Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z emocjonalną chwiejnością i PTSD jako młoda osoba dorosła

Witam. Choruję na zaburzenia osobowości a mianowicie osobowość chwiejna emocjonalnie oraz ptsd. Jednak nie korzystam z pomocy specjalisty. Niedawno skończyłam 18 lat, przed ich ukończeniem ostatni raz uczęszczałam na terapię w wieku 15 lat. Od tamtego też czasu nie biorę leków. Nie była to moja decyzja a moich rodziców, mimo próśb niestety nie rozumieli że ja tej pomocy potrzebuje. Od niedługiego czasu znów moje samopoczucie się pogorszyło, pojawiły się stany, kilkugodzinne pojawiające się nieregularnie co kilka dni w czasie których czuję nieustającą panikę i nie umiem jej opanować. Jakby rozrywało mnie od środka, oprócz niej są na przemian nagły przypływ energii, chęć do działania, motywacja a gdy zabieram się za zamierzone rzeczy jest nagły spadek, myśli że nie dam sobie rady, nie jestem w stanie tego zrobić itp. Nie chcę wychodzić wtedy do ludzi, mimo że bardzo potrzebuje kogoś obok. Jestem rozdrażniona, fizycznie spięta co objawia się zaciśniętą szczęka, bólami głowy i brzucha. Nie jestem w stanie w żaden sposób sie uspokoić. Sprawia mi to ogromny problem, bo pojawia się to głównie rano, przed wyjściem do pracy. Najczęściej zostaje wtedy w domu bo zwyczajnie mam problem z ubraniem się i wyjściem. Lubię swoją pracę i ludzi którymi się tam otaczam. Nie wiem co może powodować ta panikę skoro środowisko naprawdę jest komfortowe. Co do terapii bardzo chciałabym iść do specjalisty ale nie potrafię sie przełamać. Nie wiem z czym mam właściwie problem i na jakiej płaszczyźnie. Boje się że nie umiałabym po tylu latach wyjaśnić wszystkiego co czuje
Beata Czerny

Beata Czerny

Z Pani opisu wynika, iż cierpi Pani już od wielu lat. Rozumiem, że może być to trudne, kiedy wracamy do bolesnych wydarzń i emocji, próbując je wyjaśnić komuś obcemu. Proszę jednak spróbować nam zaufać, w bezpiecznej atmosferze gabinetu psychoterapeutycznego znajdzie Pani ulgę, która przełoży się na jakość Pani codziennego funkcjonowania. Obecnie jest już Pani pełnoletnią, pracującą zawodowo osobą, która sama podejmuje decyzje, co do ewentualnego leczenia, czy terapii - proszę z tego skorzystać.

Pozdrawiam serdecznie: 

Beata Czerny - Gabinet Geneza Tychy

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Przede wszystkim chcę Ci powiedzieć, że to, co czujesz i objawy jakie opisujesz zdecydowanie wygląda na sygnały alarmowe przeciążonego układu nerwowego.

 

Dlaczego czujesz panikę, skoro lubisz pracę? To również jedno z najczęstszych pytań w gabinecie. Odpowiedź kryje się w mechanizmach typu Borderline oraz PTSD. Pierwsze co mi się nasuwa to reaktywność układu nerwowego, w której Twoje ciało jest w stanie ciągłego "czuwania" (hypervigilance) z powodu PTSD. Nawet jeśli środowisko w pracy jest bezpieczne, Twój mózg może interpretować sam proces wychodzenia z domu, oceniania przez innych czy odpowiedzialność jako zagrożenie. Kolejną sprawą jest lęk przed porzuceniem lub/i oceną. W osobowości chwiejnej często pojawia się mechanizm: "Lubię tych ludzi, więc boję się, że zawiodę lub że oni zobaczą, że sobie nie radzę". Ta presja, by wypaść dobrze przed osobami, które cenisz, paradoksalnie generuje paraliżujący lęk. Można zauważyć również sporo objawów somatyzacyjnych. Zaciśnięta szczęka, bóle brzucha i głowy to klasyczne objawy zamrożonego stresu. Twoje ciało krzyczy "ratuj się", podczas gdy Ty logicznie wiesz, że nic złego się nie dzieje. A te nagłe skoki motywacji i natychmiastowe załamania są typowe dla chwiejności emocjonalnej. To nie jest lenistwo ani brak silnej woli. To rozregulowanie emocji. Twoja psychika "zapala się" do działania, ale gdy tylko pojawia się cień trudności lub lęku, mechanizm obronny natychmiast "odcina prąd", żeby chronić Cię przed porażką.

 

Zastanawiasz się również czy uda Ci się przełamać, żeby wrócić na terapię. To zupełnie naturalne, że po 3 latach przerwy czujesz opór. Przede wszystkim pamiętaj, że nie musisz "wiedzieć, jaki masz problem": To nie Ty masz postawić diagnozę. Twoim jedynym zadaniem na pierwszej wizycie jest powiedzenie: "Czuję panikę rano, nie mogę wyjść do pracy, moje ciało jest spięte i nie radzę sobie z emocjami". To specjaliście płacisz za to, żeby pomógł Ci to nazwać i uporządkować. Poza tym, nie musisz opowiadać wszystkiego od razu. Dobra terapia to proces. Możesz zacząć od tego, co się stało dzisiaj rano. I tak sobie myślę, że Jesteś już dorosła – pełnoletnia. Teraz to Ty decydujesz o swoim leczeniu. Rodzice nie mogą go już przerwać. To daje Ci bezpieczeństwo i ciągłość, której zabrakło, gdy miałaś 15 lat.

 

Jesteś bardzo dzielna, że mimo takich trudności starasz się pracować i szukasz odpowiedzi. To pokazuje, że Twoja "część zdrowa" jest bardzo silna i chce o Ciebie walczyć.

 

Wszystkiego dobrego!

Patrycja Wójcik

Aleksandra Moskal

Aleksandra Moskal

Magdaleno, zdaję sobie sprawę że podzielenie się tym co przeżywasz i z czym aktualnie się mierzysz mogło być trudne. Dlatego bardzo doceniam, że mimo wszystko zdecydowałaś się sięgnąć po pomoc i zadać pytanie. Emocje, które Ci towarzyszą w tym momencie są bardzo adekwatne i na miejscu. Warto pamiętać o tym, że czasami samo poczucie dyskomfortu / gorszego samopoczucia jest wystarczającym powodem aby sięgnąć po wsparcie. W Twojej wypowiedzi zauważam też pewną niepewność w zlokalizowaniu konkretnej trudności - warto pamiętać, że to również leży w kompetencjach specjalisty aby pomóc to znaleźć i nazwać a także poszukać sposobu na polepszenie obecnej sytuacji. Życzę Ci wszystkiego dobrego, Ola.

Maja Karcz-Szmatowicz

Maja Karcz-Szmatowicz

Dzień dobry, 

wyobrażam sobie, że doświadczanie tak silnych i różnych emocji musi być dla Pani bardzo trudne, zwłaszcza że nie rozumie Pani ich źródła. 

 

Przyczyny takiego stanu mogą być bardzo różne - może on wynikać z przytłoczenia, przeciążenia, może być następstwem trudnych wydarzeń, ale również może być związany ze stanem zdrowia i z wieloma innymi rzeczami.

 

Pisze Pani, że chciałaby Pani iść do specjalisty, ale nie wie Pani jak opowiedzieć o problemie. Myślę że warto by było skorzystać z pomocy psychoterapeuty, ponieważ właśnie na psychoterapii będzie Pani mogła lepiej zrozumieć źródła swoich trudności i nauczyć się radzić sobie z nimi. 

 

Rozumiem Pani obawy związane z tym, jak opowiedzieć o swoim problemie. Takie trudności są normalne, zwłaszcza jeśli doświadczamy tak wielu emocji. 

 

Z perspektywy psychoterapeutki chciałam Panią zapewnić, że jako pacjentka, nie musi Pani umieć wszystkiego dokładnie opowiedzieć. Rolą terapeuty jest to, żeby poprowadzić rozmowę w sposób ułatwiający Pacjentowi opowiedzenie o sobie i swoich problemach.

 

Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!


 

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

To, co Pani opisuje, bardzo pasuje do obrazu długotrwałych trudności po traumie i zaburzeniach osobowości: silna panika, wahania energii i motywacji, napięcie w ciele, kłopot z wyjściem z domu, mimo że praca sama w sobie jest dla Pani w porządku. To znaczy, że organizm nauczył się reagować lękiem i napięciem na pewne sytuacje (np. poranek, wyjście z domu), niezależnie od tego, czy obiektywnie jest tam zagrożenie. To jest skutek wcześniejszych doświadczeń, a nie Pani wina.  

To, że bez wsparcia specjalistów udźwignęła Pani kilka lat i teraz szuka Pani pomocy, świadczy o dużej sile i świadomości swoich potrzeb. Jako osoba pełnoletnia ma Pani pełne prawo samodzielnie zapisać się do psychoterapeuty i psychiatry, niezależnie od decyzji rodziców z przeszłości. Lęk  – to nie jest dowód, że Pani sobie nie poradzi, tylko że temat jest dla Pani ważny i obciążający. 

Ze względu na opisaną diagnozę, nasilenie objawów i wpływ na codzienne funkcjonowanie, naprawdę warto rozważyć konsultację psychiatryczną – po latach bez leczenia stan mógł się zmienić i dobrze, żeby ktoś z zewnątrz spokojnie ocenił, czy teraz leki mogłyby Pani pomóc. Jeśli natomiast pojawiłyby się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, wtedy nie czeka Pani na wizytę planową, tylko szuka pilnej pomocy: izba przyjęć, SOR, telefon kryzysowy, lokalny punkt interwencji kryzysowej.  

Na dziś – nawet jeśli jeszcze nie jest Pani gotowa umówić wizyty – może Pani zacząć od bardzo małych kroków: w trakcie porannej paniki spróbować choć przez kilka minut świadomie rozluźniać szczękę i barki, skupić się na pięciu rzeczach, które Pani widzi, czterech, które czuje dotykiem, trzech dźwiękach, które słyszy. To nie „naprawi” wszystkiego, ale może trochę obniżyć napięcie w ciele, aż do czasu, gdy będzie Pani w procesie terapii. Pani problem jest realny i wystarczająco „poważny”, by szukać pomocy – nie musi Pani najpierw wszystkiego idealnie nazwać, żeby mieć do niej prawo.

 

Z poważaniem 

Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

Natalia Bonisławska

Natalia Bonisławska

Dzień dobry

Bardzo mi przykro, że wtedy kiedy Pani tego bardzo potrzebowała nie miała Pani zapewnionej opieki specjalistów. Objawy o których Pani wspomina: rozdrażnienie, napięcie ciała, zaciśnięta szczęka, bóle głowy i brzucha mogą być ściśle powiązane ze skutkami stresu pourazowego oraz wzmożonego napięcia. Wyobrażam sobie, że takie funkcjonowanie jest dla Pani wyczerpujące. Bardzo zachęcam Panią do tego by Pani spróbowała wrócić pod opiekę specjalistów, to może realnie poprawić Pani stan. Specjalista powinien pomóć Pani o tym opowiedzieć, dopytać o ważne kwestie tak by było Pani łatwiej opowiedzieć o tym co się dzieje i jak się Pani czuje. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Natalia Bonisławska

Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry
Proszę się nie obawiać spotkania ze specjalistą, on sam jest w stanie dopytać i poprowadzić proces wywiadu. Z nurtów które mogą by pomocne w Pani sytuacji - CBT, terapia schematów, EMDR.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Magdaleno,

 

Z Pani treści moim zdaniem to wygląda na realne objawy, z którymi trudno radzić sobie samodzielnie. Fale paniki, napięcie w ciele, nagłe wzloty i spadki, to bardzo obciążające doświadczenie.Nie musi Pani wiedzieć dokładnie, „co to jest” ani umieć wszystkiego poukładać. Wystarczy pójść i powiedzieć: „Od jakiegoś czasu mam takie objawy…” – dokładnie tak, jak napisała Pani tutaj. To już jest punkt wyjścia.

Obawa przed terapią jest zrozumiała ale fakt, że myśli Pani o powrocie po pomoc, pokazuje, że bardzo chce Pani o siebie zawalczyć i ma Pani do tego pełne prawo.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Pani Magdaleno, przede wszystkim chcę Panią zapewnić, że to, co Pani teraz czuje – ten lęk przed pójściem do specjalisty i obawa, że nie potrafi Pani ubrać swoich emocji w słowa – jest całkowicie zrozumiałe. Trzyletnia przerwa w leczeniu, na którą nie miała Pani wpływu, mogła sprawić, że czuje się Pani teraz zagubiona w swoich objawach.

To, co Pani opisuje np. ataki paniki, napięcie fizyczne, huśtawki energii, to bardzo jasne sygnały od Pani organizmu, który jest w stanie permanentnego czuwania. Proszę pamiętać, że nie musi Pani wiedzieć, na jakiej płaszczyźnie leży problem – od tego jest specjalista, by pomóc Pani to poukładać. Na pierwszą wizytę nie trzeba przychodzić z gotową analizą; może Pani nawet pokazać terapeucie ten tekst, który napisała Pani tutaj. On doskonale opisuje Pani stan.

Jako osoba pełnoletnia ma Pani teraz prawo do decydowania o sobie. Skoro lubi Pani swoją pracę i otaczających Panią ludzi, warto powalczyć o ten komfort, by lęk nie odbierał Pani tego, co sprawia przyjemność. Pierwszym krokiem nie musi być długa opowieść o przeszłości, a po prostu zajęcie się tym, co dzieje się tu i teraz z Pani ciałem i poranną paniką. 

Proszę dać sobie szansę na życie bez tego ogromnego napięcia.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Dzień dobry Pani Magdaleno,

z Pani opisu widać, że od dłuższego czasu mierzy się Pani z bardzo silnymi i trudnymi emocjami, które utrudniają normalne funkcjonowanie. Nic dziwnego, że jest to dla Pani tak trudne.

 

Co niezwykle istotne to to, że przez kilka lat była Pani pozbawiona pomocy, której Pani potrzebowała. To mogło sprawić, że dziś powrót do specjalisty budzi dużo lęku i niepewności. Wiele osób ma podobną obawę – że po dłuższej przerwie nie będą potrafiły wszystkiego wyjaśnić albo nie będą wiedziały od czego zacząć.

 

W praktyce na terapii nie trzeba opowiadać wszystkiego od razu ani mieć wszystkiego uporządkowanego. Wystarczy zacząć od tego, co dzieje się teraz – od tych stanów paniki, napięcia czy trudności z wyjściem do pracy. Reszta bardzo często układa się stopniowo w trakcie rozmów.

 

Z Pani słów widać też, że ma Pani dużą świadomość swoich przeżyć i tego, że potrzebuje wsparcia. To już jest ważny krok. Dlatego naprawdę warto rozważyć ponowny kontakt ze specjalistą – najlepiej psychologiem, z którym porozmawia Pani dokładnie o Pani odczuciach i dolegliwościach i który zastosuje odpowiednie oddziaływania lub skieruje Panią do psychiatry czy psychoterapeuty w określonym nurcie adekwatnym do Pani potrzeb. Taka pomoc może pomóc Pani zrozumieć, co się dzieje i znaleźć sposób, by odzyskać dobrostan. Nie musi Pani wszystkiego wyjaśniać idealnie ani od razu. Najważniejsze jest to, żeby nie zostawała Pani z tym sama.

 

Pozdrawiam serdecznie

Iwona Chrzanowska

Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, 

Doświadczenia, które Pani opisuje mogą być bardzo obciążające i powodować dodatkowe napięcie. Warto zgłosić się do specjalisty, który dzięki różnym narzędziom i wiedzy będzie w stanie pomóc Pani zidentyfikować źródło trudności i odzyskać dobrostan psychiczny. Nie trzeba mieć gotowej formułki problemu, wystarczy, że określi go Pani tak jak w tym pytaniu, a rolą terapeuty będzie poprowadzenie rozmowy w taki sposób aby lepiej zrozumiała Pani siebie i swoje trudności. 
Pozdrawiam i życzę powodzenia 

Weronika Trojan 

 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co opisujesz, brzmi jak bardzo intensywne i trudne doświadczenia – szczególnie ta panika, napięcie w ciele i nagłe zmiany między „mam siłę” a „nie dam rady”. Nic dziwnego, że w takich momentach trudno wyjść z domu, nawet jeśli sama praca jest dla Ciebie w porządku.

To, że nie korzystałaś z pomocy przez kilka lat, nie znaczy, że coś jest „za późno” albo że nie dasz rady wrócić. Twoje reakcje nie biorą się znikąd – często takie stany pojawiają się niezależnie od tego, czy otoczenie jest obiektywnie bezpieczne.

Rozumiem też lęk przed powrotem do specjalisty i poczucie, że trzeba będzie „wszystko od nowa tłumaczyć”. W praktyce nie trzeba opowiadać całej historii naraz – można zacząć od tego, co dzieje się teraz i co jest najbardziej obciążające.

To, że chcesz pomocy i o tym piszesz, już pokazuje, że jakaś część Ciebie chce zadbać o siebie, mimo trudności.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

narcyz

Darmowy test na osobowość narcystyczną

Zobacz podobne

Napady lęku po omdleniu- na tyle boję się kolejnego takiego zdarzenia, że gdziekolwiek jest duszno od razu skacze mi tętno i czuję napad lęku.
Witam, chciałabym dowiedzieć się jak łatwo i skutecznie mogę radzić sobie z atakami paniki czy nieuzasadnionym lękiem. Od około dwóch miesięcy zaczęłam przejmować się zdrowiem po tym jak pierwszy raz w życiu spadł mi cukier do tego stopnia, że prawie zemdlałam. Nie mam żadnych problemów z cukrem, ale mam insulinooporność (wysoki poziom insuliny), która może prowadzić do cukrzycy, więc bałam się czy to nie jest już początek cukrzycy. Mimo dużej ilości wizyt u lekarzy, którzy powiedzieli, że nic mi nie jest, nadal bardzo na siebie uważałam, nie raz oddalając się przez to od znajomych i życia dookoła mnie. Parę tygodni potem lęk o zdrowie znacznie zniknął, ale niestety pojawiły się inne, np. gdy zrobiło mi się duszno w łazience pod prysznicem. Od tego czasu zawsze, gdy tam wchodzę, tętno skacze mi do 120- 130, nawet kilka razy do 150!, czyli zakładam, że to po prostu panika przed ponownym zdarzeniem się tej sytuacji. Zawsze lubiłam długo przebywać w tym pomieszczeniu a teraz wszystko robię jak najszybciej byle tylko wyjść z tej "duchoty". Nawet jak zostawię uchylone drzwi, przez które na pewno wpływa powietrze to moja głowa nadal twierdzi, że jest zbyt duszno. Tak samo teraz- jestem chora na covid przez co jestem osłabiona i raz źle poczułam się w kuchni, więc kolejne pomieszczenie powoduje u mnie stres. To jest chyba jeszcze bardziej uciążliwe (bo w łazience wystarczy, że szybko wejdę pod prysznic i już) bo zawsze lubiłam i nadal lubię gotować, pomaga mi to nie raz w relaksacji, ale po jakimś czasie muszę wstać od jedzenia po to by nie zwariować.:( Przy takich stanach czasami też mam niewielkie poczucie odrealnienia, które mija praktycznie od razu ze spadkiem tętna i uspokojeniem się. Poczytałam trochę o tym i myślę, że mogą to być w jakimś sensie ataki paniki, ale nie chcę oczywiście sama się diagnozować, dlatego liczę na jakąś radę co robić i czy warto iść do specjalisty. :)
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać.
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać. Od zawsze czułam się troszkę bardziej wrażliwsza niż inne dzieci. Dzieciństwo miałam udane, chodziłam do przedszkola, bardzo lubiłam tam spędzać czas. Byłam uśmiechniętą i głośną dziewczynką. Podobno nigdy nie raczkowałam, co zaskoczyło moich rodziców. Poza tym nic nadzwyczajnego się nie działo. Na świat w końcu przyszła moja młodsza siostra, na którą bardzo się cieszyłam. Nie byłam nigdy o nią zazdrosna. Bardzo lubiłam się z nią wygłupiać, bawić. Mam jedno wspomnienie, które będzie w stanie przybliżyć mój problem, do którego opisania zmierzam. Moja siostra miała maskotkę z wbudowaną pozytywką. Gdy się pociągnęło za sznureczek, to ta zaczynała grać. Prawie za każdym razem, kiedy słyszałam tę melodię, zaczynałam płakać, albo byłam po prostu bardzo przygnębiona (tak jest zresztą do dzisiaj). W szkole podstawowej zaczęły się moje duże trudności z nauką - przez całą moją edukację miałam ogromny problem z matematyką i innymi przedmiotami ścisłymi. Za to dobrze szły mi języki obce, a później w gimnazjum odkryłam miłość do języka polskiego. W podstawówce również doszło do rozwodu moich rodziców i z tego czasu nic nie pamiętam. Po prostu w pewnym momencie moich wspomnień tata zniknął z domu i mieszkał gdzieś indziej. Ta wrażliwość odnośnie zabawek wciąż przewijała się przez moje życie - bardzo mnie boli, gdy ktoś wyrzuca swoje pluszowe misie, psuje lalki itd. Ja w swoim pokoju wciąż mam dwie półki z pluszakami, a w łóżku mam ich jeszcze więcej. Niedawno moja siostra naszykowała do oddania dla naszej kuzynki swoje stare zabawki (jakieś pluszaczki, lalki, figurki, koniki) i również to sprawiło, że się rozpłakałam. Chciałam zaznaczyć, że jestem świadoma, że jestem dorosła. Chodzę na studia, mam przyjaciół, pracuję. Jednak ta wada, o której wspomniałam, trochę mi utrudnia życie. Jak wspomniałam na początku, zawsze byłam wrażliwa, szybko się wzruszam podczas słuchania muzyki, oglądania filmów, bardzo lubię pomagać innym, nie potrafię znieść widoku, gdy ktoś płacze, cierpi. Jestem jeszcze typem domatorki, gdy tylko wyjeżdżałam gdzieś na wakacje (nawet gdy miałam 16lat), to czasami mi się łza kręciła w oku, że opuszczam dom, mimo że wiedziałam, że przecież znowu do niego wrócę. Bardzo proszę o porady, czy to może mieć coś wspólnego z moim dzieciństwem? Czy to po prostu moja cecha charakteru i tak mam? Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
Mąż nie wspiera mnie w przemocowej relacji z moją matką, a ja wciąż jestem przez nią traktowana, jak śmieć. Znosiłam przemoc psychiczną, fizyczną w domu.
Witam. Moja matka odnosi się do mnie jak do "śmiecia", mąż mówi, że mnie nienawidzi, mąż oschle mnie traktuje od momentu jak mu oznajmiłam, że chodzę do psychiatry, żeby mi pomógł, żebym mogla funkcjonować normalnie, a chodzę do psychiatry przez to, co mi ojciec robił, co mi matka robiła i co jest tych ich zachowań skutkiem - u mnie lęki napadowe leczone Alproxem, jako jedyny mi pomaga, jesteśmy po ślubie 3 lata a razem 5 lat. W wieku 7 lat zmarł mój ojciec nagle w wypadku samochodowym, który mnie molestował jak nie było mojej mamy w domu, kiedy była na nockach. Kiedy mówię mężowi, że matka odnosi się z taką nienawiścią do mnie takim złym tonem, nie tak, jak kochający rodzic do dziecka, które jest kochane, to idzie się zamknąć do drugiego pokoju, zakłada słuchawki na uszy i ma wszystko gdzieś. Prosze go, żeby porozmawiał z mamą na spokojnie, to do mnie z tekstem -" sama sobie z nią rozmawiaj". U nas jest zupełnie na odwrót. Widać u matki po zachowaniu, że matka mnie nienawidzi, że mnie nie chce jako swojego dziecka, jestem jej biologicznym dzieckiem (wiele razy mi groziła, że mnie odda do domu dziecka, bo miałam problemy emocjonalne po odejściu ojca i nie chciała mi pomóc), matka mnie biła, a ja się broniłam. Do dziś mam bliznę na lewym nadgarstku, po tym jak dostałam skórzanym pasem, matka celowała mi wtedy w głowę, ochroniłam się ręką i wtedy w tą rękę dostałam, że aż mi skóra pękła, mam dużą bliznę do tej pory, lęki napadowe przez zachowanie matki, bo ciągle od 7 roku życia się na mnie wydzierała i to prawie zawsze bez powodu, np. jak ją ktoś wyprowadził z równowagi w pracy lub jak się nie wyspała w dzień, kiedy przygotowywała się na nockę i wiele innych powodów. Przeszłam piekło jak się nade mną znęcano zawsze psychicznie i często fizycznie od 3 klasy szkoły podstawowej do 1 klasy szkoły zawodowej i matka mi nigdy w to nie uwierzyła i nie wierzy do dziś, jeszcze mnie wyśmiewa, że robię z siebie wariatkę (to samo mówi mi mąż) nie wiem czy to dowód ,ale mam blizny na rękach do dziś po cięciu się, gdy przechodziłam piekło w szkole .
Problemy z relacją z siostrą, która podejrzewa u siebie autyzm i ADHD
Mam siostrę, ktora jest juz dorosła. Od paru miesięcy zachowuje sie dziwnie, probuje udowodnic ze ma autyzm czy ADHD. Poczytała o tym kiedys dosc duzo I z dnia na dzien po prostu jest coraz gorzej, chodzi do psychologa ale to ja bardziej przekonuje ze ma. Nie wiem czy to sie nie zaczęło odkad rodzice dowiedzieli sie o moim samookaleczaniu głównie prsez mame, bo na mnie spadła cała ta atencja i wszystko w tamtym momencie. Do tego ja tez szukam psychologa bo znów mam gorszy okres, nie jest zbyt dobrze. Poprosiłam siostrę o pomoc, a ona stwierdziła ze jej gryzienie policzków jedt porównywalne do tego co ja sobie robię, a sie tnę. Mocno mnie to dotknęło. Rozumiem ze samookaleczen nie powinno sie porównywać bo wszystkie sa sobie rowne ale ona juz przestała gryźć policzki, rany sa niewidoczne. Ja mam blizny na calych swoich udach. Naprawde kocham moja siostrę, ale z dnia na dzien nie mam po prostu ochoty z nia rozmawiaf prsez to jak sie zachowuje, ta kobieta juz powinna nie byc na utrzymaniu rodziców, ja dalej jestem niepełnoletnia i niestety jestem zmuszona, ale ona nawet w domu nic rodzicom nie pomoże, nie zrobi zakupów, a jak juz to oczekuje ze oddadzą, ani wcale nie sprząta. Mam jej juz naprawde dosyć, bo do tego ogląda duzo kreskówek i wlasnie sie zachowuje jakby miala nie wiem 10 lat. A nie ma. Jest dorosła kobieta. Nigdy taka nie byla.
Jak poradzić sobie ze stratą bliskich i zwierząt w trudnym czasie?
Witam, 2 lata temu to był ciężki okres dla mnie i mojej rodziny. Zaczęło się od śmierci mojego kochanego psa który był przy mnie praktycznie od 4 r.ż. Później na moich oczach odszedł ukochany kot mojej siostry, zmarł mi na rękach sama go reanimował u mnie na przedpokoju. Natomiast ostatecznie pod koniec tego nieszczęsnego roku zmarła mi babcia która była dla mnie dość bliska. Odeszła bardzo szybko i w sumie nikt się tego nie spodziewał. Przez te wszystkie sytuacje często mam ataki płaczu. Czuję się jakbym nigdy nie pogodziła się z tymi wielkimi dla mnie stratami. Moje pytanie brzmi jak mogę sobie z tym poradzić ?
BorderLine

Borderline – przyczyny, objawy i metody leczenia

Osobowość borderline to złożone zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpływać na życie osoby dotkniętej tym schorzeniem oraz jej bliskich. W tym artykule przyjrzymy się bliżej przyczynom, objawom i metodom leczenia tego zaburzenia.