Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Powrót do domu po studiach, zmiana kierunku i lęk przed utratą chłopaka oraz znajomych

To dla mnie krępująca sprawa. Nie wiem nawet, czy jest sens o to pytać. Właśnie kończę studia licencjackie we Wrocławiu, ale uświadomiłam sobie, że chcę iść w zupełnie inną karierę i zacząć nowy kierunek. Mogłabym go robić tutaj lub w moim rodzinnym mieście. W rodzinnym mieście mieszkałabym znowu z rodzicami. Moi rodzice są dość cool, nigdy nie robili mi większych problemów, nie wtrącali się za bardzo do mojego życia i powtarzali, że chcieliby, żebym tylko była szczęśliwa. Obiecali udostępnić mi w naszym dużym domu kilka pokoi, w których mogłabym mieć własne mini-mieszkanko, gdzie nie wchodziliby i nie interesowałaby ich ta przestrzeń. Jak widać, chcą mi stworzyć naprawdę komfortowe warunki. Wierzę, że by tak było, że mnie nie oszukują. Jednak mam w sobie taką jakąś obawę, że odnoszę porażkę wracając z wielkiego Wrocławia do mojej małej mieściny na drugim końcu Polski. Mam na uwadze, że koszty życia gwałtownie spadną gdy wrócę do rodziców, dokończę parę spraw, które zostawiłam wyjeżdżając do Wrocławia. Problem leży w tym, że zawsze miałam problem ze znajomościami. Choć starałam się ze wszystkich sił, wszyscy mnie opuszczali, nie chcieli kontynuować znajomości, gdy zmienialiśmy szkoły lub wyjeżdzaliśmy na studia. Teraz mam tu we Wrocławiu paczkę znajomych i co ważniejsze - chłopaka, który jest dla mnie naprawdę ważny. Boję się, że mój wyjazd znowu będzie oznaczać utratę znajomych i co gorsza - chłopaka. Mój chłopak powiedział kiedyś, podczas jednej z wielu rozmów na różne tematy, że absolutnie nie mógłby być w związku na odległość. Przeżywam to. Nie chcę go stracić i boję się mu powiedzieć o rozterkach, które przeżywam, żeby mnie nie zostawił. Jednak plusów wyprowadzki jest więcej i nie mam pojęcia co robić. Powrót do domu to zawalczenie o swoją lepszą przyszłość, ale czy zawsze warto to robić? Czy warto przedkładać to nad znajomych i chłopaka? Kiedyś powiedziałabym, że tak, ale teraz sama nie wiem. Miesiąc temu chciałam iść z tym na terapię, ale nie wiem, czy jest sens. Czy ktokolwiek może mi pomóc w zrozumieniu siebie i podjęciu decyzji? Bo wydaje mi się, że nie.
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani, 

w sytuacji w jakiej Pani się znalazła, paraliż decyzyjny nie jest niczym niespotykanym. Pani rozterce można przyjrzeć się z kilku różnych stron, jednak to co wybija się na pierwszy plan to przede wszystkim konflikt wartości. 

To z czym Pani się spotyka nie musi być wcale terapeutyzowane. Psycholog jednak, mógłby tu pomóc jako towarzysz w podjęciu decyzji i uhierarchizowaniu wartości, którymi się Pani kieruje a to w efekcie pomoże podjąć decyzję. 

Proszę również pamiętać, że choć na pierwszy rzut oka mogą nam się jawić jedynie dwie opcje na wyjście z impasu, w końcowym rozrachunku możemy znaleźć więcej rozwiązań.

Serdecznie pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

To, co przeżywasz, jest po prostu bardzo trudne i masz pełne prawo czuć ten ciężar.  Powrót do domu na Twoich warunkach to nie porażka, tylko bardzo mądre zadbanie o swoje zasoby i przyszłość, czasem trzeba wrócić do bezpiecznej bazy, żeby móc się porządnie rozpędzić. Rozumiem, że boisz się straty bliskich osób, zwłaszcza chłopaka, ale pamiętaj, że relacja, w której musisz rezygnować z siebie i ukrywać swoje potrzeby, żeby kogoś nie stracić i tak na dłuższą metę będzie Cię spalać. Prawdziwa miłość i przyjaźń powinny być Twoim wsparciem, a nie klatką, która trzyma Cię w miejscu, w którym finansowo czy emocjonalnie jest Ci po prostu ciężko. 

Terapia ma sens właśnie teraz, żebyś mogła poukładać sobie to poczucie lęku przed odrzuceniem i uwierzyła, że zasługujesz na rozwój bez poczucia winy. Nie bój się postawić na siebie, jeśli ktoś ma być w Twoim życiu na stałe, to znajdzie sposób, żeby w nim zostać, niezależnie od kilometrów.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Pani dylemat jest wyrazem bardzo dojrzałego starcia między potrzebą bezpieczeństwa i rozwoju zawodowego a lękiem przed utratą bliskości, która – jak wynika z Pani doświadczeń – bywała w przeszłości krucha. To, co Pani przeżywa, nie jest porażką, lecz strategicznym planowaniem przyszłości. Powrót do rodzinnego miasta w celu zmiany ścieżki kariery to często pragmatyczny krok, który pozwala zgromadzić zasoby (finansowe i emocjonalne) na nowy start, a nie wyraz niezaradności.

Obawa przed utratą znajomych i partnera jest w Pani sytuacji szczególnie dotkliwa ze względu na wcześniejsze rozczarowania w relacjach. Jednak budowanie przyszłości na lęku przed odrzuceniem i ukrywaniu swoich potrzeb przed partnerem tworzy fundament, który na dłuższą metę może okazać się nietrwały. Jeśli Pani chłopak jest dla Pani ważny, szczera rozmowa o Pani rozterkach jest niezbędna – nie tylko po to, by sprawdzić trwałość tego związku, ale by dać sobie szansę na znalezienie wspólnego rozwiązania, którego być może Pani teraz nie dostrzega.

Warto zadać sobie pytanie, czy rezygnacja z własnego rozwoju tylko po to, by utrzymać obecny układ towarzyski, nie zrodzi w Pani w przyszłości żalu do samej siebie i otoczenia. Terapia, o której Pani wspominała, ma w tym przypadku ogromny sens – nie po to, by ktoś podjął decyzję za Panią, ale by pomóc Pani zrozumieć, dlaczego tak trudno jest Pani uwierzyć, że zasługuje Pani na relacje, które przetrwają zmiany i odległość. Pomoc psychologa mogłaby wesprzeć Panią w budowaniu poczucia własnej wartości niezależnie od tego, w którym punkcie mapy Pani się znajduje.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzień dobry, 

To wcale nie jest krępująca sprawa — to jest jedna z tych życiowych chwil, które naprawdę bolą i potrafią człowieka kompletnie rozłożyć. Piszesz o tym z ogromną samoświadomością i to już jest bardzo dużo.

To nie jest decyzja między karierą a miłością. To jest decyzja, którą najpierw musisz podjąć dla siebie — a dopiero potem uczciwie porozmawiać z chłopakiem. Bo zauważ, co się teraz dzieje: podejmujesz życiowe decyzje w oparciu o to, co on kiedyś powiedział przy zupełnie innej okazji. Budujesz scenariusz jego reakcji zanim jeszcze dałaś mu szansę na tę rozmowę. To jest lęk przed porzuceniem, który zna Cię od dawna — i który teraz głośno mówi za Ciebie.

Strach przed utratą znajomych i chłopaka jest zrozumiały, szczególnie gdy masz za sobą tyle doświadczeń, w których relacje się urywały.

Pytasz, czy jest sens iść na terapię. Jest. Właśnie po to, żeby ktoś pomógł Ci usłyszeć siebie, a nie swój lęk. To, co opisujesz, to nie jest błahostka — to naprawdę zasługuje na przestrzeń i uwagę. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

to wcale nie jest krępująca sprawa ale to bardzo ważny moment i widać, jak dużo Pani w to wkłada refleksji i serca. Stoi Pani przed decyzją, która dotyka kilku istotnych obszarów życia naraz: przyszłości zawodowej, relacji, poczucia niezależności i bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że pojawia się w tym niepewność, lęk i wahanie.

 

Słyszę też, jak ważne są dla Pani relacje i jak bolesne były wcześniejsze doświadczenia związane z ich utratą. Jednocześnie widać, że ma Pani w sobie dużą świadomość swoich potrzeb i kierunku, w którym chciałaby Pani iść. To nie wygląda jak porażka, tylko jak moment poszukiwania swojej drogi :) 

 

Nie musi Pani z tym zostawać sama. Rozmowa z psychologiem może pomóc Pani lepiej zrozumieć swoje emocje i to, co jest dla Pani naprawdę ważne, a spotkanie z doradcą zawodowym może wesprzeć w poukładaniu kwestii związanych z wyborem kierunku i dalszą ścieżką. To są przestrzenie, w których można spokojnie przyjrzeć się temu wszystkiemu bez oceniania :)

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria 

Doradca zawodowy, psycholog

 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Każde rozwiązanie ma mocne i słabe strony i tutaj nie ma gotowych odpowiedzi. Co robić w takiej sytuacji? Nie można zostać z tym samą, dlatego proponuję spotkanie z psychologiem lub terapeutą, aby to przepracować. To może pomóc zrozumieć zależności i być może otworzyć nowe perspektywy, których aktualnie nie widzisz, przytłoczona zamartwianiem się. Jednego jestem pewien. Nie możesz tutaj nie myśleć o sobie, a o zadowoleniu innych. 

Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pani opisuje, wcale nie brzmi jak porażka. Bardziej jak moment przejściowy, w którym podejmuje Pani decyzję o dużej zmianie - a to często wiąże się z częściową rezygnacją z czegoś, co jest ważne.
 

Powrót do domu rodzinnego w celu przekwalifikowania się albo zmiany ścieżki nie jest cofnięciem się - może być strategiczną decyzją, żeby mieć więcej zasobów (finansowych, emocjonalnych, logistycznych), aby zrobić kolejny krok. Wiele osób robi taki „krok w tył”, żeby potem móc zrobić dwa do przodu. 
Brzmi Pani, jakby znała siebie i swoje możliwości - to świetne, że patrzy Pani na swoje zasoby i ograniczenia realistycznie, uwzględniając je w podejmowaniu decyzji.

 

Jest w tym, co Pani napisała, ważny sygnał: obawa, żeby powiedzieć chłopakowi o swoich rozterkach, może oznaczać, że już teraz odczuwa Pani konieczność dopasowywania się kosztem siebie. W zdrowej relacji powinna być przestrzeń na szczere rozmowy o trudnych decyzjach - nawet jeśli odpowiedzi nie są łatwe.

 

Dziś ludzie żyją dłużej i nasze życie obejmuje wiele etapów rozwoju (edukacyjnego, zawodowego, osobistego). Naturalne jest, że czasami potrzebujemy przestrzeni, żeby zmienić kierunek czy skupić się na sobie. To nie oznacza końca relacji - często pozwala budować zdrowsze i bardziej autentyczne więzi.

 

Znajomości i przyjaźnie można pielęgnować na różne sposoby, nawet jeśli nie mieszkamy blisko. To zupełnie normalne, że obawia się Pani zmian, szczególnie jeśli w przeszłości doświadczała Pani odrzucenia w relacjach. Ten schemat nie musi się powtórzyć.

 

I odpowiadając wprost: tak, konsultacje ze specjalistą w takiej sytuacji mają sens. Nie po to, żeby ktoś podjął decyzję za Panią, ale żeby pomógł Pani:

- uporządkować, co jest strachem, a co realną potrzebą,

- zobaczyć swoje schematy w relacjach,

- dostrzec więcej rozwiązań,

- podjąć decyzję, z którą będzie Pani mogła być w zgodzie.
 

Czasami nie ma idealnego rozwiązania sytuacji. Jakkolwiek każda zmiana w życiu może przynieść różne korzyści, większą samoświadomość oraz rozwój.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak


 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani przeżywa, wcale nie jest „błahą” sprawą – to bardzo ważny moment wyboru między dwiema wartościami: bezpieczeństwem i rozwojem a relacjami i tym, co już Pani zbudowała.

Z Pani słów widać, że żadna z tych opcji nie jest „zła” – obie coś dają i obie coś kosztują. I to właśnie ten koszt po obu stronach sprawia, że decyzja jest tak trudna.

Ten lęk przed powrotem do rodzinnego miasta jako „krokiem w tył” często nie dotyczy samego miejsca, tylko tego, jak Pani to o sobie interpretuje. Jednocześnie bardzo realna jest obawa przed utratą relacji – zwłaszcza że ma Pani doświadczenia, w których znajomości się kończyły.

To, że boi się Pani powiedzieć o tym partnerowi, też dużo mówi – jak ważna jest dla Pani ta relacja i jak duży ciężar ma ta decyzja.

To nie jest wybór „co jest lepsze obiektywnie”, tylko raczej:

z czym Pani jest gotowa się zmierzyć i co jest dla Pani ważniejsze na ten moment życia.

I jeszcze jedna ważna rzecz – fakt, że ma Pani wątpliwości, nie oznacza, że nie potrafi Pani podjąć decyzji. Raczej że traktuje ją Pani poważnie.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Materiały wspierające

Ebook
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
Magdalena Dąbrowska

Magdalena Dąbrowska

Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę

„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

bliskośćrelacjezwiązkizwiązki i relacje
39 zl
Ebook
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Psychologiczny duet

Psychologiczny duet

Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.

Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

relacjezwiązki
69 zl
Webinar
All you need is love? O namiętności w związkach
Magdalena Ogieniewska-Małecka

Magdalena Ogieniewska-Małecka

All you need is love? O namiętności w związkach

Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

miłośćnamiętnośćwebinarzwiązki
150 zl
Ebook
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"

OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

dla parterapia parworkbook
Darmowy
Ebook
Relacje
Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind

Relacje

„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

komunikacjarelacjećwiczenia
89 zl

Warto przeczytać

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Trudny rozwód a nowy partner: presja, stres finansowy i obawy o dziecko

Jestem w trakcie trudnego rozwodu, a jednocześnie mam nowego partnera, który domaga się, żebym rozwiodła się jak najszybciej bez względu na moją sytuację finansową. Nie mogę się z mężem porozumieć w sprawie finansowych i opieki nad dzieckiem. Walczę z nim o pieniądze, bo nie mam żadnej rodziny i pomocy od nikogo, a gotówka, którą od niego otrzymam, musi mi wystarczyć na całe życie. Mój nowy partner ma duże długi, pracuje dorywczo, musi płacić alimenty. Tłumaczę mu, że najpierw muszę być stabilna finansowo, żeby nas dwoje utrzymać, bo inaczej będziemy się kłócić i nasz związek też się rozpadnie. Niepokoi mnie zachowanie partnera. On mówi, że ma frustracje spowodowane złą sytuacją finansową i brakiem mojego rozwodu. Zdarzyło mu się pod wpływem alkoholu napisać mi naprawdę przykre rzeczy. Każde spotkanie to dla mnie przesłuchania, jak postępuje mój rozwód. Kiedy nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi, łatwo wpada w złość... wtedy mam wrażenie, że traci kontrolę nad tym, co mówi. Potrafi podnieść głos, nazwać mnie głupią, kłamcą, kawałkiem gówna. Ostatnio podczas zbliżenia nie osiągnął orgazmu. Następnego dnia napisał, że nie mam dla niego szacunku, powinnam mu się odwdzięczyć za seks, i jeśli nie wrócę następnego dnia, żeby naprawić co spartaczyłam, jeśli nie, to mam o nim zapomnieć. Boję się jego zachowania ze względu na dziecko... Bardzo proszę o radę.

Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem?
Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem? Po ponad roku chodzenia do tego psychiatry w końcu dostałam odpowiedź na moje pytanie o moją diagnozę (wcześniej zawsze unikał odpowiedzi na to pytanie). Według tej osoby mam jedynie zaburzenia snu, więc wszystkie leki, które brałam miały pomóc tylko na to, bo wszystko ze mną jest okej. Nie ukrywam, że to zabolało nie tylko moją studencką kieszeń, bo poczułam się jakbym nie tylko zmarnowała naprawdę ogromną sumę pieniędzy na same leki (które i tak nie działały nawet na ten sen), ale też i w środku zabolało, bo wtedy zobaczyłam, że nawet psychiatra ma gdzieś moje problemy. Tłumaczył to tym, że jestem jeszcze młoda (22 lata) i nigdy nie płakałam podczas wizyty, więc świetnie muszę sobie radzić z emocjami, więc moje myśli samobójcze itp. same przejdą, jak dorosnę. Jeszcze coś mówił, że ma on doświadczenie na tym polu, bo ostatnio jest plaga osób młodych w jego gabinecie, które mówią mu mniej lub więcej to samo, co ja. Potem już nie wiem, co było dalej, bo mój mózg postanowił przejść w tryb "autopilota" ze względu na stres i inne złe emocje, które wtedy czułam (często mi się to zdarza, żeby uniknąć załamania nerwowego). Nie ukrywam, że nie chcę marnować pieniędzy, więc czy naprawdę muszę jakoś dożyć do 25 lat lub być po próbie samobójczej, żeby ktokolwiek wziąłby mnie i to co mówię na poważnie? Po jak długim czasie powinnam dostać diagnozę? Czy jest sens szukania pomocy, gdy wśród specjalistów istnieją takie poglądy na temat pokolenia młodych dorosłych?
W żałobie po mamie nie jestem w stanie zaakceptować nowego związku ojca. Dla mnie jest to dobre, jednak ojciec uważa, że jestem złą córką.
W zeszłym roku zmarła moja mama.Jestem osobą dorosłą. Mój ojciec szybko związał się z inną kobieta, twierdzi, że nie chce być samotny. Nie popieram tego, ale też nie zabraniam, powiedziałam mu, żeby robił co chce i co uważa za stosowne. On uważa, że w ten sposób nie interesuje się jego życiem. Nie jestem w stanie poznać tej kobiety, nadal jestem w żałobie po mamie. Czy jestem złą osobą,ponieważ nie chcę poznać nowej partnerki ojca? Zawsze patrzyłam na uczucia innych, ale teraz uznałam, że muszę patrzeć na moje uczucia. Mój ojciec nawet nie próbuje tego zrozumieć.
Natrętne myśli o śmierci i lęki: doświadczenia z przeszłości i obecne obawy
Rok temu około zimy i jesieni zaczęłam mieć dziwne obawy i lęk przed śmiercią, panicznie bałam się że umrę, a myśli w mojej głowie natrętnie kazały mi się zabić, nie mogłam patrzeć na nóż. Nie mam pomysłu skąd takie myśli mogły wziąć się w mojej głowie, bo tych myśli nie chciałam. Podobnie miałam w wieku 9 lat kiedy przeprowadziliśmy się do Warszawy, mieszkaliśmy w wielkiej kamienicy na 2 piętrze, a wtedy zaczęłam myśleć sobie "A co by było gdybym wyskoczyła z tego okna na beton, czy bym umarła?" Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś mógł rozwikłać tę zagadkę dla której takie lękowe/natrętne myśli pojawiły się w moim umyśle. Na szczęście te myśli już minęły ale nie mam pojęcia kiedy wrócą znowu.
Do poprzedniego pytania - 5 klasa - wstydzę się swojej osoby.
Mam nadmierne poczucie wstydu. Wstydzę sie swojej osoby. Jak moge to zmienić?(to ja Helenka z 5 klasy,co wcześniej zadawała pytanie, ale zapomniałam dopisać)...
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.