
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z agresją i brakiem czułości w małżeństwie? Moje doświadczenia z toksycznym partnerem
Kasia1983
Wiktoria Pela-Szymańska
Cześć.
To, o czym opowiadasz (duszenie, wyzwiska, rzucanie przedmiotami, agresja słowna), jest przemocą – zarówno fizyczną, jak i psychiczną. To nie są „sprzeczki” ani „trudności w komunikacji”. To sytuacje, które zagrażają Twojemu zdrowiu i bezpieczeństwu.
Wyzwiska, obwinianie, manipulacje emocjonalne („to przez ciebie jestem taki”, „robisz ze mnie psychola”), a także dewaluowanie Twojej potrzeby rozmowy, czułości i bliskości – to klasyczne mechanizmy przemocy psychicznej i gaslightingu.
Po drugie – Twoje potrzeby. Masz prawo: pytać o uczucia, bliskość, seks, oczekiwać troski i bezpieczeństwa,
mówić o swoich emocjach, nawet jeśli są trudne.
Ale z tego, co piszesz, mąż nie chce ani słuchać, ani rozmawiać, a próby dialogu kończą się agresją lub odwracaniem sytuacji – jakby to Ty byłaś winna jego zachowań. A nie jesteś!
To, co opisujesz, przypomina klasyczny cykl przemocy:
Narastanie napięcia – chłód, odrzucenie, ignorowanie potrzeb.
Wybuch – przemoc słowna, fizyczna, emocjonalna.
Faza miodowego miesiąca – czułość, seks, przeprosiny, "przecież kocham", zdjęcia z pracy.
I znowu od nowa sytuacja się powtarza.
Ten schemat sprawia, że trudno odejść – bo są momenty ciepła, bliskości, nawet seksu. Ale to nie wygląda jak zdrowa relacja, a raczej mechanizm, który wiąże przez lęk, poczucie winy i nadzieję.
Co możesz zrobić?
1. Zadbaj o swoje bezpieczeństwo
Jeśli kiedykolwiek poczujesz się zagrożona – zadzwoń na 112 lub linię wsparcia np. Niebieskiego Telefonu / Punktu Pomocy dla Ofiar Przemocy.
Możesz porozmawiać z psychologiem w takich miejscach bezpłatnie i anonimowo.
2. Zrób krok w stronę wsparcia
Terapia indywidualna, którą już podejmujesz, to bardzo dobra decyzja. Mów o tym, co się dzieje – Twój terapeuta pomoże Ci spojrzeć na sytuację z dystansu i odzyskać poczucie własnej wartości.
Zastanów się, czy masz kogoś zaufanego – przyjaciółkę, siostrę, kogoś z rodziny – komu możesz się zwierzyć. Izolacja to jeden z narzędzi przemocy.
3. Odpowiedz sobie szczerze: czego chcesz dla siebie?
Nie pytaj teraz: jak go naprawić, jak uratować związek. Zapytaj:
Czy chcę dalej żyć w lęku i emocjonalnym chaosie?
Czy naprawdę czuję się kochana i szanowana?
Czy to, co nazywa "miłością", jest miłością – czy tylko uzależnieniem, kontrolą i przemocą?
Pozdrawiam ciepło.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Maria Sobol
Dziękuję, że Pani napisała. Widzę, jak bardzo to wszystko Panią boli i jak wiele starań wkłada Pani w to, by zrozumieć, co dzieje się w związku – dlaczego coś, co było pełne miłości, czułości i bliskości, teraz sprawia tyle bólu.
To, co Pani opisuje, to nie tylko smutek wynikający z braku bliskości – ale także poważne sygnały przemocy, zarówno słownej, jak i fizycznej. Wyzwiska, duszenie, brak szacunku i emocjonalne odrzucenie – to nie są przejawy zwykłych trudności w relacji. To są zachowania krzywdzące i niebezpieczne.
Ma Pani pełne prawo oczekiwać szacunku, troski i miłości. Ma Pani prawo pytać o uczucia, mówić o swoich potrzebach, wyrażać tęsknotę za bliskością. To nie Pani pytania są problemem – ale raczej brak otwartości i odpowiedzialności po drugiej stronie. Próby zrzucenia winy na Panią mogą być formą manipulacji, która prowadzi do poczucia winy i osamotnienia.
Jeśli doświadcza Pani zastraszania, przemocy psychicznej czy fizycznej – najważniejsze jest, by zadbała Pani o swoje bezpieczeństwo. Warto porozmawiać z kimś zaufanym, skonsultować się z psychoterapeutą lub poszukać pomocy w organizacjach wspierających kobiety w trudnych relacjach.
Nie jest Pani sama. To, co Pani czuje, ma znaczenie.
Z troską i szacunkiem,
Maria Sobol, psychoterapeutka
Kacper Urbanek
Dzień dobry
Twoja sytuacja jest bardzo trudna i niesie ogromny ładunek bólu i bezradności. Z tego, co opisujesz, jesteś w związku, w którym doświadczasz ogromnych wahań emocjonalnych, nieprzewidywalności i przemocy zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Mąż, kiedy chce, potrafi być czuły, miły, okazuje zainteresowanie, deklaruje miłość i chęć zbliżeń, ale w codzienności często reaguje agresją, obraża Cię, wyzywa, obarcza winą za kłótnie i oskarża o to, że to Ty jesteś problemem, gdy próbujesz rozmawiać o swoich uczuciach i potrzebach. Jego unikanie rozmów, zrzucanie winy na Ciebie, wybuchy agresji i późniejsze przeprosiny wpisują się w mechanizm, który w psychologii nazywa się cyklem przemocy. Te naprzemienne okresy miłości i brutalności sprawiają, że stale masz nadzieję na poprawę, ale w rzeczywistości wciąż tkwisz w tym samym kręgu bólu i niepewności. Twoje potrzeby są zupełnie naturalne. Masz prawo oczekiwać bliskości, rozmów, czułości, poczucia bezpieczeństwa, szacunku i wzajemnego wsparcia. Niestety Twój mąż zamiast zrozumienia odpowiada na to agresją i oskarżeniami, jakby Twoje potrzeby były czymś niewłaściwym. Tymczasem one są fundamentem zdrowej relacji. Pojawia się tu też inny ważny wątek; kontrola i manipulacja. Gdy jesteście osobno, mąż potrafi być słodki, tęskniący, namiętny. Gdy jesteście razem unika bliskości, prowokuje kłótnie, reaguje złością na Twoje pytania. To może być forma utrzymywania emocjonalnej przewagi nad Tobą, byś stale zabiegała o jego uwagę i aprobatę, ale nigdy nie czuła się przy nim w pełni bezpiecznie. Pytasz, czy powinnaś się odciąć, przestać rozmawiać o swoich potrzebach. W takim związku to właśnie takie milczenie często tylko pogłębia problem, bo nie znika przecież Twoje cierpienie ani Twoje pragnienia. Nie da się zdrowo funkcjonować w relacji, w której rozmowa o uczuciach prowadzi do awantur, agresji i przemocy. To nie jest kwestia, że za dużo mówisz, czy prosisz. To jest kwestia, że Twój mąż nie przyjmuje odpowiedzialności za swoje zachowanie i nie chce szukać rozwiązania.
Trudno jest dać prostą radę w tak skomplikowanej i bolesnej sytuacji. Na pewno warto, abyś zatroszczyła się teraz przede wszystkim o siebie o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Wsparcie psychologa, nawet indywidualnie, może być tutaj dużym oparciem, byś mogła spokojnie i bez presji zastanowić się, czego naprawdę chcesz i na co jesteś jeszcze w stanie się godzić. Samodzielna terapia może Ci pomóc uporządkować emocje, wzmocnić się i wyraźniej zobaczyć, jak ta relacja na Ciebie wpływa. Pamiętaj, że Twoje potrzeby są ważne, Twoje cierpienie nie jest wyimaginowane, a Twoje granice zasługują na szacunek. Nie jesteś winna jego zachowania.
Z pozdrowieniami
Kacper Urbanek
Psycholog, diagnosta

Zobacz podobne
Jestem w trakcie trudnego rozwodu, a jednocześnie mam nowego partnera, który domaga się, żebym rozwiodła się jak najszybciej bez względu na moją sytuację finansową. Nie mogę się z mężem porozumieć w sprawie finansowych i opieki nad dzieckiem. Walczę z nim o pieniądze, bo nie mam żadnej rodziny i pomocy od nikogo, a gotówka, którą od niego otrzymam, musi mi wystarczyć na całe życie. Mój nowy partner ma duże długi, pracuje dorywczo, musi płacić alimenty. Tłumaczę mu, że najpierw muszę być stabilna finansowo, żeby nas dwoje utrzymać, bo inaczej będziemy się kłócić i nasz związek też się rozpadnie. Niepokoi mnie zachowanie partnera. On mówi, że ma frustracje spowodowane złą sytuacją finansową i brakiem mojego rozwodu. Zdarzyło mu się pod wpływem alkoholu napisać mi naprawdę przykre rzeczy. Każde spotkanie to dla mnie przesłuchania, jak postępuje mój rozwód. Kiedy nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi, łatwo wpada w złość... wtedy mam wrażenie, że traci kontrolę nad tym, co mówi. Potrafi podnieść głos, nazwać mnie głupią, kłamcą, kawałkiem gówna. Ostatnio podczas zbliżenia nie osiągnął orgazmu. Następnego dnia napisał, że nie mam dla niego szacunku, powinnam mu się odwdzięczyć za seks, i jeśli nie wrócę następnego dnia, żeby naprawić co spartaczyłam, jeśli nie, to mam o nim zapomnieć. Boję się jego zachowania ze względu na dziecko... Bardzo proszę o radę.
Dzień dobry. Piszę w sprawie problemów z moim mężem. Od ok. 3 tygodni mieszka z nami mój brat zmagający się z depresją. Zaproponowałam mu przyjazd do nas w celu zmiany jego otoczenia (mieszkamy w kraju mojego meża). Przed przedstawieniem mu tej propozycji rozmawiałam z mężem na ten temat, zgodził się i sam proponował, że będzie z moim bratem chodził na męskie wypady. Jednakże praktycznie od początku atmosfera w domu nie była zbyt dobra. Na początku normalnie prowadzili rozmowy np. przy stole, ale wobec mnie mąż zachowywał się zimno i bezuczuciowo (zazwyczaj jesteśmy bardzo uczuciowi wobec siebie). Powiedziałam mu, że mnie rani takie zachowanie i chciałam wiedzieć, co jest jego powodem. Po kilku dniach takiego stanu nasze relacje wróciły do normy, a mąż powiedział mi, że chyba był przytłoczony tym, że chce się pokazać jako męski mężczyzna przed moim bratem i nie chciał sobie pozwolić, być uczuciowy gdy brat jest w domu (chciałabym zaznaczyć, że nie oczekuję od niego bycia takim przed innymi ludźmi, chodziło tylko o to, że nie jesteśmy sami w domu). Jako, że nasza relacją wróciła do normy, to myślałam, że wszystko jest już w porządku. Dodam, że mąż ma stresujący czas w pracy i dużo nadgodzin i często wraca do domu zmęczony. Staram się go wspierać w tym jak mogę, słucham jego zmartwień i doradzam, jeśli wiem jak. I tak dochodzę do sytuacji z wczoraj, gdy mąż wrócił w najgorszym jak dotychczas stanie mówiąc, że już nie wytrzyma w pracy, puszczają mu nerwy, chyba ma lekką depresję i myślał nad tym, aby rzucić pracę. Bardzo się tym zmartwiłam i moim pierwszym odruchem było zaproponowanie wizyty u psychologa. Mąż zdenerwował się, że to były moje pierwsze słowa, że to brzmi jakby naprawdę był chory i że on chce się mi zwierzać. Przeprosiłam za te słowa i długo rozmawialiśmy na temat jego pracy i poszliśmy spać w dobrym humorze. Dziś mąż miał wolne, wstaliśmy w super humorze, rozmawialiśmy i żartowaliśmy, on sam też zwrócił na to uwagę, że znacznie lepiej się czuje i jak ważny dla samopoczucia jest sen. Jako, że ja pracowałam (pracuję zdalnie) to poprosiłam go o zrobienie prania, na co on bez problemu się zgodził, ale skomentował, że mój brat też mógłby coś robić w domu skoro tu mieszka. Powiedziałam, że wytłumaczę mu następnym razem jak zrobić pranie (mój brat nie zna języka męża), ale że brat codziennie zmywa po lunchu, a po kolacji przestał zmywać, bo poprosiłam go o to, bo mój mąż powiedział, że czuję się ponaglany, gdy ktoś zmywa jak on jeszcze je. Spytałam męża czy jest coś jeszcze, co by chciał by mój brat robił i wtedy się zdenerwował, powiedział, że cały czas mówi i że ma wszystkiego dość. Uderzył ręką o blat, wyszedł do drugiego pokoju i tam też w coś uderzył i krzyczał. Jak po chwili wyszedł z pokoju to powiedział, że on się wyprowadza o rodziców dopóki mój brat tu iest. Podeszłam do niego i powiedziałam, żebyśmy porozmawiali na spokojnie, a on wylał wodę ze szklanki, którą trzymał w ręcę, powiedział, że jestem irytująca i mam się do niego nie odzywać. Bardzo mnie przestraszyły jego reakcje i dostałam ataku paniki. Przez resztę dnia mąż siedział zamknięty w sypialni i pod wieczór wyszedł nie mówiąc gdzie idzie. Zmartwiłam się tym zająć chciałam sprawdzić czy poszedł do swoich rodziców tak, jak mówił, ale zobaczyłam, że przestał dzielić ze mną swoją lokalizację (zaczęliśmy dzielić swoje lokalizacje za jego prośbą jak byliśmy w związku na odległość). Mąż wrócił do domu po jakimś czasie i powiedział, że dzwonił do swojej mamy i spytał czy może się u nich zatrzymać co kilka dni, żeby się zrelaksować. Byłam zawiedziona, że podjął decyzję beż rozmowy że mną, ale podeszłam do tego z jak największym spokojem i spytałam, czy możemy porozmawiać. Powiedział, że możemy jeśli ja chcę, co też było dla mnie bolesne, bo nie rozumiem, jak on może nie chcieć porozmawiać i jakoś rozwiązać tej sytuacji między nami. Porozmawialiśmy na spokojnie, powiedział, że w pracy jest zestresowany, jak wraca do domu to jest mój brat i też się nie może przez to zrelaksować. Ja to rozumiem i staram się, by miał jak najmniej stresu, ale on się nawet irytuje jak słyszy głos mojego brata (powiedział, że kojarzy jego głos z negatywnymi emocjami i dodatkowo nie rozumie, o czym mówimy, bo nie zna naszego języka). Skończyło się na tym, że będzie chciał jeździć w swoje dni wolne do rodziców, żeby móc się zrelaksować. Ja powiedziałam, że rozumiem, ale chciałabym by takie rzeczy omawiał najpierw ze mną, bo jesteśmy małżeństwem. Na koniec powiedział mi, żebym go zostawiła samego, więc wyszłam z sypialni tak jak chciał. Minęło kilka godzin od naszej rozmowy i mąż przyszedł do salonu pograć na konsoli i w przelocie powiedział mi, że kupił nowy telefon. Gdy spytałam jaki to powiedział, że najnowszy model firmy, którą chciał. Zrobiło mi się strasznie przykro, bo zanim kupimy coś drogiego to konsultujemy się nawzajem. Dodatkowo dziś rano rozmawialiśmy o telefonach i powiedział, że chyba kupi model sprzed kilku lat, bo wydawanie więcej za niewiele nowych funkcji nie ma sensu, więc czuję, że chciał mi zrobić na złość. Gdy powiedziałam, że rozmawialiśmy kiedyś o się konsultujemy przez kupnem, mąż zarzucił mi, że ostatnio kupiłam sobie pomadkę, co jest prawdą, ale ona kosztowała kilkadziesiąt złotych a nie kilka tysięcy. Na co on spytał, że czyli cena jest tu wyznacznikiem i gdy powiedziałam, że tak to stwierdził, że nie wiedział o tym. Jestem pewna, że o tym rozmawialiśmy, szczególnie że jego ojciec ma nawyk kupowania rzeczy bez konsultacji z jego mamą i mój mąż zawsze uważał to za złe postępowanie. Potem dorzucił, że on zamierza się zmienić, że będzie żył tak jak chce, bez spowiadania się ze swoich wyborów i ja też mogę, żyć jak chcę, a jeśli mi się to nie podoba to mogę sobie gdzieś iść. Powiedział, że będzie płacił połowę czynszu (wynajem jest na moje nazwisko i z mojego konta płacimy czynsz), a pieniądze na jego koncie będzie używał tak jak chce i że tak powinno być okej. Bardzo mnie to wszystko stresuje, do tej pory zawsze mówiliśmy, że nasze pieniądze są wspólne, był czas gdy ja nie pracowałam i on nas utrzymywał, był czas gdy to ja nas utrzymywałam, gdy on szukał pracy i nigdy sobie nic nie wspominaliśmy. Co miesiąc sprawdzamy, ile wydaliśmy i jak stoimy z oszczędnościami, planujemy w przyszłości kupić dom. Ja nie widzę sytuacji, w której rozliczamy się z pieniędzy między sobą. Poza tym, słowa o tym, że będziemy żyć jak nam się podoba nie brzmią dla mnie jak kochające się małżeństwo. Mamy być w jednej drużynie i razem iść przez życie. To nie tak, że np. każę mu pytać mnie o pozwolenie na kupienie czegoś, tylko chcę żebyśmy o tym porozmawiali i zobaczyli czy to ma sens przy naszym budżecie. Powiedziałam, że chcę porozmawiać o tym na spokojnie jak skończy grać. Myślę, że powinnam mu powiedzieć, jak bardzo mnie ranią takie słowa, które stawiają mnie na pozycji koleżanki, która z nim mieszka, a nie jego żony i partnerki życiowej. Nie wiem, jak mu to wytłumaczyć i jak do tego podejść. Zazwyczaj gdy mu minie złość to przeprasza mnie i się godzimy, ale słowa, które dzisiaj powiedział zraniły mnie chyba najbardziej do tej pory. Dodam, że mieszkamy w kraju męża, mój brat będzie tu jeszcze dwa miesiące, ja mówię w języku męża, ale mój brat nie, a mąż nie mówi w naszym języku.
Dzień dobry, mam ogromny problem z moim starszym bratem. Sytuacja wygląda następująco, od jakiegoś czasu okrada naszą rodzinę, zaczęło się to około rok temu.
Przychodziły chwilówki, pożyczki i inne wezwania do zapłaty w dużych kwotach, dodatkowo zapożyczał się też u znajomych. Gdy tata spłacił jego długi, naliczyliśmy około 100 tysięcy, jakiś czas później okradł mnie z pieniędzy na wesele około 15 tys., i stopniowo okrada babcię z emerytury, zaciąga pożyczki na nią. Kłamiąc w oczy, nie przyznaje się do tego ani nie odczuwa żadnego poczucia winy z tego powodu.
Niestety nie ma z tego żadnych konsekwencji, ponieważ boimy się, że sytuacja go przerasta i że sobie coś zrobi.
Prócz robienia długów zażywa narkotyki, obstawia mecze i gra na internetowych kasynach z babci pieniędzy z konta.
Proszę o pomoc co robić, gdzie szukać pomocy już naprawdę nie wiemy, co mamy robić…

