Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z kontrolą i krytyką w małżeństwie? Szukam pomocy

Jestem mężatką, ale coś jest nie tak w moim małżeństwie. Często czuję się przy mężu głupia i poniżana. Zdarzyło się, że nazwał mnie wprost „głupią” lub „kretynką”. Nie jestem tak wykształcona jak on i mam słabszą pamięć do dat czy nazwisk, co czasami powoduje, że gdy mnie o coś pyta, a ja nie pamiętam, zaczyna mi dogadywać. To nie są żarty – mam wrażenie, że są to zarzuty, jakby chciał mi udowodnić, że jestem mniej inteligentna. Zdarza się, że używa trudnych słów, po czym pyta, czy znam ich znaczenie. Gdy przyznaję, że nie wiem, irytuje się lub zachowuje się protekcjonalnie. Czuję, że podkreśla moją niewiedzę, by się wywyższyć. Mąż zwraca mi uwagę na wszystko – wszystko musi być zrobione po jego myśli. Nawet drobiazgi, jak gaszenie światła, przekręcanie zamka czy odkładanie talerza. Często te pytania brzmią kontrolująco i przytłaczają mnie typu dlaczego nie zgasiłaś światła i nie jest to pytanie retoryczne, tylko mam odpowiedzieć, zawsze muszę mu na nie odpowiadać. Czuję się zmęczona tą ciągłą kontrolą i krytyką. Wczoraj mąż powiedział mi, że on zasługuję na kogoś lepszego niż ja. Zapytałam, czy chce rozwodu, ale odpowiedział, że nie wie. Czuję się zagubiona i nie wiem, co mam robić. Nie wiem też, jak powinno wyglądać normalne, zdrowe małżeństwo. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam koleżanek, przyjaciółek, siedzę praktycznie 24h na dobę w domu. Mąż i tak nie pozwala rozmawiać o tym co się dzieje u nas Mąż nacisk żebym pracowała tylko w domu. Kiedy powiedziałam, że chcę pracować również stacjonarnie, zaczął mnie emocjonalnie obciążać – mówi, że przez to nasze psy będą same, że to moja wina, bo to ja chciałam psa. Pomija fakt, że decyzja o psie była wspólna. Czuję się w kryzysie. Nie wiem, czy to ja robię coś źle. Nie chcę bać się rozmów z mężem ani tego, że znowu będzie mnie przepytywał i irytował się, że jestem „taka”, nie wiem czemu ale ciągle czuje strach i obawę, ze coś robię źle. Ten ciągły stres, że nie spełniam jego oczekiwań, mnie przytłacza. Czuję się winna tego jaka jestem... potrzebuje szybkiej pomocy, nie wiem co mam robić.
User Forum

Anonimowo

1 rok temu
Urszula Małek

Urszula Małek

To, co Pani opisuje -krytyka, kontrola, brak szacunku -może być niezwykle obciążające i z pewnością wpływa na Pani samopoczucie oraz poczucie własnej wartości. Ważne jest, aby wiedziała Pani, że nie jest winna temu, jak jest traktowana -nikt nie zasługuje na takie słowa czy zachowanie.

Pani uczucia, takie jak zmęczenie, strach czy zagubienie, są naturalną reakcją na relację, w której brakuje wsparcia i równości. Zdrowe małżeństwo powinno opierać się na wzajemnym szacunku, empatii i współpracy, a nie na krytyce czy wytykaniu błędów.

Czy ma Pani kogoś, z kim mogłaby porozmawiać o swoich emocjach i potrzebach? Ważne, aby nie pozostawała Pani z tym wszystkim sama. Jeśli brakuje takiej osoby w bliskim otoczeniu, warto rozważyć kontakt ze specjalistą lub dołączenie do grupy wsparcia.

Proszę pamiętać, że Pani potrzeby, emocje i granice są ważne. Nawet małe kroki w stronę zadbania o siebie mogą pomóc poczuć się pewniej i silniej. Nie jest Pani sama, a to, co Pani przeżywa, zasługuje na uwagę i troskę.

 

Pozdrawiam ciepło,

Urszula Małek

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Lenart

Natalia Lenart

Droga Autorko, 

Zachowania męża, które Pani opisuje noszą znamiona przemocy psychicznej. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie i zdecydowanie proszę nie czuć się winną w tej sytuacji. Zdrowa relacja powinna polegać na partnerstwie, wspólnych wartościach i wzajemnym poszanowaniu. Sytuacje, które Pani opisuje tj. przytyki czy prowokacje, które mają na celu postawienie Pani w niższej pozycji względem męża, nie powinny mieć miejsca w zdrowym związku. Ograniczenia, które mąż stawia dotyczące sposobu i miejsca wykonywania przez Panią pracy są również rażące, jak i chęć kontroli różnych aspektów Pani życia. 

To co powinna Pani zrobić w takiej sytuacji, to przede wszystkim zadbać o siebie i swoje poczucie bezpieczeństwa w związku. Dobrze jest posiadać pewną sieć wsparcia, która pomoże Pani w kryzysie związanym z tego typu relacją - przyjaciele, rodzina, bliskie osoby. Warto byłoby również zadbać o wsparcie psychiczne - w sytuacjach kryzysowych korzystnym okazać się może wsparcie osoby specjalizującej się w interwencji kryzysowej, a także psychoterapia.

Życzę Pani dużo siły i wszystkiego dobrego. 

Pozdrawiam, 
Natalia Lenart
 

1 rok temu
Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Bycie w małżeństwie nie powinno powodować ograniczeń towarzyskich czy lęku przed mówieniem o swoich emocjach. Jeśli zależy Pani na pozostaniu w małżeństwie może Pani  zaproponować mężowi terapię par, na której bezpiecznie będzie można porozmawiać o swoich emocjach. Jeśli mąż nie będzie zainteresowany terapią par, to ważne aby Pani udała się na psychoterapię indywidualną, gdzie nauczy się Pani stawiania granic oraz popracuje nad własną samooceną.

W każdym razie to, co Pani opisuje, wymaga wsparcia psychoterapeutycznego, czy to indywidualne czy w terapii par.                

Pozdrawiamy

Centrum Psychoterapii Horyzont

1 rok temu
Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, że doświadcza Pani tak trudnej sytuacji. To, co Pani opisuje – kontrola, krytyka i umniejszanie Pani wartości – może wskazywać na przemoc emocjonalną, która wpływa na Pani poczucie własnej wartości i wywołuje lęk oraz niepewność w relacji. Chciałbym zaproponować kilka kroków, które mogą pomóc Pani zrozumieć sytuację i odzyskać równowagę:

Proszę zacząć od zastanowienia się, jak to, co się dzieje, wpływa na Pani samopoczucie. Czy czuje się Pani w tej relacji wspierana i szanowana? Ważne jest, aby zauważyć, że ciągła kontrola i krytyka mogą być niezdrowe, a Pani ma prawo wyznaczyć granice, które mąż powinien uszanować. Może Pani spróbować jasno komunikować swoje potrzeby, np.: „Czuję się bardzo źle, kiedy słyszę, że nazywasz mnie w ten sposób. Proszę, żebyś tego nie robił.”


Proszę rozważyć rozmowę z kimś zaufanym, kto może Panią wesprzeć. Może to być członek rodziny, znajomy lub specjalista – psycholog lub terapeuta (takie spotkania mogą odbywać się stacjonarnie ale również online). Posiadanie przestrzeni do wyrażania swoich uczuć na głos, podzielenia się swoimi przeżyciami z kimś kto Panią wysłucha i zauważy jest niezwykle ważne w procesie zrozumienia, co się dzieje, i szukania dalszych rozwiązań.


Jeśli mąż ogranicza Pani możliwość podjęcia pracy poza domem, warto zastanowić się nad krokami w stronę większej niezależności. Nawet małe działania, takie jak znalezienie pracy w niepełnym wymiarze godzin, mogą pomóc w odzyskaniu poczucia sprawczości i równowagi.

Proszę pamiętać, że Pani emocje i potrzeby są ważne. Ma Pani prawo do życia w relacji opartej na szacunku i wsparciu. Jeśli obecna sytuacja się nie zmienia, warto rozważyć, jakie działania będą dla Pani najlepsze, by odzyskać spokój i poczucie bezpieczeństwa. 

Pozdrawiam,

Anastazja Zawiślak

Psycholog

1 rok temu
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Kontrolowanie, poniżanie wyzwiskami, zmuszanie do izolacji społecznej, manipulacja emocjonalna, o których Pani pisze to przemoc psychiczna. Życie w lęku w relacji utrudnia czerpanie z niej satysfakcji. Pytanie, czy takie są Pani pragnienia. Nie napisała Pani, że stawia granice, wyraża swoje potrzeby, emocje, a to bardzo ważne w związku. Z jakiegoś powodu pozwala Pani na to, aby rezygnować z siebie, z tego, co dla Pani ważne, np. praca, spotkania z koleżankami. 

Zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychoterapeutycznego, by odkryć to, czego Pani naprawdę potrzebuje, jakie są jej oczekiwania wobec bliskiej osoby. Próbuje Pani spełniać cudze, zapominając o sobie. Warto odkryć swoją wartość. 

Powodzenia

Katarzyna Waszak

mniej niż godzinę temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam problem sam ze sobą. W pracy. Nie potrafię się kłócić. Odpuszczam.
Witam. Mam 37 lat. Żonę i dwójkę dzieci. Czy może mi ktoś pomoc? Mam problem sam ze sobą. W pracy. Nie potrafię się kłócić. Odpuszczam. Unikam konfliktów. Gdy dochodzi do jakiegoś starcia czuję, że wszyscy widzą, że odczuwam lęk i niepokój. W pracy jedna osoba się do mnie przypier...przyczepiła. I ciągle coś jej nie pasuje. I ja nie potrafię jej zwyczajnie po ludzku prosto w oczy wygarnąć, tylko "przyjmuję ciosy". Boję się, że przegram wymianę zdań albo że w dyskusję włączy się ktoś trzeci i stanie po stronie mojego oponenta. Poza tym nie chcę wyjść na awanturnika. Jestem bardzo zakompleksiony. Mam mnóstwo kompleksów dotyczących mojego wyglądu. Na zewnątrz każdy z mojego otoczenia sądzi, że jestem wesołym i żartobliwym chłopakiem, a tak naprawdę moja dusza cierpi. Ciągle mam wrażenie, że ktoś mnie obgaduje. W pracy jestem szeregowym pracownikiem i nie mam z tym problemów, ale uważam, że mój kierownik traktuje mnie z przymrużeniem oka. W takim sensie, że wie, że "nie obrażę się od razu" albo że może mnie poprosić o cokolwiek. I ja to zrobię. Czuję, że taki stosunek ma tylko do mnie. Wracając do kompleksów... próbowałem analizować skąd się wzięły i sądzę, że jest to zasługa moich rówieśników. W dzieciństwie wiele razy słyszałem komentarze, że jestem kosmitą gremlinem, że mam krzywy nos etc... Rodzice zawsze mnie kochali i wspierali. Nigdy nie usłyszałem od nich żadnego przytyku co do mojego wyglądu. Wiem, że to wszystko bez Ładu i składu, ale ciężko mi zebrać myśli, żeby napisać, co mnie boli. Jestem bardzo wrażliwy i empatyczny. Nie wyobrażam sobie śmiać się z kogoś bo np jest łysy. Nie wiem czy to ze mną coś rzeczywiście jest nie tak i ja nie pasuje do dzisiejszego świata...? Mam mnóstwo lęków. Ciągle obawiam się, że coś stanie się moim bliskim. Żonie, córce, rodzicom itd. że się rozchorują. Albo ja sam. Gdy słyszę karetkę w okolicy to dzwonię do Żony zapytać co słychać żeby sprawdzić czy wszystko okej u Nich.
Kłótnie z partnerem, czuję się obwiniana.
Witam, proszę o poradę, żeby nie zwariować. Nie wiem czy to jest coś ze mną nie tak. Chciałabym się po prostu dowiedzieć chociaż czegokolwiek. Nie chce swoimi zmartwieniami obciążać mamy. Jestem osobą dorosłą, w związku od 4 lat. Z roku na rok mój partner ma wobec mnie coraz więcej pretensji. Ostatnio zrobił mi awanturę, bo nie pamiętałam, co opowiadał mi dwa tygodnie temu. Wszystko robię źle, a dodatkowo uważa, że to moja wina i że to ja go nie szanuje. Ciągle zachodzę w głowę co robię nie tak. I skoro mu źle, żeby ode mnie odszedł. Uważa, że robi to co ja. I że nie traktuje go jak kogoś bliskiego. Wmawia mi, że to ja lubię się kłócić. Mówi, że był mnie pewny, a teraz nie wie czego się po mnie spodziewać. Twierdzi, że pytam co u niego z przymusu, a nie z ciekawości i że wszystko co robię dla niego- jest z przymusu. A jest zupełnie odwrotnie. Gdy wraca do domu nadskakuje mu ( zupełnie niepotrzebnie ), bardzo się staram, żeby było wszystko zrobione, natomiast jestem obwiniana o najgorsze rzeczy. Jak on coś zrobi źle, ja się nie czepiam, bo czasem się zdarza, ale jak ja zrobię coś źle, wtedy jest wywlekanie tej sytuacji i upokarzanie przy każdej kłótni. Proszę o jakąkolwiek odpowiedź .. być może to za mało, aby opisać problem, ale nawet nie wiem jak to dokładnie opisać. Ostatnio zaczęłam zapisywać, kiedy i o co była kłótnia..
Jak mam działać, aby mieć pewność, że mam kontrolę nad relacją męża z koleżanką z pracy?
Nie wiem czy nie panikuję, ale mąż został radnym i czuję, że może wyniknąć z tego problem. Jest tam jedna kobieta co widzę, że mu się podoba. Nie powiedział tego, ale widzę to po nim. Jest to kobieta, mężatka. Z tym, że jest ona kokieterką. Coś mi siedzi z tyłu głowy, że będzie ją w jakimś stopniu adorował. Mąż lubi ładne kobiety, lubi je adorować, zwłaszcza po lekkim wypiciu alkoholu. A takie spotkania będą też z tą kobietą poza pracą. Rozmawiałam z mężem, aby uważał co robi, ale nie wiem czy to na dłuższą metę zadziała. Jak mam działać, aby mieć pewność, że mam nad tym kontrolę ?
Trudności w panowaniu nad gniewem, krzykiem, do tego brak tego uczucia do męża, co kiedyś.
Witam, od pewnego czasu, już w sumie ponad rok, mam taki problem, że jestem ciągle zdenerwowana. Czasem mam dzień, że dosłownie wszystko mnie denerwuje, ale czasem jest też dobrze Jestem mamą dwójki dzieci 1 i 4 lata Jestem z nimi praktycznie sama, bo mąż pracuje za granicą, jest co weekend, ale narazie nie ma możliwości, aby został z nami Pomocy od babć i innych osób z rodziny nie mam praktycznie żadnej Każde wyjście do dentysty czy do fryzjera wiąże się z nerwami, a kto z nimi zostanie, kto się nimi zajmie itp Od pewnego czasu mam taki problem, że krzyczę, po prostu nie potrafię rozmawiać, tylko we wszystkim widzę problem i od razu zaczynam krzyczeć (potem mam wyrzuty sumienia, że robię to niepotrzebnie), ale nie umiem inaczej. Z mężem również dogadujemy się średnio, mimo że jak jest z nami to widzę, że się stara, dba o mnie i o dzieci, zawsze myśli o nas, mimo to ja w nim też widzę problem i mimo to, że wiem, że on robi coś dobrze, ja muszę wykrzyczeć, że wszystko co robi jest źle . Wczoraj powiedział mi, że te moje krzyki i kłótnie bezsensowne są już nie do wytrzymania Każde nasze zbliżenie jest dla mnie jak męczarnią. On naprawdę się stara, nie naciska na mnie, kupuje jakieś drobne i czasem też bardzo drogie prezenty dla mnie, ale ja nie czuję tego, co kiedyś. Nie lubię się już nawet całować, nie sprawia mi nic przyjemności i zmuszam się do tego, najchętniej zostałabym sama. Nie wiem co ze soba robić, nie chce, żeby nasz związek się rozpadł przeze mnie Mamy wspaniałe dzieci i nie wyobrażam sobie tego, że kiedyś moglibyśmy być osobno z mężem.
Jak radzić sobie z brakiem szacunku i konfliktami w małżeństwie?

Witam, mam nadzieję, że uzyskam poradę, co powinnam zrobić i czy coś w ogóle powinnam zrobić. 

Otóż jestem w związku małżeńskim od 8 lat, mamy swoje większe i mniejsze problemy, ale to, co się dzieje od kilku lat, mnie przerasta. Zaszłam w ciążę w 2019 r., ale straciliśmy dziecko. Zaszłam w druga ciążę. Cała ciąże byłam w stresie, bo ciągle się martwiłam, że stracę i to dziecko. Dziecko urodziło się zdrowe na szczęście, ale i tutaj zaczął się już kłopot. 

Rodzice mojego męża są starsi, na emeryturze, mają dużo wolnego czasu, więc pomagali nam przy dziecku. 

Nastał covid, w związku, że mieszkamy za granicą, nikt nie mógł do nas przyjechać. Mój mąż przypomniał sobie, jak rozmawialiśmy o dzieciach i opiece dziadków (przed dziećmi jeszcze) i domagał się, aby moja rodzina przyjechała. Jednym możliwym sposobem przylotu było przez ambasadę, ale i to nie dawało gwarancji. 

Tutaj wiem, że był mój błąd, bo starałam się ściągnąć rodzinę, ale moja mama, bo tylko ona mogła wtedy przylecieć, bała się choroby, cofnięcia na granicy. Mój mąż już wtedy przychodził do mnie co kilka dni i pytał się " kiedy twój matka przyjedzie?".

Moimi odpowiedziami było" nie wiem", " raczej nie przyjedzie, bo nie ma jak" "nie przyjedzie", on i tak wysyłał nas do ambasady, że na siłę ma przyjechać, bo to obowiązek babci przyjechać. 

W konsekwencji nie przyjechała, a mój mąż do dziś mi wypomina, że go "oszukałam" mówiąc przed dziećmi, że dziadki będą się zajmować i że nie powiedziałam mu wprost, że nie przyjedzie. 

Jak mu powiedziałam, że nie przyjedzie, to na drugi dzień drwiącym głosem przyszedł i pytał się " to kiedy matka przyjeżdża?". I tak do dziś wypomina mi to. 

Jest zdania, że kobieta powinna słuchać męża, jak to było dawniej, że on ma tylko rację, że ja nie mam racji, że ja nic nie robię (chociaż cały dom, dzieci, przedszkole, sprawy papierowe czy finansowe spoczywają na mnie) na siłę próbował mnie w domu usidlić, jak się drugie dziecko urodziło, ale na szczęście chodzę do pracy, chociaż i tak za mało zarabiam według niego, bo mi wytyka, że jakby nie on to byśmy nie mieli co jeść. 

Uważa, że jestem głupia, że trzeba mnie douczyć. 

Obraża się, nawet jak to jest jego wina. Bo jak on twierdzi, on się nie myli, a jak się myli to i tak ma rację. 

Jak jest dobrze, to jest, ale jak kłótnia nie załagodzi się zaraz jak wybuchnie, zaczynają się wypominki, że go oszukałam, że to moja wina, że on taki dla mnie jest. Prosiłam, żeby wybaczył, żeby nie żył przeszłością, to mówi, że postara się a za parę miesięcy to samo. Dużo zdrowia i psychiki jego zachowanie mnie kosztuje. Moja własna ocena spadła, nie wiem, czy jak coś powiem, nie będzie z tego problem, kłótnie z nim doprowadziły mnie do nerwicy i ataków paniki, ale według niego to jest moja wina i konsekwencja tego, że matka moja nie przyjechała i nie powiedziałam wprost, że nie przyjedzie. 

Ja jestem uczuciowa osoba, jestem upierdliwa nieraz, ale zależy mi jedynie, aby nasza rodzina była kochająca, ale i żeby mąż miał szacunek do mnie. Sugerowałam terapię, ale on nie chce słyszeć, nie wierzy w psychologów. W głębi duszy wiem, że cokolwiek bym wtedy zrobiła to i tak by nic nie zmieniło, bo mój mąż jest uparty. W 90% ja wychodzę z ręką do niego, czy moja, czy jego wina wolę wziąć to na siebie byle by było dobrze. Jeżeli on się mści i karze mnie to ile to ma trwać? Od czasów covida minęło prawie 4 Lat. Byłam silną osobą, a teraz po roku terapii wychodzę na prostą z atakami paniki. Czy mimo czasu i błędu jak on uważa, nie zasługuje na szacunek? Co ja powinnam zrobić? 

Mówię mu, że mnie krzywdzi, że zaczynam go nienawidzić za to, jak on mnie traktuje. To odpowiedź jest jedna "a dlaczego tak jest? Jakbyś mnie nie oszukała, to bym taki nie był dla ciebie." 

Kiedyś wspomniał, że dzieci on mi nigdy nie da, jakbyśmy się rozeszli, chociaż to ja z nimi spędzam praktycznie całe dnie, bo on długo pracuje. Jak żyć z takim człowiekiem?

Jak przemówić mu do rozsądku, że mnie krzywdzi i że mam dość tego. Proszę o pomoc w tej sprawie.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.