Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z emocjami i konfliktami w rodzinie mieszkając z teściami?

Witam. Od kilku miesięcy mieszkamy z mężem u jego rodziców ( czekamy na nowe mieszkanie). Mamy malutkie dziecko, z czym wiąże się sporo, czasem skrajnych emocji. Czasem (bywa że kilka dni pod rząd) mam ochotę wyrzucić go za okno albo coś równie okropnego - boję się i wstydzę tych uczuć! Nie wiem dlaczego je odczuwam- przecież tak długo na niego czekałam… jest najpiękniejszym i najcudowniejszym bobasem na świecie! Kocham go! Mąż niby mnie wspiera, ale… średnio raz w miesiącu ma zły humor (chyba wyładowuje stres związany z pracą, kredytem), i wtedy wystarczy iskra (krytyka z mojej strony), żebym dowiedziała się że nic nie robię, że tylko on się stara, że ja tylko ciągle jestem zmęczona, a kiedy próbuje z nim rozmawiać, mówi mi że mam się zamknąć. Do tego dochodzą przekleństwa i wyzwiska… Mam wtedy wrażenie że mnie atakuje, i nic do niego nie dociera. Czuję się beznadziejnie i chce mi się płakać … mam wtedy ochotę wyjechać daleko z dzieckiem i mieć święty spokój. Dodam, że w złości często idzie do swoich rodziców wylewać żale. Tesciowa zawsze deklaruje ze „ona się nie wtrąca” w nasze małżeństwo i tylko mówi nam żebyśmy się nie kłócili… naprawdę mi to nie pomaga, a wręcz nawet irytuje. Teść z kolei, czasami, poprzez swoje nieprzemyślane wypowiedzi, denerwuje męża, wzbudzając w nim agresję. Myślę że to jest przyczyna zachowania męża wobec mnie- naciśniecie na wrażliwy punkt automatycznie powoduje chęć odwetu. Obrona przez atak? Tak czy siak, na drugi dzień po naszej kłótni, kiedy się uspokoi, rozmawiam z nim normalnie, i wszystko wraca do normy. Przeprasza. Proszę o radę jak można wyjść z tej sytuacji?
Olga Żuk

Olga Żuk

Sytuacja, w której się znalazłaś, jest bardzo obciążająca – życiowa zmiana, opieka nad małym dzieckiem, brak własnej przestrzeni i napięcia w relacji z mężem to mieszanka, która może prowadzić do silnych emocji, również złości czy frustracji. To, że kochasz swoje dziecko, nie wyklucza tego, że czasem czujesz się przytłoczona – to ludzkie i nie ma w tym nic wstydliwego.

Jeśli chodzi o relację z mężem – jego wybuchy złości, przekleństwa i wyzwiska są niepokojące. Takie zachowanie to forma przemocy słownej i nie powinno być usprawiedliwiane stresem. To, że po kłótni wszystko wraca „do normy”, nie oznacza, że problem znika – on się tylko odsuwa w czasie.

 

Co możesz zrobić:
– Zadbaj o swoje granice – nie musisz zgadzać się na obrażanie. Warto jasno zakomunikować, co jest dla Ciebie nie do przyjęcia.
– Zwróć się po wsparcie – rozmowa z psychologiem lub terapeutą może pomóc Ci poukładać emocje i znaleźć siłę, by działać.
– Porozmawiaj z mężem na spokojnie (kiedy nie ma konfliktu) o tym, jak się czujesz i co to z nim robi – nie atakując, ale mówiąc o swoich emocjach.
– Jeśli sytuacja się nie poprawia – rozważ pomoc terapeutyczną dla Was obojga lub indywidualną. Wspólne mieszkanie z jego rodziną również może być źródłem napięć i warto to omówić razem.

Masz prawo czuć się bezpiecznie i mieć przestrzeń na odpoczynek. Nie jesteś sama – to dobrze, że szukasz pomocy. To pierwszy krok ku zmianie.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry!

Gdy planujemy rodzicielstwo, oczekujemy na dziecko, często wyobrażamy sobie same dobre chwile z dzieckiem. Planujemy, jacy będziemy jako rodzice, co będziemy robić, a czego unikać...

Nie bierzemy przy tym pod uwagę skrajnego wyczerpania, zmęczenia, wykonywania wielu drobnych powtarzalnych czynności, które nie przynoszą trwałego efektu... Do tego dochodzi samotność, przytłoczenie ciężarem odpowiedzialności, baby blues, rosnące poczucie winy, że nie jesteśmy rodzicami z naszych marzeń, trudne wzorce i traumy wyniesione z domu...

I przepis na trudności gotowy...

Do tego dochodzi mieszkanie razem z teściami i kłótnie z mężem...

Myślę, że warto, aby rozpoczęła Pani terapię indywidualną, podczas której nauczy się Pani wyrażania i zaspokajania swoich potrzeb, sięgania po pomoc i wsparcie, odpuszczania, stawiania granic.

Mężowi też przydałaby się terapia, aby nauczył się regulować emocje (złość) i też zadbać o swoje potrzeby...

Choć z pozoru wydaje się to nierealne przy małym dziecku, to jestem przekonana, że warto. 

 

Pozdrawiam 

Elżbieta Byzdra -Rafa 

Centrum Psychoterapii Jaźniej 

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Katarzyna Jadwiga Lewińska

Pani Asiu, 

Pracuję z kobietami w ciąży i z małymi dziećmi - sytuacje, jakie Pani opisuje, mogą nie tylko mówić o Pani stanie psychicznym i fizycznym (trudności odczuwane po przebytej ciąży, porodzie, połogu, wymagająca opieka nad małym dzieckiem). To także mogą być informacje związane z Waszymi nowymi rolami, jako rodziców, nie tylko partnerów. Jak się oboje czujecie po tej zmianie? Rozmawiacie na ten temat? Czy dyskutowaliście otwarcie na temat Waszych wyobrażeń na temat życia "po dziecku"?

Wspólne mieszkanie z rodzicami męża - czy to przejściowe, czy długoterminowe - może generować napięcia zupełnie naturalne w takim układzie: to ich dom, nawet, jeśli mieszka tam ich "dziecko", to już w zupełnie nowych okolicznościach. 

Zachęcam do poszukania wsparcia dla siebie, także w grupach wsparcia dla mam z maluchami - to świetne środowisko dla kobiet, które wkraczają w świat macierzyństwa - oraz do ustalenia, co jest dla Pani, dla Was najważniejsze, czy jesteście w stanie ustalić też zasady wspólnego mieszkania z Teściami, biorąc pod uwagę ich "teren", jakim jest ich dom.

Pozdrawiam!

Katarzyna J. Lewińska

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne, ale nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak. Silne emocje wobec dziecka, złość czy bezsilność, to częsty efekt przemęczenia, stresu, braku własnej przestrzeni i wsparcia. Takie myśli nie oznaczają, że Pani nie kocha dziecka - mogą być objawem przeciążenia lub depresji poporodowej. Jeśli stają się przytłaczające, warto skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą. To nie słabość, tylko troska o siebie i dziecko. Mąż, mimo stresu, nie ma prawa Pani wyzywać czy poniżać - to nie jest zwykła kłótnia, ale zachowanie przemocowe. Przeprosiny po wszystkim nie zmieniają faktu, że Panią rani. Mieszkanie z teściami dodatkowo podnosi napięcie i odbiera poczucie bezpieczeństwa. Warto z mężem porozmawiać na spokojnie, kiedy emocje opadną, i jasno powiedzieć, że nie zgadza się Pani na takie traktowanie.

 

Życzę wszystkiego dobrego,

Justyna Bejmert

Psycholog

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Mamo Asiu,

 

myślę, że wiele matek miewa skrajne emocje, które wiążą się z macierzyństwem: z jednej strony uwielbiamy to dziecko ponad wszystko, z drugiej zaś jesteśmy przemęczone jego obecnością, płaczem, zaspokajaniem wszelkich potrzeb.

 

Myślę, że najzwyczajniej w świecie potrzebujesz odpoczynku. Musisz o siebie zadbać. Pomyśl (lub pomyślcie) o krótkich wakacjach jedno/dwu/trzydniowych bez dziecka np. wyjazd na weekend i pozostawienie dziecka pod czyjąś opieką. Zadbajcie również o Wasze małżeństwo, dziecko nie powinno być tylko i wyłącznie na pierwszym miejscu. W przeciwnym razie Wasz związek zmierza ku kryzysowi, wręcz już po trochę widać u Was wzajemne obarczanie się pretensjami i winą, a to znowuż wynika z Waszego zmęczenia. Dziecko nie ucierpi, jeśli rodzice, choć na chwilę zaopiekują się sobą, a wręcz na tym zyska. Bo przecież wypoczęty i zadowolony rodzic to szczęśliwe dziecko;)

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Związek po rozwodzie: wyzwania z nową partnerką i dziećmi
Potrzebuję porady. Jestem w trakcie rozwodu. Poznałem w lutym tego roku kobietę, która również była w związku, ale pożegnała partnera. Mają dziecko w wieku 12 lat. Związek toksyczny (narkotyki, przemoc słowna). Spotykamy się, bliskość i wspólne wakacje też były . Jednak ukrywamy naszą relacje z powodu rozwodu. Mam dzieci małe w wieku 6 i 8 lat. Czasem muszę przekładać plany dotyczące spotkań z partnerką że względu na dzieci. Od jakiegoś czasu partnerka ma coraz większe oczekiwania względem Nas . Choćby ostatnio ustaliliśmy że przyjadę w drugi dzień świat do niej na obiad oraz kolacje i noc . Zaproponowała że spotkamy się z jej rodzicami także. Zgodziłem się ale chce to robić stopniowo, czyli spotkać się powiedzmy na kawę na 2h z jej rodzicami. Mieszkają obok jej domu . Nie ustaliliśmy godziny spotkania , ale zasugerowałem, że będę na 15-16 godzinę ze względu na przyjazd moich rodziców do mnie na kawę w południe. Moi rodzice nie wiedzą że kogoś mam. Partnerka stwierdziła że skoro tak to najlepiej wogole nie przyjeżdżać, że łaski bez że będę. Że chciała zrobić dla Nas obiad i kupiła produkty aby zatroszczyć się o mnie . Jednak przecież przyjazd na godzinę 15 nie wyklucza wspólnego posiłku , moim zdaniem. Ustaliliśmy wcześniej na początku zasady relacji ,że będziemy ze sobą szczerzy , lojalni , szanowali siebie oraz rozmawiali dużo aby rozumieć siebie. Partnerkąa ostatnio stwierdziła że nie chce już czekać na nie wiadomo co. A ustaliliśmy że czekamy na rozwód. Znala zasady. Ostatnio stwierdziła, że gdyby miała kolegę to by poszła z nim na bal ,ze ona chce żyć. Mi nie przeszło nawet przez głowę aby umówić się z inną kobieta niż ona i iść na imprezę. Do tego dochodzi kwestia dzieci bo stwierdziła, że nie wie czy podoła w kwestii dzieci abym dzielił uwagę między nią a dziećmi. Ze ona sie nie dzieli z nikim czymkolwiek.Zaczynam myśleć że to niedojrzała kobieta która zmienia zasady gry w trakcie relacji. Zmieniam życie i staram się łączyć relacje z dziećmi oraz z nią ale jest to niezauważalne i niedoceniane. Stwierdziła wczoraj, że skoro nie mogę jej dać poczucia bezpieczeństwa, spełniać jej oczekiwan to ona nie spełni moich i to nie jest związek wg niej . Stwierdziła że po co spotkania wogole, skoro sugeruję jej, że to jest związek ale bez nazwy jakby . Jej syn mnie akceptuje i lubi, ale ona chce żyć po swojemu. Jej siostra ktora ma 21 lat , zaproponowala jej ten bal. Do tego ta siostra przyjezdza w drugi dzień świąt do jej rodziców i chce mnie poznac . Spotkanie moje zostalo przez partnerke ustalone chyba godzinowo pod jej siostre i rodziców, bo nie bylo mowy o takim spotkaniu w dluzszym wymiarze czasowym . Nie rozumiem jej i złamania zasad które ustaliliśmy wcześniej ,ktore mialy byc na dobre i na złe. Stwierdziła że brak spotkań to brak oczekiwań. Z jej ust padały słowa o uczuciu do mnie miłości i "kocham cię", że to świadome z jej strony . A ostatnio tłumaczy się, że to tylko była teoria a praktyka ją przerasta. Na pytanie jak to dalej sobie wyobraża zyjac jak single odpowiedziała że nie wie . Na pytanie czy jest w stanie na mnie czekać odpowiedziała że męczę ją takimi pytaniami. Że nie będzie mi odpowiadać na takie pytania.
Czy można zbudować więź emocjonalną z rodzicami w dorosłym życiu?
Witam, mam 22 lata, od roku chodzę na psychoterapię. Może to dziwić, ze pomimo terapii zadaje tu pytanie zamiast swojemu terapeucie, aczkolwiek do następnego pytania zostało 3 dni, a nurtuje mnie jedno pytanie, które ciąży na mnie. Otóż na terapie przyszedłem z powodu lęków. Po roku terapii znam ich źródło, wiem ze są one wynikiem moich relacji z rodzicami, w których nie czułem się wystarczająco bezpiecznie i byciem przyjętym. Mimo wszystko zawsze relacje z rodzicami nie były na aż tak złym poziomie jakby się wydawało. Bardzo ciąży na mnie uczucie tego, iz nie czuje więzi emocjonalnej z rodzicami takiej jakbym chciał. Czuje ze moi rodzice obecnie się zmienili niż jak byłem młodszy i maja więcej przestrzeni na moje uczucia. Czy jest szansa żeby w tym wieku zbudować z nimi jeszcze więź emocjonalna? Poprzez na przykład głębsza rozmowę o tym czego mi brakowało i jak na prawdę się czuje przy nich (nigdy wcześniej im tego nie mówiłem).
Związek a relacje partnera z ex i dzieckiem - czy to normalne?

Jestem z facetem od w sumie roku jako związek, wcześniej spotykaliśmy się bardziej jako przyjaciele może coś więcej, ale każdy miał wolną drogę. Od roku spotykamy się oficjalnie w związku, jednakże mój partner ma dziecko ze swoją ex, do której jeździ na całe dnie, niby bawiąc się przez ten czas tylko i wyłącznie z dzieckiem, ponieważ jak twierdzi, pracuje za granicą i po tak długiej nieobecności chce spędzić czas tylko i wyłącznie z dzieckiem. Problem w tym, że jeśli wchodzę na temat tego, żeby dziecko brał do siebie, to tłumaczy się tym, że dziecko (5lat) doznałaby szoku i nie pójdzie tak z nim, ponieważ go długo nie widziało. Jego ex przez ten cały czas siedzi sobie w domu. 

Do tego od jakiegoś czasu zmieniła zachowanie, jak wcześniej zabraniała kontaktów, nie chciała, żeby przyjeżdżał, tak teraz sama pisze, wysyła jakieś memy i nawet przyjeżdża pod jego nieobecność do jego domu. Czy to jest normalne? 

Czy normalne jest to, że on nie chce zrobić nic w kierunku, takim żeby dziecko zabrać do siebie do domu? 

Co prawda cały czas mnie zapewnia, że go nic nie łączy i jedynie jego jazdy kończą się na kontaktach z dzieckiem, ale jednak cieszy się z tego, że ich relacja się poprawiła, bo razem rozmawiają będąc u niej w domu i jak mówi to chyba dobrze, że córka widzi, że mamy dobry kontakt ze sobą?

Mąż nie szanuje mnie, nie szanował małżeństwa, zostawił mnie samą, uciekł w trakcie mojej ciąży. Co on robi?
Witam, mam ok 40 lat jestem na etapie rozwodu z mężem po 4 latach małżeństwa, z którego mam 3letnie dziecko. Trudno mi zrozumieć postępowanie męża, który nie podjął walki o te małżeństwo, choć wydawałoby się, że była to wyjątkowa miłość i coś więcej co nas połączyło. Po 10 dnia po ślubie zaszłam w ciążę i mam wrażenie, że to wszystko zmieniło pomiędzy nami, przestał mnie adorować dotykać w dodatku obowiązki spadły na nas jak grom z nieba, zero wyrozumiałości szerzące się pretensje tylko pogrążały pojawiający się konflikt w dodatku kontrola mojej osoby w każdym aspekcje życia. W dodatku wrracanie się tesciow we wszystko co robiłam szczególnie w wychowanie i pielęgnację synka. Czuję, że chyba nie darzył mnie takim samym uczucie, tylko uciekł od wszystkiego gdy zrobiło się bardzo gorąco. Nawet powiedział, że nie zrezygnuje z rodziców. Dla niego i rodziny poświęciłam wszystko i obecnie zostałam bez pracy, mieszkania i środkow do życia, w dodatku cały czas wykorzystuje dziecko do swoich celów aby mi jeszcze bardziej dołożyć, sam złożył pozew a roznosi plotki obwiniajac mnie o wszystko,manipulujac małym, przekupiujac jego uczucia. który już ma problemy z emocjami i zaczyna się gubić. Najgorsze w tym jest fakt, że mi szkoda dziecka i aby mu zaoszczędzić stresu i całej tej paranoi byłam gotowa nawet do powrotu, jednak mąż zaproponował mi przychodzenie do nich w dni jego opieki i mojej po pracy u panie go i wyjście, stwierdził także że możemy żyć bez ślubu tak żeby każde miało otwarte drzwi. Tylko ja wiem, że nie szanował mnie w małżeństwie, a co będzie bez niego. Proszę mi pomóc to wszystko zrozumieć, czemu złożył pozew i nęka mnie w smsach, bym zgodziła się tak żyć dla dobra dziecka
Moja Mama ma 57 lat. Jest po dwóch rozwodach. O rozpad obwiniała byłych Mężów , że to Oni byli Ci "źli". Z czasem zaczęłam zauważać niepokojące zachowania Mamy.
Moja Mama ma 57 lat. Jest po dwóch rozwodach. O rozpad obwiniała byłych Mężów , że to Oni byli Ci "źli". Z czasem zaczęłam zauważać niepokojące zachowania Mamy , co zmieniło moje zdanie odnośnie Jej Ex Mężów. Według mnie nie wytrzymali z Nią psychicznie. Odnoszę wrażenie , że jest z Nią coraz gorzej. Od dawna zwraca na siebie uwagę w perfidny sposób. Dużo kłamie , próbuje czarować innych ludzi w jakich to Ona krajach nie była , kłamała też w sprawie swoich zmarłych Rodziców stawiając Ich na wysokich szczeblach zawodowych , gdzie żyli jaki przeciętni "Kowalscy" , opowiada osobom czy zna czy nie ile to Ona operacji nie przeszła , że już prawie umarła kilka razy. Ciągle symuluje jakieś choroby , widocznie coś Ją boli , źle się czuje , a po dosłownie kilku minutach cudowne ozdrowienie , może chodzić i wstać. Ona myśli , że tego nie widać , ale widać. Zarabia całkiem sporo , na wiele rzeczy Ją stać a mimo to potrafi chodząc po Sklepach "przypadkiem" coś wrzucić do torebki. Jest zależna całkowicie ode mnie , mojego Męża i Sióstr , które są mobilne. Narzuca wyjazdy służbowe na Mojego Męża raz w tygodniu , z czego nie jest zadowolony , bo też pracuje i ma pół dnia w plecy , przez co po miesiącu takich wyjazdów zaczął narastać konflikt między mną a Mężem. Irytujące jest to , jak traktuje ludzi , szczególnie byłych Mężów (w tym jeden to Mój Tata). Z Tatą mam świetny kontakt od kiedy odszedł. Wydaję mi się , że Mama jest tak o to zazdrosna , że próbuje relacją tą Naszą popsuć , wypisując do Niego jakiegoś głupoty na portalu społecznościowym. Próbowała 2 lata po rozwodzie wejść w kolejny związek , który szybko okazał się nie wypałem z Jej strony. Nic nie czuła do Partnera a mimo to , rok czasu Go zwodziła dla własnych celów. Majętny Pan , bardzo w porządku , kawałek nieba by Mamie uchylił a mimo to , nie doceniała nic. Zaczęła przesadnie o siebie dbać , ubierać się jak nastolatka , ma pociąg do Młodszych (tak było w przypadku Ex Mężów). Każda próba podjęcia rozmowy z Nią kończy się obrażaniem , atakowaniem i płaczem i usprawiedliwianie się tym , że to wina mojego Taty i Ex Męża za to , że Jej się 2 życiu nie układa. Od jakiegoś czasu zaczęła sięgać po alkohol. Bierze bardzo dużo leków i wie , że nie może pić , mimo to robi to być może już systematycznie. Przyjeżdżając od czasu do czasu do mnie do domu potrafi w nocy po cichu wypić to co trzymam z alkoholu w lodówce , i potrafi nalać do butelki wodę dla zmyłki , że nic nie ubyło. Kiedy wypiła 4 piwa naraz i schowała puste butelki do lodówki , żeby też nikt się nie skapnął. Czuję , że przestaje ufać własnej Matce , strach Jej cokolwiek powiedzieć , bo przekaz do Znajomych idzie w bardzo podkoloryzowany sposób. Z małej błahostki potrafi zrobić wielki dramat i zasiać panikę u innych albo bardzo namieszać. Nie będę podawać Jej zawodu , ale pracuje na codzień z wieloma ludźmi którzy borykają się z takimi problemami jak Ona. Wieki osobom latami pomogła i pomaga dalej. Jest autorytetem dla tych Pacjentów. Dlaczego nie może poradzić sobie z własnym życiem ? Jak Jej pomóc ? Chodzi do Psychiatry , pewnie tylko po receptę żeby się nałykać leków , które według mnie też mogą mieć negatywne wpływ na Nią i Jej zachowanie. Nie wiem co się z Nią dzieje , przestaje Ją poznawać i zaczynam się bać tego co będzie dalej...
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!