Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek z dużo starszym partnerem z dziećmi – brak akceptacji rodziny, zazdrość o czas i obawy o przyszłość

Hej! Mam takie ważne pytanie i do końca nie wiem jak sobie z tym poradzić! Mam partnera o 25 lat starszego ode mnie i nasza relacja jest cudowna, kochamy się jesteśmy bardzo za sobą! Ale z mojej strony czasami przychodzą takie chwile zwątpienia - z jednej strony moja najbliższa rodzina bardzo nie akceptuje tego związku, a z drugiej strony on ma dwójkę dzieci (11-letnich bliźniaków). Pomimo tego że nie daje mi odczuć że dzieci są najważniejsze, że jakby nie muszę konkurować o czas z nimi.. Ale mimo wszystko czasem czuję że nigdy nie będę miała go w 100% dla siebie, bo a to tutaj jeździ z nimi na angielski, a to na judo; i przez to bardzo też odwlekam nasze wspólne zamieszkanie a bo boję się że on będzie na przykład trzy razy w tygodniu jeździł z nimi a ja się w domu będę nudziła. Jak się uwolnić od tych myśli bo my się naprawdę kochamy? A przez to że ja czasami myślę, że ja nigdy nie będę dla niego najważniejsza bo on ma dzieci to bardzo to we mnie jakby powoduje takie negatywne nastawienie i przez to że rodzina też nie akceptuje tego związku? Co powinnam sobie poukładać w mojej głowie jakie pytania po zadawać, co przemyśleć? Czy taki związek na dłuższą metę gdzie mężczyzna jest starszy ode mnie o 25 lat ma sens? Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie odpowiedzi!
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, jest zrozumiałe. Jest Pani jest w relacji, która daje bliskość i poczucie „my”, ale jednocześnie obiektywnie wiąże się z dwoma dużymi czynnikami: znaczną różnicą wieku oraz obowiązkami rodzicielskimi partnera. To naturalne, że te elementy uruchamiają wątpliwości. Warto uporządkować jedną rzecz. W związku z osobą, która ma dzieci, Pani prawdopodobnie nie będzie w sensie czasowym i emocjonalnym „najważniejsza na 100%” . To nie oznacza jednak braku miłości, tylko inną strukturę życia. I właśnie ten fakt warto sprawdzić w sobie. Czy jest Pani w stanie zaakceptować to na dłuższą metę, czy jednak budzi to zbyt dużo napięcia. Warto również zwrócić uwagę, że Pani lęk nie dotyczy tylko dzieci partnera, ale też reakcji rodziny i poczucia bycia „poza akceptacją”. To może wzmacniać wewnętrzne poczucie niepewności. W tej sytuacji pomocne może być zadanie sobie  pytań:
- Czy jestem w stanie zaakceptować, że jego dzieci zawsze będą częścią jego codzienności?
- Czy czuję się bezpiecznie w relacji, w której nie mam pełnej „wyłączności” na partnera?
- Czy moje obawy wynikają bardziej z realnej niezgodności, czy z lęku przed stratą i oceną otoczenia?

Związek z różnicą wieku 25 lat i z dziećmi partnera może funkcjonować dobrze, ale wymaga to dojrzałości emocjonalnej i zgody na pewne ograniczenia w dostępności partnera. Kluczowe nie jest to, czy „ma to sens ogólnie”, tylko czy ma to sens dla Pani potrzeb i wyobrażenia wspólnego życia. Warto, żeby decyzje nie wynikały wyłącznie z miłości „tu i teraz”, ale też z tego, jak Pani widzi siebie za kilka lat w takiej strukturze relacji.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

Opisane przez Panią obawy i przemyślenia są w takiej sytuacji bardzo zrozumiałe, z jednej strony jest w Pani relacji dużo bliskości i poczucia, że to działa, a z drugiej pojawiają się wątpliwości, które dotyczą realnych kwestii: różnicy wieku, dzieci partnera i braku pełnej akceptacji ze strony rodziny. To także bardzo ludzkie i naturalne, że obok miłości pojawia się też refleksja i potrzeba bezpieczeństwa.

 

W relacjach, w których jedna ze stron ma dzieci, pojawia się ważny aspekt: dzieci są stałą częścią życia tej osoby. To nie musi oznaczać, że jest Pani mniej ważna, ale że jego uwaga i czas będą dzielone. Wiele osób w takich związkach doświadcza momentów, w których musi znaleźć dla siebie miejsce w tej strukturze i to bywa procesem, zmienia się też w czasie.

Myśl czy ja będę dla niego najważniejsza, mówi o ważnej potrzebie: bycia widzianą, wybieraną i bezpieczną w relacji. Warto się temu przyjrzeć nie jako problemowi do usunięcia, ale jako informacji o tym, czego Pani naprawdę potrzebuje.

Pomocne mogą być pytania:

- czego potrzebuję, żeby czuć się bezpiecznie w tej relacji na co dzień, nie tylko emocjonalnie, ale też w praktyce,

- jak wyobrażam sobie wspólne życie z osobą, która ma dzieci - i co jest dla mnie w tym trudne,

- czy potrafię zaakceptować fakt, że jego czas będzie dzielony - i gdzie są moje granice,

- jak chcę, żeby wyglądało moje własne życie poza relacją (żeby nie opierało się wyłącznie na nim).


Jeśli chodzi o różnicę wieku, to sama w sobie nie przesądza o jakości związku. Znaczenie ma raczej zgodność w wartościach, stylu życia, oczekiwaniach wobec przyszłości i gotowość do rozmowy o rzeczywistych wyzwaniach, które mogą się w relacji i wspólnym życiu pojawić.

Warto też zauważyć wpływ rodziny na Pani dylemat, brak akceptacji może nasilać wątpliwości, nawet jeśli wewnętrznie czuje Pani, że chce w tej relacji być. Takie głosy ze strony rodziny mogą  mieszać się z Pani własnymi przemyśleniami powodując dodatkowe zagubienie.

 

Jeśli wątpliwości związane z relacją wracają i są dla Pani obciążające, pomocna może być rozmowa z psychologiem, jako przestrzeń do spokojnego przyjrzenia się swoim potrzebom, granicom i temu, jak Pani widzi swoją przyszłość w tej relacji.

Marta Lenarczyk 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Ja zapytam wprost. Co jest ważniejsze dla Ciebie? Wasze uczucie czy też raczej patrzenie na to, co pomyślą inni. Chwile zwątpienia są naturalne, ale także są częścią naszego życia i relacji z innymi. Dbacie o siebie? Rozmawiacie? randkujecie razem i rozgrzewacie to uczucie?  Pytanie, czy rozmawiacie ze sobą i wspieracie się wzajemnie. Poczucie bezpieczeństwa to podstawa. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.Sądzę, że w Pani pytaniu nie chodzi tylko o różnicę wieku ale o dwie ważne kwestie: miejsce dzieci w życiu partnera oraz poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego w relacji.

W związku, w którym są dzieci, partner nigdy nie będzie „w 100% dostępny” i to nie jest brak miłości do Pani, tylko naturalna struktura jego życia. Jeśli to budzi silny niepokój, warto się zastanowić, czy Pani potrzeba relacji bardziej „dwuosobowej”, czy jest gotowość na związek, który ma już swoją wcześniejszą historię.Druga rzecz to wpływ opinii rodziny. Jeśli ich brak akceptacji mocno Panią porusza, to wewnętrznie może się tworzyć konflikt: „kocham go” vs „czy to jest dobre?” i owszem to potrafi wzmacniać lęk oraz wątpliwości.

Sądzę że pomocne pytania dla Pani mogą być takie:czy potrafię zaakceptować, że dzieci zawsze będą częścią jego życia i priorytetem w pewnych momentach?

czego naprawdę potrzebuję, żeby czuć się w relacji bezpiecznie?czy moje obawy wynikają z realnych sygnałów od partnera, czy bardziej z wyobrażeń i presji otoczenia?Co do wieku: sam w sobie nie przesądza o powodzeniu związku. Kluczowe jest, czy różnice w etapie życia, potrzebach i oczekiwaniach są możliwe do pogodzenia.Uważam, że najważniejsze pytanie czy związek ma sens dla Pani emocjonalnie, w dłuższej perspektywie i bez narastającego napięcia.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Relacja z mężczyzną o tyle starszym, który ma już dzieci, wymaga od Pani porzucenia nierealnej wizji posiadania partnera na wyłączność. 

Warto zadać sobie pytanie, czy Pani lęk przed „nudzeniem się” w domu nie wynika z braku własnego centrum życiowego. Zdrowy związek dorosłych ludzi nie polega na byciu dla siebie całym światem przez każdą minutę doby, ale na byciu dla siebie priorytetem w kluczowych decyzjach i emocjach. Jeśli partner daje Pani poczucie bezpieczeństwa, to problemem nie jest jego brak czasu, lecz Pani wewnętrzna potrzeba rywalizacji z jedenastolatkami, którą warto przepracować.

Co do rodziny – ich brak akceptacji często wynika z lęku o Pani przyszłość za 20 lat. Musi Pani sama ocenić, czy ten związek daje Pani wystarczająco dużo siły, by udźwignąć te różnice. Sens takiej relacji zależy wyłącznie od tego, czy potrafi Pani zaakceptować jego przeszłość jako nieodłączny element teraźniejszości, zamiast traktować ją jak przeszkodę do usunięcia. Wspólne zamieszkanie pokaże prawdę: albo stworzycie wspólny front, albo Pani poczucie bycia „tą drugą” zniszczy tę bliskość.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Barbara Szczypiorska-Semik

Barbara Szczypiorska-Semik

Dzień dobry,
dziękuję, że się tym dzielisz. To, co opisujesz, pokazuje, jak wiele jest w Tobie różnych myśli i emocji wokół tej relacji.  Możesz spróbować podejść do tych myśli z ciekawością: „co jest dla mnie w tym naprawdę trudne?”

Z jednej strony czujesz miłość, bliskość i bezpieczeństwo, a z drugiej pojawiają się wątpliwości, lęk i napięcie. To może być trudne, ale te dwa doświadczenia mogą istnieć jednocześnie.

To, co szczególnie wybrzmiewa w Twojej wiadomości, to nie tylko kwestia różnicy wieku, ale raczej pytania o miejsce w relacji, poczucie bycia ważną i realną wizję wspólnego życia.

Warto na spokojnie przyjrzeć się kilku rzeczom:

Czego tak naprawdę potrzebuję w relacji, żeby czuć się bezpiecznie i „wystarczająco ważna”? Czy chodzi o czas, uwagę, wspólne decyzje, priorytety?

Czy to, co jest teraz, jest dla mnie wystarczające, nie tylko dziś, ale też w przyszłości?

Jak wyobrażam sobie codzienność w tym związku? Nie tylko uczucia, ale konkret: wspólne mieszkanie, jego relacja z dziećmi, Wasz czas jako pary.

Co we mnie uruchamia myśl, że „nie będę najważniejsza”? Czy to bardziej Twoja potrzeba bliskości, czy może wpływ opinii rodziny?

Bo ważna rzecz: w relacji z osobą, która ma dzieci, dzieci zawsze będą bardzo ważną częścią jego życia i to nie jest coś, co da się „usunąć” ani zmienić. Pytanie nie brzmi więc „czy będę najważniejsza”, tylko raczej: czy jestem w stanie czuć się ważna i kochana w takiej konfiguracji relacji, jaka jest realna?

To, że pojawia się w Tobie opór przed wspólnym zamieszkaniem, też jest ważnym sygnałem, informacją, że jakaś część Ciebie jeszcze potrzebuje poczuć więcej pewności lub poukładać sobie pewne rzeczy.

Jeśli chodzi o różnicę wieku to sama w sobie nie przesądza o tym, czy związek „ma sens”.
Znacznie ważniejsze jest to, czy macie zbliżone wartości i potrzeby, potraficie rozmawiać o trudnych tematach, Wasza wizja przyszłości jest do siebie dopasowana i czy czujesz się w tej relacji naprawdę dobrze, nie tylko momentami.

Jeszcze zwróciła moją uwagę Twoja obawa przed tym, że „będziesz się nudzić”, kiedy on będzie spędzał czas z dziećmi. Może ona nie dotyczyć tylko Twojego partnera… ale też Twojej relacji ze sobą i własnym czasem. Wchodząc w bliską relację, szczególnie taką, w której czujemy dużo emocji, łatwo jest oprzeć dużą część swojego świata na drugiej osobie. I wtedy momenty, kiedy jej nie ma, zaczynają być odczuwane jako pustka. To nie jest nic „złego” to raczej sygnał, że warto zadać sobie pytanie:
czy mam swoją przestrzeń, swoje aktywności, coś, co jest tylko moje?
czy potrafię być ze sobą i czuć się dobrze, nawet kiedy partner jest zajęty czymś innym? Bo w zdrowej relacji bliskość jest ważna, ale równie ważna jest własna autonomia i poczucie, że moje życie nie opiera się wyłącznie na drugiej osobie. Paradoksalnie, im bardziej masz swoje „życie obok relacji”, tym łatwiej jest czuć się spokojniej i pewniej także w niej.

Jeśli poczujesz, że chcesz to głębiej poukładać, warto to też omówić w bezpiecznej przestrzeni, krok po kroku.

Trzymam za Ciebie kciuki!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Hej,

To co opisujesz jest zrozumiałe, są 3 ważne aspekty tej historii.  Duża różnica wieku, dzieci i brak akceptacji rodziny. Nie jest dziwne, że pojawiają się obiekcje. On ma dzieci i zawsze będzie je miał. To też nie znaczy, że jesteś mniej ważna. Jego uwaga po prostu będzie dzielona. Myślę, że to co jest teraz ważne to kilka pytań, które pomogą Ci się w tej sytuacji odnaleźć. Czy jesteś w stanie to  zaakceptować taki stan rzeczy, a nie tylko „rozumieć głową”?

Czy czujesz ,że w tej relacji jesteś ważna i widziana?
Czy macie czas  tylko dla Was?
Czy Ty jesteś w stanie sobie wyobrazić takie życie za 10 lat?  Z jego dziećmi i jego trybem funkcjonowania?

W związku są ważne 2 strony oraz ich potrzeby, nie ciągłe spychanie kogoś na drugi plan.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Cześć. Jak pozbyć się poczucia winy? Niedawno zerwałam całkowicie kontakt z wieloletnią przyjaciółką i gryzie mnie sumienie, że tak zrobiłam.
Cześć. Jak pozbyć się poczucia winy? Niedawno zerwałam całkowicie kontakt z wieloletnią przyjaciółką i gryzie mnie sumienie, że tak zrobiłam. Powód był błahy. Noszę w sobie dużo złości, że mnie nie doceniła, choć dałam z siebie wszystko i nieważne, jakie metody zastosuję (typu otrząsanie ciałem), i tak mam to z tyłu głowy. Poza tym byłam w relacji romantycznej, która okazała się fiaskiem (powiedział, że jednak nie jest w stanie wejść w związek) i winię się podświadomie, że gdybym nie poprosiła go wtedy o rozmowę, nie doszłoby do tego.
Zmęczona macierzyństwem bez wsparcia partnera: Jak sobie radzić?
Jestem matką od ponad dwóch miesięcy, zajmuje się domem i dzieckiem będąc na macierzyńskim, nie mam na nic czasu dla siebie jestem zmęczona psychicznie, chciałabym po prostu mieć jeden dzień spokoju. Mój partner mi nie pomaga bo nwm czy pomocą można by było nazwać to że z łaską wstanie do dziecka po moich pół h prośbach i tłumaczeniach że się np. słabo czuje bo po porodzie dostałam bardzo silnej anemii która nie chce mi się unormować mimo leków. Od niego nie czuje ani trochę wsparcia, jak mały bo nie powiem że na co dzień taki jest że płacze i ma swoje histerię że nie wiadomo co mu jest ani to kolka ani głód ani nic, to po takich dwóch dniach pod rząd jak mam podejść do dziecka to płacze wręcz i potem beształ się w myślach że jestem zła matką skoro tak bardzo pałam nienawiścią do tak malutkiego człowieka który nie jest w stanie mi powiedzieć lub pokazać co by chciał, jednak nerwy robią swoje, zaczynam płakać czasem krzyczeć żeby wydusić z siebie emocje i się uspokoić. Jestem zmęczona, wiedziałam z czym się wiąże macierzyństwo że to są nieprzespane noce ale liczyłam na jakiekolwiek wsparcie ze strony partnera, a tu nic. Bo jak to on mówi " muszę się wyspać do pracy " albo " mam wolne i chce odpocząć " nie wiem już co robić, czuje się jakbym była po prostu z tym sama, jakbym ja nie mogła zjeść spokojnie śniadania, iść pod prysznic lub jeden dzień odpocząć albo się chociaż wyspać bo siedzę w domu :(
Jak poradzić sobie z myślami o dawnej miłości i skupić się na teraźniejszości?

Witam serdecznie, piszę do Państwa z taką niby blachą sprawa ale która cały czas nie daje mi jednak spokoju i chodzi mi po głowie. W wieku 22 lat poznałem dziewczynę, ta dziewczyna miała chłopaka wcześniej, jak zaczęliśmy się spotykać to z nim nie była, spotkaliśmy się kilka razy, ja pokazałem jej moje uczucia do niej, ona ich nie odwzajemniła, i wróciła do chłopaka. Można powiedzieć że miałem złamane serce i było mi przykro, ponieważ wszyscy nasi wspólni znajomi odwrócili się ode mnie. Wiem że później rozstała się z chłopakiem i znalazła nową miłość aczkolwiek nie na długo... Wg mnie to była taka miłość po nieudanym związku. No i teraz kiedy ja już jestem dorosłym mężczyzną (mam 33 lata) ona ma kontakt z moją siostrą i się o mnie pyta. Niedawno do niej napisałem ale mi nie odpisała. Zaznaczę że gdyby nie tamta sytuacja dziś nie byłbym takim człowiekiem jakim jestem dziś. Dostałem bodźca żeby jeszcze bardziej się rozwijać. Znam dobrze dwa języki obce. Mam dobrą pracę. Buduje dom. Rozwinąłem się fajnie z perspektywy czasu. Aczkolwiek kiedy o niej myślę czasem to widzę tamten obraz z przeszłości jak ona dodaje zdjęcie na fejsa z tym gościem żebym sobie poszedł i myślę jak ona z nim jest. Nie daje mi to spokoju. Moje pytanie jest takie, jak sobie to ułożyć w głowie żeby albo przestać o tym myśleć albo nie wiem co? Wiem że przeszłości nie zmienię.

Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę
Dzień dobry Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę, patrzę tylko na czas, kiedy będę mogła wrócić do domu. Chciałabym to w sobie zmienić, bo jakieś imprezy czy spotkania zdarzają się bardzo często, a ja za każdym razem przechodzę męczarnie. Czy da się to leczyć? Muszę tu nadmienić, że nie boję się ludzi, jak mam poznawać nowe osoby to bardzo to lubię. Jednak jak znam już kogoś dłużej, to męczę się w takim towarzystwie, szukam gorączkowo tematów do rozmowy, a czasami jak mam gorszy dzień, to się w ogóle nie odzywam, zawsze szukam wymówek, żeby tylko nie musieć wyjść. Patrzę zawsze na tych, co fajnie się bawią w swoim towarzystwie, śmieją się, dowcipkują i ja marzę tylko żeby wyjść. Chciałabym to w sobie zmienić, ale nie wiem jak i od czego zacząć. Proszę o poradę
Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!