Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z trudnymi relacjami w rodzinie i jak wspierać w tym swoje małżeństwo?

W związku z moją żona jestem od przeszło 10 lat (3 lata jako małżeństwo), mamy synka dwuletniego syna. Jesteśmy szczęśliwi i dogadujemy się pod każdym względem, dzielimy się obowiązkami i tworzymy zgrany duet. Niestety to wszystko zakłóca moja/nasza relacja z moją matką i siostrą. Zacznę może od tego, że moja relację z mamą i siostrą można określić jako chłodną. Problemy zaczęły się, gdy w pewnym momencie życia zacząłem sobie zdawać sprawę jak bardzo mną manipulują i jak bardzo mnie wykorzystują i postanowiłem się im postawić. Mimo wielu rozmów wskazywania jakie zachowanie wobec mnie i czy innych osób u nich mi nie odpowiada, one nawet nie chciały tego zmienić tylko oczywiście to ja wymyślałem. Nie przypominam sobie momentu w życiu, że po dłuższym braku kontaktu przyszła do mnie myśl żeby zadzwonić do nich i zapytać co słychać. Takie telefony były raczej z zasady, że wypada i to głównie do mamy, bo do siostry nadal nie czuje takiej potrzeby. Uznałem, że ucięcie kontaktu do minimum jest dla mnie wystarcząjące. Jak zaczęliśmy się spotykać z żoną wytłumaczyłem jej jak wyglądają nasze relacje i co działo się dopóki nie postawiłem granicy. Z roku na rok żona sama wyrabiała sobie zdanie o nich i sama obserwowała co się dzieje i przyznała mi rację. Niestety siłą rzeczy zaczęło dotyczyć to i jej przypadku, lecz ona nie postawiła tej granicy (bo nie wypada i jej głupio) no i niestety dała sobie wejść na głowę i teraz to wychodzi. Przez te parę lat nazbierało się trochę tych zachowań i manipulacji wobec mojej żony czy mnie. Ja nauczyłem się ignorować ich próby i nie przejmować się tym gadaniem, natomiast moja żona ma z tym problem i często rozpamietuje ich zachowania i słowa. Jedna do drugiej ma jakieś żale, które oficjalnie nigdy nie zostały powiedziane żeby nie było żadnej konfrontacji, każda udaje, że niby wszystko gra, ale nie gra. Mama jest osobą, której nigdy się nie zadowoli, zawsze ona ma gorzej, zawsze jest bardziej zmęczona i lubi robić z siebie ofiarę. Narzeka na pracę, że jest zmęczona i nie daje rady, bo ledwo chodzi, ale ciągle powtarza, że jakby trzeba było się zając naszym synem to ona da rade, chociażby miała paść ze zmęczenia. Lubi kontrolować i narzucać swoje zdanie, często stosuje szantaż emocjonalny. Po narodzinach dziecka nastawiła się, że będzie nam potrzeba 24/7 chociaż nikt ją o to nie prosił, codziennie dzwoniła pytała jak tam i że ona zawsze jest w gotowości. Niestety, jeżeli chodzi o telefony dowiedziałem się o tym długi czas po tym, bo żona mi o tym nie mówiła, ale w końcu wybuchła i powiedziała, że jest tym zmęczona i zdenerwowana. Po mojej interwencji mama przestała dzwonić i trochę się z tym ogarnęła, ale nadal miała jakieś zachowania i przytyki, które moja żona odbierała jako atak. Jak już wszystko urosło tak, że moja żona poprostu nie ma ochoty sie z nimi spotykać czy zostawiać im dziecka. Przy każdym spotkaniu siedzi tylko żeby je odbyć i żeby było z głowy, ale z drugiej strony nie chce z nikim wchodzić w konflikt. Jak sama twierdzi najlepiej byłoby urwać kontakt i w ogóle się nie spotykać (tak zrobiła ze swoim ojcem). Niestety problemem jest też to, że jeżeli chodzi o "pomoc dziadków" są tylko moi rodzice, ponieważ jej mama przebywa na stałe za granicą i nikogo tu nie ma, stąd też miedzy innymi ta frustracja, że nie ma nikogo bliskiego obok siebie i nie ma żadnej alternatywy. Jak jest perspektywa spotkania z rodzicami ona chodzi naburmuszona i nie odzywa się i jest zła na mnie, że moi rodzice zaprosili nas na obiad, ponieważ na tym obiedzie zawsze będzie moja siostra, której też nie lubi. Moja siostra niestety jest jeszcze gorsza od mojej mamy jest narcystyczna i uwielbia manipulować i wykorzystywać, ale tak samo jak w przypadku przyłapania i zwrócenia jej uwagi oczywiście "ona chciała tylko dobrze" i to zawsze Ty przechodzisz w tą osobę atakującą i to ja jestem tym złym, bo nie doceniasz chęci i pomocy o która w ogóle nie prosisz. Jestem zmęczony tą cała sytuacją, bo jestem pomiędzy młotem a kowadłem, bo staram się wspierać żonę i zawsze jestem po jej stronie, ale czasami mam wrażenie, że niektóre rzeczy wyolbrzymia i reaguje zdecydowanie na wyrost. Z drugiej strony nie chciałbym urywać kontaktu z rodzicami całkowicie, bo bardzo dobrze dogaduję się z moim tatą i nasz syn lubi spędzać z nimi czas. Często zatajam telefony od rodziców z zaproszeniem i okłamuję ich, że mamy plany tylko po to żeby uniknąć konfliktu z żoną. Mam mętlik w głowie, bo czuję presję naprawienia tej relacji ze względu na to, że może być kiedyś za późno, ale z drugiej strony zupełnie emocjonalnie nie jestem na to gotowy. Boje się o tym porozmawiać z moją żoną, że w ogóle w głowie mam takie rozważania, bo wiem jaka byłaby jej reakcja, ponieważ niejednokrotnie mówiła mi, że już ma tego dosyć i nie mówiąc tego na głos miała na myśli rozstanie się co dla mnie jest zupełnie bez sensu.
Urszula Małek

Urszula Małek

To bardzo trudne, kiedy stoisz między lojalnością wobec żony a rodziną pochodzenia. Widać, że długo próbujesz pogodzić wszystkich, niestety kosztem siebie. Może to dobry moment, by zatrzymać się i zapytać: czego ja naprawdę potrzebuję, a czego już mam dość? W Gestalcie mówimy o dbaniu o granice -one nie oddzielają od ludzi, tylko pomagają być w kontakcie bez utraty siebie.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marcin Ludwinek

Marcin Ludwinek

To, co opisałeś, wydaje się trudną i zarazem dojrzałą sytuacją. Trudną – bo dotyczy relacji z najbliższymi, z których trudno się wyplątać bez poczucia winy. Dojrzałą – bo widać, że dużo rozumiesz, obserwujesz i nie uciekasz w prostą narrację „dobrych” i „złych”, tylko próbujesz znaleźć równowagę.

Relacje z osobami o cechach narcystycznych (to moje założenie, które przyjąłem na potrzeby tej odpowiedzi) często przypominają emocjonalny rollercoaster – raz czujesz się potrzebny i ważny, by za chwilę mieć wrażenie, że wszystko, co robisz, jest niewystarczające. Narcystyczna dynamika opiera się na kontroli, winie i emocjonalnym szantażu. Kiedy zaczynasz stawiać granice, twoje otoczenie zaczyna się buntować.

I tak, to się nie będzie im podobać.

I tak, to nie jest jednorazowe zdarzenie.

Stawianie granic, zwłaszcza u osób, które ich nie szanują, to proces długotrwały, być może nawet permanentny. Ważna jest konsekwencja i … no cóż,  czujność. Bo będziecie testowanie w swych konsekwencjach stawiania granic. To oczywiście jest trudne, często niezrozumiałe, jak to możliwe w relacjach z najbliższymi. a

Możliwe.  

To, że zauważyłeś te wzorce i zacząłeś reagować inaczej, jest dużym krokiem w stronę zdrowia psychicznego i niezależności.

 

Twoja żona z kolei wchodzi w te relacje z innego miejsca — nie ma takiej historii emocjonalnego uzależnienia, ale też nie ma zbudowanej przez lata odporności, którą ty już częściowo masz. To normalne, że jej jest trudniej — bo nie ma jeszcze doświadczenia w stawianiu granic wobec ludzi, którzy nie respektują cudzych potrzeb. (jak napisałeś – po prostu zerwała relację z ojcem). Często w takich przypadkach pojawia się wewnętrzny konflikt: między chęcią bycia tą „dobrą” (żoną, synową, matką) a potrzebą ochrony siebie.

Ważne, by zrozumieć, że stawianie granic nie jest aktem agresji wobec innych— to forma troski o siebie i o relacje, które mają znaczenie. Granica to nie mur, tylko linia, która mówi: „tutaj kończy się twoja odpowiedzialność, a zaczyna moja”. Ważne, by granice wyznaczać spokojnym tonem i w poczuciu tegoż wewnętrznego spokoju, emocjonalnej sprawczości i mocy. Konsekwentnie. Bo osoby nieuznające granic będą miały tendencje do ciągłego ich testowania, lawirowania, wrzucania cię/was w poczucie winy, robienia z siebie ofiary, która tak wiele chce dać, a wy jesteście niewdzięcznikami, itd. Więc tak – osoby narcystyczne często będą próbowały tę granicę przetestować, bagatelizować ją lub przedstawiać cię w złym świetle. To część mechanizmu kontroli. Nie oznacza to jednak, że granica jest zła — przeciwnie, to znak, że działa.

 

Być może najzdrowszym kierunkiem teraz nie jest „naprawianie” relacji z mamą i siostrą, ale zbudowanie jasnych, możliwych do utrzymania ram kontaktu – takich, które nie ranią ciebie, twojej żony i nie wciągają was w emocjonalne gry. Nie musisz wybierać między lojalnością wobec żony a rodzicami — możesz być lojalny wobec samego siebie, wobec własnych wartości i tego, co naprawdę chcesz przekazać swojemu synowi o relacjach i szacunku. Choć to ta rodzina, którą założyłeś jest tą ważniejszą rodziną niż ta, w której wyrosłeś.

Zachowanie kontaktu z ojcem też nie musi oznaczać otwarcia furtki dla destrukcyjnych relacji z matką czy siostrą. Czasem warto rozdzielić te więzi i dbać o te, które są bezpieczne.

 

Podsumowując – to naturalne, że czujesz zmęczenie i chaos. To, co przeżywasz, jest emocjonalnie obciążające. Nie ma w tym słabości. Wręcz przeciwnie – to sygnał, że potrzebujesz wsparcia i odpoczynku. Może to być też dobry moment, by rozważyć rozmowę z terapeutą – nie po to, żeby „naprawić rodzinę”, ale żeby zadbać o siebie i nauczyć się, jak chronić własny spokój, nie wchodząc w stare schematy winy i lojalności.

Jesteś na dobrej drodze – zauważasz, reflektujesz, nie zrzucasz winy, szukasz rozwiązań. Stawianie granic i rozwój nie zawsze wyglądają jak spokój – czasem przypominają chaos, ale to właśnie w nim dojrzewa zmiana.

 

I na koniec – mój komentarz jest raczej poradą psychoedukacyjną niż stricte psychoterapeutyczną. Mam jedynie bardzo ogólny zarys trudności, którą zgłaszasz. Nie wiem nic więcej ponad to, co napisałeś i w języku, w jakim napisałeś. Więc proszę potraktuj ten komentarz jako odpowiedź na twój głos, na to, że „zostałeś” przeczytany i ktoś coś odpisał.

 

Ewelina Blicharz

Ewelina Blicharz

Dzień Dobry

 

Myślę, że dobrze byłoby zastanowić się, jak chciałby Pan, żeby wyglądały Państwa relacja z rodziną, biorąc pod uwagę to co na ten moment jest możliwe. Następnie polecam zastanowić się, w jaki sposób i Pan i żona możecie komunikować swoje granice, z szacunkiem, ale równocześnie stanowczo (tzn. na co się zgadzacie, a na co nie w relacjach rodzinnych).

Może się zdarzyć, że stawianie granic nie zawsze spotka się ze zrozumieniem i pozytywna reakcją drugiej strony (choć, może i też tak być). Wtedy warto przygotować sobie plan na to, jak zareaguje Pan w takiej sytuacji.

 

Powyższa porada ma charakter psychoedukacyjny.

 

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z ignorowaniem podczas wyjazdu ze znajomymi? Czy to ja jestem przewrażliwiony?

Dzień Dobry. Proszę o pomoc. Sam już nie wiem czy że mną jest coś nie tak czy osoby otaczajace mnie takie są. Pod spodem opiszę sytuacje. Wybraliśmy się na wycieczkę zagraniczna że znajomymi w 6 osób. Podczas zwiedzania zauważyłem że jedna para małżeńska zachowuje się bardzo dziwnie. Podczas bycia w sklepie wychodzili i szli w swoją stronę, po czym znikali na jakiś czas. Gdy braliśmy hotel i szedł kolega zapłacić to informował jedynie że zapłacił już za siebie zostawiając wiadomość na messengerze. Na lotnisku jak szukaliśmy miejsca to mówi proponuję żebyśmy się rozdzielili bo szybciej coś dla siebie znajdziemy niż dla 6 os. Przy zamówieniach w sklepie patrzyli tylko na siebie pomimo tego że rozmawialiśmy przed wyjazdem że u Nas słabiej z językiem. Jestesmy bliskimi znajomymi. Czy to normalne że patrzyli tylko na siebie czyli tzw. Ja, ja, ja...

Problemy z akceptacją synów przez narzeczonego i prawdopodobne uzależnienie od alkoholu - potrzeba wsparcia

Witam, 

narzeczony chyba nie do końca akceptuje moich synów 19 i 30 lat.

Wypowiada się o nich w naszych rozmowach w bardzo niepochlebny sposób (młodszy to poj*b filozof i itp, starszy też nie lepszy). Natomiast w ich towarzystwie jest poprawny (synowie nie mieszkają z nami). Sprawa dotyczy wigilii, niezbyt chce, aby dzieci przyjechały do nas, raczej do ojca niech pojadą, a my do jego siostry. Zaproponowałam, abyśmy spędzili je każdy z własną rodziną, jeśli nie chce spędzać je z moimi dziećmi, to się bardzo oburzył i nie będzie wyjeżdżał z własnego domu. 

Trudno mi tę sytuację ogarnąć... 

Nie pomaga fakt, że narzeczony jest już chyba uzależniony od alkoholu, bo 2-4 piwa dziennie po pracy, to już raczej podchodzi pod uzależnienie, do tego nie panuje nad własnymi emocjami, wybuchowy itp. Sytuacja z dziś - miałam spotkanie wigilijne z koleżankami z KGW. Wyjeżdżając było wszystko ok, jeszcze mnie poganiał, że się spóźnię, a wróciłam po paru godzinach i było na powitanie -spadaj, bo on sam siedział w domu w niedzielę.

Aby nie zaogniać sytuacji, poszłam do sypialni czytać książkę, to on po chwili do mnie z focha je..łam.

Coraz częściej myślę o wyprowadzce, bo to już zaczyna być ponad moje siły.

Jestem z związku od dwóch lat, bywało różnie, kłótnie, rozstania, powroty, w tle alkoholizm...
Co zrobić? Jestem z związku od dwóch lat, bywało różnie, kłótnie, rozstania, powroty, w tle alkoholizm, partner nie pije od dwóch lat, przez ten czas pojawiały się narkotyki, kłamstwa, itp. Od trzech miesięcy jest święty spokój, nie mam się o co przyczepić, jednak ja poznałam kogoś innego, na chwilę obecną wszystko mi w nim pasuje, nie wiem, co mam robić? Przekreślić 2 lata związku, który wydaje się wychodzić na prostą w końcu? I jak się rozstać? Partner na samą myśl reaguje agresją.
Jak dalej żyć po rozpadzie rodziny z powodu uzależnienia od hazardu i alkoholu?

Chciałbym opisać w skrócie swoją historię, bo już nie wiem, co mam zrobić. Jestem osobą uzależniona od hazardu i alkoholu, od dwóch lat borykam się z uzależnieniem w stopniu zaawansowanym. Rok temu odbyłem terapię zamkniętą, potem była kontynuowana indywidualna. Niestety od poprzedniego roku miałem już kilka wpadek, gdzie wpadałem w ciągi hazardowe i alkoholowe i zawsze to kończyło się drastycznie dla mnie i mojej rodziny. Mam żonę i córkę 2-letnia, Niestety po ostatnim moim potknięciu żona ostatecznie kazała mi l się wyprowadzić. Mieszkam obecnie u rodziców, czuje się na co dzień tragicznie mimo brania od kilku dni leki od psychiatry. Czuję, że moje życie się w jakimś stopniu zakończyło, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony, którą kocham strasznie mocno, ale uzależnienie kompletnie zniszczyło mi głowę. Tak naprawdę po tylu szansach, jakie otrzymywałem od rodziny i żony widzę swoją przyszłość tylko w czarnych barwach, bo ileż można takich sytuacji. 

Obecnie też pracuje, mam długi, które też niszczą mnie psychicznie. Tak naprawdę nie wiem co dalej, widzę jak inni męczą się, z mojego powodu, widzę ich smutek i tym bardziej się dobijam, że kolejny raz mi nie wyszło. Tak naprawdę nie mam woli życia już w sobie, trzyma mnie przy życiu córka... proszę o odpowiedź, co w mojej sytuacji powinienem w ogóle dalej robić, że sobą oprócz walki z uzależnieniem, bo to wiem i mam zalecenia, ale czuje ze wszystko już stracone, co dla mnie było najważniejsze, czyli bliskość żony, córki. Moja żona już widzę po niej, jest kompletnie obojętna, choć minęło kilka dni dopiero, uświadamia mnie ze, to koniec definitywny...jak mam dalej żyć i funkcjonować, bo nie widzę i nie czuje żadnej szansy dla siebie, żeby odzyskać spokojne życie, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony... z mojej perspektywy jestem już całkowicie skończony po tych kilku razach, kiedy mi nie wychodziło, ale tyle miałem szans na staniecie na nogi...nie daje rady już funkcjonować normalnie. Błagam o pomoc.

Partner zabrania mi rozmów z innymi. Mówi, że wymaga tego ode mnie, inaczej obraża i wyzywa.

Witam. Chciałabym poznać opinię na temat takiego zachowania partnera. 

Otóż, zabrania on zwyczajnych rozmów ze znajomymi w miejscu pracy. Obraża ich, zniechęca do nich, sugeruje, że jeśli on ich nie lubi, to ja również mam ich nie lubić, bo on tego ode mnie wymaga. 

Następnie mówi, że jeśli ja ich lubię, to znaczy, że jestem taka sama beznadziejna jak oni. Limituje czas tych rozmów, kilka minut. 

W złości, w toku mojego tłumaczenia, że są to zwyczajne rozmowy między ludźmi, obraża mnie, przeklina,wyzywa.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.