Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zachować się, kiedy mąż alkoholik przerywa abstynencję?

Jak zachować się, kiedy mąż alkoholik przerywa abstynencję? Mąż czeka na wizytę u psychoterapeuty. Do tego czasu jest mu bardzo ciężko powstrzymać się od picia alkoholu. Chcę być dla niego wsparciem, ale jednocześnie dać mu poczucie, że nie ma we mnie przyzwolenia na jego picie. Dużo rozmawiamy i umówiliśmy się, że jeśli zapije, nie będzie tego przede mną ukrywał. Nie chcę, żeby zaczął pić po kryjomu. Jak zareagować, kiedy mówi, że nie wytrzyma dłużej i musi wypić, lub kiedy pijany przyznaje, że nie udało mu się utrzymać abstynencji?
Jakub Cesarz

Jakub Cesarz

Dzień dobry, 

przy tak trudnym problemie, jakim jest uzależnienie, partnerzy i partnerki takich osób doświadczają również trudnych sytuacji oraz dylematów. Ważnymi elementami, jakie można dać to duża dawka empatii i współczucia, cierpliwe słuchanie oraz bycie przy tej osobie oraz chęć dowiedzenia się, co wpływa na to, że dana osoba ma tak dużą potrzebę przerwania abstynencji i napicia się. Bardzo ważne jest poznanie całego kontekstu, który wpływa na tę potrzebę. Wiedza o tym może później posłużyć do zapobiegania przyszłym podobnym sytuacjom. Kolejną umiejętnością, która przydaje się w takich sytuacjach jest asertywność, w tym konsekwentne stawianie granic oraz dbanie o własne potrzeby emocjonalne. 

Pozdrawiam serdecznie,

mgr Jakub Cesarz

Certyfikowany Psychoterapeuta Poznawczo-Behawioralny nr 1198

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

hazard

Darmowy test na uzależnienie od hazardu (Anonimowi Hazardziści)

Zobacz podobne

Przemoc psychiczna w związku z osobą uzależnioną od narkotyków - jak sobie poradzić?

Nie mam się komu wygadać, więc muszę się tutaj wygadać. Jestem w ciężkim stanie, mam straszny nerwoból i jest mi ciężko funkcjonować. Muszę zacząć od mojego męża. 

Kilka miesięcy temu okazało się, że jest narkomanem i oszukiwał mnie przez cały nasz związek, ale to chyba nawet nie jest najgorsze w tym wszystkim. O wiele gorsze od tego jest jego zachowanie na co dzień. Wieczne karanie ciszą i obrażanie się. Rozdrażnienie, którego doświadcza co chwilę i które wyładowuję na mnie. To jest naprawdę ciężki przypadek, bo on wydaje się wszystkim być perfekcyjnym mężem. Nie krzyczy, nigdy nie podniósł na mnie głosu. Nie ubliża. No ktoś by pomyślał idealny mąż, ale czasem wolałabym, żeby mnie wyzwał, niż tak traktował. Ciągle coś mu nie pasuje, humor mu się potrafić zmienić 3 razy w ciągu 5 minut. Gdy coś nie pójdzie po jego myśli albo gdy po prostu postanowi, że będzie niezadowolony, staje się naprawdę okropny, oschły, chamski i jego zachowanie jest wobec mnie bardzo nie w porządku. Ja oczywiście staram się mu podporządkować. Jestem miła i próbuje zrobić wszystko, żeby już się nie gniewał, ale nigdy mi się to nie udaje. 

Wtedy on staje się jeszcze gorszy. Wtedy jak mówi do mnie, to używa bardzo chamskiego tonu i daje mi do zrozumienia, że jest „zły”, traktuje mnie wtedy jak marionetkę. 

Wyżywa się na mnie, aż do momentu, gdy nie poprawi sobie humoru. Jego mimika twarzy wtedy wykazuje dużą złość i niezadowolenie. Ton głosu jest zmieniony. Robi się złośliwy. Humor może mu poprawić mała rzecz, która nagle sprawi, że będzie przez chwilę zadowolony, ale musi być to coś, na co on ma ochotę, ale nie na długo, zaraz jego stan znów wraca i znów jestem tresowana. Może to być na lotnisku, w samolocie, na basenie z dzieckiem, w samochodzie, w biurze, w sklepie tak naprawdę wszędzie. Ja wtedy staram się mu poprawić humor i tłumie wszystkie swoje emocje w środku, bo przecież muszę być posłuszną i potulną żoną i nie jestem złośliwa, więc staram się go pocieszyć. Przez 5 lat nie wyszło mi to ani razu, w takim jest wtedy stanie. To się zdarza bardzo często. 

Prawie codziennie, a ja z dnia na dzień gasnę jak duży rozpalony płomień, na którego ktoś wylewa wodę i próbuje go ugasić. Pomimo że płomień nie chce być zgaszony, nie potrafi krzyknąć ani poprosić o pomoc. Znoszę to od lat, dokładnie od 5 lat. 

Teraz on mówi, że jest to przez jego narkomaństwo. 

Mąż podjął leczenie i jest po terapii zamkniętej i dalej uczestniczy w terapii. Myślę, że mogłam stać się ofiarą przemocy psychicznej i dlatego moja psychika już tego nie wytrzymuje i daje o sobie znać poprzez moje ciało. Proszę o radę i opinie

Piję dużo alkoholu, by poradzić sobie z tym, co mam w głowie. Nie wiem czy mogę to nazwać już problemem?
Nie wiem czy jestem alkoholiczką. Zacznę od tego, że jestem kobietą i mam 18 lat, pić zaczęłam, aby poradzić sobie z tym co mam w głowie. Chciałabym tylko wiedzieć czy to, co opisałam można już nazwać realnym problemem i czy powinnam poszukać pomocy. Około rok temu zaczęłam pić okazjonalnie, bądź może wtedy, kiedy tylko mogłam. Jednak intensyfikacja tego zjawiska nastąpiła 7 miesięcy temu, kiedy mogłam zacząć kupować sobie alkohol sama. Zdarzały mi się momenty, w których potrafiłam wypić 0,5 litra czystej wódki na raz. Poza pojedynczym piwem wypitym w towarzystwie rodziców, alkohol spożywam sama po kryjomu, gdyż rodzice zagrozili mi przeróżnymi konsekwencjami, jeśli nie zakończę samotnego upijania się w swoim pokoju. Jednak pomimo tych gróźb wyrażonych kilka miesięcy temu nie jestem w stanie przestać pić. Mimo tego, iż chciałam, próbowałam, to i tak za każdym razem wracam do alkoholu. Nie jestem w stanie się powstrzymać. A kiedy próbuję przestać odczuwam negatywne konsekwencje takie jak nadmierna potliwość, bezsenność, rozdrażnienie i apatia większa niż zwykle.
Wspólne spędzanie świąt z ojcem, który ma problem z alkoholem
Spędzam święta sama z ojcem. Ma on problemy z alkoholem i często nie wie, kiedy przestać, a wszystkim dookoła mówi, ze nie ma zdrowia do picia. Nie pił alkoholu od 3 tygodni, ale boję się, że gdy wyjmie wino, żeby symbolicznie wypić w wigilię, na jednej lampce się nie skończy. Jestem osobą, która lubi miec opanowaną sytuację i często nie radzę sobie ze stresem. Jak spędzić czas z osobą pod wpływem alkoholu? Wszelkie rozmowy nie zdają egzaminu.
Czemu mam tiki nerwowe?
Czemu mam tiki nerwowe?
Uzależnienie od leku z kodeiną. Boję się syndromu odstawienia.

Witam wstydzę się poprosić kogoś o pomoc, ale już nie daje rady tak żyć. Rok temu miałem kaszel i dostałem w aptece lek z kodeiną a że wcześniej miałem problemy z narkotykami szybko się wkręciłem w kodeinę i biorę codziennie od roku, próbowałem odstawić, ale góra dwa dni potrafię wytrzymać, później to już nie daję rady, tak z łóżka wstać nie wiem. Co robić, nie wiem do kogo się zwrócić o pomoc, bo już mam dość takiego życia, chodzenia po aptekach, oszukiwania bliskich - w ogóle odsunąłem się od całej rodziny, od kolegów i koleżanek, staram się spędzać tylko sam i co chwilę muszę mieć przy sobie paczkę tych leków i to strasznie wpływa na moje zdrowie i stosunki w pracy i wszystkie kłopoty jakie mam, to przez to. Naprawdę potrzebuję pomocy, nie wiem co robić nawet nie wiem jak to napisać, żeby ktoś mnie zrozumiał - boję się, że już nigdy z tego nie wyjdę, a nie chcę tego mówić tylko się boję tych stanów, które się ma jak się odstawi. No to jest nie do wytrzymania.

zakupoholizm

Zakupoholizm – objawy, przyczyny i sposoby leczenia

Zakupoholizm to uzależnienie behawioralne o destrukcyjnym wpływie na życie osobiste i finanse. Charakteryzuje się kompulsywną potrzebą robienia zakupów pomimo negatywnych konsekwencji. Poznaj jego objawy, przyczyny i skuteczne metody leczenia.