Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Jak przekonać mojego męża, by chciał spokojnie rozmawiać o ratowaniu naszego małżeństwa?

MB

Jak przekonać mojego męża, by chciał spokojnie rozmawiać o ratowaniu naszego małżeństwa? Zaczął pomagać naszej bliskiej znajomej i nagle wyskoczył, że chce rozwodu, bo ona jest taka super, zrobi wszystko by z nim była, a ja mam zniknąć jego życia. Jesteśmy razem od 18 lat

Dzień dobry,

jeśli nie działają znane Pani sposoby “dotarcia” do męża w celu zachęcenia go do szczerej rozmowy, może warto byłoby skorzystać z pomocy psychoterapety/tki par. Sytuacja obecności osoby postronnej, a jednocześnie zajmującej się tego typu pomocą, wsparciem, może stworzyć atmosferę, w której będziecie mogli Państwo otwarcie porozmawiać o tym co dzieje się w Waszym związku.

Pozdrawiam serdecznie

Arkadiusz Parker

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Pomoc w leczeniu ataków paniki i uporządkowaniu życia dla 52-letniej kobiety
Poszukuję specjalisty, który mógłby pomóc mi w: (1) leczeniu ataków paniki. Jestem kobietą mam 52 l. (2) Uporządkowaniu mojego życia, żebym nie czuła się, jak popychadło.
16 odpowiedzi
Czy dać byłemu partnerowi drugą szansę po raniących słowach i braku planów na wspólną przyszłość?
Witam. 3 miesiące temu zakończyłam związek z partnerem, m.in ze względu na to, że finalnie nazwał mnie defektem i schorzeniem, ze względu na moją szczupłą budowę i brak z jego strony po blisko 2 latach związku wspólnych planów na przyszłość. Bliższy zarys mojej historii można znaleźć pod linkiem https://twojpsycholog.pl/forum/pytanie/zwiazek-bez-pociagu-fizycznego-szansa-na-przyszlosc-i-rozwoj-5286 . Po zakończeniu związku podjęłam psychoterapię, która nadal trwa, by uleczyć rany i dojść do siebie( spotkania co tydzień lub dwa). Kilka dni temu spotkałam byłego partnera w sklepie przy kasie samoobsługowej. Bo zasygnalizowaniu do niego odezwu 'czesć' (partner był odwrócony plecami) odpowiedział na przywitanie ale nie przystał na rozmowę. Sądziłam, że stoi pod sklepem i chce jednak zamienić kilka zdań. Jednak moje myślenie było inne i już widziałam go w oddali w swoim aucie na ulicy. Po tym zdarzeniu zdecydowałam się napisać do niego wiadomość, że sądziłam że zamienimy kilka zdań po prostu i zabolał mnie fakt, że nie miał odwagi porozmawiać. W odpowiedzi na moją wiadomość partner napisał że pierwotnie planował poczekać pod sklepem, lecz obawiał się że jednak nie będe chciał z nim rozmawiać i czuje on wstyd i wciąż głupio mu że tak bardzo mnie zawiódł i do dziś nie może tego 'przetrawić' i chyba sam sobie nie wybaczy mimo, że ja mu wybaczyłam. Oznajmił też, że nie ma dnia by o mnie nie myślał, lecz nie chce już by przez niego płakała czy była smutna. Na tę wiadomość odpisałam że dla mnie dialog był otwarty skoro powiedziałam sama ze swojej strony cześć i oznajmiłam że po rozstaniu zapisałam się na terapię by poczuć się silniejszą. Po tej wiadomości ponownie oznajmił że 'pamięta o mnie' i dziękuje 1 jeszcze ze mu wybaczyłam i to on sam sobie jeszcze musi wybaczyć. Powyższe spotkanie i 'wywody' partnera zasiały w mojej głowie chaos. W moim sercu narodziła się myśl, by dać 2gą szansę, lecz gdy przechodzę do punktu 'b' co by z jego strony miało się zmienić to nie widzę odpowiedzi i stary schemat zdarzeń. Sądzę, że 'całe rozsypane domino' można by jakoś poskładać, gdyby partner nie mieszkał już z matką, jednak ze względu na jego silne przywiązanie do niej sądzę, że to kompletnie nie możliwe i nigdy nie 'odetnie pępowiny' mimo że aktualnie jest już 32 letnim mężczyzną. Przez to spotkanie mam gorsze dni a sesję ktorą mam z moim psychoterapeuta dopiero w sobotę, i jeszcze większe psychosomatyczne bóle niż wcześniej. Proszę uprzejmie o poradę, czy rzeczywiście przepracować ból i oswoić się z faktem, że ze strony partnera nie zobaczę już realnej zmiany i nie wchodzić ponowne w związek? Chciałabym chronić siebie jednak uczucia jakie jeszcze są we mnie co do partnera mimo ran całkiem tworzą chaos. Pozdrawiam
5 odpowiedzi
Zazdroszczę partnerowi sukcesów - jak zamienić zazdrość w motywację do rozwoju?

Zaczyna mi doskwierać fakt, że sukcesy mojego partnera mieszają mi w głowie... na jednym poziomie jestem naprawdę dumna z jego osiągnięć, ale gdzieś głęboko w środku pojawia się zazdrość. To mnie trochę zaskakuje i niepokoi, bo wpływa na naszą relację. Nie chcę, żeby te uczucia zniszczyły coś, na czym mi bardzo zależy. Mam wrażenie, że porównywanie się z nim zaczyna być szkodliwe. Każdy z nas przecież ma swoją ścieżkę do sukcesu. Jak mogę przemienić tę zazdrość w coś, co mnie zmotywuje i pchnie do własnego rozwoju? 

Nie wiem, co zrobić, bo bardzo nie chce, żeby nasza relacja się przez to zepsuła, ale czasem czuję się przy nim głupia. On niedawno obronił magistra, a ja oblałam 3 rok studiów i musiałam brać warunek. Ciągle się tym porównuje i mu zazdroszczę, a nie chce tak robić.

1 odpowiedź
Brak doświadczeń w związkach - jak to wpływa na samoocenę i przyszłe relacje?
Mam 18 lat i nie mam żadnych doświadczeń związanych z byciem w związku, całowaniem się i seksem. Źle to wpływa na moją samoocenę, że nikt się mną nie interesuje w sensie romantycznych, mam dość ciągłego słuchania gadania moich koleżanek jaki to ich chłopak nie jest wspaniały. Boję się, że jak już kogoś poznam to odrzuci go mój brak doświadczenia w tych kwestiach.
11 odpowiedzi
Toksyczna relacja po 20 latach małżeństwa, konflikt z rodziną i obwinianie mnie o wszystko – jak sobie poradzić?
Jestem 20 lat po ślubie, z biegiem czasu uwazam ze moje małżeństwo ma status zwiazku skomplikowanego a moze i toksycznego. Uwazam ze sie z mężem kochamy ale nasza relacja chyba wygasa. Mąż uważa że go kłame, twierdzi ze jego życie jest zje...ane przez te 20 lat. W ostatnim czasie dość często to powtarza, co niestety wplywa na moje samopoczucie i nasz związek ogolnie. Mąż ma wg mnie trudny charakter i tak było od zawsze ale jakoś wcześniej mniej mi to przeszkadzało. Od kiedy pamiętam zawsze powtarzal ze ma pecha, ale mydlił mi oczy twierdząc, że jestem jedynym szczęściem jakie go spotkało. Po kilku latach znajomosci postanowilosmy się pobrać ,ale to jednak byla bardziej moja inicjatywa. Jeszcze przed slubem zaczely się pewne problemy pomiedzy moim wybrankiem a moja mlodsza siostrą, ja zakochana szlam bardziej za nim, wierzylam ze po slubie sie wszystko pouklada. Mąż nie byl zadowolony ze siostra bedzie brac udzial w naszym weselu ale ze wesele bylo u mnie to nie mogl tego zmienic. Relacja pomiedzy moim mezem a moim rodzenstwem pozostala taka srednia. Niby ok ale jednak nie do konca. Mąż niezbyt chetnie chcial jezdzic do moich rodzicow ale po moich prosbach zwykle jechal, nawet gdy bylam w ciazy zawozil mnie na kilka dni, potem odbieral, na uroczystosciach rodzinnych tez sie pojawialismy ,chociaz nie chcial zebysmy byli na zdjeciu z chrzcin mojego siostrzenca, gdzie ta siostra z ktora niezbyt sie lubil byla chrzestna, albo nie chcial usiasc przy stole do rodzinnego obiadu itp. No niestety takie sytuacje raczej nie byly budujace dla rodziny. Ale jakos to przetrwalismy. Byly nawet sytuacje , ktore nie zostaly wyjasnione do dzis ze, moj maz byl gdzies widziany w okolicach mojego domu rodzinnego gdy na prawde byl w pracy. Mąż uważa że go oklamywalam I wciaz to robie bo gdy za jakis czas bylismy u rodzicow to on mnie prosil zebym powiedziala ze to nie on tam byl ale ja nic nie powiedzialam, innym razem gdy odwiedzilismy jego wujostwo juz z nasza coreczka, i przy rozmowie o dzieleniu obowiazkow powiedzialam ze on nigdy nie zostanie z dzieckiem tak zebym byla pewna ze jest pod jego opieka, bo czasem podrzucal ja swojej mamie I zdarzylo sie tak ze przygotowala mleko w zlych proporcjach I malenka strasznie pozniej plakala, to cale zycie malzenskie wytyka mi to NIGDY, mowi ze sklamalam i nie chce tego naprawic. Jestesmy wierzacymi katolikami i mąż nawet mi zarzuca ze ja jestem niewierzaca i że moje spowiedzi sa nieważne. Używa też okreslen ze szatan mna kieruje , badz ze jestem zniewolona przez szatana. Mąż oczekuje ode mnie ze ja powinnam "oczyscic" go z wszelkich zarzutow ze strony mojej rodziny. Dodam jeszcze ze nie mieszkamy w Polsce I kontakt z moja rodzina jest naprawde bardzo rzadko, ale moj maz I tak uwaza ze jest oczerniany przez nich. Kilka lat temu podczas odwiedzin u moich rodzicow mąż byl obecny cialem ale siedzial nic nie odzywajac sie, potem wstal I odjechal na pytanie dokad jedzie nic nie odpowiadal, wiec ja zaczelam sie denerwowac, w rezultacie poklocilismy sie o ta wizyte I ja wykrzyczalam ze mam dość I chce rozwodu, ja tego nie pamietam dokladnie ale on mi przypomina ze powiedzialam ze wreszcie nie bedziemy musielu przyjezdzac do polski,od tamtego momentu nasze zycie sie na prawde zmienilo na gorsze. Najgorsze sa momenty gdy trzeba zaplanowac wakacje badz jakis wyjazd rodzinny. W tym czasie mąż zaczal pic drinki codziennie, nie upijac sie ale codziennie po pracy drink lub piwo, nocne objadanie sie fastfoodami I siedzenie I nie robienie wlasciwie nic, czyli wszystkie sprawy organizacyjne, rachunki wizyty lekarskie itd na mojej glowie a ja tez pracuje. W koncu jego cisnienie I watroba dały znac o sobie, w rezultacie kilka razy byl zabierany do szpitala. Mąż twierdzi ze to z mojej winy bo od kilku lat mnie prosi o to zebym cos zrobila w tym kierunku a ja nic. Gdy wspominam mu o terapi, mowi ze on nie potrzebuje. Byl sam na spotkaniu z psychologiem ale twierdzi ze ten psycholog stwierdzil ze problem jest we mnie, ze musialam byc zraniona w dziecinstwie, I ze teraz nie potrafie sie przyznac do bledu. Proszę bardzo o bezstronna ocene sytuacji i wskazowki jak sobie z tym kryzysem poradzic.
2 odpowiedzi
Jak radzić sobie z emocjami po zranieniu przez sąsiada?
Zranił mnie bardzo sąsiad i wiedziałam od tamtego momentu, że muszę do szybko emocjonalnie odciąć. Tak mi świetnie poszło, że po tygodniu już mi przeszedł, a po 2 tygodniach już zupełnie zapomniałam, o co chodziło, co się stało, miałam go zupełnie gdzieś, nie czułam do niego nic. Pomyślałam sobie - co za wspaniała wolność, czuję wolność. Zobaczyłam go po 3 tygodniach na korytarzu, zagadał do mnie a ja potraktowałam go jak powietrze, kompletnie zignorowałam. I dobrze, zasłużył na to. Później zastanawiałam się, co zrobię następnym razem, to znaczy miałam w planach dalej go ignorować i tak powinno być, ale we mnie emocjonalnie zaczęło się pojawiać poczucie winy, zawstydzenie, skrępowanie. Bo skoro stał mi się do tego stopnia obojętny, to za co mam go karać? Od razu mówię, że to niesłuszne poczucie winy, bo on zasłużył na to a poza tym przez to poczucie wróciła niestety wściekłość na niego, zazdrość, myśli o nim. Muszę pozwolić sobie na tą obojętność wobec niego i tym samym świadomość, że nie robię nic złego, ale właśnie bez wściekłości na niego jest mi trudno, a ta wściekłość wyzwala przywiązanie i przypomina mi, co mi zrobił. A zranił mnie tym, że zaprosił do mieszkania jakąś kobietę, widziałam ich z okna i słyszałam przez ścianę kobiece odgłosy w nocy co było strasznie raniące. Zarzekał się, ze nikogo nie ma, a okazuje się ze poza tą żmiją ma jeszcze inne i jest po prostu dz*wkarzem.
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dwie osoby rozmawiają przez telefon z puszek

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.