Left ArrowWstecz

Utrata pracy, poczucie odrzucenia przez społeczeństwo i brak zaufania do psychoterapii – co mogę zrobić?

Dzień dobry, Byłem zwalniany z większości prac, w tym z dwóch ostatnich pod rząd, dostałem tzw. ciche zwolnienie, czyli szereg działań mających na celu zmusisz mnie do dobrowolnego odejścia samodzielnie poprzez niszczenie mojej samooceny, przynależności do zespołu i bycia potrzebnym jako pracownik. Firma w takim przypadku jest czysta pod kątem prawnym. Z rodzicami jestem całkowicie pokłócony, nie rozmawiamy, żyję bardzo daleko od nich, aktualnie bez dochodu i nie wiem jak będzie dalej, najwyżej stanę się bezdomny. Od roku jestem bezrobotny i nie chcę już pracować. Przez ogromny stres w pracy bardzo przytyłem i uważam to za jedną z przyczyn zwolnień. Kontynuję dietę i treningi, aby wyglądać lepiej, lecz mentalnie naprawdę mam dość ludzi i społeczeństwa. Jeden z psychologów kiedyś mi powiedział, że On by chciał mnie przywrócić do społeczeństwa i pracować nad tym, ale ja tego nie chcę, więc i Jego olałem, tak jak pozostałe ok. 10 terapii. Mam wrażenie, że terapeuci chcą ode mnie wyciągnąć pieniądze, nigdy sami nie powiedzią, że terapia dobiegła końca i mają szereg narzędzi wyuczonych na studiach i superwizji do rozbijania obiekcji klienta, takich jak moje, żeby tylko trzymać źródło dochodu i wzmacniać popyt na siebie. Nie piję alkoholu, nie stosuję żadnych używek ani leków. Tak bardzo boli, ale wolę to czuć całym sobą.
User Forum

Ostrata

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Wygląda na to, że dotarł Pan do ściany i ten stan, w którym się Pan obecnie znajduje, jest formą manifestu przeciwko światu, który Pana głęboko rozczarował. Sytuacja z „cichym zwolnieniem” to doświadczenie, które miało prawo zniszczyć Pana zaufanie do jakichkolwiek struktur zawodowych – to nie była Pana wina, tylko wyrachowana strategia firm, które boją się brać odpowiedzialność za pracownika. Trudno wymagać od kogoś entuzjazmu do pracy czy powrotu do społeczeństwa, skoro jedyne, co Pan od niego dostał, to kopniak i poczucie bycia niepotrzebnym.

Pana niechęć do psychologów jest w tym kontekście całkowicie zrozumiała. Jeśli czuł Pan, że kolejna terapia to tylko próba „naprawienia” Pana pod dyktando rynku pracy, byle tylko znów był Pan wydajnym trybikiem, to porzucenie tych dziesięciu specjalistów było odruchem samoobrony przed dalszą manipulacją. To, że nie chce Pan pić ani brać leków, świadczy o ogromnej sile – chce Pan zachować trzeźwy umysł nawet wtedy, gdy ten umysł produkuje głównie ból. Trening i dieta to w tej chwili jedyne Pana narzędzia sprawcze; to obszar, w którym nikt nie może Pana oszukać ani Pana zwolnić.

Warto jednak zastanowić się, czy ten ból i bunt nie prowadzą Pana prostą drogą do wspomnianej bezdomności, co byłoby ostatecznym zwycięstwem tych wszystkich osób, które Pana skrzywdziły. Skupienie się na fizyczności daje Panu bazę, ale teraz najważniejsze to nie pozwolić, by gniew na świat pozbawił Pana dachu nad głową. Pana cierpienie jest autentyczne i ma Pan prawo je czuć, ale proszę nie pozwolić, by stało się ono Pana jedynym towarzyszem na drodze ku destrukcji.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry, 

Brzmi, jakby Pan był bardzo zmęczony i poraniony doświadczeniami z pracy i ludźmi. Przy takim tle Pana niechęć do „wracania do systemu” jest zrozumiała – to raczej reakcja obronna niż „lenistwo”. Jednocześnie widzę, zadbanie o siebie (dieta, trening) – to ważny zasób. Na teraz kluczowe nie jest „naprawianie całego życia”, tylko zabezpieczenie podstaw: gdzie mieszkasz, z czego się utrzymasz, choćby tymczasowo.

Co do terapii – bez minimalnego zaufania ona nie ma szans zadziałać. Może warto kiedyś spróbować inaczej: jasno powiedzieć na początku, czego nie chcesz i sprawdzić, czy ktoś to uszanuje.

Na ten moment najważniejsze pytanie brzmi: co pomoże Ci nie spaść niżej, tylko utrzymać się na powierzchni? Od tego warto zacząć.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry! 

 

 Dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią gdyż brzmi to naprawdę ciężko i rozumiem, że czujesz się przytłoczony, odizolowany i zmęczony walką z systemem. Masz prawo do swoich granic i nieufności wobec terapii czy pracy, zwłaszcza po takich doświadczeniach jak ciche zwolnienie czy konflikty rodzinne. To, że trwasz bez używek i dbasz o dietę/treningi, pokazuje Twoją siłę i samodyscyplinę i jest to solidna baza.

Możesz zgłoś się do urzędu pracy, w którym możesz dostać zasiłek dla bezrobotnych (ok. 1700 zł/mies. przez pierwsze 3 miesiące, potem mniej), nawet jeśli jesteś zwolniony dyscyplinarnie. 

Jeśli terapeuci Cię zniechęcili, spróbuj darmowych opcji publicznych na NFZ jak psychiatra lub psycholog bez kolejki w POZ (u rodzinnego lekarza poproś o skierowanie). Można skontaktować się z telefonem Zaufania: 116 123 (anonimowo, 24/7, bez nacisku na terapię). Psycholog, którego olałeś, miał rację co do narzędzi, ale nie wszyscy są tacy; niektórzy kończą terapię szybko, jeśli klient jest gotowy. Super, że ćwiczysz. Do tego dodaj spacery w naturze, to obniża kortyzol bez ludzi. Na wagę: dieta + HIIT (krótkie interwały) działają, ale stres blokuje plus medytacja 5 min/dzień  może pomóc czuć ból bez przytłoczenia. Nie musisz wracać do społeczeństwa na siłę ale na chwilę obecną skup się na przetrwaniu i małych krokach, które sam kontrolujesz. Ból, który czujesz, to sygnał, ale też dowód, że żyjesz naprawdę.

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Opisane przez Pana doświadczenia wskazują na bardzo duże przeciążenie: utrata pracy, brak wsparcia ze strony bliskich, długotrwały stres i poczucie bycia źle traktowanym. W takiej sytuacji złość, rozczarowanie ludźmi i nieufność są zrozumiałe. Jednocześnie widać, że koszt tego jest dla Pana bardzo wysoki: izolacja, brak dochodu, poczucie utknięcia. Zrozumiałe jest, że po takich doświadczeniach może Pan nie chcieć wracać „do ludzi”, ale całkowite odcięcie niestety zwykle pogłębia trudność, zamiast ją zmniejszać. Jeśli chodzi o terapię, to ma Pan prawo mieć złe doświadczenia i wątpliwości. Warto jednak doprecyzować, że celem terapii nie jest „trzymanie klienta”, tylko pomoc w poprawie funkcjonowania. Różne podejścia i terapeuci różnią się od siebie, być może wcześniejsze formy wsparcia czy modele współpracy nie były dla Pana odpowiednie czy dopasowane. Na ten moment kluczowe wydaje się nie tyle „czy wracać do społeczeństwa”, ale jak wyjść z aktualnego kryzysu życiowego (finanse, bezpieczeństwo, codzienne funkcjonowanie). To są bardzo konkretne obszary, którymi można się zająć krok po kroku np. przez wsparcie instytucjonalne (urząd pracy, pomoc społeczna), nawet jeśli decyzje o dalszych zmianach przyjdą później. To, że „woli Pan czuć wszystko”, pokazuje dużą gotowość do konfrontacji z trudnymi emocjami, ale nie musi Pan robić tego całkowicie sam. Czasem pomocne jest nie „zaufanie od razu”, tylko sprawdzenie małymi krokami, czy ktoś faktycznie jest pomocny. Dbanie o dietę oraz treningi pokazuje, że istnieje w Panu chęć i motywacja do zadbania o siebie, a to już pewien zasób, na którym można budować dalej.

Wszystkiego dobrego,

Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Sylwia Sommer

Sylwia Sommer

Dzień dobry. Z Pana wypowiedzi wnioskuję, że jest Pan w bardzo trudnej sytuacji, w której można czuć się odrzuconym i wykorzystanym. Widać, że ma Pan wewnętrzny obraz obiektu, który jest wrogi i odrzucający. Być może w taki sposób postrzega Pan większość relacji w swoim życiu i to rzutuje na niechęć do innych ludźmi.  Trudno jest wtedy też zaufać i przyjąć pomoc od innych. Zmiana takiej struktury osobowości wymaga często kilkuletniej  pracy psychoterapeutycznej. Posiada Pan duży zasób w postaci wytrwałości w treningach i kontynuowaniu diety mimo gorszego samopoczucia. Świadczy to o motywacji do zmiany, co warto przenieść też na pracę psychoterapeutyczną. 

Zalecałabym też konsultację psychiatryczną i omówienie z lekarzem Pana cierpienia i trudności.     

1 miesiąc temu
Yolanda Bolívar-Wardas

Yolanda Bolívar-Wardas

Dzień dobry,

 

Czytając Pana wpis mam wrażenie, że może się Pan czuć bardzo przeciążony i osamotniony - zwłaszcza po doświadczeniach w pracy i przy braku oparcia w bliskich. Widać też dużo niepewności co do tego, dlaczego te sytuacje się powtarzają, a to samo w sobie potrafi być bardzo obciążające.

Zwraca moją uwagę to, że coś podobnego pojawia się w różnych miejscach - kolejne prace, kolejne próby terapii, które kończą się poczuciem zawodu i brakiem jasności, co właściwie poszło nie tak.

Czasem, kiedy nie mamy jasności, dlaczego coś idzie nie po naszej myśli, nasz umysł próbuje to jakoś wyjaśnić. Jedną z dróg jest przypisanie temu złej woli innych osób, bo to daje chwilowe poczucie porządku i ulgi, ale niestety nie przybliża do rozwiązania.

Może warto przyjrzeć się temu, co się w tych sytuacjach powtarza - nie po to, żeby się obwiniać, tylko żeby lepiej to zrozumieć i odzyskać trochę wpływu.

Na ten moment ważne jest też zadbanie o siebie w bardzo konkretnym sensie - o swoje bezpieczeństwo i podstawy funkcjonowania, zwłaszcza przy braku dochodu.

 

Pozdrawiam

Yolanda Bolivar-Wardas

Psycholog/Psychoterapeuta

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to i mam takie poczucie bardzo dużego zmęczenia ludźmi i światem. Jakby po wielu doświadczeniach - w pracy, w relacjach, nawet w terapiach - zostało w Panu głównie przekonanie, że wcześniej czy później i tak pojawi się odrzucenie, wykorzystanie albo rozczarowanie.

Pisze Pan, że nie chce już pracować i nie chce „wracać do społeczeństwa”. I szczerze mówiąc, brzmi to bardziej jak wycofanie po bardzo długim przeciążeniu niż jak obojętność. Jakby coś w Panu było już bardzo zmęczone ciągłym dopasowywaniem się, walką o miejsce, udowadnianiem swojej wartości.

Może właśnie od tego warto zacząć - nie od „naprawiania siebie” ani przekonywania Pana do ludzi, tylko od zobaczenia, co tak naprawdę zostało w Panu po tych wszystkich doświadczeniach. Bo mam wrażenie, że jest tam dużo więcej niż tylko „niechęć do społeczeństwa”.

I nie piszę tego po to, żeby przekonać Pana do terapii. Bardziej po to, żeby powiedzieć, że to, co Pan opisuje, ma swój ciężar i sens. I że czasem za takim całkowitym wycofaniem stoi ktoś, kto bardzo długo próbował jednak znaleźć dla siebie miejsce.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

29 dni temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

TW: myśli samobójcze. Zmagam się z głęboką depresją, szukam wsparcia mimo trudności z zaufaniem

TW: myśli samobójcze

 

Wiem i rozumiem dobrze, że mam depresje dlatego biorę aktualnie antydepresanty,.. i mam świadomość, ze jestem w głębokiej depresji, ze funkcjonuje jakoś, to po prostu mój upór, aktualnie czekam na oddział dzienny. Jest taki, że już naprawdę nie daje rady, myśli są bardzo natrętne.. i praktyczniej codziennie. Co do fundacji czy grup wsparcia, ze mnie jest taki problem, że nie umiem ufać ludziom, bo tak już mnie nauczyło, że jestem całkowite sam ... ale tak jak Pani mówi, może tego spróbuje w końcu, już dużo rzeczy mi nie zostało.. a może niedługo w końcu będę miał wieczny spokój

Mąż nadużywa alkoholu, nie mieszka wspólnie, nie interesuje się dziećmi - czy to moja wina?
Witam. ,,odeszłam ,, w końcu od męża . Wieczne kłótnie o alkohol. Mąż nadużywa alkoholu. Każda rozmowa kończyła się awanturą, że się czepiam i to ja mam problem i powinnam się zgłosić do psychiatry. Ale już od rana picie i jazda pod wpływem mnie przerosły. Trwało to dwa lata, jak próbowałam do niego dotrzeć.. Jak zwróciłam uwagę, że za dużo pije, to szedł do rodziców i już pił tam, ile chciał i wracał tylko spać do domu..dzieci wtedy nie zauważał- bo jak ze mną nie rozmawiał to dzieci też wtedy były dla niego niewidzialne .. od miesiąca mieszkam z dziećmi już sama. Z dziećmi się nie widział... on dalej nie widzi winy w sobie. Zaczynam się zastanawiać czy rzeczywiście coś ze mną jest nie tak? Może mogłam przymknąć oko?
Jak poradzić sobie z kryzysem i lękiem przed przyszłością?
Witam, mam 30 lat i podejrzewam u siebie kryzys. Cały czas myślę o tym że nic już mnie dobrego nie spotka, że siedząc w pracy marnuje życie, że chciałabym coś więcej osiągnąć ale nie wiem jak i mieć więcej wolnego czasu a gdy go mam to po prostu go marnuje. Nie mam na nic energii nie lubię wychodzić do ludzi. Nie mam dzieci, mam męża. W zasadzie boję się mieć dzieci, i też nie wiem czym jest to spowodowane. Z jednej strony nie czuje się gotowa a z drugiej wiem że "goni mnie czas". Często też myślę, że kończy się jakoś etap w moim życiu i coraz częściej myślę o śmierci, że mnie tez to spotka i że w sumie może to być w każdej chwili. Kiedyś myśli tego typu pojawiały się raz na jakiś czas, w gorszych dniach. Teraz czuję jakby te gorsze dni panowały codziennie.
Jak odzyskać poczucie własnej wartości po utracie pracy i kryzysie tożsamości?

Hej,
potrzebuję pomocy, bo kompletnie się pogubiłam. W ostatnich miesiącach straciłam pracę, która była dla mnie wszystkim – taką moją główną częścią życia i tego, kim byłam. Teraz czuję się, jakbym straciła siebie, jakby ktoś wyrwał mi coś bardzo ważnego, a ja nie wiem, kim jestem bez tego. Moje poczucie własnej wartości leży i nawet nie wiem, od czego zacząć, żeby to naprawić.

Często mam w głowie chaos: czy ja w ogóle coś potrafię? 

Czy dam radę znaleźć coś, co mnie znowu napędzi? Jak znaleźć nowy cel, coś, co mnie zdefiniuje na nowo? Mam takie wrażenie, że to wszystko będzie trwać wieczność, a ja nie wiem, jak przetrwać. Jak w ogóle podnieść się z takiego kryzysu? Każda rada, cokolwiek – naprawdę będę wdzięczna.

Związek na odległość i trudności emocjonalne: jak radzić sobie z lękiem i unikaniem
Będzie trochę długo, ale chcę ująć całokształt sytuacji. Spotykam się z partnerem od niecałych dwóch lat. Mamy związek na odległość niestety i na chwilę obecną nikt nie jest w stanie zmienić tej sytuacji. Na początku było wspaniale wspólne weekendy, plany, wspólne wesele, poznawanie rodzin, dzieci oraz wspólne święta w tamtym roku oraz sylwester. Nie wiele po nowym roku (tamten rok) zostałam zostawiona bez słowa przez wiadomość,że nie radzi sobie z dystansem jest mu przykro. Nie umiałam się doprosić o wyjaśnienie tej nagłej zmiany. Trzy miesiące starałam się pozbierać jakoś funkcjonować, pracować i w momencie, kiedy już zaczęłam widzieć przyszłość w jasnych barwach, to dostałam wiadomość z zapytaniem 'jak się czuje i czy mogę się z nim zobaczyć aby porozmawiać? Zgodziłam się, bo chciałam wyjaśnień, albo już sama nie wiem czy jestem masochista po prostu. Przyjechał. Serce miało mi wyskoczyć z piersi. Rozmowa była spokojna, ja byłam spokojna. Przepraszał, powiedział że uczęszcza na terapię żeby ogarnąć ten bałagan i że chce abyśmy spróbowali drugi raz. Zgodziłam się, bo pomimo czasu nadal kocham. Widziałam, że to.co.mowi jest świadome że zdaje sobie sprawę, że będzie wymagało to sporo pracy. Przez ten czas rozłąki ja również uświadomiłam sobie, że jestem osobą lękowa a on unikająca i dlatego się może tak to potoczyło. Obiecaliśmy, że będziemy pracować nad relacja, że ja muszę dać mu momentami przestrzeń, a on pomimo unikowego podejścia mi dać poczucie bezpieczeństwa. Ustaliliśmy, że jak nie może się odezwać przez dłuższy czas, to wystarczy wiadomość, że odezwie się później żebym się nie denerwowała i też łatwiej było mi się uczyć jego stylu, żeby nie tworzyć wymuszonych konfliktów. Natomiast problemy zaczęły się w wakacje z brakiem kontaktu jak był u rodziny. Milczenie po dwa dni. Zdawkowe odpowiedzi a moja reakcja to panika, emocje zbędne i rollercoaster w głowie. Doszliśmy do etapu, że sytuacja zatacza koło i usłyszałam że On już nie daje rady i przytłacza go odległość i brak perspektywy na zmiany przez najbliższe lata. Jestem w martwym punkcie. Chce walczyć, ale wiem, że muszę dbać też o siebie. Pomimo jego dalszych chęci bycia i walki,.ja nie czuje tego z jego strony. Kontakt jest bardzo osłabiony na ten moment.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.