Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Utrata pracy, poczucie odrzucenia przez społeczeństwo i brak zaufania do psychoterapii – co mogę zrobić?

Dzień dobry, Byłem zwalniany z większości prac, w tym z dwóch ostatnich pod rząd, dostałem tzw. ciche zwolnienie, czyli szereg działań mających na celu zmusisz mnie do dobrowolnego odejścia samodzielnie poprzez niszczenie mojej samooceny, przynależności do zespołu i bycia potrzebnym jako pracownik. Firma w takim przypadku jest czysta pod kątem prawnym. Z rodzicami jestem całkowicie pokłócony, nie rozmawiamy, żyję bardzo daleko od nich, aktualnie bez dochodu i nie wiem jak będzie dalej, najwyżej stanę się bezdomny. Od roku jestem bezrobotny i nie chcę już pracować. Przez ogromny stres w pracy bardzo przytyłem i uważam to za jedną z przyczyn zwolnień. Kontynuję dietę i treningi, aby wyglądać lepiej, lecz mentalnie naprawdę mam dość ludzi i społeczeństwa. Jeden z psychologów kiedyś mi powiedział, że On by chciał mnie przywrócić do społeczeństwa i pracować nad tym, ale ja tego nie chcę, więc i Jego olałem, tak jak pozostałe ok. 10 terapii. Mam wrażenie, że terapeuci chcą ode mnie wyciągnąć pieniądze, nigdy sami nie powiedzią, że terapia dobiegła końca i mają szereg narzędzi wyuczonych na studiach i superwizji do rozbijania obiekcji klienta, takich jak moje, żeby tylko trzymać źródło dochodu i wzmacniać popyt na siebie. Nie piję alkoholu, nie stosuję żadnych używek ani leków. Tak bardzo boli, ale wolę to czuć całym sobą.
User Forum

Ostrata

1 dzień temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Wygląda na to, że dotarł Pan do ściany i ten stan, w którym się Pan obecnie znajduje, jest formą manifestu przeciwko światu, który Pana głęboko rozczarował. Sytuacja z „cichym zwolnieniem” to doświadczenie, które miało prawo zniszczyć Pana zaufanie do jakichkolwiek struktur zawodowych – to nie była Pana wina, tylko wyrachowana strategia firm, które boją się brać odpowiedzialność za pracownika. Trudno wymagać od kogoś entuzjazmu do pracy czy powrotu do społeczeństwa, skoro jedyne, co Pan od niego dostał, to kopniak i poczucie bycia niepotrzebnym.

Pana niechęć do psychologów jest w tym kontekście całkowicie zrozumiała. Jeśli czuł Pan, że kolejna terapia to tylko próba „naprawienia” Pana pod dyktando rynku pracy, byle tylko znów był Pan wydajnym trybikiem, to porzucenie tych dziesięciu specjalistów było odruchem samoobrony przed dalszą manipulacją. To, że nie chce Pan pić ani brać leków, świadczy o ogromnej sile – chce Pan zachować trzeźwy umysł nawet wtedy, gdy ten umysł produkuje głównie ból. Trening i dieta to w tej chwili jedyne Pana narzędzia sprawcze; to obszar, w którym nikt nie może Pana oszukać ani Pana zwolnić.

Warto jednak zastanowić się, czy ten ból i bunt nie prowadzą Pana prostą drogą do wspomnianej bezdomności, co byłoby ostatecznym zwycięstwem tych wszystkich osób, które Pana skrzywdziły. Skupienie się na fizyczności daje Panu bazę, ale teraz najważniejsze to nie pozwolić, by gniew na świat pozbawił Pana dachu nad głową. Pana cierpienie jest autentyczne i ma Pan prawo je czuć, ale proszę nie pozwolić, by stało się ono Pana jedynym towarzyszem na drodze ku destrukcji.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry, 

Brzmi, jakby Pan był bardzo zmęczony i poraniony doświadczeniami z pracy i ludźmi. Przy takim tle Pana niechęć do „wracania do systemu” jest zrozumiała – to raczej reakcja obronna niż „lenistwo”. Jednocześnie widzę, zadbanie o siebie (dieta, trening) – to ważny zasób. Na teraz kluczowe nie jest „naprawianie całego życia”, tylko zabezpieczenie podstaw: gdzie mieszkasz, z czego się utrzymasz, choćby tymczasowo.

Co do terapii – bez minimalnego zaufania ona nie ma szans zadziałać. Może warto kiedyś spróbować inaczej: jasno powiedzieć na początku, czego nie chcesz i sprawdzić, czy ktoś to uszanuje.

Na ten moment najważniejsze pytanie brzmi: co pomoże Ci nie spaść niżej, tylko utrzymać się na powierzchni? Od tego warto zacząć.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka

1 dzień temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry! 

 

 Dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią gdyż brzmi to naprawdę ciężko i rozumiem, że czujesz się przytłoczony, odizolowany i zmęczony walką z systemem. Masz prawo do swoich granic i nieufności wobec terapii czy pracy, zwłaszcza po takich doświadczeniach jak ciche zwolnienie czy konflikty rodzinne. To, że trwasz bez używek i dbasz o dietę/treningi, pokazuje Twoją siłę i samodyscyplinę i jest to solidna baza.

Możesz zgłoś się do urzędu pracy, w którym możesz dostać zasiłek dla bezrobotnych (ok. 1700 zł/mies. przez pierwsze 3 miesiące, potem mniej), nawet jeśli jesteś zwolniony dyscyplinarnie. 

Jeśli terapeuci Cię zniechęcili, spróbuj darmowych opcji publicznych na NFZ jak psychiatra lub psycholog bez kolejki w POZ (u rodzinnego lekarza poproś o skierowanie). Można skontaktować się z telefonem Zaufania: 116 123 (anonimowo, 24/7, bez nacisku na terapię). Psycholog, którego olałeś, miał rację co do narzędzi, ale nie wszyscy są tacy; niektórzy kończą terapię szybko, jeśli klient jest gotowy. Super, że ćwiczysz. Do tego dodaj spacery w naturze, to obniża kortyzol bez ludzi. Na wagę: dieta + HIIT (krótkie interwały) działają, ale stres blokuje plus medytacja 5 min/dzień  może pomóc czuć ból bez przytłoczenia. Nie musisz wracać do społeczeństwa na siłę ale na chwilę obecną skup się na przetrwaniu i małych krokach, które sam kontrolujesz. Ból, który czujesz, to sygnał, ale też dowód, że żyjesz naprawdę.

22 godziny temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Opisane przez Pana doświadczenia wskazują na bardzo duże przeciążenie: utrata pracy, brak wsparcia ze strony bliskich, długotrwały stres i poczucie bycia źle traktowanym. W takiej sytuacji złość, rozczarowanie ludźmi i nieufność są zrozumiałe. Jednocześnie widać, że koszt tego jest dla Pana bardzo wysoki: izolacja, brak dochodu, poczucie utknięcia. Zrozumiałe jest, że po takich doświadczeniach może Pan nie chcieć wracać „do ludzi”, ale całkowite odcięcie niestety zwykle pogłębia trudność, zamiast ją zmniejszać. Jeśli chodzi o terapię, to ma Pan prawo mieć złe doświadczenia i wątpliwości. Warto jednak doprecyzować, że celem terapii nie jest „trzymanie klienta”, tylko pomoc w poprawie funkcjonowania. Różne podejścia i terapeuci różnią się od siebie, być może wcześniejsze formy wsparcia czy modele współpracy nie były dla Pana odpowiednie czy dopasowane. Na ten moment kluczowe wydaje się nie tyle „czy wracać do społeczeństwa”, ale jak wyjść z aktualnego kryzysu życiowego (finanse, bezpieczeństwo, codzienne funkcjonowanie). To są bardzo konkretne obszary, którymi można się zająć krok po kroku np. przez wsparcie instytucjonalne (urząd pracy, pomoc społeczna), nawet jeśli decyzje o dalszych zmianach przyjdą później. To, że „woli Pan czuć wszystko”, pokazuje dużą gotowość do konfrontacji z trudnymi emocjami, ale nie musi Pan robić tego całkowicie sam. Czasem pomocne jest nie „zaufanie od razu”, tylko sprawdzenie małymi krokami, czy ktoś faktycznie jest pomocny. Dbanie o dietę oraz treningi pokazuje, że istnieje w Panu chęć i motywacja do zadbania o siebie, a to już pewien zasób, na którym można budować dalej.

Wszystkiego dobrego,

Joanna Cichosz

mniej niż godzinę temu
Sylwia Sommer

Sylwia Sommer

Dzień dobry. Z Pana wypowiedzi wnioskuję, że jest Pan w bardzo trudnej sytuacji, w której można czuć się odrzuconym i wykorzystanym. Widać, że ma Pan wewnętrzny obraz obiektu, który jest wrogi i odrzucający. Być może w taki sposób postrzega Pan większość relacji w swoim życiu i to rzutuje na niechęć do innych ludźmi.  Trudno jest wtedy też zaufać i przyjąć pomoc od innych. Zmiana takiej struktury osobowości wymaga często kilkuletniej  pracy psychoterapeutycznej. Posiada Pan duży zasób w postaci wytrwałości w treningach i kontynuowaniu diety mimo gorszego samopoczucia. Świadczy to o motywacji do zmiany, co warto przenieść też na pracę psychoterapeutyczną. 

Zalecałabym też konsultację psychiatryczną i omówienie z lekarzem Pana cierpienia i trudności.     

1 dzień temu
Yolanda Bolívar-Wardas

Yolanda Bolívar-Wardas

Dzień dobry,

 

Czytając Pana wpis mam wrażenie, że może się Pan czuć bardzo przeciążony i osamotniony - zwłaszcza po doświadczeniach w pracy i przy braku oparcia w bliskich. Widać też dużo niepewności co do tego, dlaczego te sytuacje się powtarzają, a to samo w sobie potrafi być bardzo obciążające.

Zwraca moją uwagę to, że coś podobnego pojawia się w różnych miejscach - kolejne prace, kolejne próby terapii, które kończą się poczuciem zawodu i brakiem jasności, co właściwie poszło nie tak.

Czasem, kiedy nie mamy jasności, dlaczego coś idzie nie po naszej myśli, nasz umysł próbuje to jakoś wyjaśnić. Jedną z dróg jest przypisanie temu złej woli innych osób, bo to daje chwilowe poczucie porządku i ulgi, ale niestety nie przybliża do rozwiązania.

Może warto przyjrzeć się temu, co się w tych sytuacjach powtarza - nie po to, żeby się obwiniać, tylko żeby lepiej to zrozumieć i odzyskać trochę wpływu.

Na ten moment ważne jest też zadbanie o siebie w bardzo konkretnym sensie - o swoje bezpieczeństwo i podstawy funkcjonowania, zwłaszcza przy braku dochodu.

 

Pozdrawiam

Yolanda Bolivar-Wardas

Psycholog/Psychoterapeuta

1 dzień temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Nawet nie wiem, od czego zacząć... Mam prawie 30 lat. Syna 7-latka z niepełnosprawnością, czeka go operacja.
Nawet nie wiem, od czego zacząć... Mam prawie 30 lat. Syna 7-latka z niepełnosprawnością, czeka go operacja. Drugi synek zdrowy 6 miesięcy. Z partnerem byliśmy razem 9 lat. Pomimo jakichś sprzeczek byłam pewna, że jesteśmy dla niego ważni, że nas kocha, okazało się inaczej. Zaplanował skrzywdzenie nas w każdy możliwy sposób. Pominę już sprawy finansowe, ale zaplanował odejście do ostatniej chwili, ziemię zapisał tylko na siebie, działkę, udawał partnera, dopinając wszystko na ostatni guzik, wspólne oszczędności wydał na notariusza i geodetę, a potem wyprowadził się. Póki nie dowiedziałam się o zdradach, wmawiał mi, że to tylko kryzys, separacja, ale jak włamałam się na konta, to okazało się, że zdradzał mnie od 3 lat z paniami za kasę i randkował itp. W sumie wiedział, że mnie nie kocha, a zrobił mi 2 dziecko, nigdy nie chciał bym się zabezpieczała. Jak powiedziałam, że myślałam, że jesteśmy szczęśliwi, to powiedział mi, że mi się wydawało :/ nie odszedł wcześniej, bo nie miał gdzie, czekał dopóki inna dupa nie przygarnie go pod swój dach, zabierając wszystko, poszedł. Dzieci dzwoni, pyta się jak tam i jak mu się zachce, to weźmie je na godzinę na spacer czy 2 max :(. .. Zostawił mnie ze wszystkim samą, nie mogę pracować, bo jestem na świadczeniu pielęgnacyjnym, starszy syn czeka na operację, rehabilitacje, lekarze, teraz pójdzie do 1 klasy, do tego 2 maluszek, który potrzebuje teraz najwięcej uwagi... Kocham ich nad życie, będę starać się być najlepszą mamą na świecie. Ale prywatnie czuje się jak szmaciana lalka wyjebana ze starości, młoda nie jestem, duży ciężar, bo 2 dzieci, brak czasu dla siebie, nie mogę nawet pracować. Całe moje życie legło w gruzach, nie mam pojęcia jak mam ruszyć dalej, to tak bardzo boli. A ten jeszcze wybrał sobie nową partnerkę z dzieckiem prawie w wieku naszego niepełnosprawnego synka... Moje serce rozjebało się, przy dzieciach oczywiście wszystko robię, ogarniam, nakładam na siebie jak najwięcej obowiązków, bo jak tylko zwalniam to wyje, wyje i wyje.... mam wrażenie, że mam niekończące się łzy, na dodatek gdzieś mi zależy, by dzieci miały ojca, a on tylko każe dostosowywać się do niego, odzywa się tylko wtedy gdy jemu pasuje i resztę ma w dupie. Nie interesują go rehabilitacje dziecka, w weekendy sobie gdzieś jeździ albo idzie na fuchy, a swoich synów ma gdzieś... poza wykonywanymi telefonami to jakoś nie angażuje się w ich życiu, nie pomaga, przychodzi zawsze z pustą ręką :( ... A jak nie chce się zgodzić na jego datę to mi gada, że utrudniam mu kontakt z dziećmi ... Jak mam dojść do siebie, czasem myślę, że lepiej by było, gdyby całkiem zniknął i nie utrudniał mi wychowywania synów. Potrafi przez 10 dni wcale się nie pokazać, a potem jak gdyby nigdy nic przyjść i wyciągać starszego syna na spacer. Syn do niego sam nie dzwoni za często, na co dzień nie pyta nawet o tatę, ale są momenty, że przyjdzie i mówi mi, że jest zły, bo go nie odwiedza... Nie wiem, co mam robić, syn pod opieką psychologa, bo jestem tak zła, że sama bym chętnie wytłumaczyła synowi, że naprawdę go tata porzucił, ale to jeszcze małe dziecko, ale mam wrażenie, że okłamuje własnego syna i wybielam przy tym pseudo tatusia, bo zawsze go usprawiedliwiam przed synem tłumacze, a znam prawdę i to też boli mnie, że ja mam świadomość, co się dzieje... Jak mam podejść do sprawy, by nie skrzywdzić własnych dzieci, ale też ja chce poczuć się lepiej ? Mam rodzinę, przyjaciół, ale też nie chce ciągle być w towarzystwie, bo czuję, że wszyscy się martwią, współczują, a ja muszę nauczyć się przebywać sama ze sobą... zawsze dbałam o dom, dzieci i partnera, ich szczęście potrzeby były zawsze ważniejsze od moich... Teraz tłumaczę sobie, że skupie się na dzieciach, wychowaniu, a może za kilka lat szczęście się do mnie uśmiechnie, ale na tę chwilę czuje się jak wrak, który okłamuje wszystkich dookoła, że jest dobrze, bo niby lepiej, że się dowiedziałam i że nie żyje w kłamstwie, ale po 9 latach nie umiem się od tak odkochać i nadal cierpię, nie potrafię zapomnieć, mam koszmary, nie jem, mało śpię, w towarzystwie uśmiechnięta, przy dzieciach również, ale jak idą spać, to każda maska opada i czuję się bezbronna, poniżona, słaba, każdy chociaż ma jakąś pracę odskocznię pasję, a ja poczułam, że kilka lat będę stać w miejscu, że moim jedynym ważnym celem jest zdrowie syna i wychowywanie ich i nie widzę nic dalej :(
Od 3 miesięcy moja mama ciężko choruje i nie radzę sobie z jej choroba i jej bezradnością.
Od 3 miesięcy moja mama ciężko choruje i nie radzę sobie z jej choroba i jej bezradnością. Pomagam, jak mogę (myję, przewijam, karmię) a tato i tak obwinia mnie, że nie opiekuje się mama. Mam 33 lata i jestem już sama po przejściach, bo zostałam wdowa w wieku 29 lat
Kryzys psychiczny całkowicie zaburza moje funkcjonowanie i zdrowie fizyczne. Natrętne myśli, bezsenność, chroniczne zmęczenie. Co mógłbym zrobić?
Dzień dobry, mam 32 lata i przechodzę przez kryzys psychiczny od jakiś 3 miesięcy. Poradziłem sobie z uzależnieniem od narkotyków ze wsparciem rodziny oraz mojej żony, ale to już było jakieś 3 lata temu i byłem normalnym mężczyzną cieszącym się z życia. Miałem w październiku stresową sytuację w pracy i konflikt z przełożonym, sytuacja wyszła na moje, że tak powiem, ale niesmak pozostał u kierownika oraz innych współpracowników- nie ma ku temu konkretnych przykładów, ale ja mam takie subiektywne odczucie. Nie umiem się pozbierać, nie śpię po nocach, byłem u psychologa- Pani psycholog stwierdziła, że jestem na tyle silny, że powinienem sobie z tym wszystkim samemu poradzić. Dodam, że staramy się z żoną o dziecko i też nam to nie wychodzi, podjęliśmy leczenie w klinice niepłodności, jest nadzieja, że będzie poprawa. Mój stan psychiczny przytłacza mnie, nie jestem tym samym człowiekiem, najprostsze rzeczy przynoszą mi trudność, które kiedyś robiłem od tak bez zastanawiania się i analizy i było to dla mnie jak małe piwo przed śniadaniem. Nie wiem co się ze mną dzieje, mam natrętne myśli, bezsenność oraz kołatanie serca, śpię po 4-5 godzin. Przestało mnie interesować cokolwiek i stałem się taki otępiały, jakbym się cofnął w rozwoju, takie mam odczucia. A przecież zawsze miałem dobre oceny w szkole i na studiach. Co w takiej sytuacji robić? Nie chciałem iść do psychiatry, ponieważ leki antydepresyjne leczą tylko objawy a nie przyczynę tych stanów. Zawsze byłem wrażliwym dzieckiem czy da się to jakoś wypracować, żeby natrętne myśli opuściły mnie i żebym wrócił do tego, co było przed pojawieniem się tych dolegliwości?
Derealizacja, depersonalizacja. Proszę o pomoc.
Witam, mam 22 lata i od minimum 5 lat mam coś w rodzaju derealizacja. Odkąd urodził mi się syn i wyprowadziłem się z partnerką do miasta, to stało się jeszcze gorsze. Potrafię obudzić się w nocy i patrzeć na siebie z końca pokoju, a raczej patrzeć na swoje ciało, które śpi. Mam chwilowe zaniki pamięci, np. nagle budzę się i siedzę w tramwaju, ale nie pamiętam momentu, kiedy do niego wszedłem Większość czasu przebywam w swoim świecie, który stworzyłem w głowie. Pracę mam niewymagającą myślenia, tylko fizyczną i wg wzoru, więc czasami nawet nie wiem czy byłem w pracy, ponieważ nic z niej nie pamiętam. Nie wiem co robić, boję sie że kiedyś stracę kontrolę w 100% nad swoim ciałem i będę tylko obserwatorem swojego życia.
Nie mam już sił walczyć o małżeństwo, które od dawna nie istnieje
Nie mam już sił walczyć o małżeństwo, które od dawna nie istnieje. Na palcach mogłabym policzyc dni kiedy ostatnio było super. 3 dzieci i brak odwagi na odejście.. mąż jest nerwowy ale nie bije. Wyżywa się na innych rzeczach. Boli to. Dzieci przeżywają a ja razem z nimi On nie chce terapii. Nie chce nawet badań zrobić ogólnych. Jestem wykończona psychicznie. Nie daje już rady...
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.