
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, psychoterapia, rozwój i praca
- Utrata pracy,...
Utrata pracy, poczucie odrzucenia przez społeczeństwo i brak zaufania do psychoterapii – co mogę zrobić?
Ostrata
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Wygląda na to, że dotarł Pan do ściany i ten stan, w którym się Pan obecnie znajduje, jest formą manifestu przeciwko światu, który Pana głęboko rozczarował. Sytuacja z „cichym zwolnieniem” to doświadczenie, które miało prawo zniszczyć Pana zaufanie do jakichkolwiek struktur zawodowych – to nie była Pana wina, tylko wyrachowana strategia firm, które boją się brać odpowiedzialność za pracownika. Trudno wymagać od kogoś entuzjazmu do pracy czy powrotu do społeczeństwa, skoro jedyne, co Pan od niego dostał, to kopniak i poczucie bycia niepotrzebnym.
Pana niechęć do psychologów jest w tym kontekście całkowicie zrozumiała. Jeśli czuł Pan, że kolejna terapia to tylko próba „naprawienia” Pana pod dyktando rynku pracy, byle tylko znów był Pan wydajnym trybikiem, to porzucenie tych dziesięciu specjalistów było odruchem samoobrony przed dalszą manipulacją. To, że nie chce Pan pić ani brać leków, świadczy o ogromnej sile – chce Pan zachować trzeźwy umysł nawet wtedy, gdy ten umysł produkuje głównie ból. Trening i dieta to w tej chwili jedyne Pana narzędzia sprawcze; to obszar, w którym nikt nie może Pana oszukać ani Pana zwolnić.
Warto jednak zastanowić się, czy ten ból i bunt nie prowadzą Pana prostą drogą do wspomnianej bezdomności, co byłoby ostatecznym zwycięstwem tych wszystkich osób, które Pana skrzywdziły. Skupienie się na fizyczności daje Panu bazę, ale teraz najważniejsze to nie pozwolić, by gniew na świat pozbawił Pana dachu nad głową. Pana cierpienie jest autentyczne i ma Pan prawo je czuć, ale proszę nie pozwolić, by stało się ono Pana jedynym towarzyszem na drodze ku destrukcji.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
Brzmi, jakby Pan był bardzo zmęczony i poraniony doświadczeniami z pracy i ludźmi. Przy takim tle Pana niechęć do „wracania do systemu” jest zrozumiała – to raczej reakcja obronna niż „lenistwo”. Jednocześnie widzę, zadbanie o siebie (dieta, trening) – to ważny zasób. Na teraz kluczowe nie jest „naprawianie całego życia”, tylko zabezpieczenie podstaw: gdzie mieszkasz, z czego się utrzymasz, choćby tymczasowo.
Co do terapii – bez minimalnego zaufania ona nie ma szans zadziałać. Może warto kiedyś spróbować inaczej: jasno powiedzieć na początku, czego nie chcesz i sprawdzić, czy ktoś to uszanuje.
Na ten moment najważniejsze pytanie brzmi: co pomoże Ci nie spaść niżej, tylko utrzymać się na powierzchni? Od tego warto zacząć.
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Piotr Ziomber
Dzień dobry!
Dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią gdyż brzmi to naprawdę ciężko i rozumiem, że czujesz się przytłoczony, odizolowany i zmęczony walką z systemem. Masz prawo do swoich granic i nieufności wobec terapii czy pracy, zwłaszcza po takich doświadczeniach jak ciche zwolnienie czy konflikty rodzinne. To, że trwasz bez używek i dbasz o dietę/treningi, pokazuje Twoją siłę i samodyscyplinę i jest to solidna baza.
Możesz zgłoś się do urzędu pracy, w którym możesz dostać zasiłek dla bezrobotnych (ok. 1700 zł/mies. przez pierwsze 3 miesiące, potem mniej), nawet jeśli jesteś zwolniony dyscyplinarnie.
Jeśli terapeuci Cię zniechęcili, spróbuj darmowych opcji publicznych na NFZ jak psychiatra lub psycholog bez kolejki w POZ (u rodzinnego lekarza poproś o skierowanie). Można skontaktować się z telefonem Zaufania: 116 123 (anonimowo, 24/7, bez nacisku na terapię). Psycholog, którego olałeś, miał rację co do narzędzi, ale nie wszyscy są tacy; niektórzy kończą terapię szybko, jeśli klient jest gotowy. Super, że ćwiczysz. Do tego dodaj spacery w naturze, to obniża kortyzol bez ludzi. Na wagę: dieta + HIIT (krótkie interwały) działają, ale stres blokuje plus medytacja 5 min/dzień może pomóc czuć ból bez przytłoczenia. Nie musisz wracać do społeczeństwa na siłę ale na chwilę obecną skup się na przetrwaniu i małych krokach, które sam kontrolujesz. Ból, który czujesz, to sygnał, ale też dowód, że żyjesz naprawdę.
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Opisane przez Pana doświadczenia wskazują na bardzo duże przeciążenie: utrata pracy, brak wsparcia ze strony bliskich, długotrwały stres i poczucie bycia źle traktowanym. W takiej sytuacji złość, rozczarowanie ludźmi i nieufność są zrozumiałe. Jednocześnie widać, że koszt tego jest dla Pana bardzo wysoki: izolacja, brak dochodu, poczucie utknięcia. Zrozumiałe jest, że po takich doświadczeniach może Pan nie chcieć wracać „do ludzi”, ale całkowite odcięcie niestety zwykle pogłębia trudność, zamiast ją zmniejszać. Jeśli chodzi o terapię, to ma Pan prawo mieć złe doświadczenia i wątpliwości. Warto jednak doprecyzować, że celem terapii nie jest „trzymanie klienta”, tylko pomoc w poprawie funkcjonowania. Różne podejścia i terapeuci różnią się od siebie, być może wcześniejsze formy wsparcia czy modele współpracy nie były dla Pana odpowiednie czy dopasowane. Na ten moment kluczowe wydaje się nie tyle „czy wracać do społeczeństwa”, ale jak wyjść z aktualnego kryzysu życiowego (finanse, bezpieczeństwo, codzienne funkcjonowanie). To są bardzo konkretne obszary, którymi można się zająć krok po kroku np. przez wsparcie instytucjonalne (urząd pracy, pomoc społeczna), nawet jeśli decyzje o dalszych zmianach przyjdą później. To, że „woli Pan czuć wszystko”, pokazuje dużą gotowość do konfrontacji z trudnymi emocjami, ale nie musi Pan robić tego całkowicie sam. Czasem pomocne jest nie „zaufanie od razu”, tylko sprawdzenie małymi krokami, czy ktoś faktycznie jest pomocny. Dbanie o dietę oraz treningi pokazuje, że istnieje w Panu chęć i motywacja do zadbania o siebie, a to już pewien zasób, na którym można budować dalej.
Wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz
Sylwia Sommer
Dzień dobry. Z Pana wypowiedzi wnioskuję, że jest Pan w bardzo trudnej sytuacji, w której można czuć się odrzuconym i wykorzystanym. Widać, że ma Pan wewnętrzny obraz obiektu, który jest wrogi i odrzucający. Być może w taki sposób postrzega Pan większość relacji w swoim życiu i to rzutuje na niechęć do innych ludźmi. Trudno jest wtedy też zaufać i przyjąć pomoc od innych. Zmiana takiej struktury osobowości wymaga często kilkuletniej pracy psychoterapeutycznej. Posiada Pan duży zasób w postaci wytrwałości w treningach i kontynuowaniu diety mimo gorszego samopoczucia. Świadczy to o motywacji do zmiany, co warto przenieść też na pracę psychoterapeutyczną.
Zalecałabym też konsultację psychiatryczną i omówienie z lekarzem Pana cierpienia i trudności.
Yolanda Bolívar-Wardas
Dzień dobry,
Czytając Pana wpis mam wrażenie, że może się Pan czuć bardzo przeciążony i osamotniony - zwłaszcza po doświadczeniach w pracy i przy braku oparcia w bliskich. Widać też dużo niepewności co do tego, dlaczego te sytuacje się powtarzają, a to samo w sobie potrafi być bardzo obciążające.
Zwraca moją uwagę to, że coś podobnego pojawia się w różnych miejscach - kolejne prace, kolejne próby terapii, które kończą się poczuciem zawodu i brakiem jasności, co właściwie poszło nie tak.
Czasem, kiedy nie mamy jasności, dlaczego coś idzie nie po naszej myśli, nasz umysł próbuje to jakoś wyjaśnić. Jedną z dróg jest przypisanie temu złej woli innych osób, bo to daje chwilowe poczucie porządku i ulgi, ale niestety nie przybliża do rozwiązania.
Może warto przyjrzeć się temu, co się w tych sytuacjach powtarza - nie po to, żeby się obwiniać, tylko żeby lepiej to zrozumieć i odzyskać trochę wpływu.
Na ten moment ważne jest też zadbanie o siebie w bardzo konkretnym sensie - o swoje bezpieczeństwo i podstawy funkcjonowania, zwłaszcza przy braku dochodu.
Pozdrawiam
Yolanda Bolivar-Wardas
Psycholog/Psychoterapeuta

Zobacz podobne

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
