Marta Kołacka
Dzień dobry!
Rozumiem, że po 14 latach związku, z dwójką dzieci i ze wszystkimi obowiązkami dość łatwo jest się rozjechać. Przykro mi, że właśnie tego Państwo doświadczacie. Ale super, że chcecie Państwo być razem i chcecie wprowadzić zmiany.
Domyślam się, że musiało Panią bardzo ukłuć wyznanie męża, że nie jest pewny swoich uczuć. Naprawdę rozumiem, że w efekcie ciężko Pani znaleźć w sobie ciepło i czułość do niego.
Na początek, bardzo bym chciała, żeby wiedziała Pani, że brak jego pewności nie oznacza, że Pani nie kocha. Gdy jesteśmy ze sobą na codzień, przyzwyczajamy się do swojej obecności. Bez dbania o swoją intymność, ciężko jest czuć motylki w brzuchu. A ich brak wiele osób myli z brakiem uczuć. To, że Pani mąż chce być bliżej oznacza, że jednak mu zależy, że potrzebuje Pani.
To, na co bym namawiała, to zaplanowanie trochę czasu dla siebie. Wspólne wyjście, a czasami nawet tylko wspólna kolacja bez dzieci, potrafi przypomnieć, że miło jest ze sobą pogadać. Wspólny czas sprzyja także okazywaniu sobie uczuć.
Proszę pomyśleć o rzeczach, które robiliście Państwo na początku związku. Jak razem spędzaliście Państwo czas? Jam okazywaliście sobie czułość? W jakich małych gestach przekazywaliście sobie Państwo "kocham cię"? Może któreś z tych zachowań są Pani bliskie? Bardzo namawiam na zaczęcie od małych gestów. One zwykle prowadzą do tych większych i coraz bliższych.
Proszę także pomyśleć o sobie. Czego Pani brakuje od partnera? Za jakimi jego zachowaniami Pani tęskni? Co takiego robił, że czuła się Pani przez niego widziana i ważna dla niego? Bardzo proszę, by podzieliła się Pani z nim tymi tęsknotami. To pewnie banał, ale łatwiej i przyjemniej jest, jak obie strony się starają
Trzymam bardzo mocno kciuki za Państwa przemyślenia, rozmowy i wspólny czas. Powodzenia!

















