Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak znaleźć szpital psychiatryczny z lekarzami dbającymi o pacjenta i terapią niefarmakologiczną?

Znajduje się obecnie w szpitalu psychiatrycznym "Zdroje" w Szczecinie. Warunki tutaj to patologia, jestem tu miesiąc i kompletnie nie ufam lekarzom. Czuję się pozostawiony całkiem sobie bez chęci z ich strony, aby mi pomóc. Zastanawiam się jaki szpital psychiatryczny w Polsce posiada lekarzy, którym zależy na pacjencie i posiada poza farmakoterapia też zwykła terapię. Mam zaburzenia osobowości, depresję i myśli samobójcze z próbą, która odbyła się na terenie szpitala.

User Forum

Anonimowo

6 miesięcy temu
Daniel Romańczyk

Daniel Romańczyk

Przede wszystkim dziękuję, że Pan to napisał wprost. Z opisu brzmi to jak bardzo trudna i samotna sytuacja szczególnie, że jest Pan w miejscu, które z definicji powinno dawać poczucie bezpieczeństwa, a Pan ma wrażenie braku opieki i zaufania. Przy depresji, zaburzeniach osobowości i myślach samobójczych (zwłaszcza po próbie) to poczucie „jestem zostawiony sam” potrafi być naprawdę przytłaczające.

 

Doprecyzowując jedną rzecz, żeby Pan nie szukał rozwiązania w złym miejscu: większość oddziałów psychiatrycznych w Polsce działa głównie interwencyjnie. To znaczy ich podstawowym celem jest zabezpieczenie życia i zdrowia, obserwacja, diagnostyka oraz dobranie leczenia farmakologicznego i planu dalszej opieki. Psychoterapia w szpitalu bywa dostępna, ale zwykle w ograniczonym zakresie (krótkie rozmowy, wsparcie, elementy psychoedukacji, czasem zajęcia grupowe) i rzadko przypomina regularną psychoterapię, jaką zna się z leczenia ambulatoryjnego.

Jednocześnie to nie znaczy, że jest Pan bez wyjścia. Są realne kierunki działania:

 

1. Zadbanie o Pana bezpieczeństwo „tu i teraz”
Po próbie na terenie szpitala to absolutnie kluczowe. Jeśli pojawiają się nasilone myśli albo ryzyko kolejnej próby, proszę powiedzieć o tym wprost personelowi dyżurnemu (lekarzowi lub pielęgniarce) i poprosić o konkretny plan zabezpieczenia. To nie jest „robienie problemu”, tylko najważniejsza informacja kliniczna.

.
2.. Jeśli ma Pan wrażenie, że jest ignorowany, można też poprosić o rozmowę z ordynatorem/koordynatorem oddziału albo rzecznikiem praw pacjenta w placówce.


3. Równoległe ustawienie dalszego leczenia po wyjściu ze szpitala
I tu jest miejsce na coś, co realnie robi różnicę przy zaburzeniach osobowości i nawracającej depresji: regularna psychoterapia ambulatoryjna (często CBT lub schematy/DBT – zależnie od obrazu trudności), plus psychiatra do prowadzenia leków. Szpital ma ustabilizować sytuację i „wyciągnąć z dołka” na tyle, żeby dało się rozpocząć/utrzymać terapię. Długofalowa zmiana najczęściej dzieje się właśnie poza oddziałem.

 

Jeżeli chodzi o pytanie „który szpital w Polsce ma lekarzy, którym zależy” – rozumiem sens tego pytania, ale obiecałbym Panu coś, czego nikt uczciwie nie zagwarantuje. Zespół, atmosfera i dostęp do psychologa potrafią się różnić nawet w obrębie jednego szpitala i zależą od oddziału, obłożenia, dyżuru. W praktyce często skuteczniejsze jest to, żeby już teraz skupić się na tym, co Pan może uzyskać w obecnym miejscu (bezpieczeństwo + plan + wypis), a równocześnie ustawić porządne leczenie po hospitalizacji.


 

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

   To, czego Pani(i)  brzmi jak bardzo obciążające, a wręcz traumatyzująca sytuacja, szczególnie po próbie samobójczej w trakcie hospitalizacji i poczuciu, że jest się tam „samemu”. Bardzo mi zależy, aby Pani(i) z tego miejsca wyszedł(a) z jak największym poczuciem wpływu, dlatego poniżej dam konkretne rzeczy „tu i teraz” oraz opcje na dalsze leczenie.

Bezpieczeństwo tu i teraz przy myślach samobójczych i próbie w trakcie pobytu gdzie  najważniejsze jest ograniczenie ryzyka, nawet jeśli nie ufa się personelowi.

Proszę spróbować wykonać choć część z poniższych kroków:

Proszę powiedzieć wprost dyżurnemu lekarzowi, pielęgniarce: „Mam nasilone myśli samobójcze i boję się, że znowu coś sobie zrobię. Proszę o zwiększenie nadzoru, zmianę leczenia, konsultację psychologiczną.” Już sam komunikat może przynieść ulgę. 

  Jeśli czuje Pan(i), że zostaje z tym(a)  sam, proszę poprosić o rozmowę z psychologiem oddziałowym, kierownikiem oddziału, rzecznikiem praw pacjenta szpitala (każdy szpital ma taką osobę/komórkę. informacja z numerem zwykle jest na tablicy informacyjnej lub stronie szpitala). Jeśli jest wrażenie, że nikt realnie nie reaguje na zgłaszane zagrożenie życia, możesz poprosić o kontakt do Rzecznika Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego .

Przykładowe zdanie, którego możesz użyć dosłownie: „Miałem próbę samobójczą podczas obecnej hospitalizacji. Mam nadal zamiary samobójcze. Proszę to odnotować w dokumentacji i proszę o omówienie ze mną planu bezpieczeństwa.”

  Można szukać bardziej terapeutycznego leczenia (zaburzenia osobowości + depresja). W naszym kraju leczenie zaburzeń osobowości i depresji z naciskiem na psychoterapię najczęściej odbywa się  na oddziałach dziennych leczenia zaburzeń nerwicowych i osobowości. Są to 12‑tygodniowe, intensywne programy psychoterapii grupowej często uzupełniane innymi formami lub  w ośrodkach całodobowych i prywatnych klinikach, gdzie farmakoterapia jest łączona z psychoterapią indywidualną i grupową.​

  Kluczowe jest szukanie placówek, które wprost piszą o „zaburzeniach osobowości” w nazwie zespołu - oddziału,

„intensywnej psychoterapii grupowej” lub programach 8–12‑tygodniowych, podejściu psychodynamicznym , poznawczo‑behawioralnym , schematów , DBT.

  Będąc w tym miejscu, a jakim Pani(i) przebywa, można jeszcze zapisać (dla siebie i do rozmowy z lekarzem) konkretne sytuacje, które pokazują brak poczucia bezpieczeństwa lub zaniedbanie. Trzeba zawrzeć w nich daty, co się stało, kto był na dyżurze i inne informacje, które mogą być ważne w sprawie. To może być bazą do oficjalnej skargi lub rozmowy z przełożonym oddziału lub Rzecznikiem Praw Pacjenta.

Proszę wprost poprosić o: konsultację psychologiczną, włączenie do ewentualnych zajęć terapeutycznych na oddziale jeżeli Pan(i) nie uczestniczy w chwili obecnej . Można zgłosić chęć przeniesienia na inny oddział (jeśli w obrębie szpitala są różne pododdziały z różnym profilem) gdyż czasem nawet zmiana oddziału/zespołu zmienia klimat pracy.

 

 Jeżeli Pan (i) ma dostęp do telefonu to istnieje jeszcze możliwość skorzystania z całodobowego wsparcia w Telefonicznym Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 2222. Jest to numer który działa cała dobę, bezpłatnie, dyżurują  tam psycholodzy, mogą też pokierować do placówek w Pana, Pani regionie. 

 

Życzę serdecznie szybkiego powrotu do zdrowia i pełni sił.

5 miesięcy temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Panu. Ma Pan pełne prawo czuć złość, bezradność i brak zaufania do personelu, zwłaszcza po długim pobycie i po doświadczeniach, które Pan opisuje, bo w takiej sytuacji poczucie opuszczenia jest naturalne i zrozumiałe. Jednocześnie warto uczciwie powiedzieć, że nikt nie jest w stanie zagwarantować, iż na innym oddziale lub w innym szpitalu będzie lepiej, bardziej empatycznie czy bardziej terapeutycznie, ponieważ wiele oddziałów całodobowych w Polsce funkcjonuje w bardzo podobnym modelu, skupionym głównie na farmakoterapii i zabezpieczeniu pacjenta. Zmiana miejsca czasem przynosi ulgę, ale bywa też tak, że warunki okazują się bardzo podobne, tylko w innym miejscu, dlatego sama zmiana szpitala nie zawsze rozwiązuje problem. Zanim więc będzie Pan koncentrował się wyłącznie na przeniesieniu, warto spróbować wykorzystać to, do czego ma Pan prawo w obecnej placówce i porozmawiać z ordynatorem lub lekarzem prowadzącym w sposób spokojny i rzeczowy, jasno mówiąc o poczuciu braku pomocy, braku zrozumienia planu leczenia i o tym, że sama farmakoterapia jest dla Pana niewystarczająca. Ma Pan prawo zapytać, jaki jest cel hospitalizacji, jakie są dalsze kroki i czy istnieje możliwość skierowania Pana do oddziału dziennego, programu terapeutycznego lub innej formy leczenia, jeśli lekarze uznają, że obecny oddział nie spełnia swojej roli. Może Pan również starać się o przeniesienie do innej placówki, mając świadomość, że wymaga to zgody lekarza i dostępności miejsc oraz że nie zawsze oznacza poprawę jakości opieki. To, że zadaje Pan te pytania i krytycznie ocenia sytuację, nie jest objawem choroby, lecz próbą odzyskania sprawczości i wpływu na własne leczenie, co w Pana sytuacji jest bardzo ważne. 

Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia, 

Dagmara Łuczak 

5 miesięcy temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Kiedy potrzebuję wsparcia? Czy można zmienić swoje odczuwanie, gdy triggerujący bodziec dalej występuje? Czy psychoterapia pomoże na każdą dysfunkcję psychiczną?
Hej, mam kilka pytań. 1. Skąd wiedzieć czy to, jak się czujemy wymaga pomocy drugiej osoby? 2. Czy istnieje szansa na poprawę samopoczucia (smutek, płaczliwość, poczucie bezsensu) bez możliwości ucieczki od bodźca, który ten stan potęguje? 3. Czy każde problemy natury psychicznej (lęk przed czymś i ataki paniki) można wyleczyć psychoterapią?
Piszę, ponieważ czuję, że coś jest nie tak. Mam 16 lat, od 3 choruje na anoreksje, mam zaburzenia lękowe, depresję i leczę się.
Dzień dobry! Piszę, ponieważ czuję, że coś jest nie tak. Mam 16 lat, od 3 choruje na anoreksje, mam zaburzenia lękowe, depresję i leczę się. Terapia trwa, chodzę do dietetyka, psychologa, psychiatry. Jest dużo lepiej, ale cały czas nie jest dobrze. Mam oboje rodziców, dwie siostry - starszą i młodszą. I tu pojawia się problem. Odnoszę wrażenie, że rodzice, przeciążeni moimi problemami, zwracają większą uwagę na mnie, traktują mnie delikatniej, pomijając młodszą siostrę. Wydaje mi się, że traktują mnie mniej surowo, chcąc zapobiec "wybuchowi", ale tym samym krzywdzą nieświadomie moje rodzeństwo. Mama krzyczy na mnie rzadziej niż na moje siostry i w ogóle. Oczywiście - kochają nas po równo, jednakże z powodu mojej choroby, młodsza siostra nie zaspokaja swojej potrzeby, żeby ktoś poświęcił jej należytą uwagę i po prostu cierpi, gdyż jej nie otrzymuje i jest inaczej, możliwe, że gorzej traktowana niż ja. Jest mi źle z tym, że jestem traktowana inaczej, uprzywilejowana z powodu choroby psychicznej. Nie chcę patrzeć, jak siostra cierpi, bo wiem, że to później może rzutować na rozwój chorób u niej... Co zrobić? Jak pomóc siostrze i uświadomić rodzicom, że nie potrzebuję więcej uwagi, niż inni?
Jak poradzić sobie z złością na byłego partnerki w obecnym związku?
Tworzymy z Partnerką, od niemal roku, związek. Jesteśmy oboje po różnych przejściach i widzimy w sobie nawzajem przyszłość. Planujemy zaręczyny. W mojej ocenie jesteśmy w dojrzałym związku, świadomi swoich uczuć. Partnerka była przez około 10 lat w związku z księdzem. Poznali się kiedy Kasia miała 22 lata i była w nieudanym związku w którym jej potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane. Piotrek (ksiądz) jest od niej o 8 lat starszy. Kochali się, spędzali razem czas. Kasia planowała z nim wyjazd i założenie rodziny. Bardzo chciała mieć dzieci. On obiecywał jej odejście ze stanu duchownego i wspólne życie. I tak przez 10 lat. Koniec końców rozeszli się bo okazało się, że to były tylko puste obietnice. W tym czasie ten człowiek zaspokajał różne swojego potrzeby - od seksu, po unikanie samotności itepe. . W moim odczuciu - perfidnie ją wykorzystywał żeby zaspokajać różne swoje potrzeby i nie zostać samemu. Przez 10 lat Kasia nie miała normalnego życia. Musiała ukrywać związek, nie uczestniczyła w pełni w życiu towarzyskim wraz ze znajomymi, na wesela koleżanek chodziła sama, nie mogła publicznie spędzać czasu z osobą którą kochała, nie miała normalnego życia, normalnego związku. Podejrzewam, też że żyła w niewyobrażalnym stresie wyklęcia przez rodzinę i wspólnotę. Wiadomo, że to zawsze kobieta jest winna bo to ona uwiodła księdza. Dodatkowo Piotrek jest znajomym rodziny. Po zakończeniu związku zaczęła wchodzi w płytkie relacje oparte wyłącznie o seks, nie żałowała sobie przygodnych znajomości, które z relacjami nie miały nic wspólnego. Rozstali się mniej więcej 10 lat lat temu. Ten człowiek w dalszym ciągu jest obecny w jej życiu. Pomaga jej od czasu do czasu w różnych "męskich" sprawach. Odkąd się pojawiłem ta obecność jest na pewno mniejsza ale w dalszym ciągu jest. Mają mniej lub bardziej systematyczny kontakt. Kasia twierdzi, że temat jest wyczyszczony - ona zdaje sobie sprawę z krzywdy jaką wyrządził jej Piotrek, on podobno też, ona mu wybaczyła, przeżyła stratę tych lat i być może szansy na potomstwo(jesteśmy oboje w okolicach 40stki), przepłakała morze łez i chce iść przez życie dalej nie rozpamiętując tych straconych lat. Zaznaczę, że z tego co mówiła, nigdy nie poczuła do tego człowieka złości. Odkąd się dowiedziałem o całej sytuacji, nie mogę sobie poradzić ze złością na tego człowieka i z faktem, że Kasia nie potrafi wyrzucić go ze swojego życia (jest jej trochę wygodnie jak Piotrek pomaga w różnych rzeczach). Ten człowiek powinien nie dopuścić w ogóle do takiej sytuacji. Powinien pójśc po pomoc kiedy to się w ogóle zaczęło ale zamiast tego przez 10 lat mamił ją obietnicami wspólnego życia perfidnie ją wykorzystując i zabierając kolejne lata życia. Rok po roku. Miesiąc po miesiącu. Tydzień po tygodniu. Wiem, że już go nie kocha, ma wyłącznie sentyment. On jest jej jedynym męskim, bliskim znajomym. Nie potrafię sobie tylko poradzić ze świadomością tej ogromnej krzywdy i z faktem, że Kasia w dalszym ciągu utrzymuje z nim kontakt. Rozumiem, że ciężko jej będzie wyrzucić go z życia zupełnie bo mogą zacząć się pojawiać pytania ze strony rodziny na które ciężko będzie odpowiedzieć. Ona nigdy z nikim o tym nie rozmawiała. Nie miała z kim porozmawiać o związku z nim kiedy w nim była, kiedy przeżywała żałobę – przeżywała ją w absolutnej samotności. Miała kiedyś podejście do terapii – poszła na jedno spotkanie, twierdzi, że z ciekawości ale niestety nie zaiskrzyło między nią a terapeutką. Nie wiem czy to z ciekawości czy podświadomość podpowiadała jej że to może jej pomóc. Nie wiem jak mam sobie poradzić z poczuciem tej krzywdy i ze złością na tego człowieka. Mam jej w sobie niewyobrażalne ilośći. To nie jest moja krzywda ale czuję jakby Piotrek wyrządził ją również mi. Nie wiem czy Kasia faktycznie przerobiła w sobie ten związek i te stracone lata. Nie wiem czy da się to zrobić w samotności. Nie rozumiem faktu że ten człowiek jest nadal obecny w jej życiu. Chciałbym być pewien, że z tego wyszła i temat jest faktycznie jest zamknięty ale obecność Piotrka, w moim odczuciu, temu przeczy. Myślałem już o terapii par i sygnalizowałem to Kasi. Jest z jej strony zgoda. Zastanawiam się tylko od czego mielibyśmy zacząć pierwsze konsultacje. Być może to tylko ja mam problem – ze złością i poczuciem krzywdy. Będę zobowiązany za jakieś wskazówki.
Samokrytyka, wahania nastroju, bezsenność, ciągłe zmęczenie - czy to objawy depresji?
Mam problem ze sobą jak i z wlasnymi dziećmi. Dobija mnie wychowanie dzieci i siedzenie tylko w domu, do tego stopnia, że myślę o "drugim świecie". Mam wachania nastroju, samokrytykę, bezsenność przeplatana przez ciągłe zmęczenie. Czy to oznaki depresji? Gdzie szukać pomocy?
Brak dostępu do indywidualnych rozmów z psychologiem na terapii grupowej – czy to normalne?
Czy to w porządku, że w czasie terapii grupowej na oddziale dziennym, na którym przebywam nie mam dostępu do indywidualnych rozmów z psychologiem?
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.