Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak wygląda depresja?

Jak wygląda depresja?
Alina Nowaczyk

Alina Nowaczyk

Depresja może mieć różne stopnie nasilenia, a objawy mogą się różnić u różnych osób.

Głęboki smutek i przytłaczające uczucie przygnębienia. Brak zainteresowania lub radości w wykonywaniu codziennych aktywności. Przenikające uczucie beznadziejności i bezsilności. Wzmożona drażliwość, która objawia się łatwym irytowaniem.

Zmiany w apetycie, prowadzące do utraty wagi lub jej przybrania. Trudności ze snem, manifestujące się poprzez bezsenność lub nadmierną senność. Odczuwalne zmęczenie i brak energii, co utrudnia wykonywanie nawet prostych czynności.

Trudności w koncentracji, podejmowaniu decyzji i pamięci, co wpływa na codzienne funkcjonowanie. Pesymistyczne myśli i skupienie się na negatywnych aspektach życia. Przeplatające się myśli samobójcze lub myśli o śmierci, co może generować ogromny dyskomfort psychiczny.

Izolacja społeczna i unikanie kontaktu z innymi, co zwiększa uczucie osamotnienia. Trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji, co może prowadzić do dalszego pogorszenia stanu psychicznego. Spadek zaufania do siebie i otoczenia, co tworzy dodatkowe bariery w procesie leczenia.

Warto omówić to indywidualnie z terapeutą.

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

W/g klasyfikacji ICD 10,  aby stwierdzić występowanie epizodu depresyjnego, muszą występować przez co najmniej dwa tygodnie najmniej dwa z trzech objawów: obniżenie nastroju, utrata zainteresowań i anhedonia, mniejsza energia lub wytrzymałość na zmęczenie. 

Depresji mogą towarzyszyć:  trudności w skupieniu uwagi, obniżenie samooceny, poczucia wartości, pesymistyczne postrzeganie przyszłych wydarzeń, myśli bądź zachowania suicydalne lub zachowania autoagresywne, mogą pojawić się problemy ze snem, zmniejszenie apetytu, obniżone potrzeby seksualne, dość często pojawia się poczucie winy, może towarzyszyć drażliwość. W celu zdiagnozowania depresji warto udać się do lekarza psychiatry. Zachęcam także do skorzystania z psychoterapii. Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

depresja może charakteryzować się różnym przebiegiem oraz nasileniem objawów w zależności od osoby. Niemniej jednak są pewne charakterystyczne symptomy: 

  • - odczuwanie ciągłego smutku
  • - zaburzenia snu
  • - może pojawić się drażliwość/niecierpliwość
  • - niski nastrój 
  • - czasami pojawiają się też myśli samobójcze 
  • - utrata zainteresowań 
  • - zmniejszenie energii 
  • -zmiany związane z apetytem 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Brak radości z życia, niska pensja, mieszkanie z rodzicami i wstyd przed kobietami – jak sobie poradzić?
Mam dość życia codziennie nic mi nie sprawia radości odkąd poddałem prawo jazdy tylko zrobiło się gorzej. Pracuje w tej samej pracy od 4 lat za najniższą krajową mieszkam z rodzicami i o związkach normalnym życiu mogę zapomnieć. Moi koledzy są lepsi inni zarabiają więcej coś osiągają a ja jedyne co to robie ortodonte nie mam planu na życie zawszę byłem wybrakowny wycofany z najniższą krajową mieszkaniem z rodzicami wstydzę się kobiet do takiego stopnia że robię wszystko by z nimi nie rozmawiać. Nie mam siły na to życie myślałem że jak zrobię te zęby itp to wtedy jakoś zacznę robić coś innego bo będę miał to z głowy te leczenie a tylko wiem że tracę czas a nie mam planu ani pomysłu co chce robić w życiu boje się życia boję się samotności a wiem że taki będę moi koledzy są lepsi więc w końcu kontakt i tak się urwie poza tym wstydze się z nimi rozmawiać oni są po prostu mężczyznami a ja chłopczykiem Jestem do tego prawiczkiem więc to bardziej powoduję że jestem wybrakowany jako facet. Nie wiem już jak sobie z tym poradzić każdy dzień jest bólem.
Jak radzić sobie z agresją i brakiem czułości w małżeństwie? Moje doświadczenia z toksycznym partnerem
Miłość piękna sex obłęd uczucia ostatnio przeplatane min 4 niedziele wolne od pracy męża w maju jak pierwsza w czerwcu i jeden dzień wolny w tygodniu. Twierdząc iż chce naprawiać nasze sprzeczki nadrabiać stracony czas czy zw jest w pracy czy nawet podczas całego wolnego dnia wspólnych sprzeczek ze olewa mnie nie chce pieszczot czułości rozmowy ciepła zaczepek jak zawsze tulenia a nawet magii sexu co zawsze była.. albo robi to celowo by przedlozac czas miło spędzania ze mną albo poprostu kogoś ma chociaż zaprzecza. Powód jaki jest agresywny słownie ręcznie potrafi mnie dusic czy wyzwać cyt,, syka kurwa ,, nie robi sobie nic a jaki powód brak komunikacji chęci zrozumienia rozmowy zaangażowania czego oczekuje co Pragnę??? Moje dopytywania sie czy kocha czy chce sexu a dlaczego nie przytula czy magja będzie??? Maz uważa ze non stop takie moje pytania jego mózg zabijają ze to ja z niego robię psychola uczę nakazuje nalegam co ma robić a on wie kiedy co ma zrobić. Odrazu staje się agresywny potrafi rozwalac przedmioty w domu rzucać swoim telefonem. Kiedy mówię ze potrzebuje pomocy psychologa tak jak ja chodzę Odrazu do mnie ze jestem kretynka problemem toksyczna debil chora psychicznie. Odeazu mówię terapię żadne małżeńskie nie pomogły chodziliśmy . Tłumaczę mężowi o nic zapytać nie mogę o nic nie chce słuchać rozmawiać logicznie. Kiedy dzień dramatu sie kończy na pół.godz mily sex i spać rano nagle kochany czasem przeprosi A swe czyny choć nie zawsze bardziej potrafi mnie wszystkim obarczać zrzucać na mnie. Jadąc do pracy słodkie zdjęcia czułość ze pragnie sexu ze kocha itp..nke wiem jak to odbierać już powiedziałam nawet mężowi ze czułość miłość do mnie raczej wygląda jakby na odległość a jak jesteśmy razem zupełnie inaczej maz zaprzecza co mam robić odciąć sie ??? Nie gadać o moich potrzebach sexu czułości odpuścić???
Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Potrzebuję pomocy. Straciłem chęci do życia.
Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Potrzebuję pomocy. Straciłem chęci do życia. Nie uważam, żebym był brzydki. Powiem więcej - podobam się sobie. Jednakże, nie czuję się atrakcyjny. Ukończyłem studia wyższe uzyskując tytuł magistra informatyki. Pracuję na ten moment, jako Tester oprogramowania. "Chciałbym" startować na stanowisko młodszego programisty. "Chciałbym" umieściłem w cudzysłowie, gdyż tak naprawdę nie wiem, czego chcę już. Nigdy nie chciałem być programistą. Na studia Informatyki poszedłem z braku innego pomysłu oraz presji. Wiem, że to dość typowy przypadek. Programowanie, po prostu, najbardziej mi się spodobało ze wszystkiego w trakcie studiów a dodatkowo jest to zawód raczej dobrze płatny. Moim zamiłowaniem jest muzyka, a konkretniej jestem gitarzystą. Zamiłowanie do instrumentu zaczęło się w gimnazjum. Szybko odkryłem, że mam ponad przeciętne predyspozycje (pragnę, żebyście mi tu uwierzyli, znam się na rzeczy). Kochałem komponować utwory, zawsze zależało mi, aby były złożone, pomysłowe i atrakcyjne dla muzyków (a przede wszystkim dla mnie) do grania. W ten sposób umiałem się uzewnętrzniać. Na studiach dostałem się do składu zespołu muzycznego. Chłopaki byli dla mnie jak druga rodzina. Zawsze jednak grałem trochę w innym klimacie niż oni. Jednakże osobiście uważałem, że nie gryzie się to z resztą, jako całokształt. Chłopaki zwykle byli innego zdania, więc musiałem walczyć o każdy swój pomysł, zazwyczaj wychodziłem zwycięsko i pomysł przechodził dalej. Czułem, że uczę się walczyć o swoje, co nigdy mi nie przychodziło z łatwością. Po około 3-4 latach kilka miesięcy po rozpoczętej pandemii, zaczynałem czuć się gorzej psychicznie. Czułem się tragicznie przez to, że staliśmy w miejscu. Brak występów, nagrane dopiero ze 3 kawałki (żaden z moich pomysłów) a mieliśmy ich więcej naprawdę porządnych i dopracowanych kawałków. Zacząłem naciskać, że powinniśmy iść do studia nagrywać resztę. Zaproponowałem nawet, że mogę za nas założyć na początek. Jednocześnie zdarzało mi się dziwnie izolować na próbach od reszty, z powodów problemów na tle psychicznym, co zaowocowało niedługo wyrzuceniem mnie z zespołu. Był to dla mnie straszliwy cios. Jakby sens mojego życia przestał istnieć. Płakałem, jak gdybym umierał i nie mógł nic zrobić. Od tamtej pory (minęły jakieś 3 lata) na przemian czuję się zmotywowany i przegrany tak, jak teraz. Na ten moment jestem w dwóch zespołach. W jednym gram 2 lata - kompletnie nie mój gatunek muzyczny, ale szedłem z założeniem, że może mi to pomóc kiedyś złożyć zespół jaki pragnę (poznam ludzi itp), lecz z każdą próbą czuję się gorzej, a nie umiem odejść. Drugi zespół od niedawna, podchodzę z dystansem i choć gatunek zdecydowanie bliższy mojemu to znowu widzę, że będę musiał walczyć o swoje pomysły. Mam swoje własne pomysły i strasznie ciężko mi jest znaleźć osoby, którym się to podoba i też jest to ich styl. Jak znajduję, to zazwyczaj nie udaje mi się do końca całej kapeli złożyć, dlatego najłatwiej mi jest próbować się dostawać do zespołów już kompletnych poszukujących gitarzysty (tak jak to było z tymi dwoma). Mam jeszcze inne pasje i boję się je wyjawić, gdyż jest to tak charakterystyczne połączenie, że jeśli ktoś z moich znajomych to przeczyta to od razu będzie wiedział, kto jest autorem. A wtedy prywatność zostanie naruszona. Więc powiem tylko tak, że jest to sport fizyczny indywidualny. Od dziecka chciałem to trenować, ale rodzice mnie nie zapisali. Dopiero na studiach sobie o tym przypomniałem. Jestem w topce w Polsce z dużymi szansami na mistrzostwo. Myślę o byciu instruktorem, jednakże jest to sport niszowy i pieniędzy z tego praktycznie nie ma. A na pewno nie dużych. Lubię się uczyć języków obcych. Zawsze sprawiało mi to frajdę. I mam też kilka innych hobby, ale nie chcę dla dyskrecji się tym dzielić. Nie mam dużo przyjaciół. Właściwie mam jednego, który jest introwertykiem i bardzo rzadko mam z nim kontakt. Czuję się bardzo samotny. Bardzo! Większość czasu spędzam sam. Jedyny kontakt z ludźmi mam na zajęciach dyscypliny sportowej, którą trenuję. Dziewczynę miałem raz w życiu, w liceum. Z początkiem studiów, oddaliliśmy się od siebie i mnie zostawiła. Bardzo cierpiałem wtedy, lecz po pół roku doszedłem do siebie. Czułem, że wiele mnie to nauczyło. Zdaje mi się, że nie umiem nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi a przynajmniej do takiego stopnia, żeby chcieli być moimi przyjaciółmi. Raczej wszystko kończy się po prostu na dobrej znajomości. Odkąd pamiętam, mam złe stosunki z rodzicami. Ojciec prawie ze mną nie rozmawia. Przykro mi, że nie otrzymałem od nich większego wsparcia. Wielokrotnie mówiłem o tym, że co innego mi w duszy gra niż Informatyka i że cierpię studiując. Matka mi radziła, żeby to zdać dla bezpieczeństwa a potem pomyśleć o czymś innym. Inni moi znajomi co byli ze mną na kierunku odchodzili po pierwszym semestrze orientując się w tym jak studia wyglądają (przynajmniej na naszej uczelni). W tym momencie robią to co lubią a nie jest to wcale nic takiego. Część z moich z moich znajomych się nawet z tego śmiała, ja zawsze byłem jednak pod wrażeniem. Ja sam nie zdecydowałem się na odejście ze względu na to, że w przeciwieństwie do ów znajomych, co odeszli, mi dobrze szło na studiach. Zdawałem egzaminy. Zawsze sobie też stawiałem ambitne wyzwania. Myślę, że te rzeczy mnie powstrzymały. Wracając do rodziców, nie wspierali mnie w moich pasjach. Nie pomagali zrozumieć, że mogę robić w życiu to co lubię. (Jeden z moich znajomych jest zawodowym muzykiem - postawił na to po prostu, nie bał się). Więc ja zawsze się bałem postawić wszystko na moją pasję. Mam wrażenie, że brak kontaktów z ojcem, brak okazywania miłości z jego strony sprawił, że mam problemy w kontaktach między ludzkich (mam wrażenie, że skoro ja go nie ciekawię, to nikogo nie ciekawię). Wstydzę się też chwalić swoimi osiągnięciami, swoimi twórczościami. Po wyrzuceniu mnie z zespołu zacząłem chodzić na terapię do psychoterapeuty, czułem się na niej wielce nierozumiany i że jestem tam po to, żeby dawać pieniądze. Zmieniłem więc psychoterapeutę. Drugi raz czułem, że to strzał w dziesiątkę. Była to starsza już pani, ale czułem od niej ciepło i troskę. I faktycznie przez pewien czas czułem poprawę. Jednakże problemy moje wróciły ze zdwojoną siłą. Myślę, że starczy już. Sytuacja, w jakiej się teraz znajduję, jest taka, że nic a nic nie ma dla mnie już sensu. Mam 26 lat, a czuję się, jakbym miał już 60, jakby wszystkie drzwi się już przede mną zamknęły. jak w dniu świra, że ja jestem głównym bohaterem tego smutnego filmu. Że mój potencjał się już stracił. Muzykę, choć kocham, to nie mam już motywacji by to robić, straciłem nadzieję a bez tego czuję się jak bez tożsamości. Praca, sport, hobby, muzyka - wszystko dla mnie jest bez sensu. Choć nie chcę tego, myśli samobójcze przychodzą mi do głowy, i to mnie niepokoi. Bo wiem, że wizja samobójstwa mnie przeraża i nie chcę tego robić, ale kto wie do czego ból mnie doprowadzi. Bardzo, bardzo błagam o pomoc. Pozdrawiam, przepraszam, że takie długie
Czy warto kontynuować związek z osobą potrzebującą przestrzeni, mimo problemów z dystansem?
Byliśmy w związku z partnerką, która jest bardzo samodzielna łączy nas duża odległość i spotykaliśmy się co jakiś czas. Rozstaliśmy się po pół roku dwa miesiące temu bo powiedziała ze dzieli nas odległość inne światy życia i to że ona potrzebuje dużo przestrzeni i lekkości w związku a ja jej tego nie daje. Po dwóch miesiącach milczenia sama się odezwała że brakuje jej mojej bliskości. Pierwsze spotkanie było miłe ale kolejne znowu z pretensjami że czuję się przeze mnie przytłoczona. Teraz znowu się nie odzywamy. Nie wiem czy mam to ciskać dalej. Jest dla mnie bardzo ważna i zależy mi na niej ale czuję jak się spalam ciągle o nią zabiegając. Zapominam w tym o sobie. To jakaś pętla która mnie niszczy. Nie mam już sił
Problem z odchudzaniem i napady objadania po okresie głodzenia – czy to zaburzenia odżywiania?
Od 12 roku życia zaczęłam interesować się odchudzaniem. Oglądałam różne programy z przemianami ludzi i sama zaczęłam pragnąć zmiany. Byłam najgrubszą w klasie więc uznałam, że nie jedzenie będzie najlepszym pomysłem. Jeszcze wtedy nie umiałam wytrzymać tyle czasu ile bym chciała bez jedzenia. Po dwóch latach w końcu waga drastycznie zaczęła spadać. W około 3 miesiące ubyło mi prawie 20 kg. Nie widziałam w tym nic złego a wręcz chciałam więcej. Za każdym razem jak wchodziłam na wagę byłam rozczarowana, że nic nie schudłam. Do 16 roku życia trwałam w takim stanie. Po tym zaczęłam walczyć ze sobą i więcej jeść. Waga odbiła drastycznie o 10 kg w górę. Przez długi okres czasu mi to nie przeszkadzało. Straciłam kontrolę nad tym co jem i ile. Wróciłam do tej wagi z przed lat, rodzina zaczęła zauważać i komentować. Teraz mam 18 lat i mam ochotę znowu zacząć nie jeść, chociaż wiem że to nie jest zdrowe. Przez tą świadomość nie potrafię ruszyć z miejsca. Zaczęłam się objadać, nie potrafię znowu nic nie jeść. Inne sposoby na zejście z wagi nie satysfakcjonują mnie w żadnym stopniu i to mnie przeraża. Nie chcę znowu być tą „grubą”, ale nie potrafię się znowu zacząć głodzić ani znaleźć innego sposobu na odchudzanie. Nie mam pojęcia co robić.
Depression Hero

Depresja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe – poznaj objawy, metody leczenia i sposoby wsparcia chorych. Pamiętaj, depresję można skutecznie leczyć!