Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak odbudować relację po rozstaniu i zrozumieć, że jestem dla niej 'za dobry'?

Witam. Niedawno zostawiła mnie dziewczyna, pod powodem, że chcę przestrzeni i że jestem dla niej za dobry, nie wiem, jak to rozumieć, po prostu jestem sobą, staram się, jestem dobrą osobą dla każdego, kto jest dla mnie ważny. Obecnie jesteśmy na etapie ustalania granic naszej obecnej relacji, ponieważ uważamy, że musimy utrzymać ze sobą kontakt, bo jesteśmy swoimi bratnimi duszami i szkoda nam tracić taką relację. Nie wiem, co zrobić w tej sytuacji, bo czuję, że ona mnie kocha, nawet to mi powiedziała, czy dać jej czas i spróbować odbudować relacje, czego bardzo pragnę i nie chcę jej stracić, tylko nie wiem, jak się za to zabrać, może mi pomożecie, coś doradzicie. Ja już nad sobą pracuje, nie jestem jakoś nachalny, nie narzucam się, ale wiadomo, mieszkamy razem i raczej to nie ulegnie zmianie przez najbliższe 7 miesięcy, bo wyjeżdżamy jako para do pracy za granicę. Mam nadzieję, że zmiana otoczenia pomoże też nam odbudować tę relację co była między nami. Proszę, pomóżcie mi zrozumieć tę sytuację, nie wiem, o co jej może chodzić z tym, że jestem dla niej za dobry, nadal bardzo ją kocham i chce to naprawić, ale nie wiem, jak się zabrać za to. Pozdrawiam

Dawid Bojarski

Dawid Bojarski

Rozstania bywają bardzo trudne – szczególnie wtedy, gdy trudno nam zdefiniować się na nowo w zmieniającej się relacji. Z Twojego opisu bije dużo troski i zaangażowania – i to cenne, że chcesz zrozumieć sytuację.

To, że nadal razem mieszkacie i planujecie wspólny wyjazd, może z jednej strony stwarzać przestrzeń do odbudowy bliskości – ale z drugiej, może też wydłużać proces emocjonalnego rozplątywania się i generować nowe napięcia. Warto w tym czasie zadbać o własne granice, przyglądać się temu, czego sam potrzebujesz – i zapytać siebie, czy chcesz być w relacji, w której jesteś przyjmowany takim, jakim jesteś, a nie tylko próbujesz zasłużyć na kolejną szansę.

Czasami rozmowa z psychologiem – nawet kilka spotkań – pomaga uporządkować emocje, zyskać więcej jasności i odzyskać poczucie równowagi. Nie zawsze mamy wpływ na drugą osobę, ale zawsze mamy wpływ na to, jak chcemy o siebie zadbać – i to już może być dobry początek.

 

Pozdrawiam,

Dawid Bojarski

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iga Borkowska

Iga Borkowska

Dzień dobry, 
Rozumiem, że to rozstanie jest dla Pana bardzo trudne, relacja z partnerką była i jest dla Pana bardzo ważna, szuka Pan sposobów, jak się odnaleźć w tej sytuacji. Zadaje Pan słuszne pytania, na które tylko Pana była partnerka zna odpowiedź - co to w zasadzie znaczy, że jest Pan za dobry, czy ona widzi w przyszłości możliwość pracy nad tą relacją, czy dla niej jest to ostateczny koniec, może po prostu nie chce być na razie w żadnej relacji, może chciałaby się tylko przyjaźnić, a może są jakieś kwestie w relacji, które są dla niej trudne, sama nie do końca rozumie, czemu nie chce się zaangażować. Jeśli miałby się Pan angażować w odbudowanie tej relacji, to bez wspólnego wysiłku i chęci z jej strony, nie da rady stworzyć dobrej, bliskiej relacji. Na pewno bardzo konstruktywnie jest to, że zaczął Pan pracować nad sobą - zajęcie się sobą, swoimi potrzebami, odbudowaniem i wzmocnieniem siebie jest zawsze dobrym pomysłem.  Może Pan spróbować porozmawiać z nią o tym rozstaniu, to, ile będzie chciała Panu opowiedzieć, też będzie Panu pokazywać, jak blisko chce Pana dopuścić do siebie. Oczywiście czas i cierpliwość pomagają w trudnych, ale ważnych rozmowach.

 

Pozdrawiam serdecznie,  Iga Borkowska 

Katarzyna Szadziewska

Katarzyna Szadziewska

Dzień dobry,

Mam kilka refleksji w związku z Pana wpisem na forum. 

Przede wszystkim, widać, jak bardzo ta relacja była dla Pana znacząca – i jak silne uczucia nadal w Panu pracują, co jest zupełnie normalne w sytuacji  rozstania z bliską osobą.

Napisał Pan, że usłyszał od swojej dziewczyny, że „jest za dobry” i że ona potrzebuje przestrzeni. Tu hipotez może być kilka: może czuła się przytłoczona Waszą relacją, może chodzi o lęk przed bliskością albo trudność z przyjmowaniem dobra, a może o poczucie presji, że musi odwzajemnić tę dobroć.  Najlepiej, by było po prostu zapytać ją o to, co miała na myśli, by nie snuć domysłów na ten temat. Jest to też okazja, do zastanowienia się, co to oznacza, że jest Pan "za dobry". Może warto przyjrzeć się, czy w Pana „dobroci” jest też miejsce na Pana własne potrzeby, granice, frustracje? 

Tak czy inaczej, nie da się zmusić nikogo do miłości ani do powrotu i na pewno zdaje sobie Pan z tego sprawę. Jeśli Pana dziewczyna nie zmieni zdania co do statusu waszej relacji, to wspólne mieszkanie razem i wyjazd za granicę może być dla Pana wyzwaniem.  Może to jest moment, by się Pan zastanowił, co jest jeszcze możliwe w tej relacji i jak zadbać o swoje potrzeby i swój komfort podczas wyjazdu do pracy? 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna Szadziewska

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Drogi Adamie,

 

nie ma czegoś takiego w związku jak "bycie za dobrym". Czy to oznacza, że masz być człowiekiem bardziej oschłym, egoistycznym, niemiłym? No nie. Prawdopodobnie to dziewczyna ma trudność w tym, aby być w zdrowym związku opartym na szacunku, zrozumieniu i miłości. I to jest temat zdecydowanie, który musi przepracować z pomocą psychologa.

Natomiast jeśli czujesz potrzebę wygadania się, pokierowania to Ty również pomyśl o takich doraźnych spotkaniach z psychologiem. Tutaj na platformie są dostępne konsultacje zarówno w formie online, jak i stacjonarnie. Stoisz pod ścianą i boisz się podjąć jakiekolwiek działanie, ponieważ nie wiesz, jak zareaguje na to Twoja dziewczyna. Bądź sobą i nie zmieniaj się na gorszą wersję siebie tylko dlatego, że druga strona nie umie sobie z tym poradzić.

 

Trzymam kciuki za Ciebie,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

To, że Pana partnerka mówi, że jest Pan „za dobry”, może wynikać z jej wewnętrznych konfliktów, potrzeby przestrzeni lub poczucia, że relacja nie rozwija się w sposób, jakiego oczekuje. Czasami ludzie, którzy czują się przytłoczeni troską i wsparciem, mogą mieć trudność z własnym określeniem swoich emocji.
 

Wspólny wyjazd może być szansą na nową dynamikę w Waszej relacji, ale kluczowe jest, aby dać jej rzeczywistą przestrzeń, o którą prosi. Czy zastanawiał się Pan, co dla Pana oznacza „odbudowa relacji”? Czy chodzi o powrót do tego, co było, czy o stworzenie nowej, bardziej świadomej więzi?
 

Warto skupić się nie tylko na tym, co Pan czuje, ale również na tym, czego ona potrzebuje i jak możecie wspólnie dojść do rozwiązania, które będzie dobre dla Was obojga. Otwartość na jej perspektywę i rozmowa o granicach mogą pomóc zrozumieć, czy Wasze drogi naprawdę powinny się znów połączyć. Jeśli czuje Pan, że potrzebuje wsparcia, warto rozważyć również rozmowę ze specjalistą.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

Ewelina Korcala

Ewelina Korcala

Dzień dobry,

Pojawia mi się to, że subiektywna opinia partnerki nie oznacza, że rzeczywiście jest Pan "za dobry" w tym negatywnym znaczeniu. Bardziej pojawia mi się pytanie do Pana - jak Pan siebie przeżywa w tej relacji, jaki chciałby Pan być w relacji, jaką chciałby Pan mieć relacje z partnerką i jak razem możecie próbować ją stworzyć? Jeśli chciałby Pan przyjrzeć się bliżej tym sytuacjom, poszukać też odpowiedzi na pytania wyżej - myślę, że spotkania terapeutyczne mogłyby pomóc  - trochę w nazwaniu tego, co się dzieje, szukaniu i badaniu Pana potrzeb w relacji, i nie tylko.

 

Pozdrawiam

Psychoterapeutka Gestalt

Ewelina Korcala 

Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Dzień dobry,
Dziękuję za zaufanie i podzielenie się tak osobistą i trudną sytuacją. Rozumiem, że obecna dynamika z partnerką jest dla Pana źródłem wielu pytań i bólu. To naturalne, że trudno zrozumieć komunikat „jesteś dla mnie za dobry” w kontekście deklaracji miłości i wspólnych planów.
Często ten zwrot nie oznacza dosłownie, że jest Pan „zbyt dobrym” człowiekiem. Może on wskazywać na potrzebę przestrzeni i autonomii u partnerki, nawet jeśli Pana intencje są najlepsze. Czasami takie słowa są wyrazem jej wewnętrznych trudności, lęków przed bliskością, zobowiązaniami, lub niepewności co do własnych uczuć i gotowości. Może to być także sygnał o nierównowadze w dynamice relacji, gdzie jedna strona daje tak dużo, że druga czuje się przytłoczona lub nie widzi przestrzeni na własną inicjatywę.
Fakt, że mimo rozstania planujecie wspólny wyjazd i mieszkanie, tworzy wyjątkowo złożoną sytuację. Skoro oboje czujecie, że łączy Was wyjątkowa więź i zależy Wam na utrzymaniu kontaktu, to już jest pewna podstawa. Kluczowe będzie ustalenie wyraźnych granic w nowej konfiguracji, nawet mieszkając razem. Chodzi o budowanie przestrzeni emocjonalnej i poszanowanie wzajemnej autonomii. To wymaga cierpliwości i delikatności.
W tej sytuacji warto skupić się na sobie, kontynuując pracę nad własnym dobrostanem, niezależnie od relacji. Da to partnerce przestrzeń do refleksji bez poczucia presji. Ważna jest także spokojna i otwarta komunikacja, gdzie zamiast pytać "dlaczego jestem za dobry", spróbuje Pan zrozumieć, czego konkretnie potrzebuje ona od Pana lub w relacji, aby czuć się lepiej. Nie oczekujcie natychmiastowych zmian; odbudowa relacji to proces, a wyjazd może zarówno pomóc, jak i uwypuklić problemy.

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, jest bardzo poruszające – pokazuje głębokie zaangażowanie emocjonalne, autentyczność i chęć zrozumienia drugiej osoby, a także samego siebie. W relacjach bliskich, szczególnie tych, które się kończą lub zmieniają, często pojawiają się trudne do uchwycenia sprzeczności – i emocjonalne, i komunikacyjne.

Z perspektywy psychoterapii psychodynamicznej, tego rodzaju sytuacja skłania do refleksji nad wewnętrznymi, często nie w pełni uświadomionymi mechanizmami psychologicznymi – zarówno Pana, jak i partnerki – które wpływają na dynamikę relacji.

"Jesteś dla mnie za dobry" – jak można to rozumieć?

Tego typu komunikat może świadczyć o wewnętrznym konflikcie emocjonalnym u Pana partnerki. Możliwe interpretacje:

- Trudność z przyjmowaniem bliskości lub dobra – u niektórych osób bycie w relacji z kimś opiekuńczym i zaangażowanym może uruchamiać lęk, np. przed zależnością, przed zranieniem, utratą kontroli.

- Poczucie nieadekwatności – partnerka może nieświadomie czuć, że nie zasługuje na „tak dobrego” partnera, co może budzić napięcie, które łatwiej jest przerwać niż znieść.

- Próba oddalenia bez otwartego konfliktu – komunikat o „potrzebie przestrzeni” może być sposobem uniknięcia bezpośredniej konfrontacji z trudnymi emocjami lub potrzebą zakończenia relacji.
 

Warto też zastanowić się, czy bycie "dobrym dla innych" nie wiąże się u Pana z pewnym rodzajem przystosowania, które – choć szlachetne – może również wynikać z głębszej potrzeby bycia akceptowanym, uznanym, kochanym. Czasami zbytnie dostosowanie do potrzeb partnera, nawet w imię miłości, może prowadzić do utraty równowagi w relacji.
 

Relacja po rozstaniu: "bratnie dusze", wspólne mieszkanie, wspólny wyjazd

To bardzo złożona sytuacja. Emocjonalna bliskość, wspólny dom i przyszłe plany utrudniają proces emocjonalnego rozdzielenia – który jest niezbędny, by jakakolwiek decyzja (powrót lub zakończenie) mogła być dojrzała i prawdziwa. Wspólne mieszkanie i planowany wyjazd stwarzają iluzję ciągłości, ale mogą również pogłębiać niepewność.

Z psychoterapeutycznego punktu widzenia, kontynuowanie bardzo bliskiego kontaktu bez jasności co do granic i intencji może utrzymywać Pana w emocjonalnym zawieszeniu, utrudniając przeżycie żałoby po relacji, która się zmienia lub kończy. Ustalanie granic ma sens, ale tylko jeśli są one szczere i obustronnie respektowane – a nie ukrytym pragnieniem, by utrzymać status quo i czekać na zmianę decyzji.
 

Co Pan może zrobić?

Pozwolić sobie na przeżywanie emocji – smutku, złości, zagubienia. To nie są oznaki słabości, lecz wyraz autentycznego przeżycia straty.

Skupić się na sobie – głębiej – nie tylko „pracować nad sobą” poprzez zachowanie (np. by nie być nachalnym), ale zastanowić się, jakie głębsze potrzeby kierują moim pragnieniem utrzymania tej relacji? Czy to miłość, lęk przed opuszczeniem, czy coś jeszcze?
 

Rozważyć indywidualną terapię – psychoterapia pomoże Panu nie tylko zrozumieć dynamikę tej konkretnej relacji, ale również schematy relacyjne, które mogły się kształtować wcześniej – np. w rodzinie pochodzenia.
 

Dać sobie i partnerce przestrzeń, która będzie rzeczywista, a nie tylko deklaratywna – czasem paradoksalnie to właśnie odpuszczenie kontroli może stworzyć szansę na prawdziwe spotkanie na nowo – lub na spokojne rozstanie.

Jeśli czuje Pan, że te emocje są zbyt intensywne, a myśli zaczynają krążyć wokół jednej osoby lub jednej możliwości, to może być dobry moment, by wejść w proces psychoterapii – nie jako „sposób na odzyskanie kogoś”, ale jako szansa na odzyskanie siebie.
 

 

Z serdecznością
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak mam działać, aby mieć pewność, że mam kontrolę nad relacją męża z koleżanką z pracy?
Nie wiem czy nie panikuję, ale mąż został radnym i czuję, że może wyniknąć z tego problem. Jest tam jedna kobieta co widzę, że mu się podoba. Nie powiedział tego, ale widzę to po nim. Jest to kobieta, mężatka. Z tym, że jest ona kokieterką. Coś mi siedzi z tyłu głowy, że będzie ją w jakimś stopniu adorował. Mąż lubi ładne kobiety, lubi je adorować, zwłaszcza po lekkim wypiciu alkoholu. A takie spotkania będą też z tą kobietą poza pracą. Rozmawiałam z mężem, aby uważał co robi, ale nie wiem czy to na dłuższą metę zadziała. Jak mam działać, aby mieć pewność, że mam nad tym kontrolę ?
Partner w czasie dwuletniego związku ze mną wypisywał na jakichś portalach wyznania miłosne do byłej dziewczyny
Partner w czasie dwuletniego związku ze mną wypisywał na jakichś portalach wyznania miłosne do byłej dziewczyny; pisał o niej, że to była ta jedyna, miłość życia. O mnie pisał jedynie w kontekście używania, tj. w kontekście seksualnym. Mieliśmy kilka rozmów na ten temat. Na początku się wypierał, znajdował wiele usprawiedliwień - idealizowałem, mieliśmy gorszy czas. W końcu przyznał, że kiedy mówił, że mnie kocha, to wcale tego nie czuł, że nigdy nie da się pokochać mnie tak, jak kochał tamtą. Jesteśmy zaręczeni, do naszego ślubu zostało 5 miesięcy. Ja 1,5 roku się zadręczam tym, co przeczytałam na tym portalu i tymi słowami, które padły podczas naszych rozmów. Mam silne wahania nastroju. Czasem mi się wydaje, że mnie to nie rusza, potem mam wielką chandrę, czuję niepokój, smutek, płaczę. Ogólnie w naszym związku niby jest dużo ciepła, wspierania się, dużo razem robimy, spędzamy razem mnóstwo czasu, ale mam wiele takich chwil, że nie umiem się już tym cieszyć. I bardzo boję się ślubu i tego, co będzie dalej. Boję się, że dalej nie będzie wobec mnie lojalny, że będę okłamywana. Nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić. Naprzemiennie dopada mnie ból i przeplata się z obojętnością. Jestem tym strasznie zmęczona.
Konflikt z siostrą męża niszczy małżeństwo – brak wsparcia i napięcia rodzinne
Mam problem z siostrą męża. Odkąd jesteśmy razem, dziewczyna nie potrafiła nawiązać żadnego kontaktu ze mną. Próbowałam rozmawiać, zadawałam pytania, zawsze wychodziłam z inicjatywą, ale kończyło się to tylko pustymi odpowiedziami. Przy stole rodzinnym było mi po prostu przykro, że jestem w stanie zadać pytanie i otrzymać odpowiedź, ale w drugą stronę to nie działa… Nigdy nie zainteresowała się moją osobą. Zastanawiałam się czy to nie była zazdrość, bo mój mąż zanim byliśmy razem zawsze robił za nią wiele rzeczy, woził ją wszędzie, odbierał paczki, itp. W końcu stwierdziłam, że odpuszczam, prosiłam też męża (wtedy partnera) o wyjaśnienie sytuacji, w czym tkwi problem. Stwierdziła, że jest introwertykiem i dlatego ze mną nie rozmawia i że nie ma nic do mnie... Problem w tym, że z innymi potrafi rozmawiać. Temat nie został wyjaśniony i się ciągnie latami… Spotkania rodzinne były dla mnie najcięższą rzeczą jaką musiałam znosić, jeździłam tam zestresowana i z bólem brzucha. Z czasem przestałam się odzywać przy stole, co dla mnie jest bardzo trudne, bo jestem osobą bardzo otwartą i towarzyską. Czułam się w tym wszystkim po prostu fatalnie, ale starałam się zadowolić męża i jego rodziców, bo „rodzinka jest w komplecie”. Przyszedł czas naszego wesela. Wszystko było dobrze, do czasu. W pewnym momencie jego siostra wyszła na środek sali by przy wszystkich złożyć życzenia urodzinowe swojej koleżance (tak się złożyło, że sąsiadka miała w dniu naszego wesela urodziny). Nic o tym nie wiedziałam i nie wyraziłam na to zgody. Potem wyszedł mąż i złożył mi życzenia z okazji zbliżających się moich urodzin… Byłam po prostu wściekła, zawsze powtarzałam, że wesele to nie jest miejsce na składanie komuś innemu życzeń, oświadczyny lub inne wydarzenia… Dziewczyna, która twierdzi że jest introwertykiem wychodzi nagle przy wielu osobach na środek sali i wygłasza przemówienie… Ja od niej nigdy żadnych życzeń nie dostałam, mimo że ja pierwsza jej kiedyś złożyłam życzenia i kupiliśmy z mojej inicjatywy prezent. To dla mnie już było za wiele… Wiem, że mąż chciał dobrze ale fakt, że pozwolił jej wystąpić na tej sali mimo że do mnie się nie odzywa to dla mnie w pewnym sensie zdrada emocjonalna. Wiele razy mu podkreślałam, jak bardzo boli mnie to zachowanie i chciałam żeby to wyjaśnił. Potem w podróży poślubnej nie mogłam sobie poradzić z emocjami i w sumie do tej pory nie mogę. Zamiast korzystać i się cieszyć ze wspólnych chwil to ja byłam smutna, rozdrażniona… Jestem cały czas zła na męża za to co zrobił. Są momenty, że się do niego nie odzywam. Stałam się wycofana, obojętna, nie potrafię mu okazywać uczuć, czuję się wypalona, mam co do niego bardzo mieszane uczucia za to, że nigdy nie stanął po mojej stronie… Sama już nie wiem co do niego czuje, jesteśmy świeżo po ślubie a ja mam czasem myśli czy tego po prostu nie zakończyć… Za kilka miesięcy wesele ma jego siostra. Nie chcę tam iść i mu o tym powiedziałam. Jednakże on chyba tego nie rozumie i boli go to, że nie chce przy nim być w tym dniu. Zakładam też, że boi się reakcji całej rodziny na to, że może nas tam nie być. Mam dość udawania przed wszystkimi, że jest OK, z wyjątkiem rodziców to nikt z jego rodziny nie wie o tym konflikcie. Sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ciągle tylko wszystko analizuje. Mój związek się po prostu rozpada, bo zaczynam czuć coraz więcej negatywnych emocji w stosunku do męża przez jego siostrę i przez to że nie potrafi(ł) podejmować odpowiednich działań. Wiem, że każdy będzie żył swoim życiem, ale chcę się od wszystkich odciąć i nie mam zamiaru brać udziału w rodzinnych spotkaniach. Nie ważne jaką decyzję podejmę w sprawie ich wesela, czy wspólnego przyszłego życia z mężem, zawsze któraś ze stron będzie pokrzywdzona… Wszyscy moi bliscy wiedzą o tym konflikcie i tylko przejmują się tym, że mężowi jest ciężko w tym wszystkim bo jest między młotem a kowadłem. Uważają, że powinnam wspierać męża ale gdzie w tym wszystkim jest wsparcie dla mnie? Mną nikt się nie przejmuje, nikt nie wie co ja tak naprawdę czuję i ile mnie to wszystko kosztuje… Straciłam motywację do wszystkiego.
Przyjaciel nagle urwał, agresywnie, ze mną kontakt w momencie, kiedy potrzebowałam pomocy.
Dzień dobry. Chciałabym uzyskać poradę, bo naprawdę nie wiem co o tym myśleć. Jeszcze przedwczoraj miałam wrażenie, że mam najlepszego przyjaciela na świecie. Wczoraj jednak to wszystko runęło. Obecnie osoba ta, bo trudno ją nazwać przyjacielem, jest za granicą i wszystko to odbyło się przez rozmowę telefoniczną i wiadomości na komunikatorach społecznościowych. Zadzwoniłam do tej osoby, bo bardzo potrzebowałam pomocy. Wcześniej napisałam do tej osoby wiadomość na komunikatorze. Niestety zamiast rozmowy zostałam wyzwana od najgorszych, nie chcę pisać jakimi słowami zostałam potraktowana, ale przepraszam, że to napiszę "k....wa" to było najbardziej łagodne słowo. Przepraszam, że tutaj używam takiego słowa, ale to ważne ,aby coś mi poradzić. Ta osoba kazała mi się też leczyć. Po tym telefonie napisałam jeszcze raz wiadomość ze słowami 'Proszę pomóż mi', ale było jeszcze gorzej. Nie wiem dlaczego tak zostałam potraktowana. Zrobiłam dla tej osoby bardzo dużo dobrego. I to, że sama poprosiłam o pomoc, to zdarzyło się pierwszy raz. Dzisiaj sytuacja jest taka, że jestem zablokowana na wszystkich komunikatorach. Faktem jest, że bardzo ostro potraktowałam po tym wszystkim tą osobę. Osobiście uważam, że miałam do tego pełne prawo. Tym bardziej, że jak to się działo to byłam w bardzo złej formie psychicznej. Płakałam, nie, ja dosłownie wyłam. Nie chciałam rozmawiać o tym z nikim z rodziny, wolałam właśnie z tą osobą. Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że ja tą osobę wyrzuciłam tylko z Facebooka i Messengera. Zrobiłam to tylko dlatego, żeby mi nic już nie zarzuciła, że to piszę. Podejrzewać zaczęłam, że ta osoba nadużywa alkoholu. Proszę o radę co ja mam zrobić. Jak się teraz po tym wszystkim pozbierać. I najważniejsze jak o tej osobie zapomnieć. Tyle dobrego dla niej zrobiłam i tak zostałam potraktowana. Cierpię bardzo i rozpaczam. I zastanawiam się czy w tym jest też moja wina. Proszę o pomoc. Pozdrawiam.
Trzy lata temu nawiązałam relacje z 5 lat starszym facetem
Trzy lata temu nawiązałam relacje z 5 lat starszym facetem. Od początku mi się spodobał. Zauroczył mnie lubiłam z nim pisać, spotkać się. Jednak po pewnym czasie poczułam, że coś jest nie tak, że on się tylko mną bawi. Tak naprawdę nie chciał związku, bawił się tylko w "podchody", nie wiedział czego chciał. Ale było już za późno. Niestety ja już wtedy poczułam do niego coś więcej, a on zaczął się oddalać, dawać mi sygnały, że nic z tego nie będzie. On był moją pierwszą miłością, śnił mi się po nocach, przy nim poczułam, że ma "to coś". Minęły ponad 3 lata, a ja całymi dniami o nim myślę, fantazjuje o nim, sytuację związane z nim jego praca itp. Wszystko przypomina jego. Patrząc na jego zdjęcie moje ciało "wzdryga" Ta relacja nie trwała długo ok. Pół roku. Czy jest możliwe, że ja pokochałam tego faceta, że po 3 latach nadal siedzi w mojej głowie (w międzyczasie pojawili się inni jednak szybko zniknęli z mojej pamięci? ) Boję się, że nigdy o nim nie zapomnę, wiem, że to nigdy nie wróci jest to dla mnie trudne.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.