
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak zaakceptować...
Jak zaakceptować samotność i myśli o byciu samemu całe życie, gdy nic już nie pomaga?
Treść wrażliwaAnonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry, to, co Pan pisze, to krzyk bólu i wyczerpania wynikający z poczucia izolacji, której nie da się po prostu „przykryć” muzyką czy hobby. Kiedy samotność staje się tak dotkliwa, że zaczyna budzić myśli o zakończeniu życia, przestaje być ona kwestią braku partnera, a staje się głębokim kryzysem egzystencjalnym i emocjonalnym. Próba „zaakceptowania” tego stanu na siłę, gdy wewnątrz wszystko krzyczy z rozpaczy, jest niemal niemożliwa, ponieważ jako ludzie jesteśmy biologicznie zaprogramowani do więzi – brak bliskości boli tak samo jak ból fizyczny.
W takim momencie rady o szukaniu pasji często brzmią jak drwina, bo nie da się zastąpić drugiego człowieka kolekcjonowaniem płyt czy sportem. Jeśli czuje Pan, że nie ma już siły nawet na to, by dalej tak trwać, najważniejszym krokiem nie jest szukanie sposobu na akceptację samotności, ale szukanie profesjonalnego wsparcia, które pomoże Panu przetrwać ten najtrudniejszy czas. Czasem to, co odbieramy jako wyrok „dożywotniej samotności”, jest wynikiem silnych stanów depresyjnych lub lękowych, które zniekształcają obraz przyszłości i odbierają nadzieję na jakąkolwiek zmianę.
Proszę nie zostawać z tym ciężarem samemu. Kiedy pojawiają się myśli o odejściu, to sygnał, że ból stał się większy niż zasoby, którymi Pan dysponuje w tej chwili. Skonsultowanie się z psychoterapeutą lub psychiatrą nie jest przyznaniem się do porażki, ale próbą znalezienia siły tam, gdzie ona Panu teraz wygasła. Zasługuje Pan na to, by nie czuć tego paraliżującego bólu każdego dnia, niezależnie od tego, jak wygląda Pana sytuacja relacyjna.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Janson
Dzień dobry, czytając Pana słowa, widzę jak dużo w tym jest bólu, bezsilności i zmęczenia.
Chcę też powiedzieć wprost, że kiedy pisze Pan, że wolałby zakończyć życie, to jest bardzo ważny sygnał, że jest Pan w ogromnym kryzysie. I z tym nie powinien Pan zostawać sam.
Bardzo zachęcam Pana, żeby poszukać bezpośredniego wsparcia — rozmowy z psychologiem, psychiatrą albo nawet telefonu zaufania. Jeśli ma Pan kogoś choć trochę zaufanego, warto też spróbować dać mu znać, że jest Panu teraz naprawdę ciężko.
800 70 22 22 – Centrum Wsparcia (całodobowo)
116 123 – telefon zaufania dla dorosłych (całodobowo)
112 – w nagłej sytuacji
Proszę o siebie zadbać.
Pozdrawiam,
Karolina Janson
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Zaakceptować siebie jako człowieka, czy emocje i uczucia, które towarzyszą? Tworzy Pan w głowie negatywne scenariusze, nie dając sobie przestrzeni na nadzieję. Pana SOS jest sygnałem, że chce Pan coś zmienić, coś naprawić i coś zrozumieć. Proszę się przełamać i skontaktować ze specjalistą. Warto też określić swoje standardy i oczekiwania, gdyż życie nie lubi próżni. Pisze Pan, że nie pomagają rady itd. A może problemem jest opór, że z wieloma sprawami się Pan nie zgadza i ich nie przyjmuje? Nie wiem, jaki ma Pan system oceniania co jest dobre a co złe (rady).

Zobacz podobne
Mam 16 lat i odczuwam głębokie uczucie pustki oraz dezorientacji, które towarzyszy mi na co dzień. Często czuję się zagubiona, nie wiedząc, gdzie się znajduję ani kim naprawdę jestem, co wprowadza mnie w stan frustracji i zniechęcenia. Zmagam się z problemami z agresją, które przejawiają się w skrajnych reakcjach – zdarza mi się rzucać na moją dziewczynę, wyzywać ją i angażować się w bójki, co sprawia, że nasza relacja staje się coraz bardziej napięta. Czuję także silną potrzebę wyładowania swojej złości na innych, co prowadzi mnie do myśli o pobiciu kogoś, gdy coś mnie zdenerwuje.
Kiedy doświadczam krzywdy ze strony innych, pojawiają się w mojej głowie myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub chęci, by trafić do szpitala, aby inni mogli poczuć wyrzuty sumienia i w końcu zauważyć, że naprawdę źle się czuję.
Odczuwam głęboki lęk związany z odrzuceniem i nieustannie boję się, że ktoś bliski może mnie zostawić, co dodatkowo potęguje moje negatywne emocje. Często mam chwile, gdy wydaje mi się, że wszystko może się poprawić, ale nagle doznaję załamania, staję się smutna i zaczynam płakać, co sprawia, że czuję się jeszcze bardziej bezradna.
W moim domu panowała przemoc emocjonalna ze strony ojca, co z pewnością miało ogromny wpływ na moje zachowanie i sposób, w jaki postrzegam siebie oraz innych.
Boję się samotności, zwłaszcza w sytuacjach, gdy moja dziewczyna potrzebuje czasu dla siebie, co dodatkowo wzmacnia moje obawy.
W trudnych momentach często sięgam po alkohol i palę papierosy, sądząc, że to sposób na radzenie sobie z emocjami, które mnie przytłaczają. Miałam także groźby dotyczące zrobienia sobie krzywdy lub okaleczenia się, co jest dla mnie bardzo niepokojące. Bliscy zauważają, że mogą występować u mnie problemy, które sugerują zaburzenia osobowości. Chciałabym zasięgnąć porady psychologicznej, ale odczuwam ogromny strach przed wizytą, co sprawia, że nie potrafię podjąć tego kroku. Czy to na coś wskazuję?
Znowu od tygodnia nie mogę dać sobie ze sobą rady. Moja psycha sięgnęła dna . Chyba potrzebuję pilnej pomocy.

