
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Idealny mężczyzna z...
Idealny mężczyzna z uczelni za granicą – czy napisać do niego po czasie i czemu trudno mi znaleźć partnera?
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry
To naturalne, że w chwilach zmęczenia lub poczucia pustki wracamy myślami do „filmowych” momentów, które dają nam dawkę ekscytacji. Jeśli jednak czuje Pani opór przed napisaniem pierwsza, warto go uszanować – zwłaszcza że już na wstępie intuicja podpowiadała Pani, że ten mężczyzna bywa zbyt przytłaczający. Budowanie relacji na odległość z kimś, kogo widziała Pani raz i kogo cechy charakteru Panią odepchnęły, mogłoby przynieść więcej frustracji niż radości. Proszę potraktować to wspomnienie jako miły komplement dla Pani kobiecości, ale energię zainwestować w tu i teraz. Skoro zależy Pani na kimś w zasięgu ręki, warto wyjść do nowych miejsc, zapisać się na zajęcia odpowiadające Pani zainteresowaniom i dać się zauważyć komuś, kto nie będzie tylko wspomnieniem z zagranicy, ale realną obecnością w Pani życiu.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
To, co Pani przeżywa, jest zrozumiałe. Takie krótkie, intensywne spotkania potrafią uruchomić silne emocje i wyobrażenia, zwłaszcza gdy pozostają „niedokończone”. Często bardziej tęsknimy wtedy za potencjałem tej relacji niż za prawdziwą osobą, której tak naprawdę nie zdążyliśmy poznać. Powrót tych myśli po czasie może wynikać np. z potrzeby bliskości lub frustracji związanej z brakiem relacji, a ta historia staje się pewnym symbolem „utraconej szansy”. Jeśli chodzi o nawiązanie kontaktu, to nie ma nic złego w tym, że to Pani zrobi pierwszy krok. Jednocześnie warto zadać sobie pytanie, czy chce Pani realnie go poznać, czy raczej podtrzymać pewne wyobrażenie o tym, co „mogłoby być”. To, że trudno jest Pani kogoś spotkać, nie oznacza, że „coś jest nie tak”, ale może być sygnałem, żeby przyjrzeć się swoim oczekiwaniom wobec relacji i temu, gdzie i jak Pani szuka Pani znajomości. Najważniejsze, by decyzje podejmować w zgodzie ze sobą, a nie z obawy przed odrzuceniem czy wcześniejszymi doświadczeniami.
Wszystkiego dobrego
Joanna Cichosz
Katarzyna Michalska
Z pewnością mężczyzna o którym Pani pisze, zrobił na Pani silne, pierwsze wrażenie. Z Pani opisu wnioskuję też, że ma Pani poczucie "niedokończonej historii". Takie doświadczenia potrafią wracać po czasie, dając poczucie straty, czy niewykorzystanej okazji. Uruchamia się wtedy dużo emocji i wyobrażeń o tym "co mogłoby być, gdyby...".
Myślę, że w tym momencie ważne jest zwrócenie uwagi na to, co faktycznie się wydarzyło. W rzeczywistości był to krótki kontakt, bez nawiązania relacji. Pani myśli i emocje mogą być jednak przepełnione wyobrażeniami o romansie, "idealnym" dopasowaniu i wyjątkowości tej sytuacji.
Zachęcałabym też Panią do przyjrzenia się temu, co dzieje się obecnie w Pani życiu relacyjnym. To może być bardziej pomocny kierunek, niż skupienie się na jednej, krótkiej sytuacji z przeszłości. Z Pani wypowiedzi wnioskuję, że odczuwa Pani poczucie zmęczenia i frustrację związaną z trudnością w znalezieniu partnera. W tym miejscu zastanowiłabym się, co utrudnia Pani wejście w bliższą relację oraz jakie ma Pani oczekiwania od partnera.
Jeśli chodzi o wątek napisania do mężczyzny o którym Pani wspomina, proszę rozważyć, jaką korzyść mogłoby to Pani przynieść? Czy jest to realna chęć poznania tej osoby, czy potrzeba domknięcia historii?
Rozumiem też, że może się Pani wahać przed wykonaniem pierwszego kroku. Warto pamiętać, że inicjowanie kontaktu nie jest „błędem” – ale ważne, żeby wynikało z Pani decyzji i gotowości, a nie z napięcia czy presji.
Być może pomocne będzie danie sobie chwili, aby emocje nieco opadły – wtedy łatwiej będzie podjąć decyzję, czy chce Pani wracać do tej znajomości, czy raczej skupić się na budowaniu relacji bliżej siebie.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Myślę, że to brzmi jak bardziej tęsknota za „tym momentem” niż za nim samym. Była chemia ale też poczuła Pani opór i to też jest ważna informacja. Sądzę, że głowa dopisuje tu historię „co by było gdyby”, dlatego to teraz tak wraca.
Napisać można - tylko warto sprawdzić, z jakiego miejsca: ciekawości czy potrzeby przeżycia tej historii na siłę.
Na chwilę do środka, pytania do refleksji: tęsknię za nim czy za tym, jak się przy nim poczułam?
czy w realu też by mnie pociągał, gdyby był mniej „idealny”?
czego naprawdę teraz chcę... relacji czy tej emocji?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Szanowna Pani
Pani sytuacja pokazuje klasyczną tęsknotę za idealizowaną przeszłością, która często nie dotyczy realnej osoby, lecz naszych niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych lub chwilowej nudy w codzienności. Myśli o tym mężczyźnie mogą być ruminacjami, które nasilają się przy braku snu i stresie, ale da się je skutecznie ograniczyć technikami CBT, takimi jak identyfikacja negatywnych wzorców myślowych. Warto skupić się na teraźniejszości, by uniknąć frustracji.
Tęsknota za dawną sympatią zazwyczaj sygnalizuje brak satysfakcji w obecnym życiu, np. samotności lub rutyny, a niekoniecznie szansę na romans. Pani pierwsze wrażenie (nadmierna pewność siebie mężczyzny) już wskazywało potencjalne problemy, a brak kontaktu po zajęciach sugeruje, że zainteresowanie nie było na tyle silne, by szukać dalej. Idealizacja fizycznego wyglądu potęguje to, bo mózg romantyzuje "to, co mogło być", podobnie jak w nałogu.
Dodanie do znajomych bez wspólnych przyjaciół może być odebrane jako natarczywe, zwłaszcza jeśli on nie inicjuje, szanujmy Pani preferencję, by mężczyzna przejmował inicjatywę. Jeśli naprawdę Pani zależy, proszę wysłać neutralną wiadomość: "Cześć, pamiętasz mnie z ćwiczeń na [nazwa przedmiotu]? Co słychać?", ale tylko jeśli jest Pani gotowa na brak odpowiedzi.
Praktyczne kroki CBT czyli ćwiczenie na tu i teraz.
Zidentyfikuj ruminacje. Zapisz 3 dowody za i przeciw kontaktowi, by zobaczyć nierealizm fantazji.
Popraw sen: Unikaj ekranów wieczorem, stosuj relaksację (np. mindfulness z MBCT).

Zobacz podobne
Mam męża i dwójkę dzieci. Dzieci są moim światem.
Z mężem czuję, że się oddalamy. I teraz już chyba nikomu tak naprawdę nie zależy, żeby było inaczej. Boję się samotności, a jednocześnie czuję, że ten związek ma się nijak. Ja tęsknię za prawdziwą miłością, akceptacją i wsparciem. Ale nie potrafię już sobie wyobrazić jego w tej roli obok mnie. Każdy żyje swoim życiem. Łączą nas tylko dzieci, wspólne mieszkanie.
Rozstanie? czy walczyć? walczyć, ale jak? jak "zmusić się" do ponownego zakochania w mężu?
Witam serdecznie. Mam 38 lat. Jestem w związku od 16 lat. Mam od jakiego czasu problem z partnerem (56 lat) . Otóż partner ma moce parcie na obce kobiety. Komentuje je i opiniuje w mojej obecności w taki sposób, w jaki nigdy mnie nie opiniował. Aby nieco lepiej mogli państwo zrozumieć sytuację postaram sie w skrócie opisać jedną z sytuacji jaką miałam z nim w tym roku.
W marcu kiedy byłam z partnerem na zakupach podjechała pod sklep nasza wspólna znajoma z jednej miejscowości. Mój partner od razu odwrócił się w jej stronę po czym bez wahania rzucił tekst,, ale się wyrobiła, bo kupiła nowe ciuchy ,,. Nie ukrywam, że zabolało mnie to i to mocno. Ale w jego oczach zobaczyłam coś, czego u niego nigdy nie widziałam w stosunku do mnie. Ten zachwyt w jego oczach, ten podziw. To mnie już rozebrało na łopatki po całości. Zrobiło mi się bardzo przykro. Miałam ochotę skonfrontować go z całą tą sytuacją podchodząc do niej i mówiąc, że mój partner chce jej coś ważnego powiedzieć, jednak plan nie powiódł się.
Po powrocie do domu odbyłam z nim rozmowę. Powiedziałam co mi się nie podobało w tej całej sytuacji i że mnie to zabolało. Partner natomiast stwierdził, że to nic takiego, to w końcu zwykły komentarz, nic wielkiego 🤷.
Sytuacja we wtorek powtórzyła się z tą samą znajomą, co wcześniej . Wracając od paczkomatu wsiadłam do auta, po czym mój partner od razu rzucił tekst,, o Anka kupiła kupiła sobie nowe auto, nawet słyszałem, że pracuje,,. Dodam w expresowym tempie ją dostrzegł w tłumie stojących aut. Oczywiście nie pozostałam dłużna musiałam swój komentarz puścić cytując oczywiście jego słowa, które powiedział do mnie w marcu tego roku, oczywiście z uśmiechem na ustach już bez złości. Partner nic nie powiedział.
Podsumowując cały opis. Czuję się niezręcznie, kiedy on ciągle ją wychwala. Ja sama nigdy nie usłyszałam od niego komplementu typu,, ale się wyrobiłaś,, Jeśli już coś powie to jest to rzucone na odczepne, bez jakiejś pozytywnej emocji i takie nieszczere. Jeśli coś nowego i kupię jakiś ciuch to zwykle partner zauważa to po 2 latach użytkowania. A u znajomej w mig zobaczył nowy ciuch.
Nie wspomnę o tym, że od dłuższego czasu mamy problem z bliskością. Kiedy podchodzę do niego i chce się przytulić to on po paru minutach odpycha mnie pod byle pretekstem, np. że musi to czy tamto zrobić. Sytuacja tamta już kilkakrotnie miała miejsce. Dlatego zaprzestałam jakichkolwiek przytulanek. Dawniej lubiłam się do niego przytulić, kiedy stał przy szafce, teraz już tego nie robię, bo po chwili kiedy podejdę do niego i próbuje objąć, on zaraz wymyśla cuda wianki. Dlatego odpuściłam 😢 On wtedy staje się słodki i przytula kiedy chce sexu, a tak nic, zero przytulanek. Kiedyś potrafił przytulić, komplement rzucić, a teraz nic, zero. Czasem rzuci jakiś oschły komplement typu,,ale zgrabny tyłek,, jednak on nie robi na mnie wrażenia, bo wiem, że nie jest on szczery, nie ma tego spojrzenia, które było kiedyś. Przecież tak nie powinno być, żeby facet okradał z kompletów swoją partnerkę, a sypał je pod adres obcej. Są komplementy, które powinny być tylko zarezerwowane dla swojej drugiej połówki.
Wiele razy próbowałam rozmawiać o uczuciach i tym, co czuje co mi się nie podoba, ale jak się okazuje nie przynosi to efektu, on wciąż ją komentuje nie w taki, to w inny sposób zawsze ją zauważy. Czuję się z tym fatalnie. Nie będę mu nic na ten temat wspominać to i tak nie ma sensu, bo zaraz powie,, przecież to nic wielkiego nic się nie stało,, czyli standardowe gadanie.
Z jego strony nie ma szacunku, nie ma czułości nie ma nic. Partner ma wiele za uszami jak np. konta randkowe, kupowanie prezerwatyw bez mojej zgody, mimo że ich nie używamy i te kłamstwa, na których co rusz go nakrywam. Przez te całe sytuacje, które odstawił, straciłam poczucie bezpieczeństwa, brak zaufania do niego. Mimo że mam wysokie poczucie własnej wartości, potrafię stawiać wyraźnie granice, nie potrafię zaakceptować niektórych sytuacji. Czasem, żeby sobie z nimi poradzić, obracam je w żart tak, jak ta z dzisiejszego dnia. Terapia dla par ani indywidualna nie wchodzi w grę. Jednak chciałam poznać Państwa opinie na opisaną przeze mnie sytuację. Pozdrawiam serdecznie.
Obawiam się, że pech mnie dosięgnie także w nowym miejscu zamieszkania. Boję się powtórki - 3 lata temu byłam na 3-miesięcznym stażu w ukochanych Włoszech i miałam pecha - olewała mnie moja przełożona, byla oschła i nie dopuszczała do obowiązków, kłamała, że jej nie będzie dzisiaj, a potem ją widziałam na mieście, nie odpisywała. Mężczyzna, który mi się spodobał udawał, że mnie nie pamięta po czasie, nie nawiązałam koleżeństwa, dostałam mandat. Pod koniec chciałam już wracać. Naoglądałam się pięknych widoków - wszędzie sama.
Tutaj, gdzie mieszkam w Polsce jestem sama od kilku lat, bez przyjaciół, bez partnera. Mam się wyprowadzać do Holandii do prestiżowej uczelni, mam jednak problem ze znalezieniem mieszkania - w Holandii jest niedobór mieszkań. Są oferty typu mieszkania z kilkoma ludźmi i jedna łazienka - nie wiem, jak miałabym rano zdążyć się wyszykować na uczelnię. Obawiam się bardzo samotności - nie znam holenderskiego, oczywiście jest tam sporo emigrantów, ale nie wiem, czy uda mi się znaleźć znajomych, przyjaciół.
Do tej pory mam pecha i nie wiem dlaczego, jestem bardzo dobrą osobą i to nieraz ja wychodzę z inicjatywą, a po drugiej stronie nie widzę zainteresowania. Kompletnie tego nie rozumiem. Tym bardziej, że czasami poznaję koleżanki, z którymi się dobrze dogaduję, jednak po czasie po drugiej stronie widzę spadek zainteresowania albo zaprzestanie kontaktu, pomimo braku jakichkolwiek kłótni, spięć.
Dzisiaj leżałam i myślałam o tym wszystkim, czy znowu będzie nie tak, że się umęczę i będę żyć tylko studiami, tak jak było w Polsce. Czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, czy wykorzystałam wszystkie szanse na poznanie ludzi. I tutaj stało sie coś niepokojącego - zaczęłam czuć dyskomfort, a po chwili panikę. Zaczęłam czuć jakąś wręcz złą obecność. Jakby we mnie "weszło" coś, albo ktoś. Bałam się być sama ze sobą, wyszłam z domu na spacer. Wiedziałam, że ten stan paniki może się skończyć w moment, jednak ja bałam się przestać zadawać sobie pytanie, czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by poznać nowych ludzi w obecnym mieście. Potem stwierdziłam, że muszę przerwać ten proces myślowy, że muszę odpuścić, bo chyba poszłam za daleko i to chyba o tym świadczy ta panika.
Byłam w tym roku na kilku sesjach i Pani powiedziała, że rzeczywiście widzi jakiś pech i to musi być uciążliwe. Zaniepokoiła mnie jednak ta panika, ponieważ doznałam jej w tym roku zimą, gdy z tej desperacji i samotności, zaczął mi się podobać mężczyzna, który wiedziałam, że nie powinien mi się podobać - intuicja we mnie krzyczała, że to nie jest dobra osoba dla mnie. I się to potwierdziło - ukrywał, że z kimś mieszka, brał używki, miał długi i w zasadzie to nie zaangażował się w relację ze mną, więc był to taki falstart. Ale z mojej strony było uwikłanie emocjonalne, i kiedy doszłam do tego, że on musi mi się przestać podobać, bo z tej relacji nic nie będzie - pojawiły się natrętne myśli - wulgarne, wrogie do mnie. Poczułam wtedy panikę, jakby "coś"" mnie atakowało, że chcę się wydostać, nie wiedziałam, o co chodzi. Odpuściłam więc i tkwiłam w tym zauroczeniu. Tylko że akurat wtedy nie powinnam była odpuszczać, bo trop był dobry - on nie powinien mi się był podobać. Więc skąd te natrętne myśli? Wiele jest tutaj obecnych wątków, które się na siebie nakładają i nie sposób ich od siebie oddzielić.

