Justyna Bejmert
Dzień dobry Rafale. Wyobrażam sobie, że to, co przeżywasz jest bardzo trudne i naprawdę współczuję ci tego chaosu. Ale jednocześnie muszę być z Tobą szczera, bo tylko wtedy to ma sens. Sądzę, że Twoja żona nie odeszła dlatego, że "potrzebuje czasu". Odeszła, bo przez długi czas żyła w napięciu, strachu, a jej granice były przekraczane. Szarpanie, wykręcanie ręki, agresja po alkoholu, nawet jeśli tego nie pamiętałeś, to mimo wszystko zachowania przemocowe, które ranią. Pytasz o to czy uczucia żony mogły wygasnąć. Tego nie wiem, ale kiedy ktoś czuje się zagrożony, jego zaufanie może zostać mocno nadszarpnięte. Bywa również tak, że kiedy ktoś decyduje się odejście, wyprowadza się, to znaczy, że emocjonalnie już dawno się odsunął. Czy jest szansa na odbudowę? Myślę, że tak, ale nie przez naciskanie na partnerkę, a poprzez Twoją pracę nad sobą. Najlepiej z pomocą specjalistów. Terapia uzależnień, praca nad wyrażaniem złości. Życzę Ci wszystkiego dobrego, nie poddawaj się!
Justyna Bejmert
psycholog
















