Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak reagować, gdy partner obraża mojego ojca?

Jak reagować jeśli partner obraża np. mojego ojca. Uważa że symuluje chorobę (nerwica lękowa), wiele razy mówił o nim że to biedny tatuś męczennik , że nie ma godności. Cały czas mi wmawia że ojciec mną manipuluje. Ale wcale tak nie jest. Poprostu mam duże wsparcie od niego. Wiem że ojciec nie jest idealnym. Bardzo lubi partnera ale mam wrażenie że partner uważa go za jakiegoś konkurenta. Często słyszałam od partnera że mój tata coś złego na niego powiedział np. w sensie że on zrobiłby coś lepiej. Ale jeśli chciałam z nim o tym pogadać, zwrócić mu uwagę (tacie) to słyszałam od partnera żebym tego nie robiła bo już więcej do mnie nie przyjedzie. Boli mnie to że przy każdej kłótni słyszę temat taty. Zawsze w złym sensie - męczennik, odklejony od rzeczywistości itp , albo że nie chce z gościem gadać.
User Forum

Anonimowo

3 lata temu
Agata Dobrogoszcz

Agata Dobrogoszcz

Dzień dobry, Nawet po krótkim opisie Pani sytuacji, nie jestem wstanie dać Pani konkretnej rady co do zachowania się. Nie podlega wątpliwości, że jest to trudna sytuacja, która może wpływać na Pani samopoczucie. Jednak polecałabym zastanowić się nad swoimi potrzebami, granicami i uczuciami w tej sytuacji- w tym mógłby pomoc również specjalista, który towarzyszyłby Pani w tym. Pozdrawiam, Agata Dobrogoszcz
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przez jeden głupi błąd, straciłem znajomość, na której mi zależy. Czy mogę coś jeszcze zrobić?
Moja historia jest dość ciekawa a teraz przerodzila się w ciezka sytacje z która slabo sobie radze. Jakis czas temu poznałem dziewczyne na portalu randkowym. Niczego nie zakladalem ani nie wykluczałem. Podchodzilem do tej relacji na luzie. Pisalismy ze sobą dwa tygodnie zanim doszło do spotkania. Ola już na samym początku chciała się spotkać, zapraszala mnie do swojego mieszkania albo zebym chociaż chciał wybrać się na kawe. Studzilem jej zapedy i mowielm ze jak na razie nie mam czasu itd. Zalezalo mi na tym aby najpierw sprawdzić co to za dziewczyna zanim zaczne w ogole myslec ze jest warta mojej uwagi. W końcu po dwóch tyfodniach pisania pojechałem do jej mieszkania i się spotkaliśmy. Kupilem dobre wino, siedzielsmy od 20 do 6 rano rozmawiając, poznawajac się itd. Wszystko zakonczylo się seksem a rano poszliśmy do miejscowej knajpy na sniadanie. Tak rozpoczela się ta relacja, która była powoli budowana. Ola zaprosila mnie na koncert ale miała tylko jeden bilet wiec ja kupiłem drugi aby nie było jej przykro isc samej z czego się ucieszyla. Nastepnego dnia zaprosila mnie na kawe a ja w ramach rekompensaty za koncert zaprosiłem ja do teatru z czego była bardzo zadowolona. Ogolnie powiedziała ze nikt przedtem czegos takiego dla niej nie zrobil. Ogilnie miała zle doświadczenia z facetami bo zazwyczaj ja wykorzystwali i zostawiali. Po prostu uprawiali z nia seks przez jedna noc a później znikali. Nie sadzila ze spotka kogos takiego jak ja, kto ma ine podejście i ze szanuje ja jako osobe itd. Nikt nigdy nie odwozl jej do domu albo przyjechal po nia. Jak bywala w knajpach to ona zazwyczaj placila. Po prostu nie miała szczęścia do mężczyzn a ja chciałem jej pokazac ze nie wszyscy tacy sa. Nasza relacja się budowala. Spotykalismy się raz w tygodniu albo dwa razy aby nie zabic zainteresowania i abyśmy za sobą tęsknili. Wszystko szlo w dobrym kierunku do czasu az przyszlo nam się spotkać dwa tygodnie temu. Mielismy się spotkać w czwartek na kawe a w piątek miałem przyjechać do niej aby spedzic mily wieczor. Ola napsiala ze kupi seksowną bieliznę wiec pewnie byłoby fajnie. Niestety wtedy w czwartek popelnilem duzy blad. Wczesniej Ola ustalila ze mna ze nie jesteśmy w związku ale jak spotykamy się ze sobą to nie rozwijamy zadnych nowych znajomości i jak sypiamy ze sobą, to tylko ze sobą i z nikim innym. Zgodzilem się na to. Jednoczesnie opowiedzieliśmy sobie o naszych dotychczasowych znajomościach. Ona miała jakiegoś tam kumpla od tanca z którym raz się przespala a ja kosmetyczke do której chodze raz w miesiącu i tez zdarzylo mi się z nia wyladowac w lozku kilka razy. Nie zamykaliśmy się te znajomsci ale postawiliśmy sprawę jasno ze jak będziemy się spotykać z tymi osobami to nic miedzy nami a tymi osobami nie będzie. W czwartek jak mielismy isc na ta kawe Ola spytala się mnie na która mam kosmetyczke w piątek czyli tego samego dnia kiedy mielsimy się spotkać. Odpowedzialem ze w piątek o 18 a Ola ze spoko bo ogarnie sobie angielski w międzyczasie. Wtedy dodałem cos czego będę zalowac do końca zycia. Ta kosmetyczka powiedziała mi ze jak przyjdę do niej w piątek na wizyte to mam się ladnie ubrać a ja powiedziałem o tym Oli. Ona się zdenerwowala bo wygladalo to tak, jakbym chciał wzbudzić w niej zazdrość. Ogolnie powiedziała ze dla iej to najdziwniejsza sytacja z kosmetyczką ever ze jest jej niedobrze itd. Do spotkania nie doszło ani w czwartek ani w piątek. Pisalem jej ze to zwykle nieporozumienie itd. Ale nie chciała sluchac. Nie odzywala się do mnie prawie wcale a jak się odzywala to ten kontakt był mega oschly. Poweidziala ze to koniec naszej znajomości. Ja nie dawałem za wygrana bo zaczelo mi na niej zalezec i chciałem jej to wytlumaczyc. Ona stawala przy swoim ze ona to przemyslala i nie mamy o czym rozmawiać. 2 grudnia miała urodziny i zalezalo jej na tym, abyśmy spędzili ten czas razem. Mielismy ubrać razem choinke, upiec piernik itd. Niestety przez tą cala sytacje nie byłem w stanie tego zrobić a ona dalej przystawala przy tym ze to koniec. Pojechalem do niej z prezentem urodzinowym i tortem. Otworzyla mi, porozmawialiśmy, zebrałem opierdziel ale jednocześnie powiedziała ze cieszy się ze przyjechałem, ze nie odpuscilem i ze nie dalem za wygraną. Ucieszylem się ale jednocześnie dodala ze potrzebuje czasu. Zapalila mi się czerwona lampka. No bo jeśli powiedziała ze potrzebuje czasu to znaczy ze jest na nie ale pomyslalem ze ok, jeśli potrzebuje czasu to ja tez dam sobie ten czas aby pewne rzeczy przemyslec i poprawić. Od 2 grudnia do 5 grudnia nie odzywałem się, dawałem jej ten czas ale jednocześnie chciałem jej pokazac ze mi zależy i ze o niej pametam. Zamówilem bukiet roz z dostawa do mieszkania. Zadzwonila do mnie ucieszona i zaskoczona. Powiedziala ze nie zasluzyla ale była zadowolona. Rozmawialismy przez 15 minut i powiedziała ze spotkamy się w przyszłym tygodniu, czyli w tym i chce teraz absymy się bardziej poznawali jak ludzie a żeby seksu było mniej bo myśli ze przez seks doszło do tej sytacjiz kosmetyczka. Przez telefon nie dalo się wyczuć zze cos jest nie tak, była bardzo zadowlona, rozmowa yla przyjemna, pożegnaliśmy się czule i tyle. Od 5 grudnia do wtorku 12 grudnia była cisza. Jak rozmawialiśmy 5 grudnia to mowila ze w weekend ma impreze firmowa a na weekend przyjezdza do niej mama wiec nie chciałem jej zawracać glowy. 12 grudnia sam napisałem bo już trochę ta cisza trwala za długo. Spytałem jak jej mija dzień, czy czuje już klimat swiat, czy ubrala choinke itd. Powiedziala ze nie, nie czuje, nie chce i ze ma chujowy okres. Powiedzialem ze niech sobie zrobi kubek gorącego kako albo hrzaniec z dodatkiem mojego towarzystwa a na pewno poczuje się lepiej. Odparla ze dziekuje ale nie. Dodala ze nie chce tego dluzej przedluzac i trzymać mnie w niepewności i ze chce zakonczyc ta znajomość. Ze nie ma teraz dobrego czasu. Ze mamy inne charatkery pomimo ze wcześniej az była zdziwiona ze tyle nas laczy z dnia na dzień coraz wievej i więcej. Ze przed wigilia należy oczyszczac atmosferę wiec to jej „sprzątanie”. Ze sobie kogos znajde itd. Odparlem ze to trcohe dziwne bo mowila ze cieszyla się ze nie odpuscilem, nie dalem za wygrana, później jak dalem jej te kwiaty, to mowila ze chciałaby abyśmy teraz się bardziej poznawali a nie uprawiali seks i miałem taki metlik w glowie. Powiedziala ze była zaskoczona tymi kwiatami jako prezentem którego nie powinna była dostać ale ze nie chce tego więcej rozkrecac. Pozniej napisala ze tego nie czuje i nie chce. Ze czula się zobowiazana przez te kwiaty ale nie będzie robic nic wbrew swojej woli i ze nie chce się teraz w nic angazowac ze nie ma na to sily ani czasu. Podziekowala za wspólnie spędzony czas, ze było bardzo milo i papa. Nie mogę się z tym pogodzić bo przez swoja glupote stracilem taka znajomsc, która zaczynala być dla mnie wazna. Nie wiem czy mogę cos jeszcze zrobić. Wydaje mi się ze nie ale może ktoś z was ma jakies pomsly. Caly czas mi na niej zależy ale wiem tez ze serce nie sluga i nie ma co się kopac z koniem. Nie mogę się z tym pogodzić ani psychicznie poradzić a meczy mnie to bardzo.
Znajomy egocentryk, narcyz udając przed moją rodziną troskę o mnie, specjalnie wyjawiał prywatne sprawy, o których mu mówiłem lub stawiałem mu granice.
Witam, jestem 34 letnim mężczyzną bez dzieci i związku. Alkohol i używki to raczej dla mnie norma, jednakże wiem jak na mnie działają i wpływają. Przez te i inne "rzeczy" ludzie znaleźli możliwość by kontrować moje spostrzeżenia i argumenty, moimi "słabościami" . W momencie kiedy mówię prawdę lub wytykam ich błędy, reagują ofensywnie wyciągając brudy z mojej przeszłości "ponieważ dzieliłem się nimi w zaufaniu", atakując mnie i omijając w ten sposób glowny temat rozmowy. Większość życia nie rozumiałem skąd biorą się moje problemy, używanie i bardzo skrajne zachowania zwłaszcza po alkoholu. Teraz jestem o wiele bardziej świadomy i nie używam substancji, żeby wpływać na swoje uczucia, wręcz odwrotnie. Moje uczucia i emocje wpływają na ludzi i zarzucają mi oni przyjmowanie substancji jako kontrę na moje słowa. Wmawiane mi jest, że nie potrafię sobie radzić, że gdy używam to wylewam złość i inne negatywne emocje na ludzi "którzy mnie otaczają" co jest absurdem, skoro pierwsza lekcja uczy, że tak działają ludzie uzależnieni. Staram się z każdym, na trzeźwo, rozmawiać, możliwe, że coś przegapiłem i mają rację. To oni używają argumentów, które mają na celu mnie zranić, przypominając sytuację z czasów, kiedy nie byłem na tyle świadomy i faktycznie popełniałem błędy. Czy jest to zdrowe, gdy człowiek po śmierci matki, utrzymanek swojego brata, biorący l4 przy każdej możliwej sytuacji, nie leczący się, napiętnował i wytykał błędy innym, zwłaszcza będąc egocentrykiem. To pogłębia moje poczucie własnej wartości, mimo świadomości, że jest inaczej. Stara się on mnie zdominować tymi narzędziami, wmawiając mi, że ze mną jest coś nie tak, nie będąc samemu do końca zdrowym. Potrafi po naszej "sprzeczce" dzwonić do mojej rodziny i mówić im, że ja robię rzeczy, które mu się wydaje, że robię - idąc jego tokiem myśli- zaburzając nasze spokojne życie, w którym ja nie jestem kimś, kto zaburza nasza harmonię, sprowadza się to wszystko do tego, że sprzeczka z nim oznacza wysłanie wiadomości do moich bliskich przez niego o mnie, że coś że mną nie tak. Pisał i dzwonił nie raz do moich bliskich, po naszych sparingach słownych, rzeczy, które były bardzo prywatne i dawno temu, sprawiając, że cała rodzina bała się o mnie mimo braku zagrożenia. Jego motywacją było sprawienie mi przykrości. Jako egocentryk, kiedy wypomniałem mu też kilka jego błędów i problemów, po zakończeniu dyskusji, przez moją dominację w rozmowie chciał, żebym czuł jego niezadowolenie. Ostatnim razem, gdy tak było, faktycznie nadużywałem wielu substancji, czułem brak zrozumienia u bliskich znajomych, nie rodziny. Kończąc kontakt uderzyłem w kilka czułych punktów tego kolegi. Po zablokowaniu go wszędzie, pisał i dzwonił po kolei do siostry i mamy, co miało być niby jego troską, po odwyku i regulacji kontaktów w rodzinie i znajomymi, przyznał się, że kierował się chęcią zemsty i teraz cieszy się, że to wyszło mi na "dobre".
Jestem przewlekle zmęczona, nie wychodzę, chciałabym spać. Mam dwójkę dzieci, z mężem się kłócę. Jak przedstawić to, co czuję u psychologa?
Witam. Mam 32 lata. Dwójkę dzieci i męża. Kiedyś byłam bardzo aktywną osobą. Wszysko co zamierzałam zrobić robiłam od razu,często i chętnie wychodziłam z domu,nawet jak miałam już pierwsze dziecko. Dziś unikam wychodzenia,jak nie muszę to nie idę. Często zostawiam sobie na następny dzień różne rzeczy,bo stwierdzam nie chce mi się nic się nie stanie jak zrobię później. Dużo częściej przyłapuję się na tym,że nie chce mi się rano wstać-choć nie siedzę do późna albo popołudniu kombinuję, żeby położyć się i spać. Z mężem głównie się kłócę. Nie mam prawdziwego czasu dla siebie albo dom albo dzieci i tak w kółko. Czasem jak już nerwowo nie daje rady to poprostu płaczę, wtedy wystarczy błacha rzecz i łzy płyną aż nie skończą. Kilka lat temu zmarli moi rodzice na raka,ciężko to przeżyłam. Od jakiegoś czasu chodzę boję się,że też mam tą chorobę,co stanie się z dziećmi jak je zostawię,bo same sobie nie poradzą,a głównie ja się nimi zajmuję i jesteśmy bardzo związani. Czy powinnam zgłosić się na wizytę u psychologa? Jak przedstawić to co czuje,co mnie gnębi?
Nacisk ze strony partnera w sferze seksualnej.

Mój facet, kiedy uprawiamy stosunek, jest jak w transie i kiedy zdarzy się sytuacja, że zostanie przerwany lub w danym dniu nie dojdzie do stosunku, to jest zdenerwowany. 

Bardzo namawia mnie do ukończenia, cały czas zadając pytania, na które się nie zgadzam, natomiast on dalej ciągnie temat, póki się nie zgodzę. 

Jest to problem. Zastanawiam się, co ma na to wpływ? 

Duży poziom testosteronu, wchodzenie w jakiś trans, czy brak odpuszczania? Co mam zrobić?

Proszę o pomoc - życie niepoukładane, zaniżona samoocena, konflikty i brak wsparcia w innych
Nie rozmawiam z ludźmi, wręcz się stresuję, nie mam życia poukładanego, bo nie mogę znaleźć odpowiedniego faceta, znajomi uciekają ode mnie i jest brak kontaktu, z rodziną się kłócę i nie znajduję rozwiązania, na domiar złego przejmuje się wiekiem, wagą swoją i tym, że nie czuję się atrakcyjna i boję się być sama do końca życia, a jeszcze stres, bo egzamin w szkole mam bardzo ważny w maju i nie wiem czy sobie poradzę . Co mam robić ?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!