Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys małżeński po 17 latach: czy można odbudować uczucia?

Właśnie po 17 latach małżeństwa żona ode mnie odeszła, wyprowadziła się z dziećmi. Wina leży w większości po mojej stronie, krytykowaniu jej, moim nerwowym zachowaniu i zdarzającą się agresją po upojeniu alkoholowym. Kilkukrotnie się poszarpaliśmy lub np. wykręciłem jej rękę, najgorsze, że na drugi dzień nic z tego nie pamiętałem. Nasze relacje bywały różne, raz lepiej raz gorzej. Byłem też o żonę często zazdrosny, nie lubiłem jak wychodziła gdzieś na imprezy z koleżankami. Po ostatniej takiej sytuacji, gdy wróciłem pijany i podczas kłótni wykręciłem jej rękę, postanowiła, że się wyprowadzi. Na początku mówiła, że potrzebuje czasu, żeby zobaczyć czy za mną zatęskni, ale mijał drugi tydzień i naciskałem, żeby się określiła co dalej i podczas rozmowy powiedziała, że nie tęskni i że nic do mnie nie czuje. Nie wiem czy to przez to, że naciskałem na nią i potrzebuje więcej czasu. Ja nie mogę się z tym pogodzić, bo ją bardzo kocham i nie dochodzi to do mnie. Nie mogę spać, straciłem mocno na wadze, mimo że staram się jeść normalnie. Ciężko mi się zmusić do czegokolwiek, stałem się obojętny. Tęsknię też mocno za dziećmi, choć widuje je, a dzieci sypiają u mnie, jeszcze nie wiedzą co zaszło. Dopiero teraz po kolejnych nieprzespanych nocach i przemyśleniach doszło do mnie jak skrzywdziłem moją żonę. Nieraz wcześniej mówiła, że to ostatnia szansa na moją zmianę, ale jakoś to do mnie nie dochodziło. Bardzo mi zależy na naszej rodzinie, na mojej żonie i chciałbym to wszystko odbudować, tylko że moja żona mówi, że już nic do mnie nie czuje. Czy to możliwe, że mogło jej uczucie do mnie całkiem wygasnąć? Jest szansa na uratowanie naszego małżeństwa? Czy to jeszcze za szybko i potrzeba czasu? Co mam robić?

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Rafale. Wyobrażam sobie, że to, co przeżywasz jest bardzo trudne i naprawdę współczuję ci tego chaosu. Ale jednocześnie muszę być z Tobą szczera, bo tylko wtedy to ma sens. Sądzę, że Twoja żona nie odeszła dlatego, że "potrzebuje czasu". Odeszła, bo przez długi czas żyła w napięciu, strachu, a jej granice były przekraczane. Szarpanie, wykręcanie ręki, agresja po alkoholu, nawet jeśli tego nie pamiętałeś, to mimo wszystko zachowania przemocowe, które ranią. Pytasz o to czy uczucia żony mogły wygasnąć. Tego nie wiem, ale kiedy ktoś czuje się zagrożony, jego zaufanie może zostać mocno nadszarpnięte. Bywa również tak, że kiedy ktoś decyduje się odejście, wyprowadza się, to znaczy, że emocjonalnie już dawno się odsunął. Czy jest szansa na odbudowę? Myślę, że tak, ale nie przez naciskanie na partnerkę, a poprzez Twoją pracę nad sobą. Najlepiej z pomocą specjalistów. Terapia uzależnień, praca nad wyrażaniem złości. Życzę Ci wszystkiego dobrego, nie poddawaj się!

 

Justyna Bejmert 

psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry 

Postaram się odpowiedzieć na kilka pytań które pan zadaje

"Nie wiem czy to przez to, że naciskałem na nią i potrzebuje więcej czasu" ?
To nie przez to. Zdecydowanie chodzi o pana zachowanie a konkretnie  przemoc, brak kontroli nad emocjami i nieodpowiedzialne spożywaniu alkoholu.
Małżonka zadbała o bezpieczeństwo swoje i dzieci.  Jest to odpowiedzialne z jej strony.

Czy to możliwe, że mogło jej uczucie do mnie całkiem wygasnąć?
Uczucia nie wygasają z dnia na dzień. Jest to proces. Ale moja odpowiedź brzmi: Tak, jest to możliwe. Z drugiej jednak strony być chęcią zmotywowania pana do konkretnej pracy nad sobą.

Pana małżonka bardzo dojrzale podchodzi do kwestii rodzicielstwa i nie utrudnia panu kontaktu z dziećmi.
Proszę to docenić, jako ojciec i w dalszym ciągu nim być dla dzieci.

Jest szansa na uratowanie naszego małżeństwa? Czy to jeszcze za szybko i potrzeba czasu? 
Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Jednak na następne już tak.

Co mam robić ?
Przede wszystkim rozpocząć specjalistyczną pracę terapeutyczną lub psychologiczną nad takimi aspektami jak kontrola emocji, skłonność do przemocy i nieodpowiedzialne spożywanie alkoholu. 
Jak również co istotne, otrzymanie wsparcia w sytuacji rozstania po 17 latach małżeństwa i emocjami z tym związanymi. 
Na to ma pan wpływ obecnie.
Ważne jest, że dostrzega pan, że swoim zachowaniem ją krzywdził.

Pozdrawiam
Szymon Leszczyński

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Z Twojego wpisu widać jedną bardzo ważną rzecz. Jesteś w momencie ogromnego kryzysu, ale jednocześnie zaczynasz widzieć siebie i swoje zachowania z dużo większą świadomością. To jest pierwszy bardzo znaczący zasób. Wielu ludzi w takiej sytuacji nadal obwinia partnera albo usprawiedliwia siebie. Ty potrafisz powiedzieć wprost co zrobiłeś, jakie to miało konsekwencje i jak bardzo żałujesz. Taka szczerość wobec siebie to punkt wyjścia do realnej zmiany, a nie tylko obietnic.

Drugi zasób który widać to troska o rodzinę i dzieci. Mimo bólu potrafisz zadbać o kontakty z nimi, zapewnić im obecność i stabilność na tyle, na ile teraz możesz. To pokazuje że w Tobie jest potencjał do tworzenia bezpieczniejszej relacji, jeśli zaczniesz nad tym pracować.

Trzeci zasób to gotowość do szukania pomocy. To już samo w sobie jest krokiem w stronę zmiany.

Jeśli pytasz czy uczucia żony mogły osłabnąć lub wygasnąć, odpowiedź jest taka: Kiedy ktoś przez dłuższy czas doświadcza lęku, napięcia, agresji i niepewności, serce w pewnym momencie przełącza się na tryb ochronny. To nie znaczy, że wszystko jest stracone, ale znaczy, że żona jest teraz w miejscu, w którym jej priorytetem jest bezpieczeństwo emocjonalne i fizyczne. To bardzo naturalna reakcja.

Jeśli pytasz o szanse na naprawę, to kluczowe jest coś innego niż deklaracje miłości. Największą szansę daje realna i konsekwentna zmiana po Twojej stronie. Żona nie zrobi kroku jeśli nie zobaczy, że jesteś w stanie stworzyć dla niej i dzieci przestrzeń naprawdę bezpieczną. To nie dzieje się w dwa tygodnie. To proces.

W takiej sytuacji kontakt z psychologiem naprawdę może pomóc. Nawet kilka spotkań pozwala uporządkować to, co teraz przytłacza, zrozumieć swoje reakcje, wypracować bezpieczne sposoby radzenia sobie z napięciem i przygotować plan zmiany który będzie realny, a nie obietnicą złożoną w panice. 

 

Pozdrawiam serdecznie,
Iza Bonarowska 

Psycholog

Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry 

 

Rozstanie jest bardzo trudnym doświadczeniem i to naturalne, że zastanawia się Pan intencjami, uczuciami i myślami żony.

 

Proszę zauważyć, że żona potrzebuje przestrzeni, żeby odetchnąć i poczuć się bezpiecznie. Im bardziej będzie Pan naciskał i próbował coś przyspieszyć,  tym bardziej będzie się odsuwać, bo dla niej to sygnał, że nic się nie zmienia.  Zachęcam do cierpliwości i pokazywania, że szanuje Pan jej granice.

 

Teraz może Pan skupić się na sobie w zdrowy sposób. Odpocząć, ustabilizować się i zacząć zmieniać to, co doprowadziło Was do tego miejsca. To ważne, niezależnie od tego, jak potoczy się Wasze małżeństwo.

Weronika Jeka

Weronika Jeka

To co Pan opisuje, to bardzo trudna i bolesna sytuacja dla całej rodziny. Zachowania, o których Pan pisze, agresja po alkoholu, wykręcanie ręki, kontrolowanie żony, mogły przez lata mocno nadwyrężyć jej poczucie bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że mogła się od Pana emocjonalnie odsunąć, bo to naturalny mechanizm ochronny.

To, że dopiero teraz widzi Pan skalę swoich zachowań, jest ważnym krokiem, ale żona może potrzebować dużo czasu i dystansu, aby poczuć, czy w ogóle jest w stanie myśleć o powrocie. Naciskanie na nią może tylko zwiększać jej poczucie zagrożenia.

Najbardziej pomocne, co może Pan teraz zrobić, to realna praca nad sobą: terapia indywidualna, wsparcie w radzeniu sobie z agresją i alkoholem, nauka regulacji emocji. Nie tylko po to, by „odzyskać żonę”, ale przede wszystkim dla siebie i dzieci.

Na ten moment najważniejsze jest, by dał Pan żonie przestrzeń i jednocześnie pokazał działaniem (nie tylko słowami), że naprawdę pracuje Pan nad sobą.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Zmagam się z brakiem motywacji i nie mogę porozmawiać z mamą o swoich uczuciach
Od kilku miesięcy czuje sie okropnie..Nic mi sie nie chce nawet jeść, nic mnie nie cieszy. Odechcialo mi się rysować mimo ze to moje hobby...Teraz tylko leze i gram na konsoli w domu calymi dniami...probowałam pogadac o tym z mamą ale nie potrafie bo wiem ze jesli jej powiem to będzie mowila ze szukam atencji i że wymyślam jak "zawsze"...plus boje sie że jak jej powiem co czuje to za chwile powie to całej rodzinie bo już tak było nie raz...
Jak wspierać dziecko z lękiem przed szkołą?

Coraz częściej zauważam, że moja córka naprawdę boi się chodzić do szkoły, co mnie martwi. Każdego ranka ten lęk wydaje się rosnąć, a próby uspokojenia pomagają tylko na krótko. 

Rozmawiałam z dzieckiem o jej uczuciach i obawach, ale często się wycofuje albo mówi, że nie wie dokładnie, co ją przeraża. Czy ktoś mógłby mi polecić metody, które pozwolą mi lepiej zrozumieć te lęki? Czy warto porozmawiać o tym z nauczycielem? Co mu powiedzieć?

Zosia ma koleżanki, nawet jedną najlepszą, więc to raczej nie w tym problem.

Jak pomóc jej odzyskać pewność siebie, by przestała płakać?

Chcę ją wspierać, ale też nie przygnieść opiekuńczością.

Będę wdzięczna za każdą radę i wskazówkę.

Dziecko po powrocie z wakacji od ojca nabawiło się trików nerwowych
Witam dziecko po powrocie z wakacji od ojca nabawiło się tików nerwowych są to mimowolne ruchy w najmniej oczekiwanych momentach oraz można to nazwać pojekiwaniami w stanach ekscytacji lub w sytuacjach stresujących. Wcześniej takich problemów nie mieliśmy a trwa to juz 4.5 miesiąca z różnymi nasileniami doszły kłopoty z koncentracja i niestety dodatkowo inna rzecz. Szukałam już pomocy ale terminy są tak odległe mimo że prywatnie a NFZ to samo w dodatku jestem kierowana do lekarza który 3 razy zmieniał swoją opinię i nie chce tam wracać ponownie.
3,5 letnia córka zaczęła inaczej reagować na jedną z babć. Kłócimy się z żoną o przyczynę, raz przy córce. Z czego to może wynikać? Jak reagować?
Dzień dobry, mam pytanie. Ostatnio córka (3,5roku) zaczęła mówić, że: nie lubi babci, babcia jej nie kocha etc. wcześniej było bardzo pozytywnie, lubiła, mówiła, że chce pojechać do babci (temat dotyczy mojej mamy, która mieszka koło 50km od nas i pracuje, bo jest sama, więc widzimy się tylko raz na jakiś czas). Żona z teściową (która z kolei mieszka na stałe u nas) stwierdzają, że to na pewno kwestia tego, że ona widzi, że babcia ją rzadko odwiedza i się nie angażuje (one oczekują, że ona będzie przyjeżdżać zawsze kiedy jest potrzebna, bo są przyzwyczajone, że moja teściowa nie pracuje od 30 lat). Ostatnio mieliśmy nawet kłótnię z żoną (co ważne, w obecności córki, bo jechaliśmy samochodem), że jakim prawem zaprosiłem swoją mamę na udział w przedszkolnym dniu babci i dziadka, skoro ona "jest babcią tylko jak jej tak wygodnie" i że "babcia ma ją w dupie". Co może być istotne, kiedy córka była znacznie mniejsza (do wieku 2 lat) na widok mojej mamy reagowała płaczem z dużej odległości, co nie było normalne, bo nie stała jej się żadna krzywda z rąk mojej mamy (o której bym wiedział), natomiast, mniej więcej od narodzin córki, przez pierwszy rok, byliśmy z moją mamą bardzo pokłóceni (głównie to moja żona i jej mama byli pokłóceni z moją). Nie wiem czy zachowania córki mogą wynikać raczej z jakichś dziecięcych zmian nastroju, z "wyczuwania, że babcia jej nie kocha" (tutaj piszę to w formie przenośni) czy z wyczuwania niechęci i słuchania negatywnych komentarzy na ten temat. Zależy mi, żeby dowiedzieć się co w takiej sytuacji najbardziej kieruje dzieckiem, żeby móc zareagować odpowiednio.
Córka jeżdżąc do byłej partnerki trafia do przemocowej rodziny. Przy matce wydaje się być posłuszna, a przy mnie pokazuje zachowania wyuczone stamtąd.
Mam taką sytuację. Moja córka ma 4 lata. Do wieku 2.5 roku mieszkała u swojej mamy i 4 starszego rodzeństwa. Całą rodziną byłej partnerki i jej dzieci są w rodzinie przemocowej. W moim mniemaniu jest to rodzina narcystyczna. Nikt o nikogo się nie troszczy, tylko albo jest szantaż emocjonalny albo robienie sobie na złość. Wyzwiska i złośliwości. Od 1.5 roku córka jest przy mnie. Dostaje dużo miłości i troski. Zauważyłem, że wyjazdy co 2 tygodnie na weekend do mamy i rodzeństwa mocno jej nie służą. Córką zachowuje się bardzo manipulacyjne albo wymusza płaczem. A jak musi się dostosować obraża się albo wymusza krzykiem. Do mnie mówi, że nie chce jeździć do mamy, bo rodzeństwo ją bije. A gdy rozmawia z mamą na wideo rozmowie udaje jakby nie było żadnego problemu. Rozmowa jej mamy to raczej przesłuchanie. A nie normalna rozmowa. Córka, gdy ją widzi, jest jej bardzo posłuszna, z niczym nie protestuje. Pomyślałem, że córka dlatego się tak zachowuje, bo tam nie ma wybor,u musi się pod dostosować, inaczej poniesie tego konsekwecję. Za to gdy jest u mnie mocno nadużywa tego, że może decydować i wymusza na wszystkie sposoby. Ale ustępuje. Próbuje cały czas zobaczyć do jakiego stopnia może sobie pozwolić. Albo po prostu marudzi. Zastanawiam się do jakiego psychologa się udać z dzieckiem. Gdy byłem z córką kiedyś u psycholog dziecięcego powiedziała, że jest ok. Ale nie było zachowań przywiezionych od rodzeństwa i od mamy. Plucie przeklinanie, gdy ja tego nie widzę. Albo nagadywanie. Plucie.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.