
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Kryzys małżeński po...
Kryzys małżeński po 14 latach: jak odbudować bliskość emocjonalną?
Wiki
Marta Kołacka
Dzień dobry!
Rozumiem, że po 14 latach związku, z dwójką dzieci i ze wszystkimi obowiązkami dość łatwo jest się rozjechać. Przykro mi, że właśnie tego Państwo doświadczacie. Ale super, że chcecie Państwo być razem i chcecie wprowadzić zmiany.
Domyślam się, że musiało Panią bardzo ukłuć wyznanie męża, że nie jest pewny swoich uczuć. Naprawdę rozumiem, że w efekcie ciężko Pani znaleźć w sobie ciepło i czułość do niego.
Na początek, bardzo bym chciała, żeby wiedziała Pani, że brak jego pewności nie oznacza, że Pani nie kocha. Gdy jesteśmy ze sobą na codzień, przyzwyczajamy się do swojej obecności. Bez dbania o swoją intymność, ciężko jest czuć motylki w brzuchu. A ich brak wiele osób myli z brakiem uczuć. To, że Pani mąż chce być bliżej oznacza, że jednak mu zależy, że potrzebuje Pani.
To, na co bym namawiała, to zaplanowanie trochę czasu dla siebie. Wspólne wyjście, a czasami nawet tylko wspólna kolacja bez dzieci, potrafi przypomnieć, że miło jest ze sobą pogadać. Wspólny czas sprzyja także okazywaniu sobie uczuć.
Proszę pomyśleć o rzeczach, które robiliście Państwo na początku związku. Jak razem spędzaliście Państwo czas? Jam okazywaliście sobie czułość? W jakich małych gestach przekazywaliście sobie Państwo "kocham cię"? Może któreś z tych zachowań są Pani bliskie? Bardzo namawiam na zaczęcie od małych gestów. One zwykle prowadzą do tych większych i coraz bliższych.
Proszę także pomyśleć o sobie. Czego Pani brakuje od partnera? Za jakimi jego zachowaniami Pani tęskni? Co takiego robił, że czuła się Pani przez niego widziana i ważna dla niego? Bardzo proszę, by podzieliła się Pani z nim tymi tęsknotami. To pewnie banał, ale łatwiej i przyjemniej jest, jak obie strony się starają
Trzymam bardzo mocno kciuki za Państwa przemyślenia, rozmowy i wspólny czas. Powodzenia!
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Kapelska
Dzień dobry,
To naturalne, że przy długotrwającym kryzysie bliskość i intymność ulegają rozłamowi. Łatwo jest zgodzić się na zmianę i ustalić coś słownie, trudniej zaś wprowadzić ją w życie. Ma Pani prawo czuć się zraniona po słowach męża, a tym samym nie mieć ochoty na okazywanie czułości. Proszę dać sobie czas. Można zacząć od naprawdę drobnych gestów, ale takich, które powoli będą na nowo tworzyć bliskość. Wspólnie możecie zastanowić się nad tym, co jest dla was na ten moment ważne, co jest też możliwe do zrealizowania - łącząc to z codziennością, pracą, opieką nad dziećmi etc.
Może zrobienie sobie herbaty? Zapytanie o dzień? 5 minut masażu ramion? Przygotowanie kąpieli, posiłku, cokolwiek, co ma dla Was znaczenie ?
Najważniejsze jest to, że oboje uznaliście, że chcecie Wasz związek naprawić.
Mogą też Państwo rozważyć terapię par - nawet krótkoterminowo - i wspólnie popracować nad Waszą relacją.
Trzymam za to mocno kciuki.
Anna Kapelska
Psycholog
Karolina Rzeszowska-Świgut
Rozumiem, jak trudna jest Pani sytuacja - chce Pani naprawić związek, ale jednocześnie pojawia się blokada. To, że oboje zdecydowaliście się walczyć o związek, pokazuje, że wciąż jest w Was chęć odbudowania tego, co Was kiedyś łączyło. Pani trudność w okazywaniu czułości w tej chwili jest zrozumiała - emocje potrzebują czasu i bezpieczeństwa, zwłaszcza po bolesnych słowach. Istnieją sposoby, by stopniowo przełamywać ten dystans i na nowo budować więź - Pani decyzja o poszukaniu pomocy pokazuje, że zależy Pani na ratowaniu relacji i że jest w Pani nadzieja na budowanie lepszej przyszłości razem z mężem.
Agnieszka Włoszycka
Witam Pani Wiko,
Dziękujemy za wiadomość.
Pani Wiko to, co Pani opisuje, niesie w sobie zmęczenie, napięcie i zagubienie. Zamiast wymuszać na sobie zmianę, warto na chwilę się zatrzymać i przyjrzeć temu, co dzieje się w Pani środku.
Proszę spróbować odpowiedzieć dla siebie na kilka pytań:
Co dokładnie sprawia, że trudno mi dziś okazywać czułość?
Jakie emocje pojawiają się we mnie, gdy słyszę, że „to przeze mnie mąż jest nieszczęśliwy”?
Czego ja sama teraz najbardziej potrzebuję w tej relacji, by poczuć się bezpieczniej i bliżej?
Jakie małe, realne gesty bliskości byłyby dla mnie możliwe,bez presji i przymusu?
O czym jeszcze nie potrafimy rozmawiać spokojnie i z uważnością na siebie nawzajem?
Te odpowiedzi mogą być pierwszym krokiem do prawdziwego zbliżenia, nie przez zmuszanie się do czułości, lecz przez lepsze rozumienie siebie i swoich granic.
W razie potrzeby zapraszam do ponownego kontaktu tu na forum.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Witam, na wstępie zaznaczam, że od 9 lat leczę się na depresję, w tym czasie zażywałem leki, odstawiałem, było bardzo źle, następnie zaczynałem brać na nowo i wszystko wracało do normy, było stabilnie. Od pewnego czasu, ok. 3 miesięcy pomimo brania leków jestem w totalnym psychicznym dołku, w styczniu się rozwiodłem, od listopada zeszłego roku mieszkam sam. Ale od około jak już wspomniałem, 3 miesiące czuje, że jestem sam, nie mam nikogo, wcześniej chciałem być sam, cieszyłem się, jednak teraz wiem, że moje myślenie było błędem, nie potrafię sobie poradzić z otaczającym światem, mam obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy, wcześniej chodziłem z uśmiechem do pracy, teraz na samą myśl o tym nie chce mi się żyć, nie chce mi się wstawać, wracam z pracy, idę spać, w pracy śpię, nie mogę się na niczym skupić, nic mi nie przynosi radości, wegetuję, do tego dochodzą myśli, że co ja tu robię? Po co ja się męczę? Nienawidzę tego, tak naprawdę rozwód był z mojej winy, bo tego chciałem, teraz żałuję, wcześniej było mi źle, teraz jest jeszcze gorzej, przypominam sobie dobre chwile z żoną, to jest bardzo dobrą osobą, teraz widzę, że popełniłem bardzo duży błąd, zacząłem pić więcej alkoholu, bardzo zaniedbałem siebie, przytyłem, nie mam siły się do niczego zmotywować, chciałbym uciec, ale nie mam dokąd… wszystko mnie przytłacza…. Czuję, że w pewnym momencie pęknę… że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, poskładać, chciałbym powiedzieć byłej żonie, że bardzo jej dziękuję za to, jaką była, że mi jej brakuje… boję się że w pewnym momencie nie dźwignę tego wszystkiego…. Że już nie będę miał siły… nie wiem co mam robić? Rezygnacja, brak motywacji, brak chęci, przygnębienie, przytłoczenie, samotność, przegrane życie… myśli samobójcze… nie potrafię nawiązać relacji… zostałem sam… nie mam nikogo… w środku krzyczę, na zewnątrz udaję że jest super… jak mogę sobie pomóc?

