Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przestać porównywać się do byłych partnerek mojego partnera i odzyskać pewność siebie?

Dzień dobry ,
 Jestem w fajnym, zdrowym związku od roku, wszystko między nami układa się super. Ale mam problem, który trochę mnie męczy — ciągle porównuję się do byłych dziewczyn mojego partnera 😔. Miałam tak samo w poprzedniej relacji, więc wiem, że to coś, co siedzi we mnie głębiej. Myślę, że w dużej mierze wynika to z dzieciństwa — byłam często porównywana, zawsze ktoś był „lepszy”, a moja mama bardzo zwracała uwagę na wygląd — swój i mój. Od dziecka słyszałam, że mam nie jeść tyle, że „znowu przytyłam”, chociaż nigdy nie byłam gruba. I tak jakoś ten wygląd zaczął się dla mnie równać z poczuciem własnej wartości. Teraz, mimo że mój partner od początku powtarza, że jestem dla niego idealna i nic by we mnie nie zmienił , ja wciąż potrafię się umniejszać, porównywać, szukać w byłych tego, co „lepsze”. Co najgorsze – na początku, zanim byliśmy razem, ich zdjęcia nie robiły na mnie żadnego wrażenia. Dopiero, gdy doszły emocje, zaczęłam się w to wkręcać i dopatrywać, co mają lepszego ode mnie, szczególnie jeśli chodzi o wygląd. Wiem, że to bez sensu – przecież on jest ze mną, a nie z nimi – ale ciężko mi to wyłączyć. Boję się, że przez to nie będę potrafiła w pełni cieszyć się tym, co mam. Nie umiem wyzbyć się tego porównywania i zazdrości wstecznej Proszę o pomoc i rady Pozdrawiam
User Forum

Mała Mi

3 miesiące temu
Anna Olechowska

Anna Olechowska

Droga Mała Mi,

Zrobiłaś już ogromny krok: widzisz, że takie rzeczy się w Tobie dzieją. Widzisz również z czego wynikają. Teraz zachęcałabym Cię do poszukania psychoterapeuty, który wesprze Cię w zmianie. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Anna Olechowska 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Porównywanie się z innymi jest normalnym procesem myślowym, wszyscy się porównujemy. Jest to proces, który ma ewolucyjne i adaptacyjne znaczenie: chcemy pasować do naszej grupy, nie zostać sami, bo od tego zależy nasze przeżycie.


Ale czasami takie porównywanie staje się dominującym procesem myślowym, jak w Pani przypadku. Strach przed odrzuceniem jest tak duży, że ciągle sprawdzamy, czy u nas jest wszystko ok, czy partner dalej nas lubi i czy nie musimy czegoś zmienić.


Przypuszczam, że Pani w swoim życiu miała powód, aby nauczyć się i używać takiej strategii, która do pewnego stopnia się przydała, ale teraz Pani używa tej strategii za dużo i potrzebuje nauczyć się nowego punktu widzenia oraz alternatywnych sposobów budowania relacji z partnerem.
Zalecam spotkanie z psychologiem, aby uzyskać pomoc w tej sprawie.

 

Mam nadzieję, że znajdzie Pani odpowiednią pomoc i wsparcie.

 

Lucio Pileggi, Psycholog

3 miesiące temu
Michał Koliński

Michał Koliński

To, co Pani opisuje, jest bardzo zrozumiałe. Porównywanie się do byłych partnerek często wynika nie z braku zaufania do partnera, ale z dawnych doświadczeń – zwłaszcza, gdy w dzieciństwie była Pani oceniana i porównywana. To zostawia ślad w sposobie, w jaki postrzegamy siebie. Warto pamiętać, że partner jest z Panią „tu i teraz”, a jego przeszłość nie odbiera Pani wartości. Pomaga zauważanie momentów, gdy pojawia się porównywanie, i łagodne przekierowanie uwagi na teraźniejszość i realną relację. Z czasem, jeśli temat wciąż będzie wracał, warto rozważyć rozmowę z terapeutą – to może pomóc w odbudowie pewności siebie i spokoju w relacji.

3 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

To, że chce Pani pracować nad moim komfortem w relacji, a także, że wie Pani, skąd wynikają pojawiające sie myśli to już bardzo dużo. 

Jeżeli tylko ma Pani możliwość, warto skorzystać z pomocy specjalisty, aby przepracować stare schematy i móc w pełni cieszyć się rozwijającą się relacją. Może też Pani spróbować pracować nad tym samodzielnie np. za każdym razem, gdy pojawia się porównanie, zatrzymać się i świadomie przypomnieć sobie, co Pani w sobie lubi, co jest w Pani wyjątkowe i wartościowe. Pomaga również praktyka wdzięczności wobec siebie, czyli codzienne zapisanie kilku rzeczy, z których może być Pani dumna lub za które może sobie podziękować. Może jest także coś, co mógłby zrobić partner, by czuła się Pani w relacji pewniej? Nie chodzi tu o obarczanie go odpowiedzialnością za pojawiające się myśli, ale o otwartą rozmowę i wspólne budowanie poczucia bezpieczeństwa w relacji. Czasem wystarczy nazwać swoje potrzeby i powiedzieć wprost, co pomaga Pani czuć się spokojniej i bardziej kochaną. Takie szczere rozmowy mogą zbliżyć i sprawić, że zamiast skupiać się na porównaniach, łatwiej będzie Pani czerpać radość z tego, co razem tworzycie.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska.

3 miesiące temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Doświadczenie porównywania do innych w dzieciństwie może mocno wpłynąć na naszą postawę w dorosłości. Przykro mi, że Pani tego doświadczyła. 

To, że próbuje Pani racjonalizować swoje zachowanie to bardzo dobry sposób na samopomoc. Tak jak Pani sama pisze - Partner jest z Panią, prawi Pani komplementy, zapewnia Panią w swoim uczuciu. To znaczy, że to właśnie Pani jest dla niego najlepsza. 

Domyślam się, że jest Pani ciężko walczyć z negatywnymi myślami. Może Pani podjąć kolejne kroki do tego, by "wyciszyć" te myśli - znaleźć sposoby na celebrację małych sukcesów, praktykować wdzięczność za to, co Pani ma, zapisać to, co Pani w sobie ceni i lubi. 

 

Pozdrawiam ciepło, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

mniej niż godzinę temu
Urszula Małek

Urszula Małek

To, że się Pani porównuje, nie znaczy, że coś z Panią nie tak -to często echo dzieciństwa, w którym miłość była warunkowa. Teraz gdy w relacji pojawia się bliskość, dawny lęk o bycie „wystarczającą” odzywa się na nowo. Warto zauważać, co się w Pani wtedy dzieje? Co czuje Pani w ciele, jakie słowa pojawiają się w głowie. To może być początek zmiany, by, zamiast walczyć ze sobą, zacząć siebie wspierać.

3 miesiące temu
Witold Prymakowski

Witold Prymakowski

To, co Pani opisuje, jest bardzo zrozumiałe i wcale nie rzadkie. Wiele osób, które w dzieciństwie były oceniane lub porównywane, w dorosłych relacjach doświadcza podobnych emocji — mimo że rozum mówi: „nie mam powodu się martwić”, serce reaguje lękiem, niepewnością i porównywaniem.
 

Te uczucia nie są oznaką zazdrości w złym sensie, ale raczej śladem dawnych doświadczeń. Kiedy w młodości słyszymy komunikaty typu „inni są lepsi”, „musisz bardziej się starać”, „uważaj, jak wyglądasz” — nasza psychika uczy się, że miłość i akceptacja trzeba sobie „zasłużyć”. I choć dorosła część Pani wie, że partner naprawdę Panią kocha, to w środku odzywa się ta młodsza część, która wciąż boi się, że zostanie porównana i przegrana.
 

Warto na to spojrzeć z czułością, nie z oceną. Porównywanie się to często nie lęk o partnera, ale sygnał, że wewnątrz nadal jest ktoś, kto bardzo potrzebuje usłyszeć: „Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś.”
 

To może być dobry moment, by pomyśleć o rozpoczęciu własnego procesu terapeutycznego — nie dlatego, że coś jest „nie tak”, ale by lepiej zrozumieć swoje emocje i reakcje, nauczyć się patrzeć na siebie z większą łagodnością i pewnością. Taka praca naprawdę pomaga uwolnić się od przeszłych porównań i pozwala w pełni cieszyć się relacją, którą Pani tworzy tu i teraz.
 

Witold Prymakowski, psycholog, psychoterapeuta

3 miesiące temu
Monika Bała

Monika Bała

Dzień dobry, to „porównywanie wstecz” zwykle jest echem dawnych ocen – kiedy cudzy głos o wyglądzie i byciu „wystarczającą” wchodzi do środka i zaczyna mówić jak własny.
Proszę nazwać ten wewnętrzny głos, łapać momenty zapalniki i wtedy przerwać spiralę: odłożyć telefon, wrócić do faktów np. „on wybrał mnie teraz”, dopisać 2–3 rzeczy, które Pani wnosi do relacji.
Warto wprowadzić zdrowe rytuały: nie śledzić byłych, ukryć stare zdjęcia, nie dopytywać o szczegóły, a z partnerem ustalić delikatne wsparcie (krótkie zapewnienie, przytulenie) bez wchodzenia w długie analizy porównań.
Równolegle budować życzliwość dla siebie i ciała: codziennie zapisać 2–3 rzeczy, które Pani w sobie ceni (nie tylko z wyglądu), robić to, co wzmacnia sprawczość. Gdy wraca stary wstyd, przypominać sobie, czyj to był pierwotnie głos,
Jeśli ten nawyk będzie wracał uporczywie, pomocna bywa praca terapeutyczna nad wzorami  przywiązania i dawnymi przekazami o wyglądzie – nie po to, by zagłuszać zazdrość, ale żeby mieć nad nią wpływ i więcej miejsca na radość z obecnej relacji.

 

Pozdrawiam serdecznie, Monika Bała – psychoterapeuta in spe, psycholog, psychotraumatolog.

3 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mama nadużywa alkoholu, a siostra jest w niebezpiecznej dla siebie sytuacji. Nie mam już siły wszystkich ratować.
Witam! Mam problem z mamą, która nadużywa od paru lat alkoholu ,mimo wielokrotnie zwracanej uwagi (przez swoje córki oraz siostrę) nie widzi w tym nic złego ,w konsekwencji nie chce się leczyć. Mam też chorą psychicznie siostrę (zespół Aspergera ,schizofrenia), która leczy się u psychiatry i bardzo się o nią martwię, boję sie, że przez to co dzieje się w domu, znowu targnie na swoje życie(jedna próba samobójcza).Jestem tym załamana i nie mam już siły walczyć z mamą i jej nałogiem.Ciągle płacze ,mam coraz częściej kryzysy psychiczne.Za każde rady będę bardzo wdzięczna.
Czy psychiatra może wystawić skierowanie na terapię po leczeniu depresji z napadami psychotycznymi i PTSD?
Dzień dobry. Czy mogę psychiatrę poprosić o skierowanie na terapię? Od kilku lat mam depresję z napadami psychotycznymi wynikającymi z PTSD. Jak napisałam wyżej jestem pod opieką psychiatry. Od kilku lat nie mam psychozy, ale od kilku dni czuję, że depresja wróciła. Nie mam siły wstać z łóżka. Wiem, że część tego nawrotu wynika z tego, że muszę zmienić podejście do tej choroby, a nie potrafię go zmienić bez pomocy. Choruję od 2017 roku.
Mąż nagle zechciał rozwodu, posmutniał, płacze, schudł, ale smutek przeradza się zawsze w złość.

Mam wszystkiego dość. Jestem taka zmęczona. Byliśmy ze soba 15 lat, 7 lat po ślubie. On nagle, oświadczył że chce rozwodu. Próbowałam walczyć, ale im bardziej walczyłam to on się wściekał. Już wydawało się, że będzie dobrze i znów nagle zaskoczył mnie i ze łzami powiedział, że złożył pozew o rozwód. Na moja prośbę się wyprowadził. Tydzień po wyprowadzce powiedział, że ma wątpliwości. A potem już szedł w zaparte, mówił, że po tym wszystkim co mi powiedział nie mógłby być już ze mną. 

Mamy prawie 3 letnie dziecko, więc musieliśmy się widzieć. On zaczął mnie oskarżać przez sms,y że go okłamuje, szantażuje dzieckiem i oczerniam. Kiedy prosiłam, żeby to wytłumaczył i dał przykłady, bo przecież tak nie jest, to milczał. Jeszcze cały czas mi robił wyrzuty, że chciałam, żeby się wyprowadził. 

W cztery oczy zupełnie inny człowiek, widzę i nie tylko ja, że go ciągnie do mnie, szuka mojego towarzystwa. Kiedy parę razy mnie zaskoczył i przyjechał z dzieckiem szybciej i byłam prosto z pod prysznica lub w piżamie to widziałam, że patrzy na mnie z pożądaniem. Gdy dałam mu swój laptop, żeby coś tam zrobił i zobaczył nasze wspólne zdjęcie na tapecie to widziałam łzy w jego oczach. 

Powiedziałam, że go dalej kocham, zareagował najpierw zagubieniem i smutkiem, potem pojawiła się nagła złość. Kiedy powiedział, że mu lepiej samemu i że nasz związek był bagnem to odcięłam się od niego, teraz moja Mama pośredniczy między nami i ona odbiera i daje dziecko. Po prostu mnie niszczyło to wszystko. Od 3 tygodni się nie widzieliśmy i nie odzywam się do niego. To on powiedział mojej Mamie wczoraj, że zaczyna go to denerwować. Moja Teściowa mówi mi, że jest przerażona nim, bo go nie poznaje, strasznie schudł, przestał o siebie dbać, zaczął mieć kłopoty ze zdrowiem i ma strasznie smutne oczy, a jednocześnie zrobił się agresywny słownie. Wyznał też mojej teściowej, że już z nikim nie ma kontaktu. 

Od kiedy go nie widzę i nie mam kontaktu jestem spokojniejsza, radosna, zaczęłam malować obrazy, remontować dom, po prostu żyje. Ale nie wiem czy to nie dziecinne zachowanie z mojej strony? Kocham go, ale teraz mi lepiej chociaż dalej są dni kiedy tęsknię za tym jaka więź mieliśmy między sobą i że byliśmy najlepszymi przyjaciółmi kiedyś. Czuję się lepiej, bo wiem, że mnie nie zaskoczy żadnym bezpodstawnym atakiem słownym i złością. 

Wiem jednak, że to nie on, mój Mąż był zawsze kochany, czuły, rodzina była najważniejsza, ale moja depresja poporodowa, obowiązki i śmierć jego przyjaciela… chyba go to zniszczyło. 

To już tyle miesięcy od kiedy się wyprowadził, na szczęście te dni kiedy jest mi źle sa coraz rzadsze. Nie mogę uwierzyć, że w styczniu jeszcze mi wyznawał miłość i wiedziałam, że to szczere, a w następnym styczniu będzie rozwód. Strasznie mi smutno za człowiekiem, który już chyba zniknął bez powrotnie. I szkoda mi go, bo córka nieraz mówi, że Tatuś jest smutny i płakał. Wiem, że nie powinnam analizować, ale trudno mi pojąć, skąd taka nagła niechęć jego do mnie i ta jego złość, że nie chce go widzieć, przecież to on zdecydował, że chce rozwodu i nie chce walczyć, a na mnie jest zły, że próbuje jakoś sobie to ułożyć. Mówił, że był już u paru psychologów i lekarzy psychiatrii, ale, że mówią mu, że jest zdrowy.

Żyję jak zombie - kompletnie nie mam myśli, pustka w głowie, otępienie.
Nie mam myśli w głowie, tylko oczy i nic więcej Z dnia na dzień mózg wyłączony dosłownie, jakby już nie dopuszczał do siebie żadnych myśli. Skończyło się tak, że tym, czym się stresowałem, przejmowałem już się nie przejmuję, a pustka w głowie została. U mnie z myślami jest tak, że nie mam ich stałego przepływu, nie czuje ich w głowie, żeby myśleć muszę na siłę się zmuszać i doszukiwać się ich gdzieś w głębokiej podświadomości, to zupełnie nienaturalne .Czyli zero automatycznych/spontanicznych myśli, czuję się jakbym był bez mózgu, tylko oczy i nic więcej. Pustka powoduje, że człowiek się obawia wszystkiego, czy to załatwiać jakieś sprawy, czy nawet wyjścia do sklepu i kupienia czegokolwiek. Taki strach i niepewność. Odkąd to się zaczęło to żyje jak zombie, chodzę po domu, jem, piję i śpię i tak dzień w dzień to samo. Z powodu niemyślenia nie rozmawiam, prawie nic nie robie!!! Następne dni mijają tak, jak poprzednie. Do tego otępienie, nadmierna senność, potrafię spać po 12-15h. Z tego co pamiętam to moja głowa jest pusta przez całe dnie dosłownie, ogólnie czuję ciszę.Mam to ponad rok już nie wiem co robić
Natrętne myśli na tle seksualnym, po traumie. Konsultowałam je już, ale boję się ich, obawiam się psychiatry.
Witam, zaznaczę na początku, że nigdy nie miałam takich problemów z natręctwem myślowym i lękowym. Gdy byłam w 27 tygodniu ciąży, straciłam bliską osobę nagle w wypadku i od tego czasu zaczęły się dziwne myśli na tle seksualnym(sny też)lęk przed myślami i ogólny niepokój w głowie, były one na temat bliskiej osoby, ale zaczęły się znowu na temat najbliższej(dlatego to takie trudne)są to myśli, których bym nigdy nie wcieliła w czyny, tylko po prostu pojawił się strach przed myślami. Staram się stosować mindfulness :) trochę pomaga, boję się, że mi to nigdy nie przejdzie, te myśli są tak ciężkie, bo właśnie dotyczą przemocy seksualnej. Jestem przerażona czy to mogą być hormony, trauma, czy kiedyś się uspokoi? Konsultowałam z wieloma psychologami, jestem trochę spokojniejsza, ale już sama nie wiem, podejrzewam, że będę potrzebować psychiatry i leczenia farmakologicznego :(
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.