
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju
- Jak znaleźć...
Jak znaleźć wewnętrzny spokój i komfort emocjonalny?
Anonimowo
Usunięty Specjalista_tka
Zauważenie swojego dyskomfortu oraz nazwanie go w tak metaforyczny sposób to ważny krok w stronę lepszego samopoczucia. Czym jest dla Pani ten gryzący sweter i za ciasne buty? Dlaczego tkwi w tym Pani, jeśli Pani to nie służy? Te i podobne pytania warto rozważyć ze sobą oraz ze wsparciem osoby, która pomoże rozszerzyć spojrzenie i pomóc znaleźć nowe sposoby działania.
Usunięty Specjalista_tka

Zobacz podobne
Witam, od dzieciństwa mam stwierdzoną depresję i stany lękowe. Sama u siebie podejrzewam autyzm, ale jest to moje podejrzenie, niekoniecznie diagnoza. Dzieciństwo miałam trudne – było bicie, karanie ciszą, brak przytulania, czułości i ciężka choroba w rodzinie, mojego taty, który dosyć szybko zmarł. Ja też jestem chora – mam genetyczną chorobę, która w wielkim skrócie sprawia, że moje ciało niezbyt przypomina zwykłego człowieka, ale nie na tyle, żeby od razu to zobaczyć. Głównie ciężko mi chodzić.
Mam wykształcenie średnie z powodu moich dolegliwości, bo opuszczałam szkołę i całe, w sumie, moje życie. Jako nastolatka leczyłam się lekami – dużą ilością leków przepisanych przez jednego psychiatrę, które według późniejszych specjalistów były dobrane źle. Do dzisiaj zastanawiam się, jaki mogły mieć na mnie wpływ. Byłam u kilku specjalistów, brałam w sumie kilka leków i byłam na kilkuletniej terapii – aż w końcu uciekłam. Z domu, z terapii, z leków. Zaczęłam żyć na własną rękę, zdobyłam pierwszą pracę i jakoś sobie radziłam. Stwierdziłam, że trzeba dawać radę za wszelką cenę.
W ciągu tego czasu miałam pierwsze związki, zostałam wykorzystana seksualnie i generalnie działy się rzeczy, które nie muszą być istotne w tym, czym chciałabym się podzielić. Pracę miałam w sumie dwie – za minimalną krajową, ale na tyle, żeby się utrzymać. Nagle zdarzyła się okazja, żeby się przebranżowić – zrobiłam wszystko, żeby ją zdobyć. Dosłownie. Zdobyłam ją i na samym początku było ok, ale po jakimś czasie mój zespół (praca biurowa) zaczął dziwnie mnie traktować, albo to moje wrażenie – co przełożona w rozmowie 1 na 1 zasugerowała. Co robiłam, było źle, czego nie zrobiłam – też było źle.
Uważam się za osobę chętną do nauki i nigdy nikomu nie powiedziałam, że nie pomogę, nie zaniosę, nie zrobię – mimo to jestem postrzegana tam jako osoba zamknięta w sobie, która słyszy, ale nie słucha – to usłyszałam. To mnie pogrążyło w depresji. Zaczęłam mieć myśli samobójcze – pierwsze od kilku lat, gdzie wcześniej zawzięcie walczyłam o siebie i, przysłowiowo, płakałam przy lustrze, ale z dumnie uniesioną twarzą malowałam się i udawałam, że jest dobrze. Na wyjeździe w góry z narzeczonym myślałam, żeby wskoczyć w przepaść. Ale to było falowe.
Dzisiaj coś we mnie pękło. Nie byłam w stanie pójść do pracy. Odkąd pamiętam, irytuje mnie tekstura ubrań, światło, wygląd jedzenia, zapach dezodorantu i kremu, którego wiem, że użyję przed pracą. Irytuje mnie dosłownie wszystko, a po pracy jestem tak przebodźcowana, że kładę się do łóżka i jem jak szalona – bo przez cały dzień nie jestem w stanie nic zjeść, dopiero gdy wrócę do domu, to jem. Przez sytuację z jedzeniem zaczęłam się bardzo karać, przytyłam jakieś 15 kg przez taką formę jedzenia – przez głodówkę, a później obżarstwo na sam koniec dnia, mimo że staram się mieć aktywność fizyczną.
Ale nie w tym rzecz. Dzisiaj nadeszło apogeum wszystkiego, czego się bałam – ubrałam się, umalowałam i coś we mnie pękło. Nie byłam w stanie ruszyć się z miejsca. Zaczęłam płakać, pisać do narzeczonego, co mam robić – jak małe dziecko. Jakbym nie była w stanie w żaden sposób podjąć decyzji, zrobić czegokolwiek. Nie poszłam w końcu – po dwóch godzinach czegoś w rodzaju ataku paniki – tylko płakałam nieustannie jak pies.
Zapisałam się do psychiatry online, który zawzięcie przepisał mi leki i wystawił L4 na miesiąc, którego nie do końca chciałam – o czym powiedziałam. Jak wrócę do pracy? Czy mnie nie wyrzucą? Pracuję na zastępstwo i bardzo się boję, że zaprzepaściłam swoją jedyną szansę, aby się rozwijać.
Specjalnie nie pojechaliśmy z narzeczonym wczoraj do jego rodziny (źle znosimy te wyjazdy ze względu na problem z alkoholem w jego rodzinie, ale to nadal rodzina), żeby przygotować się na dzisiaj. Przygotowałam ubranie, porozmawiałam z narzeczonym i poszliśmy spać przytuleni – uspokajał mnie, że będzie ok i że jestem dzielna. Nie byłam. Nie jestem. Nie wiem, co się ze mną dzieje.
Dziękuję za przeczytanie tych żałości.
Chodzi o to, że wszędzie mi jest źle. U ojca sąsiedzi hałasowali, u matki też i od lat mi wmawiają że jestem osobą niepełnosprawną, a to jest nie prawda. Wszyscy bo to jest jestem wykończony tym hałasem w domu ojciec mój przed policją powiedział i nawet mi kiedyś że on jest moim opiekunem niepełnosprawnego dziecka, jak on tak mógł powiedzieć policji? Moja mama dodatkowo kłamie że nie ma cichych ośrodków, a przecież są i chciałbym pójść też do wolontariatu bawić się i pomagać dzieciom. Wujek krzyczy na mnie i na mamę, bo on taki jest po prostu głośny i wiem, że od lekarza psychiatry należy mieć dokument. Chciałbym po prostu żeby ktoś uświadomił moją matkę, że istnieją ośrodki gdzie jest cisza i spokój. Po prostu jak ośrodek w czymś tam kryzysowej czy jakoś tak i są takie ośrodki, a ona po prostu kłamie i gada głupoty do mnie. Próbowałem się skontaktować na czacie z numerem zaufania czy jakoś tak, ale tam non stop jest oczekiwanie w kolejce czy to na czacie czy w słuchawce telefonicznej. Potrzebna tutaj jest lekarz psychiatra. Byłem u psychiatry, u doktor Robert Sowa chyba tak ale ja tam mu nie powiedziałem o tej prawdzie, nie wiem dlaczego. Ktoś, jakaś osoba, potrzebuje po prostu z lekarzem psychiatrą kontakt prywatny i wtedy podam mu numer telefonu do mojej matki bo tu chyba nie mogę podawać żeby on po prostu wiedział i po prostu dał mi taki dokument i uświadomił moją matkę że oni są po prostu w zwykłym błędzie

