
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak odbudować...
Jak odbudować relację po rozstaniu i zrozumieć, że jestem dla niej 'za dobry'?
Witam. Niedawno zostawiła mnie dziewczyna, pod powodem, że chcę przestrzeni i że jestem dla niej za dobry, nie wiem, jak to rozumieć, po prostu jestem sobą, staram się, jestem dobrą osobą dla każdego, kto jest dla mnie ważny. Obecnie jesteśmy na etapie ustalania granic naszej obecnej relacji, ponieważ uważamy, że musimy utrzymać ze sobą kontakt, bo jesteśmy swoimi bratnimi duszami i szkoda nam tracić taką relację. Nie wiem, co zrobić w tej sytuacji, bo czuję, że ona mnie kocha, nawet to mi powiedziała, czy dać jej czas i spróbować odbudować relacje, czego bardzo pragnę i nie chcę jej stracić, tylko nie wiem, jak się za to zabrać, może mi pomożecie, coś doradzicie. Ja już nad sobą pracuje, nie jestem jakoś nachalny, nie narzucam się, ale wiadomo, mieszkamy razem i raczej to nie ulegnie zmianie przez najbliższe 7 miesięcy, bo wyjeżdżamy jako para do pracy za granicę. Mam nadzieję, że zmiana otoczenia pomoże też nam odbudować tę relację co była między nami. Proszę, pomóżcie mi zrozumieć tę sytuację, nie wiem, o co jej może chodzić z tym, że jestem dla niej za dobry, nadal bardzo ją kocham i chce to naprawić, ale nie wiem, jak się zabrać za to. Pozdrawiam
Adam
Dawid Bojarski
Rozstania bywają bardzo trudne – szczególnie wtedy, gdy trudno nam zdefiniować się na nowo w zmieniającej się relacji. Z Twojego opisu bije dużo troski i zaangażowania – i to cenne, że chcesz zrozumieć sytuację.
To, że nadal razem mieszkacie i planujecie wspólny wyjazd, może z jednej strony stwarzać przestrzeń do odbudowy bliskości – ale z drugiej, może też wydłużać proces emocjonalnego rozplątywania się i generować nowe napięcia. Warto w tym czasie zadbać o własne granice, przyglądać się temu, czego sam potrzebujesz – i zapytać siebie, czy chcesz być w relacji, w której jesteś przyjmowany takim, jakim jesteś, a nie tylko próbujesz zasłużyć na kolejną szansę.
Czasami rozmowa z psychologiem – nawet kilka spotkań – pomaga uporządkować emocje, zyskać więcej jasności i odzyskać poczucie równowagi. Nie zawsze mamy wpływ na drugą osobę, ale zawsze mamy wpływ na to, jak chcemy o siebie zadbać – i to już może być dobry początek.
Pozdrawiam,
Dawid Bojarski
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Iga Borkowska
Dzień dobry,
Rozumiem, że to rozstanie jest dla Pana bardzo trudne, relacja z partnerką była i jest dla Pana bardzo ważna, szuka Pan sposobów, jak się odnaleźć w tej sytuacji. Zadaje Pan słuszne pytania, na które tylko Pana była partnerka zna odpowiedź - co to w zasadzie znaczy, że jest Pan za dobry, czy ona widzi w przyszłości możliwość pracy nad tą relacją, czy dla niej jest to ostateczny koniec, może po prostu nie chce być na razie w żadnej relacji, może chciałaby się tylko przyjaźnić, a może są jakieś kwestie w relacji, które są dla niej trudne, sama nie do końca rozumie, czemu nie chce się zaangażować. Jeśli miałby się Pan angażować w odbudowanie tej relacji, to bez wspólnego wysiłku i chęci z jej strony, nie da rady stworzyć dobrej, bliskiej relacji. Na pewno bardzo konstruktywnie jest to, że zaczął Pan pracować nad sobą - zajęcie się sobą, swoimi potrzebami, odbudowaniem i wzmocnieniem siebie jest zawsze dobrym pomysłem. Może Pan spróbować porozmawiać z nią o tym rozstaniu, to, ile będzie chciała Panu opowiedzieć, też będzie Panu pokazywać, jak blisko chce Pana dopuścić do siebie. Oczywiście czas i cierpliwość pomagają w trudnych, ale ważnych rozmowach.
Pozdrawiam serdecznie, Iga Borkowska
Katarzyna Szadziewska
Dzień dobry,
Mam kilka refleksji w związku z Pana wpisem na forum.
Przede wszystkim, widać, jak bardzo ta relacja była dla Pana znacząca – i jak silne uczucia nadal w Panu pracują, co jest zupełnie normalne w sytuacji rozstania z bliską osobą.
Napisał Pan, że usłyszał od swojej dziewczyny, że „jest za dobry” i że ona potrzebuje przestrzeni. Tu hipotez może być kilka: może czuła się przytłoczona Waszą relacją, może chodzi o lęk przed bliskością albo trudność z przyjmowaniem dobra, a może o poczucie presji, że musi odwzajemnić tę dobroć. Najlepiej, by było po prostu zapytać ją o to, co miała na myśli, by nie snuć domysłów na ten temat. Jest to też okazja, do zastanowienia się, co to oznacza, że jest Pan "za dobry". Może warto przyjrzeć się, czy w Pana „dobroci” jest też miejsce na Pana własne potrzeby, granice, frustracje?
Tak czy inaczej, nie da się zmusić nikogo do miłości ani do powrotu i na pewno zdaje sobie Pan z tego sprawę. Jeśli Pana dziewczyna nie zmieni zdania co do statusu waszej relacji, to wspólne mieszkanie razem i wyjazd za granicę może być dla Pana wyzwaniem. Może to jest moment, by się Pan zastanowił, co jest jeszcze możliwe w tej relacji i jak zadbać o swoje potrzeby i swój komfort podczas wyjazdu do pracy?
Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna Szadziewska
Katarzyna Kania-Bzdyl
Drogi Adamie,
nie ma czegoś takiego w związku jak "bycie za dobrym". Czy to oznacza, że masz być człowiekiem bardziej oschłym, egoistycznym, niemiłym? No nie. Prawdopodobnie to dziewczyna ma trudność w tym, aby być w zdrowym związku opartym na szacunku, zrozumieniu i miłości. I to jest temat zdecydowanie, który musi przepracować z pomocą psychologa.
Natomiast jeśli czujesz potrzebę wygadania się, pokierowania to Ty również pomyśl o takich doraźnych spotkaniach z psychologiem. Tutaj na platformie są dostępne konsultacje zarówno w formie online, jak i stacjonarnie. Stoisz pod ścianą i boisz się podjąć jakiekolwiek działanie, ponieważ nie wiesz, jak zareaguje na to Twoja dziewczyna. Bądź sobą i nie zmieniaj się na gorszą wersję siebie tylko dlatego, że druga strona nie umie sobie z tym poradzić.
Trzymam kciuki za Ciebie,
Katarzyna Kania-Bzdyl
Martyna Jarosz
To, że Pana partnerka mówi, że jest Pan „za dobry”, może wynikać z jej wewnętrznych konfliktów, potrzeby przestrzeni lub poczucia, że relacja nie rozwija się w sposób, jakiego oczekuje. Czasami ludzie, którzy czują się przytłoczeni troską i wsparciem, mogą mieć trudność z własnym określeniem swoich emocji.
Wspólny wyjazd może być szansą na nową dynamikę w Waszej relacji, ale kluczowe jest, aby dać jej rzeczywistą przestrzeń, o którą prosi. Czy zastanawiał się Pan, co dla Pana oznacza „odbudowa relacji”? Czy chodzi o powrót do tego, co było, czy o stworzenie nowej, bardziej świadomej więzi?
Warto skupić się nie tylko na tym, co Pan czuje, ale również na tym, czego ona potrzebuje i jak możecie wspólnie dojść do rozwiązania, które będzie dobre dla Was obojga. Otwartość na jej perspektywę i rozmowa o granicach mogą pomóc zrozumieć, czy Wasze drogi naprawdę powinny się znów połączyć. Jeśli czuje Pan, że potrzebuje wsparcia, warto rozważyć również rozmowę ze specjalistą.
Pozdrawiam
Martyna Jarosz
Ewelina Korcala
Dzień dobry,
Pojawia mi się to, że subiektywna opinia partnerki nie oznacza, że rzeczywiście jest Pan "za dobry" w tym negatywnym znaczeniu. Bardziej pojawia mi się pytanie do Pana - jak Pan siebie przeżywa w tej relacji, jaki chciałby Pan być w relacji, jaką chciałby Pan mieć relacje z partnerką i jak razem możecie próbować ją stworzyć? Jeśli chciałby Pan przyjrzeć się bliżej tym sytuacjom, poszukać też odpowiedzi na pytania wyżej - myślę, że spotkania terapeutyczne mogłyby pomóc - trochę w nazwaniu tego, co się dzieje, szukaniu i badaniu Pana potrzeb w relacji, i nie tylko.
Pozdrawiam
Psychoterapeutka Gestalt
Ewelina Korcala
Krzysztof Chojnacki
Dzień dobry,
Dziękuję za zaufanie i podzielenie się tak osobistą i trudną sytuacją. Rozumiem, że obecna dynamika z partnerką jest dla Pana źródłem wielu pytań i bólu. To naturalne, że trudno zrozumieć komunikat „jesteś dla mnie za dobry” w kontekście deklaracji miłości i wspólnych planów.
Często ten zwrot nie oznacza dosłownie, że jest Pan „zbyt dobrym” człowiekiem. Może on wskazywać na potrzebę przestrzeni i autonomii u partnerki, nawet jeśli Pana intencje są najlepsze. Czasami takie słowa są wyrazem jej wewnętrznych trudności, lęków przed bliskością, zobowiązaniami, lub niepewności co do własnych uczuć i gotowości. Może to być także sygnał o nierównowadze w dynamice relacji, gdzie jedna strona daje tak dużo, że druga czuje się przytłoczona lub nie widzi przestrzeni na własną inicjatywę.
Fakt, że mimo rozstania planujecie wspólny wyjazd i mieszkanie, tworzy wyjątkowo złożoną sytuację. Skoro oboje czujecie, że łączy Was wyjątkowa więź i zależy Wam na utrzymaniu kontaktu, to już jest pewna podstawa. Kluczowe będzie ustalenie wyraźnych granic w nowej konfiguracji, nawet mieszkając razem. Chodzi o budowanie przestrzeni emocjonalnej i poszanowanie wzajemnej autonomii. To wymaga cierpliwości i delikatności.
W tej sytuacji warto skupić się na sobie, kontynuując pracę nad własnym dobrostanem, niezależnie od relacji. Da to partnerce przestrzeń do refleksji bez poczucia presji. Ważna jest także spokojna i otwarta komunikacja, gdzie zamiast pytać "dlaczego jestem za dobry", spróbuje Pan zrozumieć, czego konkretnie potrzebuje ona od Pana lub w relacji, aby czuć się lepiej. Nie oczekujcie natychmiastowych zmian; odbudowa relacji to proces, a wyjazd może zarówno pomóc, jak i uwypuklić problemy.

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, jest bardzo poruszające – pokazuje głębokie zaangażowanie emocjonalne, autentyczność i chęć zrozumienia drugiej osoby, a także samego siebie. W relacjach bliskich, szczególnie tych, które się kończą lub zmieniają, często pojawiają się trudne do uchwycenia sprzeczności – i emocjonalne, i komunikacyjne.
Z perspektywy psychoterapii psychodynamicznej, tego rodzaju sytuacja skłania do refleksji nad wewnętrznymi, często nie w pełni uświadomionymi mechanizmami psychologicznymi – zarówno Pana, jak i partnerki – które wpływają na dynamikę relacji.
"Jesteś dla mnie za dobry" – jak można to rozumieć?
Tego typu komunikat może świadczyć o wewnętrznym konflikcie emocjonalnym u Pana partnerki. Możliwe interpretacje:
- Trudność z przyjmowaniem bliskości lub dobra – u niektórych osób bycie w relacji z kimś opiekuńczym i zaangażowanym może uruchamiać lęk, np. przed zależnością, przed zranieniem, utratą kontroli.
- Poczucie nieadekwatności – partnerka może nieświadomie czuć, że nie zasługuje na „tak dobrego” partnera, co może budzić napięcie, które łatwiej jest przerwać niż znieść.
- Próba oddalenia bez otwartego konfliktu – komunikat o „potrzebie przestrzeni” może być sposobem uniknięcia bezpośredniej konfrontacji z trudnymi emocjami lub potrzebą zakończenia relacji.
Warto też zastanowić się, czy bycie "dobrym dla innych" nie wiąże się u Pana z pewnym rodzajem przystosowania, które – choć szlachetne – może również wynikać z głębszej potrzeby bycia akceptowanym, uznanym, kochanym. Czasami zbytnie dostosowanie do potrzeb partnera, nawet w imię miłości, może prowadzić do utraty równowagi w relacji.
Relacja po rozstaniu: "bratnie dusze", wspólne mieszkanie, wspólny wyjazd
To bardzo złożona sytuacja. Emocjonalna bliskość, wspólny dom i przyszłe plany utrudniają proces emocjonalnego rozdzielenia – który jest niezbędny, by jakakolwiek decyzja (powrót lub zakończenie) mogła być dojrzała i prawdziwa. Wspólne mieszkanie i planowany wyjazd stwarzają iluzję ciągłości, ale mogą również pogłębiać niepewność.
Z psychoterapeutycznego punktu widzenia, kontynuowanie bardzo bliskiego kontaktu bez jasności co do granic i intencji może utrzymywać Pana w emocjonalnym zawieszeniu, utrudniając przeżycie żałoby po relacji, która się zmienia lub kończy. Ustalanie granic ma sens, ale tylko jeśli są one szczere i obustronnie respektowane – a nie ukrytym pragnieniem, by utrzymać status quo i czekać na zmianę decyzji.
Co Pan może zrobić?
Pozwolić sobie na przeżywanie emocji – smutku, złości, zagubienia. To nie są oznaki słabości, lecz wyraz autentycznego przeżycia straty.
Skupić się na sobie – głębiej – nie tylko „pracować nad sobą” poprzez zachowanie (np. by nie być nachalnym), ale zastanowić się, jakie głębsze potrzeby kierują moim pragnieniem utrzymania tej relacji? Czy to miłość, lęk przed opuszczeniem, czy coś jeszcze?
Rozważyć indywidualną terapię – psychoterapia pomoże Panu nie tylko zrozumieć dynamikę tej konkretnej relacji, ale również schematy relacyjne, które mogły się kształtować wcześniej – np. w rodzinie pochodzenia.
Dać sobie i partnerce przestrzeń, która będzie rzeczywista, a nie tylko deklaratywna – czasem paradoksalnie to właśnie odpuszczenie kontroli może stworzyć szansę na prawdziwe spotkanie na nowo – lub na spokojne rozstanie.
Jeśli czuje Pan, że te emocje są zbyt intensywne, a myśli zaczynają krążyć wokół jednej osoby lub jednej możliwości, to może być dobry moment, by wejść w proces psychoterapii – nie jako „sposób na odzyskanie kogoś”, ale jako szansa na odzyskanie siebie.
Z serdecznością
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

Zobacz podobne
Nie wiem, co ja mam myśleć, odczuwać jak funkcjonować, podejść do męża. Przejdę do sedna: 20 lat związku minęło, 15 po ślubie, przez ponad 17 lat mąż mnie poniżał, bił, szmacił, krytykował. Doszło do tego, że wyrzucił mnie z domu 2024r w marcu.
Ponad tydzień, całe szczęście znalazłam lokum u znajomej, pisał czuło na messenger, zaproponował, bym wróciła.
Powód, że zaczęłam coraz więcej i więcej nadużywać alkoholu, nie mogłam z tym wszystkim sobie poradzić.
Mąż oczywiście nic sobie z tego nie robił, uważał, że to jak mnie traktuje i wyrzucił z domu, nie jest powodem, by topić żale w alkoholu. Gdzieś tam miał rację- jest abstynentem.
Postanowiłam coś z tym zrobić, poszłam na odwyk, sam mówił, iż zmienię się, będzie lepiej, będzie chemia między nami, magiczny sex, pożądanie. Oczywiście było tak do 2025r styczeń, kiedy poinformował mnie, iż bolą go jego męskie narządy, nie może, choć pragnie uprawiać sex.
W nocy nawet nie chce mnie przytulić, kiedy upominam się, krzyczy, że do domu z pracy nie wróci, że mnie stać na lepszego niż on, że jest złym człowiekiem. Nie wiem, co przez to chciał powiedzieć mi???.
W 2024r, kiedy wyrzucił mnie z domu, nawiązał bardzo bliska relacje z koleżanką z pracy, nadal pracują razem.
Nie przyznał się, do można to ująć romansu. Dowiedziałam się od mojej znajomej, kiedy do mnie zadzwoniła i powiedziała, że mego męża widziała z inną kobietą w objęciach.
Byłam po prostu u kresu załamania psychicznego. Mąż zapiera się, że nie doszło do zdrady, kazałam zablokować mu tę kobietę na fb, jak numer telefonu. Zrobił to, chociaż dalej widzę jego w pracy, miło z nią rozmawia, nawet ze swoją kierowniczką, która potrafiła do mnie wybiec, krzycząc, iż mnie nie powinno interesować to, co mego męża łączyło z tamtą kobietą.
Myślałam, że zemdleje, męża to nawet nie ruszyło.
Stwierdził, iż są to plotki, że ja za dużo biorę sobie do głowy, choć nie dotarło, dlaczego takie rzeczy słyszę od obcych osób, iż mój mąż miał romans w pracy???..z mężem nie da się rozmawiać logicznie, tłumaczę mu nie raz, że siedzę z dziećmi w domu całe dnie sama, że tęsknie za nim, że chce bliskości, sexu, czułości..
On ok chce, potrafimy długo uprawiać miłość i to codziennie.
Lecz jego obiecanki cacanki, iż ja moja osoba jak on to mówi, podnieca go, moje ciało go jara, że zawsze ma na mnie ochotę...chociaż noce przytulenie mogę pomarzyć.
Zawsze co nie powiem, odbiera jako atak swej osoby, że ja się czepiam. Nie umie zrozumieć moich potrzeb, za każdym razem musi być tak, jak on chce. Potrafi mnie krytykować aż do takiego stopnia, że płacze i jego to nie rusza, jak kiedyś ocierał łzy. Zawsze mówił, iż lubi jak się uśmiecham, podchodził czuło, teraz muszę prosić się o mały gest z jego strony.
Potrafi powiedzieć, że odpycham go i podpowiadam co ma robić, kiedy np: zapytam, czemu nie chcesz mnie przytulić??
Czy ja źle robię powinnam odejść, odpuścić???
Czasami myślę, że mnie oszukuje, prowadzi podwójne życie, choć temu zaprzecza. Nie chce on żadnych terapii, zaraz mi mówi, że ja powinnam się leczyć. Nie wiem też co przez to mam myśleć, kiedy w pracy przebiera się do pracy, zaczyna za każdym razem słodzić jak tęskni, jak ma na mnie ochotę, wysyła mi swoje nagie zdjęcia, też chcę, abym wysyłała mu moje, uważa, że go to podnieca.
Nie mam nic przeciwko, lecz takie to dla mnie dziwne...w życiu zmienny jak chorągiewką, a na odległość kocha pełną piersią.
Mi oczywiście powie, że uczucia ma takie same do mnie jak na odległość tak samo, jak jestem obok.
Zaczął mieć męskie problemy, pobolewa go podczas sexu, mi mówił, że jeśli nie da rady na sex, inaczej będzie okazywał mi uczucia... Mimo to tego nie robi.
Za każdym razem chce, abym przyjeżdżała po niego do pracy- jeżdżę. Nie wiem, czy na pokaz, jaka ma żonę, jak niby ja kocha???? Nie mam pojęcia. Czuje, że jestem w sieci manipulacji, często biżuteria kwiaty piesek, o którym marzyłam pieniążki, na co chce. Dałam mu ultimatum, iż odejdę, jeśli nadal tak będzie, że się spakuje i tyle, on odzew, że nie wróci z pracy na noc do domu. Nie wiem, czy jest szczery w uczuciach, nie wiem, co myśleć, robić. Kocham go, chce zaufać, ufać, lecz on takim podejściem na to mi nie pozwala. Mówiłam mężowi nie raz, że oddala mnie od siebie.
Proszę nie raz, żeby miło spędził wieczór namiętnie ze mną to za każdym razem wymówki męża, że coś boli go zmęczony itp.
Z kobietą, z którą wdał się w 2024r w romans nie zważając na to, że jestem, słyszę i widzę, rozmawiał na wideo rozmowie aż do 4 nad ranem. Nie ruszało go, iż mnie to boli. Mimo wszystko uważam nadal, że albo z kierowniczką coś go łączy, albo nadal z tamtą kobietą Wydaje mi się, że mnie zdradził, a tyle się dla niego poświęciłam, aby było lepiej ....czy jego uczucia zapewnienia są szczere, czy tu jakaś gra wobec mnie???
Nie mam dokąd odejść i też nie chce, nie wiem, czy nie jestem przypadkiem kołem zapasowym.??? Błagam co ja mam robić, odejść.??? Wierzyć z miłość uczucia ???. Potrafi słodzić, ale wtedy kiedy mu się zachce. Nie okazuje miłości uczuć tak jak powinno być zawsze tylko od tak. Za wszystko obwinia mnie, potrafi powiedzieć, że jestem tylko ja, że jestem jego na zawsze i że nie odejdzie sam, bo nie chce i też nie pozwoli mi odejść. Staram się nadal jak mogę, makijaż ubiór mam zgrabną figurę, sam mówi mi, że moje ciało petarda. Zaczynam nawet mieć kompleksy, on jak w pracy jest pełen radości pośród kobiet, z którymi pracuje. Myślałam, że lepiej mu poza domem, niż ze mną tak to wygląda. Zawsze w przerwie zadzwoni. Potrafi nagle, od tak pisać, że dziś będę jego, że mnie zerżnie.
Dlaczego ja odbieram inaczej, że to wszytko jest zwykłym kłamstwem??? Przez to z dnia na dzień odsuwam się od męża, przestaje pomału kochać, chciałam złożyć o rozwód. Dużo osób twierdzi, że mną manipuluje, błagam odciąć się??? Jeśli.nawet to zrobię, on pała agresją słowną. Nie mam już sił... nie pomogą żadne terapie, rozmowy, psycholodzy, on uważa, że to ze mną coś nie tak z nim ok. Czy to toksyk ??
Nikt mnie nie lubi, a ja nie wiem dlaczego
Jestem osobą w spektrum Autyzmu. Mam 29 lat, nie mam przyjaciół ani nie mam z kim sensownie porozmawiać o tym, czego mi bardzo jest potrzebne w życiu. Byłem w 2021 roku w Szpitalu Psychiatrycznym w IPIN w Warszawie i bardzo boję się, że znowu tam trafię, ponieważ leki, które dostaje od psychiatry, nie pomagają mi za dobrze. Nigdy nie byłem u żadnego terapeuty, a uczęszczam do jednej z placówek terapii zajęciowej, w której chcą mnie przenieść do innej placówki, też która by się specjalizowała pomocą takim ludziom. Dodatkowo jeszcze jest jedna sprawa, a mianowicie 30 sierpnia 2025 roku jest Wesele, na które nie chce iść, bo nie mam osoby towarzyszącej, która by ze mną chciała pójść na nie, a dodatkowo podobno tam też będzie dziadek mój, z którym nie umiem się zbytnio dogadać i który po chamsku obraża mojego ojca, twierdząc, że z nim byłoby mi lepiej, niż z matką moją, bo też takie stwierdzenie posiada partner matki mojej, który chciałby, aby ojciec przejął prawo do opieki nade mną, a na razie nie jest to możliwe. Gdzie szukać pomocy w tej kwestii, gdzie pisać i czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym byłby wskazaniem do tego, żeby moje samopoczucie wyglądało lepiej, bo boję się tam iść, jakby co, bo boję się, że dostanę od kogoś krzywdy tam, a prawdopodobnie przez sytuację w domu matki mojej zachorowałem oprócz autyzmu na chorobę afektywną dwubiegunową, przez to, że żyje w dwóch światach - w świecie matki mojej, gdzie partner matki jest despotą i który pije alkohol i w świecie ojca mojego, który widać, że mnie bardzo kocha, bo zanim często zdarza mi się bardzo szlochać, bo także nie raz za dawnym miejscem zamieszkania, w którym miałem przyjaciół i dziewczynę, także mi się zdarza nawet przez sen szlochać, bo tęsknie bardzo za tamtymi chwilami, kiedy ojciec był jeszcze z nami i wiem, że wiele znaczy teraz dla mnie słowo "Tata", a przysiągłem sobie na swoje życie, że jeśli mimo autyzmu byłbym kiedyś tatą, czego bardzo pragnę, bo nawet ojczymem mogę zostać, to nie będę takim despotą, jakim jest obecny partner matki mojej, który obraża mnie od glutów, a nie raz od ojca mojego, przez co chciałem coś sobie zrobić, bo do tego mnie namawiał tak jak dziadek mój, którego w duchu nienawidzę za to. I mam pytanie, czy jestem dobrym człowiekiem mimo tego, że nie raz dostaje ataki od matki swojej, która boi się tego, że ją dla jakieś dziewczyny zostawię i że się od matki mojej wyprowadzę do niej lub do ojca mojego, bo mama moja mu zazdrości tego, że lepiej mu się w życiu układa od niej, przez co swoje frustracje wyładowuje na mnie, a ja później na takiej jednej dziewczynie z tej terapii zajęciowej o imieniu Joanna, przez co ją teraz bardzo przepraszam i jej rodzinę a szczególnie matkę jej, bo także swoje frustracje, które wynoszę z domu partnera matki mojej, na innych w tej placówce przenoszę.
Proszę o odpowiedź, bo przez to, co się dzieje w placówce terapeutycznej, gdzie dostaje groźby telefonami do matki mojej i do ojca mojego jak nie spełnię ich oczekiwań, nie wiem, czy ja jestem winny temu wszystkiemu, czy oni są winni temu, że do takiego stanu mnie doprowadzili, który zagraża teraz zdrowiu psychicznemu mojemu i innych głównie tej dziewczynie, która tam uczęszcza od 2019 roku, bo też wiele razy się skarżyła matce rodzicom swoim na mnie, że jej taki Kuba z Aspergerem dokucza, przez co boję się teraz poważnych konsekwencji, że zostanę szybko wydalony z placówki zajęciowej, w której na szczęście jeszcze jestem i na szczęście mnie jeszcze nie wywalili z niej, a choć chcą teraz tam pisać do kuratorium oświaty o przeniesienie mnie do innej placówki też dla osób z Aspergerem, bo prawdopodobnie nie rozumieją, na czym polega moja niepełnosprawność, bo także prawdopodobnie nie rozumie także tego oprócz ojca mojego część otoczenia, w którym od 2017 roku mieszkam a w poprzednim miejscu zamieszkania rozumieli, na czym to polega i z czym to się je, bo też oprócz dziewczyny, z którą tam byłem to także interesowała się mną pewna dziewczyna o Imieniu Ania, którą bardzo chciałbym kiedyś znów zobaczyć i ciekawym doświadczeniem byłoby i nie raz sobie wyobrażam, co by było, gdybym to ja jej był chłopakiem a ona moją partnerką, bo widać, że mimo tego, że byłem w związku, to się mną trochę interesowała i nie raz mówiła, że w przeciwieństwie do mojej dziewczyny, z którą byłem na balu maturalnym w 2017 roku, nigdy by takiego świństwa, jakie mi ona zrobiła wtedy, mi nie zrobiła i że nigdy w przeciwieństwie do niej by mnie nie uderzyła. Pozdrawiam Kuba. A moim takim marzeniem jest, by się znalazła rzeczywiście placówka lub ośrodek, w którym nie stanie mi się żadna krzywda, bo takie marzenie ma też sąsiad mój, którego kuzyn mnie od 2022 roku nachodzi, a policja nic z tym zrobić dalej nie może i bardzo bym chciał, żeby znalazł się sposób na niego jakiś i także na dziadka mojego, który jest ojcem mamy mojej, który wysyła maile i pisma do prokuratury na mnie i na rodzinę moją i też kiedyś słyszałem, że chciał wysłać w tajemnicy bez mojej zgody zgłoszenie do Wojskowej Komisji Okręgowej i chciałbym powiedzieć, że gdyby się też znalazł sposób jakiś na to wszystko, to bym był bardzo zadowolony i nawet jeszcze bardziej szczęśliwy niż jestem teraz i marzę o najpiękniejszym w życiu poranku, kiedy obudzę się obok mojej ukochanej partnerki mimo Autyzmu a mimo zniechęcenia i mimo tego, że ludzie we mnie już nie wierzą, to ja nadal w siebie mocno wierzę i w to też wierzę cały czas, że gdzieś tam, a nawet i na rodzinnym śląsku, jak i nawet może i w Warszawie właśnie czeka na mnie przyszła żona.

