Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z lękiem i stresem w nowej pracy i na praktykach?

Dzień dobry. Mam ze sobą problem i nie potrafię go zrozumieć. W Listopadzie podjęłam nową pracę, w której wytrwałam tylko tydzień i co za tym idzie, z dnia na dzień po prostu do niej nie pojechałam. Muszę też dodać, że w pracy czułam się źle, nie potrafiłam nawiązać kontaktu nic zrobić, a jak robiłam to przez ogromny stres wszystko źle, doszło do tego jeszcze to, że zaufana osoba, która mnie tam poleciła, jeszcze mnie dobiła, bo w pierwszych dniach pracy powiedziała do szefa, że na robię im problemów itp skończyło się to leczeniem u psychiatry i terapią. Poczułam się lepiej trochę lepiej, ale od 5 lat mieszkam w innym mieście i choć staram się przekonać do tego miasta, by być bardziej samodzielną, jakoś jest ciężko, choć trochę się przełamałam. Poszłam do szkoły, żeby zmienić zawód, bo w poprzednim na ten moment nie chcę pracować. W szkole oprócz teorii są też praktyki, których załatwienie zajęło mi trochę czasu, ale niestety i na nich nie potrafię się odnaleźć, nie wykonuje poleceń, chodzę jak jakaś obłąkana za swoim opiekunem, sama nie potrafię nic zrobić. Siedząc z osobami tam pracującymi, nie potrafię nawiązać kontaktu z nimi. Bardzo się wstydzę swojego zachowania tam i bardzo mi wstyd wobec moich najbliższych męża, mamy, którzy bardzo mnie wspierają. Wstyd mi za siebie, bo pod wpływem silnego stresu potrafię też odpowiedzieć błędnie niezgodnie z tym, co było. Przeraża mnie to bo pracując, byłam zupełnie inna, oddana swoje pracy a teraz będąc na praktyce, jestem jednym ogromnym problemem i przez w swojej zachowanie jestem odbierana, jakbym miała złe zamiary. Oprócz tego jestem zdekoncentrowana, trzeba mnie pilnować nawet z najmniejszym rzeczami. I teraz na sama myśl,że ja następny dzień mam tam iść gdzie jestem tam niechciana przez swojej zachowanie bardzo się stresuje aż zaciska mi się żołądek.Co mam zrobić jak sobie pomóc.Przez to wszystko boję się,że stracę wszystko i mojego męża. Wiem, że te praktyki nie mają sensu już ale nie wiem ,co zrobić.

Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Warto zauważyć, że już szukałaś dla siebie rozwiązania - nowej pracy, a zmiany z reguły są dla nas niekomfortowe, czasem wręcz trudne, nawet jeśli są przez nas chciane. Twoje reakcje są naturalne i są sygnałem, że organizm próbuje sobie poradzić z ogromnym napięciem. Być może warto pomyśleć raz jeszcze o skorzystaniu z pomocy specjalisty jeśli już kiedyś taka forma wsparcia okazała się być dla Ciebie pomocna. Znając siebie, sprawdź jak możesz radzić sobie w sytuacjach praktyk - np. jak upraszczać zadania, jak zakomunikować swoje trudności opiekunowi, albo może jak zadbać o przerwy, by zmniejszyć napięcie. Które relacje w szkole Tobie służą, może są takie i warto poświęcić im trochę więcej uwagi? Nie jesteś sama – masz już wsparcie bliskich, mamy i męża, co jeszcze jest wspierające, czego jeszcze potrzebujesz? Życzę  Ci wszystkiego dobrego :)

 

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Ola Fikus

Ola Fikus

Dzień dobry,
 

z Pani wiadomości wynika, że doświadcza Pani ogromnego stresu w nowych sytuacjach zawodowych. Poczucie wstydu, lęku i trudności w odnalezieniu się w nowym otoczeniu są czymś, co mocno wpływa na Pani samopoczucie.

To, że w przeszłości szukała Pani już profesjonalnego wsparcia i czuła się lepiej, jest bardzo ważne. Może to być sygnał, że powrót do terapii lub konsultacja ze specjalistą byłyby pomocne, aby lepiej zrozumieć i poradzić sobie z obecnymi trudnościami.

Opisywane przez Panią reakcje są najprawdopodobniej efektem silnego stresu, a nie "złych intencji" z Pani strony. Warto dać sobie przestrzeń na to, by bez poczucia winy poszukać pomocy.

Pozdrawiam 
Psycholożka Ola Fikus 
Pomagam dbać o zdrowie psychiczne w pracy 💚 

Karolina Seta

Karolina Seta

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, bardzo przypomina silny lęk społeczny i stres, co rzeczywiście może bardzo mocno utrudniać codzienne funkcjonowanie. Niestety, ale w takich momentach ciało i umysł potrafią reagować bardzo intensywnie. Przeważnie pojawia się napięcie, poczucie bycia ocenianą, trudności w skupieniu czy dezorganizacja myślenia. 
Jest to naturalna reakcja przeciążonej psychiki, a nie kwestia złej woli czy charakteru.

Chciałabym w tym miejscu także podkreślić, że Pani sytuacja nie świadczy o tym, że coś jest z Panią „nie tak”. Całokształt świadczy raczej o tym, że znalazła się Pani w wyjątkowo trudnym momencie, a dotychczasowe sposoby radzenia sobie po prostu przestały wystarczać. To, że ma Pani wsparcie męża i mamy, jest ogromnym zasobem, więc proszę traktować to jako siłę, a nie powód do wstydu czy poczucia winy.

To, że wcześniej sięgnęła Pani po pomoc psychiatry i terapię, było zdecydowanie dobrą decyzją. Być może warto rozważyć powrót do terapii, i tym razem skoncentrować się na pracy z lękiem społecznym i stresem. 

Pozdrawiam,

Karolina Seta

Zobacz podobne

Pani dziekan zachowuje się w moim stosunku niepokojąco. Nie wiem jak reagować?
Dzień dobry, Jestem studentem. W tym semestrze zaczęło mnie trochę niepokoić zachowanie Pani dziekan. Na pierwszym spotkaniu w tym semestrze powiedziała do mnie, że zawsze może na mnie liczyć. Natomiast we wtorek przed świętami po zamówieniu obiadu w barku stanęła dwa stoliki przede mną i z uśmiechem patrzyła się na mnie. Podobna sytuacja była w grudniu podczas konferencji, w której brała udział, stała na scenie i po przedstawieniu jej jako uczestnika debaty patrzyła się w moim kierunku. Mam wrażenie, że chce, aby ją podziwiać. Co robić i jak w takiej sytuacji się zachować i jak na to reagować?
Jak poradzić sobie z poczuciem przegranej po niezdaniu prawa jazdy?
Odkąd poddałem prawo jazdy 4 lata temu po 8 nieudanych razach czuje się jak przegryw mam teraz 23 lata i jako mężczyzna czuje się że zawiodłem nic nie osiągnęłem pracuje w tej samej pracy od 4 lat i czuję że jestem w tyle nie wiem co robić jestem nikim ciągle widzę tych ludzi co studiują coś osiągają a ja jestem nikim przegrywem co jedynym osiągnięciem jakim jest to że leczę zęby u ortodonty. Czuje się jak przegryw i nie wiem jak sobie z tym poradzić
Czuje sie zagubiona: brak pracy, brak hobby i stres o zwiazek oraz wspolna przyszlosc
Czuje się zagubiona, mam wrażenie że stoję w miejscu Mam 20 lat nie mam pracy ani nie potrafię znaleźć żadnej zajawki Raczej jestem w dalszym ciągu skupiona na związku a kontaktu z chłopakiem mam teraz mniej pomimo że się do mnie przeprowadził a byslimy w związku na odległość to prawdziwe życie przygniotło mnie bardziej niz związek na odległość Niestety wydaje mi się też że taki typ związku przyzwyczaił nas a może tylko mnie do mocnych emocji czy po prostu czekania jednak ciągle byslimy w kółko czekania na spotkanie następnie cały czas spędzaliśmy z sobą wracaliśmy od siebie i na nowo a ostatnio już byliśmy 2msc cały czas u mnie po czym chłopak znalazł pracę po 12h zmiana, mimo że już minęło półtora miesiąca jak pracuje ja dalej jskos nie potrafię się ogarnąć, nie potrafię mieć swojego życia hobby czy coś w tym stylu a do tego dochodzi ciągły stres jak będzie wyglądać nasze życie gdy obaj będziemy mieli pracę i studia
Jak radzić sobie z jednostronnym uczuciem i odbudować samoocenę?

Czuję, że coraz częściej dopada mnie smutek przez to, że kogoś lubię, ale to nie działa w dwie strony. Mam wrażenie, że przez to czuję się gorsza, mniej pewna siebie i ciężej mi się skupić, czy to w pracy, czy w relacjach z ludźmi. Jak mogę sobie z tym poradzić? Jak zmienić te negatywne myśli na coś bardziej pozytywnego i zacząć lepiej dogadywać się ze sobą i z innymi? Czy macie jakieś pomysły albo techniki, które mogłyby mi pomóc? I co zrobić, żeby zaakceptować, że nie wszystko musi być odwzajemnione, a jednocześnie nie pozwolić, żeby to mnie ciągle ściągało w dół?

Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie
Witam. Mam 24 lata i jestem facetem. Zacznę może od początku. Jestem wynikiem gwałtu, próbowano przeprowadzić aborcję, ale została przerwana, matka starała się mnie „wypłukać” alkoholem, ale jak widać bez skutku. Życie obdarzyło mnie wyjątkowo irytującą pamięcią, pamiętam leżenie w kołysce i darcie się aż do zmęczenia oraz minę i obojętność matki, gdy mnie karmiła. Do 10 roku wychowywałem się na zmianę raz u matki, raz u babci wraz z bratem, matka hobbystycznie zajmowała się usługami przyjemnościowymi w zamian za pieniądze. Dzieciństwo było pełne wrażeń, których nie będę tutaj opisywał z racji ich ilości. Borykam się z problemem - chorobą sierocą. Do 11 roku życia aż do informacji, że znalazła się dla mnie i brata rodzina zastępcza, moczyłem się w łóżko. Byłem z tego tytułu wyśmiewany, karany, karcony itp. Kołysałem się do snu, kręcąc głową z boku na bok, wyobrażałem sobie wtedy lepsze życie i tak usypiałem. Początkowo było to maksymalnie 15 minut przed snem. W wieku około 14 lat zacząłem robić to nieświadomie przez sen (obserwacja bliskich). Los chciał, że w wieku 16 lat zakochałem się po uszy w cudownej dziewczynie, ale przyciągała uwagę wielu osób. Byliśmy ze sobą 4 lata, ciągle jej nie ufałem i dawała ku temu powody, ale wybaczyłem. Weszła ze mną w związek dlatego, że przykuwałem uwagę swoją popularnością. W okresie gimnazjum każdy mnie znał i chciał ze mną rozmawiać- bardzo aktywnie zwracałem na siebie uwagę. Ale po przejściu do technikum zacząłem być trochę odludkiem - kołysałem się czasami już nie tylko do snu, ale z nudy. Wciąż wyobrażając sobie lepsze życie. W wieku 20 lat dziewczyna zerwała ze mną przez telefon, pokazując oziębłą i nie do poznania dla mnie postawę. Wybraliśmy się jeszcze na wspólne wakacje, ponieważ nie dało się odwołać. Na nich chcąc zaciągnąć mnie do łóżka powiedziała, że mnie kocha i chce to naprawić, na drugi dzień patrząc z obrzydzeniem powiedziała żebym nie robił sobie nadziei, bo potraktowała mnie jak rzecz. Od tamtego czasu kołyszę się w każdej wolnej chwili, kiedy tylko się da, zaniedbując dosłownie wszystko dookoła. W wieku 22 lat porzuciłem studia na 3 roku. W momencie zerwania dowiedzieliśmy się, że moja Ciocia zastępcza ma nowotwór. Napięcie w domu skupiało się na mnie, jako osoba wrażliwa zawsze starałem się wszystkim pomoc i rozweselić, a kiedy nie mogłem tego robić z własnych problemów to naturalnym było wyżywanie się na mnie. Aktualnie jestem samotny, oswoiłem się z tym, przestałem już cokolwiek czuć. Chodzenie do psychologów przerwałem, gdy usłyszałem kolejny raz „depresja” od niedorobionego psychologa czy psychiatry, którzy oczekiwali że wchodząc będę od razu w stanie powiedzieć im co mi dolega. Przez całe życie moja choroba miała obraz ambiwalentny, skąd do cholery miałem wiedzieć co mi jest, skoro nawet nie wiem kim jestem? Obecnie w wieku 24 lat nie mam już obok siebie nikogo, nikogo tez nie dopuszczam emocjonalnie, czuję się wycofany do własnej głowy, pełen obraz dysocjacji. Nie przeżywam niczego, a chciałbym. Jak normalny człowiek zrobić prawo jazdy, kupić wymarzone auto, znaleźć kochającą żonę itp. Ale nie potrafię, nie wiem gdzie szukać pomocy, zazwyczaj wizyty u psychologów kończyły się tylko tym ze lustrowałem im ich własną osobowość - dla kogoś żyjącego ciągle w myślach udawanie osoby siedzącej naprzeciw jest czymś niczym rozrywką. Co mam zrobić? Gdzie byli wszyscy skretyniali pedagodzy i psycholodzy wtedy? Nie zrobię sobie nic tylko dlatego że to byłoby tchórzostwo, ale nie mam motywacji żyć, bo jest to niczym katorga, każdy dzień zlewa sie w jedno a jedyne co robię to bujanie się z boku na bok, myśląc co by było gdyby. Próbowałem praktycznie wszystkiego, umiem grać na kilku instrumentach, rysować, modelować, rzeźbić, tańczyć (tańczyłem przez 11 lat w zespole). Z zawodu jestem elektrykiem, konserwatorem maszyn, mam uprawnienia na wózek widłowy oraz spawacza. A pomimo tego łapię roboty „poboczne” żeby dorabiać na studia które wznawiam z nowym miesiącem. Czuję się jak 17-latek który gdzieś zapomniał dorosnąć, szukać siebie i rozwijać. Zamknąłem się w swojej głowie i fantazjach w trakcie kołysania się. Co mam robić?
pracoholizm

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.