Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Jak rozróżnić opór od braku zaangażowania i zwykłego braku motywacji oraz prokrastynacji ?

Jagoda

Jak rozróżnić opór od braku zaangażowania i zwykłego braku motywacji oraz prokrastynacji ? Ciekawi mnie, jak rozróżnić opór od normalnego, odmiennego podejścia do danej kwestii/poglądu/zachowania. Gdzie jest ta cienka granica?

Witam,

opór też jest normalny:) Mam wrażenie, że dokonuje Pani oceny co jest dobre i normalne, a co niewłaściwe. Bardziej skupiłabym się na konkretnej sytuacji i odwołała się do własnych odczuć, bez ocenienia ich. Poszukałabym odpowiedzi w sobie. Jakie to dla Pani jest, co Pani czuję, czy Pani lubi to, czy czuje niechęć itd?Ważniejsze jest jak Pani to przeżywa niż definicje, które jak Pani słusznie zauważa nie obejmują całości i cienkich granic;)

Pozdrawiam

Dorota

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z trudną młodzieżą w zakładzie pracy - skuteczne metody i wsparcie
Pracuję w zakładzie z trudna młodzieżą. Dziewczyny są świetne w dokuczaniu mi. Ilość przekleństw i wyzwisk powala na łopatki. Nie mogę odpowiadać w ich stylu. Coraz trudniej znoszę ich delikatnie mówiąc wybryki. O nauce podczas lekcji trudno mówić... Czy są sposoby na ogarnięcie sytuacji bardzo dla mnie trudnej. Dziekuję i pozdrawiam B
4 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z rozczarowaniem po relacji z kolegą z pracy i sprzecznymi sygnałami?
Nie potrafię pogodzić się z rozczarowaniem dotyczącym mojej relacji z kimś mi bliskim. Chodzi o kolegę z pracy z którym po dłuższym czasie wspólnej pracy złapaliśmy fajny kontakt. Dziś już nawet nie pamiętam jak i kiedy dokładnie to się zaczęło ale głównym powodem było to że zaczęliśmy razem wracać z pracy, tzn. on mnie odwoził; Jakoś tak dość szybko złapaliśmy wspólny vibe. Razem pobiegliśmy w biegu podczas Święta w naszym mieście. Tego dnia zaproponował czy nie chce z nim i jego znajomymi iść na koncerty które się odbywały na mieście z okazji święta o którym pisałam wyżej. Na spotkaniach w gronie jego znajomych, wszystkim mnie przedstawiał spędziliśmy wspólnie z nimi dwa wieczory koncertowe bawiąc się naprawdę super. Kolejne miesiące pogłębiały nasza znajomość, bardzo dużo rozmawialiśmy, słuchaliśmy wspólnie muzyki, żartowaliśmy, w pracy też złapaliśmy zupełnie inna relacje no naprawdę czułam że było między nami fajnie. Na święta kupił mi prezent i coraz częściej zastanawiałam się czy on nie chce ode mnie czegoś więcej. Jak chorowałam zawsze pisał co u mnie i jak się czuję, kiedyś mi powiedział że jestem dla niego naprawdę ważna. Poznał mnie ze swoją mamą, często wracając z pracy zabieraliśmy jego tatę... Był mi naprawdę bliski. Potem coś pękło nie wiem co się wydarzyło ale jego zachowanie się zmieniło, mniej zadawał pytań, mniej interesował się mną rzadziej rozmawialiśmy i coraz częściej powroty do domu były w totalnej ciszy. Zbiegło się to trochę z moją trudną sytuacją w domu, kiedy zachorował mój tata i byłam naprawdę bardzo rozżalona i przejętą jego stanem. Nie miałam sił walczyć o więź która ulatywała... Mimo to wciąż jeździliśmy razem było lepiej i gorzej ale nigdy nie zapytałam go co się wydarzyło i czemu to się zmieniło. Po kilku miesiącach takiej niestabilnej znajomości zmarł mój tata ale kolega nadal był przy mnie, wspierał, był na pogrzebie po czym po 2 tygodniach oznajmił mi że zmienia pracę. Byłam załamana, czułam że nie chce tego tak zostawić że chce by wiedział jak ważny dla mnie jest i jak ważne było to co było między nami dlatego na pożegnanie napisałam mu list, w którym podziękowałam za podwózki za wspólne chwile, przeprosiłam za cięższe miesiące i wyraziłam żal coś się między nami skończyło. Na koniec napisałam mu z nadzieją że jeszcze się spotkamy i w jego ostatni dzień kiedy wręczałam mu list do ręki on powiedział dokładnie to samo. Niestety to się nie wydarzyło, reakcji na list z jego strony nie było żadnej, tylko cisza...Po tym dniu nie widzieliśmy się ponad rok czasu, wymieniłam z nim jedną wiadomość na którą miałam wrażenie że w ogóle nie miał ochoty odpisać...Dopiero niedawno na wiosnę spotkaliśmy się w dawnym gronie i naprawdę było miło jakby nic między nami się nie zmieniło nie pytałam o list bo uznałam że jest dobrze więc chyba wszystko w porządku. Wciąż dręczyło mnie jednak co się tak naprawdę między nami wydarzyło i czemu nie zareagował na list. Postanowiłam że chce się z nim spotkać żeby zapytać, zaprosiłam go na koncert ale odmówił tłumacząc że pracuje tego dnia. 2 tygodnie później spotkaliśmy się z jego inicjatywy znów w starym gronie ludzi od nas z pracy i jego znajomymi których kiedyś poznałam, pytał o koncert czy byłam i dostałam wskazówki że jak chciałabym kolejny raz się spotkać żeby dawać znać mu wcześniej nim ustalą mu grafik pracy. Tego wieczoru znów było jak dawniej, bawiliśmy się do samego rana naprawdę było super. W mojej głowie znów piętrzyły się myśli że chce to wyjaśnić że muszę wiedzieć co się stało że nasza relacja uległa zmianie i czemu nie było reakcji na list. W końcu odważyłam się i zaproponowałam spotkanie w 4 oczy, nie było to dla mnie łatwe tym bardziej że minęło już tyle czasu. Na spotkaniu nie wiedziałam jak zacząć o co pytać jak mu to wszystko powiedzieć. Wtedy on zapytał sam z siebie czy ja się w nim zakochałam, czy zauroczyłam. Oczywiście zaprzeczyłam i lekko na okrętkę zapytałam co się między nami wydarzyło bo wydawało mi się że przez jakiś czas było między nami fajnie a potem coś się zmieniło. Jego odpowiedź mnie powaliła on uważa że ta relacja była normalna, taka jak z innymi koleżankami i nigdy nie czuł do mnie nic więcej. Zamurowało mnie, poczułam się jakby ktoś mi odebrał wszystkie te piękne dni spędzone wspólnie, wszystkie rozmowy, wspólny śmiech itp. Powiedziałam wtedy że skoro on tak to widzi i widział no to ja nie wiem i tak trochę się miotałam, on próbował wyciągnąć ze mnie co dla mnie było wyjątkowe ale uznałam że tłumaczenie tego już nie ma sensu, skoro on tego nie widział, nie czuł i uznaje że traktował mnie jak każda koleżankę to cokolwiek bym mu teraz wyznała nie ma sensu i tak mu powiedziałam. Wtedy on powiedział o liście że się wystraszył że uznał że to było wyznanie miłosne a on tego nie czuł i nie umiał powiedzieć czemu nie zareagował ale przeprosił i powiedział że wie że głupio zrobił. Powiedziałam mu że nie potrzebuje teraz jego przeprosin i nie tego oczekiwałam od tego spotkania, kolejny raz chciałam zapytać o to co wydawało mi się że kwitło między nami ale widziałam że już chyba nie ma o co pytać bo on tego nie rozumiał.... Czułam się jak idiotka ale oczywiście udawałam że wszystko jest w porządku, powiedziałam że rozumiem i tyle. Po tym zaczęliśmy normalnie rozmawiać o bieżących sprawach co u nas i było znów tak fajnie i normalnie. Przy pożegnaniu przytulił mnie a jak zapytałam czy teraz będzie między nami dziwnie powiedział że będzie dobrze i fajnie jak zawsze i że za jakiś czas na pewno się zobaczymy. Powiem tak z jednej strony czegoś się dowiedziałam i chwilę po spotkaniu czułam ulgę i zadowolenie ze to już za mną i że mogę ruszyć do przodu. Niestety już wieczorem tego samego dnia zaczęłam znowu to analizować, jak doszło do tego że tak bardzo się pomyliłam co do jego intencji i zachowania, czy on był że mną w 100% szczery, czy czegoś nie ukrył... Dziś mija 3 dzień od naszej rozmowy a ja czuję się coraz gorzej, nie potrafię sobie poradzić z tym jak on to wszystko odebrał jak mało to było dla niego ważne, jak mało ja byłam ważna i czuję jakbym przeżyła coś wspaniałego podczas gdy dla niego nie miało to żadnego znaczenia.... Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, czuję się jakby ktoś zabrał mi to wszystko co miało dla mnie tak ogromną wartość. Wiem, że to wszystko jest bardzo chaotycznie napisane ale trudno streścić ta znajomość i wszystkie ważne wydarzenia żeby móc zrozumieć i mnie i jego.
3 odpowiedzi
Ścieżka rozwoju dla studentki psychologii klinicznej: praktyki w szpitalach

Dzień dobry, jestem studentką psychologii IV roku na specjalizacji klinicznej. Aktualnie szukam miejsca do obowiązkowych praktyk zawodowych, niestety w do szpitala mam dopiero termin za pół roku lub rok. Póki co myślę, że w najbliższej przyszłości chciałabym spróbować pracy w szpitalu. Nie mam jeszcze określonej grupy wiekowej, z którą jestem zdecydowana pracować, dlatego chciałabym spróbować pracy z osobami w różnym wieku, natomiast nie wiem, czy to możliwe. Chciałabym zapytać jak wygląda dalsza ścieżka rozwojowa. Czy praktyki oraz staże można wykonywać w różnych szpitalach, na różnych oddziałach w zależności od potrzeb, zainteresowań? Jak państwo podzieli to z pracą zawodową? Czy jednak są jakieś ograniczenia w tym względzie? Będę wdzięczna za podzielenie się własnym doświadczeniem i wskazówkami

1 odpowiedź
Chaos w głowie, chcę spokoju i zadowolenia z tego, co mam, ale nie mogę tego osiągnąć.
Chaos w głowie, chcę spokoju i zadowolenia z tego, co mam, ale nie mogę tego osiągnąć. Ciągle mi się wydaje, że jestem nie w tym miejscu, co powinnam. Czy to już początek depresji?
1 odpowiedź
Świetnie czuję się ze sobą, wiem, co mnie męczy, a co daje mi radość. Jednak czasem myślę, że marnuję swój czas nie będąc wśród ludzi, nie bawiąc się jak inni.
Dzień dobry, zwracam się być może z nieco dziwnym pytaniem, ale ostatnio strasznie mnie nurtuje i otrzymanie na nie odpowiedzi może chociaż częściowo pozwoli mi uporządkować myśli. Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej, ale już od początku roku szkolnego zauważyłam, że znacząco różnię się od moich rówieśników. Od dziecka wiedziałam, że jestem introwertykiem i kochałam spędzać czas samotnie, pozwalało mi to na wyciszenie i relaks. Wielokrotnie byłam nierozumiana nawet w rodzinie, bo zamiast pojawić się na przyjęciu, to ja wolałam zamknąć się w pokoju i robić sobie swoje rzeczy, nazywano mnie egoistką, samolubem itd. Ludzie zawsze mnie męczyli, tylko nieliczni dodają mi energii i to normalne, ale bycie kimś takim w środowisku pełnym ludzi towarzyskich, ekstrawertycznych zaczęło sprawiać, że po raz pierwszy w życiu zakwestionowałam czy aby na pewno to normalne. Nie lubię wychodzić z domu, przebywać w hałaśliwych miejscach, bo szczególnie po dużej ilości bodźców dopada mnie zmęczenie. Mój idealny dzień to taki spędzony samotnie, z książką, muzyką, czy jakimś hobby, nawet nic nie robiąc. Moja potrzeba samotności nasiliła się w trakcie pandemii-kiedy inni tęsknili za ludźmi, dla mnie było to błogosławieństwo, że nie muszę nigdzie iść, z nikim się spotykać. Kolejnym punktem jest fakt, że nie mam żadnych znajomych, co dopiero przyjaciół, nie przeszkadzało mi to, ale szkoła średnia uświadomiła mi, że kiedy każdy rozmawia z każdym, ja stoję na boku. Można powiedzieć, że sam fakt posiadania rodziny mi wystarcza, ci ludzie mnie nie męczą, bo są mi bliscy. Mam świadomość, że w klasie jestem postrzegana jako ktoś dziwny, ze względu na swoje cechy. Nie umiem zaufać komuś po tygodniu, czasami mam wrażenie, że zatraciłam zupełnie umiejętność zawiązywania przyjaźni, bo ile razy próbowałam, tyle razy się zawodziłam. Nie potrafię przyjmować do siebie myśli, że ktoś naprawdę może chcieć mnie poznać, zawsze mam wrażenie, że rozmawia ze mną z litości, bo jestem poza grupą. Myślenie o tym doprowadziło mnie do tego, że zaczęłam zastanawiać się, czy mój sposób spędzania czasu nie jest zbyt dziwny, czy chociażby to, że w piątkowy wieczór wolę obejrzeć sobie Netflixa i posłuchać muzyki nie jest stratą czasu. Uwielbiam spędzać czas ze samą sobą, moje ulubione czynności przynoszą mi więcej szczęścia niż kontakty międzyludzkie, a czasami czuję, że to nie w porządku, że marnuję swoje najlepsze lata na Netflixa, książki i inne tego typu rzeczy, zamiast tworzyć wspomnienia. Naprawdę gubię się w tych myślach, nagle mój introwertyzm wydaje mi się dziwny.
7 odpowiedzi
Samotność i emocjonalny kryzys - jak sobie poradzić, gdy partner spełnia swoje marzenia

Witam. Jestem aktualnie od paru dni w kryzysie emocjonalnym. Siedzę w domu z 9 MSC synem, mąż od zawsze pracował w normalnych godzinach blisko domu. Zawsze mogłam do niego zadzwonić, wieczory i weekendy spędzaliśmy razem. 

Od dłuższego czasu miał pewna pasje, którą chciał wykorzystać i się rozwijać. Sama zachęciłam go do pracy w pizzerii, żeby spróbował i był szczęśliwy. Niestety od tygodnia nie widujemy się prawie w ogóle. Wraca w nocy, rano po śniadaniu wychodzi. 

Ja zostaję sama z synkiem, dni się dłużą, czuje się samotna. 

Nie mogę sobie poradzić, że tak właśnie będzie wyglądać nasze życie, że mało co się będziemy widywać, plus sama nie mam siły i czuję się przybita, nie mam ochoty na pójście do pracy, bo wiem, że wtedy w ogóle się nie będziemy widzieć, ale wiem, że to najlepsze co mogę zrobić dla siebie. Nie umiem sobie emocjonalnie poradzić, proszę o jakieś wsparcie lub radę...

z jednej strony cieszę się, że spełnia marzenia, ale nie dam rady żyć teraz jakby bez męża i wsparcia.. mam kryzys.

3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Kolega zdejmuje połowę stosu papierów z biurka zestresowanego mężczyzny

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.