
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia lękowe
- Jak wspierać...
Jak wspierać 7-latka z lekką niepełnosprawnością intelektualną i autyzmem atypowym? Problemy z lękami i edukacją
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Proszę spróbować odsunąć na bok suchy wynik testu, ponieważ u siedmioletniego dziecka z autyzmem badanie wykonane w obcym miejscu i w silnym stresie rzadko pokazuje jego faktyczny potencjał. Skoro syn spędził ten czas na Pani kolanach, szukając bezpieczeństwa, a Pani sama czuła napięcie, to jego układ nerwowy był w trybie przetrwania, co niemal zawsze drastrocznie zaniża punktację w testach inteligencji. Warto w tej sytuacji bardziej zaufać nauczycielkom z przedszkola, które widzą go codziennie w naturalnych warunkach – ich pozytywna opinia jest znacznie ważniejszym wskaźnikiem jego realnych możliwości niż jednorazowe badanie w poradni.
To, że syn dobrze się komunikuje i potrafi precyzyjnie odwzorowywać litery, to bardzo ważne zasoby świadczące o sprawności motorycznej, a trudności z zapamiętywaniem symboli często wynikają z lęku, a nie z braku inteligencji. Dzięki terapii SI i wsparciu pedagogicznemu te funkcje będą się u niego systematycznie rozwijać. Pani lęk jest w pełni zrozumiały, ale proszę pamiętać, że ta diagnoza to tylko aktualny zapis trudności, który nie jest ostateczny i bardzo często ulega zmianie wraz z dalszym rozwojem emocjonalnym dziecka.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Daria Składanowska
Dzień dobry,
rozumiem Pani niepokój. Sytuacja, którą Pani opisuje, może być stresująca, szczególnie gdy pojawiają się wyniki wskazujące na niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim i autyzm atypowy.
Ważne jest jednak, że Pani syn potrafi się komunikować, odwzorowuje litery i cyfry, ma już terapie SI i pedagogiczną, a przedszkole ocenia, że radzi sobie dobrze. To pokazuje, że ma sporo zasobów i potencjału do rozwoju.
Warto skupić się na wsparciu jego mocnych stron, kontynuowaniu terapii i stopniowym wprowadzaniu nowych doświadczeń w tempie, które dla niego jest komfortowe. Warto rozważyć rozmowę z psychologiem, żeby poradzić sobie z własnym stresem i lepiej wspierać syna.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Widać, jak bardzo troszczy się Pani o syna i jego przyszłość, to zupełnie naturalne, że pojawia się lęk przy takich diagnozach i decyzjach.Z opisu wynika, że syn ma sporo zasobów: komunikuje się, mówi dużo, radzi sobie w przedszkolu, odwzorowuje : to ważne fundamenty. Trudności, które Pani widzi (pamięć liter, stres w nowych sytuacjach), często mieszczą się w jego profilu rozwojowym i mogą się zmieniać wraz z terapią.Warto pamiętać, że wynik z jednego badania : zwłaszcza w stresie, nie pokazuje całego potencjału dziecka, to, jak funkcjonuje na co dzień, jest równie ważne.Jeśli chodzi o odroczenie, dobrze oprzeć się nie tylko na lęku ale na obserwacji: czy syn, przy wsparciu, ma szansę odnaleźć się w szkole. Można też dopytać specjalistów o konkret: jakie warunki byłyby dla niego najlepsze na start.Dla Pani: proszę nie zostawać z tym sama np. rozmowa z psychologiem dziecięcym może pomóc uporządkować decyzję,warto oddzielać fakty od obaw: Pani widzi realne postępy u syna. To proces, nie jedna decyzja na zawsze a Pani uważność i zaangażowanie są dla syna ogromnym wsparciem.
Wszystkiego dobrego!
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry ,
rozumiem Pani niepokój i widać, że jest Pani bardzo zaangażowaną mamą. Warto pamiętać, że wynik testu przeprowadzonego w warunkach silnego stresu, w nowym miejscu, u dziecka ze spektrum autyzmu, może nie odzwierciedlać rzeczywistych możliwości syna. Opinia wychowawczyń i pani wspomagajacej znających dziecko na co dzień jest bardzo cennym głosem i nie należy jej pomijać.
Kontynuowanie terapii SI i pedagogicznej to dobry kierunek, a fakt, że syn komunikuje się, mówi dużo i dobrze odwzorowuje, to bardzo pozytywne sygnały świadczące o jego potencjale.
Proszę też zadbać o siebie i swoje lęki, bo wsparte przez specjalistę Pani samo poczucie spokoju jest dla syna bezcenne. Zachęcam do rozmowy z psychologiem lub grupy wsparcia dla rodziców dzieci ze spektrum.
Proszę pamiętać, że dzieci wciąż się rozwijają, a troskliwa mama to jego największy skarb.
z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog, psychotraumatolog
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Rozumiem, ze diagnoza jest trudna do akceptacji, ale to nie koniec świata. Robi Pani co się da, aby polepszyć dziecku warunki, ale gdzie jest miejsce dla Pani potrzeb? W mojej ocenie trzeba za jakiś czas powtórzyć test na inteligencję, ale w warunkach bezpiecznych dla dziecka. Bardzo proszę zadbać o swój dobrostan i robić też coś dla siebie. W żadnym przypadku nie lekceważyć pojawiających się lęków. Warto skonsultować się z psychologiem.

Zobacz podobne
W październiku tamtego roku, siedziałam z moimi koleżankami na stołówce, gadałyśmy o moim ówczesnym chłopaku, który mi się podobał. Wtedy wszedł tam też on, nazwijmy go Mateusz.
Wszedł ze swoimi kolegami na stołówkę, mieliśmy krótki kontakt wzrokowy, wtedy ja się skuliłam. (Ponieważ, słyszałam plotki, że jest babiarzem, no nie zbyt dobry typ chłopaka) Oni to zauważyli, bo chwilę później podbił do mnie i zapytał się, czy chodzę z jakimś chłopakiem (miał tak samo na imię jakiś przyjęliśmy czyli Mateusz) i chwilę z nim dyskutowałam, taka wymiana zdań, że "nie jestem z nim" "nie no jesteś" i tak dalej. Aż przerwał to jego kolega, który z resztą jego grupy stał za nim i powiedział mu, że mnie z kimś pomylił "Stary, ale to nie ona" wtedy odszedł.
Ja wraz z dziewczynami się z tego śmialiśmy i miałyśmy "laga", ale wróciliśmy do rozmowy o wcześniejszym chłopaku. I po tym jak powiedziałam "Dobra, to wróćmy do rozmowy o moim crushu" długo nie minęło, jak znowu do nas podszedł i usiadł na miejscu wolnym obok mnie. Chciał posłuchać, o czym gadamy (i tutaj nie wiem, czy on słyszał, że powiedziałam to o moim crushu czy nie). Moje koleżanki go jednak wyrzuciły, (chociaż on nie chciał, odchodzić) ponieważ ja byłam w za dużym szoku. Potem jak już zbuczany przez swoich kolegów odszedł, ja z dziewczynami obgadałam to i poszłyśmy pod naszą salę na górze.
Jak się okazało, on też już tam był i latał z góry na dół, ciągle się na mnie patrząc. Podobno zapytał jeszcze mojego kolegi z klasy jak się nazywam - co już było hitem. Po kolacji wychodziłam z dziewczynami ze stołówki (mieszkam z nim razem w internacie) On z kolegami siedział na kanapie, ja jako, że jestem osobą czasami nadzwyczaj śmiałą, to pomachałam do niego, a on na mnie warknął, i wiem jak to brzmi, ale naprawdę sama byłam w szoku. Kolejna sytuacja z kolacją to było jak, ja na nią nie poszłam. A on czekał na mnie tam godzinę, i jak moja koleżanka na głos tak, żeby słyszał, powiedziała, że już idę, to zaczął się poprawiać i od razu się wyprostował. Pod koniec grudnia, jeszcze przed przerwą świąteczną, do naszej szkoły przyjechali Izraelczycy, i jeden z nich z którym się dogadaliśmy. Powiedział nam, że jeśli mamy problem ze swoimi miłościami, to może nam pomóc je zdobyć, więc dziewczyny kazały mi iść po Mateusza. Tak też zrobiłam. Spotkałam go na stołówce, jak wiązał buta, ja podeszłam do niego i zapytałam "Hej, pójdziesz ze mną na chwilę gdzieś" lub coś takiego, na co on kazał mi poczekać i od razu poszedł za mną, co mnie zaskoczyło, bo odpowiedział mi nawet miło, bez problemu i w ogóle. Podczas gdy gadał z tym izraelczykiem, ja stałam obok - i dowiedziałam się, że ma dziewczynę z innego miasta i szczerze przyznam, byłam lekko załamana. Jak się później jeszcze okazało co do tej dziewczyny, był z nią, już w czasie jak zaczął mnie "podrywać" co obrzydziło mnie do niego i zapomniałam o nim. Jednak wrócił, bo zerwali i to było niedługo (nie no tak z prawie 4 tygodnie do 5) po tym, jak się dowiedziałam, że z kimś jest. Sytuacja z niedawna. Moje koleżanki postanowiły siąść przy nim na kolacji, dosłownie stolik obok. Akurat tak się zdarzyło, że wybrały mi miejsce idealnie tak, że on mógł patrzeć na mnie a ja na niego. I patrzył się prawie ciągle, jak odchodziłam od stolika, również nie obeszło się bez spojrzenia na mnie i to takim idącym po mnie. Jak jego kolega chciał zostać i zjeść na swoim miejscu, dalej od naszego stolika to on nalegał, żeby ściąć tam, gdzie wcześniej, do tego zmienił pozycję i siadł na wprost okien też także mnie. Gdy wychodziłam z kolacji, to mijałam się z nim i centralnie zjechał mnie wzrokiem, tak się dziwnie popatrzył.
Czy ktoś mi może pomóc, co ja mam zrobić z tym chłopakiem, czekać, odpuścić, zagadać nie wiem i co on ma na myśli, robiąc takie coś? Podoba mi się bardzo i nie chciałbym Tego zostawiać, ale nie jestem za chętna już do prawie 5-miesięcznego czekania

