
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, uzależnienia, związki i relacje
- Kobieta 37 lat w...
Kobieta 37 lat w związku bez przyszłości: alkohol, brak inicjatywy, uzależnienie od pornografii
Jestem 37-letnią kobietą w 14-letnim niesformalizowanym związku. Od początku związku podchodziłam do niego — i generalnie do życia — dość poważnie. Jednak byłam wtedy młoda i oboje stwierdziliśmy, że na ślub, założenie rodziny przyjdzie jeszcze czas. Sporo na początku podróżowaliśmy, było generalnie dobrze. Oboje zgodnie czasem omawialiśmy przyszłość naszej rodziny. W luźnych rozmowach mówiliśmy o pierwszym dziecku przed moją trzydziestką — i tak praktycznie co rok, aż mam 37 lat i jestem w kompletnej rozsypce.
Problemy chyba zaczęły się już dawno. Pojawiły się delikatne problemy z alkoholem — nie były to duże ilości, ale bardzo często. Tak jest do dziś. Wie o tym, że nie akceptuję alkoholu w takiej częstotliwości. Kilka lat temu ja, planując rodzinę, otworzyłam firmę. Starałam się ją rozkręcić tak, by stać mnie było na czas ciąży i po urodzeniu dziecka. Trochę mnie to pochłonęło i kompletnie nie zauważyłam tego, że tylko ja planuję ciążę, rodzinę.
Tymczasem mój partner nie ma stałego źródła dochodu, regularnie spożywa alkohol, a do tego nasze kontakty seksualne są praktycznie zerowe. Jeśli się zdarzyły — były tylko i wyłącznie z mojej inicjatywy. Wielokrotnie mówiłam mu o wszystkim, co jest nie tak, czego oczekuję. Dwa lata temu go zostawiłam — na krótko, niestety — bo przekonywał mnie i rodzinę, że będzie starał się to zmieniać. Zmieniło się na krótko, bo myślę, że kolejny raz jesteśmy w tym samym położeniu, tzn. jest alkohol, brak stałego zajęcia, zerowa inicjacja seksualna i — niestety — odkryte kilka miesięcy temu uzależnienie od pornografii.
Jestem kompletnie zdruzgotana tym, że czuję się okłamywana i zdradzana, a wiedząc, ile lat mu poświęciłam i że być może nigdy nie założę już normalnej rodziny... Jestem wykończona psychicznie i samotna.
Anonimowo
Usunięty Specjalista_tka
Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To, czego doświadczasz, jest bardzo obciążające emocjonalnie — i zupełnie naturalne jest, że czujesz się wyczerpana, samotna i zawiedziona.
Z opisu jasno wynika, że Twój partner przez lata nie brał odpowiedzialności ani za wspólne życie, ani za siebie. Uzależnienia — zarówno od alkoholu, jak i pornografii — często prowadzą do wypierania rzeczywistości, manipulowania bliskimi i tworzenia podwójnego życia. Osoba uzależniona uczy się ukrywać prawdę, racjonalizować swoje zachowania i minimalizować szkody w oczach otoczenia.
To nie jest „zwykły problem w relacji” — to długotrwałe funkcjonowanie w układzie, w którym jedna strona systematycznie zaniedbuje emocjonalne, fizyczne i psychiczne potrzeby drugiej.
Twoje poczucie bycia okłamywaną i zdradzaną nie jest przesadzone — ono jest bardzo realne i zrozumiałe. Masz prawo wymagać uczciwości, bezpieczeństwa emocjonalnego i zaangażowania. Uzależnienie nie usprawiedliwia ranienia bliskich — ale tłumaczy, dlaczego te zachowania się powtarzają mimo rozmów, próśb czy ultimatum. Partner powinien oczywiście poszukać profesjonalnej pomocy, bez tego będzie mu trudno spróbować funkcjonować normalnie. Przemyśl, czego chcesz w przyszłości dla SIEBIE - nie dla tej rodziny, nie dla partnera, ale dla SIEBIE. To może być trudne, bo tłumiłaś swoje potrzeby wiele lat. Ale one mogą ujrzeć światło dzienne, usystematyzowane i wypowiedziane pomogą Ci obrać odpowiedni kurs i wyznaczyć sobie nowe cele. Myślę, że teraz sprawdzą się lepiej małe kroczki niż globalne myślenie o przyszłości. Mam nadzieję, że zadbasz o siebie w dostępny dla Ciebie sposób.
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Ujek
Masz pełne prawo czuć złość, smutek, zmęczenie, stratę. Bo poniosłaś stratę – wielu lat czekania, wielu prób, wielu rozmów, w które włożyłaś serce. Straty wyobrażeń o wspólnym życiu, które – jak piszesz – planowałaś z dużą odpowiedzialnością i troską. W Twoich słowach jest ogrom bólu, ale też jasność – Ty naprawdę widzisz, co się dzieje. I to bardzo ważne, nawet jeśli teraz jesteś w rozsypce. To właśnie ten moment, w którym coś w Tobie mówi: „Już nie chcę tak żyć”. To nie egoizm odejść od kogoś, kto Cię rani. To akt odwagi i szacunku wobec siebie.

Zobacz podobne
Witam,
mam w tym roku 20 lat i studiuję zaocznie w Poznaniu. Jestem przed ostatnimi egzaminami w tym roku, ale martwię się, czy zdam przez moją sytuację w domu. Moi rodzice cały czas się kłócą z różnych powodów – zazwyczaj o pieniądze. Mój ojciec jest byłym alkoholikiem (ma niebieską kartę, więc nie pije) i przez jego problem zawsze była u nas bieda. Moja mama nie radzi sobie finansowo i nie ma na nic pieniędzy, a mój ojciec twierdzi, że ma ona inne konta bankowe albo że ma „miliony” na koncie i go oszukuje.
Mama próbuje nakłonić ojca do dzielenia się wypłatami, ale on zawsze swoje. Przepieprza na wszystko pieniądze. W maju miał ponad 4000 zł wypłaty, a po kilku dniach zostało tylko 600 zł. Nie daję sobie rady psychicznie i dlatego coraz częściej uciekam do chłopaka, który mieszka kawałek ode mnie. Czuję się u niego lepiej i się nie stresuję, ale mojej matce to przeszkadza. Za każdym razem, jak chcę do niego jechać, to robi awanturę i mnie wyzywa, że mam sobie robotę znaleźć (chociaż mówiłam jej, że po egzaminach znajdę sobie pracę).
W zeszłym tygodniu wróciłam od niego i zamiast przyjechać w poniedziałek, to byłam we wtorek rano. Mama popłakała się i mnie o to wyzywała, jak za każdym razem. Dzisiaj rodzice się strasznie pokłócili i oboje wywierają na mnie presję, żebym stanęła po którejś ze stron. Rodzice grożą, że każdy będzie żyć za swoje, bo nie potrafią się dogadać. Jest to dla mnie nie do wytrzymania i myślę nad ucieczką do chłopaka, chociaż na kilka dni albo na dwa tygodnie, żeby uczyć się w spokoju do egzaminów, bo wątpię, że u siebie znajdę takowy. Jednak wiem, że jak pojadę, to moja mama mnie spakuje i każe się wyprowadzić do chłopaka.
Czy mam jechać i nie patrzeć na rodziców?
Boję się o życie mojej dziewczyny, ma duże problemy z rodzicami, którzy często wyżywają się na niej (słownie), karają za najmniejsze drobnostki, obrażają i często sprawiają wrażenie, jak by im w ogóle na niej nie zależało. Moja dziewczyna ma przez to duże problemy psychiczne. Ponad rok temu miała już próbę samobójczą i coraz częściej mówi, że chce się zabić, powiedziała nawet, że jeżeli do czerwca (jej 18 urodzin) się nic nie zmieni, to obiecuje, że się zabije. Dzisiaj jej rodzice odkryli jej blizny po samookaleczeniu i zamiast z nią porozmawiać, tylko zaczęli ją obrażać, boi się, że po powrocie z wyjazdu, na którym teraz jest, jej rodzice będą dla niej jeszcze gorsi. Próbowałem jej pomóc, wielokrotnie z nią rozmawiałem, ale to nic nie daje, nie pozwala mi też umówić ją na wizytę u psychologa (w tajemnicy przed rodzicami) nie wiem, co mogę zrobić.

