Left ArrowWstecz

Trudna współpraca z koleżanką po mobbingu i depresji – jak zadbać o siebie w pracy?

Zmagam się ostatnio z sytuacją w pracy, z którą nie umiem sobie poradzić. Parę lat temu zostałam przeniesiona do innego działu z powodu... No właśnie - był to dla mnie trudny czas, syn poważnie zachorował, był w szpitalu. Dotąd praca wymagała ode mnie sporo wyrzeczeń kosztem życia rodzinnego i pomimo, że starałam się nie zaniedbywać obowiązków zawodowych, kierowniczka uznała, że problemy rodzinne mogą zagrozić organizacji pracy działu i po paru miesiącach udowadniania mi, że przestałam się nadawać do tej pracy, zostałam przeniesiona. Przypłaciłam to zdrowiem, niską samooceną i musiałam włożyć sporo pracy by dojść do siebie a przy okazji udowodnić wszystkim, że potrafię dobrze pracować. Minęło sporo czasu, awansowałam, mam bardzo dobre układy z nowym kierownikiem, lubię swoją pracę i cenię sobie dobrą atmosferę w dziale. Niestety do naszego działu, a dokładnie do mojego pokoju, została przeniesiona koleżanka z poprzedniego działu, która wróciła po dłuższym zwolnieniu z powodu ciężkiej depresji po mobbingu w poprzednim dziale. Niestety ta koleżanka w stosunku do mnie zachowywała się w poprzednim dziale bardzo źle, mając kierowniczkę po swojej stronie (przyjaciółki z lat szkolnych), była powodem wielu nieprzyjemności, które mnie tam spotkały. Niestety, z niewiadomych przyczyn, mobbing dotknął również jej osobę, a jej przyjaźń zamieniła się w toksyczną relację. No i do rzeczy - rozumiem, co przeżyła, nie chcę dokładać jej zmartwień po takim doświadczeniu, ale sytuacja mnie przerasta. Ona ma zmienne nastroje, przyznaje, że może popełniać błędy w pracy, ponieważ jest na silnych lekach uspakajających i często jest otumaniona. Zażywa też psychotropy, jak mi przekazała. Nic czuję się komfortowo, otrzymując takie informacje. Często boi się poprzedniej kierowniczki, potrafi pół dnia rozpamiętywać stare sytuację, ma przeczucia, że tamta czai się, by ją zniszczyć.A po chwili odgraża się, że to ona ma asy w rękawie by ją załatwić. Jest bardzo wścibska, rano przed pracą plotkuje po pokojach a później znosi wszystkie zebrane informacje i dzieli się nimi ze mną. Parę razy powiedziałam jej wprost, że nie interesują mnie tego typu wiadomości. Ciężko przyswaja wiedzę, choć staram się być spokojna i cierpliwa, a winą za błąd obarcza mnie. Mam swoją pracę, którą muszę wykonać a przy okazji uczę ją. Nie mam czasu by ciągle pozytywnie ją nastawiać, tłumaczyć, że nikt jej nie robi pod górkę. Nie czuję się na siłach, by codziennie ją motywować. Jestem zmęczona, czuję się jakbym była w potrzasku - na samą myśl o tym by zasygnalizaować cokolwiek szefowi, czuję wyrzuty sumienia, że nie powinnam bo ona została skrzywdzona, a z drugiej strony sama mam dość bycia psychologiem, psychiatrą mając w pamięci jej zachowania z poprzedniego działu, które mnie również zraniły i spowodowały, że prawie straciłam pracę.Proszę o pomoc, jak postąpić w tej trudnej sytuacji.
User Forum

Agnieszka

2 miesiące temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
sytuacja, w której się Pani znalazła, jest niezwykle obciążająca, a Pani poczucie „potrzasku” to naturalny efekt zderzenia dwóch silnych wartości: empatii wobec osoby skrzywdzonej oraz troski o własny dobrostan i jakość pracy. To, co rzuca się na pierwszy plan, to konflikt ról – próbuje Pani być jednocześnie wspierającą współpracowniczką, nieformalną terapeutką i efektywnym pracownikiem, co przy Pani osobistej historii z tą osobą jest zadaniem karkołomnym. 


O co można zadbać już teraz:
* Komunikacja faktów, nie ocen: W rozmowach z koleżanką warto trzymać się komunikatów o własnych zasobach, coś  w stylu :„Chcę Ci pomóc wdrożyć się w zadania, ale mam tylko 15 minut, bo muszę skończyć swój projekt. O sprawach prywatnych i przeszłości nie dam rady teraz rozmawiać, bo potrzebuję skupienia”.
* Rozmowa z przełożonym: Zasygnalizowanie szefowi, że obecna dynamika pracy w pokoju wpływa na Pani efektywność, nie musi być „donoszeniem”. Można to przedstawić jako troskę o organizację pracy: „Cenię atmosferę w naszym dziale i chcę utrzymać wysoką jakość moich zadań, jednak obecny podział obowiązków i konieczność ciągłego wspierania nowej osoby zaczynają mnie nadmiernie obciążać”.
 

Obecność tej osoby jest dla Pani silnym wyzwalaczem (triggerem) trudnych wspomnień. Być może warto rozważyć kilka spotkań z psychologiem aby „odczarować” ten wpływ i odzyskać poczucie bezpieczeństwa, które z takim trudem Pani odbudowała. Profesjonalne wsparcie pomogłoby Pani wypracować asertywne mechanizmy obronne, które pozwolą zostać w tej pracy bez poczucia emocjonalnego wycieńczenia.


Ma Pani prawo do spokoju w miejscu, w którym tak wiele Pani osiągnęła. Postawienie granic to nie brak serca, to przejaw dojrzałości zawodowej.
Serdecznie pozdrawiam.

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Agnieszko, 

sytuacja jest obciążająca, ponieważ łączy w sobie trudną przeszłość z obecnym poczuciem odpowiedzialności, które przekracza Pani zawodowe obowiązki. To, co Pani czuje – zmęczenie, poczucie bycia w potrzasku i dyskomfort – jest w pełni uzasadnione. Została Pani postawiona w roli powiernika i opiekuna osoby, która w przeszłości przyczyniła się do Pani krzywdy, a obecnie, ze względu na swój stan zdrowia, narusza Pani granice emocjonalne i zawodowe.

Warto uświadomić sobie, że współczucie wobec trudnych doświadczeń koleżanki nie oznacza, że ma Pani obowiązek stać się jej terapeutką czy osobą motywującą. Jako pracownik ma Pani prawo do warunków pracy, które pozwalają na skupienie i spokój, a przejmowanie odpowiedzialności za jej błędy czy słuchanie o szczegółach leczenia wykracza poza relacje służbowe. Wyrzuty sumienia, które Pani odczuwa na myśl o rozmowie z szefem, wynikają z Pani dużej empatii, ale proszę pamiętać, że dbanie o własny dobrostan i jakość swojej pracy nie jest wymierzone przeciwko tej osobie. Sygnalizacja przełożonemu, że dynamika w pokoju utrudnia Pani wykonywanie zadań, jest przejawem profesjonalizmu i dbałości o higienę pracy, a nie brakiem lojalności. Ma Pani prawo chronić swój spokój, na który tak ciężko Pani zapracowała po poprzednich doświadczeniach.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

mniej niż godzinę temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzień dobry

Dziękuję, że to Pani opisała — i chcę powiedzieć że to, co Pani czuje, jest w pełni uzasadnione. Nosi Pani jednocześnie empatię wobec kogoś, kto Panią skrzywdził, własną historię bólu i codzienne wyczerpanie. To bardzo dużo jak na jedną osobę.

Współczucie nie oznacza obowiązku bycia czyjąś terapeutką. To, że koleżanka przeżyła coś trudnego, jest prawdą — ale nie czyni Panią odpowiedzialną za jej emocje, nastroje ani codzienne funkcjonowanie. Pani ma swoją pracę, swoją historię i swoje granice — i ma pełne prawo je chronić.

Rozmowa z szefem nie jest zdradą ani okrucieństwem wobec niej. To jest dbanie o siebie i o jakość swojej pracy. Możesna powiedzieć spokojnie i bez obwiniania kogokolwiek, że sytuacja w pokoju wpływa na możliwości efektywnej pracy i że potrzebujesz wsparcia w znalezieniu rozwiązania. Nie musisz wchodzić w szczegóły jej historii  — wystarczy, że nazwie Pani swoje potrzeby.

Jedno, o co chcę  zapytać — czy ma Pani kogoś, z kim można o tym porozmawiać dla siebie? Nie dla niej, nie dla szefa — dla Siebie? Bo to, co Pani opisuje, to nie jest tylko trudna sytuacja w pracy. To ślad dawnej rany, która znów została dotknięta — i ona też zasługuje na uwagę. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

2 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

to, co Pani opisuje, pokazuje jak bardzo wymagająca i obciążająca jest ta sytuacja -- szczególnie że dotyka ona także Pani wcześniejszych, trudnych doświadczeń. Słyszę  zmęczenie, napięcie i poczucie utknięcia między współczuciem wobec tej osoby a potrzebą zadbania o siebie.

 

Natomiast ma Pani w sobie dużo empatii i zrozumienia dla jej historii, a jednocześnie coraz wyraźniej odczuwa Pani, jak duży jest to dla Pani koszt. 

 

To, że Pani o tym mówi i nazywa swoje granice, jest bardzo ważne. Nie musi Pani z tym zostawać sama. Rozmowa z psychologiem może być przestrzenią, w której będzie Pani mogła bezpiecznie przyjrzeć się swoim emocjom i odzyskać poczucie równowagi. Z kolei spotkanie z doradcą zawodowym może pomóc spojrzeć na tę sytuację także z perspektywy roli zawodowej i znaleźć dla Pani wspierające rozwiązania w obszarze pracy.

 

Życzę wszystkiego dobrego :) 

 

Składanowska Daria 

Psycholog,  Doradca zawodowy

2 miesiące temu
Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

Agnieszko, to, co przechodzisz w pracy, jest po prostu trudne. Próbujesz być w porządku wobec osoby, która kiedyś Cię skrzywdziła, a teraz sama potrzebuje pomocy, ale to kosztuje Cię mnóstwo energii. Masz prawo czuć się tym przytłoczona i zmęczona. Twoje poczucie winy wynika z tego, że jesteś empatyczna, ale pamiętaj, że Twoje granice i spokój też są ważne. To, że nie masz siły być dla kogoś terapeutką w godzinach pracy, nie oznacza, że robisz coś złego. To po prostu znak, że ta sytuacja mocno Cię obciąża i masz prawo szukać sposobu, żeby poczuć się w swojej pracy znowu swobodnie. 

Pamiętaj, że Twoje potrzeby i spokój są tak samo ważne, jak potrzeby innych osób, a dbanie o siebie to nie jest egoizm. Mam nadzieję, że uda Ci się odzyskać komfort w pracy, na który tak ciężko zapracowałaś.

2 miesiące temu
Alicja Garbowska

Alicja Garbowska

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo obciążająca sytuacja, w której spotykają się Pani wcześniejsze trudne doświadczenia z tą osobą i aktualne wyzwania w codziennej współpracy. Z jednej strony widać u Pani dużą uważność i empatię wobec jej historii, a z drugiej strony w tej relacji pojawia się zmęczenie, napięcie i poczucie bycia „wciąganą” w coś, na co Pani nie wyraża zgody.  To może być sygnał, że Pani granice są w tej relacji mocno testowane. 

 

W takich sytuacjach pomocna bywa praca psychologiczna ukierunkowana na wzmacnianie asertywności i umiejętności stawiania granic, po to, żeby móc pozostać w zgodzie ze sobą. Sama świadomość tego wewnętrznego konfliktu, który Pani opisuje, jest już bardzo ważnym krokiem.

 

Trzymam za Panią kciuki i życzę wszystkiego dobrego.

 

Pozdrawiam

AG

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

Każdy ma prawo do czucia się bezpiecznym, również w miejscu pracy. Proszę ustalić jasne granice kontaktów z koleżanką, zaznaczając, że nie interesują Pani plotki. Pani nie jest odpowiedzialna w żaden sposób za jej nastroje i nie Pani rolą jest chodzić na paluszkach, albo robić coś wbrew sobie, aby nie poczuła się gorzej. Może Pani także rozważyć zmianę biurka, albo może pomieszczenia? Może Pani pójść także do szefa i opowiedzieć, co Panią wcześniej spotkało. 

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające – szczególnie że nakładają się tu dwie rzeczy: obecna trudna sytuacja oraz wcześniejsze doświadczenia z tą osobą, które już Panią zraniły.

Z jednej strony widać Pani empatię i zrozumienie dla tego, co ta koleżanka przeżyła. Z drugiej – bardzo wyraźnie pojawia się przeciążenie i brak przestrzeni dla siebie, bo oprócz własnej pracy dźwiga Pani jeszcze jej emocje, trudności i zachowania.

To, że czuje Pani zmęczenie, napięcie i „bycie w potrzasku”, jest w tej sytuacji zrozumiałe. Szczególnie gdy pojawia się konflikt: „chcę być w porządku wobec niej” vs „ja już nie mam siły tego unosić”.

Warto zauważyć, że współczucie dla drugiej osoby nie oznacza, że musi Pani brać odpowiedzialność za jej stan i funkcjonowanie.

To, że ma Pani swoje granice i potrzeby, nie jest brakiem empatii.

To, co Pani czuje, jest ważne i zasługuje na uwzględnienie – tak samo jak potrzeba spokojnego wykonywania swojej pracy.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

2 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Trudności z nauką- z pamięcią, a później powtórką. Techniki poprawiające sposób nauki nie działają.
Coś u mnie jest za krótki czas pamiętania tego, czego sie uczę a potem jest problem z przetwarzaniem tej informacji no, bo za szybko ucieka z pamięci i nie ma z czego przetwarzać ,po prostu za szybko tracę informacje, jakby w pamięci tej roboczej czy krótkotrwałej ,czy można coś poprawić, by lepiej się uczyć ? W ogóle czy możliwe jest przyspieszenie nauki czy jednak musi ona odbywać się w swoim rytmie i możliwościach mózgu, intelektu ,bo dużo jest materiałów o przyspieszonej nauce, ale są one nieskuteczne, bądź naciąganiem na jakieś kursy. Jak jest naprawdę?
Bardzo wstydzę się swoich ramion, są chude. Boję się, że w nowej pracy mnie wyśmieją, będą plotkować.
Dzień dobry, rozpocząłem nową pracę od stycznia w zakładzie pracy, w którym posiadam zadowalające zarobki. Problem polega na tym, że to korporacja - nigdy w takiej nie pracowałem i czym bliżej robi się ciepło, tym bardziej się stresuję. Stres objawia się tym, że jestem mężczyzną i mam bardzo chude ręce - chudsze od koleżanek. W koszuli z długim rękawem czuję się w porządku. Obawiam się, że wszyscy mnie wyśmieją, będą plotkować po cichu. Potrafię wieczorem leżeć w łóżku i nie zasnąć przez kilka godzin bijąc się z myślami jaka będzie ich reakcja, gdy zobaczą jak chude są moje ręce. Przychodzą momenty takie, że pomimo, iż praca bardzo mi się podoba, to myślę nad zwolnieniem z tego właśnie powodu, że nie pokażę rąk współpracownikom. Czy są na to jakieś sposoby?
Jak poradzić sobie z samotnością i poczuciem utknięcia na emigracji?

Dzień dobry. Mam problem ze swoimi emocjami. Od kilku lat mieszkam z rodziną za granicą. Emigracja była moim pomysłem, ponieważ chciałam coś zmienić w swoim życiu. Teraz mija piąty rok tutaj, a ja nadal nie mogę się odnaleźć. Czuję się tu bardzo samotna, a wszystko wokół wydaje się obce. Nie zbudowałam tutaj żadnych bliższych relacji, nie spotykam się z nikim po pracy, nie rozwijam się. Po prostu utknęłam. Każdego ranka toczę walkę sama ze sobą, żeby wstać z łóżka. Nienawidzę mojej pracy, a poza nią nie robię tu nic innego. Praca mojego męża zabiera mu cały czas. Kiedy już jest w domu, zasypia ze zmęczenia na kanapie. Moje dzieci odnalazły się tu lepiej, choć jeden z synów (przez początkowe trudności z akceptacją wśród nowych rówieśników) także stał się bardziej zamknięty w sobie. Jedynym plusem naszego wyjazdu jest to, że poprawiła nam się sytuacja materialna. To jest główny powód, dla którego mój mąż nie chce słyszeć o powrocie do Polski. Mówi, że tam będziemy zaczynać od zera. Fakt, będziemy musieli znaleźć nową pracę, ja będę musiała się przebranżowić, on prawdopodobnie też. Będziemy musieli mieszkać w gorszych warunkach, ponieważ w Polsce mamy malutkie mieszkanie. Jeśli chcielibyśmy kupić większe, to czeka nas kredyt. Mój mąż twierdzi, że żyję marzeniami, że na własne życzenie nie potrafię być szczęśliwa. A ja nie mam ochoty spędzić tutaj kolejnego roku życia. Czuję, że życie ucieka mi przez palce, że w Polsce mogłabym się wykształcić i rozwijać. Czuję się jak w klatce. Tutaj mamy dobre warunki i stabilną sytuację materialną, ale nic poza tym. Mam 37 lat i nie mam życia. W Polsce miałabym życie, ale nic poza tym nie jest pewne. Jestem potwornie zagubiona, nie wiem, co mam zrobić. Nie chcę zmarnować kolejnych lat życia na wegetacji w miejscu, którego nienawidzę.

Czuję się ogromnie przeciążona i przytłoczona codziennym życiem. Jak sobie radzić?
Ostatnio czuję się zmęczona, mam wrażenie, że nic mi się nie udaje, nic mi się nie chce, mimo to coś tam robię , chce mi się płakać , szybko tracę cierpliwość i wpadam w złość , szybko się denerwuję i reaguje agresją ,głowę mam nabitą różnymi sprawami. Mam wrażenie, że życie mnie zaczyna przerastać , chodzę do pracy, opiekuje się synem lat 5, mam 40 lat.
Czy osoba po depresji jest zdrowa psychicznie i może służyć w policji lub wojsku?

Dzień dobry. 

Czy osoba, która przeszła depresję, z punktu widzenia medycznego jest już osobą zdrową psychicznie? 

Czy osoba taka ma możliwość służby w policji/wojsku?

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.