Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak rozmawiać z mężem bez empatii i ciągłą krytyką przy mojej nerwicy lękowej?

Witam. Chcialam zapytac jak rozmawiać z mężem. Jedno wiem na pewno On na prawde nie rozumie niezależnie od tego czy jest narcyzem czy ma ososbowosc narcystyczna czy po prostu nie rozumie chcialabym dojsc z nim di porozumienia. Maz np potrafi mowic calymi dniami ze to zle tamto zle zrobilam itp ale zaprzecza ze on chcial tylko powiedziec to co mysli ze na prawde jak pranie mu smierdzi to mu smierdzi itp i widze po tych slowach ze nie robi tego na złość. Tak samo ucieka gdy ja potrzebuje podczas okresu przytulenia pomine juz fakt ze zanim zaczelam leczyc sie na nerwice lekowa wiele ze mna przeszedł nawet go probowalam zamknac na sile w domu i wiem, ze to tez uderza bo w tym momencie nawet nie moge poplakac tak zwyczjanie bo od razu mowi ze jesten chora. I wiem ze nie robi tego w zlosci on tak mysli wszystko wiaze teraz choroba. Wiem, ze nie jestem w stanie mu wytlumaczyc zeby np nie mowil zle on wtedy odpowiada ze tak mowi bo mowi prawde z jednej strony jak ktos tak mowi mozba pomyslec ze w takim razie juz nie kocha alw z drugiej strony patrzac jak cierpi nie widze tego, zeby nie kochal. Zastanawiam sie jak rozmawiac z taka osoba... Czy udawac, ze nie slysze co mowi i robic swoje jesli mnie to uderza akceptowac to ze nie ma w sobie tyle empatii, zeby rozumiec np okres, wychodzic np do drugiego pokoju...
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

W relacji z kimś o tak sztywnej strukturze najlepiej sprawdza się komunikacja zadaniowa i stawianie twardych granic zamiast dzielenia się uczuciami. Jeśli mąż krytykuje Panią przez cały dzień, warto ucinać to krótko: „Przyjęłam do wiadomości twoje zdanie, nie powtarzaj go więcej, bo to nic nie wnosi”. Gdy potrzebuje Pani przytulenia, a on ucieka, proszę przestać go gonić - szukanie czułości u kogoś, kto jej w danej chwili nie ma, tylko pogłębia Pani ból.

Akceptacja jego deficytów emocjonalnych jest kluczem do Pani spokoju. Wyjście do drugiego pokoju czy zajęcie się sobą w trudnych chwilach to nie ucieczka, lecz dojrzała ochrona własnego zdrowia psychicznego. Nie można oczekiwać zrozumienia od osoby, która nie posiada odpowiednich narzędzi emocjonalnych, dlatego musi Pani zacząć szukać stabilizacji wewnątrz siebie, a nie w reakcjach męża.

Powodzenia
Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, wygląda na obciążającą i emocjonalnie trudną relację, w której z jednej strony jest Pani potrzeba bliskości i zrozumienia, a z drugiej sposób komunikacji męża, który bywa dla Pani raniący. Niezależnie od tego, czy ktoś „mówi prawdę”, czy tak to przeżywa, sposób komunikowania ma znaczenie i wpływa na relację. Informacja „coś mi nie pasuje” może być przekazana w sposób neutralny albo raniący i to robi dużą różnicę.

Z Pani opisu wynika też pewien powtarzający się schemat: Pani zgłasza potrzebę (np. wsparcia, przytulenia), mąż reaguje w sposób wycofujący lub krytyczny, a Pani zostaje z poczuciem odrzucenia i niezrozumienia. W takiej sytuacji nie chodzi o to, żeby „udawać, że się nie słyszy”, ale raczej o wprowadzenie granicy w komunikacji. Czyli np. nie tyle dyskusja „czy on ma rację”, ale komunikat: mogę o tym rozmawiać, ale nie w taki sposób, który mnie rani. Jednocześnie ważne jest, to że nie da się zmienić drugiej osoby poprzez tłumaczenie jej, „jak powinna czuć” lub „jak powinna reagować”. Można natomiast sprawdzić, czy jest przestrzeń na wypracowanie wspólnego sposobu rozmowy. Jeśli mąż ma trudność z empatią w określonych sytuacjach, pomocne może być bardzo konkretne mówienie o potrzebach (np. „potrzebuję teraz przytulenia, nie oceny”) i obserwowanie, czy to jest respektowane.

Warto też zadać sobie pytanie nie tylko „jak z nim rozmawiać”, ale „czy w tej relacji moje potrzeby emocjonalne mają przestrzeń?”. Jeśli jest to długotrwały problem, pomocna może być terapia par lub konsultacja indywidualna, żeby uporządkować swoje myśli, uczucia, oczekiwania ia granice.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Trudności w porozumieniu, które opisujesz, są niezwykle wyczerpujące, szczególnie gdy czujesz, że Twoje emocjonalne potrzeby, jak potrzeba bliskości, są pomijane lub traktowane jako przejaw choroby. Budowanie relacji z osobą, która wykazuje niską empatię lub cechy narcystyczne, wymaga przede wszystkim radykalnej zmiany strategii komunikacji oraz ochrony własnego dobrostanu. Zamiast wskazywać na zachowania męża, co często wywołuje postawę obronną lub ataki, staraj się skupiać wyłącznie na własnych uczuciach i potrzebach. Używanie komunikatów typu „ja” pozwala wyrazić siebie bez oskarżania drugiej strony, co może zmniejszyć napięcie w rozmowie. Zamiast mówić: „Zawsze krytykujesz moje pranie i jesteś nieczuły”, spróbuj: „Czuję się przytłoczona, gdy słyszę ciągłe uwagi o praniu; potrzebuję w domu więcej życzliwości”. Gdy potrzebujesz wsparcia, określ to jasno i konkretnie: „Jest mi teraz trudno i potrzebuję Twojego przytulenia, żeby poczuć się bezpiecznie”, zamiast liczyć na to, że mąż sam domyśli się Twoich potrzeb. Osoby o narcystycznym rysie osobowości często szukają w rozmowie „zaczepienia” emocjonalnego, czyli wywołania Twojej reakcji (złości, płaczu, tłumaczenia się). Zachowanie chłodnego, spokojnego tonu głosu sprawia, że tracą oni paliwo do dalszego wywoływania konfliktu. Kiedy mąż zaczyna wygłaszać krytyczne uwagi, możesz odpowiedzieć krótko i neutralnie: „Słyszę, że masz takie zdanie na ten temat, ja widzę to inaczej”. Nie wchodź w dyskusje o tym, czy masz rację, ani nie tłumacz się ze swoich emocji, ponieważ dla osoby nieempatycznej Twoje odczucia mogą być niezrozumiałe i negowane. Jeśli widzisz, że rozmowa nie prowadzi do porozumienia, a wręcz przeciwnie uderza w Twoje poczucie wartości i masz prawo wycofać się z tej interakcji dla własnego zdrowia psychicznego. Nie jest to ucieczka, lecz stawianie granic w sytuacjach, które Cię ranią. Gdy rozmowa staje się toksyczna lub zamienia się w wytykanie Twojej choroby, zakomunikuj jasno: „Nie zgadzam się na to, abyś używał mojej diagnozy jako argumentu w kłótni. Jeśli tak ma wyglądać rozmowa, muszę wyjść do drugiego pokoju”. Pamiętaj, że nie jesteś odpowiedzialna za empatię męża, a Twoim priorytetem jest opieka nad sobą i swoim zdrowiem. Jeśli czujesz, że nie potrafisz sama poradzić sobie z tym dystansem, rozważ wsparcie terapeuty indywidualnego, który pomoże Ci wzmocnić odporność na te trudne zachowania.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Uważam, że Pani próbuje znaleźć jedną „etykietę” męża (narcyz / brak empatii / choroba)ale ważniejsze w praktyce jest coś innego: jak wygląda Wasza komunikacja i jakie emocje ona w Pani uruchamia.

Z opisu widać wyraźny schemat: on komunikuje się w sposób oceniający i „faktowy” („tak jest, bo tak czuję”) a Pani odbiera to bardzo emocjonalnie i potrzebuje w tym momencie wsparcia, bliskości i ukojenia. To zderzenie dwóch różnych sposobów funkcjonowania.

Nie musi Pani „udawać, że nie słyszy” ale też nie da się go zmusić do innego stylu empatii. Realistyczniejsze kierunki to:

mówienie bardzo konkretnie, czego Pani potrzebuje („nie potrzebuję oceny, tylko przytulenia / obecności”),stawianie granicy na formę komunikacji („kiedy mnie oceniasz, wycofuję się z rozmowy”),

oddzielenie: czy to jest moment na rozmowę, czy na przerwę,

zadbanie o własne wsparcie emocjonalne poza nim (bo on może nie być w stanie tego dawać w oczekiwanej formie).

Uważam też, że kluczowe pytanie brzmi „czy w tej relacji moje potrzeby emocjonalne mają przestrzeń i jak mogę o nie realnie zadbać”.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Problemy z relacją z siostrą, która podejrzewa u siebie autyzm i ADHD
Mam siostrę, ktora jest juz dorosła. Od paru miesięcy zachowuje sie dziwnie, probuje udowodnic ze ma autyzm czy ADHD. Poczytała o tym kiedys dosc duzo I z dnia na dzien po prostu jest coraz gorzej, chodzi do psychologa ale to ja bardziej przekonuje ze ma. Nie wiem czy to sie nie zaczęło odkad rodzice dowiedzieli sie o moim samookaleczaniu głównie prsez mame, bo na mnie spadła cała ta atencja i wszystko w tamtym momencie. Do tego ja tez szukam psychologa bo znów mam gorszy okres, nie jest zbyt dobrze. Poprosiłam siostrę o pomoc, a ona stwierdziła ze jej gryzienie policzków jedt porównywalne do tego co ja sobie robię, a sie tnę. Mocno mnie to dotknęło. Rozumiem ze samookaleczen nie powinno sie porównywać bo wszystkie sa sobie rowne ale ona juz przestała gryźć policzki, rany sa niewidoczne. Ja mam blizny na calych swoich udach. Naprawde kocham moja siostrę, ale z dnia na dzien nie mam po prostu ochoty z nia rozmawiaf prsez to jak sie zachowuje, ta kobieta juz powinna nie byc na utrzymaniu rodziców, ja dalej jestem niepełnoletnia i niestety jestem zmuszona, ale ona nawet w domu nic rodzicom nie pomoże, nie zrobi zakupów, a jak juz to oczekuje ze oddadzą, ani wcale nie sprząta. Mam jej juz naprawde dosyć, bo do tego ogląda duzo kreskówek i wlasnie sie zachowuje jakby miala nie wiem 10 lat. A nie ma. Jest dorosła kobieta. Nigdy taka nie byla.
Co zrobić w przypadku gdy nie układa się z chłopakiem, z którym ma się wynajęte wspólnie mieszkanie
Co zrobić w przypadku gdy nie układa się z chłopakiem, z którym ma się wynajęte wspólnie mieszkanie na studiach i wspólnych przyjaciół?
Dzień dobry. Zauważyłam, że mam tendencję do odczuwania głębokiego bólu, gdy ktoś mnie skrzywdzi
Dzień dobry. Zauważyłam, że mam tendencję do odczuwania głębokiego bólu, gdy ktoś mnie skrzywdzi i gdy postanowię, że nie muszę odczuwać bólu i odetnę w takim razie tę osobę lub oddalę się od niej i chcę po prostu odpuścić te negatywne emocje, wtedy wybaczam "za bardzo" chodzi o to, że zapominam o tym, co się stało, a jak sobie przypomnę, to mnie to nie boli. I tu jest problem. Bo jak mnie nie boli, to wtedy znowu ufam i znowu ta osoba zawodzi, jestem taka naiwna wtedy. A gdy "pielęgnuję" albo po prostu pamiętam o tym, co ta osoba zrobiła to ciąży mi to i pogarsza mój nastrój i funkcjonowanie, czuję się zatruta. O co chodzi? Na przykład jesienią poznałam nowego mężczyznę - był moim wykładowcą, teraz już nie mamy z nim zajęć. Okazywał mocno, że mu się spodobałam - patrzył na mnie intensywnie, nawet nie odwracał wzroku i się uśmiechał. Chociaż raz zrobił coś bardzo dziwnego, bo gdy do niego podeszłam na koniec zajęć - musiałam dać mu kartkę obecności - wyrwał mi ją. Nie wiem, czy się zestresował, czy o co chodzi. Na początku nie spodobał mi się i nie był w moim typie, z czasem zadziałała jakaś siła sugestii i chciałam zapomnieć o poprzednim, a więc uznałam, że może to znak i tak ma być i spróbuję mu zaufać. Gdy mieliśmy 2tyg. przerwę od tych zajęć, po tej przerwie on już miał zupełnie inne oczy i widać było, że coś przemyślał i jednak się wycofał - widać jednak bo nim było jakiś lekki stres, gdy na mnie patrzył. Jako że mi się spodobał, to dałam mu trochę do zrozumienia, że mi się spodobał, i raz popatrzyłam na niego dłużej i się uśmiechnęłam, gdy przechodził na korytarzu, a on zmarszczył wtedy brwi. Innym razem podeszłam do niego zapytać o jedną kwestię, to on był strasznie zirytowany. Widzę po nim, że jest emocjonalną osobą i trochę nie wiadomo czego się po nim spodziewać. Na koniec jednak zachował się bardzo nie w porządku, bo podczas testu na zaliczenie, gdy jedna koleżanka oddawała test, on zaszedł jej drogę i patrzył się na nią intensywnie, a gdy inna koleżanka podeszła, to mocno się do niej uśmiechał. Typ ma bardzo flirtujące podejście, być może chce tym sobie napełnić braki wewnętrzne. Jednak gdy mi okazywał zainteresowanie, nie zachowywał się tak w stosunku do innych dziewczyn, przynajmniej nie przy mnie, kto wie w sumie.. Oczywiście wiedziałam wtedy, że jest to bardzo nie w porządku, sam fakt, że na początku patrzył na mnie obsesyjnie, a przecież jest moim wykładowcą i taka nadmierna pewność siebie (chociaż w środku na pewno jest bardzo niepewny siebie) to czerwony sygnał. Zapomniałam o nim na jakiś czas, jednak z powodu pewnego problemu, który mi mocno ciążył, znowu sobie o nim przypomniałam, na pewno po to, żeby odwrócić uwagę od tego problemu. Ostatnio, gdy mieliśmy pewne wydarzenie dla chętnych na uczelni, on również przyszedł i podszedł do mnie, ja już siedziałam, i powiedział, że usiądzie tutaj. I usiadł blisko mnie. W trakcie tego wykładu patrzył na mnie bardzo intensywnie. Ja z kolei czułam wtedy jakąś mocno negatywną energię od niego. Taką samą energię czułam kiedyś, gdy poznałam faceta, który był bardzo toksyczny. Nie wiem, o co mu chodzi kompletnie? Po co do mnie przylazł wtedy na tym wydarzeniu? Zachowuje się jak jakiś creep. Męczą już mnie takie potyczki i to, że mnie to spotkało.
Trudności w utrzymywaniu relacji - ucinam kontakt
Dlaczego nie mogę utrzymać długotrwałej relacji z ludźmi? Zawsze po pewnym czasie ucinam kontakt.
Problemy z relacjami i brak uczuciowego przywiązania - czy to narcyzm?
Witam. Mam problem w relacjach z ludźmi. Jestem introwertykiem, ale mam wrażenie że problem nie wynika tylko z tego. Autentycznie nie jestem w stanie się z nikim związać więzią przyjacielską czy też partnerską. Bardziej kieruję się użytecznością danej osoby i korzyściami jakie niesie wprowadzenie jej do swojego życia. Relacje przyjacielską i partnerską traktuję bardziej jako wymianę barterową. Nie potrafię w sobie obudzić jakichkolwiek uczuć względem takiej osoby (empatii, współczucia, przywiązania). Bardziej czuję żal do takiej osoby jeśli ta odejdzie z mojego grona znajomych, ponieważ tracę jakieś dodatkowe cechy użyteczne tejże osoby. Też jak wychodzę do ludzi, to faktycznie nie mam poczucia kontaktu z ludźmi. W pracy jest okej, zawsze się pogada czy coś, ale nie umiem tak o łapać kontaktu z kimś i rozmawiać długo na jakiś temat. Czuję się wyobcowany trochę i brakuje mi takiej atencji żeby ktoś mną się zainteresował i sam mnie zaczepił. Nie wiem czy to jakiś narcyzm czy coś takiego. Jeszcze jedno, czuję wieczny strach że jak dana osoba odejdzie to sobie nie poradzę bo ona jest ogarnięta w sferach w których ja się gubię i jestem totalnie zielony. Tak jakby zależało mi faktycznie tylko na użyteczności. Strasznie utrudnia mi to życie bo chciałbym poczuć jakieś przywiązanie do kogoś a nie tylko "kontrakt z wymianą barterową"
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!