Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek bez pociągu fizycznego: szansa na przyszłość i rozwój

Witam. Jestem w związku od 1.5 roku. Mój partner skończy w tym roku 32 lata ja 31. Oboje mieszkamy w tym samym mieście, nie mieszamy razem. Spotykamy się codziennie 2-3h w zależności od rytmu pracy w weekendy ok 6-8h. Mój partner mieszka ze swoją matką natomiast ja samotnie. Podczas naszego związku nie doszło nigdy do stosunku. (tylko całujemy się, przytulamy). Po roku związku spytałam go o uczucia jakie żywi do mnie. Stwierdził ,że 'nie wie co czuje, że dobrze mi ze mną i lubi się ze mną spotykać i nie potrafi zdefiniować tego co ma w środku, kiedy to ja byłam pewna że żywię do niego miłość. Po 2h otrzymałam wiadomość, że przeprasza i z głębi serca mnie kocha i nigdy nie poznał takiej kobiety z tak dobrym sercem. Po kilku miesiącach mój partner podczas jednej z rozmów o naszym związku stwierdził, że czuje pociąg emocjonalny ale nie wie czy fizyczny i nie wie czym jest to spowodowane i to go przeraża. I chciałby mieć ta pewność. Że walczy ze sobą i to dla niego trudne i czuje, że przygniata to go psychicznie bo chciałby jednocześnie czuć pociąg emocjonalny i fizyczny do mojej osoby. Myślał, że mu się to odmieni w przeciągu naszych spotkań. Dodał że lubi się ze mną przytulać i całować ale to co innego. I nie wie dlaczego musi z tym walczyć, że kocha mnie i jednocześnie siebie nienawidzi że nie potrafi mi tego często okazać i chciałby żywić do mnie tak silne uczucie jak ja. Dodał też że choć nigdy nie był w fizycznej relacji z kobietą to sądzi że 'związek to silny pociąg do 2giej osoby a on specjalnie go nie czuje. Zadeklarował, wsparcie psychologiczne, że musi z kimś to przepracować bo nie da rady sam i zrobi to dla mnie by uczynić związek szczęśliwym. W jednej z wypowiedzi odparł też, że boi się przyszłości, że gdybyśmy byli małżeństwem to boi się że zawiedzie i nie spełni moich oczekiwań bądź sam nie będzie miał ochoty na współżycie bo nie będę dla niego pociągająca. W listopadzie mój partner odbył poradę psychologiczną jednocześnie stwierdzając , że moja sylwetka przyczynia mnie do kompleksów (jestem szczupłą osobą) i to moje 'kompleksy' nt ciała są problemem jego psychiki. Pracuję nad swoim ciałem i chcę przytyć. Po półtora roku spytałam się go jak widzi naszą dalszą przyszłość i jaki ma do niej punkt odniesienia. Stwierdził, że nie potrafi odpowiedzieć mi na moje pytanie, że nie zależy to od niego i nie wie jak to będzie dalej się układać. Kolejnego dnia odbyliśmy rozmowę w której zdefiniował ze 'moje schorzenie i defekt' jest problemem naszego związku i moje kompleksy jakie jego zdaniem posiadam. Wciąż deklarował że mnie kocha ale przeraża go przyszłość, współżycie, ze nie da rady/ nie spełni oczekiwań. Ja z mojej strony sądziłam, że gdzieś z jego strony będzie zarys wspólnej rodziny i przyszłości jednak mój partner to oddalał w czasie. Przez raniące słowa dot mojej osoby jako schorzenie/defekt zakończyłam związek. Nie mniej jednak mój partner stwierdzał że wciąż będzie mnie kochał mimo wszystko czy mu wybaczę czy nie i kocha moje serce i uśmiech, że jestem wyjątkową osobą. Mój partner nie potrafi rozmawiać na ciężkie tematy/podejmować samodzielnie dorosłych decyzji, co wielokrotnie przewijało się w przeciągu naszego związku nie mniej jednak go kochałam bo mimo wszystko był dobrym człowiekiem. W trakcie naszego związku mój partner zauważyłam ze przybierał czasem 'twarz jokera', lub prowadził słowotok pod nosem którego nikt nie słyszał. Wielokrotnie zwracałam mu uwagę na ten fakt ale nie uzyskałam odpowiedzi i przygaszał rozmowę o tym. Nie widzę przyszłości z moim parterem, lecz czasami i ja przez te sytuacje mam mętlik w głowie, bo nadal go kocham. Proszę o pomoc, czy dla 'własnej ochrony' lepiej nie wracać do partnera, czy dać mu kolejną szansę. Pozdrawiam
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

NIe wracać. Pan potrzebuje porządnej psychoterapii. Bez tego Pani wpadnie w dalsze problemy co do poczucia własnej wartości i co do tego, czy w ogóle Pani jest kobietą. Tak, że proszę zamknąć te drzwi, Pan niech na terpię pójdzie, od matki się w końcu może wyprowadzi, dojrzeje, wydorośleje. Może wróci, może nie , Pani do niego lub on do Pani, ale to dziwny związek, on nie rokuje dobrze. Szkoda czasu.

Pozdrawiam

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)
Z opisu sytuacji wynika, iż w relacji przez półtora roku pojawiało się wiele niepewności, sprzecznych komunikatów i odsuwania kluczowych tematów, takich jak bliskość fizyczna, przyszłość czy wspólne decyzje. Z jednej strony partner deklarował uczucia i przywiązanie, z drugiej mówił o braku jasności co do własnych emocji, pociągu fizycznego, lęku przed przyszłością i odpowiedzialnością. To naturalne, że w takiej dynamice może pojawiać się u Pani mętlik, przywiązanie i jednocześnie poczucie zranienia. 

 

Słowa dotyczące Pani ciała, określanie go jako „defekt” czy „schorzenie” mogły być raniące i przekraczające granice bezpiecznej komunikacji w związku. To, że nadal czuje Pani do partnera miłość, nie jest sprzeczne z tym, że jednocześnie widzi Pani brak perspektywy na stabilną, partnerską przyszłość. Miłość i przywiązanie nie zawsze idą w parze z gotowością drugiej osoby do relacji opartej na bliskości, odpowiedzialności i wzajemności. 

 

Pomocne może być indywidualne wsparcie psychologiczne dla Pani, aby uporządkować własne granice, potrzeby i odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla Pani relacją, w której może Pani czuć się bezpiecznie i akceptowana. Taka praca nie ma na celu podjęcia decyzji „za Panią”, ale pomóc Pani ją podjąć w zgodzie ze sobą, niezależnie od tego, czy oznaczałoby to definitywne zamknięcie tej relacji, czy ewentualny powrót pod jasno określonymi warunkami.

Pozdrawiam i życzę powodzenia
Karolina Grabka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani 

  Półtora  roku związku bez kontaktu  seksualnego przy jednoczesnym braku jasnej, spójnej postawy partnera (np. aseksualność, lęk, trauma) i przy jego lęku, że „nie będzie Pani pociągająca”  sugeruje poważny, nierozpoznany problem po jego stronie, a nie „Pani defekt”. On sam mówi o braku fizycznego pociągu i o tym, że to go przeraża, ale nie bierze za to odpowiedzialności w sposób dojrzalszy (np. „muszę to porządnie zdiagnozować i zobaczyć, czy jestem w stanie być partnerem w takiej relacji”).​Przerzucenie odpowiedzialności na Pani ciało, nazwanie Pani sylwetki „schorzeniem/defektem”, mimo że Pani jest szczupła, ale zdrowa to obwinianie partnerki za coś, z czym on sam sobie nie radzi; takie komunikaty bardzo obniżają poczucie własnej wartości i są formą przemocy emocjonalnej, nawet jeśli „niechcianej”. Brak zdolności do rozmowy o trudnych tematach, odkładanie decyzji o przyszłości, brak jasnej wizji: „nie zależy to ode mnie, nie wiem, jak to będzie”.  To unikanie odpowiedzialności, a nie neutralność.​ Wszystko to razem tworzy obraz relacji, w której Pani dużo inwestuje i kocha, a partner emocjonalnie stoi w rozkroku i to Pani zbiera za to koszty psychiczne.

 Opis „twarzy jokera”, słowotoku pod nosem, którego nikt nie słyszy, unikanie rozmowy o tym to mogą być zwykłe nawyki, ale mogą też być objawem zaburzeń psychicznych (np. zaburzeń psychotycznych, lękowych, zaburzeń nastroju), z opisu nie da się tego rozstrzygnąć. To, że skorzystał z jednej konsultacji psychologicznej, to krok, ale przy tak złożonych trudnościach (seksualność, lęk przed bliskością, możliwe objawy psychiczne) potrzebny jest raczej regularny proces terapeutyczny, a czasem też diagnostyka psychiatryczna.

Kluczowe jest to, że jeśli ma poważniejsze zaburzenie, to Pani ich  ani nie wywołała, ani nie wyleczy miłością. Wsparcie partnerki może pomóc, ale nie zastąpi leczenia. Odpowiedź nie jest „zero jedynkowa”, ale można przyjąć warunki minimalne, żeby w ogóle rozważać powrót: Realna praca nad sobą po jego stronie nie jedna wizyta, ale regularna terapia/diagnoza plus gotowość, żeby mówić Pani, co diagnoza wnosi, przyjęcie odpowiedzialności: „to mój problem z pociągiem/psychiką, nie Twój defekt”.​ Zmiana w sposobie komunikacji czyli zero komentarzy w stylu „Twoje schorzenie/defekt” i  gotowość do rozmów o trudnych tematach (seks, przyszłość, emocje), choćby przy wsparciu terapeuty par.

  Co Pani może zrobić teraz? Utrzymać decyzję o rozstaniu przynajmniej przez dłuższy, z góry określony czas (np. 6–12 miesięcy) i w tym czasie nie „wchodzić z powrotem w związek”, nawet jeśli kontakt będzie.​ Zająć się własnymi ranami: wsparcie psychologiczne/terapeutyczne dla Pani (komentarze o „defekcie”, ciągłe czekanie, ambiwalentny partner – to wszystko zostawia ślad w samoocenie i wzorcu przywiązania).​

Zadać sobie kilka bardzo szczerych pytań na piśmie: „Czego ja chcę od związku w realnym świecie, nie w marzeniu?” „Jak się czuję w tej relacji przez większość dni (nie w najlepszych momentach)?” „Czy zgodziłabym się, żeby moja przyjaciółka żyła w takim związku?”

Jeśli na to ostatnie odpowiedź brzmi „nie”, to jest ważna informacja dla Pani.

  Na ten moment, z tego, co Pani opisała, dla Pani ochrony psychicznej lepiej nie wracać i traktować rozstanie jako mądrą, choć bolesną decyzję. Powrót miałby sens tylko wtedy, gdyby on najpierw sam, niezależnie od Pani, przeszedł wyraźny proces zmiany (diagnoza, terapia, odpowiedzialność, konkretne decyzje , np. jest gotów na związek z Panią taką, jaka Pani jest), a Pani w tym czasie wzmocniłaby swoje granice i poczucie wartości.  Życzę powodzenia i siły. 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Cierpię, ilozuję się, nie chcę istnieć.
Świat stał mi się obojętny, po 2 latach płaczu od paraliżu, stałem się pusty w środku, nie chcę istnieć, lecz nie wiem jak umrzeć. Cierpię fizycznie i psychicznie, w samotności, odizolowany od ludzi.
Zgłoszenie przemocy w domu a lęk przed domem dziecka w wieku 14 lat – co mogę zrobić?
Dzień dobry, jakiś czas temu zgłosiłem sprawę przemocy w moim domu do służb. Teraz nie mogę prawidłowo funkcjonować bo boję się , że mogę trafić do domu dziecka. Mam 14 lat. Co robić ?
Jak radzić sobie z opieką nad starzejącą się matką i własnymi emocjami?
Jak znaleźć spokój. 91 matka, całkiem sprawna psychicznie. Ma obok łóżka toaletę przenośną. Używa ją w nocy. Rano wynosi wiaderko do łazienki. Czasem czuje się słaba i prosi, żeby jej wynieść wiaderko. Dzisiaj wynosiła sama i wylała zawartość na swoje łóżko. Puściły mi nerwy. Niedziela, gotuję obiad dla gości. Wszystko do prania i suszenia. Wykrzyczałam jej, że jest podła i ogólnie byłam wściekła. Ona się nie odzywa bo jej krzywdę zrobilam. Opiekuję się nią od 25 lat, nie mam własnej rodziny. Przepisała mi dom, którego już właściwie nie chcę. Ale oszczędności włożyłam w remont. Nie chcę mi się już żyć.
Traumatyczne doświadczenia i brak terapeuty. Nie radzę sobie.

Doświadczyłam wielkiej traumy w dzieciństwie, molestowanie, brak początku bezpieczeństwa, miłość, dom alkoholiczny, po 35 roku życia wszystko wybuchło, pojawiły się leki, objawów psychosomatyczne z ciała, bóle, chodziłam na terapię 1,5 roku coś tam udało się przepracować, niestety terapeutka zakończyła terapię ze względu na jej ciążę, choć twierdziła, że już sobie sama poradzę, tak się nie stało, nadal płaczę , wszystko mnie boli, szukam nowego terapeuty, ale nie mogę się zdecydować, mam wielki problem z podjęciem tej decyzji, a czuje się coraz gorzej, wydaje mi się, że nic mi już nie pomoże i będę płakać tym bólem całe życie, a nie mam już siły, wolę zniknąć,jak sobie pomóc? Jak nie zwariować od nadmiaru tych emocji, nic mnie nie cieszy, życie straciło sens.

Czuję ogromne uciski i zawroty głowy, martwię się, że to przez sytuację życiową mojego brata. Nadszarpnęło to moją pewność siebie, możliwość radzenia sobie. Co zrobić?
Witam, mam problem z uporczywym bólem głowy, czuję jakby coś uciekało mi głowę, ściągało, czuję to w okolicy czoła, oraz ucisk z tyłu głowy, do tego doszły zawroty głowy, w kontaktach( rozmowach z innymi ludźmi) mam problemy rodzinne, związane z bratem, który w kwietniu tego roku próbował targnąć się na swoje życie ( choruje na schizofrenię od kilku lat), gdy był w szpitalu, po tym wydarzeniu przez około miesiąc było wszystko w porządku tzn, że mój nastrój " powiedzmy, że był ok", ponieważ miałam nadzieję, że będzie wszystko dobrze, ale gdy po powrocie ze szpitala zauważyłam, że zachowanie mojego brata obróciło się o 180 stopni, to zaczęłam się martwić. Na co dzień pracuję, ogólnie jestem otwartą osobą, przeważnie uśmiechniętą i radosną, ale chyba to wydarzenie sprawiło u mnie natłok myśli i zmartwień, które wywołały u mnie ból głowy i zawroty głowy. Byłam bardziej zdenerwowana w środku w sobie, chociaż na zewnątrz nie pokazywałam tego. Do tego mój brat stał się bardziej nerwowy i porywczy, kiedy nigdy taki nie był. Chciałabym, aby wszystko wróciło do normy, ponieważ wiem, że jestem wartościową osobą, ale wydaje mi się, że ta sytuacja wywołała u mnie lęki oraz ten ból głowy, brakuje mi na pewno pewności siebie. Myślę, że to wszystko jest przez przewlekły stres, który zżera mnie od środka. Kiedyś potrafiłam robić się czerwona w niewygodnych pytaniach dla mnie, ale do tego się przyzwyczaiłam - raczej to jest dyskomfort urody. Chciałabym się pozbyć bólu oraz zawrotów głowy, czy będę musiała brać jakieś leki przeciwlękowe albo depresyjne, chociaż uważam, że nie muszę ich brać, wystarczy, że jakoś przepracuję ten temat.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.