Left ArrowWstecz

Kryzys małżeński po 17 latach: czy można odbudować uczucia?

Właśnie po 17 latach małżeństwa żona ode mnie odeszła, wyprowadziła się z dziećmi. Wina leży w większości po mojej stronie, krytykowaniu jej, moim nerwowym zachowaniu i zdarzającą się agresją po upojeniu alkoholowym. Kilkukrotnie się poszarpaliśmy lub np. wykręciłem jej rękę, najgorsze, że na drugi dzień nic z tego nie pamiętałem. Nasze relacje bywały różne, raz lepiej raz gorzej. Byłem też o żonę często zazdrosny, nie lubiłem jak wychodziła gdzieś na imprezy z koleżankami. Po ostatniej takiej sytuacji, gdy wróciłem pijany i podczas kłótni wykręciłem jej rękę, postanowiła, że się wyprowadzi. Na początku mówiła, że potrzebuje czasu, żeby zobaczyć czy za mną zatęskni, ale mijał drugi tydzień i naciskałem, żeby się określiła co dalej i podczas rozmowy powiedziała, że nie tęskni i że nic do mnie nie czuje. Nie wiem czy to przez to, że naciskałem na nią i potrzebuje więcej czasu. Ja nie mogę się z tym pogodzić, bo ją bardzo kocham i nie dochodzi to do mnie. Nie mogę spać, straciłem mocno na wadze, mimo że staram się jeść normalnie. Ciężko mi się zmusić do czegokolwiek, stałem się obojętny. Tęsknię też mocno za dziećmi, choć widuje je, a dzieci sypiają u mnie, jeszcze nie wiedzą co zaszło. Dopiero teraz po kolejnych nieprzespanych nocach i przemyśleniach doszło do mnie jak skrzywdziłem moją żonę. Nieraz wcześniej mówiła, że to ostatnia szansa na moją zmianę, ale jakoś to do mnie nie dochodziło. Bardzo mi zależy na naszej rodzinie, na mojej żonie i chciałbym to wszystko odbudować, tylko że moja żona mówi, że już nic do mnie nie czuje. Czy to możliwe, że mogło jej uczucie do mnie całkiem wygasnąć? Jest szansa na uratowanie naszego małżeństwa? Czy to jeszcze za szybko i potrzeba czasu? Co mam robić?

User Forum

Rafał

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Rafale. Wyobrażam sobie, że to, co przeżywasz jest bardzo trudne i naprawdę współczuję ci tego chaosu. Ale jednocześnie muszę być z Tobą szczera, bo tylko wtedy to ma sens. Sądzę, że Twoja żona nie odeszła dlatego, że "potrzebuje czasu". Odeszła, bo przez długi czas żyła w napięciu, strachu, a jej granice były przekraczane. Szarpanie, wykręcanie ręki, agresja po alkoholu, nawet jeśli tego nie pamiętałeś, to mimo wszystko zachowania przemocowe, które ranią. Pytasz o to czy uczucia żony mogły wygasnąć. Tego nie wiem, ale kiedy ktoś czuje się zagrożony, jego zaufanie może zostać mocno nadszarpnięte. Bywa również tak, że kiedy ktoś decyduje się odejście, wyprowadza się, to znaczy, że emocjonalnie już dawno się odsunął. Czy jest szansa na odbudowę? Myślę, że tak, ale nie przez naciskanie na partnerkę, a poprzez Twoją pracę nad sobą. Najlepiej z pomocą specjalistów. Terapia uzależnień, praca nad wyrażaniem złości. Życzę Ci wszystkiego dobrego, nie poddawaj się!

 

Justyna Bejmert 

psycholog

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry 

Postaram się odpowiedzieć na kilka pytań które pan zadaje

"Nie wiem czy to przez to, że naciskałem na nią i potrzebuje więcej czasu" ?
To nie przez to. Zdecydowanie chodzi o pana zachowanie a konkretnie  przemoc, brak kontroli nad emocjami i nieodpowiedzialne spożywaniu alkoholu.
Małżonka zadbała o bezpieczeństwo swoje i dzieci.  Jest to odpowiedzialne z jej strony.

Czy to możliwe, że mogło jej uczucie do mnie całkiem wygasnąć?
Uczucia nie wygasają z dnia na dzień. Jest to proces. Ale moja odpowiedź brzmi: Tak, jest to możliwe. Z drugiej jednak strony być chęcią zmotywowania pana do konkretnej pracy nad sobą.

Pana małżonka bardzo dojrzale podchodzi do kwestii rodzicielstwa i nie utrudnia panu kontaktu z dziećmi.
Proszę to docenić, jako ojciec i w dalszym ciągu nim być dla dzieci.

Jest szansa na uratowanie naszego małżeństwa? Czy to jeszcze za szybko i potrzeba czasu? 
Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Jednak na następne już tak.

Co mam robić ?
Przede wszystkim rozpocząć specjalistyczną pracę terapeutyczną lub psychologiczną nad takimi aspektami jak kontrola emocji, skłonność do przemocy i nieodpowiedzialne spożywanie alkoholu. 
Jak również co istotne, otrzymanie wsparcia w sytuacji rozstania po 17 latach małżeństwa i emocjami z tym związanymi. 
Na to ma pan wpływ obecnie.
Ważne jest, że dostrzega pan, że swoim zachowaniem ją krzywdził.

Pozdrawiam
Szymon Leszczyński

6 miesięcy temu
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Z Twojego wpisu widać jedną bardzo ważną rzecz. Jesteś w momencie ogromnego kryzysu, ale jednocześnie zaczynasz widzieć siebie i swoje zachowania z dużo większą świadomością. To jest pierwszy bardzo znaczący zasób. Wielu ludzi w takiej sytuacji nadal obwinia partnera albo usprawiedliwia siebie. Ty potrafisz powiedzieć wprost co zrobiłeś, jakie to miało konsekwencje i jak bardzo żałujesz. Taka szczerość wobec siebie to punkt wyjścia do realnej zmiany, a nie tylko obietnic.

Drugi zasób który widać to troska o rodzinę i dzieci. Mimo bólu potrafisz zadbać o kontakty z nimi, zapewnić im obecność i stabilność na tyle, na ile teraz możesz. To pokazuje że w Tobie jest potencjał do tworzenia bezpieczniejszej relacji, jeśli zaczniesz nad tym pracować.

Trzeci zasób to gotowość do szukania pomocy. To już samo w sobie jest krokiem w stronę zmiany.

Jeśli pytasz czy uczucia żony mogły osłabnąć lub wygasnąć, odpowiedź jest taka: Kiedy ktoś przez dłuższy czas doświadcza lęku, napięcia, agresji i niepewności, serce w pewnym momencie przełącza się na tryb ochronny. To nie znaczy, że wszystko jest stracone, ale znaczy, że żona jest teraz w miejscu, w którym jej priorytetem jest bezpieczeństwo emocjonalne i fizyczne. To bardzo naturalna reakcja.

Jeśli pytasz o szanse na naprawę, to kluczowe jest coś innego niż deklaracje miłości. Największą szansę daje realna i konsekwentna zmiana po Twojej stronie. Żona nie zrobi kroku jeśli nie zobaczy, że jesteś w stanie stworzyć dla niej i dzieci przestrzeń naprawdę bezpieczną. To nie dzieje się w dwa tygodnie. To proces.

W takiej sytuacji kontakt z psychologiem naprawdę może pomóc. Nawet kilka spotkań pozwala uporządkować to, co teraz przytłacza, zrozumieć swoje reakcje, wypracować bezpieczne sposoby radzenia sobie z napięciem i przygotować plan zmiany który będzie realny, a nie obietnicą złożoną w panice. 

 

Pozdrawiam serdecznie,
Iza Bonarowska 

Psycholog

6 miesięcy temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry 

 

Rozstanie jest bardzo trudnym doświadczeniem i to naturalne, że zastanawia się Pan intencjami, uczuciami i myślami żony.

 

Proszę zauważyć, że żona potrzebuje przestrzeni, żeby odetchnąć i poczuć się bezpiecznie. Im bardziej będzie Pan naciskał i próbował coś przyspieszyć,  tym bardziej będzie się odsuwać, bo dla niej to sygnał, że nic się nie zmienia.  Zachęcam do cierpliwości i pokazywania, że szanuje Pan jej granice.

 

Teraz może Pan skupić się na sobie w zdrowy sposób. Odpocząć, ustabilizować się i zacząć zmieniać to, co doprowadziło Was do tego miejsca. To ważne, niezależnie od tego, jak potoczy się Wasze małżeństwo.

6 miesięcy temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

To co Pan opisuje, to bardzo trudna i bolesna sytuacja dla całej rodziny. Zachowania, o których Pan pisze, agresja po alkoholu, wykręcanie ręki, kontrolowanie żony, mogły przez lata mocno nadwyrężyć jej poczucie bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że mogła się od Pana emocjonalnie odsunąć, bo to naturalny mechanizm ochronny.

To, że dopiero teraz widzi Pan skalę swoich zachowań, jest ważnym krokiem, ale żona może potrzebować dużo czasu i dystansu, aby poczuć, czy w ogóle jest w stanie myśleć o powrocie. Naciskanie na nią może tylko zwiększać jej poczucie zagrożenia.

Najbardziej pomocne, co może Pan teraz zrobić, to realna praca nad sobą: terapia indywidualna, wsparcie w radzeniu sobie z agresją i alkoholem, nauka regulacji emocji. Nie tylko po to, by „odzyskać żonę”, ale przede wszystkim dla siebie i dzieci.

Na ten moment najważniejsze jest, by dał Pan żonie przestrzeń i jednocześnie pokazał działaniem (nie tylko słowami), że naprawdę pracuje Pan nad sobą.

6 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Związki i kłamstwa: jak sobie poradzić z oszukańczym partnerem za granicą?
Dzień dobry. Moje życie rozsypało się właśnie jak domek z kart. Mieszkam za granicą, mąż jest obcokrajowcem. Od kilku miesięcy nie dokłada się do budżetu, wręcz wyciąga ode mnie pieniądze,a niby chodzi do pracy. Nie płaci żadnych rachunków, nigdy pieniędzy nie ma, a w pracy go oszukują, nie dają wypłaty. Tak twierdzi. Dzisiaj w jego rzeczach znalazłam dokument, potwierdzający wyrok, oraz to, że kara więzienia została zamieniona na bezpłatne prace społeczne. Nie miałam pojęcia ani o wyroku, ani o tych pracach. Zataił to, jak i wcześniejsza kradzież moich pieniędzy sprzed ślubu. Jestem załamana, kradzież wytłumaczył tym, że musiał spłacić zniszczony w wypadku pożyczony samochód. Ze względu na dziecko starałam się mu to wybaczyć, nie dało się, żal w sercu pozostał, w sumie nawet skruchy nie okazał jak prawda wyszła na jaw. Okłamał mnie w wielu sprawach, tak naprawdę nie ufam mu już od dłuższego czasu i czułam, że mnie okłamuje znowu. Jednak dzisiaj czara goryczy się przelała. Traktuje mnie jak idiotkę, okłamuje, zataja ważne informacje. Po sytuacji z kradzieżą moich panieńskich oszczędności przysięgał na wszystko, że nigdy mnie już nie okłamie. Zresztą postawiłam warunek - jedno kłamstwo i odchodzę. I teraz muszę to zrobić, nie da się przecież żyć z takim człowiekiem, oszustem, kłamcą, teraz już kryminalistą. Nie wiem od czego zacząć, wiem, że nie chcę, żeby taki kłamczuch miał kontakt z dzieckiem, jest niedojrzały, nie nadaje się na ojca, nie jest mu w stanie nic dobrego przekazać. Do Polski mogę wrócić dopiero w listopadzie, ale do tego czasu nie wyobrażam sobie życia z nim i udawania, że wszystko jest ok. Pracuje sezonowo, wszystkie moje oszczędności zniknęły, ukradł je, a to co zarobiłam w zeszłym roku, poszło na życie i utrzymywanie trzech osób. Boje się też, że jak się przyznam że wiem o wyroku to on mi będzie chciał zabronić wyjazdu z dzieckiem. Więc może lepiej udawać do listopada, wtedy cicho wyjechać i złożyć pozew o rozwód. Tylko jak żyć jeszcze tyle miesięcy z oszustem i kłamczuchem?
Niepokoi mnie zachowanie męża, jednocześnie jest agresywny, nieszanujący, zły, a zarazem normalnie pracuje, ma dobre relacje. Czy to psychopatia?
Dzień dobry, Mam przypuszczenia, że z moim mężem coś jest nie tak. Jego rodzice bardzo bagatelizują wszystkie zachowania i to co mówi, udają, że nie słyszą, kiedy mówi tak w ich towarzystwie, ale ja się martwię, że te zachowania mają związek z psychopatią lub jakimś zaburzeniem. Bardzo temperowałam męża, stawiając mu warunki, ponieważ potrafił powiedzieć do naszych małych dzieci "debile", kiedy syn wziął jego kanapkę, potrafił zrobić taką awanturę, krzycząc " chciałeś to żryj" , kiedy z łazienki zaczęłam krzyczeć co się dzieje, powiedział, że mam zamknąć mordę.. gdy kazałam mu wyjść z domu, podniósł na mnie i dziecko krzesło waląc nim w końcu w fotel obok nas. Po wielu kłótniach jego agresywne zachowania ustąpiły, ale czasem zupełnie bez powodu w zwykłej rozmowie padało wiele dziwnych słów o nas, jako rodzinie, gdy razem spędzamy czas z dziećmi w święta, "pierdolnięta rodzinka spędzi razem czas", gdy mówię , że to co mówi jest nienormalne, on znów zaczyna, że się czepiam, że mówił to w żartach, gdy nasz trzyletni syn schował się pod stołem, bawiąc się w chowanego, powiedział do niego, że " tak się schowałeś, że nawet twojego ciała tu nie znajdą". Takich zwrotów jest pełno. Między nami sytuacja nie jest najlepsza, gdy np. jestem o coś zła na męża, on odpowiada " jestem przecież kochanym misiem.." i to też każe mi uznać za normalne. Ten sam człowiek, czyta książkę naszemu dziecku, potrafi być uroczy, radzi sobie w pracy, gdzie ma dobre relacje. Proszę o pomoc..
Jak pomóc synowi uwolnić się od toksycznego związku z kontrolującą dziewczyną?
Witam,jestem mamą 17 latka i tu jest problem,jakiś czas temu syn poznał dziewczynę rok młodsza,początkowo byłam zadowolona z pierwszej młodzieńczej miłości, ale pojawiło się Ale.Syn opuścił się w nauce,bardzo schudł (mieszka w bursie szkolnej)kieszonkowe jak się okazało wydawał na kwiaty i zachciewajki drugiej połówki, Dostałam informację od wychowawców że chodzi przygaszony,blady i że raczej związek mu nie służy.Zawsze byłam w dobrych relacjach z synem aż nagle niewiedzialam o nim nic,któregoś dnia usłyszałam rozmowę z jego dziewczyna która stwierdziła że jestem toksyczna bo powinnam nie każąc mu się uczyć,sprzatac i wykonywać obowiązków domowych bo,,Ona tak nie ma,,(dziewczyna jest z Ośrodka wychowawczego)po kilku kłótniach mój syn się otworzył i powiedział jaka jest prawda że ona mu zabrania,wyjsc,grać na komputerze i wiele innych rzeczy do tego jak chciał zerwać powiedziała że go zniszczy.On dalej tkwi w tej chorej relacji,jak mu przetłumaczyć że tak nie wygląda milosc.Pomijajac fakt że jestem złą matka bo kazalam w weekendy ograniczyć kontakt telefoniczny i pobyt z rodziną.Przepraszam że dlugo ale to i tak kropla w morzu mych obaw.
3,5 letnia córka zaczęła inaczej reagować na jedną z babć. Kłócimy się z żoną o przyczynę, raz przy córce. Z czego to może wynikać? Jak reagować?
Dzień dobry, mam pytanie. Ostatnio córka (3,5roku) zaczęła mówić, że: nie lubi babci, babcia jej nie kocha etc. wcześniej było bardzo pozytywnie, lubiła, mówiła, że chce pojechać do babci (temat dotyczy mojej mamy, która mieszka koło 50km od nas i pracuje, bo jest sama, więc widzimy się tylko raz na jakiś czas). Żona z teściową (która z kolei mieszka na stałe u nas) stwierdzają, że to na pewno kwestia tego, że ona widzi, że babcia ją rzadko odwiedza i się nie angażuje (one oczekują, że ona będzie przyjeżdżać zawsze kiedy jest potrzebna, bo są przyzwyczajone, że moja teściowa nie pracuje od 30 lat). Ostatnio mieliśmy nawet kłótnię z żoną (co ważne, w obecności córki, bo jechaliśmy samochodem), że jakim prawem zaprosiłem swoją mamę na udział w przedszkolnym dniu babci i dziadka, skoro ona "jest babcią tylko jak jej tak wygodnie" i że "babcia ma ją w dupie". Co może być istotne, kiedy córka była znacznie mniejsza (do wieku 2 lat) na widok mojej mamy reagowała płaczem z dużej odległości, co nie było normalne, bo nie stała jej się żadna krzywda z rąk mojej mamy (o której bym wiedział), natomiast, mniej więcej od narodzin córki, przez pierwszy rok, byliśmy z moją mamą bardzo pokłóceni (głównie to moja żona i jej mama byli pokłóceni z moją). Nie wiem czy zachowania córki mogą wynikać raczej z jakichś dziecięcych zmian nastroju, z "wyczuwania, że babcia jej nie kocha" (tutaj piszę to w formie przenośni) czy z wyczuwania niechęci i słuchania negatywnych komentarzy na ten temat. Zależy mi, żeby dowiedzieć się co w takiej sytuacji najbardziej kieruje dzieckiem, żeby móc zareagować odpowiednio.
Mam 9 miesięcznego syna. Za dwa miesiące będę miała kolejnego. Od dłuższego czasu nie mam kontaktu ze swoim ojcem. Nie widział wnuczka nic o nim nie wie teraz będzie kolejne. Ostatnio do mnie dzwoni i próbuje się skontaktować. Ojciec jest alkoholikiem. Mam same nieprzyjemne wspomnienia z nim. Nie czuje więzi, raczej obrzydzenie. Przed pierwszym porodem mówiłam sobie że mój syn nie zasługuje na takiego dziadka. Przy drugim też myślę to samo, ale czuje też że jestem złą córką. Co w takiej sytacji myśleć?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.