
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak przekonać...
Jak przekonać mojego męża, by chciał spokojnie rozmawiać o ratowaniu naszego małżeństwa?
Jak przekonać mojego męża, by chciał spokojnie rozmawiać o ratowaniu naszego małżeństwa? Zaczął pomagać naszej bliskiej znajomej i nagle wyskoczył, że chce rozwodu, bo ona jest taka super, zrobi wszystko by z nim była, a ja mam zniknąć jego życia. Jesteśmy razem od 18 lat
Arkadiusz Parker
Dzień dobry,
jeśli nie działają znane Pani sposoby “dotarcia” do męża w celu zachęcenia go do szczerej rozmowy, może warto byłoby skorzystać z pomocy psychoterapety/tki par. Sytuacja obecności osoby postronnej, a jednocześnie zajmującej się tego typu pomocą, wsparciem, może stworzyć atmosferę, w której będziecie mogli Państwo otwarcie porozmawiać o tym co dzieje się w Waszym związku.
Pozdrawiam serdecznie
Arkadiusz Parker

Zobacz podobne
Czy zakończyć związek po 14 latach? Problemy z komunikacją i zaspokajaniem potrzeb emocjonalnych
Witam. Jestem w trudnej sytuacji i nie wiem co jeszcze powinnam zrobić w mojej obecnej relacji, oraz czy to już pora ją zakończyć. Pragnę jeszcze zaznaczyć, że czuję się gotowa odejść, ale chciałabym wpierw mieć pewność, że zrobiłam co mogłam, żeby spróbować relację naprawić. Ja i mój partner znamy się 14 lat, a od 7 jesteśmy razem. (Mam niecałe 30 lat). Już we wczesnej fazie związku przyłapałam partnera na chęci zdrady. Od tamtej pory nie było żadnych złych oznak i relacja jakoś trwała. Było całkiem dobrze. Partner rozumiał moje potrzeby, kiedy tylko płakałam to otaczał mnie troską, przejmował się moimi problemami. Od około półtorej roku zaczęło się wszystko psuć. Przestaliśmy uprawiać seks, nie ważne jak wprost mu dawałam do zrozumienia, to nie potrafił tego skojarzyć z tym komunikatem, że potrzebuję tej bliskości. Zdarzały się pojedyncze razy, kiedy się udawało, ale nie było w tym większej uczuciowości, tylko miałam wrażenie, że jest to szybkie pozbycie się emocji i tyle. Kilka miesięcy temu partner przyznał się, że jednak nie chce wstąpić w związek małżeński, ani posiadać dzieci, ponieważ według niego, nie czuje takiej potrzeby. Jednocześnie na wszystkich imprezach rodzinnych partner uwielbia spędzać czas z dziećmi i bardzo troszczy się o córkę swojego brata, dla której jest wujkiem chrzestnym. Od tamtej pory nasza relacja uległa znacznej degradacji. Obecnie mamy trudną sytuację finansową, ponieważ utraciłam pracę. Mamy jednak odrobinę oszczędności i parę gratów, które możemy sprzedać. Wczoraj umówiłam się z przyjaciółką, aby przejechać się razem do sklepu. Zaznaczę, że nawet nie czułam potrzeby nic kupować, chciałam po prostu spędzić czas, natomiast mój partner, gdy przedstawiłam mu ofertę przyjaciółki powiedział "A masz na to pieniądze?". Nigdy nie spodziewałam się takiego pytania z jego ust. Zrobiło mi się bardzo przykro. Płakałam, a partner nawet nie podszedł do mnie zapytać czy wszystko w porządku, ponieważ uznał temat za zakończony, kiedy powiedział, że jak chcę to mam jechać. Nie pozwolił mi do końca wyrazić swoich emocji. Kiedy powiedziałam mu, że jego słowa mnie zraniły, zaczął mówić, że przesadzam, że wyolbrzymiam wszystkie problemy i on wcale nie zrobił nic złego. Takie właśnie reakcje na moje problemy występują od pewnego czasu, myślę, że może od niecałego roku. Rozmawiałam z nim na temat zakończenia związku, mówiąc, że po prostu oczekuję od mojego partnera czegoś więcej, aby się mną zaopiekował, aby moje emocjonalne potrzeby były dla niego ważne. Zaznaczę, że partner chętnie się przytula, ale jednak mam cały czas poczucie, że na jego warunkach. I choć nie odmawia mi przytulenia się do niego, ani nic z tych rzeczy, to jednak nie czuję, aby ta relacja mnie zaspokajała. Wczoraj informując go o tym wszystkim, widziałam, że siedzi w fotelu, trochę głupio i nerwowo się uśmiecha, przewraca oczyma i jego postura mówi, że najchętniej by z domu wyszedł. Nie miał problemu z tym, aby zostawić mnie płaczącą w sąsiednim pokoju, aby zdrzemnąć się przed pracą. Obecnie uzgodniliśmy, że do końca stycznia dam mu czas, aby zastanowił się zarówno nad swoim zachowaniem, które mnie rani, oraz aby zastanowił się czy widzi sens w relacji ze mną, wiedząc, że chciałabym się ustatkować - wziąć ślub i posiadać dzieci. Na sam koniec dodam tylko, że partner ani razu podczas tej poważnej rozmowy sam z siebie nie powiedział, że nie chce abym odeszła, że jestem dla niego ważna i chce to naprawić. Trochę wyglądało to, jakby był psem z podkulonym ogonem, który nie wie co zrobić. Próbowałam namówić go na wizytę u psychologa, ale nie chce się zdecydować, twierdząc, że nie widzi większego problemu. Czy jest jeszcze coś o czym mogłabym spróbować z nim porozmawiać? Może powinnam jeszcze jakieś tematy poruszyć? Nie wiem co jeszcze mogę zrobić, a chciałabym mieć pewność, że jeśli będę musiała zakończyć ten związek, to z wiedzą, że zrobiłam wszystko co mogłam na dany moment, aby go naprawić, oczywiście nie zatracając przy tym siebie. Z góry dziękuję za wszystkie rady i za zerknięcie na mój problem "trzecim okiem".
Jak radzić sobie z odrzuceniem i konfliktem w szkole - Przykłady z piątej klasy
Mam 12 lat i trudno mi jest w szkole! Koledzy i koleżanki są nie mili Koleżanki są nie fajne nie miłe i przeklinają oraz nie mam najlepszego przyjaciela. Koledzy są dziwni jest przykro zwłaszcza że od 2 Klasy ( teraz chodzę do 5 klasy ) mam przykrość zwalają na mnie winy śmieją się Nie umiem sobie poradzić chodziłem na zajęcia Tus do Pani pedagog w mojej szkole ale to nie pomoglo bo wszyscy byli tacy sami! Później było lepiej ale się skończyło znowu mi jest smutno nie chcę wracać do szkoły chcę się przepisać płakałem w szkole kilka razy. Teraz w 5 klasie stworzyłem konkurs wygrana jakas niespodzianka nazywał się "Postaw na Ciacho" Chciałem żeby mnie lubili było super. Mój kolega ( ale prawie nie bo jest nie fajny kiedyś mnie kopnął w pupę na Wf tylko dla tego że byłem od niego lepszy a później zawsze przeprasza i znowu tak robi ) wygrał Ciastko napisałem mu że wygrałeś wygrasz Ciastko lub coś specjalnego kupiłem mu breloczek LEGO za 24,99 zł dałem mu ale on pyta gdzie jest Ciastko ja powiedziałam mu że nie miałem czasu że proszę breloczek to twoja nagroda a on jest teraz na mnie zły bo mu nie dałem ciastka i znowu mam problem ☹️ Jestem odrzucany jest mi smutno traktują mnie jak mogę powiedzieć ( śmiecia ) nie miło się czuje w mojej klasie ☹️ Mam fajną Panią od j.Polskiego bardzo ją lubię to jest jedyna osoba w szkole która mnie wspiera oraz jest miła. Ale mam duży problem bardzo chcę się przepisać ( nienawidzę mojej klasy nie znoszę) Nie mówię im tego ale nie cierpię ich!!!! Zawsze chciałem aby każdy był dla siebie życzliwy ale to chyba była moja bajka ponieważ nigdy tak nie będzie
Czy wrócić do partnerki po kłamstwach i flirtach z innymi mężczyznami? Problem z zazdrością i zaufaniem
Cześć, nie wiem do kogo mogę się z tym wszytkim zwrócić i potrzebuje porady. Byłem w związku z kobietą o 5 lat starsza, ja mam 20 ona 25 lat. Od początku relacji miałem problemy z zazdrością i myślami o jej zdradzie. Wszytko w jakiś sposób się układało, spędzaliśmy dużo czasu razem, byliśmy na wakacjach i na wielu innych podróżach, planowaliśmy wynajęcie mieszkania, rozmowy o dzieciach itd. Ja cały czas miałem te złe myśli, byłem zapewniany że nic się nigdy nie wydarzy i że nie mam się o co bać, mówiła że w poprzednim związku była zdradzana. Postawiłem na początku gdy zaczęliśmy się spotykać jasne granice i powiedziałem czego oczekuje i jak dla mnie wygląda związek czyli szczerość najważniejsza i bez tego nic z tego nie będzie, na wszytko się zgadzała, płakała mi bo bała się że to ja będę mógł ją zostawić, płakała przy mnie bo marzyła o szczęśliwej rodzinie i bała się że nigdy jej nie uda się tego osiągnąć. Za każdym razem też ją zapewniałem że z mojej strony nie ma o co się obawiać, ciągle byłem dla niej wsparciem, na każdym kroku starałem się jej pokazać że nie powinna źle o sobie myśleć. Dawałem jej wszystko co tylko mogłem, oddawałem siebie na jej rzecz na każdym możliwym kroku. Wszytko między na nami szło w dobrą stronę, były jakieś jej błędy które były ze mną niezgodne ale wszytko było wyjaśnione i miało się więcej to nie dziać ale kilka dni temu moje myśli były za silne i sprawdziłem jej telefon, znalazłem tam zdjęcia zza kierownicy nowego bmw jej „kolegi” z którym kiedyś mówiła że się spotykała ale nic między nimi miało nie być bo ma żonę i dzieci. Zdjęcia były z sierpnia tamtego roku i w tamtym też momencie zaczynaliśmy swoją bliższą relację. Skonfrotowalem ja spytałem dlaczego mnie okłamywała tyle czasu, dlaczego spotykała się z kimś za moimi plecami i jeździła do katowic, tłumaczyła się że to tylko kolega że pojechali po drewno bo gość zajmuje się altanami. W tamtym momencie powiedziałem że to koniec, że ma zabierać swoje rzeczy i wyjść. Wzięła swoje rzeczy i wyszła. Godzinę później spotkaliśmy się w lesie żeby dalej pogadać, powiedziałem wiele rzeczy, dlaczego mnie okłamywała itd. Powiedziałem w tamtym momencie żeby przyznała się do innych kłamstw bo jezeli zrobiła coś takeigo tyle czasu temu i nigdy o tym nie powiedziała to znaczy że musiało być więcej takich sytuacji, powiedziała że to jedyna i więcej mnie nie okłamywała, szedłem w zaparte i mówiłem żeby się przyznała nie zrobiła tego więc przy niej sprawdziłem cały telefon i na whatsappie znalazłem kolejne wiadomości z innymi typami chyba z 3. W wiadomościach były mile słówka, wybór resteruacji, słowa typa jak miło mu było po przytuleniu. Pękłem w tym momencie i powiedziałem że to koniec i że nie mamy o czym rozmawiać. Ona płakała, przepraszała, prosiła k wybaczenie, błagała, mówiła że się zmieni, żebyśmy to naprawili, że usunie instagrama, zwolni się z pracy w barze. Powiedziała żebyśmy się spotkali we wtorek i porozmawiali. Dzień później usunęła wiele osób z instagrama i facebooka, nie rozmawialiśmy. Wczoraj do mnie napisała czy się nie spotkamy nie odpisałem, wiedziała gdzie pracuje i o której kończę ale się nie pojawiła napisałem więc po pracy że pokazałaś jak ci zależy tym że nie potrafiłaś nawet bez zaproszenia przyjechać, stwierdziła że mogę jej tam nie chcieć bo zadzwoniła do mojej mamy i dostała informację że ma nie przychodzić pod mój dom i nie ma tam wstępu. Po wymianie zdań na messengerze próbowała ciągle pokazać że to też z mojej winy to zrobiła ale też pisała że chce się poprawić, żebym dał jej szanse to pokazać ją nie odpuszczałem pisałem że nie ma godności i wartości w życiu jeżeli robi taki rzeczy. Wróciłem do domu a ona czekała i stała pod, zlałem ją i nie chciałem rozmawiać. Po czasie wyszedłem na rower i zaczęliśmy rozmawiać, mówiła że to nie była zdrada, żebyśmy porozmawiali i to naprawili, żebym jej wybaczył ale po chwili gdzie dalej uważała że to nie jest zdrada odjechałem. Po około 40 minutach wróciłem a ona dalej czekała znowu zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałem jej jak to bardzo trzeba być pustym i złym człowiekiem żeby okłamywać rok czasu osobę której mówi się że się ją kocha, ona dalej szła w zaparte że to nie była zdrada i spotkania czysto koleżeńskie, natomiast mówiłem od początku że oczekuję sczerosci a spotykanie się za plecami i flirtowanie to dla mnie jest zdrada. Dalej mówiła że ja też się do tego przyczyniłem ale mówiła że się zmieni, że pójdzie do psychologa, że zależy jej na mnie i nie chce mnie stracić, że mnie pokochała i to co czuła było sczere. Powiedziałem jej chłodno wiele prawdy na jej temat, to że to już dla mnie jest koniec bo takich rswcsy po prostu się nie robi i nie wybacza. Teraz po tej rozmowie nie jestem tego wszystkiego już pewny, nie wiem co mam zrobić czy uwierzyć jej zmianę i chęć naprawy czy to znowu są jej manipulacje. Nie jestem nikim ciekawym, nie mam pieniędzy, fajnej sylwetki, mieszkam z Mamą, nie mam nawet prawa jazdy, nic ciekawego nie mam jej do zaoferowania. Wiem że to nie całokształt tego wszystkiego bo ciężko w wiadomości to wszytko napisać i pokazać jak to wyglądało. Ale czy ktoś na postawie tego co napisałem jej w stanie stwierdzić czy powrót do niej będzie możliwy i realny?
Mam problem z siostrą mojego męża.
Mam problem z siostrą mojego męża. Jeszcze na długo przed zaręczynami zauważyłam, że ich relacja jest bardziej zażyła niż jestem w stanie to zaakceptować. Siostra potrafiła wydzwaniać do niego po 6 razy dziennie. Dodam, że jest 7 lat starsza od nas i ma męża. Wreszcie nie wytrzymałam. Za pierwszym razem zrobiłam awanturę, parę miesięcy później zdobyłam się na szczerą, trudną rozmowę i powiedziałam, że jeśli tak będzie nadal, to ja odpuszczam. Powiedział, że porozmawia z siostrą. Rzeczywiście, żeby oddać sprawiedliwość, muszę przyznać, że telefonów jest troszkę mniej (1-2 razy dziennie).
Jesteśmy już blisko 2 lata po ślubie. Mój mąż rozmawia z siostrą może nie codziennie, bo 6, czasem nawet 5 razy w tygodniu. Opowiada jej, co robimy, gdzie idziemy albo co kupiliśmy. Tak jest za każdym razem. Nie możemy wyjść do restauracji bez wiedzy siostry. Nie możemy wyjść do kina bez wiedzy siostry. Nie możemy mieć gości bez jej wiedzy. Nie możemy zrobić większego zakupu bez jej wiedzy, a najczęściej trzeba od razu wysłać jej zdjęcie tego, co kupiliśmy, żeby była na bieżąco. A jeśli się zdarzy, że nie może odebrać, to bardzo dokładnie musi jej wytłumaczyć, z jakiego powodu. Nie możemy mieć żadnych tylko naszych, małżeńskich spraw. Siostra mieszka ze 150 km od nas, ale każdego dnia czuję, jakby mieszkała z nami. Za każdym razem, jak poruszę ten temat, to słyszę tylko, że przesadzam, że jestem przewrażliwiona i że chcę go odciąć od rodziny. Ostatnio, żeby już nie słuchać moich pretensji, mąż sam dzwoni do niej od razu po wyjściu z pracy, żeby nie rozmawiać przy mnie. Wiem, bo zdarzyło mi się parę razy widzieć połączenie na jego telefonie. Może rzeczywiście mam jakąś manię na tym punkcie? Nie wiem, co mam robić. Ta sytuacja odbija się już na moim zdrowiu. Jestem kłębkiem nerwów, źle śpię w nocy i mam nieustanny ból głowy spowodowany życiem w ciągłym napięciu, a jak widzę kolejne połączenie od niej, to mam wrażenie, że wszystkie wnętrzności mi się zawiązują na supeł, ale zaciskam zęby, bo nie chcę kolejnej kłótni i kolejnych cichych dni. Co mam robić? Jak przetrawić ten problem i jak zaakceptować tę sytuację?
Mąż zaczyna już poruszać temat dziecka, a mnie ogarnia paraliż. Coraz częściej myślę o odejściu niż o dziecku...
Jak radzić sobie z agresją i brakiem czułości w małżeństwie? Moje doświadczenia z toksycznym partnerem
Miłość piękna sex obłęd uczucia ostatnio przeplatane min 4 niedziele wolne od pracy męża w maju jak pierwsza w czerwcu i jeden dzień wolny w tygodniu. Twierdząc iż chce naprawiać nasze sprzeczki nadrabiać stracony czas czy zw jest w pracy czy nawet podczas całego wolnego dnia wspólnych sprzeczek ze olewa mnie nie chce pieszczot czułości rozmowy ciepła zaczepek jak zawsze tulenia a nawet magii sexu co zawsze była.. albo robi to celowo by przedlozac czas miło spędzania ze mną albo poprostu kogoś ma chociaż zaprzecza. Powód jaki jest agresywny słownie ręcznie potrafi mnie dusic czy wyzwać cyt,, syka kurwa ,, nie robi sobie nic a jaki powód brak komunikacji chęci zrozumienia rozmowy zaangażowania czego oczekuje co Pragnę??? Moje dopytywania sie czy kocha czy chce sexu a dlaczego nie przytula czy magja będzie??? Maz uważa ze non stop takie moje pytania jego mózg zabijają ze to ja z niego robię psychola uczę nakazuje nalegam co ma robić a on wie kiedy co ma zrobić. Odrazu staje się agresywny potrafi rozwalac przedmioty w domu rzucać swoim telefonem. Kiedy mówię ze potrzebuje pomocy psychologa tak jak ja chodzę Odrazu do mnie ze jestem kretynka problemem toksyczna debil chora psychicznie. Odeazu mówię terapię żadne małżeńskie nie pomogły chodziliśmy . Tłumaczę mężowi o nic zapytać nie mogę o nic nie chce słuchać rozmawiać logicznie. Kiedy dzień dramatu sie kończy na pół.godz mily sex i spać rano nagle kochany czasem przeprosi A swe czyny choć nie zawsze bardziej potrafi mnie wszystkim obarczać zrzucać na mnie. Jadąc do pracy słodkie zdjęcia czułość ze pragnie sexu ze kocha itp..nke wiem jak to odbierać już powiedziałam nawet mężowi ze czułość miłość do mnie raczej wygląda jakby na odległość a jak jesteśmy razem zupełnie inaczej maz zaprzecza co mam robić odciąć sie ??? Nie gadać o moich potrzebach sexu czułości odpuścić???

