
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca, związki i relacje
- Trudna współpraca z...
Trudna współpraca z koleżanką po mobbingu i depresji – jak zadbać o siebie w pracy?
Agnieszka
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
sytuacja, w której się Pani znalazła, jest niezwykle obciążająca, a Pani poczucie „potrzasku” to naturalny efekt zderzenia dwóch silnych wartości: empatii wobec osoby skrzywdzonej oraz troski o własny dobrostan i jakość pracy. To, co rzuca się na pierwszy plan, to konflikt ról – próbuje Pani być jednocześnie wspierającą współpracowniczką, nieformalną terapeutką i efektywnym pracownikiem, co przy Pani osobistej historii z tą osobą jest zadaniem karkołomnym.
O co można zadbać już teraz:
* Komunikacja faktów, nie ocen: W rozmowach z koleżanką warto trzymać się komunikatów o własnych zasobach, coś w stylu :„Chcę Ci pomóc wdrożyć się w zadania, ale mam tylko 15 minut, bo muszę skończyć swój projekt. O sprawach prywatnych i przeszłości nie dam rady teraz rozmawiać, bo potrzebuję skupienia”.
* Rozmowa z przełożonym: Zasygnalizowanie szefowi, że obecna dynamika pracy w pokoju wpływa na Pani efektywność, nie musi być „donoszeniem”. Można to przedstawić jako troskę o organizację pracy: „Cenię atmosferę w naszym dziale i chcę utrzymać wysoką jakość moich zadań, jednak obecny podział obowiązków i konieczność ciągłego wspierania nowej osoby zaczynają mnie nadmiernie obciążać”.
Obecność tej osoby jest dla Pani silnym wyzwalaczem (triggerem) trudnych wspomnień. Być może warto rozważyć kilka spotkań z psychologiem aby „odczarować” ten wpływ i odzyskać poczucie bezpieczeństwa, które z takim trudem Pani odbudowała. Profesjonalne wsparcie pomogłoby Pani wypracować asertywne mechanizmy obronne, które pozwolą zostać w tej pracy bez poczucia emocjonalnego wycieńczenia.
Ma Pani prawo do spokoju w miejscu, w którym tak wiele Pani osiągnęła. Postawienie granic to nie brak serca, to przejaw dojrzałości zawodowej.
Serdecznie pozdrawiam.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Pani Agnieszko,
sytuacja jest obciążająca, ponieważ łączy w sobie trudną przeszłość z obecnym poczuciem odpowiedzialności, które przekracza Pani zawodowe obowiązki. To, co Pani czuje – zmęczenie, poczucie bycia w potrzasku i dyskomfort – jest w pełni uzasadnione. Została Pani postawiona w roli powiernika i opiekuna osoby, która w przeszłości przyczyniła się do Pani krzywdy, a obecnie, ze względu na swój stan zdrowia, narusza Pani granice emocjonalne i zawodowe.
Warto uświadomić sobie, że współczucie wobec trudnych doświadczeń koleżanki nie oznacza, że ma Pani obowiązek stać się jej terapeutką czy osobą motywującą. Jako pracownik ma Pani prawo do warunków pracy, które pozwalają na skupienie i spokój, a przejmowanie odpowiedzialności za jej błędy czy słuchanie o szczegółach leczenia wykracza poza relacje służbowe. Wyrzuty sumienia, które Pani odczuwa na myśl o rozmowie z szefem, wynikają z Pani dużej empatii, ale proszę pamiętać, że dbanie o własny dobrostan i jakość swojej pracy nie jest wymierzone przeciwko tej osobie. Sygnalizacja przełożonemu, że dynamika w pokoju utrudnia Pani wykonywanie zadań, jest przejawem profesjonalizmu i dbałości o higienę pracy, a nie brakiem lojalności. Ma Pani prawo chronić swój spokój, na który tak ciężko Pani zapracowała po poprzednich doświadczeniach.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Karolina Rzeszowska-Świgut
dzień dobry
Dziękuję, że to Pani opisała — i chcę powiedzieć że to, co Pani czuje, jest w pełni uzasadnione. Nosi Pani jednocześnie empatię wobec kogoś, kto Panią skrzywdził, własną historię bólu i codzienne wyczerpanie. To bardzo dużo jak na jedną osobę.
Współczucie nie oznacza obowiązku bycia czyjąś terapeutką. To, że koleżanka przeżyła coś trudnego, jest prawdą — ale nie czyni Panią odpowiedzialną za jej emocje, nastroje ani codzienne funkcjonowanie. Pani ma swoją pracę, swoją historię i swoje granice — i ma pełne prawo je chronić.
Rozmowa z szefem nie jest zdradą ani okrucieństwem wobec niej. To jest dbanie o siebie i o jakość swojej pracy. Możesna powiedzieć spokojnie i bez obwiniania kogokolwiek, że sytuacja w pokoju wpływa na możliwości efektywnej pracy i że potrzebujesz wsparcia w znalezieniu rozwiązania. Nie musisz wchodzić w szczegóły jej historii — wystarczy, że nazwie Pani swoje potrzeby.
Jedno, o co chcę zapytać — czy ma Pani kogoś, z kim można o tym porozmawiać dla siebie? Nie dla niej, nie dla szefa — dla Siebie? Bo to, co Pani opisuje, to nie jest tylko trudna sytuacja w pracy. To ślad dawnej rany, która znów została dotknięta — i ona też zasługuje na uwagę.
z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog, psychotraumatolog
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, pokazuje jak bardzo wymagająca i obciążająca jest ta sytuacja -- szczególnie że dotyka ona także Pani wcześniejszych, trudnych doświadczeń. Słyszę zmęczenie, napięcie i poczucie utknięcia między współczuciem wobec tej osoby a potrzebą zadbania o siebie.
Natomiast ma Pani w sobie dużo empatii i zrozumienia dla jej historii, a jednocześnie coraz wyraźniej odczuwa Pani, jak duży jest to dla Pani koszt.
To, że Pani o tym mówi i nazywa swoje granice, jest bardzo ważne. Nie musi Pani z tym zostawać sama. Rozmowa z psychologiem może być przestrzenią, w której będzie Pani mogła bezpiecznie przyjrzeć się swoim emocjom i odzyskać poczucie równowagi. Z kolei spotkanie z doradcą zawodowym może pomóc spojrzeć na tę sytuację także z perspektywy roli zawodowej i znaleźć dla Pani wspierające rozwiązania w obszarze pracy.
Życzę wszystkiego dobrego :)
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca zawodowy

Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii
Agnieszko, to, co przechodzisz w pracy, jest po prostu trudne. Próbujesz być w porządku wobec osoby, która kiedyś Cię skrzywdziła, a teraz sama potrzebuje pomocy, ale to kosztuje Cię mnóstwo energii. Masz prawo czuć się tym przytłoczona i zmęczona. Twoje poczucie winy wynika z tego, że jesteś empatyczna, ale pamiętaj, że Twoje granice i spokój też są ważne. To, że nie masz siły być dla kogoś terapeutką w godzinach pracy, nie oznacza, że robisz coś złego. To po prostu znak, że ta sytuacja mocno Cię obciąża i masz prawo szukać sposobu, żeby poczuć się w swojej pracy znowu swobodnie.
Pamiętaj, że Twoje potrzeby i spokój są tak samo ważne, jak potrzeby innych osób, a dbanie o siebie to nie jest egoizm. Mam nadzieję, że uda Ci się odzyskać komfort w pracy, na który tak ciężko zapracowałaś.
Alicja Garbowska
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo obciążająca sytuacja, w której spotykają się Pani wcześniejsze trudne doświadczenia z tą osobą i aktualne wyzwania w codziennej współpracy. Z jednej strony widać u Pani dużą uważność i empatię wobec jej historii, a z drugiej strony w tej relacji pojawia się zmęczenie, napięcie i poczucie bycia „wciąganą” w coś, na co Pani nie wyraża zgody. To może być sygnał, że Pani granice są w tej relacji mocno testowane.
W takich sytuacjach pomocna bywa praca psychologiczna ukierunkowana na wzmacnianie asertywności i umiejętności stawiania granic, po to, żeby móc pozostać w zgodzie ze sobą. Sama świadomość tego wewnętrznego konfliktu, który Pani opisuje, jest już bardzo ważnym krokiem.
Trzymam za Panią kciuki i życzę wszystkiego dobrego.
Pozdrawiam
AG
Piotr Ziomber
Szanowna Pani
Każdy ma prawo do czucia się bezpiecznym, również w miejscu pracy. Proszę ustalić jasne granice kontaktów z koleżanką, zaznaczając, że nie interesują Pani plotki. Pani nie jest odpowiedzialna w żaden sposób za jej nastroje i nie Pani rolą jest chodzić na paluszkach, albo robić coś wbrew sobie, aby nie poczuła się gorzej. Może Pani także rozważyć zmianę biurka, albo może pomieszczenia? Może Pani pójść także do szefa i opowiedzieć, co Panią wcześniej spotkało.
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające – szczególnie że nakładają się tu dwie rzeczy: obecna trudna sytuacja oraz wcześniejsze doświadczenia z tą osobą, które już Panią zraniły.
Z jednej strony widać Pani empatię i zrozumienie dla tego, co ta koleżanka przeżyła. Z drugiej – bardzo wyraźnie pojawia się przeciążenie i brak przestrzeni dla siebie, bo oprócz własnej pracy dźwiga Pani jeszcze jej emocje, trudności i zachowania.
To, że czuje Pani zmęczenie, napięcie i „bycie w potrzasku”, jest w tej sytuacji zrozumiałe. Szczególnie gdy pojawia się konflikt: „chcę być w porządku wobec niej” vs „ja już nie mam siły tego unosić”.
Warto zauważyć, że współczucie dla drugiej osoby nie oznacza, że musi Pani brać odpowiedzialność za jej stan i funkcjonowanie.
To, że ma Pani swoje granice i potrzeby, nie jest brakiem empatii.
To, co Pani czuje, jest ważne i zasługuje na uwzględnienie – tak samo jak potrzeba spokojnego wykonywania swojej pracy.
Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka


