i upadki, mąż około 16 lat mnie bił, poniżał i krytykował, częściej praca praca niż ja dzieci, dom, zanikał nawet sex. Często bywałam sama, nie mając z kim porozmawiać. Wracał do domu- sex, film, spać. Ciągła rutyna, zaczęłam odbierać, jakbym dla niego była tylko do seksu, powroty by skorzystać ,wyspać się. Teraz do rzeczy: przez ciągłe samotnie dni zaczęłam szukać towarzystwo- znalazłam, z nimi częściej niż z mężem i zaczęłam popijać- rozpiłam się, a on odsuwał się jeszcze bardziej. Jest anty-alkohol. Wyrzucił mnie z domu i dał ultimatum albo alkohol, znajomi albo odwyk i my. Przyjął mnie z powrotem po tygodniu, gdzie byłam na ulicy, twierdząc, że stęsknił się za mną i chce pomóc mi wyjść z nałogu, że chce nas ratować. Wybaczyłam mu wszystko, sądzi, że nie zdradził mnie nigdy, choć w momencie, kiedy mnie już przestawał kochać, wyrzucił z domu jak psa, jeszcze chorą na serce, zaczął mieć bardzooo bliskie relacje ze swoją koleżanką z pracy, potrafił do 4 nad ranem rozmawiać z nią na wideo rozmowę przez słuchawki, bym nic nie słyszała, nawet w mojej obecności. Mnie totalnie zlewał. A tu do niby kolegi na całą noc i wracał następnego dnia po godz 18.00. Sądząc, że miał dość mnie, kłótni itp. Nie wiem czy ufać mu, czy też nie. Teraz przejdę do lepszego rozdziału w naszym małżeństwie. Po odwyku jestem już 7 miesiąc, nie rusza mnie nawet alkohol, nie chce. On zmienił się wobec mnie o 180 stopni. Nie poniża, nie bije, nie krzyczy, nie krytykuje. Wręcz przeciwnie - ciągle sex sex sex i słodzenie typu kocham cię kochanie. Będąc w pracy potrafi na kamerkę dzwonić sądząc jak bardzo tęskni. Ale o tym, by poogarniać pracę czy dom - zaraz wpada w agresję. Ta kobieta dalej z Nim pracuje, on sądzi, że już nie utrzymuje z nią żadnych relacji. Przy mnie zablokował ją na fb i na numer telefonu. Co mam myśleć czy on boi się, że go zostawię i nagle kochający mąż? Kiedyś taki nie był. Mówił mi, że jak ja się zmienię to i on się zmieni. Dziwią mnie jego zachowania, chce bym po niego do pracy przyjeżdżała, jeżdżę albo na autobus po niego idę. Chce ciągle sexu, nawet w okres, czego nigdy nie lubił. Byliśmy 3 razy na terapii wspólnej u psychologa, teraz sądzi, że może narazie nie chodźmy, spróbujmy sami ok? Co ja mam myśleć? Mówię mu, że ciągła samotność i tęsknota za nim mnie zabija, że nie ma czasu dla mnie. On typowo, że sam pracuje na nas, że nie zależy to od niego i że strasznie mnie kocha. A tu biżuteria, a tu kwiaty, pieniądze na moje widzi-misie. Ciągła potrzeba sexu hmm. Pomocy, co mam myśleć i robić? Ufam mu, ale czy on w coś nie gra? Rozmowa- patrzy w oczy i sądzi, że jest uczciwy, że kocha szczerze. Wszystko wraca do normy, tak jak chcieliśmy, ale te przepracowanie- co z tym zrobić?
Jak radzić sobie z zazdrością o przyjaciółkę?

Dzień dobry,

nie radzę sobie z zazdrością o przyjaciółkę. 

Ilekroć widzę, że była gdzieś ze swoją najlepszą przyjaciółką to się wściekam. Jak jej ostatnio mówiłam, że mnie olewa, to ona używa mojej choroby (choruję na padaczkę), jako wymówki, przez co zazdrość tylko się u mnie pogłębia. 

Ostatnio wiele łez przez nią wylałam. Co robić?

Jak poradzić sobie po relacji i odzyskać bliskość oraz libido?

Jak mam sobie poradzić po relacji z osobą która była albo aseksualna albo była gejem. Już rok mija, a ja nie mogę nawiązać z nikim intymności której pragnę, ponadto w trakcie podniecenia mam bardzo nagle przykry spadek libido i fale smutku, samotności i bólu

Jak pomóc przyjaciółce z podejrzeniem schizofrenii paranoidalnej i myślami samobójczymi

Hej, generalnie to przepraszam, jeżeli wpis będzie za długi lub zbyt chaotyczny, ale już kończą mi się opcje, więc prosiłabym o porady. Bliska mi koleżanka najprawdopodobniej cierpi na schizofrenię paranoidalną (jeszcze nie dokonali jej diagnozy, ale leki, które bierze + objawy wskazują na coś ze spektrum schizofrenii) i coraz bardziej nie chce się leczyć. Jest aktualnie na leczeniu farmakologicznym (nie mam pojęcia, jakie konkretnie leki przyjmuje), aczkolwiek coraz częściej mi mówi, że chce je odstawić, bo nie czuje, jakby jej to pomagało, zamiast tego opowiada mi o swoich wizjach świata, że chciałaby wrócić do głosów, które ją prowadziły albo zespolić się ze swoją wizją rzeczywistości i postaciami, które widuje w snach, poprzez próbę samobójczą (nie powiedziała mi, jak i kiedy ma to zamiar zrobić, po prostu, że to doprowadzi ją bliżej do jakiegoś tajemniczego konceptu, który ma w głowie). Warto też wspomnieć, że uczęszczała do psychologa przez parę miesięcy, ale ostatnio chyba dostała silnej awersji po jednej wizycie i kompletnie zatraciła chęci i jakąkolwiek wiarę w dalsze uczęszczanie tam, ponieważ jak to określiła, nie czuje, żeby jej to pomagało. Generalnie też z tego, co wiem, to oprócz potencjalnej schizofrenii przez życie towarzyszą jej również stany depresyjne i co jakiś czas w roku przechodzi różne epizody z tym związane. Naprawdę chciałabym jej jakoś pomóc, próbuję ją namówić do zmiany specjalistów, jeżeli jej nie odpowiadają i utwierdzać w przekonaniu, że leki na dłuższą metę jej pomogą, ale mam wrażenie, że to jest wszystko na nic. Jej rodzice też są psychiatro-sceptyczni (niestety zaściankowość z mniejszych miejscowości się tutaj pojawia), ponieważ nie chcą nawet słyszeć o tym, że ich córka może być chora na schizofrenie i żyją w silnym wyparciu odnośnie do tego tematu. Nawet doszło do sytuacji, gdzie stwierdzili, że leki już nie są jej dłużej potrzebne i przestali je jej dawać, co skończyło się nieprzyjemnie i chyba od tamtego czasu już nie próbują takich radykalnych akcji, ale myślenie, o którym wyżej wspomniałam, nadal pozostaje, co za tym idzie, nie kontrolują jej leczenia aż tak, pomimo zachowań, których się podejmuje (np. odstawianie leków na własną rękę). Z tego, co wiem, to aktualnie jestem jedyną osobą, która tak dokładnie wie o przebiegu jej choroby (od niej samej) i czuję się trochę zobowiązana, aby coś z tym zrobić, ponieważ nie chcę, żeby ważna dla mnie osoba skończyła martwa. Zaznaczę jeszcze, że niestety nie jestem nikim z pobliża, ponieważ mieszkam od niej 3h drogi, tak naprawdę stały kontakt na co dzień mamy tylko telefonicznie i smsowo. Mam w teorii kontakt do jej koleżanek, które mieszkają blisko niej, ale one nic kompletnie nie wiedzą o jej chorobie i też sama mnie prosiła, abym nikomu nie mówiła o tym. Przechodząc do sedna, po wstępnym zapoznaniu się z moją historią, to chciałabym odnaleźć jakieś porady albo rozwiązanie jak namówić taką osobę do leczenia psychiatrycznego i terapii albo może gdzie zgłosić taki przypadek, gdzie faktycznie już miałoby dojść do tragedii? (np. jak wyżej gdzie pisałam o tym, że myśli o próbie samobójczej). Myślałam, żeby napisać do jej rodziców o tym, ale nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, bo może się to skończyć dwojako i zamiast jej pomóc, jeszcze bardziej jej zaszkodzę. Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.