Left ArrowWstecz

Strach przed stalkerem i trudności w funkcjonowaniu w mieście

nie jestem w stanie funkcjonować normalnie w mieście w którym mieszkam i spotkały mnie okropne rzeczy, nieproporcjonalnie więcej złych niż dobrych. gdy tylko rozkwitam emocjonalnie, od razu dopada mnie obawa i natrętne myśli. Najbardziej ciąży mi strach przed psycholem który mnie stalkował - podchodził do mnie na ulicy i chciał się umówić, gdy odmawiałam to mnie obrazal, przeklinał, wrzesczał przy ludziach. kolejnym razem to samo. działo się to kilka razy, około 5. nie widziałam go przez kilka lat a rok temu znowu go zobacyzłam, on mnie nie. od tamtego czasu nie mogę zaznać spokoju, gdy wracam w tamte rejony miasta. Jestem zmuszona rozumiem się wyprowadzić? Potrzebuję konkretnej odpowiedzi, nie pytam o pozwolenie i nie interesuje mnie chodzenie na terapię by sobie z tym radzić-nie mam zamiaru babrać się więcej w tym błocie. Mi rozmowy o tym nie pomogły NIC a nic, nie chcę przekonywania do terapii. dostałam jednak ostatnio nową pracę w tym mieście, więc na razie nie wiem jak ten problem rozwiązać. kiedyś zadałam pytanie na forum odnośnie tego problemu i pytanie zaginęło a ja straciłam dostęp do maila - jak to wytłumaczyć? brzmi to paranormalnie a jednak. hasła nie mogłam zapomnieć, to prawie niemożliwe.
User Forum

Anonimowo

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

Rozumiem, co Pani przeżywa – to, co Pani opisuje, jest realne i trudne, i ma prawo czuć się Pani zagrożona i przytłoczona. Nie jest Pani sama w tym doświadczeniu, a Pani reakcje są naturalną odpowiedzią na stres i przemoc, której Pani doświadczyła. To, że odczuwanie lęku utrzymuje się mimo upływu czasu, nie oznacza, że coś jest z Panią „nie tak”. 

Ma Pani prawo chronić siebie i swoje poczucie bezpieczeństwa w taki sposób, jaki jest dla Pani możliwy.

Warto skorzystać ze wsparcia psychologa, terapeuty. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

To, czego doświadczasz, jest całkowicie zrozumiałą reakcją na realne zagrożenie i wielokrotne przekroczenia granic; nie ma tu żadnej „przesady”, tylko konsekwencje chronicznego stresu i traumy po nękaniu. Konkretna odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: nie, sama w sobie przeprowadzka nie jest „obowiązkiem”, ale jest jednym z realnych rozwiązań, które możesz rozważyć jak ruch strategiczny i na równi z innymi opcjami dotyczącymi bezpieczeństwa i organizacji życia.

U osób nękanych (stalking) bardzo często pojawiają się objawy zbliżone do PTSD: natrętne myśli, unikanie miejsc, silny lęk, ciągłe napięcie i „skanowanie otoczenia”. Kilkukrotne, publiczne, agresywne zaczepianie (wyzwiska, krzyki) to forma przemocy, a nie „zwykłe nieprzyjemne sytuacje”; badania pokazują, że takie doświadczenia znacząco podnoszą poziom lęku i objawów potraumatycznych. To, że Twój lęk nasila się po przypadkowym zobaczeniu tej osoby po latach, jest klasyczną reakcją na bodziec przypominający traumę, nawet jeśli obiektywnie nic wtedy się nie wydarzyło.

Sama przeprowadzka nie gwarantuje ulgi, ale zmiana miejsca zamieszkania bywa jednym z użytecznych elementów odzyskiwania poczucia bezpieczeństwa – pod warunkiem, że nie jest jedyną strategią, tylko częścią szerszego planu. Badania nad przymusowymi relokacjami pokazują, że to nie sama zmiana miejsca decyduje o dobrostanie, tylko kontekst: poczucie zakorzenienia, wsparcie, warunki życia.

Masz nową pracę w tym mieście, więc realnym wariantem pośrednim jest: zostać na razie ze względu na pracę, ale a) zminimalizować ekspozycję na „rejony zagrożenia”, 

b) zacząć planować ewentualną przeprowadzkę w horyzoncie, który jest dla Ciebie logistycznie możliwy (np. inna dzielnica, inne miasto w kolejnym kroku).

Innymi słowy: możesz zdecydować „TAK, docelowo chcę się wynieść z tego miasta, ale nie musisz traktować tego jako natychmiastowego przymusu, tylko jako projekt, który przygotowujesz krok po kroku, równolegle z innymi działaniami ochronnymi.

Co możesz zrobić już teraz i bez terapii.  Chodzi o konkretne działania zwiększające kontrolę, a nie „grzebanie się w błocie”. Zmień schemat poruszania się: inne ulice, inne godziny, inne przystanki. To jest standardowy element planów bezpieczeństwa dla osób doświadczających stalkingu. Zaplanuj „bezpieczne korytarze” w mieście: trasy, gdzie są ludzie, monitoring, miejsca, w które możesz wejść (sklep, kawiarnia) gdybyś go zobaczyła.

Ustal minimalny, zautomatyzowany plan reakcji: np. „jeśli go widzę, nie wchodzę w dialog, kieruję się do najbliższego miejsca publicznego, dzwonię do zaufanej osoby i zapisuję datę, godzinę, opis”.

Jeśli kiedykolwiek znów Cię zaczepi, wyzywa lub blokuje drogę to spełnia kryteria nękania/zakłócania porządku; możesz to zgłaszać, dokumentować (notatki, daty, ewentualnie nagrania, świadkowie).

Te kroki nie są „terapią”, tylko higieną bezpieczeństwa  tak, jak zamykanie drzwi na klucz.

 

  Utrata dostępu do konta mailowego, nawet przy przekonaniu, że hasło jest „nie do zapomnienia”, jest niestety dość częsta (zmiana zabezpieczeń, błąd przy logowaniu, autoblokady, brak aktualizacji danych odzyskiwania, pomyłka w znaku itd.).​ To, że zniknęło akurat pytanie o tę sytuację, bardzo łatwo łączy się w głowie z całym doświadczeniem prześladowania . Umysł po traumie ma tendencję do doszukiwania się wzorców i zagrożeń wszędzie, bo próbuje chronić właściciela „na zapas”. Nie świadczy to o tym, że „wariujesz”, tylko o tym, że Twój układ nerwowy jest w chronicznym stanie czuwania; to jest typowe przy długotrwałym nękaniu.

Możesz potraktować swoją sytuację jak projekt strategiczny, z kilkoma możliwymi torami:

Tor A (tu i teraz): maksymalne zwiększenie bezpieczeństwa i przewidywalności w obecnym mieście, zwłaszcza w okolicach związanych z traumą.

Tor B (średni termin): sprawdzenie, czy przeprowadzka do innej części miasta (dalej praca, ale inne rejony) obniży napięcie na tyle, byś mogła funkcjonować.

Tor C (długi termin): realny plan wyprowadzki z miasta, jeśli uznasz, że A i B dają zbyt małą poprawę w stosunku do kosztów emocjonalnych.

Nie musisz nikogo pytać o „pozwolenie” na wyprowadzkę z miejsca, które jest dla Ciebie obciążone lękiem i poniżeniem; masz pełne prawo zorganizować sobie życie tam, gdzie Twoje ciało przestanie być w ciągłym trybie alarmowym. 

 

Życzę szybkiego powrotu do całkowitej równowagi.

4 miesiące temu
Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Pani.

Odpowiem konkretnie i rzeczowo, bez namawiania Pani do terapii ani do długich rozmów o przeszłości. Nie jest Pani zmuszona się wyprowadzać. Ma Pani natomiast pełne prawo uznać, że to miasto jest dla Pani psychicznie bardzo trudne. To są dwie różne rzeczy. Wyprowadzka nie jest jedynym rozwiązaniem i nie musi być podejmowana teraz. To, co Pani przeżyła, było realnym zagrożeniem. Wielokrotne zaczepianie, obrażanie i krzyczenie w przestrzeni publicznej to przemoc. Organizm zapamiętał miejsca i kontekst. Dlatego lęk wraca po latach, mimo że dana osoba realnie nie pojawia się ponownie. To nie jest przesada ani wyobraźnia. Fakty są takie. Ten człowiek nie miał z Panią kontaktu od lat. Rok temu Pani go zobaczyła, on Pani nie. Od tamtej pory nie wydarzyło się nic nowego. To oznacza, że obecne zagrożenie nie jest fizyczne, tylko oparte na pamięci i reakcji lękowej. To bardzo ważne rozróżnienie. Decyzji o wyprowadzce nie warto podejmować w stanie silnego napięcia ani na początku nowej pracy. Często taka decyzja przynosi krótką ulgę, a lęk pojawia się w nowym miejscu w innej formie. Sensowniejsze jest najpierw ustabilizowanie życia zawodowego i codziennego, a dopiero potem spokojne rozważenie zmiany miasta, jeśli nadal będzie to potrzebne.


Bez terapii i bez wracania do szczegółów może Pani zrobić kilka rzeczy. Może Pani unikać konkretnych rejonów miasta bez zmuszania się. Może Pani planować trasy i pory wyjść tak, by czuć się bezpieczniej. Warto trzymać się faktów i przypominać sobie, że to wydarzyło się kiedyś, a nie teraz. Ważne jest też, aby nie rozwijać scenariuszy typu co by było gdyby, bo one podsycają napięcie. Utrata dostępu do forum i maila, takie sytuacje zdarzają się bardzo często z powodów technicznych lub bezpieczeństwa. Lęk sprawia, że umysł próbuje doszukiwać się ukrytych znaczeń.


Najważniejsze jest to, że Pani problem nie polega na konieczności ucieczki z miasta. Polega na tym, że Pani organizm pozostaje w stanie ciągłego czuwania. Wyprowadzka może być wyborem życiowym, ale nie powinna być decyzją podjętą ze strachu.


Pozdrawiam i życzę dużo siły, 

Dagmara Łuczak 

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


odpowiadając wprost i konkretnie: nie, nie musi się Pani wyprowadzać tylko dlatego, że ktoś Panią stalkował, ale ma Pani pełne prawo podjąć taką decyzję, jeśli to realnie zwiększy Pani poczucie bezpieczeństwa. To, co Pani przeżyła, było realnym zagrożeniem, a fakt, że ciało i głowa reagują lękiem po ponownym zobaczeniu tej osoby, jest normalną reakcją ochronną, nie „słabością”. Jeśli na razie nie może się Pani wyprowadzić, najrozsądniejsze rozwiązania „tu i teraz” to: zmiana tras i godzin poruszania się, unikanie konkretnych rejonów (to nie ucieczka, tylko zarządzanie bezpieczeństwem), poinformowanie zaufanych osób w pracy, gdzie i dlaczego czuje się Pani zagrożona, oraz noszenie przy sobie telefonu z szybkim wybieraniem numeru alarmowego. Jeżeli kiedykolwiek znów dojdzie do kontaktu, to jest podstawa do zgłoszenia na policję, nawet jeśli wcześniej było „dawno temu”.

Co do utraty dostępu do maila i zniknięcia pytania: to nie brzmi paranormalnie. Konta bywają blokowane, usuwane, przejmowane lub resetowane automatycznie (np. brak aktywności, naruszenie regulaminu, próba logowania z innego miejsca, problem z dwuetapową weryfikacją). W stanie silnego lęku mózg bardzo łatwo łączy takie zdarzenia w jeden „niepokojący wzór”, mimo że mają techniczne wyjaśnienie. Najważniejsze zdanie: Pani reakcje nie są dowodem, że „coś jest z Panią nie tak”, tylko że kiedyś było naprawdę niebezpiecznie. Teraz celem nie jest „przerabianie tego w kółko”, tylko odzyskanie kontroli nad codziennym funkcjonowaniem, krokami praktycznymi, na własnych warunkach.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

 

4 miesiące temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Nie jest Pani zmuszona, ale ma Pani pełne prawo się wyprowadzić, jeśli dane miejsce utrwala strach, natrętne myśli i brak poczucia bezpieczeństwa. To, co Pani opisuje, to realne doświadczenia przemocy i zagrożenia, a nie „przesada”. Unikanie miejsc kojarzących się z traumą jest naturalną reakcją obronną, a zmiana miasta bywa racjonalnym sposobem ochrony siebie, nie ucieczką. To, że teraz ma Pani nową pracę w tym mieście, komplikuje decyzję, ale jej nie unieważnia. Możesz Pani:

-potraktować tę pracę tymczasowo,

-równolegle planować wyjazd (finanse, rynek pracy, termin),

-ograniczać przebywanie w rejonach, które nasilają lęk, do minimum.

Co do zaginionego pytania i maila: nie musi to mieć żadnego „paranormalnego” wyjaśnienia. Fora usuwają wątki (moderacja, naruszenie regulaminu, zgłoszenia), konta bywają blokowane, a dostęp do maila można stracić przez błąd techniczny, zmianę zabezpieczeń lub automatyczne działania systemu. To frustrujące, ale technicznie możliwe i dość częste.

Najważniejsze: Pani ciało i psychika jasno sygnalizują, że to miejsce Pani szkodzi. To wystarczająca przesłanka, by planować zmianę- na własnych warunkach i w swoim tempie.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

4 miesiące temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Bezsenność, modyfikacja leków nie pomogła. Nie wiem, co mam robić?
Dzień dobry od marca mam problem ze zaśnięciem, usypiam dopiero nad ranem .Byłam u lekarza rodzinnego i zrobiła mi badania i dała leki .Wyniki były dobre a leki pomagały, ale po dwóch miesiącach przestały pomagać, a więc ponownie byłam u lekarza i dostałam inne leki, biorę je już dwa tygodnie i znowu nie mogę spać, już nie wiem co mam z tym zrobić, proszę mi doradzić co mam robić?
Witam Jesteśmy z żoną po dwóch prawie latach terapii. Nasza terapeutka wg mnie od początku szukała jedynie winy w mojej osobie.
Witam Jesteśmy z żoną po dwóch prawie latach terapii. Nasza terapeutka wg mnie od początku szukała jedynie winy w mojej osobie. Pierwsze, co mi dało do myślenia ,to jej pytanie, kiedy mówiłem, że z żoną nie współżyjemy brzmiało "a jak by ci kutasa obcięli to co byś zrobił?" Ciągle mówiła o tym, że jesteśmy, jak dwa pociągi z różnymi oczekiwaniami i to po mojej stronie leżało panować nad sobą itd. Chodziło zawsze o sytuację, w której żona przychodziła do domu z nerwami i się wyżywała, tłumaczono mi na terapii ,że nie rozumiem czemu tak jest, ale ja muszę przy tym się nie denerwować nerwami mojej żony. To, co mnie skłoniło jednak dopiero do przemyślenia tego wszystkiego, to kiedy się wreszcie dogadaliśmy z żoną i było tak, jak oboje chcieliśmy, jednak po pewnym czasie pani terapeutka spotkała się z moją żoną i wszystko w ciągu jednej rozmowy cofnęło się do etapu sprzed terapii, a nawet gorzej. Od tamtego ich spotkania jestem wrogiem nr 1, ciągle słyszę groźby rozwodu a wszystkie problemy które przez ten czas przepracowaliśmy wróciły. Żona twierdzi, że jej pani terapeutka uświadomiła , iż ja jestem źródłem jej nerwów i tak naprawdę nie daje jej nic, a robi co ja chcę(pragnę tutaj nadmienić, że każde pani życzenie jest w miarę możliwości spełniane, wyjeżdżamy zawsze w miarę możliwości finansowych i tak naprawdę robimy wszystko, co chce, nie zwracając uwagi, np. na moje zmęczenie), a wszystko, co nam się podoba i czego oczekujemy od życia, da nam tylko problemy. W związku z tym, iż jesteśmy na granicy, chcę zapytać o etykę takiego zachowania, chcę również dodać, że aby pani terapeutka przyznała mi rację, musiałem wszystko tłumaczyć lub wręcz wykrzyczeć czy tak można, czy nie, bo ciągle słyszałem, że nie rozumiem.
Zacznę od tego, że mam dość zmienny humor.
Dzień dobry. Zacznę od tego, że mam dość zmienny humor. Znaczy, nie pamiętam, kiedy byłam szczey. Są dni, kiedy mam tak zły humor, że zdarza mi się płakać bez powodu nawet wśród ludzi. Budzę się po prostu ze złym humorem. A są dni, kiedy ten humor jest po prostu normalny. Nie widzę dla siebie przyszłości i czuję się beznadziejna i brzydka. Wszystko mnie dobija. Czy to jest ten moment, w którym powinnam umówić się na rozmowę ze specjalistą? Pozdrawiam.
Objawy paraliżu sennego, czy to normalne?
Dzień dobry, od jakiegoś czasu, a dokładnie od 4 lat, budzę się w nocy i widzę różne osoby. Początkowo, gdy się budziłam, to one stały centralnie nade mną i straszyły, a ja głośno krzyczałam. Były to i kobiety i mężczyźni, ale zawsze przychodziły pojedyńczo. Z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do nich i teraz, gdy się budzę podnoszę się i widzę, że stoi w drzwiach osoba i ja się na nią patrzę, ona na mnie i nie czuje już strachu. Jestem przy tym świadoma, bo zerkam zawsze na telefon jeszcze i chwile siedzę przed tym, aż znowu usnę. Dziś w nocy pierwszy raz ukazała mi się osoba, która przyszła i nie patrzyła się na mnie, a schowała się za drzwiami. Również i teraz byłam świadoma. Ale już zaczynam się powoli martwić czy to normalne, że widzę te osoby? Chce również zaznaczyć, że zdarza się tak raz w miesiącu.
Czy zgłosić się do psychologa? Przytłoczenie, lęk, obsesje i unikanie przez alkohol
Czy powinnam się zgłosić to psychologa z podejrzeniem jakiegoś konkretnego problemu? Od kilku lat ciągle czuję się przytłoczona. Nie mogę zwlec się z łóżka, rzeczy które kiedyś sprawiły mi radość już mnie nie cieszą. Jestem czymś ciągle zestresowana. Boję się że ktoś czyta mi w myślach, albo mnie obserwuje. Nie mogę dotykać rzeczy po innych osobach, albo muszę powtarzać niektóre czynności dopóki nie poczuje się lepiej bo mój mózg wmawia mi że jeśli tego nie zrobię to stanie się coś złego. Chwilowo uciszam moje problemy alkoholem choć wiem, ze to nie jest dobre rozwiązanie, ale jestem bardzo zmęczona i czasami potrzebuje się po prostu wyłączyć. Wydaje mi się, że powinnam się umówić na terapię, ale boję się tego co mogę tam usłyszeć.
rodzina dysfunkcyjna hero

Rodzina dysfunkcyjna – przyczyny, porady

Rodzina dysfunkcyjna to wzorzec funkcjonowania rodziny, który może drastycznie oddziaływać na codzienne funkcjonowanie jej członków oraz ich przyszłe relacje. W tym materiale szczegółowo omówimy mechanizmy, konsekwencje i sposoby terapii tego problemu.