Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak uratować 36-letnie małżeństwo, gdy mąż twierdzi, że już nie kocha - poradnik bez terapii par

Jak uratować małżeństwo po 36 latach gdy mąż twierdzi że już mnie nie kocha Jestem z mężem już 36 lat razem. Trzy miesiące temu oświadczył mi, że już mnie nie kocha. Jego miłość przez te wszystkie lata była ogromna, to ja byłam bardziej zdystansowana, nie przytulałam się lub robiłam to rzadko. Miłość do męża wyrażałam bardziej w codziennych pracach domowych. Mąż twierdzi, że przez moje działanie myślał, że go nie kocham. Bał się powiedzieć mi wcześniej, że traci uczucia. Cały czas płacze, że poniósł klęskę w naszej relacji. Co mam robić? On nie wierzy w terapię. Chcemy ratować ten związek, niestety terapia par odpada...Oboje czujemy się samotni. Mąż niestety źle reaguje na próby zbliżenia typu głaskanie ,przytulić chce się ale tylko na moment. Niestety myśli że ja udaję i robię to z przymusu żeby go przekonać do swojej miłości. Oboje potrzebujemy bliskości ale on noe może się przełamać. Śpimy osobno ,mąż twierdzi że w tej sytuacji tak będzie najlepiej.Czujemy się samotni będąc ranem. Teraz jedziemy na wakacje do Rzymu, później zaplanowaliśmy tydzień wyjazdu w Polsce ,każde z nas osobno. Co robić?Jakieś sugestie? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Arkadiusz Czyżowski

Arkadiusz Czyżowski

Joanno, 

rozumiem, że obawa przed stratą męża przyczyniła się do zmiany Twojej perspektywy na związek. Ważne jest jednak to, z jakiego powodu pojawił się wcześniej Twój dystans i jak to się stało, że tak mocno oddaliliście się od siebie. Myślę, że jeśli nie ma możliwości wspólnej terapii, to na pewno warto jest, byś zadbała o siebie i skorzystała ze wsparcia w tym trudnym czasie.

 

Niestety, nie możemy zmusić osób partnerskich do trwania w relacji. Tak jak jest potrzebna zgoda osób partnerskich, by relację stworzyć, tak samo potrzebna jest ich zgoda, by ją kontynuować.

 

Możesz jednak próbować rozmawiać z mężem, żeby dowiedzieć się, co musiałoby się stać, by podjął ponowną próbę relacji. Ważne jest też, by zrozumieć, co ma mąż na myśli poprzez "klęskę w Waszej relacji". Być może czas Waszych wakacji będzie dobrym momentem na przemyślenia, zarówno razem, jak i osobno.

 

Powtórzę się, ale zachęcam Cię do tego, byś szczególnie zadbała w tym czasie o swój dobrostan i wsparcie psychologiczne - niezależnie od decyzji męża.

Trzymam za Ciebie kciuki! 
Arkadiusz Czyżowski

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Pani Joanno,

 

Dziękuję za podzielenie się tak osobistą historią. W Pani słowach widać dużo bólu, ale też głęboką troskę o relację. Po 36 latach wspólnego życia kryzys nie musi oznaczać końca – może być początkiem czegoś nowego, bardziej świadomego.

 

To, że oboje odczuwacie samotność i mimo trudności chcecie ratować związek, to ogromnie ważny fundament. Choć mąż mówi, że nie kocha, to jego łzy, wspólne wakacje, a nawet to, że nie odcina się całkowicie – świadczą o tym, że ta relacja nadal jest dla niego istotna. On jednak czuje się zraniony i nieufny, a Pani – odrzucona i bezradna. W takim napięciu trudno się do siebie zbliżyć.

 

Bliskość, którą próbuje Pani odbudować przez czułość, może być przez niego odczytywana jako nienaturalna, bo przez lata funkcjonowaliście inaczej. On potrzebuje czasu i dowodów na to, że Pani zmiana nie jest tylko reakcją na kryzys, ale prawdziwym otwarciem. Z kolei Pani potrzebuje wiedzieć, czy to w ogóle ma sens, czy jest jeszcze miejsce na miłość.

W takiej sytuacji warto działać delikatnie, ale konsekwentnie. Zamiast próbować go przekonać gestami, proszę skupić się na rozmowach – nie o uczuciach od razu, ale o wspomnieniach, wartościach, codzienności. Bliskość często rodzi się nie z dotyku, a z poczucia, że jesteśmy słuchani i rozumiani. Wspólny wyjazd może pomóc, jeśli nie będzie próbą „naprawienia wszystkiego”, a spokojnym byciem razem – nawet w milczeniu.

 

Choć mąż nie chce terapii par, Pani może skorzystać z indywidualnego wsparcia. To pomoże lepiej zrozumieć swoje emocje, zadbać o siebie i znaleźć siłę w tym trudnym czasie. Czasem zmiana jednej osoby wpływa na całą relację.

 

Nie chodzi teraz o wielkie deklaracje, ale o małe, codzienne sygnały: że Pani jest, słucha, rozumie i nie naciska. Wzajemna samotność może stać się punktem, od którego zaczniecie się odbudowywać – powoli, w swoim tempie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

To bardzo poruszająca sytuacja -36 wspólnych lat to ogromny kapitał emocjonalny, który wciąż może być źródłem siły. Choć mąż nie wierzy w terapię, warto próbować odbudowywać bliskość małymi, codziennymi gestami, bez presji: przez rozmowy, wspólne chwile czy dzielenie się emocjami w spokojnej atmosferze. Może Pani także pracować indywidualnie z terapeutą, by zyskać wsparcie i nowe spojrzenie. Czasem szczera, spokojna rozmowa o wzajemnych potrzebach, bez prób przekonywania, może być początkiem zmiany. Wyjazd razem może stworzyć przestrzeń do odbudowy więzi, jeśli skupi się Pani na obecności, a nie naprawianiu. To, że oboje czujecie się samotni, może być początkiem drogi do ponownego spotkania się w tej relacji. Nie wszystko stracone.

Trzymam mocno kciuki!
Martyna Jarosz

Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry, 

 

Choć obecna sytuacja jest bolesna, już sam fakt, że oboje Państwo chcecie ratować ten związek, pokazuje, że coś ważnego między Wami wciąż istnieje. Pisze Pani, że mąż nie wierzy w terapię, a więc terapia par w tej chwili nie wchodzi w grę, ponieważ do terapii par potrzebna jest dobrowolna zgoda i gotowość obu stron. Mimo to może Pani sama rozważyć wsparcie indywidualne dla siebie, nie po to, by naprawić związek samodzielnie, ale by lepiej zrozumieć własne emocje, potrzeby, wzorce relacyjne i sposób komunikacji. Wewnętrzna zmiana wpływa często na to, co dzieje się wokół nas. Proszę jednak pamiętać, że nie to powinno być główną motywacją do podjęcia procesu, a raczej chęć zadbania o siebie i odzyskania wewnętrznej równowagi.

 

Z opisu wynika, że Pani sposób wyrażania uczuć był bardziej praktyczny, poprzez troskę i obowiązki, podczas gdy mąż potrzebował wyraźniejszych sygnałów bliskości fizycznej i emocjonalnej. To bardzo częsty schemat - obie strony kochają, ale wyrażają to inaczej i w konsekwencji nie czują się wzajemnie rozumiane. Dziś, kiedy mąż czuje się emocjonalnie zraniony, może reagować nieufnie na bliskość, nawet jeśli sam jej potrzebuje. Dobrze, że to Pani dostrzega bo to pierwszy krok, by coś powoli odbudować.

W takiej sytuacji warto dawać małe, naturalne sygnały obecności i troski, bez presji i bez przekonywania. Pokazywać, że Pani intencje są szczere, ale też rozumieć jego wahania. Słowa typu: „Chcę być blisko, ale rozumiem, że potrzebujesz czasu” mogą działać lepiej niż zapewnienia, które brzmią dla niego dziś jak obrona czy próba naprawy. Mąż może teraz potrzebować przestrzeni i jednocześnie mieć nadzieję, że coś się zmieni. To trudny stan wewnętrznego rozdarcia. Wspólny wyjazd do Rzymu może być dobrym momentem na odbudowywanie spokojnej obecności, bez oczekiwania przełomu, ale z życzliwością i autentycznością. Czas spędzony osobno również może pomóc, jeśli potraktujecie to Państwo jako chwilę refleksji i oddechu, a nie oddalenie.

 

Na koniec: proszę pamiętać, że nie wszystko musi wydarzyć się od razu. Relacja po tylu latach nie kończy się z dnia na dzień - często przechodzi przez trudne, ale ważne etapy przeobrażania się. Dbałość o siebie, cierpliwość i małe kroki mogą z czasem otworzyć nowe możliwości, nawet jeśli teraz wszystko wydaje się kruche i niepewne.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Karolina Bobrowska 

psycholog

 

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Joasiu,

 

może warto usiąść wspólnie na spokojnie w zaciszu domowym, wziąć kartkę dla każdej z osób i zapisać: 

- co przeszkadza mi w moim małżeństwie?

- czego mi brakuje w moim małżeństwie?

 

Jeśli obydwoje czujecie się źle w związku z rozpadem Waszej relacji to być może to będzie Waszym motorem napędowym do próby odratowania Waszego małżeństwa. Uczciwie spróbujcie wypełnić kartki i dzień po dniu je realizować. Nie działaj ani gwałtownie, ani spontanicznie. Jeśli mąż potrzebuje przestrzeni - daj mu ją. Nie bądź natarczywa. W momentach kiedy On potrzebuje spokoju, a Ty bliskości sięgnij po zeszyt i zapisuj tam wszystkie swoje myśli (smutki, tęsknoty, złości). Dajcie sobie czas. 

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak wybaczyć bez słowa przepraszam, jak żyć z oprawcą pod jednym dachem
Jak wybaczyć bez słowa przepraszam, jak żyć z oprawcą pod jednym dachem, jak się bronić, by nie odwracał kota ogonem.
Wstydzę się za swoje myśli, które kompletnie się zmieniają w trakcie miesiączki.
Jestem z partnerem 7 lat, mało się kłócimy, spędzamy sporo czasu ze sobą, jest okay, mieszkamy razem, jesteśmy życzliwymi ludźmi, czuję, że partner mnie wspiera, jest przy mnie zawsze, gdy potrzebuje. 3 lata temu przez rok przyjmowałam leki na depresję, na co dzień jestem osobą bardzo wrażliwą i lękliwą, brak mi pewności siebie. Mam taki problem, że w tym tygodniu podczas miesiączki mój mózg stwierdził, że nie kocha już partnera, że chce być z kimś innym. Miałam też jeden sen, w którym filtrowalam ze swoim dawnym kolegą, z którym nie miałam nawet jakis bliskich relacji, po prostu znajomy. Aktualnie boje się, że mój związek się rozpadnie, jestem płaczliwa, płakałam chłopakowi, że doprowadzę do tego, że nie będziemy razem, że czuję jakbym zrobiła coś bardzo złego. Płaczę z powodu wyrzutów sumienia, jakbym nas zawiodła. Nigdy nie zdradziłam partnera, nigdy nie szukałam nikogo na boku, mój partner też nie robi takich rzeczy, ogólnie mam mało znajomych, ponieważ jestem introwertyczką, więc w sumie to nawet nie miałabym z kim zdradzać. Nie wiem co zrobić z takimi myślami. Pół roku temu miałam pierwszy raz podobną sytuację, tylko że przed miesiączką tak było, po miesiączce minęły takie mysli, ale od tamtego czasu już nie uważam, że mój parter jest taki słodki, nie rozczula mnie tak jak jeszcze pół roku temu. Zawsze czułam, że "to mój słodki chłopak", chciałam go tulić do siebie, bo mnie tak rozczulał A teraz czuję jakbyśmy byli po prostu znajomymi, jesteśmy dla siebie mili i to tyle. Chwilę przed tym pierwszym razem, gdy miałam takie myśli w głowie, to w pracy pojawił się jeden chłopak, z którym miałam bardzo miły kontakt, kontakt tylko online na chacie, bo nie poznałam go osobiście, on to był taki bajerant, pisał bardzo emocjonalnie to co kobieta chciałaby usłyszeć, nic do niego nie czułam, czasem gdzieś pojawiał się w myślach, i trochę czekałam aż do mnie napisze. Myślę, że on mógł mieć wpływ na to, że mój mózg zaczął coś wymyślać. Jak minęła miesiączka to nie myślałam już o tym chłopaku, ale jakiś lęk został. Ze strony chłopaka nic się nie zmieniło, wspiera mnie, wie o wszysktim, ale uważa, że to tylko chwilowe wahania nastroju, że między nami nic się nie zmieniło, że możemy żyć dalej. A ja nie wiem już co o tym wszystkim myśleć, to okropny stan, stan, w którym mam wyrzuty sumienia okropne, jakbym faktycznie zdradziła partnera, a ja naprawdę do niczego takiego nawet nie dążyłam. Proszę o podpowiedź co mogę z tym zrobić, czy to wgl jest normalne :( Wiem, że to minie, będzie lepiej, wrócimy do normalności, ale ta normalność już nie jest taka słodka jak kiedyś, chciałabym żeby znów mnie rozczulał Bo nadal chce z nim być, jest wspaniały Nie wiem co się dzieje w mojej głowie...
Jak radzić sobie z wątpliwościami w małżeństwie i rutyną po 9 latach związku?

Mam wątpliwości czy kocham męża. Związek 9-letni. Z jednej strony łączy nas wiele wspomnień i dobrych chwil. Jesteśmy fajnymi kumplami, ale mam wrażenie, że to zbyt mało na małżeństwo. Że trochę niszczy nas taka codzienność, obowiązki, rutyna i zmęczenie, które przeplata się ze złością. Czasami częściej jestem zdenerwowana niż szczęśliwa. W takich momentach przychodzi bardzo dużo wątpliwości i rozważań o lepszym partnerze. O kimś bardziej pasującym albo łatwiejszym do porozumienia się. Z jednej strony nie chcę kończyć związku, jak zepsutą zabawkę i wymieniać na lepszy model, bo nie o to chodzi. A z drugiej strony coraz częściej bywają momenty osamotnienia i poczucia, że po prostu mam dość. Jak ugryźć ten temat? Jakie pytanie sobie zadać, a jakie tematy poruszyć z mężem? Czuję się zagubiona, bo mam wrażenie, że to przecież "nic takiego", że brakuje mi konkretów, ale jednak efektuje niezadowoleniem ze związku i ostatecznie ze wspólnego życia.

Mąż spędza czas z inną kobietą i często wyjeżdża - co robić w tej sytuacji?
Jesteśmy w małżeństwie 8 lat od dwóch lat mój mąż zaczął chodzić do innej kobiety W tej samej wiosce co mieszkamy nie wiem co mam robić źle się czuję w tej sytuacji co ja zrobiłam mu takiego że tak mnie traktuje i też wyjeżdża za granicę siedzi już 3 miesiące od nowego roku jeszcze nie był wogóle w domu
Jak pomóc synowi z depresją? Rozpoznaj objawy i wspieraj zdrowie psychiczne
Jak pomóc osobie z deoresją.Syn ma 26 lat ,Na pozór ok .praca ,dom,pies,znajomi .Ale ja odkąd wiem nie żyje.Może też na pozór.Nikt poza mną nie wie a ja patrzę na niego widzę jak się męczy ,jak mu trudno żyć. a ja co ,ja poprosi nie wiem co robić ludzie ,nie mam pojęcia jak mu pomóc.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.