Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Strach przed stalkerem i trudności w funkcjonowaniu w mieście

nie jestem w stanie funkcjonować normalnie w mieście w którym mieszkam i spotkały mnie okropne rzeczy, nieproporcjonalnie więcej złych niż dobrych. gdy tylko rozkwitam emocjonalnie, od razu dopada mnie obawa i natrętne myśli. Najbardziej ciąży mi strach przed psycholem który mnie stalkował - podchodził do mnie na ulicy i chciał się umówić, gdy odmawiałam to mnie obrazal, przeklinał, wrzesczał przy ludziach. kolejnym razem to samo. działo się to kilka razy, około 5. nie widziałam go przez kilka lat a rok temu znowu go zobacyzłam, on mnie nie. od tamtego czasu nie mogę zaznać spokoju, gdy wracam w tamte rejony miasta. Jestem zmuszona rozumiem się wyprowadzić? Potrzebuję konkretnej odpowiedzi, nie pytam o pozwolenie i nie interesuje mnie chodzenie na terapię by sobie z tym radzić-nie mam zamiaru babrać się więcej w tym błocie. Mi rozmowy o tym nie pomogły NIC a nic, nie chcę przekonywania do terapii. dostałam jednak ostatnio nową pracę w tym mieście, więc na razie nie wiem jak ten problem rozwiązać. kiedyś zadałam pytanie na forum odnośnie tego problemu i pytanie zaginęło a ja straciłam dostęp do maila - jak to wytłumaczyć? brzmi to paranormalnie a jednak. hasła nie mogłam zapomnieć, to prawie niemożliwe.
User Forum

Anonimowo

24 dni temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

Rozumiem, co Pani przeżywa – to, co Pani opisuje, jest realne i trudne, i ma prawo czuć się Pani zagrożona i przytłoczona. Nie jest Pani sama w tym doświadczeniu, a Pani reakcje są naturalną odpowiedzią na stres i przemoc, której Pani doświadczyła. To, że odczuwanie lęku utrzymuje się mimo upływu czasu, nie oznacza, że coś jest z Panią „nie tak”. 

Ma Pani prawo chronić siebie i swoje poczucie bezpieczeństwa w taki sposób, jaki jest dla Pani możliwy.

Warto skorzystać ze wsparcia psychologa, terapeuty. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

23 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

To, czego doświadczasz, jest całkowicie zrozumiałą reakcją na realne zagrożenie i wielokrotne przekroczenia granic; nie ma tu żadnej „przesady”, tylko konsekwencje chronicznego stresu i traumy po nękaniu. Konkretna odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: nie, sama w sobie przeprowadzka nie jest „obowiązkiem”, ale jest jednym z realnych rozwiązań, które możesz rozważyć jak ruch strategiczny i na równi z innymi opcjami dotyczącymi bezpieczeństwa i organizacji życia.

U osób nękanych (stalking) bardzo często pojawiają się objawy zbliżone do PTSD: natrętne myśli, unikanie miejsc, silny lęk, ciągłe napięcie i „skanowanie otoczenia”. Kilkukrotne, publiczne, agresywne zaczepianie (wyzwiska, krzyki) to forma przemocy, a nie „zwykłe nieprzyjemne sytuacje”; badania pokazują, że takie doświadczenia znacząco podnoszą poziom lęku i objawów potraumatycznych. To, że Twój lęk nasila się po przypadkowym zobaczeniu tej osoby po latach, jest klasyczną reakcją na bodziec przypominający traumę, nawet jeśli obiektywnie nic wtedy się nie wydarzyło.

Sama przeprowadzka nie gwarantuje ulgi, ale zmiana miejsca zamieszkania bywa jednym z użytecznych elementów odzyskiwania poczucia bezpieczeństwa – pod warunkiem, że nie jest jedyną strategią, tylko częścią szerszego planu. Badania nad przymusowymi relokacjami pokazują, że to nie sama zmiana miejsca decyduje o dobrostanie, tylko kontekst: poczucie zakorzenienia, wsparcie, warunki życia.

Masz nową pracę w tym mieście, więc realnym wariantem pośrednim jest: zostać na razie ze względu na pracę, ale a) zminimalizować ekspozycję na „rejony zagrożenia”, 

b) zacząć planować ewentualną przeprowadzkę w horyzoncie, który jest dla Ciebie logistycznie możliwy (np. inna dzielnica, inne miasto w kolejnym kroku).

Innymi słowy: możesz zdecydować „TAK, docelowo chcę się wynieść z tego miasta, ale nie musisz traktować tego jako natychmiastowego przymusu, tylko jako projekt, który przygotowujesz krok po kroku, równolegle z innymi działaniami ochronnymi.

Co możesz zrobić już teraz i bez terapii.  Chodzi o konkretne działania zwiększające kontrolę, a nie „grzebanie się w błocie”. Zmień schemat poruszania się: inne ulice, inne godziny, inne przystanki. To jest standardowy element planów bezpieczeństwa dla osób doświadczających stalkingu. Zaplanuj „bezpieczne korytarze” w mieście: trasy, gdzie są ludzie, monitoring, miejsca, w które możesz wejść (sklep, kawiarnia) gdybyś go zobaczyła.

Ustal minimalny, zautomatyzowany plan reakcji: np. „jeśli go widzę, nie wchodzę w dialog, kieruję się do najbliższego miejsca publicznego, dzwonię do zaufanej osoby i zapisuję datę, godzinę, opis”.

Jeśli kiedykolwiek znów Cię zaczepi, wyzywa lub blokuje drogę to spełnia kryteria nękania/zakłócania porządku; możesz to zgłaszać, dokumentować (notatki, daty, ewentualnie nagrania, świadkowie).

Te kroki nie są „terapią”, tylko higieną bezpieczeństwa  tak, jak zamykanie drzwi na klucz.

 

  Utrata dostępu do konta mailowego, nawet przy przekonaniu, że hasło jest „nie do zapomnienia”, jest niestety dość częsta (zmiana zabezpieczeń, błąd przy logowaniu, autoblokady, brak aktualizacji danych odzyskiwania, pomyłka w znaku itd.).​ To, że zniknęło akurat pytanie o tę sytuację, bardzo łatwo łączy się w głowie z całym doświadczeniem prześladowania . Umysł po traumie ma tendencję do doszukiwania się wzorców i zagrożeń wszędzie, bo próbuje chronić właściciela „na zapas”. Nie świadczy to o tym, że „wariujesz”, tylko o tym, że Twój układ nerwowy jest w chronicznym stanie czuwania; to jest typowe przy długotrwałym nękaniu.

Możesz potraktować swoją sytuację jak projekt strategiczny, z kilkoma możliwymi torami:

Tor A (tu i teraz): maksymalne zwiększenie bezpieczeństwa i przewidywalności w obecnym mieście, zwłaszcza w okolicach związanych z traumą.

Tor B (średni termin): sprawdzenie, czy przeprowadzka do innej części miasta (dalej praca, ale inne rejony) obniży napięcie na tyle, byś mogła funkcjonować.

Tor C (długi termin): realny plan wyprowadzki z miasta, jeśli uznasz, że A i B dają zbyt małą poprawę w stosunku do kosztów emocjonalnych.

Nie musisz nikogo pytać o „pozwolenie” na wyprowadzkę z miejsca, które jest dla Ciebie obciążone lękiem i poniżeniem; masz pełne prawo zorganizować sobie życie tam, gdzie Twoje ciało przestanie być w ciągłym trybie alarmowym. 

 

Życzę szybkiego powrotu do całkowitej równowagi.

23 dni temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Pani.

Odpowiem konkretnie i rzeczowo, bez namawiania Pani do terapii ani do długich rozmów o przeszłości. Nie jest Pani zmuszona się wyprowadzać. Ma Pani natomiast pełne prawo uznać, że to miasto jest dla Pani psychicznie bardzo trudne. To są dwie różne rzeczy. Wyprowadzka nie jest jedynym rozwiązaniem i nie musi być podejmowana teraz. To, co Pani przeżyła, było realnym zagrożeniem. Wielokrotne zaczepianie, obrażanie i krzyczenie w przestrzeni publicznej to przemoc. Organizm zapamiętał miejsca i kontekst. Dlatego lęk wraca po latach, mimo że dana osoba realnie nie pojawia się ponownie. To nie jest przesada ani wyobraźnia. Fakty są takie. Ten człowiek nie miał z Panią kontaktu od lat. Rok temu Pani go zobaczyła, on Pani nie. Od tamtej pory nie wydarzyło się nic nowego. To oznacza, że obecne zagrożenie nie jest fizyczne, tylko oparte na pamięci i reakcji lękowej. To bardzo ważne rozróżnienie. Decyzji o wyprowadzce nie warto podejmować w stanie silnego napięcia ani na początku nowej pracy. Często taka decyzja przynosi krótką ulgę, a lęk pojawia się w nowym miejscu w innej formie. Sensowniejsze jest najpierw ustabilizowanie życia zawodowego i codziennego, a dopiero potem spokojne rozważenie zmiany miasta, jeśli nadal będzie to potrzebne.


Bez terapii i bez wracania do szczegółów może Pani zrobić kilka rzeczy. Może Pani unikać konkretnych rejonów miasta bez zmuszania się. Może Pani planować trasy i pory wyjść tak, by czuć się bezpieczniej. Warto trzymać się faktów i przypominać sobie, że to wydarzyło się kiedyś, a nie teraz. Ważne jest też, aby nie rozwijać scenariuszy typu co by było gdyby, bo one podsycają napięcie. Utrata dostępu do forum i maila, takie sytuacje zdarzają się bardzo często z powodów technicznych lub bezpieczeństwa. Lęk sprawia, że umysł próbuje doszukiwać się ukrytych znaczeń.


Najważniejsze jest to, że Pani problem nie polega na konieczności ucieczki z miasta. Polega na tym, że Pani organizm pozostaje w stanie ciągłego czuwania. Wyprowadzka może być wyborem życiowym, ale nie powinna być decyzją podjętą ze strachu.


Pozdrawiam i życzę dużo siły, 

Dagmara Łuczak 

20 dni temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


odpowiadając wprost i konkretnie: nie, nie musi się Pani wyprowadzać tylko dlatego, że ktoś Panią stalkował, ale ma Pani pełne prawo podjąć taką decyzję, jeśli to realnie zwiększy Pani poczucie bezpieczeństwa. To, co Pani przeżyła, było realnym zagrożeniem, a fakt, że ciało i głowa reagują lękiem po ponownym zobaczeniu tej osoby, jest normalną reakcją ochronną, nie „słabością”. Jeśli na razie nie może się Pani wyprowadzić, najrozsądniejsze rozwiązania „tu i teraz” to: zmiana tras i godzin poruszania się, unikanie konkretnych rejonów (to nie ucieczka, tylko zarządzanie bezpieczeństwem), poinformowanie zaufanych osób w pracy, gdzie i dlaczego czuje się Pani zagrożona, oraz noszenie przy sobie telefonu z szybkim wybieraniem numeru alarmowego. Jeżeli kiedykolwiek znów dojdzie do kontaktu, to jest podstawa do zgłoszenia na policję, nawet jeśli wcześniej było „dawno temu”.

Co do utraty dostępu do maila i zniknięcia pytania: to nie brzmi paranormalnie. Konta bywają blokowane, usuwane, przejmowane lub resetowane automatycznie (np. brak aktywności, naruszenie regulaminu, próba logowania z innego miejsca, problem z dwuetapową weryfikacją). W stanie silnego lęku mózg bardzo łatwo łączy takie zdarzenia w jeden „niepokojący wzór”, mimo że mają techniczne wyjaśnienie. Najważniejsze zdanie: Pani reakcje nie są dowodem, że „coś jest z Panią nie tak”, tylko że kiedyś było naprawdę niebezpiecznie. Teraz celem nie jest „przerabianie tego w kółko”, tylko odzyskanie kontroli nad codziennym funkcjonowaniem, krokami praktycznymi, na własnych warunkach.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

 

19 dni temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Nie jest Pani zmuszona, ale ma Pani pełne prawo się wyprowadzić, jeśli dane miejsce utrwala strach, natrętne myśli i brak poczucia bezpieczeństwa. To, co Pani opisuje, to realne doświadczenia przemocy i zagrożenia, a nie „przesada”. Unikanie miejsc kojarzących się z traumą jest naturalną reakcją obronną, a zmiana miasta bywa racjonalnym sposobem ochrony siebie, nie ucieczką. To, że teraz ma Pani nową pracę w tym mieście, komplikuje decyzję, ale jej nie unieważnia. Możesz Pani:

-potraktować tę pracę tymczasowo,

-równolegle planować wyjazd (finanse, rynek pracy, termin),

-ograniczać przebywanie w rejonach, które nasilają lęk, do minimum.

Co do zaginionego pytania i maila: nie musi to mieć żadnego „paranormalnego” wyjaśnienia. Fora usuwają wątki (moderacja, naruszenie regulaminu, zgłoszenia), konta bywają blokowane, a dostęp do maila można stracić przez błąd techniczny, zmianę zabezpieczeń lub automatyczne działania systemu. To frustrujące, ale technicznie możliwe i dość częste.

Najważniejsze: Pani ciało i psychika jasno sygnalizują, że to miejsce Pani szkodzi. To wystarczająca przesłanka, by planować zmianę- na własnych warunkach i w swoim tempie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

18 dni temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam trudności z polubieniem siebie, brakuje mi asertywności, często potrzebuję zmian (głównie relacji)
Od dawna czuję się źle ze sobą i nawet się nie lubię. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak. Pokrótce opiszę swoją osobę i problemy: - na starcie znajomości zawsze czuję się gorsza - nie jestem asertywna - często ląduje w roli "podnóżka" - nie potrafię zawierać dobrych relacji - jestem elastyczna i się nie przywiązuje ( łatwo zapominam o dawnych znajomych i w sumie to nigdy nie bolało mnie takie rozstanie nawet jeśli znajomość trwała kilka lat) - nienawidzę kontaktu fizycznego - boję się patrzeć komuś w oczy - nienawidzę i stresuje się jak ktoś za mną stoi i patrzy mi w plecy - nie cierpię ludzi którzy próbują mnie osaczyć - nienawidzę jak ktoś narusza moją przestrzeń - łatwo zastępuje znajomych innymi ludźmi tzw. "ich odpowiednikami i szybko o nich zapominam - brak mi empatii - do większości moich znajomych wewnętrznie czuję mocną niechęć - nigdy nie miałam w planie utrzymywać znajomości po zmianie miejsca pobytu (po ukończeniu podstawówki, liceum) , zawsze robię wszystko żeby kontakt się urwał i żeby pozbyć się problemu - nienawidzę być uwiązana oraz nawiązywać bliższych znajomości które mógłby obarczyć mnie niepotrzebną odpowiedzialnością - moim ulubionym typem znajomości są tzw. "płytkie znajomości" - często ze względu na mój brak asertywności ląduje w roli popychadła np. kilka razy wołano do mnie jak do psa "do nogi" albo powiedziano mi, że "jestem niżej w hierarchii" - potrafię grać dobrego znajomego nawet wobec osoby której nie cierpię (nawet te osoby nie wiedzą że ich nie lubię) - mimo tego że jestem nastolatką i to "ten czas" to nie jestem zainteresowana związkami, co moi rodzice uważają oczywiście za dziwne - nie lubię imprez - nie wychodzę często z domu - jestem dosyć dziwna, ale nie jestem jakimś samotnikiem w klasie, jestem typem osoby którą każdy lubi, ale nikt w pokoju pełnymbludzi by mnie nie wybrał - zawsze dbam o to, żeby utrzymać dystans, w momencie, gdy ktoś próbuje się zbliżyć i "obarczyć mnie odpowiedzialnością" szybko go spławiam - czuję, że jestem porażką życiową - matura i zdanie na wymarzone studia to dla mnie jedyny sposób na dowartościowanie się - każde miejsce, w które się przenoszę, zaczyna mnie męczyć i nudzić już po roku, a w przeciągu 2 lat staje się największą męczarnią a w głowie moją jedyną myślą jest to, że chce już zmienić otoczenie i wymienić ludzi z otoczenia na nowych tzw. "świeży towar".
Dzień dobry. Chodzę już do psychiatry prawie od roku i niedługo mam teleporadę, bo coś się stało i nie można mieć takiej standardowej wizyty i boję się każdego dnia, bo nie wiem co powinnam zrobić. Czy powinnam powiedzieć, że nie brałam leków, które mi przepisano, bo nie mogłam wstać z łóżka i czułam się jak w depresji? Trwało to jakiś miesiąc. Boję się osądu. Czy powinnam również w końcu zdradzić swoją tajemnicę o radzeniu sobie z takim stanem w przeszłości?
Reaguję płaczem na pewne sytuacje. Myślę, że to dziecinne. Jak sobie pomóc?
Reaguję płaczem (szklą mi się oczy, to nie jest jakaś histeria), kiedy muszę się z czegoś tłumaczyć, kiedy ktoś na mnie krzyczy, albo jeśli coś mi nie wychodzi. Dlaczego? Wydaje mi się to dziecinne i chciałabym to zmienić. Nie sądzę, że ukrywanie emocji jest czymś dobrym rzecz jasna. Aczkolwiek chciałabym znać albo rozwiązanie problemu, albo jakieś wskazówki jak stłumić taki płacz. Pamiętam kilka (3-5) sytuacji, gdzie po cięższych wydarzeniach strasznie płakałam w pokoju i nie mogłam się uspokoić. Czy to mógł być atak paniki?
Czy psychoterapeutka zachowała się wobec mnie etycznie?

Czy psychoterapeutka zachowała się wobec mnie etycznie? 

Byłam na pierwszym spotkaniu u psychoterapeutki, która publicznie deklaruje, iż etyka i jakość świadczonych przez nią usług są dla niej bardzo ważne. Z drugiej strony zapytała mnie, dlaczego moja mama tak późno mnie urodziła- mając 32 lata w latach 90. Po pierwsze, nie wydaje mi się, aby wiek 32 lat był późnym wiekiem na urodzenie dziecka. Po drugie, jest to prywatna sprawa i decyzja moich rodziców, ja nie mam nad tym kontroli. Zastanawiam się, czy takie pytanie nie narusza granic prywatności osoby uczestniczącej w terapii?

Praca w terapii nad samotnością i brakiem doświadczeń intymnych u inceli
Mam 29 lat i od zawsze borykam się z problemem samotności, jestem tzw. "incelem". Nigdy nie byłem na randce, nie całowałem się ani nie uprawiałem seksu. Przez kilka lat korzystałem z terapii u różnych terapeutów i dopiero ostatni faktycznie mi pomógł w pewnych obszarach, ale powiedział, że w kwestii życia intymnego i braku doświadczeń terapia nic nie da, bo nie zajmuje się takimi problemami. Posiadam normalne relacje przyjacielskie, koleżeńskie, w pracy itp. ale w przypadku relacji z kobietami skoro nie mam problemów psychicznych np. nieśmiałości czy chorobliwej zazdrości, która niszczyła by moje relacje a po prostu nie mam powodzenia to nie da się nic z tym zrobić, terapeuta to nie nauczyciel podrywu. Jednocześnie cały czas w internecie czytam artykuły o samotności/incelach, gdzie psycholodzy piszą, że można przyjść z takim problemem i nad nim pracować(oczywiście nigdy nie piszą w jaki sposób...). Czy rzeczywiście da się jednak w terapii pracować nad tym obszarem? Jak terapia ma pomóc z brakiem powodzenia?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.