
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak przekonać...
Jak przekonać partnera do zaangażowania w trudnym związku z różnicą wieku?
Dzień dobry. Jestem w trudnym związku. Ja 52 lata,on 74. Spotykamy się ,jeździmy na wczasy 8 lat. Dzieci jego nie wiedzą o moim istnieniu, gdyż on boi się im powiedzieć. Mieszkamy osobno, bo tak ustaliliśmy - ja chciałam ,namawiałam ,ale on miał jakieś obawy.Jest żonaty i nie ma rozwodu, ale jak go poznałam nie mieszkał już z żoną 15 lat.Spotyka się z żoną tylko przy okazji Świąt i innych uroczystości. Córka zawsze jego zaprasza jako rodziców razem.Nieraz mi mówił tak, jakby nie wierzył w moją miłość do niego ,żebym znalazła sobie młodszego ,że on jest stary itd.Nie umie rozmawiać o uczuciach, jest zamknięty w sobie, ale czynami udowadniał ,że nie jestem mu obojętna.Ja mówiłam ,że go kocham otwarcie on albo nic albo mówił,że tyci tyci i śmiał się albo ,,takiego starego dziada,,.
Ostatnio uratowałam go, bo miał przy mnie mini udar, nie chciał do szpitala.Odwiedzalam go 2 x dziennie, bo tęskniłam ,martwiłam się, ale zawsze albo rano albo w godzinach wieczornych, żeby nie widziały mnie jego dzieci, była też żona u niego z córką, tak dla proformy.
Ma dodatkowo wykrytego małego tętniaka i jest u córki w innym mieście.Ona załatwia mu rehabilitację i zapadną decyzje co dalej z tętniakiem.Ja tylko mogę napisać smsa do niego, on dzwoni rano i wieczorem, trochę pogadamy głównie o chorobie.Ja go pocieszam ,mówię ,że będę czekała na niego tyle, ile trzeba,że wróci do domu ,że będziemy się spotykać ,cieszyć się życiem.On mówi ,że już po chłopie teraz,,.Boję się ,że jak wróci to zerwie kontakt ze mną ,nie będzie chciał się spotykać.Przecież seks nie jest najważniejszy.Mżzna cieszyć się życiem, rozmawiać ,spacerować.Mnie zależy na nim na tym, żeby wrócił cały zdrowy.Bardzo go kocham ,szanuję, on wie o tym.Zawsze jestem koło niego. Mówię mu otwarcie ,że go kocham.Nie może uwierzyć chyba w moja miłość?Ile mogę zapewniać ,mówić ?Zawsze mówił,że go zostawię jak będzie stary.Nawet nie myślałam o tym. Prosze o pomoc co mam robić?Przekonywać go dalej ,błagać ,prosić?. Wyjeżdżaliśmy razem zawsze się rozumieliśmy.
Ewa
Elza Grabińska
Pani Ewo, widzę, że jest w Pani dużo trudnych emocji - lęku o przyszłość tej relacji, troski o zdrowie partnera, ale też poczucia bezradności wobec jego zachowania i słów. To bardzo naturalne, że w takiej sytuacji pojawia się niepokój i pytanie „co dalej”.
Komunikacja w związku jest niezwykle ważna. To dzięki niej możemy budować bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Mówi Pani otwarcie o swoich uczuciach i potrzebach, a to jest ogromna wartość. Równocześnie ma Pani pełne prawo nie tylko mówić o tym, co Pani czuje, ale również oczekiwać wzajemności, czyli jasności, szczerości i gotowości do rozmowy ze strony partnera. To naturalna potrzeba w związku.
Warto też spróbować zapytać partnera, skąd w nim takie przekonanie, że Pani go zostawi. Czy to lęk przed odrzuceniem, poczucie winy, a może przekonania związane z jego wiekiem i sytuacją rodzinną? Taka rozmowa może pozwolić Pani lepiej zrozumieć jego perspektywę i sprawić, że on poczuje się wysłuchany, ale jednocześnie zobaczy, że jego obawy mają konsekwencje także dla Pani.
Pozdrawiam serdecznie, Elza Grabińska, psycholog.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Świdzińska
Rozumiem, że jest Pani w bardzo trudnej i obciążającej emocjonalnie sytuacji. Widzę, jak wiele uczucia, troski i poświęcenia włożyła Pani w ten związek, szczególnie teraz, kiedy partner choruje i potrzebuje wsparcia. Jednocześnie doświadcza Pani niepewności, lęku o przyszłość relacji, a także bólu związanego z jego zamknięciem się, brakiem otwartości wobec dzieci i trudnościami w wyrażaniu uczuć. To, że on ma trudności z wiarą w Pani miłość, wynika bardziej z jego wieku, doświadczeń i lęków, niż z Pani działań. Pytanie kluczowe brzmi: czy Pani jest gotowa dalej żyć w takiej relacji, czy potrzebuje więcej otwartości i uznania?
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Zobacz podobne
Cześć, piszę tutaj, bo czuję się kompletnie zagubiona i nie wiem, co dalej robić. Chciałabym poprosić Was o spojrzenie z boku i jakąś radę. Nasza najlepsza przyjaciółka, z którą znamy się i przyjaźnimy od 15 lat, z dnia na dzień całkowicie zerwała kontakt. Jeszcze niedawno rozmawiałyśmy normalnie, a potem nagle cisza. Nie odpisuje na wiadomości, nie odbiera telefonu, nawet nie odczytuje tego, co piszę. Jednocześnie widzę, że jest aktywna w mediach społecznościowych, więc wiem, że żyje i korzysta z telefonu. Zaniepokojona próbowałam skontaktować się z jej rodziną. a teraz nikt mi nie odpowiada. Mam im za złe, bo mogliby chociaż dać znać, że przyjaciółka potrzebuje czasu albo że mamy już się nie odzywać. Mam wrażenie (choć nie mam na to dowodów), że mogła poprosić rodzinę, żeby nie odpisywali na moje wiadomości. To wszystko bardzo mnie martwi i boli. Nie wiem, co mam myśleć. Z jednej strony boję się, że wydarzyło się coś złego w jej życiu i że cierpi, a ja nie mam jak jej pomóc. Z drugiej strony w głowie pojawiają się myśli, że może ktoś złamał jej serce, może przeżywa coś, o czym nie potrafi lub nie chce mówić. A czasem nachodzi mnie jeszcze gorsza myśl, że może stwierdziła, iż nie jesteśmy już dla niej ważne, że coś jej we mnie nie pasowało i po prostu postanowiła się odciąć, bez słowa wyjaśnienia. Najbardziej boli mnie ta niewiedza. Przyjaźniłyśmy się tyle lat, przeszłyśmy razem naprawdę dużo i trudno mi pogodzić się z tym, że ktoś, kto był tak blisko, może nagle zniknąć bez żadnego wyjaśnienia. Czuję bezsilność, smutek, złość, a jednocześnie ogromną troskę o nią. Nie wiem, czy powinnam dalej próbować się kontaktować, czy dać jej całkowitą przestrzeń. Nie wiem też, jak poradzić sobie z lękiem, że być może dzieje się coś poważnego, a ja stoję z boku i nic nie mogę zrobić.

