Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Powrót do domu po studiach, zmiana kierunku i lęk przed utratą chłopaka oraz znajomych

To dla mnie krępująca sprawa. Nie wiem nawet, czy jest sens o to pytać. Właśnie kończę studia licencjackie we Wrocławiu, ale uświadomiłam sobie, że chcę iść w zupełnie inną karierę i zacząć nowy kierunek. Mogłabym go robić tutaj lub w moim rodzinnym mieście. W rodzinnym mieście mieszkałabym znowu z rodzicami. Moi rodzice są dość cool, nigdy nie robili mi większych problemów, nie wtrącali się za bardzo do mojego życia i powtarzali, że chcieliby, żebym tylko była szczęśliwa. Obiecali udostępnić mi w naszym dużym domu kilka pokoi, w których mogłabym mieć własne mini-mieszkanko, gdzie nie wchodziliby i nie interesowałaby ich ta przestrzeń. Jak widać, chcą mi stworzyć naprawdę komfortowe warunki. Wierzę, że by tak było, że mnie nie oszukują. Jednak mam w sobie taką jakąś obawę, że odnoszę porażkę wracając z wielkiego Wrocławia do mojej małej mieściny na drugim końcu Polski. Mam na uwadze, że koszty życia gwałtownie spadną gdy wrócę do rodziców, dokończę parę spraw, które zostawiłam wyjeżdżając do Wrocławia. Problem leży w tym, że zawsze miałam problem ze znajomościami. Choć starałam się ze wszystkich sił, wszyscy mnie opuszczali, nie chcieli kontynuować znajomości, gdy zmienialiśmy szkoły lub wyjeżdzaliśmy na studia. Teraz mam tu we Wrocławiu paczkę znajomych i co ważniejsze - chłopaka, który jest dla mnie naprawdę ważny. Boję się, że mój wyjazd znowu będzie oznaczać utratę znajomych i co gorsza - chłopaka. Mój chłopak powiedział kiedyś, podczas jednej z wielu rozmów na różne tematy, że absolutnie nie mógłby być w związku na odległość. Przeżywam to. Nie chcę go stracić i boję się mu powiedzieć o rozterkach, które przeżywam, żeby mnie nie zostawił. Jednak plusów wyprowadzki jest więcej i nie mam pojęcia co robić. Powrót do domu to zawalczenie o swoją lepszą przyszłość, ale czy zawsze warto to robić? Czy warto przedkładać to nad znajomych i chłopaka? Kiedyś powiedziałabym, że tak, ale teraz sama nie wiem. Miesiąc temu chciałam iść z tym na terapię, ale nie wiem, czy jest sens. Czy ktokolwiek może mi pomóc w zrozumieniu siebie i podjęciu decyzji? Bo wydaje mi się, że nie.
User Forum

Anonimowo

1 miesiąc temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani, 

w sytuacji w jakiej Pani się znalazła, paraliż decyzyjny nie jest niczym niespotykanym. Pani rozterce można przyjrzeć się z kilku różnych stron, jednak to co wybija się na pierwszy plan to przede wszystkim konflikt wartości. 

To z czym Pani się spotyka nie musi być wcale terapeutyzowane. Psycholog jednak, mógłby tu pomóc jako towarzysz w podjęciu decyzji i uhierarchizowaniu wartości, którymi się Pani kieruje a to w efekcie pomoże podjąć decyzję. 

Proszę również pamiętać, że choć na pierwszy rzut oka mogą nam się jawić jedynie dwie opcje na wyjście z impasu, w końcowym rozrachunku możemy znaleźć więcej rozwiązań.

Serdecznie pozdrawiam

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

To, co przeżywasz, jest po prostu bardzo trudne i masz pełne prawo czuć ten ciężar.  Powrót do domu na Twoich warunkach to nie porażka, tylko bardzo mądre zadbanie o swoje zasoby i przyszłość, czasem trzeba wrócić do bezpiecznej bazy, żeby móc się porządnie rozpędzić. Rozumiem, że boisz się straty bliskich osób, zwłaszcza chłopaka, ale pamiętaj, że relacja, w której musisz rezygnować z siebie i ukrywać swoje potrzeby, żeby kogoś nie stracić i tak na dłuższą metę będzie Cię spalać. Prawdziwa miłość i przyjaźń powinny być Twoim wsparciem, a nie klatką, która trzyma Cię w miejscu, w którym finansowo czy emocjonalnie jest Ci po prostu ciężko. 

Terapia ma sens właśnie teraz, żebyś mogła poukładać sobie to poczucie lęku przed odrzuceniem i uwierzyła, że zasługujesz na rozwój bez poczucia winy. Nie bój się postawić na siebie, jeśli ktoś ma być w Twoim życiu na stałe, to znajdzie sposób, żeby w nim zostać, niezależnie od kilometrów.

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Pani dylemat jest wyrazem bardzo dojrzałego starcia między potrzebą bezpieczeństwa i rozwoju zawodowego a lękiem przed utratą bliskości, która – jak wynika z Pani doświadczeń – bywała w przeszłości krucha. To, co Pani przeżywa, nie jest porażką, lecz strategicznym planowaniem przyszłości. Powrót do rodzinnego miasta w celu zmiany ścieżki kariery to często pragmatyczny krok, który pozwala zgromadzić zasoby (finansowe i emocjonalne) na nowy start, a nie wyraz niezaradności.

Obawa przed utratą znajomych i partnera jest w Pani sytuacji szczególnie dotkliwa ze względu na wcześniejsze rozczarowania w relacjach. Jednak budowanie przyszłości na lęku przed odrzuceniem i ukrywaniu swoich potrzeb przed partnerem tworzy fundament, który na dłuższą metę może okazać się nietrwały. Jeśli Pani chłopak jest dla Pani ważny, szczera rozmowa o Pani rozterkach jest niezbędna – nie tylko po to, by sprawdzić trwałość tego związku, ale by dać sobie szansę na znalezienie wspólnego rozwiązania, którego być może Pani teraz nie dostrzega.

Warto zadać sobie pytanie, czy rezygnacja z własnego rozwoju tylko po to, by utrzymać obecny układ towarzyski, nie zrodzi w Pani w przyszłości żalu do samej siebie i otoczenia. Terapia, o której Pani wspominała, ma w tym przypadku ogromny sens – nie po to, by ktoś podjął decyzję za Panią, ale by pomóc Pani zrozumieć, dlaczego tak trudno jest Pani uwierzyć, że zasługuje Pani na relacje, które przetrwają zmiany i odległość. Pomoc psychologa mogłaby wesprzeć Panią w budowaniu poczucia własnej wartości niezależnie od tego, w którym punkcie mapy Pani się znajduje.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzień dobry, 

To wcale nie jest krępująca sprawa — to jest jedna z tych życiowych chwil, które naprawdę bolą i potrafią człowieka kompletnie rozłożyć. Piszesz o tym z ogromną samoświadomością i to już jest bardzo dużo.

To nie jest decyzja między karierą a miłością. To jest decyzja, którą najpierw musisz podjąć dla siebie — a dopiero potem uczciwie porozmawiać z chłopakiem. Bo zauważ, co się teraz dzieje: podejmujesz życiowe decyzje w oparciu o to, co on kiedyś powiedział przy zupełnie innej okazji. Budujesz scenariusz jego reakcji zanim jeszcze dałaś mu szansę na tę rozmowę. To jest lęk przed porzuceniem, który zna Cię od dawna — i który teraz głośno mówi za Ciebie.

Strach przed utratą znajomych i chłopaka jest zrozumiały, szczególnie gdy masz za sobą tyle doświadczeń, w których relacje się urywały.

Pytasz, czy jest sens iść na terapię. Jest. Właśnie po to, żeby ktoś pomógł Ci usłyszeć siebie, a nie swój lęk. To, co opisujesz, to nie jest błahostka — to naprawdę zasługuje na przestrzeń i uwagę. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

to wcale nie jest krępująca sprawa ale to bardzo ważny moment i widać, jak dużo Pani w to wkłada refleksji i serca. Stoi Pani przed decyzją, która dotyka kilku istotnych obszarów życia naraz: przyszłości zawodowej, relacji, poczucia niezależności i bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że pojawia się w tym niepewność, lęk i wahanie.

 

Słyszę też, jak ważne są dla Pani relacje i jak bolesne były wcześniejsze doświadczenia związane z ich utratą. Jednocześnie widać, że ma Pani w sobie dużą świadomość swoich potrzeb i kierunku, w którym chciałaby Pani iść. To nie wygląda jak porażka, tylko jak moment poszukiwania swojej drogi :) 

 

Nie musi Pani z tym zostawać sama. Rozmowa z psychologiem może pomóc Pani lepiej zrozumieć swoje emocje i to, co jest dla Pani naprawdę ważne, a spotkanie z doradcą zawodowym może wesprzeć w poukładaniu kwestii związanych z wyborem kierunku i dalszą ścieżką. To są przestrzenie, w których można spokojnie przyjrzeć się temu wszystkiemu bez oceniania :)

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria 

Doradca zawodowy, psycholog

 

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Każde rozwiązanie ma mocne i słabe strony i tutaj nie ma gotowych odpowiedzi. Co robić w takiej sytuacji? Nie można zostać z tym samą, dlatego proponuję spotkanie z psychologiem lub terapeutą, aby to przepracować. To może pomóc zrozumieć zależności i być może otworzyć nowe perspektywy, których aktualnie nie widzisz, przytłoczona zamartwianiem się. Jednego jestem pewien. Nie możesz tutaj nie myśleć o sobie, a o zadowoleniu innych. 

1 miesiąc temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pani opisuje, wcale nie brzmi jak porażka. Bardziej jak moment przejściowy, w którym podejmuje Pani decyzję o dużej zmianie - a to często wiąże się z częściową rezygnacją z czegoś, co jest ważne.
 

Powrót do domu rodzinnego w celu przekwalifikowania się albo zmiany ścieżki nie jest cofnięciem się - może być strategiczną decyzją, żeby mieć więcej zasobów (finansowych, emocjonalnych, logistycznych), aby zrobić kolejny krok. Wiele osób robi taki „krok w tył”, żeby potem móc zrobić dwa do przodu. 
Brzmi Pani, jakby znała siebie i swoje możliwości - to świetne, że patrzy Pani na swoje zasoby i ograniczenia realistycznie, uwzględniając je w podejmowaniu decyzji.

 

Jest w tym, co Pani napisała, ważny sygnał: obawa, żeby powiedzieć chłopakowi o swoich rozterkach, może oznaczać, że już teraz odczuwa Pani konieczność dopasowywania się kosztem siebie. W zdrowej relacji powinna być przestrzeń na szczere rozmowy o trudnych decyzjach - nawet jeśli odpowiedzi nie są łatwe.

 

Dziś ludzie żyją dłużej i nasze życie obejmuje wiele etapów rozwoju (edukacyjnego, zawodowego, osobistego). Naturalne jest, że czasami potrzebujemy przestrzeni, żeby zmienić kierunek czy skupić się na sobie. To nie oznacza końca relacji - często pozwala budować zdrowsze i bardziej autentyczne więzi.

 

Znajomości i przyjaźnie można pielęgnować na różne sposoby, nawet jeśli nie mieszkamy blisko. To zupełnie normalne, że obawia się Pani zmian, szczególnie jeśli w przeszłości doświadczała Pani odrzucenia w relacjach. Ten schemat nie musi się powtórzyć.

 

I odpowiadając wprost: tak, konsultacje ze specjalistą w takiej sytuacji mają sens. Nie po to, żeby ktoś podjął decyzję za Panią, ale żeby pomógł Pani:

- uporządkować, co jest strachem, a co realną potrzebą,

- zobaczyć swoje schematy w relacjach,

- dostrzec więcej rozwiązań,

- podjąć decyzję, z którą będzie Pani mogła być w zgodzie.
 

Czasami nie ma idealnego rozwiązania sytuacji. Jakkolwiek każda zmiana w życiu może przynieść różne korzyści, większą samoświadomość oraz rozwój.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak


 

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani przeżywa, wcale nie jest „błahą” sprawą – to bardzo ważny moment wyboru między dwiema wartościami: bezpieczeństwem i rozwojem a relacjami i tym, co już Pani zbudowała.

Z Pani słów widać, że żadna z tych opcji nie jest „zła” – obie coś dają i obie coś kosztują. I to właśnie ten koszt po obu stronach sprawia, że decyzja jest tak trudna.

Ten lęk przed powrotem do rodzinnego miasta jako „krokiem w tył” często nie dotyczy samego miejsca, tylko tego, jak Pani to o sobie interpretuje. Jednocześnie bardzo realna jest obawa przed utratą relacji – zwłaszcza że ma Pani doświadczenia, w których znajomości się kończyły.

To, że boi się Pani powiedzieć o tym partnerowi, też dużo mówi – jak ważna jest dla Pani ta relacja i jak duży ciężar ma ta decyzja.

To nie jest wybór „co jest lepsze obiektywnie”, tylko raczej:

z czym Pani jest gotowa się zmierzyć i co jest dla Pani ważniejsze na ten moment życia.

I jeszcze jedna ważna rzecz – fakt, że ma Pani wątpliwości, nie oznacza, że nie potrafi Pani podjąć decyzji. Raczej że traktuje ją Pani poważnie.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z konfliktami w związku na odległość?
Witam, mam klopot w relacji - jestesmy od ponad roku w zwiazku na odleglosc. Ja jestem raczej osoba niekonfliktowa (albo przynajmniej mi sie tak wydaje) jednak zdarzaja sie czeste klotnie, ktorych przyczyn po prostu nie rozumiem. Opisze tylko jedna kwestie zeby nie spamowac mimo, ze jest ich wiecej. Ostatnio podczas rozmowy telefonicznej powiedzialem, ze moja partnerka jest troche wredna, na deugi dzien powiedzialem, ze jest konfliktowa. Jej reakcja jest moim zdaniem zupelnie nieadekwatna - uwaza, ze ja obrazilem i mam za to przeprosic. Nie wspomne o tym, ze po rozmowie mnie zablokowala i powiedziala, ze pozaluje tego. Powiedziala, ze zapamieta to do konca zycia. Zauwazylem, ze czesto interpretuje moje wypowiedzi jako atak - a ja dopiero po czasie orientuje sie ktory to moment rozmowy wywolal negatywna reakcje, bo totalnie nie rozumiem jak takiego moglobyc odebrane jako atak. Byc moze faktycznie slowa, ze ktos jest wredny to obraza a ja jestek tego nieswiadomy i cala wina lezy po mojej stronie.Kiedys w jakiejs klotni zauwazylem, ze nie bierze moich slow pod uwage i powiedzialem, ze jest egoistka… wybuchnela gniewem i mnie obrazila przeklenstwem… Chcialbym jakos rozwiazac te problemy, ale nie wiem w jakim kierunku isc. Kiedy ma problem z czyms doradzam jak go rozwiazac szuiam jakiegos rozwiazania a ona sie wscieka i obraza “bo jej nie wspieram”. Z gory dziekuje za wszelkie sugestie
Wypalenie zawodowe przez poczucie wstydu, alienacji, lęku. Jak poradzić sobie z bezrobociem, które z tego wynika?
Mam 48 lat. Toksyczny wstyd zabił mnie zawodowo. Nie umiem wyjść z bezrobocia. Lęk uogólniony, bezsenność, lęk przed totalnym społecznym wykluczeniem. Mam rodzinę,ale chcę z tym poradzić sobie sama. Od czego zacząć?
Mąż ma depresję, przez zobojętnienie chce się rozstać. On z dzieckiem są dla mnie całym światem.
Hej, mam pytanie bo nie wiem co już mam robić. Jestesmy z mężem już wiele lat ze sobą, mamy małe dziecko. Mąż oznajmił mi, że ma depresję i że już mnie nie kocha, nic do mnie nie czuje i chce się rozstać. Wyznał mi, że już od jakiegoś czasu sztucznie się uśmiechał, bo nic nie sprawia mu radości i na dodatek ma myśli samobójcze. Do psychologa idzie za parę dni. W głównej mierze mnie oskarżył za to, co się z nim dzieje. Na moje próby ratowania związku zareagował agresją słowną. Ale i tak kocha się ze mną czule, tak jakby nigdy nic. Chce być jego wsparciem i opoką, ale nie wiem jak się zachowywać, jak mu pomóc. On i nasze dziecko są dla mnie całym światem.
11 kwietnia miałam pierwszą wizytę u psychiatry
11 kwietnia miałam pierwszą wizytę u psychiatry (prywatnie), zostały stwierdzone stany lękowo depresyjne i na tej samej wizycie otrzymałam lek Asentra (50mg) i Trazodone Neuraxpharm (50mg) i zalecenie pójścia na psychoterapię. Nie rozpoczęłam farmakoterapii ze względu na obawy, ponieważ lekarka zaznaczyła, że na początku farmakoterapii będzie gorzej, ponadto trochę przeraziło mnie to, że na pierwszej wizycie zostały przepisane leki. Ze względu na sytuację życiową (strata pracy, brak wsparcia ze strony bliskich) nie jestem w stanie podjąć psychoterapii (kwestie finansowe) ani chodzić na wizyty kontrolne do psychiatry. Czy przepisanie leków na pierwszej wizycie jest normalne? Co w takiej sytuacji życiowej powinnam i mogę zrobić?
Partner ani razu nie zadzwonił do mnie i syna, gdy byliśmy na wyjeździe. Cieszył się, że wyjeżdżam i powiedział, że mogę wracać, kiedy mi się chce.
Witam . Jestem z synem na wakacjach. Mój partner od czasu mojego wyjazdu ani razu do mnie nie zadzwonił, nie zapytał o syna jak się czuje i jak mu jest na wakacjach nic zero. Przed wyjazdem bardzo się cieszył, że jadę tak jakby nie mógł się tego doczekać aż wyjadę . Cztery razy pytał się mnie kiedy wracam . To tak wyglądało jakby chciał się upewnić, ponieważ zapewnie miał coś zaplanowane, a żebym go nie nakryła dlatego zapytał kiedy wracam, by swój plan zakończyć w dzień przyjazdu . Ale wracając do tematu opisanego tuż na początku. Przed wyjazdem wspomniałam partnerowi, że jeśli będzie chciał porozmawiać to niech dzwoni w każdej chwili. Powiedział, że to ja mam do niego dzwonić, on dzwonić nie będzie, bo nie chce przeszkadzać. Jak wspomniałam wcześniej .Oczywiście dla mnie to bujda na resorach i kolejne jego kłamstwo, bo kiedyś mieszkałam u rodziców i dzwonił normalnie, nawet rozmawialiśmy po 8h dziennie i jakoś mu to nie przeszkadzało, że mieszkam z rodzicami, a teraz nagle stwierdził, że nie będzie dzwonił, bo nie chce przeszkadzać. Ja rozumiem, że jestem mu obojętna , bo po ostatniej rozmowie telefonicznej właśnie tak to brzmiało, ale żeby nie zadzwonić i nie zapytać o syna to już kpina. I on twierdzi, że w jego uczuciach do mnie nic się nie zmieniło. Jasne. Ja to widzę inaczej niż on. Jeśli ktoś naprawdę kocha to nie będzie szukał wymówek, żeby nie zadzwonić. Jeśli komuś zależy na rodzinie, to zawsze znajdzie czas by zadzwonić i zapytać jak leci nawet na 5 minut. Od czasu wyjazdu to ja ciągle dzwonię, a jemu nawet 15 minut szkoda na to by zapytać jak się dziecko czuje, ponieważ się ciekawsze zajęcia niż zapytanie o dziecko. Jestem na niego wściekła. Po ostatnim moim telefonie do niego tylko poczułam gorzki smak w ustach kiedy zapytałam jak sobie radzi to powiedział cytuje,, świetnie sobie radzę a prosić Cie nie będę, żebyś wróciła, możesz siedzieć ile chcesz możesz wracać. nie wracać jak chcesz,, Po rozmowie napisałam mu smsa, ponieważ nie miałam ochoty rozmawiać z nim przez telefon cytuje,, jest mi bardzo przykro z tego co powiedziałeś na koniec rozmowy. Widać, że Twoja miłość została zastąpiona obojętnością. Dziękuję za szczerość,, po czym tydzień już z nim nie rozmawiam. W piątek napisałam mu tylko smsa, że zadzwonię w sobotę, czyli dziś i to wszystko. Szczerze ręce mi się pocą jak mam do jego dzwonić czy przypadkiem nasza rozmowa nie skończy się kolejny raz takim ekscesem, jaki miał miejsce tydzień temu. Ja wszystko rozumiem, ale żeby nie zadzwonić i nie zapytać chociażby o syna jak się czuje czy zdrowy jak spędza wakacje. Normalny mężczyzna, który troszczy się o swoją rodzinę i zależy mu na niej zadzwoniłby i zapytał czy wszystko jest w porządku, a tutaj nie ma nic, żadnego zainteresowania. Jeśli miałabym opisać w kilku słowach to co teraz czuję i to co czułam po rozmowie z nim, to byłoby to smutek, złość, niedowierzanie i niepewność relacji. Czuję, że coś jest nie tak. Mam obawy co do związku. Boję się nawet mu wspomnieć o tym co czuje, ponieważ powie, że przesadzam, że coś mi się wydaje, a co gorsza może dojść do kłótni, jak kiedyś kiedy zaczęłam wspominać mu o moich odczuciach.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.