
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, zaburzenia osobowości
- Jak scalić dwie...
Jak scalić dwie wersje siebie: asertywna i wrażliwa
Anonimowo
Dawid Rowiński
Widzę, że dzieli Pani siebie na "zimnego wojownika" i "bezbronne dziecko". Ucieka Pani w te skrajności, bo boi się, że bycie silną zabije Pani czułość, a bycie czułą narazi Panią na zranienie. Prawdziwa "Ty" to nie jedna z tych wersji, ale ta osoba, która teraz boi się je połączyć. Pani pustka to cena, jaką płaci Pani za odcinanie uczuć, by przetrwać. Pani "bajki" to cena za lęk przed realnym światem. Scalenie to nauka bycia silną opiekunką własnej wrażliwości, kimś, kto potrafi powiedzieć "nie" światu, by chronić swoje "tak" dla życia. Wtedy wyprowadzka nie będzie wygnaniem, ale przeprowadzką całej "Ciebie" :)
Pozdrawiam ciepło
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Włodarczyk
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, wygląda bardziej jak dwa sposoby radzenia sobie z trudnościami niż dwie różne osoby. Ta bardziej asertywna część pomaga Pani działać i iść do przodu, ale odcina od emocji, stąd pustka. Ta wrażliwa chroni Panią poprzez fantazję i głębokie przeżywanie, ale utrudnia stawianie granic. Nie musi Pani wybierać jednej, celem jest stopniowe uczenie się, by brać z obu to, co wspierające np. działać, jednocześnie zostając w kontakcie z emocjami. Scalanie to proces małych kroków, a nie nagłe przełączenie, pomocna może być też praca z terapeutą, żeby bezpiecznie to połączyć. Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi jak doświadczenie dwóch bardzo różnych sposobów bycia – i naturalne jest pytanie „która jestem prawdziwa”.
Można na to spojrzeć inaczej: obie te części są Panią. Jedna bardziej chroni, daje sprawczość i działanie, druga pozwala czuć, przeżywać, być bliżej emocji. Problem pojawia się wtedy, gdy są od siebie oddzielone i trudno z nich korzystać jednocześnie.
To, że jedna wiąże się z pustką, a druga z lękiem i nadmiarem przeżyć, może sprawiać wrażenie wyboru „albo–albo”.
A to raczej wygląda jak próba znalezienia równowagi między nimi, nie pozbycia się którejś.
To, że przy wyzwaniach pojawia się obawa przed pustką, a przy „miękkim stanie” trudniej o działanie, ma sens – obie te części coś Pani dają, ale też coś utrudniają.
Może być pomocne spojrzenie na to nie jako na „scalanie w jedną”, tylko uczenie się bycia pomiędzy nimi – z dostępem i do działania, i do emocji.
To, że Pani to zauważa i opisuje, jest już ważnym krokiem w tym kierunku.
Pozdrawiam ,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Przeczytałam Pani opis z dużym zaciekawieniem, ponieważ to, co Pani nazywa „wersjami”, w psychologii często rozumiemy jako różne części naszej osobowości, które wykształciły się, by pomagać nam przetrwać w różnych warunkach. Pyta Pani, która z nich to „prawdziwa ja”, ale prawda jest taka, że obie są Pani częścią i obie pełnią ważne funkcje, choć na ten moment wydają się ze sobą walczyć. Ta pierwsza, asertywna i odważna, to prawdopodobnie Pani wewnętrzna siła, która pozwala Pani działać i stawiać czoła wyzwaniom, ale płaci za to cenę w postaci odcięcia od emocji, co skutkuje poczuciem chłodu i pustki. Z kolei ta druga, wrażliwa i bajkowa, to Pani zdolność do przeżywania głębi świata i zachwytu, która jednak ucieka w fantazję, gdy rzeczywistość staje się zbyt zagrażająca lub wymaga twardych granic.
To, że asertywność kojarzy się Pani ze „zdarciem” dobrego stanu, jest bardzo trafną obserwacją – w tej wrażliwej części czuje się Pani bezpiecznie, ale jest Pani bezbronna, natomiast w tej silnej czuje się Pani bezpiecznie, bo jest Pani skuteczna, ale traci Pani kontakt z radością. Proces „scalania”, o który Pani pyta, nie polega na rezygnacji z którejś z tych wersji, ale na nauce ich współpracy, tak by ta odważna część mogła stać się „ochroniarzem” dla tej wrażliwej. Chodzi o to, by mogła Pani wyznaczać granice właśnie po to, by chronić swój wewnętrzny, piękny świat, a nie zamiast niego.
Planowana wyprowadzka to idealny moment, by zacząć tę integrację, choć rozumiem lęk przed pustką w nowym miejscu. Pustka ta często pojawia się wtedy, gdy działamy tylko z poziomu zadaniowości, zapominając o zaproszeniu do nowego życia swojej wrażliwości. Praca z terapeutą mogłaby Pani pomóc w budowaniu mostu między tymi stanami, tak by asertywność przestała być bolesnym pancerzem, a stała się narzędziem, które pozwala Pani bezpiecznie cieszyć się małymi rzeczami w realnym świecie, a nie tylko w marzeniach. Jest Pani całością, która po prostu uczy się teraz, jak używać wszystkich swoich talentów naraz.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Iwona Chrzanowska
Dzień dobry,
to, co opisujesz, brzmi jak bardzo wyczerpujący mechanizm obronny, w którym Twoja psychika dzieli się na „zadaniową” i „czującą”, by poradzić sobie z trudną rzeczywistością. Pustka w takiej sytuacji często pojawia się tam, gdzie asertywność służy jedynie jako tarcza, a nie wyraz autentycznych potrzeb. Warto wiedzieć, że obie te wersje są prawdziwą Tobą; to po prostu różne strategie adaptacyjne, które na ten moment nie potrafią ze sobą współpracować. Scalenie ich polega na nauczeniu „odważnej” części dopuszczania wrażliwości, a „wrażliwej” – poczucia bezpieczeństwa w realnym świecie zamiast ucieczki w fantazję. Taki proces wymaga jednak czasu i bezpiecznej przestrzeni, abyś nie musiała wybierać między sprawczością a emocjami. Zachęcam Cię do wizyty u psychologa, gdzie wspólnie ze specjalistą będziesz mogła bezpiecznie zintegrować te części i przygotować się do przeprowadzki.
Z pozdrowieniami
Iwona Chrzanowska
Marcelina Lipa
Widzę, że bardzo dokładnie obserwuje Pani siebie i potrafi nazwać różne „części” swojego funkcjonowania. To naprawdę ważna umiejętność.
Z tego, co Pani opisuje, nie wygląda to tak, jakby były dwie „różne osoby”, tylko raczej dwie części, które pełnią różne funkcje.
Ta bardziej asertywna i zadaniowa pomaga Pani działać, podejmować wyzwania i iść do przodu. Ale z drugiej strony może wiązać się z poczuciem pustki czy odcięcia od emocji.
Z kolei ta wrażliwa część daje dostęp do emocji, zachwytu, wyobraźni, ale jednocześnie pojawia się większa lękliwość i trudność w stawianiu granic.
Obie te części są w pewnym sensie „Pani” i każda z nich coś ważnego wnosi. Problem pojawia się wtedy, gdy jedna z nich całkowicie przejmuje kontrolę, a druga znika.
Scalanie nie polega na wybraniu jednej z nich, tylko na stopniowym uczeniu się, jak korzystać z obu jednocześnie, np. być wrażliwą i jednocześnie stawiać granice w małych sytuacjach.
W kontekście wyprowadzki- to naturalne, że może pojawić się zarówno potrzeba działania, jak i lęk czy pustka. To nie musi oznaczać, że decyzja jest zła, tylko że towarzyszą jej różne emocje.
Można zacząć od bardzo małych kroków. Na przykład sprawdzania, jak wyglądałoby wprowadzanie odrobiny asertywności bez „pozbywania” się tej wrażliwej części Pani osoby.
Pozdrawiam.
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
Pytanie o to, która z nich jest „prawdziwa”, sugeruje przekonanie, że powinna istnieć jedna spójna wersja siebie. Tymczasem z psychologicznego punktu widzenia obie te części są autentyczne i pełnią określone funkcje. Każda z nich chroni Panią przed czymś innym i wspiera w innych obszarach życia. Z perspektywy cbt'owej obie te części można rozumieć jako różne strategie radzenia sobie, a nie sprzeczne tożsamości.
W pracy nad ich „scaleniem” pomocne bywa zwracanie uwagi na kilka konkretnych obszarów.
Po pierwsze - obserwowanie sytuacji, w których następuje przełączanie się między tymi stanami: co je poprzedza, jakie myśli wtedy się pojawiają i jakie emocje im towarzyszą. To pozwala zobaczyć wzorzec..
Po drugie - przyglądanie się przekonaniom, które stoją za każdą z części. Na przykład w części wrażliwej może pojawiać się myśl, że asertywność „zepsuje” dobry stan lub relację, a w części zadaniowej - że trzeba być silną kosztem emocji. Samo zauważenie tych założeń często jest pierwszym krokiem do większej elastyczności.
Po trzecie - stopniowe ćwiczenie łączenia elementów obu stanów w małych sytuacjach. Na przykład podejmowanie drobnych działań wymagających asertywności, jednocześnie pozostając w kontakcie z emocjami, zamiast traktować je jako coś, co trzeba „zdjąć” lub odciąć.
W kontekście planowanej wyprowadzki pomocne może być także uwzględnienie, że pojawienie się pustki lub wątpliwości po zmianie miejsca nie musi oznaczać błędnej decyzji, lecz może być naturalną reakcją na nowe warunki. Zwracanie uwagi na to, jak interpretowane są te emocje, może mieć duży wpływ na to, jak Pani funkcjonuje w nowej sytuacji.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za kontakt z nami.
Według mnie, to, co opisujesz, to nie są „dwie sprzeczne wersje”, tylko dwie części Ciebie, które próbują Ci pomóc. Ta odważna daje sprawczość i granice ale czasem odcina od emocji, stąd pustka.
Ta wrażliwa zaś: daje głębię i zachwyt, ale bywa zalewana lękiem i trudniej jej działać. Nie musisz wybierać, która jest „prawdziwa”. Prawdziwa jesteś wtedy, gdy masz dostęp do obu. Kluczem nie jest wybór, tylko łączenie: można być jednocześnie wrażliwą i asertywną osobą. Asertywność nie musi być chłodna a wrażliwość nie musi oznaczać ucieczki.
Przy wyprowadzce możesz powiedzieć sobie: „Mogę się bać i jednocześnie zrobić krok do przodu. ”Ta „bajkowa” część nie chce zniknąć: ona boi się, że ją stracisz. Warto ją uspokoić, nie zmuszać. Scalanie zaczyna się od tego, że uznajesz: obie części są po coś, tak sądzę.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Daria Składanowska
Dzień dobry,
Dziekuję za wiadomość.
To, co Pani opisuje, jest naturalne tj. w nas samych mogą współistnieć różne części osobowości. Obie wersje są Pani częścią i żadna nie jest „zła” czy „nieprawdziwa”.
Scalanie ich polega na akceptacji obu: można korzystać z odwagi i asertywności, jednocześnie pozwalając sobie na wrażliwość i fantazję, zamiast je tłumić. Małe kroki, w których ćwiczy Pani odwagę w realnym życiu, przy jednoczesnym dbaniu o swoje emocje i odpoczynek, mogą pomóc połączyć te części w spójną całość.
Ważne jest, żeby przy tym nie zostawać samej. Wsparcie psychologa pomoże bezpiecznie przepracować te emocje i przygotować się do wyprowadzki.
Pozdrawaim,
Składanowska Daria
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Ma Pani wgląd w siebie, a to wbrew pozorom nie jest takie oczywiste. Sam przypadek nie jest niepokojący ani nieoczywisty. W różnych sytuacjach reagujemy różnie, reagujemy tak, aby czasami dostosować się do otoczenia a czasami aby wyregulować nasze emocje. Innymi słowy zmieniamy maski w teatrze według granej sceny. Opisywane "światy" są potrzebne.

Zobacz podobne
W mojej rodzinie gdzieś do skończenia 6 lat ojciec pił, a pod wpływem alkoholu wyzywał matkę od dziwek, że go zdradza i ją bił. Później go nie było, gdy siostra się wyprowadziła wszystkie winy spływały na mnie. Za każdym razem byłam obwiniana o wszystko, co zrobiłam to było źle a czego nie zrobiłam jeszcze gorzej. Matka nie okazywała mi uczuć, każda z nas codziennie siedziała zamknięta osobno, nie rozmawiałyśmy wcale. Od 16 roku zaczęłam popijać i się ciąć do teraz. Teraz mam 28 lat i mam problemy z zaufaniem, problemy w związku, z kontrolowaniem i autoagresją. Gdy już jest naprawdę źle, zaczynam wszystkie winy przypisywać sobie, że to moja wina i że jestem beznadziejna. Mam ataki paniki, nerwobóle i myśli samobójcze. Byłam u psychiatry, dostałam leki, ale nie czuję się po nich dobrze. Mam jeszcze skierowanie na terapię CBT. Co jest nie tak ?
Oszukał mnie zleceniodawca. Jego oszustwo doprowadziło mnie do biedy, załamania nerwowego, myśli samobójczych, konieczności brania leków. Nie wiem, co zrobić, aby wyrównać tę sprawiedliwość, aby załagodzić moje poczucie krzywdy, smutek, ból? On sobie żyje w bogactwie, ja głoduję.
Nie mogę nic zrobić, bo to była umowa zlecenie i Kodeks Pracy nie obowiązuje. Może ostrzec przed nim ludzi na różnych grupach na Facebooku, powiedzieć prawdę o nim jego klientom?
Po pierwsze, w ogłoszeniu napisane było, że widełki wynagrodzenia wynoszą miesięcznie 4-40 tys. zł (!).
W rzeczywistości jednak z ok. 10 osób, które przeszły rekrutację w okresie wakacyjnym, większość zarobiła 0 przez 1-3 miesiące, a pojedyncze osoby kwoty max. 1500 zł na miesiąc.
Właściciel firmy stwierdził również, że "płaci pieniądze na marketing, który jest nam potrzebny, a bez nas byłoby mu znacznie łatwiej". Wg mnie dużo mówi o podejściu szefa do pracowników. Jak można otwierać biznes, jeśli dla kogoś pieniądze wydane na maila pracownika (50 zł miesięcznie), na projekt strony internetowej i domenę, to obciążający wydatek?
Jak taka osoba chce prowadzić biznes? Firma nie posiada siedziby, pracownicy pracowali z domu lub spotykali się w ... kawiarni. W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej otrzymałam pytanie, ile chcę zarabiać i gdy podałam kwotę 4/5 tys. netto, zostałam wyśmiana, bo właściciel "jest w szoku, że osoba po moich studiach tyle zarabia w moim mieście". Powiedział, że u niego będę zarabiać 20 tys. po 2 latach i to jest jak najbardziej realistyczna kwota!!! Właściciel firmy wyśmiewa osoby o niskich /przeciętnych w naszym kraju zarobkach, podczas gdy u niego najczęściej zarabia się 0. Kim trzeba być, aby oszukiwać ludzi do tego stopnia, że będzie się zarabia 40 tys. zł, a zarabia się 0? Trzeba być człowiekiem bez sumienia? Jak można tak traktować ludzi? Kim trzeba być?

