- Strona główna
- Forum
- inne
- Przez gadulstwo nie...
Przez gadulstwo nie wiem, jak naprawić przyjaźń. Chciałabym siebie skorygować, pomóc sobie w zachowaniu.
Gaduła
Radosław Jakubiak
Z mojej perspektywy trudno jest udzielić Pani dobrej rady przez internet (bo podpowiedzi typu: “proszę mówić mniej, a więcej słuchać rozmówców” byłyby, jak mocno podejrzewam, nic nie wnoszące). Natomiast jestem przekonany, że to jest kłopot, któremu można się przyjrzeć i da się go przepracować na psychoterapii.
W końcu psychoterapia polega na gadaniu ;) A mówiąc precyzyjnie, polega na badaniu kontaktu, jaki zachodzi pomiędzy osobą przychodzącą na terapię a psychoterapeutą. Jest to więc świetne miejsce, żeby przyjrzeć się tej bardzo silnej potrzebie kontaktu - czym ona dla Pani jest. Zakładam, że wniosłaby Pani do tego kontaktu swoją “gadatliwość” i wspólnie moglibyście przyjrzeć się, jak ona działa, jaką pełni ona funkcję w Pani życiu, do czego jest Pani potrzebna i co z nią można zrobić. Życzę powodzenia!
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Alina Wiśniewska
Ja również chętnie Pani posłucham. Myślę, że potrzebuję Pani być przyjęta, znaleźć samą siebie poprzez kontakt z kimś czującym i życzliwym. W tym wypadku lepszą formą kontaktu będzie terapia na żywo niż online. Powodzenia.
Zobacz podobne
Dzień dobry, poproszę o poradę. Ponad 20 lat temu w wypadku samochodowym zmarła moja przyjaciółka. Miałam wtedy 11/12 lat. Przez 20 lat nie byłam na jej grobie. W tym długim czasie przeszłam wiele rodzajów rozwoju osobistego, jestem bardzo świadomą osobą. Dużo pracowałam z ciałem, medytowałam, miałam terapie itd. Miałam wrażenie, że przerobiłam ten temat wzdłuż i wszerz, gdy pewnego dnia poszłam do osteopaty. Podczas wizyty ciekły mi łzy i następnego dnia (po 20 latach) jedyne o czym mogłam myśleć to pojechanie na cmentarz i tak zrobiłam. To było kilka lat temu i było to bardzo emocjonujące przeżycie. Jednak co roku (mniej więcej w okresie rocznicy śmierci) przychodzi mi na myśl Ona, czasem przychodzą na myśl krwawe obrazy z wypadku (wyobrażone), czasem jakby złość itd. Znów czuję się tak jakby opuszczona, trochę jak ta mała 11-latka (co jest nieracjonalne, bo jestem już dorosłą kobietą).. Jak mogę wreszcie raz na zawsze zintegrować ten temat?
Jak radzić sobie z wysoką wrażliwością (czyli gdy np. ktoś coś do mnie powie, to ja mocno na to reaguję i jest mi smutno) ?
