Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z agresją i brakiem czułości w małżeństwie? Moje doświadczenia z toksycznym partnerem

Miłość piękna sex obłęd uczucia ostatnio przeplatane min 4 niedziele wolne od pracy męża w maju jak pierwsza w czerwcu i jeden dzień wolny w tygodniu. Twierdząc iż chce naprawiać nasze sprzeczki nadrabiać stracony czas czy zw jest w pracy czy nawet podczas całego wolnego dnia wspólnych sprzeczek ze olewa mnie nie chce pieszczot czułości rozmowy ciepła zaczepek jak zawsze tulenia a nawet magii sexu co zawsze była.. albo robi to celowo by przedlozac czas miło spędzania ze mną albo poprostu kogoś ma chociaż zaprzecza. Powód jaki jest agresywny słownie ręcznie potrafi mnie dusic czy wyzwać cyt,, syka kurwa ,, nie robi sobie nic a jaki powód brak komunikacji chęci zrozumienia rozmowy zaangażowania czego oczekuje co Pragnę??? Moje dopytywania sie czy kocha czy chce sexu a dlaczego nie przytula czy magja będzie??? Maz uważa ze non stop takie moje pytania jego mózg zabijają ze to ja z niego robię psychola uczę nakazuje nalegam co ma robić a on wie kiedy co ma zrobić. Odrazu staje się agresywny potrafi rozwalac przedmioty w domu rzucać swoim telefonem. Kiedy mówię ze potrzebuje pomocy psychologa tak jak ja chodzę Odrazu do mnie ze jestem kretynka problemem toksyczna debil chora psychicznie. Odeazu mówię terapię żadne małżeńskie nie pomogły chodziliśmy . Tłumaczę mężowi o nic zapytać nie mogę o nic nie chce słuchać rozmawiać logicznie. Kiedy dzień dramatu sie kończy na pół.godz mily sex i spać rano nagle kochany czasem przeprosi A swe czyny choć nie zawsze bardziej potrafi mnie wszystkim obarczać zrzucać na mnie. Jadąc do pracy słodkie zdjęcia czułość ze pragnie sexu ze kocha itp..nke wiem jak to odbierać już powiedziałam nawet mężowi ze czułość miłość do mnie raczej wygląda jakby na odległość a jak jesteśmy razem zupełnie inaczej maz zaprzecza co mam robić odciąć sie ??? Nie gadać o moich potrzebach sexu czułości odpuścić???
User Forum

Kasia1983

9 miesięcy temu
Wiktoria Pela

Wiktoria Pela

Cześć. 
To, o czym opowiadasz (duszenie, wyzwiska, rzucanie przedmiotami, agresja słowna), jest przemocą – zarówno fizyczną, jak i psychiczną. To nie są „sprzeczki” ani „trudności w komunikacji”. To sytuacje, które zagrażają Twojemu zdrowiu i bezpieczeństwu.

Wyzwiska, obwinianie, manipulacje emocjonalne („to przez ciebie jestem taki”, „robisz ze mnie psychola”), a także dewaluowanie Twojej potrzeby rozmowy, czułości i bliskości – to klasyczne mechanizmy przemocy psychicznej i gaslightingu.

Po drugie – Twoje potrzeby. Masz prawo: pytać o uczucia, bliskość, seks, oczekiwać troski i bezpieczeństwa,

mówić o swoich emocjach, nawet jeśli są trudne.

Ale z tego, co piszesz, mąż nie chce ani słuchać, ani rozmawiać, a próby dialogu kończą się agresją lub odwracaniem sytuacji – jakby to Ty byłaś winna jego zachowań. A nie jesteś!

To, co opisujesz, przypomina klasyczny cykl przemocy:

Narastanie napięcia – chłód, odrzucenie, ignorowanie potrzeb.

Wybuch – przemoc słowna, fizyczna, emocjonalna.

Faza miodowego miesiąca – czułość, seks, przeprosiny, "przecież kocham", zdjęcia z pracy.

I znowu od nowa sytuacja się powtarza. 

Ten schemat sprawia, że trudno odejść – bo są momenty ciepła, bliskości, nawet seksu. Ale to nie wygląda jak zdrowa relacja, a raczej mechanizm, który wiąże przez lęk, poczucie winy i nadzieję.

Co możesz zrobić?

1. Zadbaj o swoje bezpieczeństwo

Jeśli kiedykolwiek poczujesz się zagrożona – zadzwoń na 112 lub linię wsparcia np. Niebieskiego Telefonu / Punktu Pomocy dla Ofiar Przemocy.

Możesz porozmawiać z psychologiem w takich miejscach bezpłatnie i anonimowo.

2. Zrób krok w stronę wsparcia

Terapia indywidualna, którą już podejmujesz, to bardzo dobra decyzja. Mów o tym, co się dzieje – Twój terapeuta pomoże Ci spojrzeć na sytuację z dystansu i odzyskać poczucie własnej wartości.

Zastanów się, czy masz kogoś zaufanego – przyjaciółkę, siostrę, kogoś z rodziny – komu możesz się zwierzyć. Izolacja to jeden z narzędzi przemocy.

3. Odpowiedz sobie szczerze: czego chcesz dla siebie?

Nie pytaj teraz: jak go naprawić, jak uratować związek. Zapytaj:

Czy chcę dalej żyć w lęku i emocjonalnym chaosie?

Czy naprawdę czuję się kochana i szanowana?

Czy to, co nazywa "miłością", jest miłością – czy tylko uzależnieniem, kontrolą i przemocą?

 

Pozdrawiam ciepło. 

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Maria Sobol

Maria Sobol

Dziękuję, że Pani napisała. Widzę, jak bardzo to wszystko Panią boli i jak wiele starań wkłada Pani w to, by zrozumieć, co dzieje się w związku – dlaczego coś, co było pełne miłości, czułości i bliskości, teraz sprawia tyle bólu.

To, co Pani opisuje, to nie tylko smutek wynikający z braku bliskości – ale także poważne sygnały przemocy, zarówno słownej, jak i fizycznej. Wyzwiska, duszenie, brak szacunku i emocjonalne odrzucenie – to nie są przejawy zwykłych trudności w relacji. To są zachowania krzywdzące i niebezpieczne.

Ma Pani pełne prawo oczekiwać szacunku, troski i miłości. Ma Pani prawo pytać o uczucia, mówić o swoich potrzebach, wyrażać tęsknotę za bliskością. To nie Pani pytania są problemem – ale raczej brak otwartości i odpowiedzialności po drugiej stronie. Próby zrzucenia winy na Panią mogą być formą manipulacji, która prowadzi do poczucia winy i osamotnienia.

Jeśli doświadcza Pani zastraszania, przemocy psychicznej czy fizycznej – najważniejsze jest, by zadbała Pani o swoje bezpieczeństwo. Warto porozmawiać z kimś zaufanym, skonsultować się z psychoterapeutą lub poszukać pomocy w organizacjach wspierających kobiety w trudnych relacjach.

Nie jest Pani sama. To, co Pani czuje, ma znaczenie. 

 

Z troską i szacunkiem,
Maria Sobol, psychoterapeutka 

9 miesięcy temu
Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry 

 

Twoja sytuacja jest bardzo trudna i niesie ogromny ładunek bólu i bezradności. Z tego, co opisujesz, jesteś w związku, w którym doświadczasz ogromnych wahań emocjonalnych, nieprzewidywalności i przemocy zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Mąż, kiedy chce, potrafi być czuły, miły, okazuje zainteresowanie, deklaruje miłość i chęć zbliżeń, ale w codzienności często reaguje agresją, obraża Cię, wyzywa, obarcza winą za kłótnie i oskarża o to, że to Ty jesteś problemem, gdy próbujesz rozmawiać o swoich uczuciach i potrzebach. Jego unikanie rozmów, zrzucanie winy na Ciebie, wybuchy agresji i późniejsze przeprosiny wpisują się w mechanizm, który w psychologii nazywa się cyklem przemocy. Te naprzemienne okresy miłości i brutalności sprawiają, że stale masz nadzieję na poprawę, ale w rzeczywistości wciąż tkwisz w tym samym kręgu bólu i niepewności. Twoje potrzeby są zupełnie naturalne. Masz prawo oczekiwać bliskości, rozmów, czułości, poczucia bezpieczeństwa, szacunku i wzajemnego wsparcia. Niestety Twój mąż zamiast zrozumienia odpowiada na to agresją i oskarżeniami, jakby Twoje potrzeby były czymś niewłaściwym. Tymczasem one są fundamentem zdrowej relacji. Pojawia się tu też inny ważny wątek; kontrola i manipulacja. Gdy jesteście osobno, mąż potrafi być słodki, tęskniący, namiętny. Gdy jesteście razem unika bliskości, prowokuje kłótnie, reaguje złością na Twoje pytania. To może być forma utrzymywania emocjonalnej przewagi nad Tobą, byś stale zabiegała o jego uwagę i aprobatę, ale nigdy nie czuła się przy nim w pełni bezpiecznie. Pytasz, czy powinnaś się odciąć, przestać rozmawiać o swoich potrzebach. W takim związku to właśnie takie milczenie często tylko pogłębia problem, bo nie znika przecież Twoje cierpienie ani Twoje pragnienia. Nie da się zdrowo funkcjonować w relacji, w której rozmowa o uczuciach prowadzi do awantur, agresji i przemocy. To nie jest kwestia, że za dużo mówisz, czy prosisz. To jest kwestia, że Twój mąż nie przyjmuje odpowiedzialności za swoje zachowanie i nie chce szukać rozwiązania.

Trudno jest dać prostą radę w tak skomplikowanej i bolesnej sytuacji. Na pewno warto, abyś zatroszczyła się teraz przede wszystkim o siebie o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Wsparcie psychologa, nawet indywidualnie, może być tutaj dużym oparciem, byś mogła spokojnie i bez presji zastanowić się, czego naprawdę chcesz i na co jesteś jeszcze w stanie się godzić. Samodzielna terapia może Ci pomóc uporządkować emocje, wzmocnić się i wyraźniej zobaczyć, jak ta relacja na Ciebie wpływa. Pamiętaj, że Twoje potrzeby są ważne, Twoje cierpienie nie jest wyimaginowane, a Twoje granice zasługują na szacunek. Nie jesteś winna jego zachowania.

 

 Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

 

9 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Toksyczny związek o cechach narcystycznych - jak dalej postępować?
Jestem w toksycznym związku i nie wiem, co robić – czuję się niszczona, ale nie potrafię odejść Jestem w 10-letnim związku. Od ponad pół roku wszystko zaczęło się bardzo psuć. Mój partner ma 44 lata, ja 34. Poznał młodszą ode mnie osobę, z którą zaczął spędzać bardzo dużo czasu. Tłumaczył to pracą – ale ja coraz częściej czułam, że nie jest ze mną szczery. Mówił, że nie daje mu się rozwijać- kiedy wychodził z domu i nie było go cały dzień bo niby miał dużo pracy. Od tamtego momentu nasz związek to ciągły rollercoaster. Raz jest dobrze, a raz bardzo źle. Coraz rzadziej mówi, że mnie kocha. Przy niemal każdej kłótni mówi mi, żebym się wyprowadziła. Gdy próbuję spokojnie porozmawiać, on przestaje słuchać, wychodzi z rozmowy, mówi, że ma mnie dość i że powinnam zniknąć z jego życia. Reaguje agresywnie i sprawia, że płaczę. Po kilku dniach wszystko się „resetuje” – wraca do normalności, jest miły, zabiera mnie do kina, robimy coś razem, gotuje obiad. Wtedy mam nadzieję, że może jednak da się to uratować. Ale potem znowu znajduję coś, co świadczy o tym, że nie jest ze mną szczery. Gdy chcę o tym porozmawiać i pytam o konkretne fakty, on zaczyna krzyczeć, oskarża mnie o stalking, mówi, że ma mnie dość. Ja wciąż go kocham, ale coraz bardziej czuję, że ta relacja mnie niszczy. Zaczynam podejrzewać u niego narcystyczne cechy – brak odpowiedzialności, zrzucanie winy na mnie, wybuchy złości, brak empatii. Nie potrafię z nim rozmawiać, bo każda próba kończy się awanturą. Kilka razy próbowałam się wyprowadzić, ale za każdym razem on przepraszał, obiecywał, że spróbujemy jeszcze raz. I ja zostawałam. Teraz już sama nie wiem, o co mu chodzi i co się właściwie dzieje. Zastanawiam się, czy on ma jakieś zaburzenie, czy po prostu nie chce brać odpowiedzialności za swoje zachowanie. On Nie chce iść na terapię – uważa, że terapeuci tylko wyciągają pieniądze od ludzi. Ja z kolei czuję się coraz bardziej bezsilna, zagubiona i wyczerpana. Nie chcę się wyprowadzać, ale mam wrażenie, że nie mam już siły dalej walczyć i żyć w tej samej pętli. Będę wdzięczna za każdą opinię, spojrzenie z zewnątrz lub radę, bo naprawdę nie wiem, co robić.
Wsparcie mamy w wychodzeniu z żałoby - jak to zrobić dobrze?
Dzień dobry, pochodzę z rodziny wielodzietnej, w sumie miałam 5 rodzeństwa. Ponad dwa lata temu zmarł mój starszy brat. Ja już po tych dwóch latach powiedzmy uporałam się z żałobą i chce zacząć normalnie żyć. Mieszkam z mamą i niepełnosprawnym bratem. Mam nadal tkwi w początkowych etapach żałoby. Izoluje się od nas, nie interesuje się naszym życie, ale jednocześnie pragnie żebyśmy byli jej podporządkowani. Nie pozwala na życie własnym życie. Mało tego zarzuca nam że nie wspieramy jej, nie wspominamy brata. Tłumaczenia że po takim czasie my mamy prawo żyć odbiera jako atak. Czuje, że utknęliśmy w toksycznej relacji i nie wiem jak z tego wybrnąć. Może terapia rodzinna byłaby odpowiednią albo zmuszenie mamy do indywidualnej terapię. Wspomnę jeszcze, że mama jest już pod opieką psychiatry i na stałe przyjmuje leki na depresję, które jak twierdzi nic nie pomagają.
Poczucie zdrady, samotności, żalu wobec przyjaciółki - ciężka sytuacja
Nie wiem od czego zacząć, nie lubię opowiadać o sobie.. Ogólnie jestem zamknięta w sobie, nieśmiała. Przeszłam 2 związki, które były nieudane, moje życie wyglądało na zasadzie praca, prysznic czasem jedzenie i najważniejsze łóżko i słuchawki, to był mój świat. Pracowałam za granicą i pewnego razu przyjechała grupka ludzi i była tam m.im ona Kasia, która była bardzo otwarta i tego jej zazdrościłam. Ciężko mi było przełamać się, ale z czasem się zaprzyjaźniłyśmy i jej zaufałam. Nie żałuję tego, bo wiele mnie nauczyła. Bywało ciężko, bo każdemu przeszkadzała nasza znajomość, śmiali się z nas obgadywali, ale przyjaźń była najważniejsza i żadna się nie poddała. Kasia była dla mnie, jak młodsza siostrzyczka, zawsze mi powtarzała, że przyjaźń na pierwszym miejscu, że nie pozwoli mi krzywdy zrobić, obiecywała dożywocie i czar prysł. Po 3 latach poznała jego, szybko się zakochała a ja to zaakceptowałam i wtedy wszystko się zaczęło. Przestała mieć czas dla mnie, 24h siedziała na telefonie. Przed pracą, w pracy, po pracy, ciągle on, zaczęły się kłótnie, wyzwiska, chciałam, żeby ona już do niego zjechała, żeby odeszła, ale ona zapewniała mnie, że jej na mnie zależy, że sobie życia beze mnie nie wyobraża i jakoś czas leciał. Miałyśmy do końca roku pracować za granicą, ale niestety miłość wygrała. Kasia nalegała, że chce do pl do niego, żebym wróciła z nią, bo mnie sama nie zostawi. Żebym poszła do tego samego miasta, co ona będzie mieszkała z nim i tak też zrobiłam, bo mnie zapewniali, że mi pomogą. Wynajęłam mieszkanie i poszłam za nią, bo mi cholernie zależało. Na początku było fajnie, codziennie się widywałyśmy, codziennie kawa zakupy itd. Wspólna praca, wyjazdy we trójkę. Nagle wszystko zaczęło się sypać, zaczęły się z jej strony kłamstwa, na początku malutkie, a później coraz większe. Ale wybaczałam, bo mi zależało.. Później się dowiedziałam, że chcą wziąć kredyt i tu był haczyk, bo muszą być małżeństwem. Po roku czasu znajomości były zaręczyny i w tym momencie wszystko się posypało, później szybki ślub. Codziennie były kłótnie, każda powiedziała kilka słów za dużo, ale ja zachowałam je dla siebie, a Kasia powiedziała wszystko swojemu mężowi. Byłam jego ulubioną szwagierką, a teraz mnie traktuje jak śmiecia, nic mu nie zrobiłam, nie powiedziałam słowa na niego, a on jest najbardziej obrażony i dał Kasi warunek, że ma być mnie mniej a ona po prostu to zaakceptowała. Nie odzywała się, powiedziała, że chce czasu. Ja się załamałam.. I to trwa tak 7 tydzień, nie śpię, cały czas płaczę, mam ataki paniki. Zostałam sama w czterech ścianach, ta pustka mnie zabija. Zaufałam jej a ona mnie zdradziła, skrzywdziła i najgorsze jest to, że ona nie chce ze mną rozmawiać, bo twierdzi, że ja ją obwiniam o wszystko, że to jej wina a siebie nie widzę, tylko że ja jej nigdy nie okłamałam, byłam na każde zawołanie. Byli pierwszy raz u mnie od 6tyg i jest dystans, mam ogromny żal do niego, że mnie potraktował jak śmiecia. Tak mi cholernie zależy, ale mam dość cierpienia, nie wiem, co robić, wcześniej mi i Kasi nie brakowało tematów do rozmów, jedna mogła liczyć na drugą, a teraz nie ma tego, drugi dzień ona się nie odzywa. A ja siedzę w czterech ścianach, nie jem, nie śpię tylko ciągle płaczę. Żyć mi się nie chce, mam myśli samobójcze. Co mam robić, kiedy mi zależy, nie wyobrażam sobie życia bez mojej siostrzyczki, nie potrafię wybaczyć zdrady, serce mi pękło.
Jestem nastolatką i od paru lat zmagam się z dużym problemem przygnębienia
Witam, jestem nastolatką i od paru lat zmagam się z dużym problemem przygnębienia. Już jako dziecko byłam bardzo wrażliwa, zawsze miałam wielkie serce i chciałam każdemu pomóc. Teraz odczuwam to jako moją winę za krzywdę ludzi wokół mnie oraz że sprawiam każdemu przykrość. Mam duży szacunek do rodziców, bardzo ich kocham i robię dla nich dużo, nie rozmawiałam z nimi o moim problemie, ponieważ boję się, że ich to skrzywdzi. Rzadko mówię ludziom prawdę, ponieważ boję się, że ich skrzywdzę. Ludzie mnie wykorzystują, ponieważ nie potrafię odmawiać. Każdy się mną wyręcza a ja, mimo że to widzę, nic z tym nie robię. Nie było dnia ani godziny od paru lat kiedy się czymś nie stresowałam. Mam problemy z ciągłymi wahaniami nastroju; raz jestem bardzo szczęśliwa a godzinę potem płacze i wypominam sobie każdy błąd. Potem znowu się cieszę i mam nadmiar energii, a zaraz znowu płacze i zamykam się w sobie. Rozważam każdy błąd z danego dnia, wśród ludzi czuję, że każdy się ze mnie śmieje, dziwnie na mnie patrzy, ocenia mnie, obgaduje. Mimo że czuję się ładną osobą. Kiedy idę przez miasto sama, ciągle się boję że ktoś mnie śledzi, napadnie na mnie, nakrzyczy, porwie, uderzy itp. Mam wewnętrzna pewność, że każdy mężczyzna którego mijam, zaraz mnie zacznie zaczepiać i atakować. To uczucie jest tak pewne, jakbym miała pewność że jak kopne piłkę, to ona się przemieści. Ciągle czuje poczucie winy za to, co na przykład ktoś z mojej rodziny czy przyjaciół komuś zrobi. Kiedy pewna osoba zapytała bliskiej mi osoby, z wysokimi umiejętnościami artystycznymi, czy namaluję jej coś na ścianie, odpowiedziała że nie, bo nie ma czasu. To sprawiło, że cały dzień myślałam o tej osobie która poprosiła o malunek, i było mi cały czas przykro. Ciągle czuje , że nie zasługuje na moje życie, ponieważ pod względem rzeczy które posiadam, przyjaciół i miejsca zamieszkania, jest one jakby nagrodą. Proszę niech ktoś mi podpowie co robić.
Czy mój mąż mnie manipuluje? Nieodpowiednie gesty koleżanki z pracy a oznaki romansu
Maz w pracy pracuje z kierowniczką z którą znają sir dosyć dobrze kupeeee lat. Przejdę do rzeczy: Kobieta nie lubi mnie a ja jej. Kiedy bynajmniej przyjeżdżam po meza do pracy owa kobieta osobiście to widzę w jego stronę na moich oczach robi moim zdaniem nie stosowne gesty typu galaska po plecach po ramieniu patrząc w tym momencie na mnie. Mąż z tego nic sobie nie robi uwaza ze to nic takiego. Zaczyna mówić mi ze gdyby miał romans to też byłby sex czy wyjścia z domu choc to nie do końca. Kiedy zwracam mu uwagę ze mi to nie pasuje mówi do mnie czulo skarbeczku kochanie kocham tylko ciebie z tobą chce sexu ty mnie kręcisz podniecasz jarasz. Co mam myśleć kiedy zwrócę uwagę ze te gesty mi sie nie podobają zaczyna byc chamski kozaczny i szybko zmienia temat rozmowy. Wydaje mi sie ze to manipuluje on mna I bawi sie mną, ze jestem zapsowym kołem. Mąż podczas sprzeczki potrafi mi powiedzieć odbieram to za przykrość cyt ,, a co ty myślisz ze jestes miss polonia???,, z drugiej strony irytuje potrafi powiedzieć dramat jesteś masz frustracje. W drodze do pracy maz ciagle pisze te same teksty cyt ,, jarasz mnie podniecasz jestes słodka tęsknie kocham cie mam na ciebie ochotę,, czy to normalne czy faktycznie cos jest nie tak i ukrywa sie przede mną co do romansu Jak mam odbierać te gesty kobiety maz uwaza ze to nic zlego ze on nie robi nic złego??? Razem zawsze wracamy z pracy na telefonie przeglada fb czy gra i potem wyjściem ze mna z psem spacer sex i tak w kółko z zapewnieniem ze tylko ja. Co myśleć robić??? Żadna forma rozmow nie da efektów terapię w życiu
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!