Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jestem miesiąc po okrutnym rozstaniu.

Cześć, to będzie długi post, ale mam nadzieję, że znajdzie się parę osób, którym będzie chciało się to przeczytać.. Muszę się wygadać. Jestem miesiąc po okrutnym rozstaniu. Po miesiącach wyznawań miłości, planowaniu przyszłości, mój facet zostawił mnie z dnia na dzień i oznajmił, że wraca do byłej. Sztylet w serce. Całkowite zerwanie kontaktu, zero wyjaśnień. Ona do niego wypisywała miesiącami, że nie daje rady bez niego, szantażowała go, obarczała go winą za całe zło świata, cały czas płakała, pisała do moich bliskich, że zniszczyłam jej związek. On mówił, że to psychopatka, że nie chce z nią być i myślał, że z czasem jej przejdzie. Że nie był z nią szczęśliwy, że była chorobliwie zazdrosna, nie mógł wychodzić, spotykać się ze znajomymi, że właściwie nie miał znajomych przez nią…Mówił, że ona jest mściwa, że przed ludźmi gra cudowną osobę, uśmiechniętą, serdeczną a nikt nie widzi, jaka ona jest na prawdę…traktowała go jak jej własność, jak przedmiot, widziałam wiadomości, które do niego wypisywała, ogólnie dramat. Zero liczenia się z jego potrzebami. W międzyczasie zmarł jej ojciec. Po rozstaniu z nią ona rozgadała wszystkim, że ją zostawił samą na tym świecie, że już nie ma nikogo, że to przez niego zmarł jej ojciec, bo coś przeczuwał. Byli ze sobą 10 lat. On jej mówił, że nie chce z nią być, bo już jej po prostu nie kocha, ale jeśli kiedyś będzie potrzebowała pomocy, to może na niego liczyć. Że spędzili ze sobą tyle czasu i chce się rozstać w zgodzie jak dorośli ludzie. Ona twierdziła, że on ją nadal kocha, że tylko się pogubił – przeze mnie. Już od tego czasu nie mieszkali razem, wyprowadził się i nie mieli żadnego kontaktu. Minęły 2 miesiące i znów się zaczęło…wypisywanie, płacz, manipulowanie. Zaproponowała mu pracę dorywczą u niej w firmie, że będzie miał możliwość sobie dorobić zdalnie. Przystał na to. Później spytała, czy pojedzie z nią na grób taty, stwierdziłam, że niech jedzie, w końcu to był jego teść przez 10 lat. Pojechał. Później znów coś, czy wyjdzie z psami, czy przyjdzie po coś tam itd… I tak z dnia na dzień czułam, że coś się miedzy nami pogarsza…spytałam, czy ponownie coś do niej poczuł, czy chce do niej wrócić, odpowiadał stanowczo, że NIE. Mówił, że jest mu jej żal, że jak był u niej w mieszkaniu to był syf itd a ona wygląda i zachowuje się jak wrak człowieka…że jakby miał do niej wrócić to tylko z litości i wtedy by poświęcił swoje życie dla niej…że on wie, jaka ona jest, że jakby wrócił, to do końca życia byłoby wypominanie, że ją zostawił, że ona jest najbiedniejsza, że jest chu**em, wszystkim by o tym mówiła itd… No i stało się. Przyszedł dzień rozstania. Znów spytałam, czy coś się między nami i nią a nim zmieniło. Powiedział, żebym dała mu czas na zastanowienie, że on sam nie wie kim jest, że bardzo mnie kocha. Wkurzyłam się, bo pytałam przez cały ten czas czy wszystko jest okej, czy coś się zmieniło, czy zrobiłam coś nie tak, że nie ma do mnie szacunku, bo do ostatniej chwili mówił, że jestem tylko ja i nic się nie zmieniło... Napisałam mu, że skoro ma wątpliwości co do naszego związku to ja je rozwieje. Pożyczyłam mu trochę kasy, powiedziałam, że ma pół roku na oddanie mi ich i na ten moment już nas chyba nic nie łączy i że złamał mi serce, kłamiąc do ostatnich wiadomości, że kocha tylko mnie… nawet nie odpisał. Parę dni później ustawił związek z nią na fb. Wszędzie mnie zablokował. To było miesiąc temu. 3 dni temu dodał z nią wspólne zdjęcie profilowe. Zero kontaktu. Zero wyjaśnień. Jestem tak zraniona…czy on cały czas mnie okłamywał? Nie znam osobiście jego byłej. Czy on zrobił z niej wariatkę, żeby tylko sobie por**ać na boku i manipulował mną? Czy on tak strasznie opluł osobę, z którą był 10 lat, byleby mieć skok w bok? A później wrócił do niej i błaga ją o przebaczenie? Czy ta dziewczyna jest tak w niego wpatrzona, że mu to wybaczyła? Czy wrócił do niej, bo tak mu jest po prostu wygodnie? Czy może ona robi z nim, co chce i dodaje te zdjęcia, zablokował mnie, ustawił związek, żeby mi pokazać, że on jest jej i robi mi na złość, a on się na to godzi? Pamiętam, jak mówił, że ona już tak robiła, żeby pokazać wszystkim, jaki to oni mają cudowny związek, a dobrze było tylko na zdjęciach… Czy może on faktycznie szczerze coś znów do niej poczuł i faktycznie wrócił do niej z miłości? Ja już nie chciałabym do niego wrócić, nawet jakby się odezwał, ten etap jest już za mną… Dręczą mnie pytania bez odpowiedzi. Co się w ogóle stało? W co on grał? Kto tu jest poszkodowany? Czy byłam tylko keks zabawką? Czy on ją kocha? Czy kochał mnie? Czy wrócił do niej z miłości, czy z litości? Nie mogę spać po nocach, rozpamiętuję, jestem potwornie zmęczona…budzę się w środku nocy i zaczyna się mielenie w głowie cały czas tego samego… ja już tego nie chce, ale to cały czas powraca…
Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

Widzę,że ciężko pani po rozstaniu z partnerem. Mimo, że pani list jest długi to jednak nie ani ja ani pani nie potrafimy znaleźć wielu odpowiedzi na pani pytania. Możliwe, że nigdy się pani tego nie dowie i niestety nie mamy na to wpływu. Są to decyzje osób trzecich, osób dorosłych, które dokonały takich a nie innych wyborów. 

Pani były partner wybrał taką drogę a nie inna. Odszedł od pani, bo podjął taką decyzje. Jest dorosły i ma wybór, aczkolwiek wiem ,że panią to bardzo zraniło i widać, że nadal boli. Po zakończeniu relacji mamy w sobie dużo sprzecznych emocji ale także i dużo pytań , na które prawdopodobnie nie poznamy odpowiedzi. Ważne, aby pani skoncentrowała się na sobie oraz otoczyła się ludźmi, od których otrzyma pani wsparcie w tak ciężkim dla pani okresie. 

Zerwanie relacji romantycznej wiąże się ze stratą i żałobą, którą powinno się przepracować. Jeżeli czuje pani, że potrzebuję rozmowy i prosze skontaktować sie ze specjalistą. 

K Rosenbajger

Psycholog

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Podejrzenia zdrady: czy zaufać mężowi po plotkach o romansie z koleżanką z pracy?

Jestem od roku w szczęśliwym związku, wieloletnim — stażem aż 20 lat, lecz były kłopoty, wzloty, upadki, kłótnie, rozstania.
Przejdę do rzeczy. Mąż przez miesiąc spotykał się z koleżanką z pracy. Zaczęły krążyć plotki, że mają romans, czemu mąż zaprzecza, a kobieta pisała mi niestosowne SMS-y treści: „Jakbym chciała, to zabawiłabym się z nim nawet dziś po pracy”.
Mąż sądzi, że to plotkara, każdemu mówi co innego. Nawet męża kierowniczka z pracy wybiegła do mnie z tekstem (cytat): „To, co łączyło twego męża z Agnieszką, nie powinno cię interesować”.
Zaczęłam mu przestawać ufać. Po roku proszę o spotkanie celem wyjaśnienia sytuacji w oczy — on odmawia, twierdząc, że nie chce plotek, że do niczego nie doszło, że temat jest zamknięty, że tylko ja dla niego się liczę.
Uważam, że już ma dość, nie chce po prostu czegoś mi powiedzieć. Zaczął kupować kwiaty, drogą biżuterię, twierdząc, że na to zasługuję. Kobiety poblokował — numery telefonów i na Facebooku. Jednak uważa, że mu nie ufam. Tłumaczę — zaufałam, ufam, ale żeby mieć pewność, mam do tego prawo. On nie rozumie.
Co mam myśleć? Czy faktycznie nie doszło do zdrady? Czy temat go boli, chce zapomnieć?
Pytam, czy napisać jej SMS-a, pogadać sama — czy coś było, co było? Mąż mówi, żebym z nią nie rozmawiała. Uważam, że coś ukrywa. A wy? Seks — zawsze obłęd, nie mam co narzekać, chemia, magia, zdjęcia — idealne małżeństwo.
Lecz niechęć, unikanie, ponad rok chęci udowodnienia, że jest „czysty” — czemu???

Partnerka nagle ograniczyla kontakt po okresie duzej bliskosci - potrzeba przestrzeni czy wycofywanie sie z relacji?
Mam 54 lata, moja partnerka 40. Mieszkamy w różnych krajach. Poznaliśmy się w 2019 roku i bardzo szybko pojawiło się między nami silne uczucie. Wtedy relacja zakończyła się głównie z mojej winy – przestraszyłem się planowanych zmian w życiu, dodatkowo uwierzyłem w negatywne rzeczy, które mówiła mi bliska osoba, i zamiast szczerze z nią porozmawiać, wycofałem się. Wiem, że bardzo ją wtedy zraniłem. Po kilku latach bez kontaktu dowiedziałem się, że zakończyła swój wieloletni związek. Jesienią zeszłego roku napisałem do niej. Przeprosiłem za przeszłość, niczego nie oczekując. Odpowiedziała. Kontakt rozwijał się powoli, później zaczęliśmy dużo rozmawiać telefonicznie. Wyjaśniliśmy również dokładnie wydarzenia z 2019 roku. W tym roku odwiedziłem ją dwukrotnie. Pierwszy pobyt był krótki, drugi trwał około dwóch tygodni. Podczas drugiego właściwie funkcjonowaliśmy jak para mieszkająca razem: wspólne zakupy, gotowanie, spacery z jej psem, wycieczki, wieczory, seks, dużo czułości. Kiedy ona pracowała, zajmowałem się sobą, wyprowadzałem psa, przygotowywałem jedzenie itd. To ona zaczęła też konkretnie rozmawiać o wspólnej przyszłości. Szukała dla mnie ofert pracy, proponowała możliwość zameldowania mnie u siebie i rozmawialiśmy o tym, że docelowo mógłbym przeprowadzić się do jej kraju. Ja raczej hamowałem tempo, tłumacząc, że potrzebuję około dwóch lat, aby znaleźć pracę i uporządkować swoje życie. Zaplanowaliśmy również moje kolejne przyjazdy – na jej urodziny w listopadzie oraz na Boże Narodzenie i Nowy Rok. Po moim powrocie nadal mieliśmy bardzo intensywny kontakt. Codzienne wiadomości głosowe, zdjęcia z dnia, rozmowy, dobranoc. Często rozmawialiśmy po kilka godzin. Te rytuały były obustronne – ona również je inicjowała, spontanicznie wysyłała zdjęcia i wiadomości. Zdarzało nam się nawet zostawiać włączone kamery podczas zasypiania, co było jej pomysłem. Powiedzieliśmy sobie, że się kochamy. Raz zupełnie spontanicznie zadzwoniła tylko po to, żeby powiedzieć mi „kocham cię” i się rozłączyła. Kilka tygodni po moim powrocie nastąpiła jednak dość nagła zmiana. W piątek odbyliśmy trudną rozmowę. Partnerka powiedziała, że podczas mojego dwutygodniowego pobytu brakowało jej z mojej strony inicjatywy w planowaniu wycieczek i aktywności. Powiedziała, że nie chce ponownie znaleźć się w związku, w którym wszystko musi organizować sama. Byłem zaskoczony, bo bardzo angażowałem się w codzienne życie, ale zrozumiałem, że jej chodziło konkretnie o inicjowanie planów. Powiedziałem, że następnym razem będę bardziej aktywny w tej kwestii. Przyjęła to. Ponieważ jej zachowanie mnie zaniepokoiło, zapytałem wprost, czy chce zakończyć naszą relację. Odpowiedziała: „Nie. Gdybym chciała zakończyć naszą relację, powiedziałabym ci”. Jednocześnie wycofała się z wcześniejszego pomysłu wspólnego zamieszkania. Powiedziała, że sama się pospieszyła i nie jest jeszcze gotowa mieszkać ze mną 24/7. Chce, żebyśmy najpierw lepiej się poznali i „dotarli”. Uznałem to za rozsądne. Co mnie zastanawia: po tej bardzo trudnej części rozmowy nie nastąpiło ochłodzenie. Rozmawialiśmy do około trzeciej nad ranem. To ona kilka razy przedłużała rozmowę, kiedy proponowałem już sen. Piliśmy wino, żartowaliśmy, rozmawialiśmy o filmach, książkach, smakach win, miłości itd. Kiedy musiała wyjść z psem, zapytała nawet, czy ma mnie zabrać „na słuchawki” na spacer. Po powrocie sama napisała i ponownie zadzwoniła. Sobota i niedziela również wyglądały zasadniczo normalnie. Sama inicjowała kontakt, wysyłała głosówki i zdjęcia. W niedzielę podczas 20-kilometrowej wędrówki z psem co jakiś czas spontanicznie opowiadała mi, gdzie jest i jak idzie trasa. Ja w tym czasie załatwiałem sprawę tatuażu, o którym wcześniej dużo razem rozmawialiśmy. Wieczorem normalnie powiedzieliśmy sobie dobranoc. W poniedziałek rozmawiała przez wiele godzin ze swoją bliską przyjaciółką. W ostatnim okresie takich bardzo długich rozmów z tą osobą było wyjątkowo dużo. Nie wiem jednak, o czym rozmawiały i nie chcę zakładać, że przyjaciółka miała negatywny wpływ – wcześniej była pozytywnie nastawiona do naszego związku. We wtorek partnerka od rana odzywała się już znacznie mniej. Po pracy powiedziała mniej więcej: „Ty rób swoje rzeczy, ja będę robiła swoje”. Później zadzwoniłem, ponieważ według naszego dotychczasowego rytmu spodziewałem się rozmowy. Pierwszego telefonu nie odebrała, po pewnym czasie zadzwoniłem ponownie i wtedy odebrała. Podczas rozmowy powiedziała, że naszego codziennego kontaktu jest dla niej za dużo. Że ma poczucie obowiązku odpowiadania i nie potrzebujemy codziennie mówić sobie o pogodzie, pracy i wszystkich drobiazgach. Zaproponowała, żeby zamiast codziennie „mielić ozorem”, porozmawiać porządnie np. raz w tygodniu. Jeżeli wydarzy się coś ważnego, oczywiście możemy się kontaktować. Nie protestowałem. Powiedziałem, że rozumiem i że mnie również czasami męczy ciągłe odpowiadanie. Co ciekawe, po ustaleniu tego ograniczenia rozmawialiśmy jeszcze dość długo i zupełnie normalnie – m.in. o wyborach w jej kraju i o moim zaplanowanym tatuażu. Powiedziała nawet żartobliwie, że niedziela będzie ekscytująca, bo ona idzie głosować, a ja robię tatuaż. Od tej rozmowy minęło jednak kilka dni i nie było między nami żadnego kontaktu. Ja nie piszę, ponieważ chcę uszanować jej prośbę. Ona również się nie odzywa. Nawet w sprawach, o których wcześniej normalnie byśmy sobie powiedzieli. I właśnie tego nie potrafię zrozumieć. Z jednej strony wyraźnie powiedziała, że potrzebuje mniej kontaktu, więc obecna cisza może być po prostu realizacją tej potrzeby. Z drugiej strony zmiana z codziennej, obustronnej bliskości do praktycznie całkowitej ciszy nastąpiła w ciągu kilku dni. Jeszcze w weekend sama intensywnie dzieliła się ze mną swoim dniem. Mam świadomość, że jestem teraz bardzo emocjonalny i mogę interpretować ciszę jako odrzucenie. Boję się, że jest to sposób na stopniowe wygaszenie związku bez powiedzenia tego wprost. Jednocześnie wiem, że może to być moja obawa, a nie rzeczywistość. Nie chcę jej naciskać ani domagać się zapewnień. Nie chcę również wejść w sytuację, w której ze strachu przed naruszeniem jej przestrzeni całkowicie zniknę i będę czekał bez końca. Chciałbym zapytać osoby mające doświadczenie psychologiczne: jak można rozumieć tak gwałtowną potrzebę ograniczenia kontaktu po okresie bardzo dużej, obustronnej bliskości? Czy opis bardziej przypomina potrzebę odzyskania autonomii i zmniejszenia intensywności relacji, czy może początek emocjonalnego wycofywania się? I przede wszystkim – jak powinienem teraz zachować równowagę między uszanowaniem jej potrzeby przestrzeni a własną potrzebą jasności i poczucia, że nadal jestem w związku?
Natrętne, silne myśli o zabiciu kogoś. Co się dzieje? OCD po urazie głowy - płata czołowego.
Witam, jestem 29-letnim mężczyzną i mam ogromny problem ze sobą. W 2016 roku byłem pierwszy raz w szpitalu psychiatrycznym, w tamtym okresie odkryłem,że pociągają mnie mężczyźni, a byłem w związku z dziewczyną (w sumie nadal jestem...) czego świadomość pogorszyła mój stan psychiczny i z tego powodu właśnie tam trafiłem. Wyszedłem z diagnozą natrętnych myśli. Dwa lata później podczas bójki doznałem urazu głowy, po rezonansie magnetycznym stwierdzono uszkodzony płat czołowy. W okresie od 2013 do 2022 pracowałem na sortowni paczek, chociaż na późniejszym etapie tej pracy w związku z problemami psychicznymi zacząłem chodzić na zwolnienia L4 co poskutkowało tym, że w 2022 otrzymałem wypowiedzenie. Teraz przejdę do najgorszej części tego listu.. Od dwóch lat w mojej głowie zaczęły pojawiać się fantazje o zabiciu kogoś, na początku to były tylko fantazje, ale w miarę upływu czasu to tak eskalowało, że na dzień dzisiejszy stwierdzam, że przerodziło się to w potrzebę... Na co dzień odczuwam takie potworne napięcie, czuję jakby coś rozrywało mnie od środka, czuję się jak bomba zegarowa, która w końcu wybuchnie. Najgorsze są sytuacje w domu, kiedy moja partnerka idzie spać mam myśli ,żeby zadźgać ją nożem, kiedy w kuchni robię sobie jedzenie i używam noża przyglądam się mu czasami bez oderwania wzroku i wyobrażam, że przy pomocy niego robię komuś krzywdę... Nie chcę iść do więzienia, robię wszystko, żeby nikomu nic nie zrobić staram się kontrolować, ale to coraz trudniejsze. Na co dzień chodzę do poradni zdrowia psychicznego, ale boje się przyznać prosto w oczy ,że mam taką potrzebę w sobie. Dlatego mam więcej odwagi, żeby napisać o tym tutaj. Od dwóch lat w ogóle nie pracuje i nawet nie próbuje szukać nowego zatrudnienia(mimo że oszczędności lada moment się skończą)ja wiem, że w takim stanie, jakim ja się teraz znajduje, nie da się pracować. Wolę leżeć całymi dniami w łóżku a najlepiej to spać,chociaż to napięcie ostatnio jest takie mocne,że nie mogę zasnąć w nocy. Dodam,że w weekendy staram się sobie ulżyć alkoholem i zdarza się, że mieszam go z lekami psychotropowymi, żeby szybciej usnąć i nie myśleć o tym wszystkim chociaż wiem, że to pogłębia moje problemy. Zdaje sobie sprawę, że jestem nienormalnym człowiekiem i mam ogromny problem. Przed 2022 rokiem nigdy nie miałem potrzeby zrobienia komuś krzywdy,skąd to się wzięło i dlaczego mnie akurat spotkało. Wolałbym być normalny jak wszyscy.. Czy ten uraz głowy zrobił ze mnie jakąś bestie?Czy mnie można pomóc? Z jakąkolwiek odpowiedzi z góry dziękuję
Jak poradzić sobie z negatywną reakcją mamy na planowaną wyprowadzkę?

Witam,
wczoraj powiedziałam mamie o wyprowadzce. Nie zniosła tego dobrze. Chłopak dostał w spadku dom. Chcielibyśmy tam zamieszkać, bo również na tej działce możemy mieć pół gospodarki. Działka również należy do chłopaka. A jego tata przez lata miał tam gospodarkę, która bardzo dobrze prosperuje. Oboje doszliśmy do wniosku, że możemy się tam wprowadzić na parę lat i dorobić.

Moja mama natomiast bardzo negatywnie do tego podeszła, mimo wielu tłumaczeń. Nic do niej nie trafia. Rozumiem, że może jej być przykro. Jej rodzice umarli już dawno, siostra się nie odzywa, a tata jest „synusiem mamusi” i „ukochanym braciszkiem”, gdzie toksycznie się to na nas odbiło. Mama zachorowała na nowotwór już z 13 lat temu, popadła w depresję i alkoholizm. Matka mojego ojca nie lubi ani mamy, ani mnie i mojego brata. Zawsze nastawiała tatę przeciwko nam. A tata – głupi – zawsze we wszystko wierzył. Oraz dla niego to siostra i matka były najważniejsze, i są.

Wiem, że moja mama się tego obawia również w moim przypadku. Ale jednak nie chcę się traumatyzować. Mam 23 lata i chłopak też. Jesteśmy 2 lata razem. Wiemy, że wszystko się może wydarzyć. On wie, że jak tylko zacznie się zachowywać jak mój ojciec, to jest koniec między nami, bo ja nie chcę się całe życie użerać tak jak moja mama i tracić przez to poczucie własnej wartości.

U mnie szans na dorobek nie ma. Małe miasto bez perspektyw. Chłopak rzucił dla mnie wojsko. Nałożono mu dużą karę pieniężną. A jednak potrafił się przeprowadzić 700 km do mnie, a znaliśmy się rok. Chcemy się odbić finansowo, bo jednak utrzymywanie się za najniższą krajową jest ciężkie. Mieszkamy u mnie w domu z rodzicami. I nie ukrywam, że człowiek by chciał być sam – we dwójkę. Tym bardziej, że jak nie mogłam znaleźć pracy i tymczasowo zarabiał chłopak, to mama potrafiła mnie zwyzywać od „k**ew”. Chłopak to wszystko słyszał.

Po tym, jak powiedziałam o wyprowadzce, mama mi powiedziała, że zły mnie los czeka, że ona już córki nie ma oraz mojego wsparcia. Że nic nie będę z tego mieć. Że będę nikim. Jestem załamana, bo rodzice chłopaka dobrze mnie traktują. Chcą dla nas dobrze, nie wkładają nosa w nieswoje sprawy. Chłopak zresztą też ma charakter, w którym nie pozwoli sobie wejść na głowę. Więc ufam mu. Wiem, że życie potrafi być przewrotne, ale jak się nie przekonam, to nie zobaczę.

Z reakcji mamy jest mi przykro, bo chciałabym, aby mnie wsparła – co by się nie działo. Mój brat na studia pójdzie tam, gdzie ja mam tymczasowo zamieszkać, abym nie była sama. Nie wiem, jak mam z mamą rozmawiać. Potrafiła mnie nie wspierać, gdy było u mnie źle, oraz źle się do mnie odnosić. A temat wyprowadzki tylko mnie dobił. Wmawia mi najgorszy scenariusz oraz narzuca swoje zdanie, bo według niej powinnam mieszkać całe życie tutaj z nimi, mieć dzieci i w ogóle.

A prawda jest taka, że do dzieci mi daleko. I brak możliwości rozwoju w moim miasteczku i okolicach również jest duży. Jeżeli razem z chłopakiem mamy szansę dorobić się, nie musimy nic wynajmować – dla nas to całkiem fajna opcja.

Jak mam przestać się zadręczać? Co robić?

Jak sobie radzić gdy brakuje chęci do życia? Strata ojca, problemy zdrowotne i frustracja

Co mam robić, gdy nie chce mi się żyć? 13 lat temu przy mnie zmarł mi Tata, mam niedoczynność tarczycy i problemy neurologiczne. Jak miałam 3 Miesiące, zachorowałam na Zapalenie opon mózgowych i od tego czasu mam problemy ze zdrowiem? Proszę o jakąś wskazówkę, a dodaje, że u Psychoterapeuty I Psychologa już byłam to bardzo frustrujące, gdy nie można żyć normalnie.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!