Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z żałobą po poronieniu i poczuciem winy za wcześniejsze myśli?

Treść wrażliwa
Półtora miesiąca temu poroniłam w 10 tygodniu ciąży, serce przestało bić w 6 tygodniu. Nie mogę dojść do siebie po tej stracie. Kiedy dowiedziałam się o ciąży byłam załamana, miałam napady paniki ponieważ byłam 5 miesięcy po porodzie, bałam się jak sobie poradzę. Nie chciałam tej ciąży, wciąż powtarzałam że lepiej by było gdybym poroniła. I tak się stało. Wiem że od mówienia tego nie wywołałam poronienia ale nie mogę poradzić sobie z żalem i złością do siebie że tak właśnie myślałam i mówiłam, że nie chciałam tego maleństwa, wypierałam je i myślałam że będzie problemem. Nie zachowałam się jak matka która ma w sobie kolejne dziecko. Nie potrafię nazywać się mama, mam wstręt do siebie. Moj pierwszy rok macierzyństwa zamienił się w koszmar i mimo że moje pierwsze dziecko daje mi mnóstwo radości i miłości to z tyłu głowy pozostaje nie chęć do siebie. Jak wybaczyć sobie tamten czas, jak przeżywać żałobę skoro byłam taka okrutna. Jak iść dalej?
Ryszard Salmanowicz

Ryszard Salmanowicz

W naszej kulturze istnieje wiele tabu i mitów związanych z rodzicielstwem, szczególnie z macierzyństwem. Te tabu i mity przeradzają się w oczekiwania. Tych oczekiwań nie da się spełnić. Proszę zauważyć, nawet napisała Pani, że nie zachowała się "jak matka". Proszę też zobaczyć, jak naładowany jest to przekaz do samej siebie - tak jakby istniała idealna rola, mityczna, do której została nagle Pani powołana i która wymaga totalnego poświęcenia siebie - chociażby poświęcenia własnej agresji, rozdrażnienia, niechęci i strachu. W naszym wyobrażeniu matka nie ma tych cech dla dobra dziecka, nawet tego nienarodzonego.

 

To jest śmiertelnie szkodliwe idealizowanie roli, roli czysto kulturowej. Akceptowanie tych wymogów wyborażenia o roli matki sprawia, że samemu ma się podświadomą niechęć do dziecka, bo ciężar takiego "zatracenia siebie" w relacji z dzieckiem, jest, realistycznie, nie do uniesienia. Nie da się pozbyć niechęci czy nawet nienawiści. O tym jest chociażby sławna książka pisarki Mary Shelly, Frankenstein. Ona nie jest dosłownie o potworze, ona jest o potworze w samym sobie, którego boi się każda matka.

 

I tutaj jest odpowiedź na Pani pytanie: trzeba przepracować i zrozumieć, że oschłość, czy nawet okrutność w myślach, nie jest czymś złym - dosłownie na odwrót! To że one są wyrażane jako myśli, że docierają do świadomości, jest czymś bardzo dobrym i dobrze o Pani świadczy, bo udawanie, że ich nie ma, doprowadziłoby do czegoś o wiele okropniejszego dla dziecka, niż Matka, która totalnie naturalnie przeżywa zdrową niechęć do odpowiedzialności rodzicielskiej - coś o wiele gorszego: matka, która udaje, że jej nie ma i że jest aniołem, a nie człowiekiem. Dziecko, nawet to nienarodzone, nie potrzebuje anioła, potrzebuje miłości prawdziwego człowieka, a w tym też są te aspekty, jak to się mówi w psychologii głębi, cienia: niechęci, nienawiści, oschłości.

 

Innymi słowy, musi Pani zrewidować własne i kulturowe wymagania jakie się narzuca rodzicom, a potem odnieść to do własnej sytuacji. Taka głęboka i bolesna analiza sprawi, że zrozumie Pani, że paradoksalnie dała Pani temu dziecku coś, czego wielu rodziców nie daje przez całe życie: kontakt z prawdziwą osobą, nie z rolą czy oczekiwaniem. A to jest definicja prawdziwej, głębokiej miłości.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Rembecka (Roguska)

Katarzyna Rembecka (Roguska)

Dzień dobry,

 

to, czego Pani teraz doświadcza, musi być ogromnie trudne - żałoba połączona z poczuciem winy z powodu pierwszych myśli o ciąży, to bardzo skomplikowane emocje. Proszę nie zostawać z tym samej. Choć jak przy każdej żałobie potrzebny jest czas, myślę, że także rozmowa ze specjalistą mogłaby przynieść Pani ulgę i pomóc poukładać te uczucia. Proszę zrobić to dla siebie, a także z myślą o swoim dziecku, które bardzo potrzebuje Pani silnej i spokojnej.

Wszystkiego dobrego! 
Katarzyna Rembecka 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Dzień dobry

 

   Jest mi niezmiernie przykro z powodu tego, co Panią spotkało.  To jest dla Pani bez wątpienia niezmiernie trudne do akceptacji a poczucie winy Panią przytłacza. A prawda jest taka, że nie ma w  tym Pani winy. Samymi myślami nie można dokonać czegoś co spotkało Pani dziecko. Wiele kobiet neguje ciąże, gdyż nie zawsze jest ona chciana itd.  pani sama  w sobie jest bohaterką gdyż postanowiła Pani urodzić to dziecko. Mimo wszystko. A teraz Pani prawdopodobnie w depresji obarcza siebie winami za to, co się wydarzyło. Nie dziwi mnie to. Doświadczyła Pani traumatycznego wydarzenia, które nie było dla Pani obojętne. Potrzebuje Pani wsparcia psychologa oraz wsparcia psychoterapeuty w nurcie poznawczo - behawioralnym. Proszę z tym nie czekać. I proszę pozwolić sobie na przejście przez wszystkie fazy żałoby. Terapia pomoże Pani odbudować pozytywny obraz samej siebie. Proszę iść do specjalisty. Życzę dużo sił

 

 

Piotr Ziomber psycholog

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Bardzo mi przykro, że przez to Pani przechodzi. I chcę powiedzieć jedną ważną rzecz na początku - Pani myśli i lęki z tamtego czasu nie są „okrucieństwem”, tylko reakcją organizmu przeciążonego strachem, świeżym macierzyństwem i kolejną ciążą.

To, że pojawiały się myśli „nie chcę tego dziecka” albo „boję się, że sobie nie poradzę”, nie oznacza, że była Pani złą matką. To były myśli kogoś, kto był w ogromnym napięciu i próbował sobie poradzić z czymś, co było za trudne na tamten moment.

Poronienie samo w sobie jest stratą, a Pani przeżywa coś jeszcze trudniejszego - żałobę po dziecku i jednocześnie silne poczucie winy za własne myśli sprzed straty. To bardzo częste w takich sytuacjach, ale też bardzo obciążające, bo umysł zaczyna szukać winy, żeby znaleźć sens w tym, co się stało.

Prawda bardziej bolesna, ale też uwalniająca - Pani nie miała wpływu na to, że serce przestało bić, a myśli, które Pani wtedy miała, były próbą poradzenia sobie z lękiem, nie decyzją o odrzuceniu dziecka.

W żałobie nie trzeba zaczynać od wybaczenia sobie na siłę. Czasem pierwszym krokiem jest przesunięcie myśli z „jestem okrutna” na „byłam w bardzo trudnym stanie i robiłam wtedy, co umiałam, żeby przetrwać”.

Jeśli mogę Pani coś delikatnie zaproponować - warto byłoby porozmawiać z psychologiem albo terapeutą pracującym z żałobą po stracie ciąży. Nie po to, żeby „usprawiedliwić” te myśli, ale żeby odciążyć Panią z poczucia winy, które nie należy do Pani w takim stopniu, jak Pani czuje.

To, co Pani przeżywa, to nie brak miłości do dziecka. To bardzo ciężkie połączenie żałoby i winy. I z tego da się powoli wychodzić, ale nie przez karanie siebie. 

 

Pozdrawiam i życzę dużo siły,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog okołoporodowy

Paulina Duda

Paulina Duda

Dzień dobry, 

doświadczyła Pani w bardzo krótkim czasie dwóch niezwykle obciążających wydarzeń – połogu i opieki nad małym dzieckiem, a następnie kolejnej, niespodziewanej ciąży. Pojawienie się lęku, niepewności czy ambiwalentnych uczuć wobec ciąży w takiej sytuacji jest częstym doświadczeniem. Obecnie jednak, po stracie ciąży, towarzyszy Pani silne poczucie winy i przekonanie, że wcześniejsze myśli świadczą o Pani jako matce. Wydaje się, że obok żałoby po utracie dziecka mierzy się Pani również z bardzo surową oceną samej siebie.

Opisuje Pani nasilone cierpienie emocjonalne, trudność w zaakceptowaniu własnych uczuć i utrzymującą się niechęć wobec siebie. Są to ważne sygnały, że warto rozważyć podjęcie psychoterapii. Praca terapeutyczna może stworzyć bezpieczną przestrzeń do przeżycia żałoby, zrozumienia własnych emocji związanych zarówno z ciążą, jak i jej stratą, oraz stopniowego zmniejszenia obciążającego poczucia winy.

 

Pozdrawiam

Paulina Duda 

Psychoterapeuta CBT

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani słowa, czuję ogromny smutek, żal i poczucie winy, z którymi została Pani sama. Mam jednak wrażenie, że dziś ocenia Pani siebie z perspektywy straty a nie z perspektywy kobiety, którą była Pani wtedy tj. zmęczonej, przerażonej i kilka miesięcy po porodzie. Wspomniala Pani „nie potrafię nazywać się mamą” a przecież każdego dnia jest Pani mamą dla swojego dziecka czyli obecną, kochającą i troszczącą się. Myślę sobie, to, że bała się Pani kolejnej ciąży, nie przekreśla tej miłości. Może zamiast pytać: „Jak mogłam tak myśleć?”, warto zapytać: „Czego tak bardzo się wtedy bałam?”. Czasem pod niechęcią nie kryje się brak miłości, lecz ogromny lęk przed tym, że nie udźwigniemy kolejnego ciężaru. Proszę spróbować spojrzeć na tamtą siebie z taką samą czułością, z jaką patrzyłaby Pani na bliską kobietę w podobnej sytuacji. 

 

Wszystkiego dobrego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro z powodu Pani straty. To, że na początku ciąży towarzyszył Pani lęk, nie oznacza, że jest Pani winna poronienia. Wiele kobiet w nieplanowanej lub trudnej ciąży doświadcza ambiwalentnych uczuć – to naturalna reakcja i nie ma wpływu na przebieg ciąży. Teraz przeżywa Pani żałobę, której często towarzyszy poczucie winy. Warto dać sobie prawo do tych emocji i porozmawiać o nich z psychologiem. Z czasem możliwe jest zarówno przeżycie tej straty, jak i wybaczenie sobie. Proszę pamiętać, że trudne myśli nie są tym samym co intencje czy sprawczość.


dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy powinienem przeprosić za obraźliwe myśli o kimś po jego zachowaniu pod wpływem alkoholu?
Czy jak w złości pod nosem i w samotnosci kogoś obrazimy przez jego dziwne zachowanie po alkoholu to czy trzeba tej osobie o tym powiedzieć i ją przeprosić? Ponieważ czujemy z tego powodu ogromne poczucie winy
Potrzebuję wsparcia innego niż specjalista. Proszę o polecenie książek, blogów, aplikacji w dystymii.
Cierpię na dystymię. Potrzebuję psychoterapii, ale mnie na nią nie stać, a na darmową również z pewnych względów nie mam szans. Czy jest jakiś poradnik, książka, strona internetowa, aplikacja itp. żeby jakoś pomóc sobie samodzielnie? Wiem, że to nie zastąpi specjalisty, ale to jedyne wyjście w mojej sytuacji
Podejrzenie depresji i skierowanie do psychiatry. Boję się jednak leków, również spożywałam alkohol z braku radzenia sobie - powiadomić o tym psychoterapeutę?
Od jakiegoś czasu bardzo źle czuje się sama ze sobą. W środku czuję wielki smutek, przygnębienie, nic mnie nie cieszy, mam okropne problemy ze snem, często chce mi się płakać. Nie umiem sobie sama ze sobą poradzić. Ostatnio dwa razy poszłam w alkohol, miałam ochotę się upić(czego nigdy do tej pory nie robiłam).Zaczęłam psychoterapię i tam padło podejrzenie depresji i żeby pójść do psychiatry. Jednak wolałabym uniknąć psychiatry(boję się itp). Czy powinnam o tym incydencie z alkoholem powiedzieć terapeucie czy to nie ma znaczenia. Czy to faktycznie depresja?Czy możliwe jest wyleczenie depresji bez leków? I czy od tych leków się tyje?
Jak poradzić sobie z depresją i 'mgłą umysłową' po przebytych epizodach schizofrenii?
Witam. Mam zdiagnozowaną schizofrenię innego rodzaju. W zeszłym roku byłam hospitalizowana i był to najsilniejszy z rzutów choroby. Od momentu wyjścia ze szpitala nie mogę dojść do siebie. Objawy psychotyczne minęły, jednak męczę się z depresją. Mam kryzys, który polega na tym że zupełnie nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie kim jestem i czego chce, nie mam żadnych celów i nie potrafię ich wyznaczyc. Próbowałam podjąć studia z braku innego pomysłu na siebie, ale mnie przerosły. Nie umiałam się skupić, przyswoić wiedzy czy zrozumieć prostych rzeczy. Mam trudność w podjęciu decyzji co dalej, z jednej strony nie chce się poddawać a z drugiej jestem świadoma swoich ograniczeń, których nie przeskoczę. Moim głównym problemem jest, jak ja to nazywam-mgła umysłowa. Czuję się jakbym była niedorozwinieta umysłowo, przez co nie daje sobie z niczym rady. Poza tym nie mam na nic sily, jestem wyczerpana psychicznie, fizycznie zresztą też. Czy jest jakiś sposób żeby wyjść z takiego stanu? Chodzę regularnie do psychiatry, pobieram leki, korzystam z psychoterapii. Ale to nie zmienia faktu, że czuję się otępiona i niezdolna do samodzielnego życia oraz normalnego funkcjonowania. Mogę jakoś wpłynąć na to by poczuc sie lepiej sama ze sobą? Pozdrawiam
Mąż choruje na depresję, ale obwinia mnie za wiele zachowań, krytykuje. Jest drażliwy, nie pomaga.
Mąż leczy się na depresję (jego psychiatra stwierdził, że zakańczają leczenie, ale on nadal twierdzi, że ją ma) poprosiłam dziś męża by poszedł do sklepu po chusteczki ,prosiłam go kilka razy ,spokojnie od rana do wieczora. Aż wieczorem się zdenerwowałam, a on odrazu, że ma depresję, więc gra z dzieckiem w gry. Z całej tej kłótni zaczęłam czuć się winna, później nagle przeszedł na swoją mamę, że jej nienawidzę, bo parę razy narzekałam, że często mnie poniża (haha spójrzcie na nią jak wygląda ciekawe ile przytyje jak urodzi 10 dzieci) i mimo tych słów nie nienawidzę jej a on mi to wmawia . Później mi mówi o jakiś chorobach psychicznych, żebym poczytała i co to za psychiatra, jak nie zdiagnozował u niego adhd i jeszcze jakiejś choroby, którą wyczytał w Internecie. Później miał pretensje, że jestem jak wiedźma ,że go zaczepiałam cały tydzień zbyt nachalnie (smyrałam go dla żartów po nodze a on uciekał ,próbowałam się do niego zbliżyć, bo już się nawet nie przytulamy a co dopiero mówiąc o seksie ) raz jestem zbyt obojętna ,innym razem zbyt nachalna ,za chwilę mówi, że nie umiem go uwodzić, że ciągle tylko prezenty, gdy coś opowiada co by chciał, jedzenie ,śniadania,kolacje, że mogłabym wymyślić coś innego skoro to na niego nie działa. To depresja czy manipulacja ? Napomknę tylko, że nad mężem ojciec się znęcał (nie wpuszczał do domu zimą ,wyrzucał z auta, gdy wymiotował przez chorobę lokomocyjną ,chlapał karcherem po oczach, gdy nie był posłuszny )z opowieści teściowej jego ojciec był maminsynkiem, więc ona traktuje swoich synów ozięble ( zostawcie mi dzieci a wy idźcie stąd ,was tu nie chce -mąż twierdzi, że nie rozumiem żartu i nie mam dystansu ).
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.