Left ArrowWstecz

Jak rozmawiać z mężem bez empatii i ciągłą krytyką przy mojej nerwicy lękowej?

Witam. Chcialam zapytac jak rozmawiać z mężem. Jedno wiem na pewno On na prawde nie rozumie niezależnie od tego czy jest narcyzem czy ma ososbowosc narcystyczna czy po prostu nie rozumie chcialabym dojsc z nim di porozumienia. Maz np potrafi mowic calymi dniami ze to zle tamto zle zrobilam itp ale zaprzecza ze on chcial tylko powiedziec to co mysli ze na prawde jak pranie mu smierdzi to mu smierdzi itp i widze po tych slowach ze nie robi tego na złość. Tak samo ucieka gdy ja potrzebuje podczas okresu przytulenia pomine juz fakt ze zanim zaczelam leczyc sie na nerwice lekowa wiele ze mna przeszedł nawet go probowalam zamknac na sile w domu i wiem, ze to tez uderza bo w tym momencie nawet nie moge poplakac tak zwyczjanie bo od razu mowi ze jesten chora. I wiem ze nie robi tego w zlosci on tak mysli wszystko wiaze teraz choroba. Wiem, ze nie jestem w stanie mu wytlumaczyc zeby np nie mowil zle on wtedy odpowiada ze tak mowi bo mowi prawde z jednej strony jak ktos tak mowi mozba pomyslec ze w takim razie juz nie kocha alw z drugiej strony patrzac jak cierpi nie widze tego, zeby nie kochal. Zastanawiam sie jak rozmawiac z taka osoba... Czy udawac, ze nie slysze co mowi i robic swoje jesli mnie to uderza akceptowac to ze nie ma w sobie tyle empatii, zeby rozumiec np okres, wychodzic np do drugiego pokoju...
User Forum

Aneks

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

W relacji z kimś o tak sztywnej strukturze najlepiej sprawdza się komunikacja zadaniowa i stawianie twardych granic zamiast dzielenia się uczuciami. Jeśli mąż krytykuje Panią przez cały dzień, warto ucinać to krótko: „Przyjęłam do wiadomości twoje zdanie, nie powtarzaj go więcej, bo to nic nie wnosi”. Gdy potrzebuje Pani przytulenia, a on ucieka, proszę przestać go gonić - szukanie czułości u kogoś, kto jej w danej chwili nie ma, tylko pogłębia Pani ból.

Akceptacja jego deficytów emocjonalnych jest kluczem do Pani spokoju. Wyjście do drugiego pokoju czy zajęcie się sobą w trudnych chwilach to nie ucieczka, lecz dojrzała ochrona własnego zdrowia psychicznego. Nie można oczekiwać zrozumienia od osoby, która nie posiada odpowiednich narzędzi emocjonalnych, dlatego musi Pani zacząć szukać stabilizacji wewnątrz siebie, a nie w reakcjach męża.

Powodzenia
Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, wygląda na obciążającą i emocjonalnie trudną relację, w której z jednej strony jest Pani potrzeba bliskości i zrozumienia, a z drugiej sposób komunikacji męża, który bywa dla Pani raniący. Niezależnie od tego, czy ktoś „mówi prawdę”, czy tak to przeżywa, sposób komunikowania ma znaczenie i wpływa na relację. Informacja „coś mi nie pasuje” może być przekazana w sposób neutralny albo raniący i to robi dużą różnicę.

Z Pani opisu wynika też pewien powtarzający się schemat: Pani zgłasza potrzebę (np. wsparcia, przytulenia), mąż reaguje w sposób wycofujący lub krytyczny, a Pani zostaje z poczuciem odrzucenia i niezrozumienia. W takiej sytuacji nie chodzi o to, żeby „udawać, że się nie słyszy”, ale raczej o wprowadzenie granicy w komunikacji. Czyli np. nie tyle dyskusja „czy on ma rację”, ale komunikat: mogę o tym rozmawiać, ale nie w taki sposób, który mnie rani. Jednocześnie ważne jest, to że nie da się zmienić drugiej osoby poprzez tłumaczenie jej, „jak powinna czuć” lub „jak powinna reagować”. Można natomiast sprawdzić, czy jest przestrzeń na wypracowanie wspólnego sposobu rozmowy. Jeśli mąż ma trudność z empatią w określonych sytuacjach, pomocne może być bardzo konkretne mówienie o potrzebach (np. „potrzebuję teraz przytulenia, nie oceny”) i obserwowanie, czy to jest respektowane.

Warto też zadać sobie pytanie nie tylko „jak z nim rozmawiać”, ale „czy w tej relacji moje potrzeby emocjonalne mają przestrzeń?”. Jeśli jest to długotrwały problem, pomocna może być terapia par lub konsultacja indywidualna, żeby uporządkować swoje myśli, uczucia, oczekiwania ia granice.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Trudności w porozumieniu, które opisujesz, są niezwykle wyczerpujące, szczególnie gdy czujesz, że Twoje emocjonalne potrzeby, jak potrzeba bliskości, są pomijane lub traktowane jako przejaw choroby. Budowanie relacji z osobą, która wykazuje niską empatię lub cechy narcystyczne, wymaga przede wszystkim radykalnej zmiany strategii komunikacji oraz ochrony własnego dobrostanu. Zamiast wskazywać na zachowania męża, co często wywołuje postawę obronną lub ataki, staraj się skupiać wyłącznie na własnych uczuciach i potrzebach. Używanie komunikatów typu „ja” pozwala wyrazić siebie bez oskarżania drugiej strony, co może zmniejszyć napięcie w rozmowie. Zamiast mówić: „Zawsze krytykujesz moje pranie i jesteś nieczuły”, spróbuj: „Czuję się przytłoczona, gdy słyszę ciągłe uwagi o praniu; potrzebuję w domu więcej życzliwości”. Gdy potrzebujesz wsparcia, określ to jasno i konkretnie: „Jest mi teraz trudno i potrzebuję Twojego przytulenia, żeby poczuć się bezpiecznie”, zamiast liczyć na to, że mąż sam domyśli się Twoich potrzeb. Osoby o narcystycznym rysie osobowości często szukają w rozmowie „zaczepienia” emocjonalnego, czyli wywołania Twojej reakcji (złości, płaczu, tłumaczenia się). Zachowanie chłodnego, spokojnego tonu głosu sprawia, że tracą oni paliwo do dalszego wywoływania konfliktu. Kiedy mąż zaczyna wygłaszać krytyczne uwagi, możesz odpowiedzieć krótko i neutralnie: „Słyszę, że masz takie zdanie na ten temat, ja widzę to inaczej”. Nie wchodź w dyskusje o tym, czy masz rację, ani nie tłumacz się ze swoich emocji, ponieważ dla osoby nieempatycznej Twoje odczucia mogą być niezrozumiałe i negowane. Jeśli widzisz, że rozmowa nie prowadzi do porozumienia, a wręcz przeciwnie uderza w Twoje poczucie wartości i masz prawo wycofać się z tej interakcji dla własnego zdrowia psychicznego. Nie jest to ucieczka, lecz stawianie granic w sytuacjach, które Cię ranią. Gdy rozmowa staje się toksyczna lub zamienia się w wytykanie Twojej choroby, zakomunikuj jasno: „Nie zgadzam się na to, abyś używał mojej diagnozy jako argumentu w kłótni. Jeśli tak ma wyglądać rozmowa, muszę wyjść do drugiego pokoju”. Pamiętaj, że nie jesteś odpowiedzialna za empatię męża, a Twoim priorytetem jest opieka nad sobą i swoim zdrowiem. Jeśli czujesz, że nie potrafisz sama poradzić sobie z tym dystansem, rozważ wsparcie terapeuty indywidualnego, który pomoże Ci wzmocnić odporność na te trudne zachowania.

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Uważam, że Pani próbuje znaleźć jedną „etykietę” męża (narcyz / brak empatii / choroba)ale ważniejsze w praktyce jest coś innego: jak wygląda Wasza komunikacja i jakie emocje ona w Pani uruchamia.

Z opisu widać wyraźny schemat: on komunikuje się w sposób oceniający i „faktowy” („tak jest, bo tak czuję”) a Pani odbiera to bardzo emocjonalnie i potrzebuje w tym momencie wsparcia, bliskości i ukojenia. To zderzenie dwóch różnych sposobów funkcjonowania.

Nie musi Pani „udawać, że nie słyszy” ale też nie da się go zmusić do innego stylu empatii. Realistyczniejsze kierunki to:

mówienie bardzo konkretnie, czego Pani potrzebuje („nie potrzebuję oceny, tylko przytulenia / obecności”),stawianie granicy na formę komunikacji („kiedy mnie oceniasz, wycofuję się z rozmowy”),

oddzielenie: czy to jest moment na rozmowę, czy na przerwę,

zadbanie o własne wsparcie emocjonalne poza nim (bo on może nie być w stanie tego dawać w oczekiwanej formie).

Uważam też, że kluczowe pytanie brzmi „czy w tej relacji moje potrzeby emocjonalne mają przestrzeń i jak mogę o nie realnie zadbać”.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Były mąż mnie szantażuje i dręczy, a rodzina chce go widywać na imprezach rodzinnych.
Dzień dobry, rozstałam się z mężem. Ten związek to byka tragedia, po rozstaniu On zachowywał sie jak psychopata i robi to dalej.. dręczy mnie i szantażuje, a moja rodzina zaprasza go na urodziny i w tym momencie na komunie jednego ze swoich dzieci, gdyż jest chrzestnym. Zaprosili Go z partnerką i mnie z mężem i dzieckiem. Tylko, że ten konflikt wciąż trwa i oni, o tym wiedzą, my nie chcemy awantur w takim dniu. Wszyscy maja do nas pretensje, że to nasza wina i to my powinniśmy być, a nie zachowywać sie, w ten sposób. Jestem psychicznie wykończona wiadomościami i szantażami, a moja rodzina ma to gdzieś i jeszcze dokłada mi stresu. Zaczynam wierzyć, że to ze mną jest coś nie tak. Nie wiem już kto w tej sytuacji ma rację. Spotkało mnie bardzo wiele krzywdy od tego człowieka, ale nie mówiłam o tym rodzinie. Chciałam tylko zakończyć tamten związek, ale wiedzieli o policji i szantażach.
Jak poradzić sobie z partnerem, który obawia się zaangażowania po rozwodzie?
Mój partner mówi,że boi się zaangażować bo ciągle mnie rani i nie wie czy nie za szybko wszedł w związek po rozstaniu z żoną jest 2 lata. Odpuścić czy starać się .jesteśmy że sobą od 7 miesięcy.a znamy się od nastolatków.Widze,że czasem chce a później wycofuje się.
Byłam w kilku związkach i każdy traktował mnie jak opcję.
Byłam w kilku związkach i każdy traktował mnie jak opcję. Czasami mam dość życia i nie wiem co mam zrobić ze sobą. Wydaje mi się że jestem taką zabawką dla facetów. Znam kogoś od dawna i ta osoba mnie kocha, ale boje się wejść w tę relację, bo ciągle myślę, że mogę być opcją też dla niego. Jak mam zrobić, żeby uwierzyć w to, że naprawdę on chce ze mną być i mnie nie skrzywdzi?
Uzależnienie od bycia w związkach, lęk przed samotnością i trudności w relacji – czy da się to zmienić bez terapii?
Czy da się wyjść z uzależnienia od związków bez terapii? Odkąd skończyłam 15/16 lat jestem cały czas w związkach. Najpierw rocznym, przerwa około 2-3 msc, później 7 letni, przerwa 2 msc i znowu kolejnym obecnym prawie 3 lata. Nie stać mnie na terapie a na nfz czeka się długo, udało mi się dwa razy za darmo spotkać z specjalistą uzależnień gdzie stwierdził uzależnienie bycia w związkach. I faktycznie może tak być. Wpadam z jednego w drugi, nawet jeśli na początku zapieram się, że chce być sama. Jestem nauczona rozmawiać, próbować się komunikować a obecny partner jest uciekający od rozmowy i wszystko traktuje jako atak nawet kiedy staram się zaczynać mówić co ja czuję żeby nie było „Ty”. Mam problem z olaniem tylko usilnie dalej próbuje gadać a on jeszcze bardziej ucieka. Jest mi z tego powodu przykro i nie umiem sobie radzić, pojawiają mi się łzy.. i poczucie bezradności, bycia olaną. W poprzedniej relacji nie miałam takich odczuć ani problemów, było zaufanie i rozmowy a tutaj zaufanie było łamane a rozmowy są prawie niemożliwe bez kłotni.. Czy w ogóle takie osoby mają szanse być ze sobą i się dogadywać? Za każdym razem czuje się dostosowana do tej relacji, to on decyduje kiedy już możemy rozmawiać, przytulać.. męczy mnie to a z drugiej strony sama świadomie tu jestem, w końcu brak zmian jeśli mi coś nie pasuje to też decyzja. Ale na to pewnie składa całe dzieciństwo którego tu nie chce rozpisywać. Wszystko mnie skłania do psychoterapii ale mnie dosłownie obecnie nie stać.. czuje ze sobie nie radzę. Może ktoś z Was ma kontakt gdzie mogłabym szybciej za darmo uzyskać pomoc? Albo jakiejkolwiek wskazówki by skupić się na sobie? Każda kłotnia, brak rozmowy, olewanie, uciekanie, łamanie słów wpływa na mnie strasznie emocjonalnie i nie ogarniam tego. Moje łzy go jeszcze bardziej odrzucają a ja bardziej czuje się raniona. Nie wiem kim obecnie jestem, kim się staję. Kiedyś wydawałam się silniejsza,niezależna.
Przemoc, uzależnienie w związku i przykre słowa partnera

Nie mówcie mi, że mam go zostawić, bo i tak tego nie zrobię. Często mnie ranił i stosował przemoc psychiczną a czasem fizyczną, gdy wypił alkohol. Gdy nie pije jest wspaniałym facetem, a gdy wypije potworem. Wybaczyłam mu dużo. Ale nie potrafię sobie poradzić z ostatnią sytuacją i ciągle płaczę. Nie chcę go do siebie dopuścić i to nie jest celowe działanie, chyba cos we mnie pękło. Zwykle wszystko wybaczałam nawet zdrady, dawałam kolejne szanse i było ok, a teraz jakoś już nie potrafię nie wiem, czy szala goryczy się przelała? Jesteśmy razem 12 lat. 2 miesiące po ślubie. I ostatnio, gdy pił już za dużo i ostrzegałam go parę razy ze juz tego dłużej nie wytrzymam w złości wylałam mu kieliszek wódki na twarz wtedy sie zaczęło. Nie powiem miałam dzień wcześniej pretensje do niego ze wyszukiwał na portalu swoją byłą, pytałam, po co mu to, że wzięliśmy ślub itd. I przy tej awanturze z wódką jak mu powiedziałam, że mam juz dość picia że przesadza, powiedział ze mam zajrzeć do lustra, bo mam ryj jak świnia i do pięt jej nie dorastam -tej byłej. Tak mnie to zabolało ze tylko mam w myślach te słowa. Przepraszał, kupił kwiaty, ale to niczego nie zmieniło. Znowu wybaczyłam, ale dalej czuje żal. Nie jestem szara myszka i wielu facetów zwraca na mnie uwagę, ale ja kocham swojego męża. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, że nie potrafię zapomnieć i wyrzucić z pamięci tych słoʻw choć wiele było nawet gorszych. Nie śpię 4 doby a czuje się ok, kładę się przymrużam oko a słyszę wszystko dookoła.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!