Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Trudna współpraca z koleżanką po mobbingu i depresji – jak zadbać o siebie w pracy?

Zmagam się ostatnio z sytuacją w pracy, z którą nie umiem sobie poradzić. Parę lat temu zostałam przeniesiona do innego działu z powodu... No właśnie - był to dla mnie trudny czas, syn poważnie zachorował, był w szpitalu. Dotąd praca wymagała ode mnie sporo wyrzeczeń kosztem życia rodzinnego i pomimo, że starałam się nie zaniedbywać obowiązków zawodowych, kierowniczka uznała, że problemy rodzinne mogą zagrozić organizacji pracy działu i po paru miesiącach udowadniania mi, że przestałam się nadawać do tej pracy, zostałam przeniesiona. Przypłaciłam to zdrowiem, niską samooceną i musiałam włożyć sporo pracy by dojść do siebie a przy okazji udowodnić wszystkim, że potrafię dobrze pracować. Minęło sporo czasu, awansowałam, mam bardzo dobre układy z nowym kierownikiem, lubię swoją pracę i cenię sobie dobrą atmosferę w dziale. Niestety do naszego działu, a dokładnie do mojego pokoju, została przeniesiona koleżanka z poprzedniego działu, która wróciła po dłuższym zwolnieniu z powodu ciężkiej depresji po mobbingu w poprzednim dziale. Niestety ta koleżanka w stosunku do mnie zachowywała się w poprzednim dziale bardzo źle, mając kierowniczkę po swojej stronie (przyjaciółki z lat szkolnych), była powodem wielu nieprzyjemności, które mnie tam spotkały. Niestety, z niewiadomych przyczyn, mobbing dotknął również jej osobę, a jej przyjaźń zamieniła się w toksyczną relację. No i do rzeczy - rozumiem, co przeżyła, nie chcę dokładać jej zmartwień po takim doświadczeniu, ale sytuacja mnie przerasta. Ona ma zmienne nastroje, przyznaje, że może popełniać błędy w pracy, ponieważ jest na silnych lekach uspakajających i często jest otumaniona. Zażywa też psychotropy, jak mi przekazała. Nic czuję się komfortowo, otrzymując takie informacje. Często boi się poprzedniej kierowniczki, potrafi pół dnia rozpamiętywać stare sytuację, ma przeczucia, że tamta czai się, by ją zniszczyć.A po chwili odgraża się, że to ona ma asy w rękawie by ją załatwić. Jest bardzo wścibska, rano przed pracą plotkuje po pokojach a później znosi wszystkie zebrane informacje i dzieli się nimi ze mną. Parę razy powiedziałam jej wprost, że nie interesują mnie tego typu wiadomości. Ciężko przyswaja wiedzę, choć staram się być spokojna i cierpliwa, a winą za błąd obarcza mnie. Mam swoją pracę, którą muszę wykonać a przy okazji uczę ją. Nie mam czasu by ciągle pozytywnie ją nastawiać, tłumaczyć, że nikt jej nie robi pod górkę. Nie czuję się na siłach, by codziennie ją motywować. Jestem zmęczona, czuję się jakbym była w potrzasku - na samą myśl o tym by zasygnalizaować cokolwiek szefowi, czuję wyrzuty sumienia, że nie powinnam bo ona została skrzywdzona, a z drugiej strony sama mam dość bycia psychologiem, psychiatrą mając w pamięci jej zachowania z poprzedniego działu, które mnie również zraniły i spowodowały, że prawie straciłam pracę.Proszę o pomoc, jak postąpić w tej trudnej sytuacji.
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
sytuacja, w której się Pani znalazła, jest niezwykle obciążająca, a Pani poczucie „potrzasku” to naturalny efekt zderzenia dwóch silnych wartości: empatii wobec osoby skrzywdzonej oraz troski o własny dobrostan i jakość pracy. To, co rzuca się na pierwszy plan, to konflikt ról – próbuje Pani być jednocześnie wspierającą współpracowniczką, nieformalną terapeutką i efektywnym pracownikiem, co przy Pani osobistej historii z tą osobą jest zadaniem karkołomnym. 


O co można zadbać już teraz:
* Komunikacja faktów, nie ocen: W rozmowach z koleżanką warto trzymać się komunikatów o własnych zasobach, coś  w stylu :„Chcę Ci pomóc wdrożyć się w zadania, ale mam tylko 15 minut, bo muszę skończyć swój projekt. O sprawach prywatnych i przeszłości nie dam rady teraz rozmawiać, bo potrzebuję skupienia”.
* Rozmowa z przełożonym: Zasygnalizowanie szefowi, że obecna dynamika pracy w pokoju wpływa na Pani efektywność, nie musi być „donoszeniem”. Można to przedstawić jako troskę o organizację pracy: „Cenię atmosferę w naszym dziale i chcę utrzymać wysoką jakość moich zadań, jednak obecny podział obowiązków i konieczność ciągłego wspierania nowej osoby zaczynają mnie nadmiernie obciążać”.
 

Obecność tej osoby jest dla Pani silnym wyzwalaczem (triggerem) trudnych wspomnień. Być może warto rozważyć kilka spotkań z psychologiem aby „odczarować” ten wpływ i odzyskać poczucie bezpieczeństwa, które z takim trudem Pani odbudowała. Profesjonalne wsparcie pomogłoby Pani wypracować asertywne mechanizmy obronne, które pozwolą zostać w tej pracy bez poczucia emocjonalnego wycieńczenia.


Ma Pani prawo do spokoju w miejscu, w którym tak wiele Pani osiągnęła. Postawienie granic to nie brak serca, to przejaw dojrzałości zawodowej.
Serdecznie pozdrawiam.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Agnieszko, 

sytuacja jest obciążająca, ponieważ łączy w sobie trudną przeszłość z obecnym poczuciem odpowiedzialności, które przekracza Pani zawodowe obowiązki. To, co Pani czuje – zmęczenie, poczucie bycia w potrzasku i dyskomfort – jest w pełni uzasadnione. Została Pani postawiona w roli powiernika i opiekuna osoby, która w przeszłości przyczyniła się do Pani krzywdy, a obecnie, ze względu na swój stan zdrowia, narusza Pani granice emocjonalne i zawodowe.

Warto uświadomić sobie, że współczucie wobec trudnych doświadczeń koleżanki nie oznacza, że ma Pani obowiązek stać się jej terapeutką czy osobą motywującą. Jako pracownik ma Pani prawo do warunków pracy, które pozwalają na skupienie i spokój, a przejmowanie odpowiedzialności za jej błędy czy słuchanie o szczegółach leczenia wykracza poza relacje służbowe. Wyrzuty sumienia, które Pani odczuwa na myśl o rozmowie z szefem, wynikają z Pani dużej empatii, ale proszę pamiętać, że dbanie o własny dobrostan i jakość swojej pracy nie jest wymierzone przeciwko tej osobie. Sygnalizacja przełożonemu, że dynamika w pokoju utrudnia Pani wykonywanie zadań, jest przejawem profesjonalizmu i dbałości o higienę pracy, a nie brakiem lojalności. Ma Pani prawo chronić swój spokój, na który tak ciężko Pani zapracowała po poprzednich doświadczeniach.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzień dobry

Dziękuję, że to Pani opisała — i chcę powiedzieć że to, co Pani czuje, jest w pełni uzasadnione. Nosi Pani jednocześnie empatię wobec kogoś, kto Panią skrzywdził, własną historię bólu i codzienne wyczerpanie. To bardzo dużo jak na jedną osobę.

Współczucie nie oznacza obowiązku bycia czyjąś terapeutką. To, że koleżanka przeżyła coś trudnego, jest prawdą — ale nie czyni Panią odpowiedzialną za jej emocje, nastroje ani codzienne funkcjonowanie. Pani ma swoją pracę, swoją historię i swoje granice — i ma pełne prawo je chronić.

Rozmowa z szefem nie jest zdradą ani okrucieństwem wobec niej. To jest dbanie o siebie i o jakość swojej pracy. Możesna powiedzieć spokojnie i bez obwiniania kogokolwiek, że sytuacja w pokoju wpływa na możliwości efektywnej pracy i że potrzebujesz wsparcia w znalezieniu rozwiązania. Nie musisz wchodzić w szczegóły jej historii  — wystarczy, że nazwie Pani swoje potrzeby.

Jedno, o co chcę  zapytać — czy ma Pani kogoś, z kim można o tym porozmawiać dla siebie? Nie dla niej, nie dla szefa — dla Siebie? Bo to, co Pani opisuje, to nie jest tylko trudna sytuacja w pracy. To ślad dawnej rany, która znów została dotknięta — i ona też zasługuje na uwagę. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

to, co Pani opisuje, pokazuje jak bardzo wymagająca i obciążająca jest ta sytuacja -- szczególnie że dotyka ona także Pani wcześniejszych, trudnych doświadczeń. Słyszę  zmęczenie, napięcie i poczucie utknięcia między współczuciem wobec tej osoby a potrzebą zadbania o siebie.

 

Natomiast ma Pani w sobie dużo empatii i zrozumienia dla jej historii, a jednocześnie coraz wyraźniej odczuwa Pani, jak duży jest to dla Pani koszt. 

 

To, że Pani o tym mówi i nazywa swoje granice, jest bardzo ważne. Nie musi Pani z tym zostawać sama. Rozmowa z psychologiem może być przestrzenią, w której będzie Pani mogła bezpiecznie przyjrzeć się swoim emocjom i odzyskać poczucie równowagi. Z kolei spotkanie z doradcą zawodowym może pomóc spojrzeć na tę sytuację także z perspektywy roli zawodowej i znaleźć dla Pani wspierające rozwiązania w obszarze pracy.

 

Życzę wszystkiego dobrego :) 

 

Składanowska Daria 

Psycholog,  Doradca zawodowy

Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

Przestrzeń Relacji Centrum Psychoterapii

Agnieszko, to, co przechodzisz w pracy, jest po prostu trudne. Próbujesz być w porządku wobec osoby, która kiedyś Cię skrzywdziła, a teraz sama potrzebuje pomocy, ale to kosztuje Cię mnóstwo energii. Masz prawo czuć się tym przytłoczona i zmęczona. Twoje poczucie winy wynika z tego, że jesteś empatyczna, ale pamiętaj, że Twoje granice i spokój też są ważne. To, że nie masz siły być dla kogoś terapeutką w godzinach pracy, nie oznacza, że robisz coś złego. To po prostu znak, że ta sytuacja mocno Cię obciąża i masz prawo szukać sposobu, żeby poczuć się w swojej pracy znowu swobodnie. 

Pamiętaj, że Twoje potrzeby i spokój są tak samo ważne, jak potrzeby innych osób, a dbanie o siebie to nie jest egoizm. Mam nadzieję, że uda Ci się odzyskać komfort w pracy, na który tak ciężko zapracowałaś.

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo obciążająca sytuacja, w której spotykają się Pani wcześniejsze trudne doświadczenia z tą osobą i aktualne wyzwania w codziennej współpracy. Z jednej strony widać u Pani dużą uważność i empatię wobec jej historii, a z drugiej strony w tej relacji pojawia się zmęczenie, napięcie i poczucie bycia „wciąganą” w coś, na co Pani nie wyraża zgody.  To może być sygnał, że Pani granice są w tej relacji mocno testowane. 

 

W takich sytuacjach pomocna bywa praca psychologiczna ukierunkowana na wzmacnianie asertywności i umiejętności stawiania granic, po to, żeby móc pozostać w zgodzie ze sobą. Sama świadomość tego wewnętrznego konfliktu, który Pani opisuje, jest już bardzo ważnym krokiem.

 

Trzymam za Panią kciuki i życzę wszystkiego dobrego.

 

Pozdrawiam

AG

Usunięty Specjalista_tka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani

 

Każdy ma prawo do czucia się bezpiecznym, również w miejscu pracy. Proszę ustalić jasne granice kontaktów z koleżanką, zaznaczając, że nie interesują Pani plotki. Pani nie jest odpowiedzialna w żaden sposób za jej nastroje i nie Pani rolą jest chodzić na paluszkach, albo robić coś wbrew sobie, aby nie poczuła się gorzej. Może Pani także rozważyć zmianę biurka, albo może pomieszczenia? Może Pani pójść także do szefa i opowiedzieć, co Panią wcześniej spotkało. 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające – szczególnie że nakładają się tu dwie rzeczy: obecna trudna sytuacja oraz wcześniejsze doświadczenia z tą osobą, które już Panią zraniły.

Z jednej strony widać Pani empatię i zrozumienie dla tego, co ta koleżanka przeżyła. Z drugiej – bardzo wyraźnie pojawia się przeciążenie i brak przestrzeni dla siebie, bo oprócz własnej pracy dźwiga Pani jeszcze jej emocje, trudności i zachowania.

To, że czuje Pani zmęczenie, napięcie i „bycie w potrzasku”, jest w tej sytuacji zrozumiałe. Szczególnie gdy pojawia się konflikt: „chcę być w porządku wobec niej” vs „ja już nie mam siły tego unosić”.

Warto zauważyć, że współczucie dla drugiej osoby nie oznacza, że musi Pani brać odpowiedzialność za jej stan i funkcjonowanie.

To, że ma Pani swoje granice i potrzeby, nie jest brakiem empatii.

To, co Pani czuje, jest ważne i zasługuje na uwzględnienie – tak samo jak potrzeba spokojnego wykonywania swojej pracy.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przez limit nieobecności na studiach bardzo boję się zachorować. Często łapię infekcje.
Witam! Mam na imię Maja, mam 22 lata i aktualnie kończę III rok studiów na kierunku lekarskim. Nigdy wcześniej nie miałam takiego podejścia, ale od momentu, kiedy pod koniec zeszłego roku przeszłam półpasiec, boję się poważniej zachorować. Kiedy chodziłam do szkoły logiczne dla mnie było, że skoro zachorowałam no to trudno - zostaję w domu i się kuruję. U mnie na studiach niestety liczba nieobecności jest bardzo ograniczona, a przekroczenie tego limitu nierzadko może skutkować po prostu niezaliczeniem przedmiotu (potem wszystko zależy od humoru i dobrej woli kierownika kliki/katedry/zakładu) - myślę, że stąd moje obawy przed poważniejszą chorobą i dłuższą nieobecnością. Niestety sprawia mi to kłopot, bo często sama stawiam sobie też diagnozy gorsze niż jest w rzeczywistości - np. miałam zwykłą infekcję i potem kaszel poinfekcyjny, który po dwóch tygodniach przeszedł - obawiałam się, że to krztusiec, a kiedy zauważę nawet najzwyklejszą krostę na ciele - bacznie ją potem obserwuję. Faktem jednak jest, że ostatnio miewam obniżoną odporność - co prawda moja lekarka rodzinna to trochę ignoruje, że jestem u niej co miesiąc max. dwa z jakąś infekcją, ale zamierzam to skonsultować z innym z lekarzem, choć co prawda pani doktor luźno wskazała, że może być to spowodowane stresem. Prawda jest taka, że miałam rok temu poprawkę dość poważnego i ciężkiego przedmiotu - biochemii, więc w zasadzie nic nie odpoczęłam (miałam wolnego w sumie 3 tygodnie tylko, ale i tak się już myślało o kolejnym roku). Czy warto mój problem skonsultować z psychologiem, czy po jakimś czasie i wypoczynku psychicznym samo przejdzie? Dziękuję z góry za wszystkie odpowiedzi :D
Nie chce/ nie wiem po co żyję, mam trudności w funkcjonowaniu na studiach, nie interesują mnie ludzie.
Studiuję już parę miesięcy, ale mam wrażenie, że się nie nadaję do niczego i że sobie nie dam rady i przez moje lenistwo nic nie robiłam i oblałam i nawet do niektórych egzaminów nie podeszłam . Nie wiem co mam robić ze swoim życiem. Po pracy zawsze mnie bolą plecy (pracuję w żabce) i przez to często też nie mam siły, żeby cokolwiek po niej robić, mam chęć jedynie chodzić na treningi, ale ostatnio nawet tego mi się powoli odechciewa, nie czuję sensu w tym co robię. Nie umiem się z nikim zaprzyjaźnić, bo inni ludzie przestali mnie interesować albo może nikim nigdy się nie interesowałam, zawsze to ktoś do mnie podchodził i chciał się zaprzyjaźnić. Mam dosyć tych wymuszonych znajomości, chociaż powinnam być wdzięczna, że ktoś chciał się zemną zaprzyjaźnić. Nie wiem czy nie chce mi się żyć, czy po prostu nie wiem po co żyć .
Jak poradzić sobie z toksycznym współpracownikiem i plotkami w pracy?
Pracowałam w firmie gdzie bardzo lubiłam swoją pracę. Po jakimś czasie zatrudniła się dużo starsza kobieta. Wszyscy mieli do niej dystans ponieważ koleżanka często robiła jakieś zamieszania, przenosiła różne rzeczy, wkładała do ust swoje słowa, których ktoś nie wypowiedział. Od samego początku miałam wrażenie, że ma do mnie jakiś problem pomimo, ze dla mnie Była miła, uśmiechała mi się w twarz itd. Po jakimś czasie odczułam straszną niechęć co do mojej osoby od innych pracowników. Wiem że ta kobieta chodziła i opowiadała o mnie niestworzone rzeczy, coś w stylu że jestem prowokatorka wszystkich kłótni, że jestem psychicznie chora, że modli się żebym odeszła. Ogólnie była to praca, w której każdy mógł się wykazać swoimi umiejętnościami. Miałam czasem wrażenie, że ona widzi we mnie po prostu jakąś rywalkę, konkurencję co było dla mnie wręcz śmieszne bo jesteśmy dorośli. Wiele razy byłam u szefa, żeby porozmawiać o tych sytuacjach bo sprawiały one że odechciewało mi się chodzić do pracy. Ale góra nic z tym nie robiła, nawet śmiała się mówiąc że no taka jest jej natura i trzeba przymknąć na nią oko bo pewnie i tak długo ona nie popracuje. Wręcz gdy miałam wolne bałam się wrócić do pracy bo nie wiedziałam co ta kobieta mogła o mnie naopowiadać. Ogólnie był to typ osoby która bardzo często mówiła o kimś coś, a później przekazywała to tej osobie ale w formie ” ktoś o tobie tak powiedział ". Czasem miałam wrażenie że ona po prostu na coś choruje i nie kontroluje swojego zachowania, które przypominało jakąś dwubiegunowość. Było mi bardzo przykro bo w twarz nigdy nie powiedziała mi co o mnie myśli. Zawsze robiła to za plecami. A gdy tylko chciałam wyjaśnić sytuację wypierała się wszystkiego, wpadała w szał, krzyczała, ubliżała, kiedyś nawet miałam wrażenie że ze złości mogłaby mnie uderzyć. Potrafiła jednego dnia przyjść rozmawiać ze mną, a następnego dnia obgadać mnie. Pracowałam tam bardzo długo. Ponad 6 lat. I po tym czasie powiedziałam dość. Odeszłam. Bo nie wytrzymałam po prostu. Kiedy odeszłam ta wspaniała koleżanka kupiła mi prezent, życzyła jak najlepiej. Czasem nawet jeszcze napisała co u mnie słychać. Otóż to nie wszytsko. Nie pracuje już rok z nią. A dochodzą mnie słuchy, że ona nadal chodzi i mówi o mnie jakieś rzeczy, że co robiłam albo czego nie robiłam w pracy. Reszta pracowników właśnie doszła do wniosków, że to nie był problem ze mną, a z nią bo dalej robi dramy, ale z innymi prawnikami. Ogólnie mam to już gdzieś, ale nie powiem, że przykro mi z tego powodu. Bo ja się poddałam, odpuściłam i zwolniłam się. A ona dalej nie daje za wygraną. Opisałam to w skrócie. Bo przez te lata pracy z nią mogłabym napisać książkę.
Jak znaleźć pewność siebie i pracę po operacjach kolana i życiu z endoprotezą
Dzień dobry straciłam pewność siebie od kiedy zaczęłam chorować.Zaczelo się to trzy lata temu kiedy posypał mi się staw kolanowy .I miałam już dwie operacje w wyniku której mam endoproteze prawego stawu kolanowego.Mam 46lat i od 1.5roku żyje z nowym stawem Nie potrafię siebie taką zaakceptować do końca,jestem na rencie,która się kończy i muszę szukać pracy.Lecz straciłam pewność siebie i wartość i ciężko mi z tym szukać pracy.Przed choroba pracowałam w handlu i byłam aktywna.Jestem też bezpłodna i nie mam dzieci co sprawiało mi zawsze ból.Mam partnera ,który ma dzieci z poprzednich związków lecz nie mieszkają one razem z nami.Jak odzyskać wiarę w siebie i znaleźć pracę.
Przeżywam kryzys w związku z moim rozwojem. Nie mam planu na siebie.
Czuję się coraz gorzej, od podstawówki stresowałam się szkołą i tak już do dzisiaj stresuję się każdą rzeczą. Teraz kończę licencjat i nie mam pojęcia co dalej, bardzo mnie stresują studia i nie chcę ich na ten moment kontynuować, ale też nie wiem co mogłabym robić, pójść na inny kierunek, albo gdzie pracować. Nie mam prawdziwej pasji, lubię się uczyć nowych języków, ale studia się nie sprawdzają i nie widzę wcale przyszłości. Dołuję mnie fakt, że każdy kogo pytam ma jakiś plan na siebie, a ja kompletnie nie. Nie mam motywacji do życia i często wolę iść spać, żeby nie myśleć. Moim priorytetem w życiu jest miłość, a to też mi nie wychodzi i każda zakończona relacja wprowadza mnie w jeszcze większy dołek. Uważam, że problem leży głównie w tym, że nie mam pasji, na której bym się skupiła. Jednocześnie szukając i obserwując co mogłoby mnie zainteresować na taką skalę nie widzę niczego. Nie powinnam być wcale smutna, bo rodzice dali mi wszystko co mogli i dalej dają. Wiele osób pewnie by umiało wykorzystać taką szansę od życia, a ja nie potrafię.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.