Dzień dobry
To, co Pani opisuje, bardzo pasuje do obrazu długotrwałych trudności po traumie i zaburzeniach osobowości: silna panika, wahania energii i motywacji, napięcie w ciele, kłopot z wyjściem z domu, mimo że praca sama w sobie jest dla Pani w porządku. To znaczy, że organizm nauczył się reagować lękiem i napięciem na pewne sytuacje (np. poranek, wyjście z domu), niezależnie od tego, czy obiektywnie jest tam zagrożenie. To jest skutek wcześniejszych doświadczeń, a nie Pani wina.
To, że bez wsparcia specjalistów udźwignęła Pani kilka lat i teraz szuka Pani pomocy, świadczy o dużej sile i świadomości swoich potrzeb. Jako osoba pełnoletnia ma Pani pełne prawo samodzielnie zapisać się do psychoterapeuty i psychiatry, niezależnie od decyzji rodziców z przeszłości. Lęk – to nie jest dowód, że Pani sobie nie poradzi, tylko że temat jest dla Pani ważny i obciążający.
Ze względu na opisaną diagnozę, nasilenie objawów i wpływ na codzienne funkcjonowanie, naprawdę warto rozważyć konsultację psychiatryczną – po latach bez leczenia stan mógł się zmienić i dobrze, żeby ktoś z zewnątrz spokojnie ocenił, czy teraz leki mogłyby Pani pomóc. Jeśli natomiast pojawiłyby się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, wtedy nie czeka Pani na wizytę planową, tylko szuka pilnej pomocy: izba przyjęć, SOR, telefon kryzysowy, lokalny punkt interwencji kryzysowej.
Na dziś – nawet jeśli jeszcze nie jest Pani gotowa umówić wizyty – może Pani zacząć od bardzo małych kroków: w trakcie porannej paniki spróbować choć przez kilka minut świadomie rozluźniać szczękę i barki, skupić się na pięciu rzeczach, które Pani widzi, czterech, które czuje dotykiem, trzech dźwiękach, które słyszy. To nie „naprawi” wszystkiego, ale może trochę obniżyć napięcie w ciele, aż do czasu, gdy będzie Pani w procesie terapii. Pani problem jest realny i wystarczająco „poważny”, by szukać pomocy – nie musi Pani najpierw wszystkiego idealnie nazwać, żeby mieć do niej prawo.
Z poważaniem
Karolina Rzeszowska-Świgut
Psycholog psychotraumatolog