Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Jak uratować 36-letnie małżeństwo, gdy mąż twierdzi, że już nie kocha - poradnik bez terapii par

Joanna

Jak uratować małżeństwo po 36 latach gdy mąż twierdzi że już mnie nie kocha Jestem z mężem już 36 lat razem. Trzy miesiące temu oświadczył mi, że już mnie nie kocha. Jego miłość przez te wszystkie lata była ogromna, to ja byłam bardziej zdystansowana, nie przytulałam się lub robiłam to rzadko. Miłość do męża wyrażałam bardziej w codziennych pracach domowych. Mąż twierdzi, że przez moje działanie myślał, że go nie kocham. Bał się powiedzieć mi wcześniej, że traci uczucia. Cały czas płacze, że poniósł klęskę w naszej relacji. Co mam robić? On nie wierzy w terapię. Chcemy ratować ten związek, niestety terapia par odpada...Oboje czujemy się samotni. Mąż niestety źle reaguje na próby zbliżenia typu głaskanie ,przytulić chce się ale tylko na moment. Niestety myśli że ja udaję i robię to z przymusu żeby go przekonać do swojej miłości. Oboje potrzebujemy bliskości ale on noe może się przełamać. Śpimy osobno ,mąż twierdzi że w tej sytuacji tak będzie najlepiej.Czujemy się samotni będąc ranem. Teraz jedziemy na wakacje do Rzymu, później zaplanowaliśmy tydzień wyjazdu w Polsce ,każde z nas osobno. Co robić?Jakieś sugestie? Z góry dziękuję za odpowiedź.

Joanno, 

rozumiem, że obawa przed stratą męża przyczyniła się do zmiany Twojej perspektywy na związek. Ważne jest jednak to, z jakiego powodu pojawił się wcześniej Twój dystans i jak to się stało, że tak mocno oddaliliście się od siebie. Myślę, że jeśli nie ma możliwości wspólnej terapii, to na pewno warto jest, byś zadbała o siebie i skorzystała ze wsparcia w tym trudnym czasie.

 

Niestety, nie możemy zmusić osób partnerskich do trwania w relacji. Tak jak jest potrzebna zgoda osób partnerskich, by relację stworzyć, tak samo potrzebna jest ich zgoda, by ją kontynuować.

 

Możesz jednak próbować rozmawiać z mężem, żeby dowiedzieć się, co musiałoby się stać, by podjął ponowną próbę relacji. Ważne jest też, by zrozumieć, co ma mąż na myśli poprzez "klęskę w Waszej relacji". Być może czas Waszych wakacji będzie dobrym momentem na przemyślenia, zarówno razem, jak i osobno.

 

Powtórzę się, ale zachęcam Cię do tego, byś szczególnie zadbała w tym czasie o swój dobrostan i wsparcie psychologiczne - niezależnie od decyzji męża.

Trzymam za Ciebie kciuki! 
Arkadiusz Czyżowski

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Pani Joanno,

 

Dziękuję za podzielenie się tak osobistą historią. W Pani słowach widać dużo bólu, ale też głęboką troskę o relację. Po 36 latach wspólnego życia kryzys nie musi oznaczać końca – może być początkiem czegoś nowego, bardziej świadomego.

 

To, że oboje odczuwacie samotność i mimo trudności chcecie ratować związek, to ogromnie ważny fundament. Choć mąż mówi, że nie kocha, to jego łzy, wspólne wakacje, a nawet to, że nie odcina się całkowicie – świadczą o tym, że ta relacja nadal jest dla niego istotna. On jednak czuje się zraniony i nieufny, a Pani – odrzucona i bezradna. W takim napięciu trudno się do siebie zbliżyć.

 

Bliskość, którą próbuje Pani odbudować przez czułość, może być przez niego odczytywana jako nienaturalna, bo przez lata funkcjonowaliście inaczej. On potrzebuje czasu i dowodów na to, że Pani zmiana nie jest tylko reakcją na kryzys, ale prawdziwym otwarciem. Z kolei Pani potrzebuje wiedzieć, czy to w ogóle ma sens, czy jest jeszcze miejsce na miłość.

W takiej sytuacji warto działać delikatnie, ale konsekwentnie. Zamiast próbować go przekonać gestami, proszę skupić się na rozmowach – nie o uczuciach od razu, ale o wspomnieniach, wartościach, codzienności. Bliskość często rodzi się nie z dotyku, a z poczucia, że jesteśmy słuchani i rozumiani. Wspólny wyjazd może pomóc, jeśli nie będzie próbą „naprawienia wszystkiego”, a spokojnym byciem razem – nawet w milczeniu.

 

Choć mąż nie chce terapii par, Pani może skorzystać z indywidualnego wsparcia. To pomoże lepiej zrozumieć swoje emocje, zadbać o siebie i znaleźć siłę w tym trudnym czasie. Czasem zmiana jednej osoby wpływa na całą relację.

 

Nie chodzi teraz o wielkie deklaracje, ale o małe, codzienne sygnały: że Pani jest, słucha, rozumie i nie naciska. Wzajemna samotność może stać się punktem, od którego zaczniecie się odbudowywać – powoli, w swoim tempie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

Zdjęcie Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Psycholog
320 odpowiedzi na forum

To bardzo poruszająca sytuacja -36 wspólnych lat to ogromny kapitał emocjonalny, który wciąż może być źródłem siły. Choć mąż nie wierzy w terapię, warto próbować odbudowywać bliskość małymi, codziennymi gestami, bez presji: przez rozmowy, wspólne chwile czy dzielenie się emocjami w spokojnej atmosferze. Może Pani także pracować indywidualnie z terapeutą, by zyskać wsparcie i nowe spojrzenie. Czasem szczera, spokojna rozmowa o wzajemnych potrzebach, bez prób przekonywania, może być początkiem zmiany. Wyjazd razem może stworzyć przestrzeń do odbudowy więzi, jeśli skupi się Pani na obecności, a nie naprawianiu. To, że oboje czujecie się samotni, może być początkiem drogi do ponownego spotkania się w tej relacji. Nie wszystko stracone.

Trzymam mocno kciuki!
Martyna Jarosz

Zdjęcie Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Psycholog
57 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

Choć obecna sytuacja jest bolesna, już sam fakt, że oboje Państwo chcecie ratować ten związek, pokazuje, że coś ważnego między Wami wciąż istnieje. Pisze Pani, że mąż nie wierzy w terapię, a więc terapia par w tej chwili nie wchodzi w grę, ponieważ do terapii par potrzebna jest dobrowolna zgoda i gotowość obu stron. Mimo to może Pani sama rozważyć wsparcie indywidualne dla siebie, nie po to, by naprawić związek samodzielnie, ale by lepiej zrozumieć własne emocje, potrzeby, wzorce relacyjne i sposób komunikacji. Wewnętrzna zmiana wpływa często na to, co dzieje się wokół nas. Proszę jednak pamiętać, że nie to powinno być główną motywacją do podjęcia procesu, a raczej chęć zadbania o siebie i odzyskania wewnętrznej równowagi.

 

Z opisu wynika, że Pani sposób wyrażania uczuć był bardziej praktyczny, poprzez troskę i obowiązki, podczas gdy mąż potrzebował wyraźniejszych sygnałów bliskości fizycznej i emocjonalnej. To bardzo częsty schemat - obie strony kochają, ale wyrażają to inaczej i w konsekwencji nie czują się wzajemnie rozumiane. Dziś, kiedy mąż czuje się emocjonalnie zraniony, może reagować nieufnie na bliskość, nawet jeśli sam jej potrzebuje. Dobrze, że to Pani dostrzega bo to pierwszy krok, by coś powoli odbudować.

W takiej sytuacji warto dawać małe, naturalne sygnały obecności i troski, bez presji i bez przekonywania. Pokazywać, że Pani intencje są szczere, ale też rozumieć jego wahania. Słowa typu: „Chcę być blisko, ale rozumiem, że potrzebujesz czasu” mogą działać lepiej niż zapewnienia, które brzmią dla niego dziś jak obrona czy próba naprawy. Mąż może teraz potrzebować przestrzeni i jednocześnie mieć nadzieję, że coś się zmieni. To trudny stan wewnętrznego rozdarcia. Wspólny wyjazd do Rzymu może być dobrym momentem na odbudowywanie spokojnej obecności, bez oczekiwania przełomu, ale z życzliwością i autentycznością. Czas spędzony osobno również może pomóc, jeśli potraktujecie to Państwo jako chwilę refleksji i oddechu, a nie oddalenie.

 

Na koniec: proszę pamiętać, że nie wszystko musi wydarzyć się od razu. Relacja po tylu latach nie kończy się z dnia na dzień - często przechodzi przez trudne, ale ważne etapy przeobrażania się. Dbałość o siebie, cierpliwość i małe kroki mogą z czasem otworzyć nowe możliwości, nawet jeśli teraz wszystko wydaje się kruche i niepewne.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Karolina Bobrowska 

psycholog

 

 

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholożka
586 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Joasiu,

 

może warto usiąść wspólnie na spokojnie w zaciszu domowym, wziąć kartkę dla każdej z osób i zapisać: 

- co przeszkadza mi w moim małżeństwie?

- czego mi brakuje w moim małżeństwie?

 

Jeśli obydwoje czujecie się źle w związku z rozpadem Waszej relacji to być może to będzie Waszym motorem napędowym do próby odratowania Waszego małżeństwa. Uczciwie spróbujcie wypełnić kartki i dzień po dniu je realizować. Nie działaj ani gwałtownie, ani spontanicznie. Jeśli mąż potrzebuje przestrzeni - daj mu ją. Nie bądź natarczywa. W momentach kiedy On potrzebuje spokoju, a Ty bliskości sięgnij po zeszyt i zapisuj tam wszystkie swoje myśli (smutki, tęsknoty, złości). Dajcie sobie czas. 

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z agresją i pedantyzmem żony? Mam dość tych ataków

Dzień dobry, 

zacznę może od początku skąd wg.mnie może brać się problem.... Żona w dzieciństwie była przez ojca bita, zmuszana do pedantycznego sprzątania i rygoru posłuszeństwa, wszystko pod karą bicia. Od ponad dwóch lat, a w ciągu ostatniego półrocza najbardziej, nasilają się u niej stany napadu agresji, niekontrolowanej agresji skupiającej się na mnie, agresji słownej w niewyobrażalnej skali - wyzwiska od najgorszego, krzyki.

Gdy już agresja osiąga maksymalny stan, to zdarzają się ataki fizyczne na mnie. Zawsze chodzi o to, że robię coś nie tak jak ona, że sprzątam inaczej, że czegoś nie zrobię, że dziecko rozrzuci zabawki (wtedy jest na mnie krzyk, że ja syfie, jestem z tego powodu brudasem, nie dbam o dom, nie doceniam, że ona sprząta, jak jestem w pracy). 

Problem ze sprzątaniem - ma manię sprzątania do pedantycznego stopnia ideału. Jeśli ja chce coś zrobić, to mam to zostawić, bo wg.niej nie umiem (często chodzi o sprzątanie), jeśli ułożę np.łóżko dziecka troszkę inaczej niż ona, to pretensje, że nawet łóżka nie potrafię ułożyć - a zmieni dosłownie o 10 cm, przesune rzecz np. maskotkę i już jest wtedy Ok wg.niej. 

Mówię i proszę dziesiątki razy, żeby zostawiła sprzątanie mieszkania, pranie dla mnie jak wrócę do domu z pracy, to zrobię (pracuje od poniedziałku do piątku i w domu mnie nie ma od 7:00 do ok.17:30), a tymczasem jak jestem w pracy, to ona sprząta, włącza pranie, a ja po powrocie wieczorem słyszę, że nic nie robię w domu, nie sprzątam, prania nie robię...

Zaczynają się często wyzwiska w moją stronę. 

Kolejny przykład: karmie dziecko, dziecko zje trochę lub nie chce jeść - wtedy słyszę, że "mam wyje*ane" na dzieci, nie dbam o nie, jestem beznadziejnym ojcem, bo głodne dziecko chodzi przeze mnie, tylko o sobie myślę, żeby się najeść.... 

Rano przed pracą staram się zrobić, co mogę w domu, jeszcze jedno dziecko do przedszkola zawożę - też są pretensje, że się zabieram, a jej zostawiam dom i sprzątanie, pranie na głowie a ja jestem szczęśliwy, bo uciekam z domu... 

Jestem jedynym żywicielem rodziny, żona nie pracuje. 

W domu jak idę do pracy, ona zostaje z jednym dzieckiem. Próbowałem ją namówić na tabletki na uspokojenie - oburzyła się. Nie ma mowy nawet o prośbie o udanie się do psychologa... 

Skala jej agresji wobec mnie jest porażająca w ostatnim czasie- jestem winien wszystkiego, co się dzieje... 

Wybucha o paproch pozostawiony na ziemi, o to, że dziecko klocki rozrzuci w pokoju, bo ona się nasprzątała, a ja nie szanuje jej pracy... Naprawdę jestem bardzo opanowany i spokojny i słucham tego wszystkiego "jak świnia grzmotów", jeśli mnie atakuje, to się zasłaniam... Boję się, że kiedyś nie wytrzymam i na atak fizyczny oddam jej... W samoobronie zacząłem nagrywać dźwięk, podczas gdy zaczyna mnie obrażać i wyzywać... wymyśla niestworzone rzeczy. Pretensje ma jak wrócę po pracy 15 minut później, bo po zakupy do sklepu podjadę... 

Raz miałem awanturę za powrót 20 minut później, bo w korku utknąłem... Mam nagrane, jak się wtedy chamsko odzywała do mnie i mi ubliżała. Proszę mnie źle nie zrozumieć, ale zacząłem nagrywać to w samoobronie, gdybym został oskarżony o to, że ja jestem agresywny, chamski itp. Nie wiem, co mam zrobić... 

Co mogę zrobić. Zawsze odwraca sytuacje na odwrót, że to ja jestem cham, jestem agresywny itp. zupełnie nie widzi swojego zachowania... 

Czytałem trochę i sprawdzałem i dochodzę do wniosku, że żona ma nerwice natręctw, ale chyba nie tylko...

2 odpowiedzi
Jak uciac kontakt z toksycznym ojcem i poradzic sobie z trauma z dziecinstwa oraz poczuciem gorszosci?
Dzień dobry, chciałabym zapytać, jak skutecznie uciąć relację ze skrajnie toksycznym ojcem. Próbowałam kilka razy, jednak osoba ta poprawiała wtedy na chwilę swoje zachowanie i pod presją reszty rodziny wybaczałam ojcu, choć słowa przepraszam nigdy nie usłyszałam. Mój ojciec przejawia skrajnie toksyczne zachowania od dawna, przez całe moje dzieciństwo wyżywał się na mamie za różne drobnostki, np. że nie ma w kuchni ręcznika i nie ma w co wytrzeć rąk albo że mu coś zgubiła, co nie było prawdą, bo sam gubił mnóstwo rzeczy. Gdy był w gorszym humorze to konflikty słowne zmierzały do rękoczynów i musiałyśmy z siostrą stawać w obronie mamy. Ojciec nienawidzi rodziny mojej mamy i mówi o nich same najgorsze rzeczy. W pewnym okresie był też skłócony ze swoim bratem. Pewnego dnia, będąc w klasie maturalnej (nie wiedząc o tym, że jest ze swoim bratem w konflikcie) odebrałam telefon od jego brata. Później powiedziałam mojemu ojcu, że jego brat dzwonił, a on akurat w tym momencie odwoził mnie samochodem z korepetycji. Wyrzucił mnie z auta mówiąc "wypierdalaj". Do dziś pamiętam tą sytuację jako jedno z wielu okropnych wspomnień ze swojej młodości. Mam wrażenie że połowę mojego dzieciństwa byłam we łzach. Jestem osobą wysokowrazliwą i bardzo przezywałam awantury w swoim domu. Aktualnie mam już swój dom, męża i niepełnosprawnego 3-letniego synka. Po synu na pierwszy rzut oka nie widać nieprawidłowości. Jego diagnoza medyczna jest stale kwestionowana przez mojego ojca, który twierdzi że wymyślam mu problemy. Przez 2,5 roku po urodzeniu dziecko miało jadłowstręt, ale moim uporem i dociekliwością w dochodzeniu przyczyn syn został wyleczony-zaczął odczuwać apetyt. W tym okresie, który był dla mnie wyjątkowo trudny, cierpiałam na nerwicę , że syn złapie infekcje i odmówi całkowicie jedzenia. Poprosiłam ojca,który przyjechał do mnie spotkać się z moim synem, by założył maseczkę. Mój ojciec dostał ataku szału i zrobił karczemną awanturę przy moim niepełnosprawnym dziecku. Po tym nie rozmawiałam z nim pół roku. Niestety po tym czasie znowu wrócił do mojego życia, poprawiając na chwilę swoje zachowanie, choć nigdy nie przeprosił. Aktualnie regularnie jeździ i pomaga mojej siostrze, która ma dziecko w podobnym wieku. Bawi się z jej synem, sprząta w domu. Potrafi dobrze się zachować. Moja mama zawsze tlumaczyła przemoc ojca tym, że nie jest z nim wszystko dobrze pod względem psychicznym, ale mimo to nigdy się nie leczył, wolał wyżywać frustracje na żonie i dzieciach. Jednak będąc u mojej siostry kontroluje swoje zachowanie. To samo robi przy obcych. Mam wrażenie, że wybiera sobie osoby, na których się wyładowuje i jestem to ja i moja mama. W ostatnim czasie doszedł też do tego mój mąż, którego posądził o kradzież jego rzeczy, co nie miało nic wspólnego z prawdą. Nie widzę już żadnego powodu, by utrzymywać z nim kontakt. Niestety boję się, że on o ten kontakt będzie zabiegał, bo chce mieć kontakt z moim synem. Dodam jeszcze, że mojej siostrze pomaga we wszystkim, a gdy ja wysunę jakąkolwiek prośbę, zazwyczaj spotykam się z odmową i na dodatek często z agresją z jego strony. Każda kłótnia z nim powoduje, że otwiera się we mnie rana z dzieciństwa, czuję się tak samo bezradna i nic nie warta, jak wtedy, choć jestem dorosłą osobą, która ma już wpływ na swoje życie. Na studiach cierpiałam na depresję. Gdy próbuję mówić o tym, że mam ogromną traumę z dzieciństwa, ona "nie chce o tym słuchać". Jako dziecko byłam kochana, grzeczna i bezproblemowa, dobrze się uczyłam. Siostra jako dziecko w zachowaniu była trudniejsza. Mimo to ciągle słyszę od ojca, jak to moja siostra robi coś lepiej. Jak wyjść z tego poczucia gorszości, które budowane jest we mnie celowo przez przemocową osobę? Bardzo kocham moją siostrę, jest moją jedyną przyjaciółką i nie chcę, by relacja z nią została zepsuta przez toksycznego ojca. Siostra przyznała, że sama widzi ogromną niesprawiedliwość w traktowaniu nas. Co do mamy to nie jestem przekonana, czy umie to dostrzec do końca, co jest również bardzo smutne, mam wrażenie, jakby zawiodła moje zaufanie.
10 odpowiedzi
Chłopak nie traktuje mnie dobrze; raz mówi, że jesteśmy razem, a za chwilę, że jednak nie.

Cześć, nie sądziłam że kiedykolwiek tutaj się znajdę. To było moje poprzednie pytanie ale napisze o tym więcej - chciałam sie zapytać, co mam zrobić w relacji z chłopakiem, którego kocham ponad wszystko, ale on mnie nie traktuje za dobrze - częste kłótnie, wyzwiska, ma przyjaciółkę, której nie potafię zaakceptować. 
Czuję sie źle z tym, że on ma przyjaciółkę - uważam, że łączyło ich kiedyś coś więcej, prawdy by mi raczej nie powiedział a nie chcę, żeby ta relacja się skończyła, bo naprawdę mi na nim bardzo zależy i bardzo go kocham, natomiast druga kwestia odnośnie kłótni - wstawiłam swoje zdjęcie, on mi to kazał skasować, gdzie nic nie było widać, każe mi iść sobie do innych chłopaków, gdzie ja nie chcę, mówi, że mnie nienawidzi a zarazem jest uzależniony ode mnie. Nie rozumiem tego, martwię się i jednak uważam, że ta przyjaciółka mu mąci w głowie, bo kiedyś jak z nim byłam to się tak nie zachowywał, lecz w tamtym roku z nim zerwałam i próbowałam poszukać tego, co ma, tylko w kimś innym, ale nie potrafię kochać kogoś innego niż jego. Chciałam bardzo do niego wrócić, bo do nikogo nie czuję takiej miłości, jak do niego, a przedwczoraj mi powiedział, że jesteśmy już razem, a wczoraj, że nie - i dziś znowu to samo, że raczej tak, więc ja tego nie rozumiem. Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam oraz mam nadzieję, że warto było sie rozpisywać. Jeszcze mnie wyzywa od szonów...

6 odpowiedzi
Toksyczny związek-partner ogląda erotyczne treści, bierze kryształ. Moja samoocena spadła i nie wiem, jak zakończyć relację?
Witam, przez partnera straciłam kompletnie pewność siebie i moja samoocena spadła do zera . Chodzi w większości o mój wygląd, chociaż jestem atrakcyjną kobietą i nie jeden mężczyzna zawiesza na mnie oko. Partner od początku relacji potrafił przeglądać treści erotyczne, obserwował tylko nagie kobiety na portalach społecznościowych( instagram, tiktok ) po wielu rozmowach zmieniło się to, ale widziałam, że na ulicach ogląda się za innymi, nawet w moim towarzystwie. Jego znajomi powiedzieli mi, że bardzo często kiedy jest sam z nimi, też zwraca uwagę na kobiety. Od jakiegoś czasu zaczął nadużywać narkotyków, metaamfetaminę potocznie zwaną kryształem... po tym narkotyku partner nie rozmawia ze mną. Siedzi w telefonie po 2 doby, nie śpi i przegląda treści erotyczne takie jak porno, prostytutki, zdjęcia nagie kobiet, wybiegi mody, na których kobiety noszą tylko bikini i myślę, że sex kamerki także. Obiecał, że nigdy już nie będzie brał narkotyków i że przegląda treści erotyczne tylko na tym narkotyku i się nie kontroluje. Nie wiem jak odejść od tego mężczyzny i boję się, że utkwiłam w toksycznym związku. Czuję, że straciłam kompletnie szacunek do same siebie.
3 odpowiedzi
Brak odczuwania przyjemnosci podczas seksu i masturbacji - czy to problem fizyczny czy psychiczny?
Witam, mam 19 lat i ostatnio miałam z partnerem swój pierwszy raz. Przed tym dotykałam się wielokrotnie i nawet używałam zabawek erotycznych ale nigdy nie odczuwałam żadnej przyjemności fizycznej. Zawsze byłam do tego neutralna jeśli chodzi o odczuwanie przyjemności. Nie jestem w stanie dokładnie tego wyjaśnić, ale wygląda to zazwyczaj w ten sposób że przez długi czas mogę się stymulować bez odczuwania żadnej przyjemności a później jestem przeciążona odczuciem przerastającej mnie "przyjemności". Jednak nie wiem dokładnie czy jest to przyjemność. Ale po prostu po dłuższym czasie pojawia się "overstimulation". Z partnerem miałam swój pierwszy raz i też nie odczuwałam przyjemności ani żadnego fizycznego bólu. Tak jakby to ci miałoby sprawiać przyjemność kobiecie to u mnie tego nie ma. Dużo rzeczy wypróbowaliśmy. Seks waginalny, oralny, a nawet analny. Żaden z tych trzech nie sprawił mi ani bólu ani żadnej przyjemności. Również próbowaliśmy różnych prędkości, siły, technik, pozycji i również zabawek erotycznych. Nie wiem czy z moim organizmem jest coś nie tak, nie wiem czy to moje unerwienie czy może leży przy tym coś psychicznego. Tylko, że nie pamiętam, aby przydarzyło mi się coś takiego żeby odbiło mi się to na psychice. Nie wiem co może być tym spowodowane ale chciałabym lepiej zagłębić się w to.
7 odpowiedzi
Czy to normalne, że czuję się jakbym narzucał się innym i był problemem?
Ciągle uważam że się wszystkim narzucam, że jestem problemem. Czy to jest naturalne?
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dwie osoby rozmawiają przez telefon z puszek

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.