Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak wyjść z mentalnego dołka? Nie mogę wrócić do życia i potrzebuję pomocy, aby nie zranić bliskich

Nie potrafię od kilku miesięcy wrócić do życia. Mentalnie upadłem głęboko. Potrzebuję pomocy. Staram się nie popełnić tego, co zrani najbliższych. Jestem w dołku, proszę o pomoc.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Bardzo mi przykro, że tego doświadczasz. Jeśli masz myśli o zrobieniu sobie krzywdy, nie wahaj się zadzwonić na 112, powiedz komuś bliskiemu, że potrzebujesz wsparcia. Rozważ też spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą. Nie musisz przechodzić przez to sam. To, co może pomóc na już to próba zatrzymania się na tu i teraz - głębokie oddechy czy nazywanie rzeczy, które widzisz obok.

 

Przesyłam dużo siły,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

Z Pana krótkiego wpisy wynika, że znajduje się Pan w kryzysie psychicznym. Jeśli doświadcza Pan obniżonego nastroju, braku sił oraz motywacji, utracił Pan zainteresowanie czynnościami, które do tej pory dawały Panu przyjemność, a do tego dochodzą myśli rezygnacyjne, należałoby rozważyć konsultację psychiatryczną. Jeśli myśli rezygnacyjne są nasilone i Pan lub Pana bliscy obawiają się o Pana życie, lub zdrowie, proszę się nie wahać i zgłosić na konsultację do szpitala psychiatrycznego, gdzie specjaliści ocenią Pana stan psychiczny.

 

Wymienione wyżej działania pozwolą zadbać o Pana zdrowie i bezpieczeństwo.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Klaudia Dynur 

Psycholog

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Jest mi bardzo przykro czytać, że znajduje się Pan w głębokim kryzysie. Jeśli istnieje bezpośrednie, natychmiastowe zagrożenie — proszę natychmiast zadzwonić po pomoc. W sytuacji zagrożenia życia należy dzwonić na numer alarmowy 112.
Istnieje także Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym – dostępne pod numerem 800 70 2222, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
To na pewno było dla Pana trudne, ale jednocześnie bardzo odważne, że poprosił Pan o pomoc. To może być pierwszy, mały, ale znaczący krok do wyjścia z tej sytuacji. Nie musi Pan być w tym sam – najmocniej zachęcam do sięgania po pomoc u specjalisty: psychiatry, psychologa lub psychoterapeuty.

 

Życzę Panu dużo siły, odwagi i wewnętrznego spokoju w tym trudnym czasie.

Lucio Pileggi, Psycholog

 

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Rafale,

 

jeśli jesteś w głębokim kryzysie, możesz skorzystać z całodobowej i bezpłatnej linii pod numerem 800 70 2222 lub z telefonu zaufania dla osób dorosłych  w kryzysie emocjonalnym – pod numerem tel. 116 123.

 

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Pamela Górska

Pamela Górska

Widzę, że to dla Ciebie duże obciążenie. Nie wiem co się wydarzyło w Twoim życiu, ale wnioskując po tym, iż "starasz się nie popełnić tego, co zrani najbliższych" widzę, że mogłeś zgubić siebie w swoim ciele. Że dla dobra innych starasz się poświęcić samego siebie. Niestety, ta droga właśnie prowadzi do "rozdwojenia" co doprowadza, do wewnętrznego upadku. Obecnie jesteś zapewne w etapie poszukiwania siebie, tego co złe i dobre. Rozdzielenie tego co dzieje się w Twoim życiu. Warto w tej chwili się na chwilę zatrzymać. Zrobić coś dla siebie wbrew oczekiwaniom innych. Skupić się na swoich potrzebach oraz zainteresowaniach. Pozwolić sobie wrócić do świadomości oraz kierować się intuicją i nie pozwolić na autosobotaż. Polecam sesje oddechowe, odnalezienie swojej duchowej (nie mówię o religii) drogi. Kiedy poznasz siebie, swoje pragnienia, swoje potrzeby wtedy nadejdzie rozłam tej wieży, która się już nie trzyma i rozpoczęcie nowej drogi w zgodzie ze samym sobą. Trzymam kciuki za lekcje, które pozostają do odrobienia oraz ślę pozytywną energię. 

Pozdrawiam, Pamela Górska Psycholog

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Cześć Rafał, 

 

Tak jak zostało już wskazane w poprzednich odpowiedziach - nie wahaj się prosić o pomoc. Możesz zadzwonić pod wskazane telefony zaufania, lub od razu skierować się na SOR w mieście w którym mieszkasz. Pamiętaj, że masz możliwości i są ludzie i miejsca w których dostaniesz pomoc jakiej potrzebujesz w momencie kryzysu. 

Chciałabym również przekazać Ci, że to co przeżywasz jest normalną reakcją na trudności, której w tej chwili wydają Ci się być może przerażające, obezwładniające, niemożliwe do udźwignięcia. I chociaż pewnie teraz jest ci trudno w to uwierzyć - to te uczucia miną. Kiedy jesteśmy w kryzysie lub ciężkiej depresji, to zmienia chemię mózgu. I wszystko wydaje się bez sensu - jednak jest to pewnego rodzaju filtr, nałożony przez depresję na nasze postrzeganie rzeczywistości. 

Dlatego proszę Cię, poszukaj pomocy. A w końcu ten filtr opadnie i zobaczysz świat w taki sposób jak kiedyś, przed kryzysem. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda 

Psycholog

Aleksandra Żochowska

Aleksandra Żochowska

Dzień dobry,

 

wyobrażam sobie, że może Pan przechodzić bardzo trudny czas i mam taką myśl, że to ważne, aby nie zostawał Pan z tym wszystkim sam. Już samo to, że zdecydował się Pan napisać ten wpis jest oznaką odwagi oraz sygnałem, że szuka Pan wsparcia - i myślę, że zwłaszcza teraz warto się tego trzymać. Jeśli czuje Pan, że Pana życie jest zagrożone - proszę skontaktować się pilnie z numerem alarmowym 112. Innymi możliwościami jest kontakt z numerem zaufania dla dorosłych 116 123 / 800 702 222 (oba działają całodobowo przez 7 dni w tygodniu) lub skontaktowanie się z lokalnym Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej - w miastach i w większości gmin istnieją takie miejsca. To ważne, aby miał Pan teraz dostęp do pomocy specjalistycznej. Proszę pamiętać, że nie jest Pan sam i że są miejsca, w których może Pan otrzymać wsparcie od osób, które są gotowe wysłuchać Pana bez oceniania i pomóc Panu wyjść z kryzysu.

 

Pozdrawiam i życzę dużo siły,

Aleksandra Żochowska

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Rafale,

to, o czym piszesz, to objawy silnego kryzysu. Zalecam pilną konsultację u lekarza psychiatry. Lekarz nie tylko może ocenić Twój stan zdrowia, ale określi dalszy plan działania.

 

Sylwia Harbacz- Mbengue

Psycholog

Denis Sokołowski

Denis Sokołowski

Dzień dobry, mogę zaproponować kontrakt na życie, z którego korzystam się w swojej terapeutycznej praktyce.

Kiedy czujemy się przygnębieni, możemy myśleć o zadaniu sobie bólu lub nawet zabiciu siebie. Faktycznie, myśli samobójcze są jednym z możliwych objawów depresji. Takie myśli czy impulsy mogą się zdarzyć, ale bardzo ważne jest to, żebyśmy mogli o nich rozmawiać. Najważniejsze jest swoje bezpieczeństwo. 

 

1. Proszę opisz sytuację, jeżeli taka istnieje, w której poczułaś impuls do popełnienia S w ostatnim okresie. Jeśli było ich kilka, pomyśl o najgorszej z nich.

 

2. Co umożliwiło Ci poczuć się lepiej w ostatnim czasie?

 

3.  Jakie myśli pozwoliły Ci poczuć się lepiej?

 

4. Jacy ludzie pomogli Ci poczuć się lepiej?

 

5. Co prawdopodobnie mogłoby Ci pomóc, gdybyś zaczął/ęła mieć myśli samobójcze? Jakich ludzi mógłbyś/mogłabyś w to włączyć? Jaki może być plan działania, jeśli będziesz mieć myśli lub impulsy samobójcze?

 

5. Co zrobiłby(aby) Pan(i), gdyby myśli S stały się nie do zniesienia? 
 

6. Do kogo może Pan(i) zwrócić się o pomoc w sytuacji kryzysowej?

 

W sytuacji kryzysowej, kiedy myśli S stają się nie do zniesienia, niezwykle ważne jest, by działać szybko i skontaktować się z odpowiednimi służbami. 

 

116 123 – Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym – 14:00 – 22:00.
 

112 – Numer alarmowy w sytuacji zagrożenia życia – dostępny 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Dzwoniąc pod ten numer, należy poinformować o zagrożeniu życia i wymaganej pomocy.

Pozdrawiam serdecznie.
Denis Sokołowski

Agnieszka Pater

Agnieszka Pater

Szanowny Panie Rafale,
to, co Pan napisał, brzmi bardzo ciężko i poruszająco. Widzę, że od dawna zmaga się Pan z ogromnym cierpieniem, a jednocześnie stara się nie skrzywdzić bliskich – to pokazuje, że mimo bólu wciąż ma Pan w sobie siłę i troskę o innych.

Chcę, aby Pan pamiętał, że:

Nie jest Pan sam – to, że odważył się Pan napisać, to już krok ku wyjściu z tego dołka.

Pana emocje są ważne – ma Pan prawo czuć się źle i potrzebować pomocy. To nie jest słabość, tylko ludzka potrzeba.

Wsparcie jest możliwe – rozmowa z psychologiem, psychiatrą czy nawet zaufaną osobą z otoczenia może dać ulgę i kierunek.

Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

 Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, że jest Pan w takim miejscu.

Jeśli jest Pan obecnie w głębokim kryzysie, zalecałabym kontakt z bezpłatną, całodobową linią wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym pod numerem 800 70 2222.

Jeżeli to możliwe, proszę powiedzieć komuś z rodziny lub zaufanemu przyjacielowi, że jest Pan w złym stanie i poprosić o wsparcie.  

 

Pozdrawiam 

Alicja Szymańska 

Psycholog

Zobacz podobne

Witam. Mam 23 lata, mój były partner 24. Byliśmy razem w związku przez 2 lata, rozstaliśmy się 1,5 miesiąca temu.
Witam. Mam 23 lata, mój były partner 24. Byliśmy razem w związku przez 2 lata, rozstaliśmy się 1,5 miesiąca temu. To mój partner zdecydował o rozstaniu twierdząc, że nie jest w stanie żyć z negatywnymi odczuciami, które do mnie ma, i że oprócz negatywów już mnie też nie kocha. Rozstanie i cały związek było dość burzliwe. W trakcie związku mój partner nie pisał z innymi, ja też, wyszło kilka sytuacji, jak np. ja odpisałam koledze w żarcie coś, dużo się z nim kłóciłam, kontrolowałam go, sprawdzałam i miałam pretensję o każdą konwersację z koleżanką albo po prostu „fochy”, natomiast on poprzedzał zawsze konflikty, np. gdy pokłóciliśmy się o mój brak zaufania do niego to on wracał „bo ty zrobiłaś, ty zniszczyłaś, ty się za mało starasz”, było kilka innych sytuacji, natomiast on ciągle wraca do przeszłości, ciągle uważał, że robię za mało, że on starał się bardziej, a ja nie. Później byliśmy na odległość, aż się rozstaliśmy, bo jak twierdzi, jak zobaczył moje starania, było za późno. Twierdzi, że mnie nie kocha, ale miłość wróci jeśli zobaczy moja zmianę. Jesteśmy w ciągłym kontakcie przez SMS oraz telefonicznym, dodatkowo ostatnio spędziliśmy razem weekend, jak twierdzi, przez to pokazuje, że mu zależy, ale wciąż nie potrafi porozmawiać ze mną o tym, co jest między nami. Twierdził, że się rozstajemy, podkreśla, że nie jesteśmy razem, ale jednocześnie rodzinie powiedział że mamy trudny czas i robimy sobie przerwę. Nie rozumiem, co ja mam robić? Kiedy chcę z nim porozmawiać, jak to w końcu jest i jak mamy się traktować, to unika tematu, dodatkowo widzę, że pisze z innymi koleżankami z pracy, niby neutralnie ,ale jednak są to nowe znajomości, podczas gdy ze mną się nie określa. Nie za bardzo wiem, co mam robić, ponieważ wciąż go kocham i wciąż chcę z nim być, trochę jest tak, że czekam na jego decyzję, co do nas, natomiast on twierdzi, że muszę dać temu czas. Czasami mówi, że tęskni, ale nie potrafi powiedzieć, że mnie kocha, ale to wróci. A innym razem mówi „znajdź sobie kogoś/ postaw na siebie” a zarazem, że jeśli nie zobaczy mojej zmiany, że nie patrzę tylko na siebie i nie robię „fochów” to już na pewno nic z tego nie będzie. Twierdzi też, że teraz nie chce żadnej relacji, i że na ten moment nie chce do mnie wracać, a innym razem przy luźnej rozmowie mówi, że to zależy od mojego zachowania, co zobaczy. Jak ja mam z nim rozmawiać albo jak się uwolnić od chęci powrotu do niego? Przecież to on jest toksyczny, nie ja, co widać po jego sposobie zachowania i unikania. Dodatkowo, trzyma mnie przy sobie, bo po co pisze ze mną i przyjeżdża się zobaczyć? Nie rozumiem i nie wiem co robić?
Mam 29 lat i 2 lata temu przeprowadziłam się z rodzinnego domu na wsi do wielkiego miasta.
Witam, cześć, hej! Tak w zasadzie to nie wiem, czy jest sens zadawać pytanie odnośnie tego, co mnie męczy. Wychodzę z założenia, że trzeba poznać całą historię człowieka... No ale chcę spróbować poszukać gdzieś pomocy. Mam 29 lat i 2 lata temu przeprowadziłam się z rodzinnego domu na wsi do wielkiego miasta (ucieczka i jak najdalej). W domu rodzinnym zawsze czułam się inaczej, niezrozumiała, inna. Lubiłam się uczyć, czytać i mieć własne zdanie, jestem ambitna. Moja rodzina prosta, skupiona na rolnictwie i tv. Moja mama cicha i skromna, ojciec głośny i nadużywający alkoholu. W zasadzie do dziś słyszę, że nie spełniam oczekiwań, że nic nie osiągnie itp. W nowym mieście się odnalazłam i można powiedzieć - jestem spełniona. Co mnie dręczy? Sumienie i wyrzuty. Słyszę, że oni coraz starsi, że nie pomagam, że mam wrócić. Nie chcę tego... To nie dla mnie. Jest dużo do mówienia, pisania, ale... ;)
Dzień Dobry, W Lutym tego roku odkryłem na własną rękę zdradę mojej żony
Dzień Dobry, W Lutym tego roku odkryłem na własną rękę zdradę mojej żony. Pomijając szok, jaki przeżyłem, zdecydowałem się zawalczyć o moje małżeństwo. Szukałem problemu w sobie, w moim zachowaniu, być może miłość, którą okazywałem, była niewystarczająca. Wracałem do przeszłości, aby zrozumieć, jaka sytuacja, moment w naszym życiu mógł mieć wpływ na to, że zdecydowała się mnie zranić. Zawsze starałem się dbać o nasze relacje, jak to w związkach bywa, długo się siebie uczyliśmy. Doszliśmy do momentu, w którym rozumieliśmy się bez slow. Potrafiliśmy (przed tym wydarzeniem) ze sobą szczerze rozmawiać, wspierać, akceptować nasze wady i je kontrolować. Wydawało mi się, że w ostatnich 8 miesiącach przeżywaliśmy najlepszy okres naszego związku, który już trwa 12 lat. Kochaliśmy się co 3 dni przez okres kilku miesięcy. Mieliśmy wszystko, marzenia (dom), które stopniowo realizowaliśmy. Dobrą prace. Zaczęliśmy dojrzewać do tego, aby zdecydować się na potomstwo. Żonę znam od podszewki, wiem ze ona mnie również. Jeszcze 8 miesięcy temu byłem naprawdę szczęśliwy. Kiedy już sądziłem, że żona zakończyła to, co się wydarzyło w lutym, 4 miesiące później ponownie odkryłem, że ma kontakt z osobą, która przyczyniła się do rozpadu mojego związku. To nie był zwykły kontakt. Sposób, w jaki pisali ze sobą nie wskazywał na to. W tym momencie świat mi się zawali. Wyprowadziłem się z domu, mimo że mieszkanie, w którym jest teraz moja żona, należy do mnie. Mimo tego, że żona okropnie mnie upokorzyła, zraniła, to wiem, że nie ma się gdzie podziać i zdecydowałem się ją z niego usunąć. Jej rodzice, gdy się o tym dowiedzieli, ku mojemu zaskoczeniu poparli mnie w 100%, a ja wówczas poprosiłem ich, aby mimo tego udzielili żonie wsparcia, bo wiem, że przeżywa to na swój sposób i ich bardzo potrzebuje. Żona powtarza się i mówi, że mnie nadal kocha i ze nie jest w stanie wyobrazić sobie, że mielibyśmy to zakończyć. Przez ostatnie 2 tygodnie mam wrażeniem, że stałem się zupełnie innym człowiekiem. Bardziej odpowiedzialnym, świadomym, dojrzałym. Mimo że przeżywam piekło wewnątrz, to robię wszystko, aby moja żona nie załamała się, ponieważ wiem, że pogubiła się i jest bardzo delikatną, uczuciową osobą. Ona nie jest w stanie mi wytłumaczyć, dlaczego to zrobiła. Chciałbym się dowiedzieć czy moja postawa jest słuszna? Czy powinienem robić to co podpowiada mi serce i być tym, kim jestem, czy słuchać rozumu i dać jasny sygnał, że to, co było dotychczas, zostało zrujnowane i jest nie do uratowania. Ciężar podjęcia jakiejkolwiek decyzji spad na mnie. Wrócić i dać kolejna szanse, tym samym narażając się na kolejny ból w przyszłości. Czy szukać nowej drogi? Jak człowiek powinien się zachować w mojej sytuacji? Odnoszę wrażenie, że jestem ofiarą, a mimo to czuję się, jakbym ja popełnił i nadal popełniał błędy. Czuje się w obowiązku, aby to wszystko naprawić, czuję, że zdradzam siebie i że nie mam do siebie szacunku. Jestem zły na siebie za swoją postawę. Z góry dziękuje za opinie na temat tej życiowej sytuacji.
TW: samookaleczanie. Krytykuję siebie z powodu wyglądu, głodzę się i robię krzywdę na rękach

TW: samookaleczanie

 

Witam, nie radzę sobie z tym, jak wyglądam ważę 60 kg przy wzroście 165 non stop siebie krytykuje, ze jestem gruba, obrzydliwa, ze nie zasługuje na żadne jedzenie przez to, że byłam zawsze wyzywana, bo byłam grubsza kiedyś i nagle schudłam. Non stop płacze, głodzę się, robię sobie krzywdę na rękach, żeby nie jeść

Codzienne życie a ucieczka w wyobraźnię - jak przestać żyć w świecie fantazji?
Nie umiem żyć rzeczywistością. Ciągle jestem w mojej głowie. Tworzę historię żeby nie wiem życie chyba nie było takie nudne i kiedyś to było w porządku ale teraz nie potrafię przeżywać swoich emocji bez tego. Gdy coś się stanie przekładam to na moje historię i to tam jakby w innej rzeczywistości przeżywam moje problemy. Robię to tak jakby ta moja główna postać przeżywała to czego ja nie chcę bo jest trudne czy jeszcze jakieś. Tak samo często ciężko mi komuś odpisać albo coś zrobić bo po prostu to co mam akuaty w głowie wydaje się ciekawsze i nie mam ochoty na takie nudne rzeczy. W ogóle wszystko wydaje się przez to takie nijakie. Nie wiem co mam z tym zrobić prawdę mówiąc.
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!