Z perspektywy terapeutycznej takie trudności (o charakterze zahamowania) rzadko mają wyłącznie “fizyczne” podłoże. Często są związane z przekonaniami, które nosimy w sobie – np. że nie „wypada” być aktywną seksualnie, że seks „nie jest dla mnie”, że bliskość wiąże się z ryzykiem oceny przez partnera, odrzucenia albo wstydu, przekonania o swojej nieatrakcyjności, urazem lub tłumionym konfliktem w relacji, który staje się blokadą w sferze seksualnej.
Wstyd może być wewnętrznym „strażnikiem” – czasem chroni przed czymś, co było trudne w przeszłości (np. wychowanie w domu, gdzie seksualność była tematem tabu, albo doświadczenia zawstydzenia ciała).
Trudność z osiągnięciem orgazmu bywa też powiązana z napięciem, brakiem poczucia bezpieczeństwa, skupieniem się na „wyniku”, a nie na przeżywaniu przyjemności tu i teraz. Te wszystkie kwestie pomoże Ci obejrzeć psychoterapeuta lub/ i seksuolog.
Zachęcam Cię do łagodności wobec siebie. Czasem warto zacząć nie od „przejmowania inicjatywy” na siłę, ale od poznawania siebie, swoich potrzeb, granic i pragnień – bez presji. Samodzielne odkrywanie, co sprawia Ci przyjemność, może być pierwszym krokiem do przejęcia większej swobody w relacji z partnerem.
Jeśli czujesz, że ten temat budzi napięcie, lęk albo wstyd – praca terapeutyczna może pomóc Ci odkryć, skąd to się bierze, i dać przestrzeń do zbudowania nowego, bardziej wspierającego kontaktu najpierw z własną seksualnością, a potem w partnerstwie.
Pozdrawiam serdecznie
Monika Dzikowska
Psychoterapeutka, seksuolożka, terapeutka uzależnień
Koordynatorka Poradni ChillMinds w Warszawie