Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Trudna współpraca z koleżanką po mobbingu i depresji – jak zadbać o siebie w pracy?

Zmagam się ostatnio z sytuacją w pracy, z którą nie umiem sobie poradzić. Parę lat temu zostałam przeniesiona do innego działu z powodu... No właśnie - był to dla mnie trudny czas, syn poważnie zachorował, był w szpitalu. Dotąd praca wymagała ode mnie sporo wyrzeczeń kosztem życia rodzinnego i pomimo, że starałam się nie zaniedbywać obowiązków zawodowych, kierowniczka uznała, że problemy rodzinne mogą zagrozić organizacji pracy działu i po paru miesiącach udowadniania mi, że przestałam się nadawać do tej pracy, zostałam przeniesiona. Przypłaciłam to zdrowiem, niską samooceną i musiałam włożyć sporo pracy by dojść do siebie a przy okazji udowodnić wszystkim, że potrafię dobrze pracować. Minęło sporo czasu, awansowałam, mam bardzo dobre układy z nowym kierownikiem, lubię swoją pracę i cenię sobie dobrą atmosferę w dziale. Niestety do naszego działu, a dokładnie do mojego pokoju, została przeniesiona koleżanka z poprzedniego działu, która wróciła po dłuższym zwolnieniu z powodu ciężkiej depresji po mobbingu w poprzednim dziale. Niestety ta koleżanka w stosunku do mnie zachowywała się w poprzednim dziale bardzo źle, mając kierowniczkę po swojej stronie (przyjaciółki z lat szkolnych), była powodem wielu nieprzyjemności, które mnie tam spotkały. Niestety, z niewiadomych przyczyn, mobbing dotknął również jej osobę, a jej przyjaźń zamieniła się w toksyczną relację. No i do rzeczy - rozumiem, co przeżyła, nie chcę dokładać jej zmartwień po takim doświadczeniu, ale sytuacja mnie przerasta. Ona ma zmienne nastroje, przyznaje, że może popełniać błędy w pracy, ponieważ jest na silnych lekach uspakajających i często jest otumaniona. Zażywa też psychotropy, jak mi przekazała. Nic czuję się komfortowo, otrzymując takie informacje. Często boi się poprzedniej kierowniczki, potrafi pół dnia rozpamiętywać stare sytuację, ma przeczucia, że tamta czai się, by ją zniszczyć.A po chwili odgraża się, że to ona ma asy w rękawie by ją załatwić. Jest bardzo wścibska, rano przed pracą plotkuje po pokojach a później znosi wszystkie zebrane informacje i dzieli się nimi ze mną. Parę razy powiedziałam jej wprost, że nie interesują mnie tego typu wiadomości. Ciężko przyswaja wiedzę, choć staram się być spokojna i cierpliwa, a winą za błąd obarcza mnie. Mam swoją pracę, którą muszę wykonać a przy okazji uczę ją. Nie mam czasu by ciągle pozytywnie ją nastawiać, tłumaczyć, że nikt jej nie robi pod górkę. Nie czuję się na siłach, by codziennie ją motywować. Jestem zmęczona, czuję się jakbym była w potrzasku - na samą myśl o tym by zasygnalizaować cokolwiek szefowi, czuję wyrzuty sumienia, że nie powinnam bo ona została skrzywdzona, a z drugiej strony sama mam dość bycia psychologiem, psychiatrą mając w pamięci jej zachowania z poprzedniego działu, które mnie również zraniły i spowodowały, że prawie straciłam pracę.Proszę o pomoc, jak postąpić w tej trudnej sytuacji.
User Forum

Agnieszka

1 miesiąc temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
sytuacja, w której się Pani znalazła, jest niezwykle obciążająca, a Pani poczucie „potrzasku” to naturalny efekt zderzenia dwóch silnych wartości: empatii wobec osoby skrzywdzonej oraz troski o własny dobrostan i jakość pracy. To, co rzuca się na pierwszy plan, to konflikt ról – próbuje Pani być jednocześnie wspierającą współpracowniczką, nieformalną terapeutką i efektywnym pracownikiem, co przy Pani osobistej historii z tą osobą jest zadaniem karkołomnym. 


O co można zadbać już teraz:
* Komunikacja faktów, nie ocen: W rozmowach z koleżanką warto trzymać się komunikatów o własnych zasobach, coś  w stylu :„Chcę Ci pomóc wdrożyć się w zadania, ale mam tylko 15 minut, bo muszę skończyć swój projekt. O sprawach prywatnych i przeszłości nie dam rady teraz rozmawiać, bo potrzebuję skupienia”.
* Rozmowa z przełożonym: Zasygnalizowanie szefowi, że obecna dynamika pracy w pokoju wpływa na Pani efektywność, nie musi być „donoszeniem”. Można to przedstawić jako troskę o organizację pracy: „Cenię atmosferę w naszym dziale i chcę utrzymać wysoką jakość moich zadań, jednak obecny podział obowiązków i konieczność ciągłego wspierania nowej osoby zaczynają mnie nadmiernie obciążać”.
 

Obecność tej osoby jest dla Pani silnym wyzwalaczem (triggerem) trudnych wspomnień. Być może warto rozważyć kilka spotkań z psychologiem aby „odczarować” ten wpływ i odzyskać poczucie bezpieczeństwa, które z takim trudem Pani odbudowała. Profesjonalne wsparcie pomogłoby Pani wypracować asertywne mechanizmy obronne, które pozwolą zostać w tej pracy bez poczucia emocjonalnego wycieńczenia.


Ma Pani prawo do spokoju w miejscu, w którym tak wiele Pani osiągnęła. Postawienie granic to nie brak serca, to przejaw dojrzałości zawodowej.
Serdecznie pozdrawiam.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Agnieszko, 

sytuacja jest obciążająca, ponieważ łączy w sobie trudną przeszłość z obecnym poczuciem odpowiedzialności, które przekracza Pani zawodowe obowiązki. To, co Pani czuje – zmęczenie, poczucie bycia w potrzasku i dyskomfort – jest w pełni uzasadnione. Została Pani postawiona w roli powiernika i opiekuna osoby, która w przeszłości przyczyniła się do Pani krzywdy, a obecnie, ze względu na swój stan zdrowia, narusza Pani granice emocjonalne i zawodowe.

Warto uświadomić sobie, że współczucie wobec trudnych doświadczeń koleżanki nie oznacza, że ma Pani obowiązek stać się jej terapeutką czy osobą motywującą. Jako pracownik ma Pani prawo do warunków pracy, które pozwalają na skupienie i spokój, a przejmowanie odpowiedzialności za jej błędy czy słuchanie o szczegółach leczenia wykracza poza relacje służbowe. Wyrzuty sumienia, które Pani odczuwa na myśl o rozmowie z szefem, wynikają z Pani dużej empatii, ale proszę pamiętać, że dbanie o własny dobrostan i jakość swojej pracy nie jest wymierzone przeciwko tej osobie. Sygnalizacja przełożonemu, że dynamika w pokoju utrudnia Pani wykonywanie zadań, jest przejawem profesjonalizmu i dbałości o higienę pracy, a nie brakiem lojalności. Ma Pani prawo chronić swój spokój, na który tak ciężko Pani zapracowała po poprzednich doświadczeniach.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzień dobry

Dziękuję, że to Pani opisała — i chcę powiedzieć że to, co Pani czuje, jest w pełni uzasadnione. Nosi Pani jednocześnie empatię wobec kogoś, kto Panią skrzywdził, własną historię bólu i codzienne wyczerpanie. To bardzo dużo jak na jedną osobę.

Współczucie nie oznacza obowiązku bycia czyjąś terapeutką. To, że koleżanka przeżyła coś trudnego, jest prawdą — ale nie czyni Panią odpowiedzialną za jej emocje, nastroje ani codzienne funkcjonowanie. Pani ma swoją pracę, swoją historię i swoje granice — i ma pełne prawo je chronić.

Rozmowa z szefem nie jest zdradą ani okrucieństwem wobec niej. To jest dbanie o siebie i o jakość swojej pracy. Możesna powiedzieć spokojnie i bez obwiniania kogokolwiek, że sytuacja w pokoju wpływa na możliwości efektywnej pracy i że potrzebujesz wsparcia w znalezieniu rozwiązania. Nie musisz wchodzić w szczegóły jej historii  — wystarczy, że nazwie Pani swoje potrzeby.

Jedno, o co chcę  zapytać — czy ma Pani kogoś, z kim można o tym porozmawiać dla siebie? Nie dla niej, nie dla szefa — dla Siebie? Bo to, co Pani opisuje, to nie jest tylko trudna sytuacja w pracy. To ślad dawnej rany, która znów została dotknięta — i ona też zasługuje na uwagę. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

to, co Pani opisuje, pokazuje jak bardzo wymagająca i obciążająca jest ta sytuacja -- szczególnie że dotyka ona także Pani wcześniejszych, trudnych doświadczeń. Słyszę  zmęczenie, napięcie i poczucie utknięcia między współczuciem wobec tej osoby a potrzebą zadbania o siebie.

 

Natomiast ma Pani w sobie dużo empatii i zrozumienia dla jej historii, a jednocześnie coraz wyraźniej odczuwa Pani, jak duży jest to dla Pani koszt. 

 

To, że Pani o tym mówi i nazywa swoje granice, jest bardzo ważne. Nie musi Pani z tym zostawać sama. Rozmowa z psychologiem może być przestrzenią, w której będzie Pani mogła bezpiecznie przyjrzeć się swoim emocjom i odzyskać poczucie równowagi. Z kolei spotkanie z doradcą zawodowym może pomóc spojrzeć na tę sytuację także z perspektywy roli zawodowej i znaleźć dla Pani wspierające rozwiązania w obszarze pracy.

 

Życzę wszystkiego dobrego :) 

 

Składanowska Daria 

Psycholog,  Doradca zawodowy

1 miesiąc temu
Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

Agnieszko, to, co przechodzisz w pracy, jest po prostu trudne. Próbujesz być w porządku wobec osoby, która kiedyś Cię skrzywdziła, a teraz sama potrzebuje pomocy, ale to kosztuje Cię mnóstwo energii. Masz prawo czuć się tym przytłoczona i zmęczona. Twoje poczucie winy wynika z tego, że jesteś empatyczna, ale pamiętaj, że Twoje granice i spokój też są ważne. To, że nie masz siły być dla kogoś terapeutką w godzinach pracy, nie oznacza, że robisz coś złego. To po prostu znak, że ta sytuacja mocno Cię obciąża i masz prawo szukać sposobu, żeby poczuć się w swojej pracy znowu swobodnie. 

Pamiętaj, że Twoje potrzeby i spokój są tak samo ważne, jak potrzeby innych osób, a dbanie o siebie to nie jest egoizm. Mam nadzieję, że uda Ci się odzyskać komfort w pracy, na który tak ciężko zapracowałaś.

1 miesiąc temu
Alicja Garbowska

Alicja Garbowska

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo obciążająca sytuacja, w której spotykają się Pani wcześniejsze trudne doświadczenia z tą osobą i aktualne wyzwania w codziennej współpracy. Z jednej strony widać u Pani dużą uważność i empatię wobec jej historii, a z drugiej strony w tej relacji pojawia się zmęczenie, napięcie i poczucie bycia „wciąganą” w coś, na co Pani nie wyraża zgody.  To może być sygnał, że Pani granice są w tej relacji mocno testowane. 

 

W takich sytuacjach pomocna bywa praca psychologiczna ukierunkowana na wzmacnianie asertywności i umiejętności stawiania granic, po to, żeby móc pozostać w zgodzie ze sobą. Sama świadomość tego wewnętrznego konfliktu, który Pani opisuje, jest już bardzo ważnym krokiem.

 

Trzymam za Panią kciuki i życzę wszystkiego dobrego.

 

Pozdrawiam

AG

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

Każdy ma prawo do czucia się bezpiecznym, również w miejscu pracy. Proszę ustalić jasne granice kontaktów z koleżanką, zaznaczając, że nie interesują Pani plotki. Pani nie jest odpowiedzialna w żaden sposób za jej nastroje i nie Pani rolą jest chodzić na paluszkach, albo robić coś wbrew sobie, aby nie poczuła się gorzej. Może Pani także rozważyć zmianę biurka, albo może pomieszczenia? Może Pani pójść także do szefa i opowiedzieć, co Panią wcześniej spotkało. 

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające – szczególnie że nakładają się tu dwie rzeczy: obecna trudna sytuacja oraz wcześniejsze doświadczenia z tą osobą, które już Panią zraniły.

Z jednej strony widać Pani empatię i zrozumienie dla tego, co ta koleżanka przeżyła. Z drugiej – bardzo wyraźnie pojawia się przeciążenie i brak przestrzeni dla siebie, bo oprócz własnej pracy dźwiga Pani jeszcze jej emocje, trudności i zachowania.

To, że czuje Pani zmęczenie, napięcie i „bycie w potrzasku”, jest w tej sytuacji zrozumiałe. Szczególnie gdy pojawia się konflikt: „chcę być w porządku wobec niej” vs „ja już nie mam siły tego unosić”.

Warto zauważyć, że współczucie dla drugiej osoby nie oznacza, że musi Pani brać odpowiedzialność za jej stan i funkcjonowanie.

To, że ma Pani swoje granice i potrzeby, nie jest brakiem empatii.

To, co Pani czuje, jest ważne i zasługuje na uwzględnienie – tak samo jak potrzeba spokojnego wykonywania swojej pracy.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Przebodźcowuję się, wpadam w panikę i fiksację lękową. Od czego to zależy?
Dzień dobry, ostatnio zauważyłem, że się łatwiej przebodźcowuję (galerie handlowe, wykłady - dźwięki, ilość osób, hałas), łatwiej wpadam w mocną panikę, jak dzieją się nawet małe (ale w miarę ważne dla mnie) rzeczy i do tego nagle zafiksowałem się na pieprzyku, który okazało się, że miałem od zawsze a ciągle się zastanawiałem, skąd on jest, czy powinienem iść do lekarza, jak się go pozbyć i że mi ogólnie przeszkadza. Od tygodnia wróciłem na studia i zastanawiam się czy to może być od jakiegoś podświadomego stresu, presji społecznej?? Czy może to może wskazywać na podwyższy stan lęku??
Jak emocjonalne konflikty wpływają na relację student–promotor?
Jestem studentką ostatniego roku studiów licencjackich. Chciałabym zrozumieć pewną sytuację z psychologicznego punktu widzenia — co się we mnie wtedy zadziało i dlaczego tak długo nie potrafiłam sobie z tym poradzić. W 4. semestrze studiów miałam sytuację, która do dziś we mnie wraca. Dotyczyła mojej promotorki, która jednocześnie jest dziekanem wydziału. Dostałam ocenę 4,5 z projektu badawczego — i choć formalnie była to dobra ocena, miałam silne poczucie niesprawiedliwości, ponieważ koleżanki, których prace były, moim zdaniem, znacznie słabsze, otrzymały identyczną ocenę. Byłam z tym bardzo sama i bardzo emocjonalnie. W odruchu obronnym, z emocji i żalu, napisałam wiadomość do pełnomocnika ds. studentów, opisując sytuację i prosząc o pomoc. Nie obrażałam pani dziekan ale opisałam, co czuję. Ona się o tym dowiedziała. I choć nie zrobiła mi żadnej krzywdy, nie krzyczała, nie zemściła się — po prostu powiedziała: „Zostawiam to bez komentarza.” Ale od tamtej pory to ja się wycofałam. Przekreśliłam ją emocjonalnie. Na seminariach siedziałam z dystansem. Nie odzywałam się więcej niż musiałam. Nie odwzajemniałam uśmiechów. Nie chciałam kontaktu. Czułam złość, rozczarowanie, zawód, niezrozumienie. Jednocześnie — nie zrezygnowałam z seminarium, pisałam dalej pracę, przychodziłam, wykonywałam obowiązki. Ale emocjonalnie byłam zamknięta i chłodna. Dopiero po 7–8 miesiącach zaczęłam na nią patrzeć inaczej. Zaczęłam ją słuchać, otwierać się, znowu odwzajemniać uśmiech. Były pojedyncze sytuacje, które mnie „przebijały” — jej zaskoczenie, kiedy przerwałam jej zbyt szybkie dyktowanie, i spokojna reakcja „Ja wiem, że za szybko mówię”; jej uśmiech mimo mojej zamkniętej postawy; jej komentarze, które mimo krytyki były pomocne i mądre. I zrozumiałam po czasie, że: ona mnie nie odrzuciła. To ja ją odrzuciłam. A potem — z trudem — odrzuciłam swoje własne uprzedzenie. Dziś nasza relacja jest poprawna, a nawet dobra. Ale tamto wydarzenie nadal mnie uwiera. Pytania, z którymi zostaję: – Dlaczego zareagowałam tak silnie? – Dlaczego aż tak się odcięłam? – Czy to było zranione ego? Przekroczona granica? – Czy to naturalne w relacji student–promotor, gdy w grę wchodzi zależność, stres i poczucie niesprawiedliwości? – Dlaczego potrzebowałam aż tylu miesięcy, by się emocjonalnie „odmrozić”?
Jak zacząć pamiętać podczas stresu?
Jak zacząć pamiętać podczas stresu? Pod wpływem wielkiego stresu, np. na testach w szkole, zapominam nie tylko informacji na test, ale też jak korzystać z zegarka, jak się mówi czy nawet jak mam na imię. Co zrobić, żeby to zwalczyć, jeśli zaniki pamięci mam od zawsze i lekarze nie potrafili mi pomóc?
Trafiłem do domu dla osób bezdomnych, ponieważ nie potrafię funkcjonować z ludźmi - depresja.
Witam, mam 27 lat, trafiłem do domu dla bezdomnych z powodu tego, że nie pracuję. I nie umiem się samodzielnie utrzymać. Muszę dodać, że choruję na depresję. Robię wszystko tylko, żeby do pracy nie pójść, z tego powodu mam problemy i to ogromne, nie znoszę kontaktu z ludźmi. Przez to trafiłem tu, bo jestem awanturnikiem, wcale mi się tu nie podoba. Co ja mam zrobić, jak mnie stąd wyrzucą? Nie potrafię normalnie funkcjonować w społeczeństwie, najbardziej boję się, że trafię kiedyś do więzienia po prostu. Czy problemy psychiczne mogą być głębsze- problem w tym, że tu nie można się wyspać.
Bardzo dbam i przesadnie martwię się o córkę, a zaniedbuję siebie.
Przesadnie martwię się o zdrowie i samopoczucie swojej córki przez co zaniedbuje swoje potrzeby i rozwój.Co mogę z tym zrobić,zeby to zmienić?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.